KIEDY ODPUŚCIĆ?

czwartek, 18 stycznia 2018
 
kiedy odpuścić
  
      Doszłam do momentu, w którym trafiłam na ścianę. Nie taki typowy stop, ale magiczną ścianę. Elastyczną, z tysiącami przyjaznych dłoni do uściśnięcia, z uśmiechami na twarzach i pobłażliwym uśmiechem. Takim, jaki dostaje się od babci lub dziadka, kiedy podkradnie się ciastko przed obiadem.
To był moment, kiedy wiedziałam, że nic na siłę. Odpuściłam.Nagle uwiadomiłam sobie, że to, co robię, daje radość innym. Piszę prosto z serca, bez udawania kogoś, kim nie jestem. Nie zmuszam się do publikacji, kiedy mam gorszy dzień. Nie przyjmuję współprac, kiedy w nie nie wierzę. Błądzę drogami poza utartymi ścieżkami.

Dlaczego nagle wezbrało mnie na uzewnętrznianie się? Zgromadziło się was prawie 20 000 na fanpegu'u, tutaj odwiedza mnie znacznie więcej w miesiącu. Przez 6 lat blogowania spotkałam się zaledwie z kilkoma atakami na moją osobę oraz działalność. Muszę więc przyznać, że mimo tego, jak specyficzna jestem i jak skrajne tematy poruszam, lubicie to, co robię. To fantastyczne, bo często słyszę od koleżanek blogerek, że ktoś się pod nie podszywa, wysyła maile z pogróżkami, rzuca obelgi pod adresem ich rodzin. Jak smutne życie musi mieć ktoś, kto śledzi poczynania drugiej osoby w sieci i myśli, co zrobić, by ją zgnoić?


Dziękuje więc wam za to, że jesteście, że chcecie tu być i dzielicie się ze mną swoim życiem. Wasze wiadomości często są tak osobiste, jakbyśmy znali się od lat. Traktujecie mnie jak bratnią duszę. Pomoc w wybraniu imienia dla dziecka, decyzja o zmianie pracy, czy motywacja do wyznania komuś uczuć, to tylko niektóre sprawy, z którymi się do mnie zwracacie. Nie zawsze odpisuję od razu. To niewykonalne. Jednak nie ma nikogo, kto byłby zawiedziony brakiem kontaktu ze mną. Jestem dla was, bo to wy sprawiacie, że każdego dnia mam banana na twarzy biorąc się do pracy. To stan świadomości, że to, co robię, ma sens, że nie tylko czerpię z tego przyjemność, ale daję też radość innym. Jeszcze raz dziękuje.

Żeby nie było zbyt sentymentalnie, z okazji Dnia Kubusia Puchatka SPARWDŹCIE, JAKĄ POSTACIĄ Z BAJKI JESTEŚCIE? U mnie wychodzi wszytsko po trochu, jakaś hybryda. 

7 komentarze

  1. Gratuluję tak ogromnej grupy fanów. Cieszę się z Twoich sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie podobny temat - o obrzucających się łajnem mamach z forum. Tak, ludzie potrafią być zawistni, z zazdrości potrafią się dopuszczać okrutnych rzeczy. Ale najważniejsze, że jesteś tam gdzie jesteś i robisz to co robisz! Skoro daje Ci to radość, to wspaniale i obu tak dalej!
    Gratuluję sukcesu - mnie jeszcze dużo brakuje do takiej liczby czytelników, ale nawet ta garstka jest dla mnie mega ważna ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ludziom brakuje jakiejś ogłady, obycia i..kultury? Takie są moje obserwacje. Gratulacje, pozdrawiam serdecznie i życzę kolejnych sukcesów w 2018r:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałam Ci od razu pogratulować wytrwałości w blogowaniu mimo przeszkód i tak szerokiego grona odbiorców Twoich działań. Zmotywowalas mnie do pracy nad sobą. Co do ataków, nie warto ich brać do siebie. Życzę motywacyji i wszystkiego dobrego! Test zaraz zrobię 😃

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana, nie raz próbowano mnie zmieszać z błotem. Jednak z czasem uodporniłam się.wszystko co związane z blogiem i IG i wogóle z internetowym światem biorę po prostu w mega dystansie i robię dalej swoje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty to jesteś mega naturalna - i ludzie to w Tobie lubią. Poza tym.. na takie ściany każdy czasem natrafia. W różnych aspektach życia. Ale każdą da się ominąć, albo przeskoczyć. Czasami tylko trzeba trochę odpocząć ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję Ci wytrwałości, 6 lat to kupa czasu

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.