MINI GOLF KRECIK-ZABAWKA NIE TYLKO DO DOMU.

środa, 16 listopada 2016


                    Patrząc na rozgrywki golfowe, po głowie chodziła mi jedna myśl: nuda. Jaką trzeba mieć cierpliwość, żeby uderzać kijem w piłeczkę? Chodzić, nawet jeździć za nią kilometrami. Rozważania o golfie nie zagrzały zbyt długo w mojej głowie. Jednak moje dziewczynki polubiły grę w mini golfa. Odkryliśmy to przypadkiem na jednym z wyjazdów. Od tej pory, jak jesteśmy gdzieś, gdzie można zagrać, to zawsze znajdujemy na to czas. Gaba z Melą potrafią spędzić na grze nawet dwie-trzy godziny. W ramach atrakcji dla nich zrobiliśmy prowizoryczny tor na podwórku. Z dołkami z rurki hydraulicznej oraz przeszkodami. Robiliśmy to na szybko i bardzo spontanicznie. Wiosną tor zyska nowe oblicze. Latem i wczesną jesienią była to fajna opcja zabawy na dworze. Jednak zrobiło się mokro i pływające w dołkach piłeczki nie były fajne.

                  Pomyślałam, że skoro można w mini golfa grać w biurach, to może znajdę taki mały zestaw dla dzieci do domu. Rozpoczęłam poszukiwania. Zestawy były albo bardzo dziecinne, albo zwyczajnie nudne. Jednak uznałam, że na pewno gdzieś znajdę to, co spodoba się zarówno mi, jak i dzieciakom. Szukając prezentu dla chrześniaka weszłam do jednego z moich ulubionych sklepów internetowych, a tam w dziale drewnianych zabawek zaskoczenie. Mini golf Krecik. Po sprawdzeniu wymiarów uznałam, że jest to to, czego szukałam. Z niecierpliwością czekałam na przesyłkę.

                Przyszła paczka. Zabawka okazała dość ciężka. Drewniane kulki mogą stłuc okno lub monitor. Jednak dzięki tej wadze, łatwo można trafić nimi do celu. Zabawka jest dobrze wykonana, łatwo demontuje się elementy i ponownie składa. Może służyć do zabawy zarówno na dworze, jak i w domu. Ta druga opcja ze względu na porę roku bardzo mi odpowiada. Do tego barwy, które rozświetlają  ponure, jesienne dni. Wesoły Krecik, który pochłania piłeczki dodaje zabawie atrakcyjności. Okazało się też, że do gry przyłączył się starszy brat i odkrył nowy poziom zabawy: trafianie do celu jadąc na deskorolce. Jeśli twoje dziecko jest kreatywne w wymyślaniu zabaw, lubi ruch, albo zwyczajnie znudziło się tym, co ma w domu. Zapraszam cię do zabawy. Zestaw mini golfa może być twój. Szczegóły znajdziesz poniżej.

Park Dinozaurów w Łebie

 Na Farmie Iluzji

Pierwsza zabawa, zanim Mela wróciła z przedszkola, starsze rodzeństwo wypróbowało mini golfa





KONKURS



Lubisz już mnie? Polub

                                                      

ZASADY

Zabawa trwa od 16-20.11.2016 r

Wygrywa jedna osoba.

Zadanie konkursowe:
Opisz najbardziej zdumiewającą zabawę swojego dziecka.

Sponsorem konkursu jest  Patatoy

Konkurs odbywa się na blogu Mama trójki

Dwa dni po zakończeniu zabawy, w zaktualizowanym wpisie podam zwycięzcę

Powodzenia

Zapraszam do kontaktu Agnieszkę J.
której synek  roni "złomowisko mebli"
Gratuluję :)

