5 NAJWIĘKSZYCH KŁAMSTW RODZICÓW

czwartek, 1 lutego 2018

       
         Funkcja rodzica potrafi być najbardziej niewdzięcznym zajęciem pod słońcem. Zmusza nas do łgarstwa, kombinacji, kreatywności na każdym polu i wmawianiu młodemu człowiekowi, że czarne to białe, bo TAK! Latami doskonalimy się w robieniu z siebie błaznów, a nasze niewinne dzieciątka i tak nam wierzą. Ale wszytsko do czasu, dlaczego? Bo kałmiemy.

Oto typowe kłamstwa, kóre i tobie łatwo przychodzą:

JESTEM WYSPANA

To można porównać do stwierdzenia studenta, że nie jest głodny. Żaden rodzic nie chodzi wyspany. najpierw są kolki, następnie ząbkowanie, srusy-ratoawirusy, katarki, wiek nastoletni itd. Mając dzieci należy nastawić się na 3-6 godziny snu przez jakieś 20 lat.

JAKI ŚLICZNY KOTEK

W tym momencie nawet twoje dwuletnie dziecko wyczuwa, że coś jest nie tak, ale marząc o kolejnych dziełach nie drąży tematu. Kwituje tylko "to auto" i odchodzi uprawiać dalej beztroską twórczość, którą ty przypałcasz zawałem i godzinami szorowania. 

CZEKOLADA JEST NIEDOBRA     
Cedzisz przez zęby udając, że jej nie po żarłaś. W perfidny sposób uczestniczysz w poszukiwaniach zaginionego łakocia, ukradkiem wydłubując resztki z zębów. Ile razy zdarzyło ci się  poczuć zew natury i zwyczajnie opitolić po drodze kupione dzieciom żelki czy mamby? Mi często. A wszystko w trosce o zdrowe zęby potomstwa. Tak w oficjalniej wersji.

TO NIC NIE BOLI

Nauka wyparcia i czarodziejska różdżka, to pierwsze czego uczysz dziecko, kiedy zaliczy glebę. Najpierw zalanemu łzami maluchowi wmawiasz, że to nic nie boli. Boli jak cholera. Pamiętasz, jak zaliczyłaś glebę ucząc się jazdy na rowerze? A potem jeszcze standardowe "daj, mamusia pocałuje i nie będzie bolało". No nie dość że posiadasz moc magicznej śliny ropuchy to jeszcze przestanie boleć to, co dopiero wmawiałaś, że nie boli. 

A JA W TWOIM WIEKU LUBIŁAM

Nie ma opcji lubić czegoś, co jest ohydne lub boli. Wszelkie syropy, spraje do nosa czy szczepionki nie sa do polubienia. Brukselka, szpinak i brokuła smakują tylko nielicznym dzieciom. To my, dorośli z rozsądku się nimi zajadamy. Dzieci nie lubią. Poza tym, dzieci mają inne smaki. Weź sobie, przypomnij, co tak naprawdę lubiłaś w wieku swojego dziecka? Żelki, bezy, czekoladki, lizaki i pomidorowa. Najlepiej 7 dni w tygodniu. Reszta była be. A szczepienia? Na twój widok, pielęgniarka wołała do pomocy 4 koleżanki, bo dwie to za mało, a  ty i tak umiałaś im uciec.

Polecane:

6 komentarze

  1. A ja tam mowię, że cos nie jest ładne jak nie jest ładne, choć doceniamtrud włożony wpracę mojego dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja się wysypiam :P Może nie codziennie, ale zazwyczaj. Przy 3-latce spałam bez problemów 7-8 godzin, teraz z niemowlakiem śpię trochę krócej i z przerwami, ale nie ma tragedii (tfu, tfu ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Chodzę niewyspana z własnej winy, bo zamiast położyć się spać, czytam książki;) I staram się nie mówić, że ja jako dziecko coś lubiłam, bo nie lubiłam wielu rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. sama prawda :) w sumie to sama też tak kłamię - codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam staram się mówić prawdę. I jak na razie mi wychodzi, ale dopiero od niedawna jestem matką. Zobaczymy, co będzie dalej.

    Nie, nie wysypiam się: https://mamapodprad.blogspot.com/2018/01/dobrze-spi.html

    Nie, moje dziecko nie jest grzeczne, bo jest dzieckiem: https://mamapodprad.blogspot.com/2017/10/grzeczny-jest.html

    Nie, wyjście na spacer nie jest proste: https://mamapodprad.blogspot.com/2018/01/spacer-czyli-mission-impossible.html

    ;-) ;-) ;-)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.