NIE TRAKTUJ TAK DZIECKA WŚRÓD LUDZI!


                         Pierwszy dzień urlopu. Zamiast relaksu-stres. Rodzicu, wyluzuj. Traktuj dziecko, jak małego człowieka, nie jak bezmyślne stworzenie. Ona w miejscu publicznym też ma prawo do bycia szanowanym. Nie wygłupiaj się robiąc popisówkę, bo to nie na dziecku skupi się uwaga, a na tobie. Jakich błędów powinieneś unikać?


NIE SZARP I NIE CIĄGNIJ!

Dziecko nie wpadło na pomysł wycieczki czy urlopu.  Ty tego chciałeś, więc nie irytuj się za każdym razem, gdy maluch zagapi się, zainteresuje robakiem, zechce dłużej popatrzeć na  kamyk, czy okno wystawowe. Masz czas wolny, wyluzuj. Ciesz się odpoczynkiem i pozwól dziecku czerpać radość z dzieciństwa.


NIE IGNORUJ

Dziecko wciąż coś do ciebie mówi, milion pięćsetny raz pyta o to samo? Słuchaj i cierpliwie odpowiadaj, ono jest małe, ciekawe świata. Ty kiedyś będziesz stary i to ono będzie musiało wykazać wobec ciebie cierpliwość i zainteresowanie twoimi wspomnieniami. Pamiętaj, co zasiejesz, to zbierzesz. Dasz zainteresowanie i czas, w okresie dojrzewania otrzymasz zaufanie. Zamiast wiadomości o wagarach twoje dziecko przyjdzie do ciebie z problemem po jego rozwiązanie.



NIE KAŻ WCIĄŻ BYĆ CICHO


Gadasz, jak najęty, a wciąż uciszasz dziecko. Dlaczego? Przecież maluch ma głos, myśli, kojarzy fakty. Wyciąga wnioski, podsumowuje. Dlaczego ma być cicho? Opowiadanie znajomym, co znalazłeś na fejsie nie może być bardziej pasjonujące od opowieści twojego dziecka o gąsienicy, którą właśnie znalazł. Nie tłamś. Dziecko jest ważniejsze niż to, co robisz w tej chwili.

                                                                     Lubisz już mnie? Polub
                                                      

NIE ZACHOWUJ SIĘ, JAK KRETYN

Tego ci nie kupię, na tamto szkoda...  Wiadomo. Dziecko chce wszystko, ale nie odmawiaj jak leci. Postaw jasne zasady: jeden dzień-jedna zabawka/wejście na atrakcję/słodycz, którego normalnie nie jada itp. dziecko głupieje od nadmiaru straganów, balonów, czy zmiany otoczenia. Jeśli ustalicie zasady, nie będziesz skazany na ciągłe mówienie: nie. Dziecko to istota rozumna, skoro pierwszego dnia pochopnie wybierze, to co che, żebyś kupił, na drugi dzień zastanowi się, bo zobaczy, że ma szeroki wybór.Chodzenie po deptaku z rozhisteryzowanym maluchem nie zrelaksuje cię. Możecie też umówić się, że oglądacie pamiątki, ale kupujecie dopiero na koniec pobytu.


NIE STRASZ

"Oddam cię tej pani.
Ten pan cię zabierze.
Bo doktor da ci zastrzyk.
Zaraz zabierze cię pan policjant...".
Straszenie dziecka jest do bani. Dając przykład policjanta, który w oczach dziecka jest zły, bo ma je zabrać strzelasz sobie w kolano. A co jeśli dziecko się zgubi? Komu ma zaufać? Na pewno nie policjantowi, bo ten zabiera. Na widok lekarza urządzi histerię, a na otaczających ludzi będzie patrzeć podejrzliwie. Pominę kwestię, że nie każdy życzy sobie być obiektem-starszakiem. Odpuść nieco dziecku. Jest rozbrykane, to co? Ma wakacje. Nie chce jeść, Niech sok wypije. Ty poza domem tez nie za dobrze sypiasz i jadasz, Chce dłużej posiedzieć na placu zabaw. Posiedź z nim. Gdzie ci się spieszy? Masz urlop.


