POŚWIECENIE DLA DZIECKA TEŻ MA GRANICE!

sobota, 9 września 2017

               Jeśli szukasz poradnika o miłości za wszelką cenę, to może innym razem uda ci się na niego trafić. Dziś jasno i wyraźnie powiem to, co boli mnie i resztę rodziców. Przez lata wmawiano zarówno mi, jak i moim znajomych, że dziecku nie wolno powiedzieć, żeby poszło w diabły, że nie wolno przekląć dziecka, ani źle o nim mówić, mimo iż nie zachowuję się dobrze. Hipokryzja i umniejszanie w rodzicach poczucia własnego zdania oraz prawa do głosu. Sytuacje takie często obserwuję w konfliktach pokoleniowych, Zwłaszcza osoby starsze są w takich sytuacjach zakłamane przed samymi sobą. Jak bardzo trzeba być uległym i podporządkowanym stereotypom, by wybaczyć wszystko? Nawet najgorszą rzecz?

BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ

Zdecydowanie i bezapelacyjnie. Kocham swoje dzieci. Ale nie za wszelką cenę. Nie toleruję każdego zachowania, nie pozwalam na wszystko, staram się kochać mądrze, w wyważony sposób. Dlaczego? Jestem DDA. Stanowi to dla mnie barierę w nawiązywaniu uczuć. Wypaczony obraz rodziny w trakcie dorastania, nie pomaga w budowaniu relacji z partnerem i dziećmi. Choć dzieci są dla mnie wszystkim, byłabym w stanie od nich uciec. Za mówienie tego oficjalnie zbieram cięgi.

MAM DOŚĆ.

Tak są w moim życiu takie dni, kiedy chcę wyjść po przysłowiowe zapałki i nie wrócić. Przerasta mnie wychowanie dzieci, Popełniam błędy, które jaskrawo kreślę przed samą sobą. Zdając sobie sprawę z tego, że sytuacja powinna mieć inny przebieg, karcę się za brak kontroli nad sobą. Jednak mam uczucia. Moim prawem jest powiedzenie DOŚĆ! Pomimo miłości, nie muszę godzić się na wszystko. Rodzić jest również odrębną jednostką i ma prawo do chwili wytchnienia, spokoju oraz wyciszenia. Wyjście, choćby na chwilę pozwala na szerszą i mniej emocjonalną ocenę.

TERAZ NIE UMIEM KOCHAĆ.

Kiedy dziecko doprowadza mnie zachowaniem do granic moich wytrzymałości, staję się obojętna. Nie krzyk, nie awantura, nie szlaban. Moje dzieci wiedzą, że moment, w którym milknę, jest tym ostatnim. Bardziej nie da się przegiąć. Ani wyprowadzić mnie z równowagi. W sytuacji kryzysowej, w najgorszej histerii dziecka, czy próbach szaleńczego zapędu, wyłączam się. Milknę, kalkuluję na chłodno. Oceniam sytuację. Czekam. To momenty, kiedy wiem, że nie kocham. Przez chwilę jestem tylko postronnym obserwatorem. Co mi to daje? Dystans. Spokój, Równowagę.
     

Lubisz już mnie? Polub
                                                 



ZEJDŹ MI Z OCZU!

Momenty, kiedy mam ochotę rozszarpać dzieci? Bywają takie. Tylko ktoś zakłamany może powiedzieć. Że bycie rodzicem to jedna wielka sielanka. Zamiast powiedzieć o jedno słowo za dużo, mówię: „zejdź mi z oczu!". Tak, odsyłam do innego pokoju. Tak jest lepiej. Ciszej, spokojniej, w bardziej świadomie. Dzika awantura w sytuacji kryzysowej nic poza gorzkimi słowami nie daje. Rozmowa na spokojnie jest lepsza.

PRAWO DO PRAWDY

Otwarcie mówię, że nie daję rady. Dziecko nadpobudliwe z zaburzeniami snu jest specyficzne w relacjach. Zanim słońce wstanie, ono już jest dawno na nogach. Nie ma cierpliwości do codziennych czynności, robi wszystko z przymusu i z łaską. Wyobrażasz sobie niezadowolenie ze wszystkiego? To tylko jeden egzemplarz, mam jeszcze dwa ze swoimi odchyleniami od normy. Za pójście do poradni psychologicznej słyszałam głosy: „nie boisz się, że zrobisz z dziecka wariata?". W naszym społeczeństwie przyjęło się zamiatanie problemów pod dywan. Przykre. Milczenie doprowadza to frustracji.

CZY MOŻNA KOCHAĆ I NIE WYBACZAĆ?

