JAKOŚ TO BĘDZIE, CZYLI SZCZĘŚCIE PO POLSKU+NIESPODZIANKA

środa, 9 sierpnia 2017
KONKURS

        Jeśli zastanowisz się nad typowo Polskimi powiedzeniami i przyzwyczajeniami to, co ci pierwsze przychodzi do głowy? Mnie od razu świta: "nic nie jest trwalsze od prowizorki", "jest dobrze, ale nie beznadziejnie", "wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej" itp. Na pytanie "co słychać?", zazwyczaj usłyszysz "stara bieda" lub "oby nie było gorzej". Przy religijności wykluczającej czary i wierzenia, jesteś tak samo zabobonny, jak ja. Jesteśmy kłębkiem sprzeczności. W niedzielę do kościoła, ale gdy czarny kot przebiegnie drogę, spluwamy przez lewe ramię. Nie lubimy się obnosić z sukcesami, by nie zapeszyć, jednocześnie chwaląc się na prawo i lewo z osiągnięć. 

Toczymy wojny z sąsiadami zza miedzy o głupoty, pamiętny zbyt długo, chowamy urazy, ale w sytuacjach kryzysowych umiemy się zjednoczyć. Wyznajemy zasadę, że jeśli miłość to po grób. Jesteśmy rodzinni i gościnni. Lubimy nowości, jednak pielęgnujemy tradycję. Choć wraz z modą zmienia się styl odżywiania, to nadal w większości domów króluje tradycyjny rosół i schabowy. Każda pani domu ma swój własny przepis na rosół. Wyniesiony z domu, często przekazywany z pokolenia na pokolenie. Tak samo jest z przepisem na makowiec i szarlotkę. Przywiązujemy dużą wagę do wspomnień. Święta zawsze organizowane są w rodzinnym gronie, z ogromnym przepychem. Choć nieco młodsi starają się ograniczyć ilość potraw na dwa dni, to i tak przyrządzamy ich za dużo. Mamy zasadę "lepiej, żeby zostało, niż ma zabraknąć". Jak gorliwie się modlimy, tak równie siarczyście klniemy. Humor i ironia są naszym dobrem narodowym. Skąd nam się to wszystko bierze? Co miało wpływ na to, kim jesteśmy i jak się zachowujemy? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziesz w książce "Jakoś to będzie. Szczęście po polsku". 

"Jakoś to będzie" to świetnie opracowana historia naszych przyzwyczajeń i zachowań. Wrodzony optymizm i głęboko zakorzeniona nadzieja zawsze dawały nam siły. To one sprawiały, że niezachwianie wierzmy w możliwość przenoszenia gór. Mamy zakodowane, że pracujemy i bawimy się do upadłego. Tacy jesteśmy, ale nie ma czym się martwić, bo jakoś to będzie. 

Specjalnie dla moich czytelników mam niespodziankę. Książkę "Jakoś to będzie" oraz dwa kubeczki do zgarnięcia. Szczegóły niżej.

Lubisz już mnie? Polub
                                                      

KONKURS
Do wygrania jest książka "Jakoś to będzie, szczęście po polsku"+ dwa kubki.
W komentarzu w tym poście napisz swoje ulubione powiedzenie lub zabobon, w kilku słowach opisz swój wybór
Konkurs trwa od 09-12.08.2017r.
Plakat konkursowy znajdziesz TU

Zapraszam do kontaktu AGNESTO gratuluję,
torebkę na podłodze zawsze ktoś skomentuje :)



13 komentarze

  1. Moje ulubione powiedzenie NIGDY NIE MÓW NIGDY i NADZIEJE UMIERA OSTATNIA. Właściwie to lubię wszystkie te motywujące powiedzonka właśnie dlatego, że motywują, dają kopa do działania i zawracają uwagę na to, że nawet jeśli szanse w danej sprawie są małe to jednak są:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie muszę przeczytać tą książkę

