OBOWIĄZEK ALIMENTACYJNY W TYM PAŃSTWIE TO KPINA!

wtorek, 25 października 2016


              Egzekucja alimentów zawsze była tematem tabu. Ponoć ktoś kiedyś słyszał, że dłużnik powinien płacić, jednak w praktyce rzadko który robi to dobrowolnie. Komornicy, dług alimentacyjny traktują po macoszemu. Ściągalność jest nieskuteczna, a biedna matka-bo zazwyczaj jest to matka-musi martwic się sama, jak wyżywić dzieci. Oczywiście jeśli ośmiela się być pracowita to przekracza wszystkie kryteria dochodowe i nie dostaje żadnych zasiłków przysługujących samotnej matce. Niby sytuacja miała się poprawić. Dłużnik miał być ścigany, by łożyć na swoje dzieci. W praktyce wygląda to tak, że jeśli matka jest w stanie zapewnić dziecko dach nad głową, wyżywić je i odziać to w sumie po co jej pieniądze od tatusia?

            By podjąć działania egzekucyjne wobec dłużnika, musi być stwierdzone, że dziecko chodzi brudne, głodne i zaniedbane. Zazwyczaj samotna matka wypruwa sobie żyły, by tak nie było. Zaharowuje się, by jakoś wiązać koniec z końcem, by dać dziecku namiastkę normalności i nie pozwolić poznać biedy. A co w tym czasie robi tatuś? Nie pracuje legalnie, bo by mu zabrali. Wpłaca dobrowolnie do komornika po 10zł miesięcznie, bo na tyle go stać. Przecież wykazuje dobrą wolę, daje ile może... Państwo dłużnika nie ściga, bo coś jednak płaci. Koło się zamyka. Mimo tego, że gminy mają prawo do aktywizacji dłużników alimentacyjnych, nawet do posyłania ich do robót publicznych nie robią tego. Dlaczego? Tego nie wie nikt. Wiem tylko, że na dokumencie od komornika widnie kwota długu ponad 56 000 z ustawowymi odsetkami z ostatnich 15 lat, po nie wiele niższy dług rękę wyciąga Dom Dziecka, gdyż nasz wspólny dłużnik dokonywał coraz to ciekawszych wyborów życiowych. Najsmutniejsze jest to, że żadna firma windykacyjna nie chce zająć się ściąganiem długu alimentacyjnego. Dla niech jesteśmy tak samo niewidzialne, jak dla państwa, które martwi się tylko o dzieci od poczęcia do urodzenia. Potem kobieto radź sobie.

Jak uchylić się od płacenia alimentów?

  Żyjemy w kraju absurdu, który prawnie chroni alimenciarzy. Społeczne przyzwolenie pozwala im na poczucie bezpieczeństwa oraz zuchwałe wymiany doświadczeń, jak skutecznie uchylać się od płacenia zasądzonych alimentów. Powstały nawet grupy, na których można wymieniać się opiniami  oraz chwalić sprytem i przebiegłością.
Sąd ma prawo zasądzić obowiązek alimentacyjny  ojcu (podkreślam OJCU) nie obcemu, nie znajomemu, nie listonoszowi-powiem raz jeszcze: ojcu, który powinien  zapewnić byt materialny własnemu dziecku (tu znów podkreślę WŁASNEMU, nie przybłędzie, nie znajdzie, nie dzieciom trzeciego świata). Tu instynkt powinien załączyć się nawet świni, dla chronienia oraz przedłużenia własnego gatunku. Jednak alimenciarz ma już plan w głowie, on myśli i kombinuje: JAK SIĘ OD PŁACENIA UCHYLIĆ?

             Dlaczego to robi? Bo, kurwa MOŻE! Komornik ma w dupie matkę i jej dzieci, dla niego liczą się tylko pieniądze. Oczywiście te, które powinien zdobyć za prowadzenie postępowanie egzekucyjnego-koszty własne. To, czy matka ma co dać jeść dziecku nie interesuje nikogo.Alimenciarz idzie do pracy, ba nawet pracuje od dawna. Jednak nie chce dzielić się własnym dochodem, bo na drodze majaczy już nowa laska. Idzie do szefa, a ten rozumie jego sytuację (takie porozumienie tego, co dynda im między nogami). Zatrudnia go na ułamek etatu, na głodowej stawce,  resztę wypłacając po cichu. On ma wdzięcznego pracownika, a alimenciarz ma powody do satysfakcji.
 Resztę przeczytasz TU


Alimenciarz to nie maszynka do robienia pieniędzy?

 Masz byłego partnera? Dziecko lub dzieci z tego związku? Ile razy poczułaś się, jak ścierka, którą on sobie mordę wytarł? Bo daje alimenty, bo utrzymuje, bo on jest w porządku. Takie pospolite pieprzenie o obowiązku, moralności, uczciwości i takie tam pierdoły. Dziś przeczytałam artykuł Małgosi Ohme "Nie życzę sobie nie planowanych wydatków-masz alimenty.." oraz ciężkie rozważania jej przyjaciółki, która ma zasądzone 1200zł, a były partner nie chce dołożyć dodatkowych 200zł na korki dla syna. Szok!. Prawda? Tym bardziej, że ów tatuś śmie wybierać się na Sri Lankę ze swoją nowa rodziną. Jak on w ogóle ma czelność robić coś poza zarabianiem na wysoki rachunek za gaz swojej byłej? 
 Halo! Wiesz, jak wygląda realny świat? Zasądzone alimenty to max 500 złotych i to po kilkukrotnych podwyżkach, od których przez mega ból dupy było tyleż samo odwołań. Wiesz ile z tego dostaje dziecko? Wielkie gówno! Gdyż pan, szumnie zwany tatusiem od czternastu lat notorycznie uchyla się od płacenia. Nie żale się, nie robię z tego wielkiego halo. Jakiś rok temu zrobiłam śmiech na sali pokazując na fejsbuku szaloną kwotę 23zł 47gr, alimentów, które przyszły, jako zaległe, za cały rok (a może i poprzednie lata?). Syn uznał, że z taka kasą może sobie życie ułożyć-dobrze, że chociaż chłopak ma poczucie humoru. Komornik przysłał zestawienie ponad trzydziestu tysięcy zaległości, których nigdy nie otrzymam, o odsetkach nie wspomnę. Resztę artykułu przeczytasz TU


Warto wiedzieć

"Polskie realia, czyli państwo płaci alimenty

Ściągalność alimentów w Polsce jest bardzo niska. W ub. roku wydatki związane z wypłatą zaliczki alimentacyjnej wyniosły ponad 770 mln zł, z czego udało się odzyskać zaledwie 27 mln, czyli 3,5 proc. Tymczasem w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech ściągalność alimentów wynosi 90 proc.

W świetle nowych przepisów silnie zainteresowana ściąganiem należności od dłużników alimentacyjnych powinna być gmina. Dostała do ręki nowe narzędzia, np. zgłaszanie niesolidnych rodziców do rejestru dłużników, uniemożliwiające im wzięcie kredytu czy zakupów na raty.

W praktyce większość polskich gmin nie wykorzystuje starych możliwości, takich jak np. aktywizacja zawodowa dłużnika lub, gdy ta okazuje się niemożliwa, skierowanie go do robót publicznych." źródło nowości.com

AKTYWNA JESIEŃ DLA DZIECI, CZYLI W CO SIĘ BAWIĆ NA DWORZE?

poniedziałek, 24 października 2016

                          Robi się coraz chłodniej. Mimo to dzieciaki chętnie spędzają czas na dworze. Obiecaliśmy Gabie park linowy. Jednak ostatnie kilka dni padało, a to nie sprzyja takim zabawom. Oczywiście Gabka nie była by sobą, gdyby chociaż pod drzewach nie połaziła. Nie ważne czy deszcz, wiatr, czy przymrozek. Rozpiera ją energia. Z powodu kiepskiej pogody, nie składa nam się nam ten wyjazd do parku linowego. Dlatego Gaba wymyśla sobie inne ruchowe zabawy. Choć nie ma ochoty na wyprowadzenie psa, to chętnie wspina się na sosny i wierzbę. 
Co jednak zaproponować dziecku, które się nie wspina? Pomysłów jest sporo. Moimi faworytami w zabawach na dworze są:

-gra we flagi

Najlepsza zabawa jest, gdy w grze bierze udział przynajmniej 4 osoby, polega ona na tym, że każda drużyna ma swoją flagę-kolorową bandanę. Obszar/podwórko dzielimy kreską na dwie części. Na swojej połowie ukrywamy flagę. Przeciwna drużyna ma ją znaleźć. Jednak jeśli przeciwnik przekroczy linię, a dotkniemy go na swojej części, wówczas zatrzymuje się w miejscu na 5 sekund. Daje nam to czas na bieg po obcym terenie w poszukiwaniu jego flagi. Wygrywa ta drużyna, której zawodnik zdobędzie flagę drużyny przeciwnej, ale też dobiegnie do swojej flagi i weźmie obie flagi w ręce. Można bawić się w dwie osoby, ale zbiorowa zabawa jest lepsza. Wciąga całą rodzinę. 

