SZYBKA MIŁOŚĆ POD ZNAKIEM SELFIE

czwartek, 27 kwietnia 2017

                   Niby potargany kosmyk, oczy nieco przymknięte, na ustach błyszczyk. Śnieżnobiały uśmiech i nieskazitelna cera. Niby przypadkiem odsłonięte ramię i zalotne spojrzenie znad kubka kawy. Tak wita cię dziewczyna z instagrama. Tu kawałek gołego brzucha po treningu, tam gołe plecy w czerwonej sukni. Kolorowy świat iluzji i filtrów. Od niechcenia wrzucona fota z drogim kosmetykiem, który miał spowodować jędrność pupy, widocznej na każdym zdjęciu. On robi zalotny dziubek, pręży się na siłce. Za ciasne bokserki i zbyt dużo talku na włosach. Tak, dziś zabłyśnie nowym totoo. Przy okazji po lansuje się przy aucie sąsiada. Przekłamany kawałek rzeczywistości, zamknięty w kwadracie.  Instagram, który mami ulepszona wersją świata i ludzi. Ona dała mu serduszko pod zdjęciem, on jej kom. Tak zaczęła się niewinna przygoda.

Lubisz już mnie? Polub
                                                      

                   Po wymianie sweet foci, miliona serduszek i komentarzy następuje zderzenie z rzeczywistością. jej piękne mieszkanie to fototapeta, korytarz pobliskiego hotelu oraz recepcja salonu kosmetycznego, w którym pracuje. On jest barmanem, więc siłą rzeczy zdjęcia robi w pracy. Czasem wpadnie na siłkę strzelić serię zdjęć na najbliższy tydzień. Dawkuje je rozważnie, bo nie ma karnetu, a płynność zdjęć musi być. Znajomość się rozwija. Jednak więcej czasu spędzają nad stylizacją zdjęcia, niż na relacjach między sobą. Bajka? Nie. Tak wygląda dzisiejszy świat. Styl życia, ciągła gonitwa, wizja chwilowej sławy  w sieci, są bardziej atrakcyjne od związku w realu. Miłość jest przereklamowana. Ma się ładnie prezentować na zdjęciu, nie komplikować, nie wymagać. U niej spam polubień zaczął nowy followers. Komentuje, wysyła wiadomości. Adoruje milionem serduszek. Jemu w oko wpadł nowy profil. Energiczna, zafiksowana na punkcje zdrowej żywności i wieczornych imprez. Coś się gryzie? Nie ważne, jako całość, ładnie wygląda. Bez zgrzytu i żalu zmieniają obiekty zainteresowań. Nie ma w tym chemii, nie ma w sentymentu.

                Wartości takie, jak miłość, szacunek, rodzina, lojalność, nie są wyznacznikami drogi młodego człowieka. Nie ma na nie miejsca. Jeśli miłość, to szybka i bezbolesna. Na uczucie, aż po grób nikt nie liczy. To wiąże, ogranicza i komplikuje. Pokolenie selfie nie ściera się w konfrontacjach z rzeczywistością. Związki oznacza się statusem na FB, tak samo się je kończy. Dla dobra wszystkich, zwłaszcza porzuconego lub porzuconej. Zdjęcie smutku i łez, w czarno-białej tonacji zyska miliony lajków, Czyli bilans wychodzi na plus. Przez chwilę zastanowiłam się dokąd ten świat zmierza? Nie była to natrętna myśl, od razu zastąpiła ją inna. Pokolenie selfie potrzebuje adrenaliny, stabilizacja jej nie daje. Też to widzisz?

             
     

21 komentarze

  1. Strasznie smutny obraz. A czy widzę? Nie, nie widzę, bo mocno selekcjonuję tych, których obserwuję, podobnie jak znajomych na fb ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzi się inaczej, jak ma się młodzież w otoczeniu. Nie w sieci, w realu.

      Usuń
  2. Nie widzę, bo ludzie robili większość tych rzeczy też kiedyś, a teraz się po prostu tym dzielą z innymi poprzez narzędzia jakimi są social media.

    Instagram to instagram, miejsce do lansowania się i dzielenia swoim życiem - chyba wszyscy o tym wiedzą? :) Związki dalej istnieją i mają się dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To istniało życie przed instagramem? Niemożliwe ;)

      Usuń
  3. Też to widzę i mnie to przeraża. Wszystko skupia się na wyglądzie i na posiadaniu. Coraz mniej uwagi poświęca się temu, żeby po prostu być z tą drugą osobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocny nacisk na zewnętrzność kładzie prasa i photoshop. Młodzi dążą do perfekcyjnego wyglądu za wszelka cenę. Tak rodzi się, narcyzm i cel: nie my, a ja.

      Usuń
  4. tak, tez to widze, ale mysle ze z tego stanu kazdy sie kiedys budzi, moze z wiekiem, doswiadczeniem, moze przez szok albo niezliczone rozczarowania.... kiedys ma sie w koncu DOSC tej iluzji i chce sie tego prawdziwego czlowieka i prawdziwego zycia

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się wydaje, że to bardzo zależy, w jakim środowisku się obracasz. Część ludzi pewnie tak funkcjonuje, więc tym bardziej warto selekcjonować znajomych. Szybkie związki i podtrzymywanie pozorów istniało od zawsze, chociaż na pewno instargram i facebook ułatwiają budowanie pozornej rzeczywistości. Pytanie, po co to robić? Jeśli dążysz do jakiejś sensownej relacji, opieranie jej na kłamstwie to ślepa uliczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele rzeczy, które widzimy jest iluzją. Tylko po co, aż tak się w nią angażować, zamiast realnie żyć?

      Usuń
  6. Ja jak najbardziej to widzę, większość zdjęć to fikcja życia a nie prawdziwe życie...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jaką widownie można sobie zbudować na tej fikcji. Telenowela na żywo ;)

      Usuń
  7. Nie widze, ale nie mam nastolatki ani konta na Instagramie... Tzn konto mam, chyba nawet od ponad roku, ale nic tam jeszcze nie wrzucilam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że za kilka lat obserwując profile znajomych córki zaczniesz to dostrzegać.

      Usuń
  8. Widać to niestety, aż żal zaglądać do niektórych znajomych - zwłaszcza tych, którzy status zmieniają nader często...

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlatego ja nie skupiam sie na "selfie" i takich bardzo mało u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Każdy ma tam jakiś swój pomysł na życie, mnie akurat on by nie odpowiadał, ale inni wydają się dobrze bawić. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bobrze bawić, to chyba dobre określenie. zastanawia mnie, gdzie kończy się granica miedzy dobrą zabawą, a wiecznym niedorastaniem.

      Usuń
  11. ci którzy mają mało ciekawe życie, mało satysfakcjonujące, i zwyczajnie potrzebują się dowartościować, to oni właśnie wrzucają zdjęcia siebie samych... bo lajki powodują że czują się lepiej, widać tego właśnie do szczęścia potrzebują... i teraz w dobie fejsa czy insta mają ku temu najlepsze okazje... a młodzież od zawsze lubiła się lansować, kiedyś pod blokami, dziś w sieci... to wszystko było, tylko teraz można to robić na większą skalę

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.