13 komentarze

  1. Hmm zabawa świetna, filmik też, tylko muszę sobie przypomnieć w co wnuki się bawią. One są teraz tak daleko :) Moje córki za to bawiły się w ciotki i udawały, że piją kawę :D Adaś odciął kiedyś paski od mojej torby od laptopa i zrobił z niej linkę holowniczą do samochodziku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurde jaki czad!! Moja ukochana zabawa z dzieciństwa. Mój starszy brat kiedyś mi zrobił z pudełka takie "dziurki" ale była zabawa - aż wstyd się przyznać, ze od dzieciństwa nie grałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiamy tą grę :D mini golf to coś zdecydowanie dla nas :D
    W kwestii najbardziej zdumiewającej zabawy mojego dziecka hmmm .. a już wiem :) kiedyś mój synek (miał wtedy 3 latka) postanowił że umyje wszystkie kamienie znajdujące się wokół miejsca na ognisko (jest ich tam na pewno ponad 200). Dziecka nie było prawie 2 godziny :D - szkoda tylko że kiedy zaproponowałam żeby pomógł mamie pozmywać naczynia nie był już taki chętny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale super ten krecik ekstra😊Moje chłopaki by się cieszyli😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Oho najbardziej zdumiewająca zabawa he he jak synek pocioł moją bluzkę bo chciał zrobić nową dla mnie bym się cieszyła ale byłam szczęśliwa mówię wam😊😊Dziecko się bawiło i tworzyło he he

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej zdumiewająca zabawa mojego dziecka to ta, która zawsze wprawia mnie w totalne osłupienie, wywołuje salwy śmiechu albo sprawia, że chcę uciec i schować się gdzieś ze wstydu. A jaka to zabawa? W udawanie mnie! To właśnie wtedy widzę, jak postrzegają mnie moje dzieci i jaka to ze mnie wcale nie idealna chociaż szalenie kochająca mamuśka ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie zdumiewa kreatywność mojego syna. To jak potrafi nadawać rzeczom nowe znaczenie, by były użyteczne w konkretnej zabawie. Np. bawiąc się w elektryka skakanka to kabel a bawiąc się w policjanta skakanka jest szlabanem. Ostatnio zdumiewa mnie jedna z zabaw, która pochłania go po przedszkolu. Mianowicie bawi się w "złomowisko mebli" - taką nazwę nadał. Robi ogrodzenie i wewnątrz składuje mebelki z domku dla lalek siostry a także używa innych przedmiotów twierdząc, że to "takie specjalne meble". Syn ma 4 latka. Może nic wyjątkowego, powiecie, dla mnie jak najbardziej jest to coś z czego niestety ja jako dorosły już wyroslam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój dwulatek jeszcze nie ma aż tak zdumiewających pomysłów, ale ostatnio zaskoczyła mnie jego kreatywność (a i wytrzymałość mojego męża). Mianowicie przy użyciu rozkładanej kanapy i ojca swego zrobił chłopak zjeżdżalnię. Młody ma w pokoju kanapę ala harmonijka. Składa się na 3 w sofę, a rozłożony materac jest bezpośrednio na podłodze. Synek z dwóch części kanapy zażyczył sobie namiot i kazał dwumetrowemu tacie wciskać się do swojego namiotu. W międzyczasie odkrył, że tata w środku sprawia, że dach namiotu się nie rozjeżdża na boki a z materaca i ojca jako podpórki zrobił sobie zjeżdżalnię. Zjeżdżał on, zjeżdżały miśki, pies nie dał się namówić a tata po 20 minutach był purpurowy z niedotlenienia, ale zabawa była przednia :-) Szkoda, że nie można załączyć fotki, mam udokumentowane cierpienia męża ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdumiewająca zabawa mojej córeczki to taniec może zwykłe ale w takt ubijaczki do jajka taka zabawa,że mama ubja a córeczka tańczy w kuchni...więc razem szykujemy obiadek a córeczka tańczy śmieje,podskakuje obroty robi mamy wesoło... Zaznaczam musi być trzepaczka do jajka ręczna...zaznaczę,że to się zaczęło jak miała 1,5 dwa latka i do dziś trwa co ma dwa latka...Mamy nadzieję,że przy czytaniu śmiechu będzie co nie miara...przyjemnego czytania Naszego opisu i innych...