-pogo skoczek

Są dwa rodzaje, akurat kupiłam wersję na "piłce". Zabawka jest na tyle wciągająca, że niezależnie od wieku, każdy chce poskakać. Gaba ostatnio jednorazowo, bez przerwy skoczyła 118 razy. Zabawka pomaga w uczeniu utrzymania równowagi, koncentracji oraz samodyscypliny.

-trafianie obręczą w słupki/trafianie do celu

U nas to drewniane zwierzątka z woskowanymi obręczami ze sznurka. Jednak swobodnie można trafiać plastikowymi kółeczkami na wsadzone w ziemię patyczki lub butelki. Zabawa wspomaga koordynację ruchową, koncentrację i cierpliwość. Można też narysować kredą kółeczka, jak w tarczy strzelniczej, dopisać w nich punkty i rzucać do celu gąbką, albo ustawić różnej wielkości wiaderka i rzucać do nich z różnej odległości.

-deskorolka/rolki

Zawsze przed puszczeniem dziecka na jazdę na deskorolce lub rolkach, upewnij się, że założyło ochraniacze i kask. Bezpieczeństwo przed wszystkim. Jazda na rolkach/deskorolce to fajny sport. Uczy zachowania równowagi, pozwala na dużą swobodę działań. Jest fajnym pomysłem dla zamknięte w sobie dziecko, które w miejscach spotkań pasjonatów deski czy rolek spotka rówieśników z podobnymi zainteresowaniami.


-gry terenowe

Każde dziecko je lubi. Moim, organizuję gry na terenie domu i podwórka. Wskazówki piszę zazwyczaj w formie rymowanek, ale zadania nie są w nich wcale takie łatwe i oczywiste. Dzieci wiedzą też, że zawsze na końcu znajdą nagrodę. Jest to fajna opcja podesłania dziecku zadań matematycznych, czy rebusów, by odgadło wskazówkę. Polecam niezależnie od wieku.

-berek

Każdy z nas się bawił w berka, nasze dzieci też. Czasem prosta zabawa jest najlepsza formą spędzenia czasu. Ruch na świeżym powietrzu i wykazanie się szybkością.


-gra w chowanego

Kto nie lubi się chować? Dzieci uwielbiają, a jakby tak zmienić zasady i nie siedzieć w kryjówce w nieskończoność? Można ustalić, że podczas jednej rundy, każdy może trzy razy zmienić miejsce. Ciekawie? Oczywiście, bo to, że kogoś nie było pod wierzbą, nie znaczy, że teraz go tam nie ma. Albo zasada, że pierwsza odnaleziona osoba pomaga szukać pozostałych. Wymyślać można bez ograniczeń.

-gra w klasy

Stara, poczciwa gra w klasy. Wystarczy kawałek chodnika i kreda lub utwardzona droga i patyk, by narysować planszę i korek od butelki obciążony plasteliną. Zasady są banalnie proste. Stojąc przed planszą należy rzucić korek na nią, doskoczyć polami na to miejsce na jednej nodze, nie nadeptując w tym czasie żadnej linii i dalej przesuwać korek kopić go na kolejne pola. Nie można się podeprzeć druga nogą, ani wykopać korka poza planszę. 

-Wycieczka do lasu

Nudna? Nie. W lesie można posłuchać odgłosów ptaków, poszukać grzybów, zbierać różne rodzaje liści do jesiennego bukietu lub poznać mchy. Można pobiegać, pospacerować. Poznać gatunki drzew. lekcja przyrodnicza podczas niedzielnego spacerku.


-ogrodowy mini golf

To kolejna zabawa, która uwielbiają moje dzieci. Bez nakładów finansowych, bez rujnowania terenu. Potrzebne będą: kulki, plastikowa piłeczka, parasolka z zakręconą rączką. Kubeczki wystarczy wkopać w dołki, tak, by brzegi nie wystawały, dla utrudnienia można położyć kawałek plastikowej rury-robi to tunel. tak zrobiony tor do mini golfa może zająć dziecko na długie godziny. 

To jak bawicie się na dworze?


                 


Lubisz już mnie? Polub
                                                      











                                                     
           Gabę ubiera Decathlon,
 jest również sponsorem 10 kasków dla szkolnej drużyny łyżworolek, za co szkołą i rodzice serdecznie dziękują. Decathlon wie, jak ważne jest wsparcie młodych sportowców, by bezpiecznie 
mogli realizować swoje pasje.

ŚWINKA PEPPA-LEK NA WSZYSTKO

niedziela, 23 października 2016


                    Kiedy mała różowa świnia charakterystycznie akcentując wypowiada: "ty musisz się pobawić gdzieś indziej..." dostaję białej gorączki. Jest przemądrzała, wiecznie uświniona błotem i ma za nic swojego tatusia kretyna. Jej ojciec to zniewieściały niemota. Prawdopodobnie jego pierwowzorem był Jaś Fasola. Z racji swojego gatunku zachowuje się, jak typowa świnia. Żre u teściów ziemniaki i tapla się w błocie. Mama świnka jest twarda za dwoje rodziców, znacznie mądrzejsza od taty świnki i tak bezczelna, .ze prawdopodobnie jest blogerką (pracuje w domu, przy komputerze).Traktuje swojego męża, jak popychadło. Kiedy dzieci płaczą, że ich piłka moknie na dworze to wysyła swego męża po nią. Oczywiście tata świnka dostaje zapalenia płuc i wszyscy udają współczucie. Piłka natomiast jest uratowana.  Odnoszę wrażenie, że mama Peppy w jakimś pijanym  zwidzie poszła do łóżka  z tatą świnką w wyniku czego, jakoś tak z nim została. Niedługo po Peppie urodził się braciszek. Obserwuję tego prosiaka od osmu lat. Chyba, jak tata jest niedorozwojem. Umie tylko wycedzić przez zęby "dinozauur", wymuszać wszystko płaczem i taplać się w błocie. Dziadek to chyba emerytowany żołnierz lub marynarz, ogrania rzeczy niemożliwe, rozwiązuje konflikty i jest cudotwórcą. pamiętacie odcinek, kiedy Peppa zasiała ziarenko? Wyrosło. Świńska rodzinka ma sąsiadów i przyjaciół. Moją faworytka jest pani Królik. Pierwowzorem była chyba Irena Kwiatkowska w roli kobiety pracującej. Pani Królik robi wszystko. Wykonuje wszystkie zawody, powszechnie uważane za męskie. Raz nawet chce złomować auto taty świnki-tu akurat współczuje, sama do niedawna jeździłam 25-letnim. Nie tylko mama świnka, Peppa, ale i pani Królik pokazuje regularnie tacie śwince jakim jest niedorozwojem. Kiedy tata świnka myślał, że z auta ukradziono mu silnik, pani Królik pokazała mu, że jest z tyłu. Nas co tata świnka wyryczał: zapasowyyy?

Lubisz już mnie? Polub
                                                      

                      Mogłabym tak długo prać brudy tej dysfunkcyjnej rodziny. Rozcierać ją w proch i zniechęcać. Ba, nawet mogłabym nasłać na nich MOPS. Chociaż za bycie idiotą chyba nie ma kary.
Jednakże, ta patologiczna rodzinka jest ulubioną bajka mojej córki. Od niedawna również moją. Z moich obserwacji wynika, że mała świnka to lek na całe zło. Nie wierzysz?

- pobudka o piątej rano-Peppa na YT-spokojne dwie godziny snu rodziców
- jazda autem-wrzask: boli nóżka, główka, brzuszek-Peppa  na YT-spokojnie dojeżdżamy do domu, nawet dwie-trzy godziny
- gorączka dziecka , ból gardła, bostonka-Peppa na YT-dwa tygodnie w domu da się znieść (z butelką wina dla matki)
- tęsknota za przyjaciółką-Peppa na YT
- nie chcę obiadu -Peppa na YT
- chcę słodycze-Peppa na YT
- zacięło się DVD- Peppa na YT

Po pewnym czasie obserwacji i płaczu podczas wczorajszego powrotu z Wrocławia, stwierdzam, że mogę śmiało nadać śwince Peppie certyfikat uzdrowiciela. Pomaga na wszystko. Amen.

