ZRÓBMY COŚ DOBREGO, CZYLI NAJLEPSZY DOMOWY, DROŻDŻOWIEC Z TRUSKAWKAMI.

czwartek, 29 czerwca 2017

              Z wieczornego zadumania wyrywa mnie bicie zegara. O matko! Co się w tej kuchni dzieje? Wodzę wzrokiem po blatach. Miski, miseczki, jajka, mąka, drożdże, otarta skórka  z cytryny... kto to posprząta? Zaledwie chwilę temu leżałam na hamaku. Patrząc na słońce, planowałam wakacje. Mrużąc oczy, patrzyłam na chmury. Kiedy tak rozpływałam się w marzeniach o słonecznym dniu, ręce same robiły bałagan. W codziennym zgiełku nauczyłam się odcinać. Łapię każdą chwilę, którą mogę wykorzystać. Choć jestem tu i teraz moje myśli bujają w obłokach. Lubię wieczorem dla odprężenia zrobić na szybko ciasto. Jest to dobry sposób odreagowania całego dnia, przy okazji zrobienia czegoś dobrego, by spakować bliskim na drugie śniadanie.


               Właśnie o takim odcięciu, łapaniu chwili dla siebie, mówiła Maria Rotkiel na warsztatach zorganizowanych przez Palmę. W dniu 7 czerwca spotkaliśmy się w Studiu Kulinarnym Małe Przyjemności w Warszawie. Warsztaty były kontynuacją akcji "To, co dobre bez ciebie się nie zrobi". Pisałam o tym TUTAJ.  Szukanie dobrych rzeczy, nawet prowadzenie dzienniczka przyjemności uzdrawia duszę. Każda z nas ma prawo do szczęścia. Jaki jest na nie mój sposób? Czary w kuchni. Stolnica i blachy przyjmą wszystko. Nawet kiedy mam gości w progu, potrafię szybko zagnieść ciasto, dodać owoce i podczas przyjemnej rozmowy, zrobić pyszny deser do kawy. Domowe ciasto nie jest tylko miłym akcentem dla gości, to coś, co sprawia, że dom staje się ciepły, przytulny i prawdziwy.



           Nigdy nie traktowałam pieczenia ciasta, jako przykrego obowiązku i z tego co wiem, większość piekących kobiet robi to z przyjemnością. Robię coś dobrego, smacznego, zdrowego i domowego, bo lubię sprawiać radość innym. Moi bliscy nie muszą mi za to dziękować, jednak każdego dnia słyszę, jak bardzo lubią to, co robię i jak bardzo mnie kochają. W moim domu wypowiada się dużo słów. Wychowujemy dzieci tak, by znały swoją wartość, a także wartość tego, co robią dla nich inni. Dziękujemy za każdą pomoc oraz wspieramy w samodzielnych działaniach. Na Dzień Taty, córki upiekły ciasteczka truskawkowe. Same. Bez pomocy. Nauczyły się zagniatać ciasto przy mnie i przy babci. Rodzinna atmosfera sprawia, że, nawet gdyby słowa uznania nie były wypowiedziane, to i tak robilibyśmy dla siebie dobre rzeczy. I nie jest to kwestia łakomstwa, czy próby przypodobania się. Kocham bezwarunkowo i chcę dla najbliższych samych najlepszych rzeczy. A nic nie jest tak dobre, jak domowe ciasto. Ty również możesz takie zrobić, skorzystaj z poniższego przepisu na szczęście w twoim domu.



Zróbmy coś dobrego, np ciasto ze sparawdzonego przepisu.

DROŻDŻOWIEC Z TRUSKAWKAMI

Składniki:

- 30 dag drożdży świeżych
- pół szkl ciepłego mleka
- łyżeczka cukru
- łyżeczka mąki

Wszystko wymieszać w miseczce i odstawić rozczyn na ok. 20 min w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

- 500 g maki pszennej
- 100 g margaryny Palma
- szczypta soli
- 1/3 szkl mleka
- 2 jajka
- 150 g cukru
- 500 g truskawek

Składniki wymieszać dodając rozczyn, Dokładnie wyrobić ciasto ręcznie lub przy pomocy miksera. Ciasto odstawić w ciepłe miejsce na 20 min.

