JEDEN DZIEŃ WYRWANY Z GARDŁA MATCE

wtorek, 28 listopada 2017
rozrywka

      Tego dnia postanowiłam wstać jak zwykle. Niedziela, czyli nie wcześniej niż o dziewiątej. Ciemną nocą zbudziło mnie sapanie nad głową. Stało to nade mną i patrzyło. Bujny włos w nieładzie, ręce zwieszone wzdłuż ciała i ogromne oczy. Kur... Reszta świadomości pozwoliła mi wyjść ze stanu przedzawałowego i przypomnieć sobie, że posiadam potomstwo, które ma zdolności nieświadomego odgrywania nocą scen z horrorów.

- co tu robisz?
- wiedziałam, że nie śpisz
- dziecko, jest noc, śpię
- wcale nie spisz, rozmawiasz ze mną.

Czterdzieści siedem, czterdzieści osiem, czterdzieści... przecież jak to kur... zabije, to każdy logicznie myślący sąd mnie uniewinni.

- co chcesz kochanie?
- pobawisz się ze mną?
- nie
- dlaczego?
- bo śpię
- nie śpisz..

Czterdzieści dziewięć, pięćdziesiąt, pięćdziesiąt jeden...

-połóż się do mnie, zmarzłaś
...
- śpisz?

Nie, kur... tańczę.

- tak kochanie
- możesz już nie spać?
- nie, nie mogę, chce spać
...
- boli mnie brzuszek
- idź zrób kupę
- już zrobiłam

To moment, w którym niezależnie od tego, czy jest trzecia, czy czwarta nad ranem robię oczy jak pięć złotych i wyzbywam się resztek chęci snu. Oczyma wyobraźni widzę kupę na podłodze, piżamce, desce klozetowej, umywalce, klamkach i moich włosach. Dziecko przez chwilą mnie głaskało... również po twarzy. Nie wróć, może nie jest tak źle, nic nie czuć. Szybka analiza przy świetle upewnia mnie w tym, że mam bujną wyobraźnię. Bieg do kuchni w celu podgrzania w mikrofali termoforka jednak ukazuje coś na podłodze. Jest duże, lepkie i z brokatem. Glut.

- robiłaś gluta?
- tak, z kleju i brokatu
- a gdzie go masz?
- był w miseczce, ale mi uciekł

Powszechnie wiadomo, że gluty mają nogi i spieprzają o czwartej rano przez małymi dziewczynkami.

- długo już nie śpisz?
- trochę, oglądałam bajki, ale rozładował mi się telefon
- jakie bajki?
- jak robić gluty

To już wiadomo skąd pomysł.

-dlaczego wstałaś w nocy?

Nie odpowiedziała, zasnęła. Spała tak do dziesiątej trzydzieści. Oczywiście nie mogłam już zasnąć, więc od piątej pracowałam po cichutku w salonie. Około południa postanowiłam skończyć, ostatecznie była niedziela. Należał mi się odpoczynek. W sumie pomyślałam, że pobawię się z małą.

- nie przeszkadzaj mi, bawię się
- co znaczy nie przeszkadzaj?
- normalnie, bawię się, idź popracuj, bo potem znów będziesz niewyspana od pracy w nocy

To na czym skończyłam? A tak. Pięćdziesiąt dwa, pięćdziesiąt trzy... Wdech, wydech, zen, tafla jeziora, uuu makarena.

Powiedz, że nie tylko u mnie tak jest? Pociesz dobrym słowem i daj nadzieję, że inne dzieci robią to samo.

9 komentarze

  1. Hahahaha przypomniało mi się. O matko, niedługo Ania jedzie na tydzień w delegację, o kur... znów się nie wyśpię :O :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale się uśmiałam, tak pocieszam Cię mam , trzy razy większy hardcore :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawaj, wygadasz się, to może ci lepiej będzie.

      Usuń
  3. Uśmiałam, posikałam, oplułam ekran ������ ale żeby nie było 4.23 mamo głodna jestem, mamo siku, mama kuuupa �� pal licho, że poszłam spać 2 z kawałkiem, baaa młody ząbkuje. To nic, że budzik ustawiony na 6. MAM TĘ MOC....

    OdpowiedzUsuń
  4. O ja cie bracie...... ciśnienie w górę i liczenie nawet nie pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typowe dziecko i typowa matka ;) #mamtakod20lat

      Usuń
  5. Wesoła niedziela :D korzystaj Bożena póki możesz, bo potem kiedy dzieciaki wyjadą będzie tego bardzo brakowało.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.