ILE TAK NAPRWADĘ KOSZTUJE BEZPŁATNA EDUKACJA DZIECKA?

wtorek, 5 września 2017
             
         Właśnie rozpoczął się nowy rok szkolny. Pierwszy rok, kiedy wszyscy uczniowie szkół podstawowych w klasach 1-6 oraz gimnazjalnych dostali podręczniki za darmo. Było to wiadome już lipcu 2016 roku. Jednak międzyczasie przyszła nowa reforma szkolnictwa i gimnazja przechodzą fazę w likwidacji, a od września uczniowie, którzy skończyli w czerwcu szóstą klasę, po raz pierwszy od lat poszli do klas siódmych. Jednak bez obaw, oni również dostaną podręczniki za darmo. Uczeń na początku roku szkolnego dostaje podręczniki do wszystkich przedmiotów. Jeżeli jakiś podręcznik ulegnie zniszczeniu, należy do sekretariatu szkoły wpłacić 6 zł 50 gr za każdy. To bardzo ciekawe, zważywszy na to, że podręczniki bez zmianą systemu darmowych książek szkolnych, kosztowały od dwudziestu do czterdziestu kilku złotych. Skąd taka rozbieżność w cenie? Założenie jednak jest takie, że podstawowa edukacja w Polsce jest bezpłatna. Jednak czy aby na pewno?

Do większości przedmiotów należy dokupić podręczniki. Koszt od 7,90 zł do 15 zł. Jednak nie oszukujmy się, tak było zawsze, nawet gdy chodziłam do szkoły. To nic nowego. Atlasy i dodatkowe pomoce naukowe również do dokupienia we własnym zakresie. To koszt ok. 35-40 zł za atlas, 70 zł za przybory plastyczne. Konkursy i olimpiady są płatne. Ok. 9 zł za udział. Oczywiście szkoła organizuje również konkursy bezpłatne, w których może brać udział określona liczba uczniów.

Większość rodziców dba o rozwój swoich dzieci i inwestuje w ich pasje. Prawie każde dziecko chodzi na dodatkowy angielski. Znaczna część na zajęcia sportowe, muzyczne, artystyczne. To naturalne. Mamy obecnie więcej możliwości niż nasi rodzice. Inwestujemy w przyszłość dzieci, by miały lepszy start. Dzieci znacznie częściej niż 30 lat temu, jeżdżą na szkolne wycieczki. Jednak słysząc o bezpłatnej edukacji, nasunęło mi się pytanie: ile ona tak naprawdę mnie kosztuje?

Licząc wyprawkę szkolną, ćwiczenia do podręczników, dodatkowe książki, wycieczki szkolne, zajęcia dodatkowe doszkalające oraz rozwijając pasję, wychodzi mi nie mniej niż 1000 zł miesięcznie przez okrągły rok. Wakacje również się liczą, podczas ich trwania dochodzą kolonie. Ktoś by mógł mi zarzucić, że wcale nie muszę tyle wydawać. Nie muszę. Mogę przecież zostawić dziecko samemu sobie. Bez nauki języka obcego, bez rozwijania pasji. Wyrośnie z niego kolejny zapomogowicz w kolejce do MOPSu. Bez wykształcenia, bez perspektyw.

Zanim ktoś oceni mnie, że wydaje, bo mnie stać. Stać na to każdego z was. Policzcie tylko wszystko, za co zapłaciliście, a co jest związanego ze szkołą. Wyjdą wam podobne sumy. Prawda?


Lubisz już mnie? Polub.
                                                      

Klikając w tytuł, przenosisz się by przeczytać  treść podobnego artykułu

16 komentarze

  1. My nie załapałyśmy się na refmormę i co roku płacimy za podręczniki i wszytsko c z nimi związane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My drugi rok załapujemy się, do tej pory tez za wszystkie podręczniki płaciliśmy.

      Usuń
  2. Czytam Twój post i cieszę się, że to już bardzo, bardzo za mną.

    OdpowiedzUsuń
  3. A to wszystko jeszcze przed nami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie idzie podwójnie, tylko w przedszkolu jeszcze podręczniki płatne ;)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. A na studiach pedagogicznych wielokrotnie powtarzają, że nie ma czegoś takiego jak podręcznik do przedszkola! Pani równie dobrze może przygotowywać pomoce na zajęcia, a nawet powinna. Dzieciaki, które dużo chorują mają później ogromne braki w książkach i kasa jest wydana na marne. Żaden nauczyciel w przedszkolu nie może narzucić rodzicom i nakazać zakupu książek. Można robić kserówki dla dzieciaków na bieżąco, prowadzić dodatkowy zeszyt w zerówce itp. :)

      Usuń
  4. No, ja to w ogóle się zastanawiam, jak to będzie jak nasi pójdą do szkoły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie tak samo, choć może wydawać ci się inaczej ;)

      Usuń
  5. ja mam 2 w szkole jedno w przedszkolu, sama wyprawka art szkolnych plus plecaki (najtańsze) wyszło mi 700zł do tego wszystko dokupują rodzice, mydło ręczniki papierowe nawet papier toaletowy mam na liście. Buty na zmianę, strój na gimnastykę i już mam tysiąc. Jeszcze nie wywieszono żadnych inf o składkach ale pamiętam z tamtego roku zbiórki na komitet, ubezpieczenie, książki do religii i co tam jeszcze było...

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że Zerówkajedt obowiązkowa, a książki do Zerowki nie są darmowe. Córka jest w Zerówce, książki, które będzie mieć wraz z diagnozą (książki sprawdzajace wiedzę ), 137Zl. Do tego Książki do religii 20xzl-ksiazka ćwiczeń i podręcznik. Doliczyć 30Zl za Ubezpieczenie (jednorazowy koszt co roku. Co miesiąc:7zl za Herbatę do śniadania, 5zl obiad, 5zl filharmonia, 1zl samorząd uczniowski, 4zl komitet rodzicielski, 2.50zl Za Adopcję dziecka Afrykańskiego, któremu szkoła wspiera edukację. Plus proszek na pranie stroju do wf.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostro! nawet papier i proszek sępią od rodziców...wstyd

      Usuń
  7. Szkola dopiero przed nami. Jesnak taka jest prawda, ze za naukę i inwestowanie w rozwój trzeba płacić. W Usa szkoły publiczne są płatne.

    OdpowiedzUsuń
  8. My dopiero zaczynamy prprzedszkole, więc wydatki się zaczynają

    OdpowiedzUsuń
  9. temat rzeka - fajnie , że go opisałaś.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.