Masz doświadczenia z Peppa? Napisz o nich

5 RZECZY, KTÓRYCH NIE CHCE USŁYSZEĆ RODZIC NASTOLATKA

czwartek, 20 października 2016

               Bycie rodzicem nie należy do najłatwiej wybranej drogi. Zachłyśniecie ciążą, odespanie pierwszych miesięcy z maluszkiem, przeczekanie porannych pobudek przedszkolaka, walka z tabliczką mnożenia i ortografią. Podstawy, które każdy przechodzi. Dochodzisz do momentu, kiedy twoje dziecię staje się nastolatkiem. Myślisz sobie, że teraz to już z górki. Nic bardziej mylnego. Nie ważne, że twoje dziecko śpi już do południa. Nie budzi się w nocy, bo zazwyczaj na nią nie wraca. Nie ma kolek, ani nie ząbkuje. To otoczenie i tak wie lepiej, jak masz się czuć. Oto pięć tekstów, które na pewno usłyszysz. Uwaga, jadę klasykiem:

ZARAZ BĘDZIESZ BABCIĄ/DZIADKIEM

Powiedzmy to sobie szczerze: czy ja kurwa, wyglądam na babcię? Mam jakieś zadatki wizualne tudzież metryka coś zdradza? Nie wiem skąd ta nagła przepowiednia, gdy nastolatek ma zaledwie 12 lat? Heloł. Minęło siedem lat od takiego pierwszego komentarza. Nadal jestem tylko mamą trójki bez zastępu wnucząt. Zdecydowanie nie podzielam entuzjazmu samozwańczych czarowników.

TRZEBA BYŁO GO/JEJ TAK NIE ROZPUŚCIĆ

Mówi dzień dobry-zdziwienie, idzie ze słuchawkami na uszach i nosem w telefonie-gbur. Piękny obraz katalogowania nastolatka. Ma być chamski, olewać wszystko i wszystkich, zdecydowanie ma nie grzeszyć kulturą. Wtedy zastępy "wolnej europy" będą mogły mieć pożywkę do plotek. Nie martwcie się synu i córko. Róbcie co chcecie, a nich gadają, że was rozpuściłam. O czymś muszą gadać.

TY WIESZ CO ONI TERAZ NA TYCH DYSKOTEKACH ROBIĄ?

Powiedzmy to głośno i szczerze: nigdy nie byłam na dyskotece, więc nie wiem. Kiedy moje koleżanki śmigały w rytm disco, ja tupałam glanami. A co robi młodzież? Pije, pali, gzi się po kątach... Nawet gdyby uczyła się do klasówki to będzie, że i tak coś robi.

Lubisz już mnie? Polub
                                                      

TERAZ MŁODZIEŻ TO NIE MA SZACUNKU DO NIKOGO

Stoi nad tobą człowieku starowinka. Sapie do ucha w tym środku lokomocji. Wymusza reakcję. To nic, że wcześniej o mało nie staranowała cię w biedrze pędząc z szaleństwem w oczach do nowo otwartej kasy. Co tam, że wyprzedziła cię na dystansie dwudziestu metrów o dwie długości. Kondycję w bitwie w szmateksach się wyrabia. Nie przeszkadza jej to jednak, by po obiciu cię wózkiem sklepowym, nie wzbudzać litości w autobusie czy tramwaju. Ach, taka niewychowana młodzież, za to starsi ludzie epatują kulturą. Na każdym kroku.

A ZA MOICH CZASÓW...

Tak .wiem. W okopach siedzą konserwy jedzą... Za czasów każdego kto jest starszy ode mnie było do dupy. Dzieci i ryby głosu nie miały. Małe dzieci były traktowane, jak powietrze, bo małe to głupie. Nic powiedzieć nie było wolno, za to wymagano posłuszeństwa, na każdym kroku. Dzieci nie były traktowane, jak ludzie. A kiedy dziecko o coś pytało jedną z ulubionych odpowiedzi było: "pożyjemy, zobaczymy". Fakt, za tych czasów było lepiej.

Masz nastolatka? A może twoi rodzice całkiem niedawno wysłuchiwali 
mądrości narodowych na twój temat?

Podobne artykuły

Przygotuj się na nastolatka
...Dziewięciolatek regularnie cię nienawidzi za brokuły i fasolkę szparagową. W pakiecie masz już charkterystyczny zapach dojrzewania. Uczenie go od początku podstawowych zasad higieny (w tym wieku następuje jakaś amnezja i dziecię twe zapomina, czego do tej pory było uczone),  pozwolisz mu wybrać żel pod prysznic i antyperspirant w nadziei, że będzie go używał. Nie ogarniasz bałaganu, który robi, do gier, hot weelsów, lego i puzzli dochodzi rozkręcony laptop (przecież chciał go tylko naprawić). Noce w sumie już przesypia, a w łózko nie sika, za to siedzi do późnych godzin przy kompie, a deska klozetowa jest wiecznie zasikana.Resztę tekstu znajdziesz TU


Nastolatek-prawda i mity
...CECHY SZCZEGÓLNE:
- przeświadczenie o byciu dorosłym
- pretensja do całego świata
- uporczywe słuchanie jazgotu,który nazywa szumnie muzyką
-opór przed jakąkolwiek pracą


UPODOBANIA:
-robienie na przekór
-notoryczne olewanie innych
-nie słuchanie nikogo

Jak radzić sobie z dorosłym nastolatkiem?
ZDROWO SPOŻYWA.

Kiedy już wylezie ze swojego bunkra, padną wszystkie muchy wokoło, weźmie godzinny prysznic, zużyje połowę szamponu i dwie odżywki, pójdzie do kuchni, jeść śniadanie. Zawsze,. gdy coś od niego chcesz ma do jedzenia rytualne podejście. Kiedy ciebie po dwóch godzinach trafi szlag, on znów coś wyciąga z lodówki, bo głodny. Oczywiście, że nie żałujesz mu jedzenia, on rytualnie odwleka czas podjęcia wykonania zadania, które mu wyznaczysz. Jak się przed tym bronić? Dzień wcześniej zapowiadasz mu, że jeśli o danej godzinie nie zacznie roboty, siada dopiero do obiadu. Koniec dyskusji. Głód to silny motywator, wstanie te piętnaście minut wcześniej i obrobi się ze śniadaniem w pół godziny. Resztę znajdziesz TU

5 RZECZY, KTÓRYCH NIE CHCE USŁYSZEĆ RODZIC NASTOLATKA

czwartek, 20 października 2016

               Bycie rodzicem nie należy do najłatwiej wybranej drogi. Zachłyśniecie ciążą, odespanie pierwszych miesięcy z maluszkiem, przeczekanie porannych pobudek przedszkolaka, walka z tabliczką mnożenia i ortografią. Podstawy, które każdy przechodzi. Dochodzisz do momentu, kiedy twoje dziecię staje się nastolatkiem. Myślisz sobie, że teraz to już z górki. Nic bardziej mylnego. Nie ważne, że twoje dziecko śpi już do południa. Nie budzi się w nocy, bo zazwyczaj na nią nie wraca. Nie ma kolek, ani nie ząbkuje. To otoczenie i tak wie lepiej, jak masz się czuć. Oto pięć tekstów, które na pewno usłyszysz. Uwaga, jadę klasykiem:

ZARAZ BĘDZIESZ BABCIĄ/DZIADKIEM

Powiedzmy to sobie szczerze: czy ja kurwa, wyglądam na babcię? Mam jakieś zadatki wizualne tudzież metryka coś zdradza? Nie wiem skąd ta nagła przepowiednia, gdy nastolatek ma zaledwie 12 lat? Heloł. Minęło siedem lat od takiego pierwszego komentarza. Nadal jestem tylko mamą trójki bez zastępu wnucząt. Zdecydowanie nie podzielam entuzjazmu samozwańczych czarowników.

TRZEBA BYŁO GO/JEJ TAK NIE ROZPUŚCIĆ

Mówi dzień dobry-zdziwienie, idzie ze słuchawkami na uszach i nosem w telefonie-gbur. Piękny obraz katalogowania nastolatka. Ma być chamski, olewać wszystko i wszystkich, zdecydowanie ma nie grzeszyć kulturą. Wtedy zastępy "wolnej europy" będą mogły mieć pożywkę do plotek. Nie martwcie się synu i córko. Róbcie co chcecie, a nich gadają, że was rozpuściłam. O czymś muszą gadać.

TY WIESZ CO ONI TERAZ NA TYCH DYSKOTEKACH ROBIĄ?