    OdpowiedzUsuń
  3. Monika Stanisławska
    Nie pamięta wół jak cielęciem był. Moim zdaniem to powiedzenie jest bardzo adekwatne do zachowania starszych osób, które krytykują zachowanie młodzieży lub młodych osób a same zachowują się wręcz niekulturalnie. Sama ostatnio miałam zdarzenie w banku, że był już koło Pani, która zajmowała się klientami indywidualnymi i dosłownie przede mną wepchnąć się Pan w średnim wieku nawet ta Pani była oburzona jego zachowaniem. A wystarczyło spytać czy to przepuszczę i nie było by żadnego problemu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z zabobonów to obdarowanie kogoś wrzosem. Wrzos ponoć przynosi nieszczęście i śmierć. Zdarzyło się kiedyś niestety tak że ktoś dostał wrzos, posadził go i w krótkim okresie odszedł... Ja osobiście uwielbiam wrzosy... i staram się nie wierzyć w takie zabobony. A z przysłów to co z oczu to z serca. Dużo można wyczytać z ludzkich oczu i poznać jakim kto jest człowiekiem. :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do zabobonow to mówią być nie kupować butów, zegarka i krzyżyk. Mój mąż wszystko ode mnie dostał i nadal uczepiony jest mnie jak rzep psiego ogona. A co do powiedzenia lubię nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, gdyż to co się wydarzyło widocznie tak musiało być i szkoda łez.
    Joanna Jaroń

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój ulubiony zabobon to taki, że nie wolno stawiać/kłaść torebki na podłodze, bo... pieniądze uciekną...
    Gdy byłam na praktykach w szkole, to w pokoju nauczycielskim usłyszałam oburzone "Czyja ta torebka? Czyja torba tu stoi?", akurat chodziło o moją i z uśmiechem pani od francuskiego mi powiedziała, że tak się nie robi, bo pieniądze się nie będą mnie trzymały.
    I w sumie to ja ten przesąd stosuję, czyli uważam, gdzie torebkę umieszczam, choć nie zauważyłam, by to znacząco wpłynęło na stan mojego portfela :-)
    Powiedzeń lubię wiele, bardzo podoba mi się takie, które poznałam dopiero w stronach rodzinnych mojego męża, a mianowicie "nie interesuj się, bo kociej mordy dostaniesz". Zawsze mnie to śmieszy, ta kocia morda... Przesłanie jednak ważne, bo cenię dyskrecję i nie wtrącanie się do spraw innych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Korale uwielbiałam od zawsze, już jako dziewczynka miałam obwieszoną szyję. Jako dorosła też często je zakładam. Nie zapomnę jednak jak będąc w ciąży poszłam jak co dzień do pracy, oczywiście w koralach i jak naskoczyły na mnie pracujące tam kobiety, że uduszę dziecko, którego wyczekuję, albo pępowiną się okręci. I co zrobiłam? Nie było wyjścia, i dla zdrowia syna, i dla mojego świętego spokoju i przez kolejne miesiące również uważałam, aby ich nie założyć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Po pierwsze,za fajną książkę to mogę nawet w mordę dać, po drugie nie wierzymy w zabobony,a jakby co to wystarczy splunąć przez lewe ramię.
    Serdecznie Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  9. Joanna Dąbrowska:

    Moim ulubionym zabobonem jest jen dotyczący pechowego piątku 13-go. Przez długo czas faktycznie tego dnia byłam szczególnie ostrożna i wyznawałam zasadę "lepiej dmuchać na zimne". To się odmieniło kilka lat temu, kiedy mój ówczesny narzeczony, a obecny mąż oświadczył mi się w piękny romantyczny, majowy wieczór - właśnie w piątek 13-go.
    Ta ważna chwila w moim życiu, całkowicie odczarowała ten przesąd :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tytułu interesujący😊chcę 😄😄😄

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa pozycja - chociaż ogólnie nie lubię takich uogólnien, stereotypów i wyciągania wniosków. Ale tu może jest to bardziej z wyczuciem przedstawione.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uspokój się bo złość piękności szkodzi a szastać nie ma czym 😀

    Kiedyś zdenerwowana byłam w pracy i koleżanka rzuciła mi takim tekstem to od razu mi się poprawił humor 😀 Teraz kiedy coś mi idzie nie tak lub komuś to zawsze przypomina mi się ten tekst 😀

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.