JEDZIESZ NA URLOP? TAK CIĘ WIDZI HOTEL.


         Pieniądze na urlop zbierasz cały rok. Ciężko pracujesz, by uciułać na zasłużony wypoczynek. Zarzynasz się, by stojąc w korkach sponsorowanych przez roboty drogowe, uwalić się na plaży lub wspiąć na górski szczyt. Może nawet pokusisz się o wypas wśród kleszczy i komarów na Mazurach. Choć ostatnie pół roku wcinałeś chleb ze smalcem, teraz będziesz żyć jak człowiek. Co prawda tylko przez tydzień, ale twoje wyrzeczenia zwrócą się relaksem i naładowaniem baterii, by kolejny rok był równie owocny. Jednak kim tak właściwie jesteś dla tych, którzy dzięki tobie mają na godne życie? Świnią, śmieciem, burakiem i cebulakiem. To niestety nie jest żart.

Hoteli, hosteli, pensjonatów i kwater prywatnych jest na pęczki. Każdy w sezonie letnim czeka na turystów, prześcigając się z zapewnianiu atrakcji. Właściciel mniejszego obiektu lub recepcja dużego wita gości z radością, notując zyski. Jednak obsługa dbająca o porządek widzi to inaczej. GOŚĆ TO CEBULAK. Tak waśnie widzi cię sprzątaczka. Nie przyszła przez cały tydzień wyrzucić śmieci i ma za złe, że przez ten czas wysypały ci się z kosza. Nie wywiesiła tabliczki z zakazem palenia i ma problem, że znalazła obok kosza popiół z fajek. Przypięła ci łątkę cebulaka, bo zrobiła fotę twojej herbaty obok cebuli. Noż kurwa mać! Nie dość, że twój urlop dobiegł końca i musisz iść do roboty, by pot mógł cieć ci po jajach, to jeszcze lądujesz na fejsbuku w roli syfiarza.

Chcesz wiedzieć, kim jesteś dla serwisu sprzątającego?

LEŃ I BRUDAS
Siedzisz przez tydzień na plaży. Pierwsze trzy dni nawet próbujesz jakoś to zamiatać, ale bez odkurzacza i tak piach masz w łóżku, w skarpetach, nawet w świeżych gaciach. Dajesz sobie z tym spokój, bo nie po to tu jesteś, żeby wciąż sprzątać. Sprzątaczka wrzuca zdjęcie twojego pokoju na fejsbuka, bu jesteś leń i brudas.

PIJAK
Przyjeżdżasz ze znajomymi na kilka aut. Jakoś tak zawsze wychodzi, że cała impreza odbywa się u ciebie. Dwadzieścia osób wypija u ciebie codziennie lampkę lub dwie wina, może dwa piwa. Po tygodniu masz pokaźną kolekcję butelek i puszek. Skup możesz otwierać, choć nikt przez ten tydzień nie był pijany. Jednak po twoim wyjeździe zostaniesz okrzyknięty pijakiem i patologią.

BURAK-CEBULAK
Nie jadasz na co dzień kawioru i nie popijasz najlepszym szampanem? Lubujesz się w polskiej, tradycyjnej kuchni? Wstyd. Taki gust ma tylko buractwo. Jeśli jesteś jeszcze z miasta, to możesz zostać wywołany po imieniu na fejsbuku, z zaznaczeniem miasta, z którego przyjechałeś, z pogardliwym stwierdzeniem, że jadasz cebulę.

By zaspokoić wygórowane marzenia ekipy sprzątającej, ogarnij się. Codziennie odkurzaj wynajęte mieszkanie, domestosem myj kibel i najlepiej stołuj się na mieście, by nie nakruszyć lub nie splamisz owego mieszkania zbyt pospolitym posiłkiem.

Czy w tej bajce były smoki? No sorry. Jestem turystą, jestem konsumentem. W nerwach mam chęć napisać: skoro jestem burakiem-cebulakiem, to płacę i wymagam. Ale nie. Wyobraź sobie, że zdarzyło mi się trafić w miejsce, gdzie był taki brud, że zeszłam do recepcji po domestos i cif, bo nie dało się wejść do toalety. Po 10 godzinach, w aucie bez klimy, byliśmy tak wykończeni, że nie chciało nam się szukać innego hotelu. Nie urządziłam awantury. Może pani sprzątająca miała gorszy dzień, może była wykończona ząbkującym dzieckiem, a może zwyczajnie wykończyli ją poprzedni goście. Zdarzył mi się domek na Mazurach, w którym zszywki podtrzymywały tapetę, a każda rzecz, na jaką tam trafiłam byłą kreatywnie reanimowana przez konserwatora. Widać poprzedni goście nie oszczędzili wystroju. Było tam jednak wręcz sterylnie czysto. Mogłabym opisywać wiele miejsc, gdyż średnio raz w miesiącu nocuję poza domem, będąc na krótszym bądź dłuższym wyjeździe. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś nagle wrzuca zdjęcie moich śmieci lub zapomnianej bielizny ba fejksbuka. Tym bardziej że pracę sprzątaczki znam od podszewki. Miałam firmę sprzątającą i nie raz zakasywałam rękawy, by wyprać zarzygany dywan, posprzątać zużyte podpaski, czy pieluchy, albo wyprać tapicerkę auta, gdzie właściciele zaspokajali swój popęd seksualny. 

