OTWÓRZ SIĘ NA...

otwartość

                    Otwartość to nasza narodowa cecha. Gościnność, chęć poznawania nowych obyczajów, kultur oraz ludzi. Dawniej nie było potrzeby otwierania się. Ludzie żyjący w małych społecznościach żyli bardzo hermetycznie jeśli ktoś wyjechał do dużego miasta, miejscowi od razu dostrzegali zmiany w jego zachowaniu. Zdarzały się nawet uwagi "wielki miastowy się znalazł".  Dziś, kiedy wszyscy mają nieograniczony dostęp do internetu, duży świat, wydaje się znacznie bliższy. Otwartość przychodzi  łatwiej, gdyż sieć daje poczucie anonimowości, co za tym idzie więcej odwagi na otwieranie się.

                   W zeszły czwartek, miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu z elementami wykładu i warsztatu  na temat otwartości na siebie i innych. Spotkanie prowadziła Małgosia Ohme. Było to bodźcem do przemyśleń i wyciągnięcia wniosków. Już we wczesnej fazie rozwoju, dziecko wykazuje cechy otwartości lub wycofania. Na przykładzie własnych dzieci przedstawię dwa skrajne przypadki. Starsza córka była zbyt śmiała. Hamowaliśmy jej entuzjazm na poznawanie nowych osób. Tłumaczyliśmy, że do obcych się nie podchodzi i nie zadaje pytań. Kiedy zobaczyła kogoś, kto jej się spodobał, podchodziła i pytała jak ma na imię? Po czym wracała do nas i oznajmiała, że nie jest obcy, bo już go zna. Natomiast młodsza jest bardziej zdystansowana. Potrzebuje czasu na zapoznanie. Bardzo ostrożnie dobiera znajomości i sama decyduje kiedy ta znajomość się rozpocznie. Często potrzebuje nawet 40 minut, by zejść z moich kolan i pobawić się z koleżanką, która przyszła z rodzicami. W obu przypadkach delikatnie nakierowujemy otwartość dziewczynek.  Starszej tłumaczymy, że świat nie stoi, aż tak bardzo otworem do niej, jak by się tego spodziewała. Nie wszyscy ludzie są bezpośredni i przyjaźni. Natomiast młodszej mówimy, że ostrożność jest wspaniałą cechą, ale nie może z nią przesadzać, bo zamkniecie się w sobie jest złą drogą. Być może zbytnia nieufność u niej jest wynikiem tego, że jest najmłodsza. Wciąż łapiemy się na tym, że traktujemy ją jak maluszka, czasem asekurując bez potrzeby. Słuchając Gosi, uświadomiłam sobie, że muszę nad sobą popracować, gdyż rozpościeranie nad dzieckiem klosza, nie pomoże mu w wejściu w etap nastolatka, a później w  dorosłość.  To temat do przepracowania, gdyż dorosła osoba, która jest zamknięta i nieufna sprawia wrażenie niedostępnej i nieprzyjaznej. Nie chce by moje dziecko było tak postrzegane.

             Kolejny temat, który dał mi do myślenie to otwarcie się na siebie. O tym powinna pomyśleć każda mama. Zazwyczaj mamy mają problem z myśleniem o sobie i swoich potrzebach. Wpatrzone w swoje dziecko lub dzieci spychają siebie na dalszy plan. W byciu matką totalna łatwo się zatracić. Kiedy mama żyje tylko dzieckiem, a ono dorośnie, zaczyna się problem. Matka nie umie czerpać radości z własnego życia i próbuje ingerować w życie dorosłego już dziecka. Często zdarza się, że po kolejnej dyskusji uświadamia sobie, że jej maluszek to czterdziestoletni facet lub dojrzała już kobieta. To bolesne zderzenie z rzeczywistością. Matki często mają opory przed otworzeniem się, jednak na to nigdy nie jest za późno. Można otwierać się małymi kroczkami. Jeśli do tej pory bałaś się podróży, zaryzykuj. Wyjedź, odpocznij, poznaj nowe miejsce. Jeżeli masz opory przed dalekimi podróżami, poczytaj o kulturach w tych zakątkach świata, które tak bardzo podobają co się na zdjęciach. Poznając tamtejsze zwyczaje, próbując egzotycznej kuchni na pewno przełamiesz opór.