Podobne artykuły, które mogą cię zainteresować
Upał w mieście zachęca do ochłody w wody. Zazwyczaj są to fontanny. Chłodna woda kusi i koi. W taki dzień, jak dziś nęci szczególnie. W zeszły roku byłam w Piasecznie, tam też są takie fontanny. Czekaliśmy na tatunia, aż wyjdzie z pracy. Dzieci biegały w fontannach. Dobrze przygotowane. W strojach kąpielowych z ręcznikami. Mela pobiegła do nich. Poszłam kupić ręcznik i majteczki na zmianę. Nie, nie została sama. Była pod opieką dziadka. Kiedy wróciłam Mela chciała się wytrzeć, drżała pomimo upału. Raz, jeden jedyny raz popełniłam błąd i pozwoliłam wejść dziecku do miejskiej fontanny. Nie zrobię tego nigdy więcej c.d TU

Znasz to uczucie, kiedy widzisz upragnioną niespodziankę, wyjeżdżasz na urlop lub na horyzoncie majaczy wolny weekend? Witasz się z gąską, a tu dupa. Z niespodzianki nici, pogoda nie dopisała, a wolny weekend zmienił się w nadrabianie zaległych zleceń. Albo gorzej. Budzisz się o poranku, po imprezie życia. Kac morderca próbuje cię dobić. Cykanie zegara rozsadza ci czachę. Latająca mucha zbyt głośno bzyczy. Nagle twoje egzystencjonalne rozważania przerywa wiertarka udarowa. 8.00 sąsiad zaczął remont. Równolegle odbywa się równanie trawy kosa spalinową. Siedzisz w kącie, złorzecząc na los. A miało być tak pięknie. W chwili przebłysku jasnej myśli spytasz zapewne, co to ma wspólnego z rodzicielstwem? Bardzo dużo, a jednocześnie nic c.d TU

 Każdy z nas miał kiedyś gumową kaczuszkę do kąpieli. Każdy też kupił taką swojemu dziecku. A oprócz niej stado hipopotamków, wielorybków, żyrafek, słoników i rybek. Przecież tak słodko pluskają wokół malucha. Czas relaksu w kąpieli korzystanie wpływa na wyciszenie dziecka. Nic tak nie odpręża, jak zabawa w wodzie. Nad wanną lub w kabinie prysznicowe mamy koszyk zabawek. Spokojnie ociekają po kapieli. Nasza łazienka jest mała, korzysta z niej pięć osób. Chociaż wietrzymy je regularnie, dosuszamy na dworze ręczniki, zawsze znajdą się miejsca, do których wkradnie się wilgoć. W domu jest podział miejsca zabawek. Przyporządkowane, nie opuszczają swojego miejsca. Domowych nie wynosimy na dwór, tych z podwórka nie wnosimy do domu. Kąpielowych, miejsce jest w łazience c.d TU

CONVERSATION

26 komentarze:

  1. W sedno, Mamo Trójki! Jeszcze mi brakuję tylko ciągłego "tylko się nie wybrudź, nie zabrałam tony ubrań ze sobą".

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieżko czasem o cierpliwość kiedy jedziemy na wakacje. Mieliśmy sie zrelaksowac, a tu harówa jakbyśmy byli nadal w domu. Jednak tak jak napisałaś, to nie oni wymyślili wyjazd tylko my dorosli, musimy się liczyć ze moze być trudno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas szybko płynie, kilka wykazdów i dzieci zaczynają same wyjeżdżać na wakacje.

      Usuń
  3. W ogóle nie rozumiem jak można tak traktować własne dzieci / dziecko.
    By mieć dzieci potrzebna jest cierpliwość. Jak widzę nie tylko na plaży ale w autobusie jak traktują własne dzieci jak sie do nich odzywaja to aż mam ochote strzelić takiej osobie w twarz. Ty debulu,nie rób mi wstydu bachorze jeden,ty glupku itp. Smutne i przerażające.

    Pozdrawiam www.nasza-czworka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Podpisuję się obiema rękami! Rodzice nieraz mają inne wyobrażenie i urlopie z dziećmi. Naiwnie myślą, że wszędobylskie na co dzień dziecko, na czas urlopu zmieni się w milczącą lalę. I okazują zniecierpliwienie, bo im też należy się odpoczynek i jeden na drugiego zwalają obowiązek opieki nad dzieckiem, licytują się kto ile czasu poświęcił. Jak to widzę, to scyzoryk mi się otwiera. Cholera, dziecko nie pchało się na świat. Rodzicu, sam je powołałeś do życia więc ciąży na Tobie obowiązek zajęcia się dzieckiem, czy Ci się to podoba czy nie. I Twoje starsze dziecko również nie ma obowiązku Cię w tym wyręczać. Wstyd mi się przyznać, ale ja również kiedyś na jednych wakacjach tak się zachowywałam. Stare dzieje, od tamtego czasu jestem bardziej świadomym rodzicem. Tak myślę. A mój młodszy w ubiegłą sobotę wyjeżdżał ze swoim tatą na wakacje. Po 10 minutach podróży dowiedział się, ze z nim jest wieczny problem.. Bo wylał mu się napój w plecaku. Moje dziecko było w szoku, bo w domu nikt tak do niego ani do nikogo nie mówi. Dodam, ze z tatą na w widzi się raz w roku, wiec nie wiem skąd ten wniosek taty? Całe szczęście, że nie mają kontaktu na bieżąco, bo psułby to, w jaki sposób usiłuję wychować dzieci. Najgorsze jest to, ze do takiego typa nic nie dociera, a co ja powiem to wszystko jest źle. Współczuję jego pozostałej dwójce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie niedzielny tata, echhh...