Wyrośnięte ciasto wyłożyć na kwadratową blaszkę do pieczenia, wyłożoną papierem. Na ciasto ułożyć ćwiartki truskawek. Odstawić w ciepłe miejsce do ponownego wyrośnięcia.

Kruszonka
- 100 g maki pszennej
- 50 g cukru pudru
- 50 g margaryny Palma

Składniki zagnieść i wysypać na ciasto, najłatwiej jest zetrzeć je na tarce. Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 st. przez około 40-45 minut. Tak by kruszonka się zrumieniła.

Smacznego



W warsztatach wzięły również udział blogerki:
Monika  Tekstualna
Malwina  Bakusiowo,
Marlena Makóweczki.












Lubisz już mnie? Polub
                                                      

                  

LEŚNY ZWIERZYNIEC I KOLEJKA WĄSKOTOROWA, CZYLI BIESZCZADY Z DZIEĆMI

środa, 28 czerwca 2017
słoneczna kraina.com

         Przez cały rok słyszę o rzucaniu wszystkiego i wyjechaniu w Bieszczady. Cisza, spokój, brak zasięgu, brak stresu. Tak też zaplanowaliśmy tam urlop. W dwadzieścia pięć osób. Z czego piętnaścioro dzieci. Właściwie żadnego nie słychać. Tak rozeszły się po terenie, że widać je tylko, kiedy upominają się o jedzenie. Wracając do ciszy i spokoju to, jeśli tego szukasz, to tu odnajdziesz. W Bieszczadach czas płynie wolniej. Pan w sklepie był tak zdziwiony naszym widokiem, że powiedział „nie spodziewałem się o tej porze turystów". Widać wakacje mogą tak samo zaskoczyć, jak zima drogowców.

          Zadekowaliśmy się w miejscowości Wołkowyja. Wokoło jest sporo miejsc, w które można pojechać z dziećmi. Warto wiedziec, jak je połączyć ze soba, by nie błądzić, tylko mieć atrakcje w miarę blisko siebie. Zaczęliśmy od Leśnego Zwierzyńca w Lisznej obok Cisnej. Zanim się tam wybierzesz, musisz wiedzieć, co ze sobą spakować. Przydadzą się pełne buty. Po deszczu jest duże błoto na ścieżkach. Teren jest częściowo zacieniony, dzięki drzewom. Jest kilka ławeczek, na których możesz spokojnie odpocząć. Przy kasie możesz kupić ziarenka i karmić nimi zwierzęta. Większość z nich jest oswojona. Te, które mogą ugryźć mają na ogrodzeniach tabliczki z ostrzeżeniem. W obiekcie jest miejsce do umycia rąk, zwierzęta na pewno dokładnie ci je wyliżą podczas karmienia. Jeśli jesteś z małym dzieckiem, to spokojnie możesz wziąć wózek. Alejki są na tyle szerokie i komfortowe, że każdy wózek da radę jeździć. Jak długo zajmuje zwierzanie? Jak nie masz chęci to pół godziny. Nam zajęło ok. 1,5 h. Leśny Zwierzyniec to kontakt z naturą. Odbiega od typowego zoo. Tu ważnym elementem zwiedzania jest to, że możesz dotknąć większość zwierząt. One na to czekają. Po wizycie w Leśnym Zwierzyńcu mogę powiedzieć, że jeleń jadł mi z ręki, suseł po otrzymaniu ziaren pięknie pozował, szop pracz słodko się przeciągał, a lis spokojnie spał, nie zwracając uwagi na widownię. Jeśli jesteś w okolicy, polecam odwiedzić to miejsce.
Bilety: dzieci do lat 3 bezpłatnie, 3-6 lat 3zł, 6-18 lat 8 zł, 12 zł dorośli,
10-16 godziny otwarcia czerwiec
10-17 godziny otwarcia lipiec-sierpień.
