           Kiedyś byłam bardzo nieśmiała. Czerwieniłam się próbując odezwać się do kogoś obcego. Nawiązywanie jakichkolwiek relacji było dla mnie niemożliwe. Sposobem na to okazała się praca. Byłam bardzo młoda, jako hostessa promowałam znane marki w marketach. Musiałam wychodzić do ludzi, bo miałam premiowaną sprzedaż. To przełamało mój lęk przed odzywaniem się do nieznajomych. Kolejnym przełamaniem wewnętrznego wstydu było szkolenie na przedstawiciela handlowego. Dziś aparaty i kamery są powszechne, ale 20 lat temu było wielki WOW.  Ćwiczenie polegało na tym, że musiałam usiąść prze kamerą, za która siedziała grupa ludzi. Miałam przedstawić ofertę handlową. Potem wspólnie analizowaliśmy swobodę wypowiedzi, ton głosu, gestykulację. Dziś jest łatwiej, każdy ma kamerę w smartfonie, tablecie, czy laptopie. To pomaga w otwieraniu się.

           Każde spotkanie z Małgosią daje mi do myślenia. Potrafi poruszyć ten obszar o którym zapomniałam. Dało mi okazję do udrożnienia mojego kanału otwartości na siebie oraz do spotkania ze wspaniałymi ludźmi. Podczas ćwiczeń praktycznych okazało się, że jednak stolik na końcu ma swoje teorie i zwyczajnie nie słucha poleceń, co oczywiście rozbawiło pozostałych uczestników. Dodatkowo popołudnie urozmaicił koncert. Była okazja do otworzenia się na siebie, na innych oraz na muzykę.

Jak z twoją otwartością?
 Myślisz o sobie, czy boisz się nazwania cię egoistą?

Spokojnie możesz się otworzyć i mnie polubić 😍
                                                      

CONVERSATION

15 komentarze:

  1. Myślę że to ważny temat. Otwartość to klucz do szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobry temat poruszyłaś. Pochodzę z rodziny wielodzietnej, byłam najmłodsza i najbardziej nieśmiałym chyba dzieckiem w rodzinie i w klasie. Jak się odezwałam, trzeba było zapisywać, nawet do rówieśniczek. Największy kontakt miałam z koleżanką z mojej kamienicy. Teraz nadrabiam ;) Moja wnusia za to zaczepiała dzieci już od wózka, dzięki czemu babka miała powodzenie na spacerze i w Biedronce :D Moje córki już nie miały problemu z nieśmiałością, od dziecka występowały publicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje w sumie też nie mają problemu z publicznymi wystąpieniami, teraz dzieci od przedszkola uczone ról na występy, wszystkie, bez wyjątku ;)

      Usuń
  3. Moja otwartość.. trudno stwierdzić jestem introwertyczką, która jednak bez ludzi w okół nie może żyć. Z otwartością na siebie - pracuje nad tym, drugi człowiek jest dla mnie ważniejszy, ale staram się również postrzegać siebie w tym wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie dbaj o pracowanie nad otwartością wobec siebie. nie dopuść do sytuacji, że zatracisz się w otwartości na kogoś zapominając o sobie.

      Usuń
  4. Rety! Też miałam dawno dawno temu szkolenie z prezentacji przed kamerą a potem wspólne grupowe omawianie co zrobiłam dobrze a co źle. To byłą dla mnie straszna trauma ;)
    A wracając do tematu: mój starszy synek jest skrajnym introwertykiem. Na dodatek jest nieśmiały. Dużo nad tym pracuję i choć jestem psychologiem, to efekty są mizerne.I tak sobie myślę, że z tą otwartością to różnie bywa. Introwertyzm, jak wiadomo, to cecha temperamentu a nie osobowości, niewielki więc mamy nań wpływ. Pytanie zatem jak Małgorzata Ohme definiowała "otwartość" na innych, bo może inaczej ją rozumiała?

