ZAKWAS NA ŻUR DOMOWY+ ŻUREK-BABCINY PRZEPIS

piątek, 31 marca 2017

               Do Wielkanocy został tydzień, to dobry moment, by zrobić domowy zakwas na żurek. Nie wiesz, jak to zrobić? To proste niczym smarowanie chleba masłem. Każdy sobie z nim poradzi-nawet TY. Dzięki prostemu i sprawdzonemu zakwasowi zabłyśniesz na święta i nie tylko ( to akurak kilka osób może potwierdzić, żurek-rewelka).

KISZENIE ŻURU-ZAKWAS NA ŻUREK

- 1 szkl mąki żytniej (kupuje taką do pieczenia chleba)
- 1 szkl gotowanej, ciepłej wody
- listek laurowy
- 2 ziela angielskie
- 2 ząbki czosnku (zgniecione np trzonkiem noża)

duży, wyparzony  słój (2 litrowy)
gaza, tetra lub listek ręcznika papierowego
gumka recepturka
drewniana lub plastikowa łyżka do mieszania

Do słoika wsyp mąkę, wlej wodę, dodaj listek,  ziele i czosnek, wymieszaj, przykryj gazą, naciągnij gumkę recepturkę. Postaw w ciepłym miejscu na kilka dni (mój kisił się 6 dni). Zakwas musi być kwaśny, czuć to, gdy się wącha.

Zdradziłam ci swój sprawdzony przepis, który mam od 20lat, polub mnie.
                                            

ŻUREK DOMOWY- SPRAWDZONY PRZEPIS

- wędzone kości
- kiełbasa taka, jak lubisz również biała
- marchewka
- pietruszka
- dwa listki lubczyka
- kawałek selera
- listek pora
- trochę mąki
- śmietana
- jajka

Do dużego garnka wlej wodę, włóż kości i warzywa, gotuj. Gdy warzywa są już miękkie wyjmij kości, włóż do garnka kiełbasę i wlej żur, gotuj jeszcze pół godziny. Po tym czasie wyjmij kiełbasę. W osobnym garnku ugotuj jajka na twardo (10 min). W miseczce roztrzep mąkę z zimną wodą i śmietaną (ok 3łyżek maki na 2,5 litra żuru), wlej to do gotującego się żurku i cały czas mieszając doprowadź do zagotowania, wyłącz. Kiełbasę pokrój w kawałki i włóż do żuru, tak samo ugotowane jajka. Możesz podać w małych, wydrążonych chlebkach.

Smacznego.

             

SKĄD BIERZE SIĘ AGRESJA U DZIECKA?

czwartek, 30 marca 2017
jak radzić sobie z agresywnym dzieckiem

                Jeszcze kilkanaście lat temu, bijące się dzieci były codziennym widokiem. Rodzeństwo z  zasady darło koty, często używając pięści zamiast argumentów. Rodzice i opiekunowie uważali to za normalny etap rozwoju. Na pytanie, co robią dzieci, standardem była odpowiedź "a, znów się tłuką". Po lekcjach klasycznie wyskakiwało się na solówkę za szkołę. Kiedy nauczyciel przyłapał na takiej akcji, wstawił uwagę do dzienniczka i było po sprawie. Jak polała się krew, wzywał rodziców. Wtedy w domu był łomot. Jednak obecnie, agresywne dziecko budzi sprzeciw. Nie dalej, jak wczoraj przeczytałam, że mama nie radzi sobie z agresywnym dwulatkiem. "Dobre rady" typu: zamknij w łazience, niech się uspokoi, przylej klapa to się uspokoi, czy zabierz ulubioną zabawkę do tego stopnia rozbiły mi konstrukcję, że pomimo, że ten artykuł był już prawie gotowy, postanowiłam poprowadzić go w innym kierunku.

             Skąd bierze się u dziecka agresja? Na wstępnie zaznaczę, że niegrzeczne dziecko nie jest dzieckiem agresywnym. Jeżeli dziecko bije, kopie, gryzie, czy szarpie innych lub niszczy przedmioty należy zwrócić uwagę, czy to zachowanie nie ma związku z sytuacją, która zadziałała stresowo na nie. Agresywne zachowanie to zbyt dużo negatywnych emocji, z którymi dziecko sobie nie radzi. Dorośli również czasem rzucą talerzem, czy telefonem  w nerwach. Niejednokrotnie szpetnie zaklną, gdy coś idzie nie po ich myśli. Dziecko ma "język pięści". Dzieci nie rodzą się złe. To doświadczenie je kształtuje. Jeżeli dwulatek nagle zaczyna bić, kopać, czy robić komuś krzywdę, to nie jest to buntem dwulatka. To normalne ujście złych emocji. Powody, dlaczego dziecko może przestać być aniołkiem:

-ZAZDROŚĆ-to najsilniejszy bodziec. Nie raz przeszło ci przez myśl, że ten spod szóstki ma takie auto, o jakim marzysz, a ta spod ósemki ma najlepsze na osiedlu nogi. I przyznasz, że nie były to tylko stwierdzenia faktu, ale nutka zazdrości. Dwulatek może być zazdrosny o zabawkę, zainteresowanie rodziców, czy po prostu o ciastko, które właśnie ktoś trzyma w ręku. Agresja u dzieci najczęściej pojawia się wraz z narodzinami młodszego rodzeństwa. Mama, która do tej pory poświęcała maluchowi 100% uwagi, nagle nie ma czasu. Winą za to maluch obarcza maluszka. Zaczyna mu dokuczać i próbować wyeliminować to, co zabiera mu mamę.

-POWIELANIE AGRESJI-Zdarza się oczywiście, że dziecko doświadcza przemocy ze strony dorosłych i swoje zachowanie przenosi na rówieśników z grupy, gdyż nie zna innego zachowania. Bite dziecko często, wyrasta na bijącego dorosłego, który w taki sam sposób traktuje swoje dzieci, jak i on był traktowany.  To błędne koło, jednak nadal częste,

-NADMIAR SŁODYCZY-cukier i sztuczne barwniki mogą powodować nadpobudliwość, która podążając w złym kierunku może wywołać agresywne zachowanie. Doskonale wiesz, że dorosły, który nabuzuje się kawą lub cukrem, chodzi pobudzony. Ten stan wzmożonej energii szybko mija i organizm dopomina się kolejnej dawki. Dlatego też, dzieci wołają o kolejną porcję słodyczy. Odmowa może spowodować agresję, tak ja w przypadku odwyku przy uzależnieniach.

Lubisz już mnie? Polub

                                                

-BRAK POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA- dziecko może czuć się niepewnie, gdy jest krytykowane, poniżane, upokarzane. Kiedy ma poświęcane zbyt mało czasu lub czuje presję nadmiernych oczekiwań. Skoro w domu czuje się nikim, musi gdzieś poczuć się silny.

