5 RZECZY, ZA KÓRE RODZICE NIENAWIDZĄ WAKACJI

wtorek, 1 sierpnia 2017

    Zanim zostałeś rodzicem, miałeś sprecyzowany plan na wakacje. Czerwiec, lipiec praca, sierpień-błogie lenistwo. Co sprytniejsi dorabiali w ciągu roku, by całe lato mieć wolne. Jeżeli nieszczęśnikowi przytrafiło się pracować w wakacje, znajomi tak organizowali mu życie, by tuż po pracy zabrać go na imprezę. Tak to słodko toczyło się, życie z pracą, kulturalnymi spotkaniami w miłym towarzystwie i spaniem do południa. Hej, poczekaj, a w tej bajce były smoki? Typowy rodzic ma nieco inaczej. Imprezą nazywa samotne wyjście po bułki do sklepu, a urlopem spanie do ósmej, bez nocnej pobudki. Takie dni się zdarzają. Jest tylko jednej warunek: nie może być lata. Latem życie staje na głowie. Dzień miesza się z nocą. Okoliczne dzieci biegają do późna po dworze, drąc się przy tym niemiłosiernie, psy szczekają jakby intensywniej, a odgłos ognisk i grilli niesie się po wsi. Jeżeli masz dziecko, to te 5 rzeczy sprawia, że wakacje są twoim koszmarem.

SŁOŃCE

Nie jakieś tam zwyczajne słońce, a te wstające już o czwartej rano. Pomimo rolet zaciemniających pomieszczenia, pociechy wyczuwają, że radosny dzionek nastał. Wstają i one. Znasz to? Mam tak codziennie. Jedyny wyjątek jest wtedy, gdy Mela idzie do przedszkola, wtedy ciężko wyciągnąć ją z łóżka przed dziewiątą. Niestety, przedszkole ma przerwę, a ja do września nie mam porannego spanka.

TRAWA

Piękna, zielona, bujna. Chluba zadbanego podwórka. Jest tylko jedno, ale. Jak ją sprać ze skarpet? Kiedy dziecię z uporem maniaka biega swawolnie po dworze, ale nigdy w butach. Jeśli też pierzesz ubrania, masz zapewne te same stany lekowe przed trawą, co ja.
Temat trawy zrozumie tylko ten, którego dzieci od maja do października nie uznają butów ;)

ZAMKNIĘTE PLACÓWKI EDUKACYJNE

Marzy ci się plan wysłania dziecka do zastępczej, czynnej placówki? Spoko mi również. Jednak dziecko nie wykazało chęci pójścia tam. Kiedy twoja pociecha, zupełnie, jak moja ma problem adaptacyjny, zapomnij o półśrodkach. jedyna nadzieja-wrzesień.

URLOPY

Wszyscy wyjechali, a ty nawet nie masz do kogo zadzwonić, by przysłał ci swoją pociechę do towarzystwa z twoją. Twoje dziecię siedzi cały dzień przy tobie, jojczy, że mu się nudzi, na zaproponowane zajęcie odpala "nie chce mi się" i marudzi dalej... Nawet jak wyjadę na urlop to i tak z jojczącym ogonem. Szach mat.

ANGINA

Powiedziałam to głośno? Szlag. Zaraz na pewno się przypałęta. Upał, lody, klima, angina... Jakże uroczy wierszyk. Klasyk każdego lata. Zwłaszcza podczas urlopu.

                                                          Podobne artykuły (klikaj  w tytuły)


Więcej znajdziesz klikając w tag "rozrywka" tuz pod tytułem.


Lubisz już mnie? Polub.
                                                      

12 komentarze

  1. Podpisuję się pod tym wpisem rękami i nogami. U nas właśnie angina, podwójna, taaaa.... lato.... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci trzeci dzień w domu, a ja już wariuję. Do tej ;pory było przedszkole i kolonie, teraz dom...

      Usuń
  2. Takie uroki lata z dziećmi ;) Czytając Twój tekst w myślach nucę piosenkę "Gdy nie ma dzieci w domu" hihi

    OdpowiedzUsuń
  3. mam dobry sposób na problem z trawą: CZARNE skarpetki :D no wiem, wiem, u dziewcząt ciężko je wkomponować w całą stylizację, ale wiedz, że jest nadzieja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam kilka czarnych, ale ciężko zdobyć czarne stopki w rozmiarze 29 ;)

      Usuń
  4. Hahahha. Śmieszna jesteś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty też, ale cię wyłapię, nie bój się ;)

      Usuń
  5. Łączę się w bólu :* jedyne co, to udało mi się namówić dzieci na dyżury wakacyjne i (co było mniej prawdopodobne) dostać się na nie ;) przynajmniej w lipcu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze to wzajemne nakręcanie, że im się nudzi ;)

      Usuń
  6. jak usunąć trawę ze skarpet? Bardzo prosto! wystarczy ich nie zakładać;) Jaa! Rozwiązałem zagadkę ludzkości:)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.