IDEALNE ŚWIĘTA? NIE, DZIĘKUJĘ.


                        Początek grudnia zapowiada przedświąteczną gorączkę. Mycie okien zwiastujące zapalenie płuc , trzepanie i pranie dywanów  okraszone odciskami, czyszczenie wszystkiego, jakby miała w tu grasować perfekcyjna pani domu.  Do tego wizja tony żarcia, którą trzeba będzie dojadać do wiosny. Na samą myśl masz dosyć? Nie dziwię ci się. Reszta rodziny rozwali dupy przez tv, a ty niczym małpa na sznurku masz wokół nich zasuwać i pod nos podtykać. Bo oni mają święta, a ty zapierdol. Ale nie w tym roku. Zrób plan, który uwolni cię od harówki.

                      Na spokojnie rozważ, co powinnaś zrobić, a co może poczekać? To, że okna umyjesz dopiero na wiosnę nie zmieni nastroju świąt, a na pewno uchroni cię przed chorobą. Kiedy teściowa z przekąsem skomentuje ich stan powiedz, że jesteś pewna, że ona to zrobi znacznie lepiej od ciebie i przynieś szybko niezbędne akcesoria do umycia. Powiedz też, że ty w tym czasie skoczysz po ciasto i nastawisz wodę na kawę. Kiedy twoja lista rzeczy naprawdę niezbędnych do zrobienia odchudzi się o 3/4, poczujesz wewnętrzny luz. Przemyśl również to, co będziecie jedli podczas świąt. Nie ma sensu robić nadwyżki dla kilku wsi. Jeśli wybieracie się na Wigilię do rodziny, ustal co przyniesiesz. Gdy Wigilia ma być u ciebie, na stole nie ma obowiązku postawienia 12 potraw. Po pierwsze nikomu na zdrowie nie wyjdzie taka ilość żarcia, po drugie zajedziesz się robiąc to wszystko.

                     Do przygotowania świąt zaangażuj cała rodzinę. Zrób naradę i powiedz, że też chcesz mieć święta i oczekujesz pomocy. Zarówno przed, w trakcie, jak i po. Robicie wszystko wspólnie, ale kupujesz gotowe pierogi i barszcz z torebki i na tym koniec. Na dwa dni świąt nie ma potrzeby szykowania, jak na tydzień. To tylko dwa dni. Wymyśl dania, które wcześniej upieczesz i tylko podgrzejesz. Jeśli ty gotujesz rodzina sprząta po obiedzie. Wytłumacz sobie i najbliższym, że święta to czas z rodziną i dla rodziny, a nie obżarstwo wymaganie obsługi. Zamiast siedzieć i ustawiać na fb status i niewiarygodnym zarobieniu, ustal sobie pauzę. Idealne święta to takie, gdzie jest dużo miłości i bliskości, nie czyste okna i pełny stół.


Tymczasem w poprzednich latach...
Polska rodzina świeci przykładem
"Polacy nie gęsi i spinanie dupy przed świętami mają....

Podobno panuje bezrobocie, kryzys oraz brak pieniędzy. Skąd w takim razie ludzie mają na robienie takiego tłoku w sklepach? Przecież nie z zasiłków. Dupy pokątnie za kasę dają, czy jak? Tydzień przed świętami wszędzie tak dziki tłum, jakby schrony przeciw atomowe należało na kilka miesięcy zaopatrzyć, aż tv włączyłam, bo może o czymś nie wiem? Nie.To tylko drobne zakupy na dwa dni świąt.

Co roku ten sam scenariusz:
-NIE RUSZ! TO NA ŚWIĘTA!
(to ta pokuta po rekolekcjach zamiast zdrowaśki: zanęcić zapachami i odciąć od jedzenia)
Standardowo potem:
-no czemu tak mało jesz?
(no Q..! jak mam jeść skoro od tygodnia zasuszasz mi żołądek zakazem jedzenia, a teraz wpychasz na siłę?)

Do tego żarcia jak na pułk wojska. Stół się ugina, pieczenie na dwa tygodnie wcześniej się zaczęło, wypychanie gościom części tego, co się zaraz zepsuje i mrożenie reszty. Do tego odmrażanie i katowanie bigosem i schabem do Wielkanocy, bo należy narobić nowego, które z uporem maniaka odmrażane do wakacji jeść..." reszta artykułu TU 

Jak nie pójść z torbami przez święta?
"Wizja świąt cię zatrważa?
Masz przed oczyma trzy wydane pensje, miesiąc sprzątania, dwa tygodnie gotowania i pieczenia
i dwa miesiące odmrażania i dojadania? Od samego myślenia o świętach boli cię głowa?

Lubisz mnie? Polub
                                                      

Szczerze? Mnie tak. Już widzę masowo napadane sklepy, zarówno spożywcze, jak i tekstylne.
Wczoraj stałam w kilometrowej kolejce w h&m, żeby zakupić jedną bluzę, a pan przy kasie spytał z niezrozumiałym wyrazem twarzy czy na pewno nie brałam jej z przeceny. Nie wiem, czy tak ubogo wyglądałam, ale dla pewności sprawdził i zawiedzionym głosem mruknął: nowa kolekcja, mi też przykro, wolałabym zapłacić połowę ceny. Wracając do kolejki dramat jakiś, jakby za darmo dawali i jeszcze dopłacali za zakupy.