Przemoc słowna również jest przemocą. Dziecko uczy się takich zachowań z najbliższego otoczenia, ale też z nieodpowiednich dla niego programów czy bajek. Jeżeli twoje dziecko wykazuje takie oznaki zachowana zweryfikuj swoje postępowanie i słowa oraz to, co ogląda.

Jak sobie więc radzić z agresją u dziecka? Przede wszystkim musisz kategorycznie zakomunikować, że takie zachowanie jest złe. Bijąc kogoś lub go wyzywając krzywdzi się go. Dziecko musi zrozumieć, że to co robi, nie będzie akceptowane. Nigdy nie wolno ci śmiać się z furii dziecka, czy obrać w żart tego, że cię uderzyło. Jeśli tak się zachowasz, dla dziecka będzie to oznaką akceptacji. Zdecydowanie musisz powiedzieć, że to boli, nie ma prawa więcej cie ranić. Wszędzie czytam, że absolutnie nie wolno dziecku oddać. Niestety w realnym życiu nie zawsze to działa. Jeżeli dziecko w wieku przedszkolnym nie daje sobie w żaden sposób wytłumaczyć, że bijąc kogoś, sprawia mu ból, musi go poczuć, by zrozumieć. Zanim mnie ktoś zlinczuję i dopisze teorię, że jestem za biciem dzieci-NIE, NIE JESTEM! Ostatnie zdanie to najbardziej despracki krok jaki dorosły powinien wykonać, ale jak wspomniałam, to ostateczność. Moje dziecko było przez kilka lat notorycznie bite przez inne dziecko. Nic pomagało. Dopiero, gdy wręcz zmusiłam dziecko, by oddało, terror ucichł. Tamto dziecko poczuło, że to co robi sprawia ból. Fizyczny ból.

Podobny artykuł
                                                            Dałam dziecku w twarz.

ZWIĄZEK NA DŁUŻSZĄ METĘ? KILKA SPOSOBÓW, JAK W NIM WYTRZYMAĆ.

środa, 29 marca 2017
zdjęcie Plums Photography

           Zanim napisałam ten post wiedziałam, że autorka zdjęcia wyrzuci mnie ze znajomych za interpretację. Mając tego świadomość podejmuję ryzyko popełnienia tego, co tkwi w moich myślach. Trwały związek często poparty zawarciem małżeństwa nie jest wielką sielanką. To ciężka harówka. Najlepiej jeśli masz poważną wadę wzroku i słuchu, nie jesteś obrzydliwy oraz lubisz się dzielić. Jeśli obiecał ci życie, jak w bajce, na pewno słowa dotrzymał, jesteś jak Kopciuszek: zarobiona i brakuje ci butów. Do czego należy się przyzwyczaić w długim związku? Mini przewodnik poniżej

PRZECHODZONE KAPCIE

Jeśli twoja druga połówka wygląda niczym przechodzone kapcie, wyżuta guma, czy zmięty paragon to wyłącznie twoja wina.  Masz wybór: zajechać partnera na amen nadmiarem roboty lub dać mu chwilę wytchnienia. Facet jest, jak pies. Nakarm go, napój, wypuść wieczorem pobiegać. Wcześniej endomondo mu ściągnij, żeby było widać, czy biegał, czy polazł na kurwa mać.


PIERDZENIE POD KOŁDRĄ

Popierdywanie przed snem to pikuś, wchodzisz na wyższy poziom związku, gdy na kolację była smażona cebula, a na obiad fasolowa. Nawet kołdra próbuje uciec z sypialni, a w największy problem macie z tym, komu zechce się wstać, by otworzyć okno. Ta sama osoba zamyka je.


GACIE MOGĄ BYĆ WSPÓLNE

W sumie jeśli masz sporą różnicę gabarytów w związku to jednak może być problem, ale podbieranie misiowi swetra czy bluzy to przecież standard. Oczywiście, że w swetrze xxxl wyglądasz o niebo lepiej od niego. Kiedy pogodził się z tym i oddał ci go,  dokonujesz zwrotu. Nie chcesz swetra, weźmiesz koszulę.


SMARKANIE 

Jesteście na spacerze, w pakiecie z jesienią dostajesz kataru. Gdy twój nos wygląda tak, że swobodnie możesz wtopić się w grupkę pod monopolowym odkrywasz, ze nie masz już chusteczek. Twój książę cię ratuje wyciągając z kieszeni używana chusteczkę JEDNORAZOWĄ. Wyszukując niesklejony, czysty róg, liczysz, że w chusteczce były tylko smarki i obficie dorzucasz swoje. Oczywiście cieszysz się, że miał ten niezasmarkany skrawek w kieszeni, bo przyszłoby ci rękawem płaszcza nos wycierać.

SRANIE NA ZAWOŁANIE

To, że idziesz do toalety z widownią nie robi już na tobie wrażenia.  Zawsze kiedy wejdziesz do łazienki, reszta LICZNEJ rodziny też chce tam wejść. Nie dość, że nie przejrzysz fejsa to jeszcze kupkę masz robić na akord. Po kilkunastu latach w takiej atmosferze twój organizm pracuje, jak świetne zaprogramowana maszyna, stąd sranie na zawołanie.


PUSTY KUBEK

Nawet jeśli on zrobi ci herbatę, to zawsze, ale to, podkreślam ZAWSZE zastaniesz pusty kubek. Czyjaś spragniona twarz dopatrzy się herbaty i masz jak w banku, że wypije. Nie odstawi kubka do zmywarki.  To samo ze skończonym papierem dowcipnym-rolka zostawiona jest na naturalną biodegradację lub brana na przetrzymanie, bo może sama znajdzie drogę do kosza.


SEX

No dobra, bez takich. Czasem się zdarza, bo jak wiadomo, nieszczęścia po ludziach chodzą. Po tym, jak sobie przypomnisz, jak to jest w łóżku nie tylko spać i stwierdzisz, że to fajne, że może warto częściej się tak pobawić, zaraz wrócisz na ziemię. Dzieci masowo się pochorują (tydzień spania u nich na podłodze), potem zaczną się nocne lęki (wędrówki do łóżka rodziców), wy nie jesteście ze stali-oboje chorzy (minęło trzy tygodnie). Co? Znowu okres? (+ tydzień), wyjazd w gości (no, nie wypada w cudzym, otwartym salonie, grypa żołądkowa, znów chore dzieci.. Sex? Ale o co chodzi?
Więcej o sexie:
Sex o poranku-wydanie małżeńskie
Sex małżeński podejście drugie
Skąd dzieci, czyli sex małżeński  dobry tytuł, kościół powinien poprzeć
Sex małżeński-co jest nie tak?
Rocznica ślubu, czyli sex małżeński
i na deser walentynkowo

Jak tam status na fejsbuku, w związku?
                                             

MEMORY NA TRZY SPOSOBY, CZYLI GRA KTÓRA ROŚNIE Z DZIECKIEM+ KONKURS

wtorek, 28 marca 2017

                    Memory lubi każdy, niezależnie od wieku. W naszej kolekcji jest również kilka pudełek. Memory to karty/żetony, najczęściej kwadratowe, choć mamy również okrągłe. Każda z kart ma parę. Zabawa polega na tym, by pomieszać żetony, ułożyć je rysunkiem do spodu i odkrywając po kolei, szukając pary. Gra uczy cierpliwości, koncentracji, ćwiczy pamięć i spostrzegawczość. Poza klasycznymi zasadami można na ich podstawie układać historyjki. Gracz losuje kartę, opowiada coś związanego z tym, co widzi na obrazku, kolejny losuje następną i kontynuuje historię na podstawie swojej karty. Jest to fajna opcja, gdy np. dziecko dostanie wypracowanie na dowolny temat.