Powiedzmy to głośno i szczerze: nigdy nie byłam na dyskotece, więc nie wiem. Kiedy moje koleżanki śmigały w rytm disco, ja tupałam glanami. A co robi młodzież? Pije, pali, gzi się po kątach... Nawet gdyby uczyła się do klasówki to będzie, że i tak coś robi.

Lubisz już mnie? Polub
                                                      

TERAZ MŁODZIEŻ TO NIE MA SZACUNKU DO NIKOGO

Stoi nad tobą człowieku starowinka. Sapie do ucha w tym środku lokomocji. Wymusza reakcję. To nic, że wcześniej o mało nie staranowała cię w biedrze pędząc z szaleństwem w oczach do nowo otwartej kasy. Co tam, że wyprzedziła cię na dystansie dwudziestu metrów o dwie długości. Kondycję w bitwie w szmateksach się wyrabia. Nie przeszkadza jej to jednak, by po obiciu cię wózkiem sklepowym, nie wzbudzać litości w autobusie czy tramwaju. Ach, taka niewychowana młodzież, za to starsi ludzie epatują kulturą. Na każdym kroku.

A ZA MOICH CZASÓW...

Tak .wiem. W okopach siedzą konserwy jedzą... Za czasów każdego kto jest starszy ode mnie było do dupy. Dzieci i ryby głosu nie miały. Małe dzieci były traktowane, jak powietrze, bo małe to głupie. Nic powiedzieć nie było wolno, za to wymagano posłuszeństwa, na każdym kroku. Dzieci nie były traktowane, jak ludzie. A kiedy dziecko o coś pytało jedną z ulubionych odpowiedzi było: "pożyjemy, zobaczymy". Fakt, za tych czasów było lepiej.

Masz nastolatka? A może twoi rodzice całkiem niedawno wysłuchiwali 
mądrości narodowych na twój temat?

Podobne artykuły

Przygotuj się na nastolatka
...Dziewięciolatek regularnie cię nienawidzi za brokuły i fasolkę szparagową. W pakiecie masz już charkterystyczny zapach dojrzewania. Uczenie go od początku podstawowych zasad higieny (w tym wieku następuje jakaś amnezja i dziecię twe zapomina, czego do tej pory było uczone),  pozwolisz mu wybrać żel pod prysznic i antyperspirant w nadziei, że będzie go używał. Nie ogarniasz bałaganu, który robi, do gier, hot weelsów, lego i puzzli dochodzi rozkręcony laptop (przecież chciał go tylko naprawić). Noce w sumie już przesypia, a w łózko nie sika, za to siedzi do późnych godzin przy kompie, a deska klozetowa jest wiecznie zasikana.Resztę tekstu znajdziesz TU


Nastolatek-prawda i mity
...CECHY SZCZEGÓLNE:
- przeświadczenie o byciu dorosłym
- pretensja do całego świata
- uporczywe słuchanie jazgotu,który nazywa szumnie muzyką
-opór przed jakąkolwiek pracą


UPODOBANIA:
-robienie na przekór
-notoryczne olewanie innych
-nie słuchanie nikogo

Jak radzić sobie z dorosłym nastolatkiem?
ZDROWO SPOŻYWA.

Kiedy już wylezie ze swojego bunkra, padną wszystkie muchy wokoło, weźmie godzinny prysznic, zużyje połowę szamponu i dwie odżywki, pójdzie do kuchni, jeść śniadanie. Zawsze,. gdy coś od niego chcesz ma do jedzenia rytualne podejście. Kiedy ciebie po dwóch godzinach trafi szlag, on znów coś wyciąga z lodówki, bo głodny. Oczywiście, że nie żałujesz mu jedzenia, on rytualnie odwleka czas podjęcia wykonania zadania, które mu wyznaczysz. Jak się przed tym bronić? Dzień wcześniej zapowiadasz mu, że jeśli o danej godzinie nie zacznie roboty, siada dopiero do obiadu. Koniec dyskusji. Głód to silny motywator, wstanie te piętnaście minut wcześniej i obrobi się ze śniadaniem w pół godziny. Resztę znajdziesz TU

TEN WEEKEND MNIE DOBIŁ, WYSSAŁ ZE MNIE WSZYSTKO.

niedziela, 16 października 2016


                 Nie dostrzegałam tego wcześniej. Chociaż sygnały były subtelne niczym gruźliczy kaszel wujka Stefana. Odsuwałam od siebie ten scenariusz. Przecież takie rzeczy czyta się w prasie, albo w gazecie typu "Wróżka". Chyba odpychałam od siebie myśląc, że to nie możliwe. Dopiero dziś zrozumiałam, że moja samodyscyplina, którą trenuję od lat, to nie wynik zniecierpliwienia i braku dojrzałości. Na moje zachowanie miało wpływ szereg zachowań osób postronnych. Najgorzej, że bliskich. Blokada przed stwierdzeniem oczywistego faktu była tak silna, że prędzej uwierzyłabym w wizytę Sierotki Marysi niż w to, że mam w otoczeniu energetyczne wampiry. Do tej pory uważałam to za głodne gadki i wykręcanie się od trzeźwej oceny sytuacji. Nagle dostałam jakby obuchem w  łeb. Po rozmowie z koleżanką zorientowałam się, że temat krąży wokół mnie, a ja go beznamiętnie ignoruję. Jak mogłam być tyle lat tak ślepa i głucha? Jednak zorientowanie się, że jest się ofiarą nie nastąpiło jeszcze w tym momencie. 

                 Do dziś myślałam, że jestem typową matką. Niewyspana, zaganiana, łaknąca ciszy i spokoju. Jakoś egzystowałam w chaosie zwanym rodziną. Wiesz, jak to jest z nagłym zwrotem w życiu? Siedzisz skulona z problemami, które cię przerastają, stajesz się współuzależniona od złej sytuacji. Trwasz w tym, aż następuje jakiś drobiazg, który pcha cię do zmiany. Tak było ze mną. Jednak dodanie dwa do dwóch szło mi trak opornie, jak edukacja blondynki. Jak rozpoznać miałam wampira energetycznego?

Lubisz już mnie? Polub
                                                      



PERMANENTNE NIEZADOWOLENIE 

Kiedy ty z nieświadomością radością witasz nowy dzień, on otwiera oczy ze zrytym humorem. Rzuca się, jak wsza na grzebieniu i robi wszystko, by twój poranek był równie przygnębiający. Jego przysłowiowa szklanka nie jest do połowy pusta, ona jest pusta podwójnie, bo przy ewentualnym dolewaniu i tak się rozleje, rozbije lub inaczej spieprzy. Radość z czegokolwiek trwa kilka sekund. On musi się pogrążać w smutku i rozpadzie, by gonić za marzeniem, które jest niedoścignione. Ta tęsknota jest dobrą pożywką do robienia z siebie osoby pokrzywdzonej prze los.


WZBUDZANIE LITOŚCI

Ten typ beznamiętnie cię krzywdzi, ukazując się w świetle ofiary. Nad interpretuje każde zdarzenie, snuje czarne wizje wciągając cię w swoje chore fantazje. Wspólne biadolenie nad losem to jedyny cel jego życia. Musi mieć widownie i wyszukuje łatwe cele: bliskich i osoby wrażliwe. Wywoływanie awantury, by potem udawać pokrzywdzonego, to klasyczne zagranie. Stosowane kilkakrotnie w ciągu dnia. Po czymś takim czujesz się niczym rozciągnięta guma z majtek, która wypruła się podczas sraczki i smętnie zwisa koło kibla. Natomiast twój wampir żeruje. Na twoim rozbiciu.


KONTROLA

Tu jest również szerokie pole do popisu. Perfekcyjne granie na uczuciach, manipulacja wszystkim, co możliwe, by mieć szansę kontroli nad tobą. Nagły ból głowy lub atak histerii? Tak, pełen pakiet, aktorstwo opanowane do perfekcji. Ciężko jest funkcjonować normalnie przy kimś takim. Kiedy ty ulegasz i osłabiasz się przy każdym zdarzeniu, jego moc nad tobą rośnie w siłę.



BEZWZGLĘDNA KRYTYKA

Znudzenie tym, co robisz lub osiągasz, tłamszenie każdej rozpoczętej drogi i umniejszanie wszystkiego, co cie cieszy. Brzmi znajomo? Dopiero, gdy zdałam sobie z tego sprawę doznałam objawienia. Ciągłe odstraszanie od postawienia kroku na przód, chęć uczenia nowych rzeczy tłamszona i przygaszana. Smutne. 