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj to coś dla mnie - pracowanie nad otwartością 😉 Długa droga mnie czeka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam żadnego problemu z otwartością i dlatego zawsze wydaje mi się, że ludzie zamknięci w sobie skrywają jakieś tajemnice, smutki albo złe doświadczenia z przeszłości. Masz rację natomiast z tym, że wyczulamy nasze dzieci na świat zewnętrzny, bo nie jest on już tak bezpieczny jak kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w moim przypadku to prawda, ze złymi doświadczeniami, i tajemnicami. Czasami to co ci sie wydaje, może być prawdą.

      Usuń
  7. U mnie z kolei wadą jest zbytnia otwartość i ufność wobec ludzi, nie zawsze na tym dobrze wychodzę, mam wrażenie, że dziś świat pełen jest kontrastu - z jednej strony media społecznościowe wymagające pewnego rodzaju otwartość, a z drugiej strony wzmożoną konieczność pewnego rodzaju zamknięcia.
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  8. Według mnie nie powinno się ludzi zmieniać na siłe... Każdy jest w swoim rodzaju. Każdy z nas ma inny rodzaj osobowości. Dla każdego świat wygląda inaczej. Jedni są otwarci na niego i ludzi a inni skryci. Często bywa jednak tak, że zamiast zaakceptować kogoś takim jaki jest ludzie po prostu chcą go zmienić wedle swojego widzimisię... A to w sumie najgorsze co można zrobić. Bo jedyne czego brakuje ludziom którzy są bardziej nieśmiali, wycofani społecznie to właśnie akceptacja! Nie psycholodzy... Nie, mówienie żeby się bardziej otworzyli... Nie, zmienianie ich. Czy naprawdę można wql zmienić czyjąś naturę?? Jeśli uważacie, że tak to wasz podstawowy problem... Bowiem człowiek rodzi się z pewnymi uwarunkowaniami których po prostu nie można zmienić. Jedyne co można zmienić to złe czyny na dobre. Ale czy złym jest bycie sobą, czyli tym kim się potrafi?? Czy naprawdę sądzicie, że można zmienić naturę introwertyka, idywidualisty, czy osoby neurotycznej?? Gdzie pojawia się cecha empatii ludzi rzekomo otwartych? Otóż ludzie otwarci są tymi którzy chcą zmieniać bo nie potrafią zaakceptować i wczuć się w to czego tak naprawdę takim osoba potrzeba... To tyle z mojej strony.

    Ps. Dziękuję Pani, że porusza Pani takie ważne tematy. Z pewnością jeśli chce się kogoś zmienić na "lepsze" najlepiej zrobić to za dziecka... Wtedy jeszcze istnieje taka szansa bo osobowość dopiero się kształtuje... Mam nadzieję, że kiedy zostanę matką to nie zawiode swoich dzieci tak jak moi rodzice zawiedli mnie.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem ekstremalnie zamknięty na nowe znajomości. Nie ufam nikomu, i nie lubię uczestniczyć w towarzyskich spotkaniach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z ciekawością czytałam Twoje przemyślenia. Wiesz, że Ty właśnie sprawiasz wrażenie zamkniętej i niedostępnej? Troszkę się znamy, więc mogę się o taki komentarz pokusić :)
    A tak nawiasem mówiąc, Ola wspominała mi o tym spotkaniu i z jej relacji + to co piszesz, musiało być bardzo wartościowe i ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A wiesz, że ostatnio myślałam o tym? Chciałam nawet coś skrobnąć na ten temat. Może skrobnę własne przemyślenia. Otwartość jest rzeczywiście mega ważna, a często nam jej brakuje.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.