                   Memory na trzy sposoby dostępne są w  sześciu opcjach: Zwierzyniec, Zwierzyniec 2, Zabawy podwórkowe, Świat baśni, Co robimy, Co robimy 2. Każde z nich jest przeznaczona dla dzieci 2+, 4+, 6+. Dzięki pomysłowej instrukcji rosną razem z dziećmi. Opcja dla malucha, to szukanie par. Dla starszaka-poza znalezieniem pary, odszukanie 3 różnic. Karty do pary mają subtelne różnice, nad niektórymi, sama musiałam chwilę pomyśleć, zanim znalazłam. Poziom wyżej, to już nie tylko parowanie, ale i szukanie różnic na czas. Karty wykonane są z grubej tekturki. Ich powierzchnia jest odporna na uszkodzenia mechaniczne. Kiedy dzieci już wyrosną z nich, mogą służyć, jako podkładki pod kubek z kawą



kapitan nauka


Dla trojga z moich czytelników mam wybrane Memory

                                                      

ZASADY
Konkurs odbywa się na blogu Mama trójki.
Sponsorem nagród jest Kapitan Nauka.
Napisz, które Memory cię interesują i z kim będziesz w nie grać?
Wygrywają 3 osoby.
Do wygrania są wybrane Memory na trzy sposoby

Będzie mi bardzo miło jeśli go polubisz i udostępnisz znajomym

GRATULUJĘ I Zapraszam do kontaktu
Renata Pabich
Ewelina Pietrzak
BOGNA S

MŁODSZE DZIECKO KOCHA SIĘ BARDZIEJ

poniedziałek, 27 marca 2017

                      Dziecko chciałam mieć bardzo wcześnie. Mając 16-17 lat już bardzo poważnie rozważałam taką opcję. Poczekałam jednak do dziewiętnastu. Potrzebowałam kogoś, kogo mogłabym kochać i kogoś, kto kochałby mnie. Egoistyczne. Wiem. jednak było to silniejsze ode mnie. Łatwo nie było, ale zawsze ponosiłam konsekwencje swoich wyborów najlepiej, jak potrafiłam. Wiedziałam jednak od początku, że będę mama jedynaka. Nie chciałam dzielić uczuć. Nie chciałam, by któreś  dziecko czuło, że inne kocham bardziej. Mijały lata. Znów chciałam być mamą. Syn rósł, a ja układałam sobie życie na nowo. Niedługo po dziewiątych urodzinach, nie był już jedynakiem. Nadal trwałam w postanowieniu, żeby dzieci kochać równo. Każde wymagało innej miłości, żadnego nie faworyzowałam. Usłyszałam o wielodzietnej mamy, że miłość wraz z dziećmi się mnoży, nie dzieli.
Niedługo potem zrozumiałam, że to największa ściema macierzyństwa.

                 Kilka lat później znów zostałam mamą. Niejednokrotnie powtarzałam, że jestem mamą trójki jedynaków. Dla każdego miałam osobny czas. Zanim urodziło się kolejne, poprzednie nie wymagało już tyle opieki. Znów dokonałam egoistycznego wyboru. Dzieci rosły, a ja obserwowałam dziwne zmiany. Zmiany zachodzące we mnie. Pierwszą rozmowę odbyłam z mamą wielodzietną, która ma więcej niż troje dzieciaków. Byłam zmęczona kolejnym wybrykiem jednego z dzieci. Powiedziałam na głos to, o czym nawet bałam się myśleć. Przyznałam się nie tylko przed sobą, ale i przed nią, że choć kocham moje dzieci, jedno kocham mocniej. Jest ona piękniejsze, mądrzejsze i temu dziecku jestem skłonna więcej wybaczyć. Jestem podłą matką. Nigdy taka nie chciałam być. Zawsze broniłam się przed tym. Jednak mimowolnie stałam się matką, która wybrała jedno z dzieci na pupila. Okazało się, że ona również kocha jedno najmocniej. Niezależnie od własnych chęci.

               Zaczęłam prowadzić rozmowy z mami, które mają dwoje, troje i więcej dzieci. Każda ma faworyta. Mimo miłości, nie potrafiły oprzeć się instynktowi, że jedno kochają najbardziej. W 80% rozmówczynie przyznały, że to najmłodsze z dzieci jest faworyzowane przez nie. Zaczęłam zgłębiać temat. Okazało się, że ok 60% matek i 75% ojców ma swojego pupila wśród dzieci. Ojcowie instynktownie wybierają córki, matki najczęściej synów. Dzieci mniej kochane, są odtrącane, zakompleksione, czują się niepewnie. Dotarło do mnie, że nie jestem zła, ani podła. Tak działa natura. Jednak bojąc się takich uczuć, zawsze starałam się by dzieci miały tyle miłości, ile im potrzeba. By żadnemu niczego nie brakowało. W rezultacie mam troje pewnych siebie, świadomych własnej wartości egoistów. Z dwojga złego lepiej świadomie faworyzować.

             
Lubisz już mnie? Polub
                                                      


PODOBNE ARTYKUŁY



Chcesz widzieć, co robię na co dzień?


NOWA REKLAMA ALLEGRO JEST DOBRA, ZROZUMIE JĄ TYLKO MATKA

sobota, 25 marca 2017

                   Jeszcze nie ostygły emocje po poszukiwaniach Wojtka, a już rozgrzewa wszystkich nowa reklama Allegro. Krytyka chyba jest mocno zakorzeniona w naszym narodzie, bo nagle każdy jest ekspertem od reklamy i przypisuje sobie prawo do jej skopania. Widziałam ją kilka razy, za każdym  to samo uczucie: gula w gardle, mokre oczy. Mimo, iż nie oglądam żadnych łzawych seriali to obraz reklamy przemawia do mnie. Każda matka o to wie i doskonale  zna.