Sklepy spożywcze zupełne inna bajka, 
Tam szał świąteczny trwa już od drugiego listopada, mikołaje czekoladowe dostali już przed pierwszym, ale wstyd im było wystawiać (wiem ze źródła).Oczojebne dekoracje powalają. Zbiórka do banku żywności budzi we mnie coraz gorsze emocje, widzę wciąż te same  twarze, nierobów i pijaków z chęcią przyjmujące każdy dar. Sorry uodporniłam się, po kalkulacji ile dziadowego z mopsu IM SIĘ NALEŻY,( bo żadnemu nie przysługuje tylko się kurwa należy)
dotarło do mnie, że oni wygodne życie prowadzą, przez moje miękkie serce.
Nie. Nie w tym roku.


Patrzysz na swoje finanse i myślisz: gryźć tynk, czy tylko polizać, bo z dziurawej ściany ciągnie?

Skąd przy ogólnej niby biedzie i bezrobociu ludzie mają TYLE kasy do wydania?

Mało istotne, pytanie właściwe brzmi: JAK NIE ZRUJNOWAĆ SIĘ NA ŚWIĘTA?"
reszta artykułu TU

                                                       Jak będzie u ciebie? Idealnie czy rodzinnie?

CONVERSATION

11 komentarze:

  1. Od lat nie szaleję z myciem okien na zawołanie, a w tym roku już okna myłam :P Na wigilię jadę do Ani, później przyjedzie do mnie Asia, która ma do obskoczenia jeszcze poprzednich teściów. Gorzej z kasą, mam alergię na mops itp, wolę ryć.

    OdpowiedzUsuń
  2. A my nie obchodzimy świąt :) Spędzamy ten czas razem, ostatnio nawet nigdzie się z domu nie ruszamy - w sensie rodziny oczywiście. Ja niewierząca, mąż sam nie wie w co i czy wierzy... dziecko do kościoła "niezapisane". Miejscowa rodzinka to jedna wielka polska obłuda - kochamy się bo są święta :D Nie, dziękuję - wolę się nie kochać wcale :P
    Choinka oczywiście była i będzie :) Nie zamierzam gotować niczego więcej niż standardowo, nie zamierzam sprzątać bardziej niż standardowo - a okna u nas myje mąż, więc jak mu się zechce to ogarnie, ale bynajmniej nie na okoliczność świąt, a raczej z okazji ilości rozbryźniętych gołębich odchodów jakie już na nich zalegają :D
    Dla nas święta to święta chyba głównie dlatego, że jesteśmy we trójkę - mąż "w końcu" ma urlop i smęci w domu zamiast smsami :P
    Wpis pierwsza klasa :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja w tym roku dla odmiany planuję być prawdziwa kura domową i ogarnąć wszystko piko bello;) Wcześniejsze lata olewałam sprawę i sprzątałam jak każdego dnia. no dobra może ciut lepiej, ale szału nie było. Teraz mam jednak ochotę, naprawdę mam OCHOTĘ ogarnąc ten chlew ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy trójce maluchów nie dziwię ci się, że potrzebujesz choć na dwa dni mieć CZYSTO :*

      Usuń
  4. Ostanie święta spędziliśmy we 4 z jelitowa, dzieci najgorzej zawiedzione nigdzie nie byliśmy. W te święta wigilia u siostry, drugi dzień u teściowej wiec luz, mąż przyjedzie 17 grudnia wiec we 2 ogarniemy dom, mam plan na nie siedzenie w domu, także nie martwię się wcale, no może jednym oby nie chorować. Małgorzata Stryjecka

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas też raczej spokojnie... Okna umyłam w połowie listopada, więc na pewno już ich myć nie będę ;-) Najbardziej denerwuje mnie to, że jak chcę zrobić normalne zakupy to trzeba się wystać w korkach, później wśród rozwścieczonych tłumów szukać potrzebnych produktów, wystać się w kolejce do kasy i znów w korku wrócić do domu...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlatego większość prezentów kupuję przez internet, produkty spożywcze tylko niezbędne ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem jeszcze "młodą panią domu" mam małe dzieci a same święta spędzam u rodziców ale... ja szaleję, bo kocham mieć wysprzątany dom i udekorowany po tym wysprzątaniu. To moje odgruzowanie trwa tydzień i angażuję w nie męża. Planuję tak żeby się nie zniechęcić ogromem pracy, bałaganem jaki wtedy powstaje żeby dzień moich dzieci wyglądał normalnie, by mieć dla nich czas. Zakupy nie spożywcze robimy przez internet. w GRUDNIU nie pojawiamy sie w galeriach handlowych, a jedynie raz w tygodniu uzupełniamy lodówkę. Wtedy, gdy ludzie z obłędem w oczach trąbią na siebie na parkingach, my spacerujemy, jezdzimy na sancha, układamy puzzle. Uwielbiam To.Może zyjemy tak dlatego, że moi rodzice nie rozumieli magii świat ograniczając się do 2 świątecznych dni, kiedy to umęczeni przygotowaniami bezkarnie drzemali przed telewizorem...

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.