Miłość ponoć jest ślepa. Do dziecka bezwarunkowa. Czy na pewno? Jak wiele jesteś w stanie wybaczyć? Zbity wazon, rozlany lakier do paznokci, pociętą pościel, jedynkę z polskiego, permanentny bunt? To drobiazgi. Pomyśl teraz o sobie sprzed lat. Co tobie wybaczyli rodzice. Co im wybaczyli ich rodzice. Czy życie polega tylko na popełnianiu błędów i wybaczaniu? Gdzie lekcja? Miłość nie wytłumaczy wszystkiego. Nie każda podłość da się wybaczyć, nawet dziecku. Zanim podniesiesz głos z gromami: co ze mnie za matka, że tak mówię? Zwyczajna. Zdystansowana. Ze świadomością, że słodka kruszynka, która dopiero co się urodziła, dorośnie. Rodzic ma dziecko do końca swych dni. Starsze, czy dorosłe dziecko popełnia błędy. Wybaczanie, to poświęcanie, ono też ma granice.

                                                                   Powiązany artykuł

20 komentarze

  1. Oj znam to, znam i u siebie i u córek. To naturalne, że rodzic też ma prawo do utraty cierpliwości. Też potrafię zablokować się i milczeć jak grób, nie odezwać się pierwsza i czekać na jakieś oznaki skruchy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to raczej, ja kruszeję, ale potrzebuję tej pauzy ;)

      Usuń
    2. Każda z nas jej potrzebuje. Ile razy słyszałam w domu "zejdź mi z oczu", nie pamiętam żebym robiła z tego dramat, bo wiedziałam że mama i tak wybaczy. Tak samo jest teraz ;) Moje bździągwy wiedzą, że ja muszę sobie pomilczeć, ale wiedzą też że jak się przymilą to wszystko zapomnę :) Trzymaj się :*

      Usuń
  2. Doskonale znam uczucie samotności i niezrozumienia, kiedy powiedziałam, że już nie mogę, usłyszałam gorzkie słowa, że jestem zła matką, o dziecko źle się nie mówi, mam bezwzględnie kochać. Smutne to wychowanie starszego pokolenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama prawda Bożenko, często zapominamy ze rodzic też człowiek że może mieć gorszy dzie być zmęczony. A dziecko to słodka istotka z pokorą i uśmiechem wykonująca wszystkie polecenia. A zatem z pełną świadomością cię rozumiem i popieram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często zapominamy, ze matka tez człowiek ;) Był tu jeden anonimowy komentarz z oskarżycielskim "co co ci troje dzieci, jak sobie nie radzisz?", szkoda że jego autor nie miał odwagi się podpisać. od razu byłoby wiadomo czy to samotny facet, czy zgorzkniałą stara panna.

      Usuń
  4. Ciekawe podejście Bożena. Ja też mam takie chwile, kiedy po prostu się wyłączam, ale nie potrafię na długo. jestem zbyt wrażliwa i zazdroszczę umiejętności chłodnej kalkulacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, to może się zmienić z czasem. Jestem znacznie starsza i mam dłuższy staż w byciu mamą ;)

      Usuń
  5. Ha ha ja też milknę! Po to by samej się wyciszyć, by dac córce do zrozumienia, że krzyczeć nie będe bo i po co, dlatego że ona wtedy wie, że doprowadziła mnie na skraj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Milczenie czasem daje lepszy efekt niż najgłośniejsze krzyki. Nawet mój 3 latek wie, że jak przestaje się odzywać to nie jest dobrze. A i z mężem zdarzyło się, że zamiast wywrzeszczeć jakieś żale pomilczałam i obyło się bez kłótni, za to z szybkimi przeprosinami i załagodzeniem sytuacji.

      Usuń
  6. Jakie mądre słowa i wszystko prawdziwe. Też mam trójkę dzieci i pracę, więc też czasami zdarza się, że nie daję rady. Pozdrawiam Monika

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana nareszcie ktoś powiedział to głośno. Dziękuję i chwała Ci za to. Wreszcie zrozumiałam że jestem normalna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wreszcie jakiś blog bez cukru! :) Fajnie, że masz takie zdrowe podejście do macierzyństwa. Bardzo cenię osoby, które potrafią zachować równowagę i nie tracą głowy dla swoich pociech. Bardzo ciekawie napisany wpis! Z zainteresowaniem przeczytałam ja - niedzieciowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też milknę, ale nie przestaję kochać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda że problemy matki są mało zrozumiałe. Widzę to po sobie. W pierwszym okresie po porodzie nie wiedziałam dlaczego ale miałam dość wszystkiego, miałam ochotę zostawić to wszystko i wyjść. Mówiłam o tym głośno, każdy patrzył się na mnie jak na wyrodną matkę - oprócz męża w którym miałam ogromne wsparcie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nawet nie musisz mówić, wszystko rozumiem. Każdy czasem potrzebuje odpoczynku nawet od tych najukochańszych. Też miałam nieraz ochotę wyjść i nie wrócić. Kocham cały czas, chociaż czasami przelewa mi się czara goryczy. Achhh trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Także rozumiem, świetny wpis. I w ogóle cały blog - na pewno będę zaglądać tu częściej. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba każdy rodzic ma czasem dość swoich dzieci. Może to trochę nie wpisuje się w niektóre sielankowe wizje, ale taka prawda:)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.