      Usuń
    2. Szczesliwa kobieta, nasz tata nie pomaga rzuca same klody pod nogi, ciaga po sadach i nie dociera do niego ze dzieci kontaktow z nim nie chca, oczywiscie nie placi i w niczym nie pomaga, jedyne co robi to zmusza dzieci do spotkan ze sobą

      Usuń
  5. Wakacje zaczynają się w momencie zamknięcia za sobą drzwi i tego się trzymam. Nie znoszę jak rodzice strofują swoje dzieciaki. Jeżeli mamy wszyscy wypocząć to tak jak piszesz trzeba wrzucić na luz. Wolę postać dłużej przy wystawie sklepowej lub popatrzeć na kamyk niż czuć na sobie wzrok obcych mi ludzi i mieć wyrzuty sumienia, że dziecko nie skorzystało z tych wakacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ogarniam ludzi, którzy śpieszą się na wakacjach. W pracy spina, w czasie wolnym luz ;)

      Usuń
  6. Opowiadanie znajomym, co znalazłeś na fejsie nie może być bardziej pasjonujące od opowieści twojego dziecka o gąsienicy, którą właśnie znalazł. Nie tłamś. Dziecko jest ważniejsze niż to, co robisz w tej chwili." Z tym się nie zgadzam. Dziecko to nie pępek świata. Trzeba poświecić sporo czasu na wysłuchanie go i rozmowy, ale musi sie też uczyc, że matka ma prawo do rozmów ze znajomymi i czasem musi poczekać na swoją kolej. Znam takich tyranow, którzy matce telefon wyrywają, bo mają własnie cos ważnego do powiedzenia i matka ma obowiązek zakończyć rozmowę. Szanujmy dzieci ale one muszą przede wszystkim nas szanować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda.Mój syn zawsze mi przerywa i zostaje za to upomniany,bo wlasnie musi poczekać,nie ładnie jest się wtrącać do rozmów.Jak ja go nie nauczę tego to jak będzie starszy będzie miał tylko nieprzyjemności.

      Usuń
    2. Oczywiście są skrajne przypadki małego tyrana. Są jednak i te olewcze ze strony rodzica. Dzieco powinno być uczone, żeby traktować innych tak, jak samo chce być traktowane. Tak samo jeśli chodzi o rozmowy. Chcesz być wysłuchany, naucz się słuchać.

      Usuń
    3. "Teraz rozmawiam z Panią kochanie, kiedy skończę porozmawiam z Tobą o tej fajnej gąsienicy". I dotrzymanie słowa, nie przeciąganie tej rozmowy ile wlezie łamiąc obietnicę. Po przerwie można do niej wrócić. Mam wrażenie, że tyranem zostaje dziecko, które widzi że ta uwaga jest tylko pozorna i próbuje wywalczyć tą stuprocentową, skupioną tylko na nim. Dzieci, które uwagę taką czują w ciągu dnia same odpuszczają i potrafią zająć się zabawą, podchodząc do rodziców w sposób szanujący ich granice. Kto stosuje zrozumie o co chodzi. Kto nie stosuje i widzi takie dziecko u kogoś zazwyczaj myśli, że rodzice mieli farta. Takie komentarze słyszę, a jest to wynik świadomego działania rodziców a nie fart. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Niby to wszystko co piszesz powinno być oczywiste i zrozumiałe, jednak niejednokrotnie napotykam takich właśnie rodziców, chyba nie do końca pojmujących na czym polega rodzicielstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy powielają schematy wychowania przrz dom rodzinny :(