Wampir energetyczny często sam nie wie, że nim jest. Są jednak osoby wyrachowane i czerpiące podwójną przyjemność ze swojej umiejętności psychicznego zadręczania i dołowania swojej ofiary.
Mam w ścisłym otoczeniu trzy takie egzemplarze. Gdy trzeźwo to oceniam zastanawiam się jakim cudem nie zamęczyły mnie jeszcze? Jedna odsunęłam całkowicie od siebie, z drugą kontakt ograniczyłam do minimum, max kilka razy w roku, Z trzecią mieszkam...


 Rozjaśniłam ci nieco? 
Może właśnie odkrywasz, że żeruje na tobie taki wampir?

JAK W TRZECH KROKACH NIE ZWARIOWAĆ PRZY CZWARTOKLASIŚCIE?

poniedziałek, 10 października 2016




           Już pod koniec trzeciej klasy było wiadomo, że od września nie będzie łatwo. Nowi nauczyciele, nowe przedmioty, inny system nauki. Koniec beztroskiej zabawy. Za to w nadmiarze nauki i przystosowania do nieznanego. Przechodzenie do innych klas, więcej książek i obowiązków. Czwarta klasa zaczęła się jawić, jako jedna wielka zmiana. Dziecko na początku jest pod dużą presją, dlatego, by przedwcześnie nie osiwieć unikaj kilku rzeczy.



NIE SPRAWDZAJ BŁĘDÓW


Jeśli zdarzy ci się zajrzeć do zeszytu dziecka, najpierw doznasz szoku. Kiedy się ockniesz wejdziesz najpierw w stan zaprzeczenia, będziesz twierdzić, że to jakaś pomyłka lub roztargnienie. Po jakiejś siedemnastej stronie dostaniesz szału. Będziesz ciskać gromami i pytać skąd wziął ci się w pod dachem taki egzemplarz? Zaczniesz się targować: od codziennie robię dziecku dyktanda, razem przepisujemy słownik, do: lepiej uczymy się go na pamięć. Oczywiście po tygodniu starań wpadniesz  w depresję. Zaczniesz rwać włosy z głowy, siedzieć skulony w kącie i kołysać się ssąc kciuk. Będziesz nawet mieć stany lękowe przed podejściem do zeszytów. Wreszcie zaakceptujesz ten stan rzeczy i wystosujesz wniosek o przebadanie dziecka w poradni psychologicznej. Nauczycielka po otrzymaniu twojej prośby o opinie zabije cię śmiechem, bo twoja pociecha właśnie dzień wcześniej otrzyma dwie piątki... z dyktand.


NIE PYTAJ NA KIEDY LEKTURA

Lektury zawsze są zmorą. Zazwyczaj są nudne niczym przysłowiowe flaki z olejem. Nie ma szans na wypożyczenie z biblioteki, bo lektur jest mniej niż uczniów. Kiedy już kupisz takową, twoje dziecko ci oznajmi, że właśnie zdobyło i wypożyczyło... Leży tak ta lektura, bo czasu na czytanie było dwa dni, a skoro dziecię ma własną, to ma cały tydzień. Pod koniec tego tygodnia pytasz mimochodem, na jakim etapie lektury jest twoje dziecię. Ono maślanymi oczami patrzy na ciebie, jak na idiotę, a potem pyta o jakiej lekturze mówisz? Ty robiąc coraz większe oczy pokazujesz książkę palcem, a ono, że zaraz zacznie czytać. Jak zaraz? Lektura jest na jutrooooo!

                                                     
NIE ZAGLĄDAJ DO PLECAKA

Codziennie pytasz czy twoja latorośl rozpakowała plecak. Ona codziennie to potwierdza, przynosi bidon i śniadaniówkę do kuchni. Sytuacja monotonnie się powtarza, ty z uporem maniaka pytasz czy plecak jest na pewno rozpakowany. Coś zaczyna dziwnie pachnieć w pokoju. Wierzysz, wietrzysz, wietrzysz... Przekopujesz szafę nastolatka, jego łóżko, obsesyjnie czyścisz klatkę szynszyli, albo akwarium rybki, jeśli taką masz. Zaczynasz szukać pleśni w zakamarkach okna, spleśniałej jarzębiny lub ludzików z kasztanów. A akcie desperacji szukasz źródła muszek octówek. Nic. Nagle otwierasz jedną z kieszeni plecaka... Po rzuceniu kilkoma soczystymi kurwami każesz dziecku w ramach lekcji, wydobyć wszystkie owoce, niezależnie od ich stopnia rozkładu...


Jest dopiero połowa października, a mnie ta czwarta klasa dobiła...
Masz jakiś sposób, żeby to przetrwać?
A może twój czwartoklasista również cię doprowadził w kierunku psychiatryka?

KULECZKI SEROWE W CUKINII-PRZEKĄSKA DLA WYBREDNYCH

niedziela, 9 października 2016

                   Uwielbiam cukinię, pod każda postacią: surową, gotowana, pieczoną. Dziś podpowiem wam, jak szybko zrobić zdrową, pożywną przekąskę. Jedno z moich ulubionych, szybkich, wartościowych "zapychaczy". Można podać je jako coś do przegryzienia lub drugie śniadanie.

Co będzie potrzebne:

- średnia lub mała cukinia
- twarożek
- rzodkiewka
- suszone pomidory
- suszona natka pietruszki
- pieprz cytrynowy

Cukinię kroję obieraczką do warzyw w cienkie plasterki. Ważne by pokroić ją wzdłuż.
Twarożek mieszak z pozostałymi składnikami, formuje z nich kuleczki, które spłaszczam. Wałeczki serowe owijam plastrami cukinii. Spinam wykałaczkami.

Czas pracy: max 10 min.

Smacznego

                                         Chcesz inne proste i zdrowe przepisy? KLIKNIJ

                       Sprawdź również, czy jesteś na liście osób, do których pojedzie zestaw tranów

Lubisz już mnie? Polub
                                                      

CO SPAKOWAĆ DZIECKU DO SZKOŁY NA DRUGIE ŚNIADANIE?

sobota, 8 października 2016

                      Drugie śniadanie często ignorowane i pomijane, jest jednym z ważniejszych posiłków w ciągu dnia.  Staram się, by moja rodzina dbałą o stałe pory w których je. Chociaż każdy wychodzi z domu, uczy się lub pracuje o różnych porach, zawsze mamy przygotowane właściwe porcje na wynos dla każdego.  Największą zmorą, jaka mnie męczyła to WTOREK. Dzień, w którym moja córka ma siedem godzin lekcyjnych i zajęcia dodatkowe.  Jest wtedy poza domem osiem godzin. Kategorycznie odmawia jadania obiadów w szkole. Ten dzień był do tej pory zagwozdką. Żaden pomysł na wartościowe drugie śniadanie nie wydawał mi się dobry. Ostatnia godzina lekcyjna to w-f.
Po nim zajęcia z jazdy na łyżworolkach. Miało być zdrowo, by dodać również energii.

                     Ułożyłam plan, a właściwie zestawy, z których korzystam:

- kanapka z pełnoziarnistego pieczywa, sałata, szynka, pomidory z kiełkami lub kiszony ogórek,
  do tego mus owocowy, woda niegazowana (teraz zwykła woda Kubusia ma dziubek niekapek-chwała za ten krok),

-kanapka z pełnoziarnistego pieczywa z masłem orzechowym, marchewka pokrojona w plasterki, 4 pomidorki koktajlowe, sok jabłkowy.

- jogurt naturalny z nasionami chia i musem truskawkowych, domowe, kruche ciasteczko, banan, woda niegazowana

- naleśnik z domowym dżemem wiśniowym , pokrojony w małe kawałki, garść orzechów np włoskich, kalarepa z marchewka pokrojone w słupki, winogrona, woda niegazowana.

Mając taki plan nic mi się nie powtarza, a Gaba we wtorki jest skupiona, a na koniec zajęć pełna energii . A jak jest u was z drugimi śniadaniami?



NIE MÓWIĘ, NIE WIDZĘ, NIE SŁYSZĘ- MONSTER HIGH SĄ MĄDRE

piątek, 7 października 2016

                     Każdy chyba kojarzy  trzy mądre małpki z zakrytymi po kolei: ustami, oczami, uszami. "Nie widzę nic złego, nie mówię nic złego, nie słyszę nic złego", to z japońskiego przysłowia, co w buddyjskim tłumaczeniu zostało napisane "Nie szukaj i nie wytykaj błędnych czynów i słów innych ludzi" (jak chcesz wyplenić zło to zacznij od siebie). Dlaczego lalki porównuję do takich słów? Większość osób oceniła je po wyglądzie. Co więcej, Rodzice masowo zarzekali się, że nigdy swoim dzieciom czegoś takiego nie kupią. Takie słowa padały z ust rodziców niemowląt. którzy uważali, że nad dzieci oraz ich sympatiami będą mieli dożywotnią kontrolę. Ostatnie kilka lat moich obserwacji pokazało dużą weryfikację zachowań dorosłych. Ci, którzy wczoraj  wyklinali lalki-upiorki, dziś robią przyjęcia urodzinowe w stylu Monster High.