MOTYLEK MOŻE BYĆ TYLKO JEDEN

W sklepach są te same gotowe stroje i dyskusja, że motyli jest miliony i mogą być dwa  w przedszkolu nie jest tak oczywista. Każde dziecko jest wyjątkowe i wciąż głośno jest o tym, żeby stawiać na indywidualizm. Jeśli dziecko chce być kolejnym motylkiem, to ok, ale jeśli nie chce, to nim nie będzie.

SZYCIE PO NOCACH

Nie dalej, jak kilka dni temu szyłam córce strój wiosny, niedługo wcześniej komponowałam strój jeża, wcześniej Banshee. W tzw. międzyczasie musiałam ogarnąć Elsę i małą wampirkę. Mam więcej niż jedno dziecko, a one mają niezależnie od siebie bale i przedstawienia. Za każdym razem biegam, jak szalona po sklepach, kupując potrzebne elementy do uszycia stroju. Stroju, który po godzinie sławy ląduje na dnie szafy. Bezpowrotnie.

                                                      


NIEWDZIĘCZNE DZIEWCZĘ

Matka szyje po nocach. Wymyśla kolejny strój, a dziecko kręci na to nosem. Po pierwsze, to co podoba się rodzicom, a to o czym marzy dziecko to inna sprawa. W czasach matki w przedszkolach nosiło się czapeczki z kartonu i falbankę  z bibuły, udając muchomorka. Teraz dzieci chcą być jak ich idole. Nawet jeśli idol zmienia się co dwa dni. Tylko matka wie, jak bardzo może zrujnować życie dziecka dając mu najpierw lewą skarpetkę, potem dopiero prawą, gdy miało być odwrotnie. Co dopiero nie umiejąc czytać w myślach, kim chce być na balu?

BYĆ JAK MAMA

Jaka matka, taka córka. Takie same. Dzieci ubierane niczym ksero. To nie jest wymysł obecnych czasów. Grubo ponad 30 lat temu, miałam szyte sukieneczki z tego samego materiału, co mama. To było coś. Mieć taką samą sukienkę. Każda córcia chce być, jak jej mama. A allegro? No cóż, Sama wszystko na nim kupuję, więc czemu nie czerwoną sukienkę? Reklama jest spoko, każda mama codziennie poświęca się dla swojego dziecka. Ot tak. by sprawić mu przyjemność.


A jakie jest twoje zdanie?

WIOSENNE PORZĄDKI ZROBIĄ SIĘ SAME-ROBOT SPRZĄTAJĄCY

piątek, 24 marca 2017
robojet duel

               Widząc pierwszy raz robota sprzątającego pomyślałam, że to fajna zabawka. W sumie przydałby mi się pomocnik. Troje dzieci, dwa psy, trzy szynszyle. To oczywiście powoduje dość duży bałagan. W domu są włosy, sierść, bobki szynszyli, piasek kąpielowy oraz całe mnóstwo brokatu. To zwykły dom, ze zwyczajnymi mieszkańcami. Tylko, ci mieszkańcy całą zimę chorowali, w związku z tym dom zagruzował się w naturalny sposób. Wraz z nadejściem wiosny pomyślałam o wiosennych porządkach. Oczywiście na samą myśl spanikowałam, bo to oznaczało co najmniej dwa tygodnie segregowania, układania, odkładania, wyrzucania i uzupełniania. Dużo pracy i tylko dwie ręce. Pomyślałam o robocie sprzątającym, który od dwóch tygodniu stał pod komodą. Nie byłam do niego przekonana. Przecież JA robię wszystko najlepiej, najdokładniej i nikt nie może mnie w tym zastąpić. W sumie nie miałam nic do stracenia.  Puściłam Duela w pokoju Gaby i zamknęłam drzwi.

              Segregacja dokumentów nie miała końca. Kiedy się wreszcie od tego oderwałam, poszłam sprawdzić, jak tam pokój po odkurzaniu przez robota. Piasek kąpielowy, siano, bobki pozbierane. Oczywiście temat zrozumieją tylko właściciele gryzoni. Przestawiłam go do pokoju Meli. Wróciłam spokojnie to dokumentów i gdzieś między zusami, a umowami usłyszałam komunikat "błąd czujnika wysokości". Hmmm... Poszłam sprawdzić, co jest grane. Mój Duel stał na środku dywanu i miotał się w przód, tył i na boki. Pogoniłam go pilotem, ale on nadal próbował się wycofać. Poległ na modnym, kontrastowym dywanie. RoboJest Duel odczytuje czarny wzór, jako przepaść. To funkcja zapobiegająca spadnięciu ze schodów. Zadzwoniłam do producenta. Roboty sprzątające tak mają. Bronia się przed upadkiem i rozbiciem. jednak istnieje możliwość wyłączenia tej funkcji. Jeśli ktoś nie ma schodów, spokojnie może pozbyć się czujnika wysokości. Dowiedziałam się również, że takie zachowanie an ciemnych powierzchniach mają wszystkie roboty sprzątające, niezależnie od marki.

             Po każdym pomieszczeniu opróżniam pojemnik na śmieci. Dopiero to pokazuje ile robot zebrał z podłogi. W naszym domu cztery osoby maja długie włosy, psy i szynszyle gubią sierść. Do tego dochodzą codzienne śmieci i kurz. Przed era RoboJeta odkurzałam dwa razy dziennie. Obecnie robi,e to raz w tygodniu, przez resztę dni, robi to za mnie robot. Pokusiłam się również o wypróbowanie funkcji mopa. Dla mnie bomba. Czas, który spędzałam na codziennym odkurzaniu poświęcam na relaks.

             Podsumowując.Sprzątanie domu za pomocą RoboJet Duel wymaga cierpliwości. Najlepiej puścić go do pracy przy wychodzenia z domu. Pod nieobecność domowników, po woli robot sprzątający odkurzy dom. Radzi sobie nawet z narożnikami. Wciąga rozsypaną kawę, włosy, śmieci typu rozgniecione chrupki i "koty z kurzu". Nie jest to sprzęt dla osób energicznych i niecierpliwych. Robot potrafi ominąć kilkakrotnie śmieć. Wróci jednak do niego po kilku minutach i go wciągnie. Żeby go puścić, trzeba sprzątnąć dom z kabli, zabawek i wszystkiego, co może zakłócić jego pracę. Kiedy trafi na opór, przed wycofaniem się, miota się, jak zagubiony. Na chodniku z regularnym wzorem w kontrastowych kolorach wariuje. Widzi go jako schody i wycofuje się. Nie ma jednak problemu ze sprzątanie na ciemnobrązowych płytkach. Wirtualna ściana pozwala odkurzać dom przy otwartych drzwiach, bez obawy, że robot spadnie. Idealny do dużych przestrzeni, gładkich podłóg i schowanym w listwy okablowaniu. Czas pracy bez przerwy i 2h, potem szuka bazy do naładowania


samojezdny odkurzacz duel






Specjalnie dla moich czytelników mam kod rabatowy Kod MTI ważny do 31/05/2017  
na zakupy na stronie  http://www.robojet.pl


                                                      

Dałabyś szansę samojezdnemu odkurzaczowi, by posprzątał twój dom?

