3 POSTANOWIENIA NOWOROCZNE, KTÓRYCH I TY NIE SPEŁNISZ

czwartek, 4 stycznia 2018

         Wraz z nadejściem nowego roku wszyscy chyba poza mną mają postanowienia, których nie dotrzymają. Nie jestem silniejsza, zwyczajnie nie postanawiam. Gdybym to jednak zrobiła, wiem, że żadnego z punktów nie udałoby mi się dotrzymać. Jednak są trzy rzeczy, które choćbyśmy wszystkie się motywowały, zawsze szybko się złamiemy i nie dotrzymamy ich.

ODSTAWIĘ SŁODYCZE

Teoretycznie wytrzymujesz dzień lub dwa, trzeciego chodzisz po ścianach, czwartego szerokim łukiem omijasz sklepowe półki ze słodyczami, kolejne cierpisz w samotności i zajadasz seler naciowy. Trzynastego dnia szlag wszystko trafia, bo jesteś przed okresem i jeśli natychmiast nie zjesz czekolady, zwyczajnie kogoś zabijesz.

ZACZNĘ BIEGAĆ


To dobry wybór. Nic cię nie ogranicza, biegasz, kiedy chcesz, nie musisz płacić za to kanetu. Pierwszego dnia z pełnym entuzjazmem wybierasz kurtkę, legginsy, koszulkę, bluzę, buty, ściągasz endomondo, by po przetruchtaniu 30 metrów zacząć wypluwać płuca. Po kolejnych 20 przebytych marszobiegiem zaczynasz zastanawiać się, kto wymyśliła taką formę masochizmu, określając aktywnym wypoczynkiem. W zadumie stwierdzasz, że oddalasz się od domu i musisz jeszcze wrócić. Wlokąc się, wstępujesz do apteki po altacet w żelu, plastry rozgrywające i zapas środków przeciwbólowych. To był najgorszy kilometr twojego życia, jednak nie będziesz biegać.

MNIEJ FEJSBUKA


Wiesz, że nie jest to uzależnienie, ale forma rozrywki, na którą świadomie się decydujesz. To akurat możesz powtarzać sobie każdego dnia. Jedyny skuteczny odwyk, jaki możesz sobie zaaplikować to czasomierz. Ustawiasz minutnik i trzymasz się go sztywno. Innej opcji nie ma. Pięć minut na fejsbuku zawsze kończy się kilka godzin później.

Polecane artykuły:

6 komentarze

  1. Ja stawiam sobie realne w miarę cele. O ile o nich nie zapomnę lub sytuacja się nie zmieni to większość daję radę spełnić. Do biegania nikt mnie nie namówi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie raz namówiła koleżanka. Do tej pory mamy z tego ubaw. Gdybym przebiega jeszcze kilka kroków, chyba by mnie musiała reanimmować ;)

      Usuń
  2. Nie mam planów na ten rok, nie robię, nie chcę. Biegać nie będę bo ducha wyzionę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam zbierać kółeczko adoracyjne niebiegających ;)))

      Usuń
  3. No to ja to ta co biega i kocha bieganie miłością wielką! Nigdy z tego nie zrezygnuje! A plany na ten rok to właśnie związane z bieganiem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie no jak już stawiać sobie cele, które dają choć cień szansy na to, że dam radę je spełnić. Oczywiście, że powyższe są zbyt silne i potrzebne w codziennym życiu, by odstawić je zupełnie i z nich zrezygnować :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.