                A teraz nastąpił wielki powrót przerażających lalek. Mattel właśnie ruszyła z nową odsłoną potworów. Te brzydkie, przerysowane stwory znów będą straszyć.  Do tej pory były to egzemplarze kolekcjonerskie, obecnie wykonane z mocniejszego materiału, na lepszych zaczepach mogą służyć do zabawy. Zmieniły się też ich twarze. Mają łagodniejsze rysy, mniej makijażu. Nie zmienia to jednak faktu, że podobały mi się od początku. No prawie...  Jakieś siedem lat temu uważałam, że to małe koszmarki. Potem córka zaczęła o nich mówić. Nie należę do osób, które na starcie mówią "Nie, bo nie!". Postanowiłam je poznać. W tym celu kupiłam kilka płyt z bajkami, zrobiłam michę popcornu i zasiałam do oglądania.

                    Bohaterowie bajek okazali się uczniami Straszyceum. Są dokładnie tacy, jak inni nastolatkowie: niepewni, zawstydzeni, zakompleksieni, zakochani, wyśmiewani, rozmarzeni. Dopiero poszczególne historie pokazały mi ich prawdziwe oblicza. Niektórzy z nich żyją prod presją rodziny, nie umieją sprostać oczekiwaniom. Wstydzą się swoich ułomności lub wręcz przeciwnie, wykorzystują atuty. Między nimi zawiązują się grupy przyjaźni. Wspierają się i pomagają słabszym. Są nieco inni, ale to daje im wyjątkowość. Pokochałam Monster High i cieszę się, że mam córki. Nie muszę się nikomu tłumaczyć, że lalki kupiłam dla siebie. Potworki w nowej odsłonie są nadal kontrowersyjne, ale bardzo złagodzone. Myślę, że Mattel po prostu posłuchał klientów, którzy chcieli, by lalki były bardziej ludzkie i trwałe. Po naszych lalach widać, że są mocno wybawione.  Mela wciąż zmienia im fryzury i ubrania. Z niecierpliwością czekam na Mikołaja, może przyniesie nam bajkę z początkiem Straszyceum, a może   naszej kolekcji zagości nowa lala...


 Toralei Stripe i Purrsephone

Lubisz już mnie? Polub
                                                      

 Spectra i Aurie

Draculaura
z lewej nowa wersja, z  prawej poprzednia


Nasza starsza Draculaura dużo przeszła. Przejechała do nas na części, bo zginęły dłonie Frankie Stein. Jednak dłonie jakimś cudem się odnalazły, a ona nadal nie miała nogi. Na jednym z serwisów sprzedażowych znalazłam nogę. Co prawda w innym kolorze, ale jest :)

O nowej odsłonie lalek dowiedziałam się na ostatnim spotkaniu KME,
dodam tylko, że NOWE mają różne funkcje: światełka, muzyka, ruchowe gadżety.
Do poczytania TU.


Jakie jest twoje zdanie na temat lalek Monster High?


KRWOTOK Z NOSA U DZIECKA. CO ROBIĆ, A CZEGO ROBIĆ NIE WOLNO?

środa, 5 października 2016

                        To dzieje się niespodziewanie, nie zawsze w domu. Często przebiega w różny sposób: krwotok z nosa u dziecka. Czasem jest to strużka krwi, innym razem rzeka. Przestaje lecieć po chwili, lub po kilkunastu minutach. A co jeśli dziecku leci krew z nosa w przedszkolu, w szkole, na wycieczce? Masz w sumie pewność (bo dlaczego masz jej nie mieć?), że nauczyciel zajmie się dzieckiem. Co jednak jeśli po incydencie słyszysz od nauczyciela pytanie, czy dziecko lepiej reaguje jak podczas krwotoku ma odchylona głowę do tyłu, czy do dołu?  Zarówno, ja, jak i moje dzieci mamy problemy z krwotokami z nosa. Wynika to u nas z kilku przyczyn. Jedną z nich jest zażycie leku z ibuprofenem. Taka sytuacja może zaskoczyć każdego.


KRWOTOK Z NOSA U DZIECKA-CO ROBIĆ?



Najpierw zakoduj sobie, czego absolutnie robić nie wolno. Nie kładź dziecka płasko na podłodze, ani nie odchylaj mu głowy do tyłu. Taka pozycja może spowodować zakrztuszenie lub wymioty, bo krew zamiast spłynąć, cofa się do przełyku. Jak w takim razie postępować? Nie panikuj, dziecko przejmuje twoje emocje. Każ dziecku pochylić głowę do dołu, mocno uciśnij nasadę nosa (najlepiej mokrą chusteczką), trzymaj tak ok 2-3 minuty. Na kark daj dziecku zimny kompres (można np. kupić w aptece żelowy lub tak, jak ja, stosować z pestek wiśni. Tu zobaczysz, jak go zrobić.). Zimny kompres nie powinien jednak być nakładany na dłużej niż 10-15 min. Dziecko w tym czasie powinno oddychać prze usta. Dlaczego? Uciskasz nos, to raczej utrudnia oddychanie, do tego naczynka mają się obkurczyć, a nie "nadymać" przy wydmuchiwaniu powietrza. Po tym zabiegu należy delikatnie obmyć dziecko. Jest wielce prawdopodobne, że trzeba będzie ucisk powtórzyć. Trzeba wtedy pilnować dziecko, by nie dłubało w nosie. Zaschnięta krew będzie w nosie przeszkadzać, dziecko zechce się tego pozbyć, dłubiąc znów wywoła krwotok. Kiedy opanujesz sytuacje dziecko powinno usiąść lub położyć się na boku-utrata krwi jest wyczerpująca.



CO MOŻE POWODOWAĆ KRWOTOKI Z NOSA U DZIECKA?

Temperatura dodatnia lub ujemna, zwłaszcza upał lub mróz, suche powietrze, np przy kaloryferach, leki powodujące rozrzedzenie krwi. Jeżeli krwotoki nawracają należy zgłosić to pediatrze, a ten może zalecić badania. Przeważnie krwotoki z nosa są niegroźne.  Krwotoki z nosa często występują też przy krzywej przegrodzie nosowej, przerośniętych migdałach-tu zaleca się konsultacje  z laryngologiem.Jednak pediatra po badaniach powie ci czy należy wykonać dodatkowe badania czy poczekać, aż dziecko "wyrośnie". Bardzo rzadko, ale jednak się zdarza, że krwotoki z nosa mogą być objawem poważniejszej choroby. "Jeśli krwawienia się utrzymują przez dłuższy czas, idź z dzieckiem do lekarza. Krwista wydzielina z nosa towarzyszy bowiem chorobom powodującym większą kruchość naczyń krwionośnych lub przebiegającym z zaburzeniami krzepnięcia krwi. Należą do nich między innymi: białaczka, hemofilia, niedobór płytek krwi, niedobory wit K i C
marskość i ostre schorzenia wątroby, uogólnione zakażenia, choroby serca i naczyń krwionośnych, choroby nerek (np. nadciśnienie tętnicze pochodzenia nerkowego, mocznica w niewydolności nerek). Krwisto-ropna wydzielina (z obu dziurek) występuje w kile wrodzonej, a jednostronna – w przypadku choroby zakaźnej, jaką jest błonica nosa. Krwotoki towarzyszą też łagodnym lub złośliwym miejscowym nowotworom nosa (polipy włókniaki, mięsaki) źr. poradnik.zdrowie

Przy każdym kontakcie z krwią należy zakładać rękawiczki.

                                                Nie panikuj, po prostu prawidłowo reaguj.
Masz doświadczenia z krwotokami?
Wiesz, co zrobić, gdy dziecko się zachłyśnie lub straci przytomność?