ZABIŁ DZIECKO, BO NIE SZŁA MU GRA! CO Z TYMI LUDŹMI?

czwartek, 23 marca 2017


              To było jakiś rok temu. Odebrałam Melę z przedszkola z bólem brzucha. Obok jest ośrodek zdrowia, więc od razu tam ją zabrałam. Ból był na tyle niepokojący, że dostałam skierowanie do szpitala, gdyby nie ustąpił do godziny. Nie ustąpił, wręcz się pogłębiał. Jechałam z małą licząc, że jednak coś zjadła. Na izbie przyjęć nie było kolejki, poza tym, jak się okazało, ze skierowaniem to na oddział. Mela płakała. Nie dała się zbadać. Było to dziwne, bo godzinę wcześniej spokojnie leżała na kozetce. Lekarka była zirytowana jej zachowaniem. nagle wypaliła: "a te siniaki to razem z bólem brzucha powstały?". Fakt. Mela wyglądała dość specyficznie.  Zdarte czoło i kolano, fioletowy siniak na drugim kolanie i zdarta dłoń. Zielonkawy siniak na policzku. "Nie"-odpowiedziałam. Mela nadal nie dała się dotknąć. Lekarka coraz bardziej agresywnie pytała: "skąd wzięły się te ślady?". Spytałam ją czy nie interesuje się tym, co dziecko dziś jadło w przedszkolu, bo mamy problem z brzuchem.

           Dwie pielęgniarki zaczęły jej wtórować. Opowiedziałam o naszym wyjeździe w góry, mokrym śniegu i stromej trasie. O ostrej wykładzinie na korytarzu hotelowym i suwie prostym w drzwi. Na komunikat o bruku przed wejściem do skansenu nawet nie mrugnęły okiem. Zamiast badać dziecko wypytywały o guza na czole. Kazały przejść na oddział. Spytałam czy dziecko będzie dziś badane? "Dziś? Nie, jest późno". Odmówiłam przyjęcia na oddział. Skoro nic nie będzie robione, to w domu mamy wygodniejsze łóżka i zminimalizowaną ofertę rotawirusa w pakiecie. Na odchodne rzuciłam, że kupie colę, to na brzuch pomoże. Panie mnie ofukały. Jadąc do domu kazałam Marcinowi podjechać do sklepu. Akurat po drodze cola zdąży się wygazować. Na parkingu Mela puściła obfitego pawia. Jednak jej zaszkodziło coś, co jadła w przedszkolu. Od razu poczuła się lepiej i brzuszek przestał boleć. Kiedy ochłonęła, powiedziała, że pani doktor miała zimne ręce i dlatego nie dała się zbadać.

           Zadzwoniłam do znajomych z ośrodka opieki społecznej, powiadomić o zaistniałej sytuacji.  Opowiedziałam wszystko, bo spodziewałam się na drugi dzień zgłoszenia przywiezienia pobitego dziecka do szpitala i odmowy zostania na oddziale. Jednak żadne zgłoszenie nie miało miejsca. Do ośrodka nie wpłynęła informacja o podejrzeniu popełnienia przestępstwa mimo, że wszystkie dane zostawiłam w karcie,  Bardzo mnie to zdziwiło, gdyż słowne ataki były bardzo sugestywne. Niestety na tylko tyle było panie w szpitalu stać. Gdyby tak agresywnie podeszły do rodziców, którzy biją dziecko i wypuścili ich ze szpitala bez poinformowania władz o swoich podejrzeniach, dziecko nadal byłoby w rękach katów. Czemu po roku od tego zdarzenia dopiero o tym piszę? Kolejna dwulatka umarła podczas próby ratowania po pobiciu przez ojczyma Mam wrażenie, że lekarze nie są przeszkoleni, jak komunikować się z opiekunem dziecka, u którego zachodzi podejrzenie bicia.

         W środę, na stole operacyjnym, zmarła dwuletnia Liliana. Do szpitala trafiła ze złamaniem czaszki, miała też liczne krwiaki. Według biegłych, dziewczynka doznała obrażeń kilka dni wcześniej! Matka nie udzieliła pomocy. Dopiero, gdy jej stan się pogorszył, przywiozła nieprzytomne dziecko do szpitala. /EDIT/ Dzisiejsze wiadomości weryfikują informacje, to BABCIA zabrała dziecko do szpitala, bo zachowywało się nienaturalnie. Gdyby matka powiedziała, że dziecko było rzucone o drzwi lekarze uratowaliby życie dziecka...Rodzina była objęta nadzorem MOPSu, miała opiekuna rodzinnego. Andżelika, matka dziewczynki, nie radziła sobie z opieką nad trójką dzieci, to na jej wniosek został przydzielony opiekun. Stwierdził on liczne zasinienia u dziecka, ale matka motywowała je chorobą krwotoczną, na co zresztą miała dowody, gdyż robione były badania. Od lutego była wzmożona asysta w tej rodzinie, ponieważ ze szpitala wpłynęło do prokuratury zawiadomienie, że ślady na ciele dziecka mogą być wywołane przez osoby trzecie. Sprawa zaczęła się w listopadzie. Od pierwszych badań w szpitalu. Mamy koniec marca. Dziecko musiało umrzeć, by lekarze i urzędnicy przyznali, że źle się działo w tej rodzinie. Według zeznań matki, Lilianka miała przechodzić obok ojczyma, gdy ten złapał ją za rączkę i rzucił w kierunku drzwi, na futrynę. Nie szła mu gra...



      Ile jeszcze dzieci musi umrzeć,  by system zaczął działać sprawniej?


                                                      

MOLESTOWANIE SEKSUALNE W SZKOLE.

środa, 22 marca 2017

               Kiedy chodziłam do szkoły, standardem było to, że chłopcy ciągali dziewczynki za warkocze. Gdy się poskarżyłam, od dorosłych słyszałam "pewnie mu się podobasz", " to końskie zaloty".  Wtedy zrozumiałam, że pięść lun kolano skierowane w kierunku męskiego krocza mogą mi bardzo pomóc. W oczach nauczycieli byłam niegrzeczna dziewczynką, biłam się z chłopakami. Chyba w czwartej klasie pierwszy raz publicznie padło hasło: "o, cycki ci rosną". Mniej więcej w wieku 12-13 lat zaczęłam nosić stanik. Wtedy już notorycznie musiałam znosić "strzelanie ze stanika". Chłopaki z uporem maniaka, stawiali za cel tak złapać za tył stanika z zapięciem, by go rozpiąć. To nic takiego, ot młodzieńcze wygłupy. Młoda dziewczyna musi zmagać się z samoakceptacja zmieniającego się ciała oraz z chamskim poczuciem humoru i buzującymi hormonami kolegów. To niełatwy okres rozwoju. Nie dość, że gospodarka hormonalna młodej dziewczyny jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. To jeszcze koledzy nie ułatwiają jej życia.