      Usuń
  8. Post jest bardzo ciekawy tylko zastanawia mnie dlaczego napisany jest w trybie rozkazujacym.Do tego dochodzą nagłówki dużymi literami i czytając czuję się nie swojo na zasadzie dlaczego inna mama mysli,ze wie lepiej i mi mowi zrób to a tego nie rob.W ostatnich latach wiele obserwuje społeczeństwo i wiem jedno Nam obserwatorom czesto sie duzo wydaje,ale mało wiemy a mimo wszystko za szybko wystawiamy osąd na innych rodzicach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często bywam zmęczona, rozczarowana dniem, zniecierpliwiona. Powtarzam sobie, że to nie dotyczy dzieci. Zwracam się do rodzica, który też jest zmęczony. Ma dość i tak się zapędził, że nie umie wuluzować. Do rodzica takiego, jak ja. Każdy może mieć gorszy dzień, jednak na urlopie powinien nie spinać się tylko cieszyć życiem. Nie osądzam. Zwracam się bezpośrednio do rodzica, który się zapędził.

      Usuń
  9. Niestety to prawdziwe obrazki. Czasami moj mąż się wkurza na dzieci, a ja mówie, wyluzuj jesteśmy na wakacjach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mądrze piszesz, to wszystko matka powinna wiedzieć a często jest inaczej. A już debilne jest straszenie pielęgniarką czy lekarzem, tak jakby z góry rodzice zakładali że dziecko nie zachoruje czy się nic nie wydarzy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Rewelacyjny tekst Bożenka ! Wzruszający... Niby wszystko wiadome, ale i najbardziej oczywiste zachowania czasem trzeba przypomnieć. Dziękuję Ci za ten post. Chyba sobie wydrukuję i powieszę na ścianie. Wiesz, to nie dotyczy tylko wakacji. W życiu codziennym też dziecku czasem trzeba dać: czas, duperelę, słodycz....

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam się w 100%, ale tego też my rodzice musimy się nauczyć niestety. Ja miałam problem z zakupami. Ciągle mówiłam nie, ale zaczęłam przypominać sobie jak ja lubiłam te wszystkie bzdurne pamiątki i na ostatnich wakacjach ustaliłyśmy z córką, że kupujemy ostatniego dnia, a w tym roku może kupić sobie jedną rzecz codziennie i jeszcze sama uzbierała sobie jakieś pieniądze na dodatkowe rzeczy. Problem miałam też z pospieszaniem jej na okrągło i kończyło się to jej frustracją, więc przestałam to robić. Chce pogrzebać patykiem w wodzie- proszę. Chce popatrzeć na mrówkę- proszę. I dodam, że taki spokojny czas jest naprawdę fajny i miły. Korzystam póki jeszcze chce ze mną wyjeżdżać :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bym dodała jeszcze jedno
    Nie gap się ciągle w tablet / komputer / telefon. Ulep babkę z piasku zamiast strzelać sobie kolejne selfie i wrzucać na fb, żeby wszyscy znajomi zobaczyli jaki jesteś świetny.

    OdpowiedzUsuń
  14. najlepiej na urlop pojechać bez dzieci, wtedy nie ma stresu :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasami jest mi bardzo przykro, kiedy widzę młodych rodziców, którzy zamiast okazywać miłość, wsparcie i bliskość swojemu dziecku, publicznie karcą, pouczają, wyzywają, straszą.
    Czasami się we mnie gotuje i jeśli widzę, że dziecku nie dzieje się wielka krzywda, odchodzę, żeby się nie męczyć, a kiedy tylko mogę używam mowy ciała, żeby dać znać tym rodzicom, że trudno jest mi zaakceptować to co robią choć przecież ja ich nie obchodzę, ale często to pomaga. Przynajmniej na chwilę..

    OdpowiedzUsuń
  16. Wydaje mi się, że rodzice dzieci będących na stałe w przedszkolu czy szkole są zwyczajnie nieprzyzwyczajeni do przebywania w ich obecności i nie potrafią się do tego przystosować. Kilka godzin dziennie czy siedzenie w weekend głównie w domu lub jazda do centrum handlowego to nie to samo co dwa tygodnie nad morzem. Maluchy też wariują, bo rzadko się nadarza okazja pobycia z rodzicem tak długo. A tu rodzic chciałby odpocząć (z dzieckiem, ihaha). Dlatego my z Niemałżem mamy inny system. Odpoczywamy bez dziecka, a będąc z dzieckiem traktujemy ten czas jako przeznaczony całkowicie dla niego. W ten sposób i wilk syty i owca cała.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.