A ONA OSZUKUJE!!! CZYLI, JAK GRAJĄ DZIECI

wtorek, 4 października 2016

          Nie ma nic bardziej pouczającego niż dzieci grające w jakąś grę. Gra z dorosłym kończy się zazwyczaj na prowadzeniu gry na korzyść dziecka. Jednak rodzeństwo naprawdę rywalizuje, a to starsze z premedytacją pokazuje, że wygra. Jednak gra nie przebiega gładko i spokojnie. Dziewczynki wciąż się kłócą. My z bratem też darliśmy koty, ale grając starałam się go "podciąć" nie ogrywać. Kuzynka Gabki ustępuje młodszej siostrze. Każde rodzeństwo jest inne, ale bawiąc się w gry uczą się rywalizacji. Czasem uczciwej, czasem bardzo pokrętnej.

-MAMO, A ONA OSZUKUJE!
-MAMO, WEŹ JEJ COŚ POWIEDZ!
-MAMO!!!
-NIE GRAM Z TOBĄ!
-O NIE! ZNÓW OSZUKUJE!
-MAMO, ONA NIE CHCE GRAĆ WEDŁUG ZASAD!
-MAMO, ONA ZABRAŁA MI GRZYBKI!
-MAMO! JAK TAK NIE GRAM!
...
-GRAM Z TOBĄ OSTATNI RAZ.
-MAMO...


-Musimy zamienić grzybki, tak jest w zasadach-Gaba
-Mamo, naplawde musimy?-Mela
-Tak, Ha, ha, ha, teraz ja mam więcej...-Gaba

-MAMO, ONA ZNÓW OSZUKUJE...
-CO ROBISZ? GDZIE JA STAŁAM?
-NIE! MAMO, ONA NIE UMIE GRAĆ!
-TAK BLISKO BYŁO...
-MAMO! ONA NIE CHCE GRAĆ!
-WRR! NAJGORSZE CO MOŻE BYĆ! CZYTANIE ZASAD...

Ostatnie dwa dni pada deszcz, a w domu króluje jesienne grzybobranie. To nowa wersja starej gry, którą dziewczynki odkrywają na nowo. Nowością jest  czarownica, kilka dodatkowych wariantów, polecenia ze zwierzątkami i więcej opcji gry. Dziewczynki graja i kłócą się, ale dobrze się bawią.

Po co dziecku zdrowa rywalizacja? Dziecko, które w jakikolwiek sposób rywalizuje uczy się rozumienia i wyciągania wniosków z porażek. Działania w grupie i radzenia sobie  z problemami w życiu dorosłym. Choć zachowanie równowagi podczas rywalizacji nie jest łatwe, jednak dobrze wpływa na psychikę dziecka. Do zdrowej rywalizacji dziecko potrzebuje asysty rodzica. Powinien on wspierać malucha, zagrzewać go do gry i dodawać otuchy po przegranej. Jednak, gdy rówieśnicy, czy rodzeństwo rywalizują, rodzic musi być gotowy na kłótnie, łzy i dalszą zabawę. Dzieci są silniejsze niż myślą dorośli. Każda lekcja je kształtuje. Gry terenowe, sport, gry planszowe czy zwykła zabawa kamień, papier, nożyce, dodają pewności siebie i uczą współdziałania lub wygrywania.





Lubisz już mnie? Polub
                                                      





Grasz z dzieckiem? Twoje dzieci zgodnie grają, czy raczej spornie?

3 PAŹDZIERNIKA STRAJK KOBIET, BO JESZCZE MAMY PRAWO

poniedziałek, 3 października 2016

                Cofamy się. Tak bardzo cofamy. Smutne jest to, co rząd chce nam zgotować. Obecna ustawa aborcyjna jest rozsądnym kompromisem. Mamy prawo gotować się ze złości, bo proponowana ustawa ma na celu zrobienie z nas inkubatorów. Za wszelka cenę! Kobieta sprowadzona do nosiciela. Nowa ustawa chce nam zabrać wszelkie prawa: godność, zdrowie i życie. Gdyby została wprowadzona zniszczyłaby kobiety psychicznie i fizyczne. Jej zapisy mówią, że kobieta ma rodzić, gdy w ciążę zajdzie w wyniku gwałtu, kazirodztwa i nawet, gdy płód jest ciężko i nieodwracalnie chory  Życie kobiety ma być nic nie warte, za wszelka cenę chroniony ma być płód. W praktyce oznaczać to będzie, że pracodawcy będą obawiać się zatrudniać kobiet, bo gdy te zajdą w ciążę od razu będą wysyłane na zwolnienia lekarskie. Dlaczego? Nikt nie będzie chciał brać odpowiedzialności za ewentualne zagrożenie poronieniem. A to wg nowej ustawy ma być nawet karane pozbawieniem wolności kobiety oraz każdej osoby, która mogła się do tego przyczynić.

              Miałam dwie zagrożone ciąże. Leżąc w szpitalu widziałam dramaty kobiet, które roniły na różnych etapach ciąż, Najsmutniejszym obrazkiem było to, że mając świadomość, że ich dzieci już nie żyją, musiały je rodzić. My, podpięte pod KTG leżałyśmy z nimi na jednej sali. Echem niosło się miarowe bicie serduszek naszych maluszków. One czekały na wywołanie porodu, którego finałem był pogrzeb. Dramat każdej z nich, był również naszym dramatem. Wszystkie wymagałyśmy pomocy psychologicznej. I co? Według proponowanych zmian w ustawie zamiast wsparcia rodziny i psychologa proces? Nie pozwólmy na to!  Chcemy żyć w państwie, które szanuje nas: matki, kobiety.
Nie pozwólmy pod presją fanatyków na rozbijanie rodzin. Rząd planuje za zabójstwo prenatalne (tak nazwane jest poronienie!) karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Dla kobiety, która poroniła, dla znajomych, rodziny, czy lekarza który mógł się w jakikolwiek, nawet nieświadomy sposób do tego przyczynić. Co więcej. Kobieta, ciężarna, która zostanie zgłoszona, jako taka, która może zagrozić ciąży również zostanie pozbawiona wolności. Poza leżeniem chyba nic nie będzie  bezpieczne.
 Zapoznaj się z projektem bezwzględnej ustawy antyaborcyjnej

Obecna ustawa jest dobrym kompromisem. Pozwala ona czuć się kobietom bezpiecznie. Aborcja dozwolona jest w trzech przypadkach:

-ciąża jest wynikiem gwałtu,

-ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety,

-ciężkie i nieodwracalne uszkodzenia płodu oraz nieuleczalna choroba zagrażająca jego życiu.

Po zmianie, każda kobieta będzie zmuszona do bycia matką za wszelka cenę. Mam troje dzieci. Nie poświęcę życia dla czwartej ciąży, bo odgórnie będzie nakazane rodzić, gdyż dostęp do antykoncepcji może zostać zamknięty. Nie godzę się, by moje córki żyły w strachu. Nie jesteśmy nieświadomym narodem, dlaczego próbujemy się cofać? Rząd nie może mówić nam co mamy robić z własnymi ciałami, czego robić nie możemy, a co MUSIMY! Dlatego przypominam: jutro
  03.10 odbędą się strajki kobiet.

Z powodu rażącej próby łamania praw kobiet powstała inicjatywa "Ratujmy kobiety"
Zapoznaj się z projektem ustawy komitetu "Ratujmy kobiety"

Mam troje dzieci, które bardzo kocham, nie jestem za aborcją, a za rozsądkiem.



CZY TRAN MOŻE BYĆ SMACZNY? + 5 NIESPODZIANEK

sobota, 1 października 2016



                 Kiedy zbliża się okres jesienno-zimowy, czas zachorowań i przeziębień, każdy rodzic drży o zdrowie swoich dzieci. Cykl chorób osłabia odporność zarówno dzieci, jak i dorosłych. By chronić się przed tym należy budować odporność przez cały rok. Nie ma magicznego sposobu, który raz na zawsze zapewni zdrowie, na nie pracujemy całe życie. Jednak nie jesteśmy z tym pozostawieni sami sobie. Odkryłam wspomaganie, które rzeczywiście działa. TRAN. Nie było to może odkrycie na skalę światową, jednak zupełna nowość. TRAN BEZ POSMAKU RYBY. Dziecko pluje na widok łyżeczki z płynem? Jest wybredne i nie lubi syropów? Tran z Domowej Apteczki jest inny. Łagodny, owocowy smak pozwala na przełykanie go bez niesmaku. Opakowanie ze świnką Peppą zachęca malucha do codziennego stosowania. Ale czy to jest najważniejsze? Oczywiście, że dobry smak i fajne opakowanie nie zapewni ochrony.