             Kompleksy i wady postawy nie biorą się znikąd. Kiedy intymne sprawy, takie jak rosnące piersi, wyciągane są na publiczne forum, dziewczyna stara się garbiąc ukryć swój atrybut kobiecości. W okresie dojrzewania piersi są przekleństwem. Chłopcy z wyczuciem imadła zawsze wiedzieli, jak wbić największa szpilę. Bardziej rozwiniętej dziewczynce zatruwali życie próbami odpinania stanika, natomiast ten mniej, codziennym przypominaniem tego, że jest "deską". W sumie nie pamiętam, żebym do którejś grupy trafiła. Chyba byłam gdzieś po środku. Nie wiedziałam, że strzelanie ze stanika jest niewłaściwe. Dorośli nie reagowali na te "wygłupy". Temat ominęłam tym, że wyszukałam stanik zapinany z przodu i po dokładnym okazaniu na tle klasy, że z tyłu nie mam zapięcia, miałam spokój. Pamiętam dziewczynę, która została złapana gdzieś na korytarzu w celu sprawdzenia, jak jej piersi urosły w wakacje. Była to chyba siódma klasa. Do końca ósmej wołali na nią "wymacana". Przezabawne. Nauczyciele traktowali to, jako młodzieńcze wybryki. Przecież  z tego się wyrasta.

             Nie moi drodzy, nie wyrasta. Brak reakcji to ciche przyzwolenie, które niejednokrotne może prowadzić do posunięcia się znacznie dalej, niż rozpięcie stanika. Takie zachowanie to molestowanie seksualne. Obmacanie kogoś jest naruszeniem jego prywatności i godności. Nosi znamiona czynu zabronionego z podtekstem seksualnym. Brak reakcji ze strony opiekuna jest przyzwoleniem do działania i współudziałem w nim.

Molestowanie może mieć różny charakter:

- słowny – dręczenie psychiczne, dwuznaczne propozycje, pseudo-żarty, „końskie zaloty”, naśmiewanie się, opowiadanie anegdot o życiu seksualnym.
- fizyczny – dotykanie różnych części ciała, niechciane pocałunki, przytulenia, wykonywanie ruchów seksualnych, gwałt.
- może być związane ze zmuszaniem do oglądania pornografii albo łączyć się z szantażem „dam ci coś, jeżeli ty...”.
Molestowanie może być działaniem jednorazowym, jak także długo ciągnącym się dręczącym procesem.

Każde zachowanie drugiej osoby, które sprawia, że czujemy się niekomfortowo i narusza prywatność jest molestowaniem. Nachalności  nie można tłumaczyć młodzieńczymi wygłupami czy flirtem. Nie może też być mowy o tym, że ofiara prowokowała agresora do działań. Każde zachowanie naruszające strefę prywatną należy bezzwłocznie zgłaszać nauczycielom, rodzicom, opiekunom. Próba zbywa tego problemu śmiechem, czy ignorancją nie wyznaczy granicy. Jeśli NIE nie wystarcza, należy sprawę nagłośnić. Warto też rozmawiać z dziećmi o poczuciu bezpieczeństwa, własnym komforcie i to tym, że z każdą sprawdza mogą do nas przyjść. Czasy "końskich zalotów" minęły. Dlaczego nagle poruszam ten temat? Mam dwie córki, jedna jest już w szkole. Nie wyobrażam sobie, żeby musiała znosić chamskie zachowanie kolegów, tłumaczone wygłupami lub zalotami.

                                                      

Rozmawiacie z dziećmi o ich cielesności i poczuciu bezpieczeństwa?
Znają granice zabawy i  przekroczenia?

TARGI KID'S TIME 2017

wtorek, 21 marca 2017

                 Tegoroczne Targi Kid's Time zwiedzaliśmy z zapartym tchem. Mało czasu, dużo nowości. Przeprowadziliśmy wiele interesujących rozmów z wystawcami, a wszystko po to, by wyszukać ciekawe nowości dla was. Na powitanie Paweł Zawitkowski zaprezentował nam i wyjaśnił, jak prawidłowo przewodzić noworodka i małe dziecko w aucie. Była to na tyle interesująca lekcja, że opowiem o niej w kolejnym wpisie.


     Kolejnym punktem było omówienie niebezpiecznych zakamarków i przedmiotów w każdym domu. Dzięki ratownikowi medycznemu mieliśmy okazję przekonać się, że oczy dookoła głowy to i tak za mało, by ustrzec dziecko prze domowymi wypadkami.



Poniżej znajdziecie najbardziej interesujące mnie zabawki oraz gadżety, które wypatrzyłam na targach. Wystawcy bardzo chętnie opowiadali o swoich nowościach, część z nich już wkrótce na blogu oraz DLA WAS dl wygrania w konkursach.




Moje ulubione wielorazowe saszetki na musy owocowe i owocowo-warzywne.
Jedyne na rynku z tak dużym otworem.



Świat drewnianych zabawek, z przekory zapatrzyłam się w kuchenne akcesoria,
ale moim hitem jest magnetyczna kolejna dla maluszków.



Nowe logo dobrze mi znanej marki. Towarzyszy mi ona od 20 lat.
Z nowości wartych uwagi: łóżeczka turystyczne, torby do wózka, ręczniki kąpielowe i hipoalergiczne gąbeczki.




Piękne i praktyczne gadżety. Ich kolory są tak przyciągające, że można w nich zatonąć, do tego połączone z praktycznym zastosowaniem. Wchodząc do sklepy nie sposób go opuścić.


                                                      






Rewelacyjne torby dla modnej i praktycznej mamy,
wkrótce także plecaki dla tatusiów.





Granna na 25-lecie stworzyła kilka fantastycznych gier. 
Jedna z nich jest CAPITAL. Gra, która rozgrywamy od jakiś dwóch miesięcy, 
niedługo na blogu.

Stoliki na podróż. Zakochałam się w nich.
Niedługo więcej o nich.


Mój faworyt. Trójkołowa hulajnoga 7+.
Bezpieczna, porusza się dzięki balansowi ciała.