Sama mieszkam w hotelu od kilku dni. Recepcja, kelnerzy, kuchnia, animatorki oraz serwis sprzątający, ba, nawet pan konserwator, są dla nas mili i życzliwi. Panie sprzątające wciąż pytają czy donieść wodę lub ręczniki. Wychodząc z pokoju, wiemy, że wracając zastaniemy poodkurzane pokoje oraz wodę butelkową. Przechodząc obok nich za każdym razem mówimy dzień dobry i dziękuję. Naprawdę jesteśmy wdzięczni za taką obsługę. Jesteśmy zadbani i dopieszczeni.

Kiedy jadę na urlop nie myślę o tym, żeby sprzątać, ale też nie siedzę w bajzlu, bo go zwyczajnie nie lubię. Ogarniam po sobie i dzieciach, doprowadzam do względnego ładu i porządku zajmowane lokum. Jednak nie mam na celu spędzania urlopu na sprzątaniu, to mam w domu. Wspomniałam, że wiem czym jest sprzątnie, dodam jeszcze, że przez wiele lat pracowałam jako kelnerka i recepcjonistka. Znam uroki tej branży. Praca w usługach nie jest łatwa. A internet nie zapomina. Usuniecie posta nie oznacza, że on zniknął. Szanujmy się wzajemnie.

Wiadomo, że bywają skrajne przypadki, kiedy turysta faktycznie okazuje się niecywilizowanym typem. W tym celu należy zwyczajnie nakazać respektowanie regulaminu obiektu lub, gdy to nie pomoże wezwać policję. 

                                                      

CONVERSATION

10 komentarze:

  1. Nocując poza domem zawsze staram się dbać o to miejsce, nie pozostawiam po sobie bajzlu i śmieci, cenię pracę sprzątaczek i sama lubię miec porządek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie wakacje (urlop), to nie tylko wyjazd ale totalne lenistwo. Zero gotowania, sprzątania, prasowania. Tylko luz. Nie prowadzę wtedy więc wino na plaży bardzo późnym wieczorem to normalka. Browar w ciągu dnia, też normalne.
    I zawsze opuszczając kwaterę zostawiam ją tak jak zastalam. Pościel złożona, zamiecione i śmiecie posegregowane. Ale to ostatniego dnia tuż przed wyjazdem. I nie miałam nigdy dotąd problemu z rezerwacją w tym samym miejscu za rok. Teraz gdy mam futrzanego synka mam problem, bo nie każdy zgadza się na dużego i puchatego psa.

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, ludzie potrafią komuś przyszyć łatkę nie widząc siebie. Niektórzy nie powinni mieć dostępu do internetu :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem Ci ze kocham czystość i jeśli takie miejsce dostałam pierwszego dnia to staram się je utrzymać we względnym porządku. Z dziećmi bywa to trudne ale szanuje prace osob nas goszczących a jestem pewna ze i oni uszanują mnie jako gościa

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam tamte zdjęcia zamieszczone na fejsie i uważam, że bardzo dobrze, że zostały umieszczone w internecie. Rozumiem, że klient zapłacił to wymaga, ale nie można zachowywać się jak wieśniak i nawet śmieci po sobie nie wyrzucić albo nie posprzątać swoich wymiocin po imprezowej nocy. Wiem co mówię, bo moja babcia wynajmuje pokoje we Władysławowie i uwierz, że nazwanie, niektórych ludzi burakami nie jest jeszcze obraźliwe po tym co widziałam. Zdarzają się nawet rodziny, które podczas przyjazdu informują, że nie mogą zapłacić, bo czekają na 500+.... Ludzie naprawdę myślą, że skoro przyjechali na wczasy to nie muszą zachowywać się jak ludzie, bo im wszystko wolno. Nie przechodzą po pasach, a jak ktoś ich strąbi to mają pretensje, w barze czują się i wymagają jakby jedli w restauracji i wszędzie śmiecą. Tak widzę polską cebule na wczasach nad morzem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawda pewnie jak zawsze leży gdzieś pośrodku. Bo z jednej strony faktycznie ocenianie hotelowego gościa przez pryzmat jakiejś jednej sytuacji i wrzucanie takich zdjęć do Sieci jest bardzo słabe - a z drugiej pewnie wobec niektórych turystów określenia "burak" czy "cebulak" są i tak bardzo łagodne w stosunku do ich zachowania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mieszkam w nadmorskiej okolicy, gdzie w sezonie letnim zjeżdżają tłumy. Myślę, że oba "obozy" mają swoje racje - zarówno turyści potrafią zachować delikatnie mówiąc, jak "buraki", ale również właściciele pensjonatów czy barów często traktuja turystę jak łatwy zarobek, nic innego, podśmiewują się z przyjezdnych i nie szanują ich zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Kiedy jadę na urlop nie myślę o tym, żeby sprzątać, ale też nie siedzę w bajzlu, bo go zwyczajnie nie lubię. " - w punkt. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trafiłam ostatnio na wpis blogerki, która sprząta nadmorski pensjonat. Wrzuciła zdjecia stanu pokoju pozostawionego przez byłych lokatorów. Domyślam się, ze mówimy o tym samym. Bardzo mi się to nie spodobało. Moim zdaniem właściciel pensjomatu powinien wyciągnąć wobec niej konsekwencje, bo fanpage to nie miejsce, by wylewać takie żale i udostępniać zdjęcia pokoju zanim zabrała się za sprzątanie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Byliśmy w różnych miejscach. W jednym co drugi dzień mieliśmy zmienianą pościel, ręczniki, mydła i oczywiście worki na śmieci. W innym jak wpuścili nas pierwszego dnia tak przez 9 dni nikt się nami nie interesował. W obu przypadkach sprzątaliśmy po sobie na bieżąco, nawet nie zostawiałam bałaganu idąc w ciągu dnia na plażę. Tylko warto się zastanowić, czym jest bałagan dla sprzątaczki.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.