               Impulsem do stworzenia smacznego i wartościowego tranu były dzieci producenta. To one postawiły wymagania: brak posmaku ryby. Tran miał być jednak wartościowy i najlepszy na rynku. „Oleista ciecz, ceniona za swoje zdrowotne właściwości pozyskiwana z wątroby rekina a nie z ryb dorszowatych stała się PYSZNYM tranem o smaku malinowym lub smaku mango i brzoskwinia.” Bodźcem do stworzenia pysznego syropu była chęć przekonania osób nietolerujących smaku ryby. Osoby te wybierały kapsułki, a syrop jest bardziej przyswajalny. Za chwilę wrócę do tranów, jednak najpierw powiem o budowaniu odporności.

              Dla każdego najważniejsze jest zdrowie. By się nim cieszyć należy się dobrze odżywiać, wysypiać, uprawiać sport, a gdy nadchodzi okres zachorowań-wspomagać organizm. Zdrowe odżywianie nie tylko zapewni odporność, ale również lepszą wydajność organizmu. Karmienie ciała i umysłu poprzez ruch i kwasy omega3, sprawi, że nauka będzie przyjemniejsza, a praca łatwiejsza. Wyjście z czterech ścian i ruch na świeżym powietrzu zapewnią dotlenienie organizmu, co oczywiście korzystnie wpływa na zdrowie i koncentrację. Co jednak, jeśli dziecko w przedszkolu zapomni założyć czapki na spacer lub wracając ze szkoły nie zapnie kurtki? Po to właśnie wspomagana jest odporność. Trany pomagają w jej budowaniu chroniąc organizm, nawet gdy mamy nie ma w pobliżu. Dlaczego jestem tak pewna smakowych Tranów z Domowej Apteczki? Firmę tworzą ludzie z pasją, którzy dbając o zdrowie swoich rodzin stworzyli produkty, które sami przyjmują. Oczywiście nie poleciłabym czegoś, czego sama nie próbowałam. Swoim zwyczajem zaczynam uodparniać dzieci tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego. Choć tak właśnie zaczęłam, nie widziałam w tym logicznego sensu, gdyż temperatury na dworze przekraczały 30 stopni. Nie było, co uodparniać, gdy cieszyliśmy się pełnią lata. Jednak w ciągu ostatnich trzech tygodni temperatura zaczęła pokazywać, że jesień stoi już u progu. Rześkie poranki, chłodne noce i upalne dni. Dużo osób przypłaciło to zapaleniem krtani i oskrzeli. Organizm w ciągu każdej doby, przechodził trzy pory roku. Temperatura zmieniała się o ponad 20 stopni. Nadszedł też dylemat: jak się ubrać? W gołe nogi rano było zimno, natomiast w skarpetkach w ciągu dnia za gorąco. O ile dorośli sobie z tym radzą, dziecko odprowadzone do przedszkola zostaje w tym stroju, który rano dała mu mama.

                Przejściowy okres lato-jesień, to dobry czas stroju „na cebulkę”. Zawsze można coś zdjąć. Ważne jest też przypominać dziecku, że kiedy zrobi mu się za ciepło, może zdjąć bluzę, czy skarpetki. Już w pierwszych dniach widoczne były pierwsze katarki u dzieci w przedszkolu. Pomimo bliskich kontaktów z koleżanką, która zachorowała (dzielenie się piciem z bidonu i batonikiem), Mela nie uległą chorobie. Tu pierwszy raz zobaczyłam, że zaledwie dwa tygodnie stosowania tranu włąśnie przynosi efekt. Radość trwała tydzień. Obecnie Mela ma wirus bostoński. To zakaźna choroba, pochodna ospy. Na to nie mogłam jej w żaden sposób uodpornić. A jednak mi się udało. Rok temu, gdy przechodziła ten wirus była cała wysypana krostami, wymiotowała i gorączkowała. Po tygodniu dołączyła kolejna infekcja. W efekcie spędziła 1.5 miesiąca w domu. Tym razem przebieg wirusa bostońskiego jest znacznie łagodniejszy. Poza kilkoma krostkami na stopach i dłoniach, dwudniowym swędzeniem i lekkim bólem brzuszka pierwszego dnia, nie ma żadnych innych objawów. Podawanie tranu zbudowało jednak odporność, a w przypadku zakaźnej choroby pozwala przechodzić ją łagodnie. Lepszej rekomendacji nie trzeba.


Szykuję się na kolejną porcję zamówienia tranów, tym razem do zamówienia Multi Omega Junior dołączy Multi Omega Umysł, by pomóc starszej córce cieszyć się z czwartej klasy.


Trany z Domowej Apteczki można znaleźć tu Domowa Apteczka /teraz jest promo: przesyłka gratis/


Dary lata w postaci owoców i zabawy na świeżym powietrzu,
budują odporność





ZABAWA DLA FANÓW MAMA TRÓJKI


 zasady:
- zabawa "Z którym tranem aktywnie spędzisz jesień?" odbywa się na blogu Mama Trójki
- odpowiedzi na pytanie zamieszczamy w komentarzach
-wygrywa 5 osób
- sponsorem zabawy jest Domowa Apteczka Sp z o.o.
- nagrodami w konkursie są zestawy: tran malinowy + Multiomega 3 junior??? -zabawa trwa od 01.10-06.10.2016r
-wybrane odpowiedzi zostaną opublikowane w zaktualizowanym poście
Będzie mi bardzo miło jeśli klikniesz w link FB, zaprosisz do zabawy znajomych i udostępnisz u siebie ten wpis.
Również sponsorowi będzie miło za polubienie go na fb /klik/.

Zapraszam do kontaktu:
BOGNA S
KAROLINA KARLITA
KASIA MARZANTOWICZ
MAGDALENA TARACHA
DOROTA K
Serdecznie gratuluję :)


Ze strony Domowej Apteczki

JAK DZIAŁAJĄ TRANY?

Wiele osób kojarzy trany ze wspomaganiem naturalnej odporności. Tymczasem mamy różne rodzaju olejów rybich. Typowy olej z ryb morskich zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe Omega 3 (EPA, DHA) które wspomagają funkcjonowanie naszego układu krążenia i pracę serca, a większych porcjach wpływają na prawidłowy poziom cholesterolu i trój glicerydów, zatem zalecane są przede wszystkim u osób w wieku średnim i starszym.

Z drugiej strony kwasy Omega 3 występujące powszechnie w istocie szarej mózgu, wpływają pozytywnie na funkcje układu nerwowego, wspomagają prawidłowy rozwój umysłowy naszych dzieci, intensywny zwłaszcza w okresie przedszkolnych i szkolnym. Zatem tran z ryb morskich powinniśmy stosować w każdym wieku, w odpowiedniej porcji dziennej w zależności od wieku i potrzeb.

W oleju z wątroby rekina zawarte są z kolei alkiloglicerole, należące pod względem budowy chemicznej do grupy eterów lipidowych, występujące w organizmie człowieka np. w wątrobie, śledzionie czy w mleku matki, jednakże w śladowych ilościach. W oleju z wątroby rekina ich zawartość jest wielokrotnie większa. Alkiloglicerole m.in. zwiększają ilość limfocytów B, CD oraz T, a także leukocytów, wpływają pozytywnie na poziom immunoglobulin A i M, przez co zwiększają odpowiednio tzw. odporność komórkową i humoralna organizmu. Stąd zalecane są zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym.

Kraj pochodzenia Islandia.

Olej, który używamy do produkcji naszych tranów pozyskiwany jest ze źródeł odnawialnych w poszanowaniu środowiska naturalnego. Producent dysponuje odpowiednimi certyfikatami: MSC – Marine Stewardship Council oraz FSO – Friends of the Sea.

Olej z rekina grenlandzkiego badany jest na obecność metali ciężkich, dioksyn oraz innych zanieczyszczeń.

Nasz olej poddawany jest unikatowemu procesowi emulgowania. Podczas tego procesu większe cząsteczki tłuszczu rozbijane są na mikrocząsteczki, które później w łatwiejszy sposób są wchłaniane, przyswajane i trawione przez organizm. Po wzbogaceniu go innymi składnikami zmienia się jego konsystencja z oleistej cieczy na gładką i kremową. W efekcie rybi posmak do nas nie wraca po kilku godzinach od spożycia, tak jak jest to możliwe w przypadku łykania kapsułek z tranem lub czystej postaci tranu.

W procesie produkcji naszych tranów o konsystencji syropu użyto naturalnych barwników. Trany są bezpieczne dla diabetyków, zawierają naturalne substancje słodzące o niskim indeksie glikemicznym: maltitol oraz stewię. Brak składników pochodzenia GMO, produkt nie zawiera glutenu.

Finalny produkt to pyszny tran o konsystencji syropu, zawierający alkiloglicerole oraz witaminy i minerały niezbędne do prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego. Można go stosować od pierwszego roku życia.