GDZIE SPRAWDZIĆ ZWROT PODATKU?

wtorek, 21 marca 2017

                     Dostałeś już wszystkie pity, zaniosłeś do księgowej tudzież mozolnie rozliczałeś samodzielnie w domowym zaciszu. Roczne zeznanie w zębach zaniosłeś do skarbowego, a może złożyłeś on line? Radość ogrania twe serce, gdyż masz zwrot podatku. Czekasz, czekasz, czekasz...
W myślach kilkanaście razy wydałeś już te pieniądze,  a  nadal nie masz ich na koncie. Irytuje cię to czekanie? Zaczynasz zastanawiać się kiedy przyjdzie ZWROT?

                  Urząd Skarbowy ma trzy miesiące na wypłacenie ci należnego zwrotu od dnia kiedy wpłynęło do niego twoje rozliczenie. Nie musisz się denerwować, ani wydzwaniać co dwa dni z pytanie kiedy nastąpi wypłata.  Urząd ma trzy miesiące i nie powinien tego terminu przekroczyć. Oczywiście zdarzają się wypłaty już nawet po tygodniu, jednak może się zdarzyć, że w urzędzie zabrakło pieniędzy do wypłat (taka uzyskałam informacje ze swojego US). W pierwszej kolejności do wypłaty idą rozliczenia rodzin wielodzietnych, jednak  jeśli urzędnik dopatrzy się nieprawidłowości (błędu) w zeznaniu wezwie cię do wyjaśnienia, co oczywiście opóźni wypłatę.

Jak sprawdzić na jakim etapie jest zwrot podatku? SPRAWDŹ W INTERNECIE

Niektóre urzędy skarbowe uruchomiły aplikację ,,ZWROTY” umożliwiającą samodzielnie sprawdzenie za pośrednictwem internetu aktualnego stanu realizacji zwrotu podatku z zeznania podatkowego PIT za 2014 rok. Niestety takie udogodnienie dają tylko niektóre urzędy skarbowe. Mowa m.in. o urzędach skarbowych z województwa śląskiego i mazowieckiego, a także pomorskiego.

Aplikacja ,,ZWROTY” dostępna jest na stronie poszczególnych urzędów skarbowych. Aby z niej skorzystać należy wejść na podstronę ,,STAN REALIZACJI ZWROTÓW Z ZEZNAŃ ROCZNYCH” właściwego dla siebie urzędu skarbowego,

 a następnie w pierwszej kolejności z rozwijalnej listy wybrać urząd skarbowy, w którym podatnik złożył swoje zeznanie podatkowe. Na nowo otwartej stronie należy wypełnić pola:

-Numer PESEL / NIP,
-Kwotę przychodu za 2014 rok (należy wskazać wartość przychodu w pełnych zł, przy czym końcówki kwot wynoszące mniej niż 50 groszy należy pominąć, a te wynoszące 50 i więcej groszy należy podwyższyć do pełnych złotych),
-Przepisać kod zabezpieczający z wyświetlonego na stronie z obrazka.
Liczę, że ci pomogłam, polub mnie.
                                                

ZANIM TWOJE DZIECKO ZAGRA W ŚMIERTELNĄ GRĘ-NIEBIESKI WIELORYB

sobota, 18 marca 2017

                        Samobójstwa i samookaleczenia wśród dzieci i młodzieży dotarły do Polski! Grzmią tytuły tabloidów. Winny jest niebieski wieloryb i motyle. Ludzie! Ogarnijcie się! To się działo zawsze. Z raportu policyjnego wynika, że pomiędzy 2012 a 2014 rokiem odsetek samobójstw w Polsce wśród osób do 24 roku życia wzrósł 1,7 raza (z 1271 do 2213), a odsetek samobójstw w ogóle – 1,5 raza (z 4177 do 6165). Dane te mogą być jednak niepełne – nieczęsto próby samobójcze są zatajane, a śmierć samobójcza zgłaszana jako nieszczęśliwy wypadek. „Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) stosunek prób samobójczych do dokonanych samobójstw wynosi 15:1. Oznacza to, że w Polsce dokonuje zamachu na swe życie nawet 6 tys. dzieci i nastolatków rocznie”. Na krok samobójczy składają się różne czynniki: depresja, zaburzenia psychiczne, niska samoocena, niski status społeczny lub wręcz przeciwnie bardzo wysoki. Samotność, czy brak zrozumienia. Motorem decydującym o tak drastycznym kroku może też być wstrząsające wydarzenie, takie jak śmierć bliskiej osoby lub idola, gwałt, utrata kogoś lub czegoś.

                   Samookaleczenie jest często mylone z próba samobójczą. Jest to zjawisko trudne do zdefiniowania, gdyż nie ma dokładnych statystyk. Może to być moda na blizny lub ciche wołanie o pomoc, próba ukarania się w makabryczny sposób lub dążenie do autodestrukcji. To bardzo ciężki temat, blizny są ukryte głęboko. Samookaleczeń dokonują głównie nastolatkowie. Dlaczego miesiącami nikt tego nie zauważa? Cięte rany znajdują się na brzuchu i udach, w miejscach na co dzień niewidocznych. Wiele dzieci komunikuje zachowaniem bądź strzępami informacji chęć podjęcia samobójczej próby. Miedzy rokiem 2002-2010, na 14 samobójczych prób, 11 zakończyło się zgonem. Najmłodsze z dzieci miało 9 lat. Niestety im młodsze dziecko sięga po tak drastyczne środki, tym bardziej skuteczne są jego działania.

                Samookaleczenia i próby samobójcze są próbą komunikowania się przy nieradzeniu sobie z emocjami. Około 8000 dzieci leczy się w Polsce na depresję. Ile dzieci nie ma jej zdiagnozowanej i nie otrzymuje pomocy? Tego nie wiadomo. Na depresje częściej chorują dziewczynki niż chłopcy. najmłodsze dziecko u którego depresja została stwierdzona miało dwa lata. Objawami depresji jest apatia, niechęć do codziennych czynności, brak radości. Jednak są też objawy nietypowe: nadpobudliwość, ADHD, kłopoty z koncentracją i zapamiętywaniem. Dziecko zamyka się w sobie, cofa w rozwoju, zaczyna się moczyć. Mogą również występować bóle brzucha i głowy. Jeśli którekolwiek z tych objawów utrzymują się dłużej niż dwa tygodnie, należy niezwłocznie skonsultować się z lekarzem.

                 Od kilku dni wszystkie media grzmią strasznymi wiadomościami o morderczych grach.

Niebieski wieloryb to gra polegająca na wyzwaniach, taki challenge, Nastolatki to lubią i właśnie do nich gra jest kierowana. Zasady są proste. Uczestnik gry otrzymuje opiekuna, który wyznacza zadania do wykonania. Pierwsze polega na samookaleczeniu, kolejne na pozbawianiu się snu, oglądaniu horroru, depresyjnych filmów, by w najbardziej dołującym momencie zostawić dziecko samemu sobie. Ono już wie, że musi umrzeć. Opiekun to robot, jednak dziecko nie wie, że to maszyna je prowokuje.