    OdpowiedzUsuń
  10. Róznych zabwek dużo mają moje dwa 'kloniki'.
    Odziwo i wbrew zasadom logiki,
    dażą największą sympatią nie te z pułek sklepowych,
    Zakochane są w 'SIATECZKOWYCH NIESPODZIANKACH' odlotowych.
    Innowacyjną zabawe za każdym razem tworzę z rzeczy nowych.
    Nigdy się nie znudzi bo za każdym razem wkładam do siateczki
    kolorowe, szeleszczące, głośne rzeczki.
    do zabawy potem moim Skarbom daje sakiewkę ze skarbami,
    wyjmują je pojedyńczo i obdarzają zachwytami.
    Komicznie gruchają do niby prozaicznej skarpety.
    Oglądają, a czasem nawet o nią się 'biorą za bety':)
    Mama wtedy z interwencją biegnie,
    po następną rzecz do woreczka sięgnie.
    Lekka piłeczka już wyciągnieta,
    euforia u dzieci szybko nieogarnięta.
    Córcia Hania i synek Hubert uwielbiają siateczkę,
    i mama kocha ją za spokoju chwileczkę.
    Ewidentnie kupione zabawki maja wysoką poprzeczkę...

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja córeczka ma wprawdzie dopiero 10 miesiacy więc w głowie jej głównie łobuzowanie :) wymyśliła sobie teraz zabawe w wyciaganie z szafki wszystkich garnków i zabawa nimi a raczej tłuczenie o podłogę :) co mnie najbardziej zaskakuje w jej zabawie to to ze po wyjeciu ich od razu zamyka szafkę i dopiero przystepuje do zabawy :) taka mala porządnicka :) Ale zestaw chcialabym wygrac dla mojego chrzesniaka wiec napisze o nim :) ma 6 lat i zaskoczyl mnie ostatnio jak u nich bylam :) przyniosl kartke, czarna kredke i dwa kolory klockow lego. Zdziwilwam sie po co mu to :) dosc szybko narysowal szachownice rozlozyl po obu stronach klocki i zapytal sie mnie czy zagram z nim w warcaby :) wielie bylo moje zdziwnienie i zaskoczenie nad jego kreatywnoscia :) a zarazem bylam szcześliwa ze wybral zabawe ktora go rozwija niz ogladanie bajek czy gra na komputerze. Oczywiscie sie zgodzilam ;) no i mnie ogral slowami ciotka ale ty slaba w tym jestes :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzutem na taśmę dopisuję... Zdumiewające jest to, jak szybko dzieci potrafią wynaleźć sobie fascynującą zabawę... Trochę ponad 1,5 Roczny Grzybek uwielbiał udawać Królika zakładając na uszy skarpetki. Robił śnieg rozdzierając na kawałki papier toaletowy i rozrzucając po pokoju (...) Jego niespełna roczna siostra zabawiała się wybornie zdejmując i ubierając czapkę (i tak pół godziny w pełnym skupieniu). Albo robiąc trzęsienie ziemi w ułożonych przez Grzyba klockach. Mniej więcej w okolicach 1,5 roczku fascynowała się ubieraniem i zdejmowaniem ciuchów (oczywiście brata - kiedyś udało się jej nałożyć na siebie 7 warstw górnych (koszulki i podkoszulki)i 4 dolne (poległa naciągając rajtki na spodnie...)
    No i oboje niestety uwielbiali bawić się wyciągając wilgotne chusteczki z opakowania i rozkładając je po pokoju (wersja gorsza), lub też pampersy. Teraz Grzyb fascynuje się rycerzami, grodami, twierdzami... I potrafi spędzić kilka godzin budując z wszystkiego co znajdzie (kartoniki, klocki) wielką twierdzę z machinami oblężniczymi. Fortyfikacja rozrasta się, modernizuje, naprawiane są zniszczenia. Nawija przy tym jak szalony, bo to Polaków atakują wojska francuskie. A to Bolesław Chrobry kogoś pokonuje w pojedynku... Można go słuchać i nagrywać, bo czasami wydaje mi się, że ta fantazja nie ma końca. Czasem pomaga mu Królka. Koniec zabawy nadchodzi jednak wraz ze znudzeniem Królki, która niczym taran niszczy obwarowania...
    No i wieczorna zabawa poduchami i kocami - przed spaniem budują sobie twierdzę/ bazę piracką na łóżku. i spróbuj się do nich zbliżyć - nawet z pokojowymi zamiarami...

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.