TEN WEEKEND MNIE DOBIŁ, WYSSAŁ ZE MNIE WSZYSTKO.

niedziela, 16 października 2016


                 Nie dostrzegałam tego wcześniej. Chociaż sygnały były subtelne niczym gruźliczy kaszel wujka Stefana. Odsuwałam od siebie ten scenariusz. Przecież takie rzeczy czyta się w prasie, albo w gazecie typu "Wróżka". Chyba odpychałam od siebie myśląc, że to nie możliwe. Dopiero dziś zrozumiałam, że moja samodyscyplina, którą trenuję od lat, to nie wynik zniecierpliwienia i braku dojrzałości. Na moje zachowanie miało wpływ szereg zachowań osób postronnych. Najgorzej, że bliskich. Blokada przed stwierdzeniem oczywistego faktu była tak silna, że prędzej uwierzyłabym w wizytę Sierotki Marysi niż w to, że mam w otoczeniu energetyczne wampiry. Do tej pory uważałam to za głodne gadki i wykręcanie się od trzeźwej oceny sytuacji. Nagle dostałam jakby obuchem w  łeb. Po rozmowie z koleżanką zorientowałam się, że temat krąży wokół mnie, a ja go beznamiętnie ignoruję. Jak mogłam być tyle lat tak ślepa i głucha? Jednak zorientowanie się, że jest się ofiarą nie nastąpiło jeszcze w tym momencie. 

                 Do dziś myślałam, że jestem typową matką. Niewyspana, zaganiana, łaknąca ciszy i spokoju. Jakoś egzystowałam w chaosie zwanym rodziną. Wiesz, jak to jest z nagłym zwrotem w życiu? Siedzisz skulona z problemami, które cię przerastają, stajesz się współuzależniona od złej sytuacji. Trwasz w tym, aż następuje jakiś drobiazg, który pcha cię do zmiany. Tak było ze mną. Jednak dodanie dwa do dwóch szło mi trak opornie, jak edukacja blondynki. Jak rozpoznać miałam wampira energetycznego?

Lubisz już mnie? Polub
                                                      



PERMANENTNE NIEZADOWOLENIE 

Kiedy ty z nieświadomością radością witasz nowy dzień, on otwiera oczy ze zrytym humorem. Rzuca się, jak wsza na grzebieniu i robi wszystko, by twój poranek był równie przygnębiający. Jego przysłowiowa szklanka nie jest do połowy pusta, ona jest pusta podwójnie, bo przy ewentualnym dolewaniu i tak się rozleje, rozbije lub inaczej spieprzy. Radość z czegokolwiek trwa kilka sekund. On musi się pogrążać w smutku i rozpadzie, by gonić za marzeniem, które jest niedoścignione. Ta tęsknota jest dobrą pożywką do robienia z siebie osoby pokrzywdzonej prze los.


WZBUDZANIE LITOŚCI

Ten typ beznamiętnie cię krzywdzi, ukazując się w świetle ofiary. Nad interpretuje każde zdarzenie, snuje czarne wizje wciągając cię w swoje chore fantazje. Wspólne biadolenie nad losem to jedyny cel jego życia. Musi mieć widownie i wyszukuje łatwe cele: bliskich i osoby wrażliwe. Wywoływanie awantury, by potem udawać pokrzywdzonego, to klasyczne zagranie. Stosowane kilkakrotnie w ciągu dnia. Po czymś takim czujesz się niczym rozciągnięta guma z majtek, która wypruła się podczas sraczki i smętnie zwisa koło kibla. Natomiast twój wampir żeruje. Na twoim rozbiciu.


KONTROLA

Tu jest również szerokie pole do popisu. Perfekcyjne granie na uczuciach, manipulacja wszystkim, co możliwe, by mieć szansę kontroli nad tobą. Nagły ból głowy lub atak histerii? Tak, pełen pakiet, aktorstwo opanowane do perfekcji. Ciężko jest funkcjonować normalnie przy kimś takim. Kiedy ty ulegasz i osłabiasz się przy każdym zdarzeniu, jego moc nad tobą rośnie w siłę.



BEZWZGLĘDNA KRYTYKA

Znudzenie tym, co robisz lub osiągasz, tłamszenie każdej rozpoczętej drogi i umniejszanie wszystkiego, co cie cieszy. Brzmi znajomo? Dopiero, gdy zdałam sobie z tego sprawę doznałam objawienia. Ciągłe odstraszanie od postawienia kroku na przód, chęć uczenia nowych rzeczy tłamszona i przygaszana. Smutne. 

Wampir energetyczny często sam nie wie, że nim jest. Są jednak osoby wyrachowane i czerpiące podwójną przyjemność ze swojej umiejętności psychicznego zadręczania i dołowania swojej ofiary.
Mam w ścisłym otoczeniu trzy takie egzemplarze. Gdy trzeźwo to oceniam zastanawiam się jakim cudem nie zamęczyły mnie jeszcze? Jedna odsunęłam całkowicie od siebie, z drugą kontakt ograniczyłam do minimum, max kilka razy w roku, Z trzecią mieszkam...


 Rozjaśniłam ci nieco? 
Może właśnie odkrywasz, że żeruje na tobie taki wampir?

12 komentarze

  1. Bardzo znajome. Niestety ciężko jest ograniczyć kontakt z bliską osobą. Może warto z nią porozmawiać na ten temat, o ile zechce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna na pewno nie zechce, zaszło to za daleko, pozostałe dwie nie zrozumieją.

      Usuń
  2. Wampiry energetyczne istnieją. Niektórych otaczają, niektórych osaczają. Nie są trudne do rozpoznania, czasem tylko trudne do wyeliminowania. Mnie się udało, choć początkowo przyznaję byłam zaślepiona, bo lubię towarzystwo ludzi i wydawało mi się, że niektórzy są po prostu trudniejsi. Z czasem zrozumiałam, że chodzi o coś zupełnie innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odcięłam się od ludzi złych. Zaślepionych na siebie egoistów. Uczę się, jak radzić sobie z toksycznymi osobami z rodziny. Uczę się, jak sama się bronić, jak nie obrywać psychicznie. Mam wsparcie w mężu, to dużo daje. On zaczął również widzieć co się dzieje. Jest nas dwoje, damy radę :)))

      Usuń
  3. Wiesz co, przeczytałam ten tekst... usiadłam... i zaczęłam się zastanawiać nad ludźmi w okół. Faktycznie tak jest, że trudno jest uświadomić sobie obecność 'wampirów energetycznych'. Potrzebuję chyba na to więcej czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem błahy tekst lub rozmowa z kimś uświadamia jak bardzo ktoś z nas czerpie :(

      Usuń
  4. Niestety czasem wamipr jest na tyle bliską nam osobą że trudno nam się odseparować. Poza tym można zmienić partnera ale nie ma szans na wymianę toksycznego rodzica. Tutaj nadzieja w zbudowaniu relacji od nowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety znajome. W moim wypadku teściowa. Wyprowadziłam się,bo nie dało się żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara, mi na razie nie jest dane uciec...

      Usuń
  6. Mnie w sobotę nożyk do obierania pomarańczy zaatakował i wraz z przeziębieniem póki co tylko one wysysają ze mnie energię :)
    Najważniejsze to zauważyć, że coś się dzieje, łatwiej z takimi wampirami się wtedy walczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie łatwiej, oczy i umysł się otwierają.

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.