Wróżka ognia to kolejny chory wymysł. jest skierowana do najmłodszych. Inspirowana bajką Winx-szkołą czarownic.Zasady "O północy, kiedy wszyscy będą już spali, wstań z łóżka, przejdź po swoim pokoju trzy razy, a następnie wypowiedz magiczne słowa: Czarodziejki Alfea, małe słodkie wróżki, dajcie mi siłę, proszę! Potem po cichu idź do kuchni - tak, żeby nikt cię nie zauważył. W przeciwnym razie magia słów zniknie. Odkręć wszystkie cztery palniki na kuchence gazowej.Następnie idź spać. Magia gazu od razu do ciebie przyjdzie. Będziesz nim oddychać przez całą noc. O poranku, kiedy się obudzisz, wypowiedz słowa: Dziękuję Wam czarodziejki Alfea. Stałam się wróżką. Od tej pory będziesz prawdziwą wróżką ognia".

Nakłanianie do samookaleczenia jest nakłanianiem do czynu zabronionego i podlega karze, tak samo jak namawianie do samobójstwa.
Art. 18. § 1. Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje czyn zabroniony sam albo wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu.
§ 2. Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego.
§ 3. Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji; odpowiada za pomocnictwo także ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim zaniechaniem ułatwia innej osobie jego popełnienie

.Art. 151. Namawianie do i pomoc w samobójstwie.
Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.


JAK TEMU ZAPOBIEC?
Słuchaj swojego dziecka, bądź z nim, miej czas na jego problemy. Nigdy nie bagatelizuj ich słowami "dziecko, jakie ty możesz mieć problemy?" Dziecko musi wiedzieć, że może polegać na tobie zawsze i wszędzie. Wspólny czas, zainteresowanie oraz chęć słuchania. Zrób wszystko, by dziecko nie musiało szukać przyjaźni w internecie, Tylko tyle i aż tyle.

 Są jednak przypadki starszej młodzieży, do trzydziestego roku życia, kiedy każda próba pomocy jest odrzucana. To dorośli ludzie, którzy nie chcą dorosnąć i nadal tkwią w kłopotach i priorytetach z gimnazjum. Przerasta ich przymus obowiązków, zobowiązań czy nakazów zwierzchników oraz oczekiwań. Oni po po prostu nie chcą pomocy.


                                               O samobójstwie dziecka pisałam TU
                       Śmierć u progu życia-wpis syna po samobójczej śmierci kolegi


                                                      

 Nie bądź obojętny, wyciągnij rękę podaj numer lub zadzwoń, uzyskasz pomoc.

116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”
800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej

MOJE WNIOSKI PO ZIMOWISKU NA OBOZIE NAUKOWYM

sobota, 18 marca 2017

                W tym roku Gaba pierwszy raz pojechała na zimowe ferie. Wybrała obóz z elementami survivalu.  Była już na takim latem. Pisałam o nim w "Wylewnych rozmowach z kolonii". Gaba z niecierpliwością czekała na powtórkę w zimowej wersji. Jakiś tydzień przed feriami dostałam telefon z biura podróży, że na wybrany przez Gabę obóz zapisani poza nią, są sami chłopcy. Informacja ta została przekazana w trosce o jej komfort. Zaproponowano mi trzy opcje: obóz survivalowy, ale pokój dla Gaby z dziewczynkami z innego obozu, obóz dla dziewczynek  lub obóz naukowy. Wiedziałam, że wybierze ten ostatni.

             Gaba już wcześniej wyjeżdżała  na obozy, ale tylko latem. Teraz musiałam przygotować ją na wyjazd zimowy. Po sprawdzeniu programu obozu, okazało się, dzieciaki spędzą dużo czasu na dworze. Musiałam ją odpowiednio wyposażyć. Nie musiałam się nawet zastanawiać, gdzie kupię ciuchy na wyjazd. Od lat jestem wierna sieci sklepów Decathon. Listę zakupowa uzupełniłam według wytycznych ze strony biura podróży. Gaba zabrała ze sobą:
- sportowa kurtkę zimową
- kurtkę z odpinanym polarem+ bluzę
- spodnie odporne na mokry śnieg
- termoaktywną bieliznę /bluzy, legginsy/
- bluzki/bluzy
- koszulki
- spodnie
- buty odporne na każde warunki pogodowe
- rękawice
- rękawiczki cieńsze
- czapkę + komin
- pidżamę
-  kapcie
- klapki pod prysznic
- bieliznę
Nie pakowałam nadmiaru ciuchów.  Zimowe ubrania zajmują znacznie więcej miejsca niż letnie.  Dlatego każda spakowana rzecz musiała być przemyślana, by bagaż mieścił się w wyznaczonej normie.

                Obóz naukowy okazał się kameralną, pięciosobową grupą. Poza Gabą były dwie dziewczynki, we trzy dzieliły pokój. Tak mała grupa pozawala na większe zaangażowanie we wszystkie zajęcia. Kadra bardziej mogła dopilnować uczestników obozu i lepiej wytłumaczyć przeprowadzane doświadczenia. Dzięki wyborowi cichego i spokojnego  miejsca, Gaba miała okazję zobaczyć z bliska sarny. Przebiegły przed grupą podczas wyprawy do lasu. Wieczorami Gabka dzwoniła i nieskończonym potokiem słów opowiadała o całym dniu. Kiedy kilka dni temu przywiozłam jej premierową wersję HD kultowego serialu "Było siebie życie", okazało się, że na obozie również go oglądała. Potem był super quiz z tego ile kto zapamiętał. Przeprowadzała ciekawe doświadczenia, brała dział w grach oraz sportowych zawodach.

               
               Czy warto wysłać dziecko zimą na obóz tematyczny? Oczywiście, że tak. Musi on być zgodny z jego zainteresowaniami. Biuro podróży, z którym wysyłasz dziecko musi być sprawdzone
TU pisałam o wszystkim, co musisz wiedzieć zanim wyślesz dziecko na obóz zimowy lub letnie kolonie. Nie należy wysyłać dziecka, jeśli nie chce jechać. Nie każde jest gotowe na tygodniowe, czy dwutygodniowe rozstanie z rodzicami. Jeżeli dziecko otwarcie mówi, że chce jechać z tobą wybierz opcje wyjazdu rodzinnego. Będziecie  w jednym hotelu, wspólne spanie i posiłki, a pozostały czas zorganizuje dziecku kadra. Ty w tym czasie możesz oddać się błogiemu lenistwu lub zwiedzaniem okolicy.


                       Lubisz już mnie? Polub
                                                      



                 

Wierzchnie ubranie Gaby pochodzi z sieci sklepów Decathlon.
Obóz naukowy zorganizowało BTA KOMPAS.



                         



Wysyłasz dzieci na obozy, czy jeździcie raczej rodzinnie?