        Kolejnym OBOWIĄZKOWYM punktem urlopu, była Bieszczadzka Kolejka Wąskotorowa. Według rozkładu kursuje tylko w weekendy. Jest to oczywiście typowa zmyłka. Kilak razy dziennie jest kurs dla zorganizowanej grupy. Ta zajmuje jeden wagon, pozostałe są do dyspozycji indywidualnych turystów. Na tej atrakcji honorowana jest KARTA Dużej RODZINY. Wjazd na parking jest za darmo, po upomnieniu się w kasie o zniżkę, również najmłodsze z moich dzieci weszło gratis. Zanim wpadniesz na pomysł jazdy kolejką, spytaj w kasie o godzinę odjazdu. My w oczekiwaniu na nasz kurs pojechaliśmy do Cisnej na naleśniki. Jadąc drogą, na pewno zobaczysz restaurację Troll. To drewniany budynek z dachem z trawy. Naleśniki zarówno słodkie, jak i ostre są rewelacyjne. Obok restauracji jest płatny parking, jednak jeśli wjedziesz na teren ogrodzony, nie zapłacisz jako gość restauracji. Warto o tym wiedzieć.


         Jazda kolejka jest ciekawa, ale bardzo monotonna. Niecierpliwe dzieci mogą się nieco nudzić, niektóe usypiają. Po zajechaniu na miejsce możesz iść do restauracji, na lody lub kawę. Jest też fajny staw, który widać na pierwszym zdjęciu wpisu. Postój trwa 50 min. Podczas czekania na kolejkę mozesz zwiedzić w ramach biletu muzeum oraz skansen kolejowy. Sa tu również staragany z regionalnymi pysznościami.

Jak wspomniałam, nie trzymaj sie sztywno rozkladu jazdy, bo kursy sa równiez pomiędzy wyznaczonymi godzinami.
Rozkład odjazdów - stacja Majdan oraz cennik na rok 2017:

W sezonie 2016 kolejka będzie kursować na dwóch trasach:

Majdan - Przysłup - Majdan

Maj i czerwiec 2017: odjazdy o godzinie 9.30 (tylko soboty i niedziele). Przyjazd godz. 10.40, postój w Przysłupie 30 minut i odjazd do Majdanu godz. 11.10. Trasa liczy 12 km w jedną stronę.

Lipiec i sierpień 2017: kolejka kursuje codziennie. Poniedziałek - piątek odjazd o godz. 9.30. Sobota i niedziela odjazd o 9.30 i 13.30. Postój w Przysłupie 30 minut i odjazd w drogę powrotną odpowiednio o godz. 11.10 i 15.10.

Wrzesień i październik 2016: odjazdy o godzinie 9.30 (tylko soboty i niedziele). Przyjazd godz. 10.40, postój w Przysłupie 30 minut i odjazd do Majdanu godz. 11.10.

Majdan - Balnica - Majdan

Maj i czerwiec 2017: odjazdy o godzinie 13.00 (tylko soboty i niedziele). Przyjazd godz. 13.45, postój w Balnicy 30 minut i odjazd do Majdanu godz. 14.15. Trasa liczy 9 km w jedną stronę.

Lipiec i sierpień 2017: kolejka kursuje codziennie. Poniedziałek - piątek odjazd o godz. 13.00. Sobota - niedziela odjazdy o godz. 10.00 i 13.00.
We wtorek i piątek specjalny kurs za parowozem: odjazd godz. 10.00, przyjazd do Balnicy godz. 10.45, postój 30 minut i wyjazd w drogę powrotną o godz. 11.15.

Wrzesień 2017: odjazdy o 13.00 (tylko soboty i niedziele). Przyjazd godz. 13.45, postój w Balnicy 30 minut i odjazd do Majdanu godz. 14.15. W październiku kolejka na tej trasie nie kursuje (za wyjątkiem grup zorganizowanych).

Od roku 2012 kolejka Kursuje również zimą. Kursy będą odbywać się w okresie ferii zimowych w piątki i soboty na trasie Majdan - Dołżyca - Majdan

Ceny biletów 2017:

Majdan - Przysłup: 20 zł (w obie strony 24 zł.), ulgowy 14 zł (w obie strony 18 zł)
Majdan - Balnica: 20 zł (w obie strony 24 zł), ulgowy 14 zł (w obie strony 18 zł).
Kurs specjalny za parowozem, Majdan - Balnica: 18 zł (w obie strony 25 zł), ulgowy 13 zł (w obie strony 18 zł).

Bilet peronowy (wstęp na teren zabytkowej stacji): 2 zł/normalny, 1 zł/ulgowy i grupy zorganizowane. Nie jest pobierana dodatkowa opłata za parkowanie pojazdu.

Bilety ulgowe: dzieci 3 do 16 lat oraz seniorzy od 65 roku życia. Dzieci do 3 lat - bezpłatnie.