NIE ODDAM SZCZĘŚCIA WALKOWEREM



                Mam przyjaciółkę, taką ze szkolnych lat. Nasze drogi mocno splątane ze sobą rozchodziły się na lata, by w najmniej oczekiwanym momencie spotkać się i rozmawiać, jakbyśmy nie widziały się najwyżej dzień czy dwa. Spontaniczne, naturalne, nieskrępowane, choć bardziej dojrzałe, potrafimy gadać godzinami. Porównując nasze obecne życie do tego, które wyobrażałyśmy sobie ponad dwadzieścia lat temu zaśmiewamy się do łez. Los płata figle. Nie musimy obawiać się wzajemnej krytyki czy wyrzutów, jesteśmy dla siebie po to, by rozumieć. Po milczeniu  tygodniami, nagle bombardujemy się morzem maili. Kiedy omówimy już nasze bolączki, wzloty, upadki, marzenia i sprawy przyziemne nadchodzi czas na nas. Obie pewne siebie, twardo stąpamy po ziemi, mamy wspaniałe rodziny, które przeszły wiele burz. Droga do stanu obecnego nie była łatwa, choć miejscami przyjemna. Dwie nastolatki w szortach i koszulkach z zespołem. Włosy plecione w warkoczyki, koniec szkoły, duże miasto dające perspektywy, związki poważne i takie, które okazywały się poważnymi nie być. Motyle w brzuchu i stabilizacja. Kiedy to zleciało?

            Po jednej  chaotycznej wymianie maili usiadłam w kieliszkiem wina i czekoladą do przyjemnej, lekkiej lektury. Już po kilku stronach zaczęłam myśleć, że to jakiś żart. Kolejne strony utwierdziły mnie w przekonaniu, że to jednak niesamowity zbieg okoliczności. Czytając opowieść dwóch kobiet, zastanawiam się dlaczego to nie my napisałyśmy tę książkę? Bohaterkami są Jagoda i Magda, przyjaciółki po trzydziestce, które wiodą z pozoru ułożone życie. Splot wydarzeń sprawia, że w tym samym czasie ich życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Już w pierwszych słowach czytam o miłości, związku, zaufaniu, zdradzie i macierzyństwie. Wybuchowa mieszanka? Nie, życie.
To sprawia, że nie jest to kolejna książka o fantazjach i marzeniach. Autorki pokazały,  że niezależnie od wieku i sytuacji życiowych zawsze jest miejsce na szczęście i miłość.

Masz przyjaciółkę ze szkolnych lat? Polub.
                                           

             Jagoda wiedzie pozornie szczęśliwe życie u boku męża, ma dwoje dzieci i stabilną pracę. Magda samotnie wychowuje córeczkę. Choć więzy obu kobiet nieco się rozluźniły zacieśniają się pod wpływem nagłego zwrotu w ich życiu. Nieznane dotąd uczucia powodują chęć rozmowy z kimś bliskim. Zaczyna się gorączkowa wymiana maili. Nagle wychodzi na jaw, że żadna z nich nie ma takiego życia jakie chce pokazać otoczeniu. Bez umoralniania, zbędnych komentarzy, brną w nieznane lądy, odkrywając na nowo swoją kobiecość. Choć bohaterki odkrywają przed czytelnikiem siebie, wzbudzają ciekawość na kolejnych stronach. Aprobata, marzenia, i piękny język maili powodują, że zanim się obejrzysz jesteś w połowie książki. Na początku myślałam, że taka forma rozmów bohaterek zmęczy mnie i odstawię książkę na kiedyś. Jednak nie. Ubarwiony język i pokazanie nadużywania potocznych zwrotów skłaniają ku refleksji. W połowie lektury zasłużyłam na kawę (popijam żołędziową). Nie oddam szczęścia walkowerem to typowo kobieca powieść na ciepłe wiosenne popołudnie w hamaku z ulubionym napojem lub lampką wina. Przyjemna lektura po pracy lub sposób na spędzenie leniwego weekendu.

Nie oddam szczęścia walkowerem
autorki: Agnieszka Jeż, paulina Płatkowska
wydawnictwo Czarna Owca

CONVERSATION

18 komentarze:

  1. Napiłabym się kuźwa tego wina i poczytałabym tą książkę nawet przez noc :) W domu mam tylko niestety kawę i herbatę. Muszę się gdzieś wprosić na wino zanim mi cokolwiek kto wypłaci. Szkoda, że mieszkasz tak daleko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie masz zawsze spokojny kąt, domowe wino i nietypową kawę, zapraszam :)

      Usuń
  2. Fajny pomysł na książkę. Pisany przez dwie osoby. Ja w przyjaźni również najbardziej cenię to, że nie ważne ile byśmy się nie widziały, nasza wieź na ubożeje. Też żałuję, że nie napisałaś książki, chetnie bym ją poczytała, oj chętnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, odnajdziesz w niej siebie lu przyjaciółę :*

      Usuń
  3. Uwielbiam takie książki,a pierwsze zdania tego postu i mam dejaviu,ja i moja przyjaciółka miałam wrażenie że piszesz o nas pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak nierealne, ze aż chce się dalej w to brnąć, bo może jednak ich losy są naszymi ;)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam takie książki,a pierwsze zdania tego postu i mam dejaviu,ja i moja przyjaciółka miałam wrażenie że piszesz o nas pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię takie powieści, a u Ciebie na winko czy kawę zawsze mam ochotę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie za rzadko masz okazję korzystać z tych dobroci u mnie :*

      Usuń
  7. Kolejny blog z recenzją tej książki :) I jak tu po nia nie sięgnąć??? Juz jest na mojej liście ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę mamy, więc z chęcią się z nią zapoznamy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przy lampce wina chętnie zanurzyłabym się w takiej lekturze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdej kobiecie należy się relaks przy książce :)

      Usuń
  10. Zdecydowanie ją przeczytam :))))

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.