MUS OWOCOWY Z SASZETKI-ZRÓB GO SAMA+NIESPODZIANKA

piątek, 15 kwietnia 2016

                      Dzieciaki uwielbiają owoce, warzywa, soki i wszelkie przeciery. Często stawałam przed dylematem: owoc czy mus? Jak miało plecak i miejsce pakowałam owoc, choć wiedziałam, że mus na pewno by wypiły, a owoc czasem wracał do domu w opłakanym stanie. Obity, wygnieciony, nadgryziony-do wrzucenia. Kupowałam więc saszetki, które po opróżnieniu lądowały w koszu. Mało eko. Samodzielnie przygotowywałam takie musy, ale jedzenie ich łyżeczką zawsze kończyło się plamami na ubraniu, a próby picia z bidonu pełzły na niczym, bo był zbyt mały otworek.  Kupiłam nawet butelki na wodę w formie saszetek, ale miały one zbyt duża pojemność (ok 250 ml) i stanowczo za duży otwór. Odłożyłam na jakiś czas temat domowego musu na wynos. Jedyną opcją były w domu naleśniki z polewą ze zmiksowanych truskawek lub jeżyn, koktajle lub puddingi.

                     Dopóki pakowałam jabłka do szkoły, czy przedszkola, było ok. Problem zaczynał się przy miękkich owocach tj.: banany, kiwi, brzoskwinie, winogrona, truskawki, arbuzy, maliny, borówki itd. Te, pomimo pudełka nie zawsze wyglądają tak apetycznie, jak rano podczas pakowania.  Dlatego saszetka ze zmiksowanym owocem lub owocami sprawdza się tu idealnie.  Co jest zaletą domowego musu?  Mogę stworzyć własną kompozycję owoców (bo te najczęściej daję) lub pozwolić dziecku wybrać, które chcę. Mam pewność, że skoro właśnie przygotowałam mus to jest on świeży. Sama decyduję o ilości, to ja najlepiej wiem, ile jest w stanie jednorazowo zjeść moje dziecko.

                     Drążąc temat wyszukałam Fill Squeeze, w sklepie b2b baby&travel . Zestaw z wielorazowymi saszetkami do przygotowywania domowych musów. Tu moja wyobraźnia popuściła wodze: poprzez szał owocowy przeszłam do owocowo-warzywnego musu, bo zatrzymać na serkach z twarożku i śmietanki, które daję dzieciakom do kieszonki, gdy wychodzą z domu. Kiedy nieco ochłonęłam znalazłam łyżeczkę do zestawu (to przyda się młodszym dzieciom, zwłaszcza podczas spacerów). Podanie pięciu zdrowych porcji owoców i warzyw nigdy nie było tak proste i dobrze odbierane przez dzieci. Chcesz i ty cieszyć  się łatwością dawania samego dobra w saszetkach? Na dole tego wpisu znajdziesz niespodziankę.











ZESTAW DLA CIEBIE

Zabawa jest tylko fanów MAM TRÓJKI 
(przez fana rozumiem osoby, które lubią fan page MAMA TRÓJKI)

                                                 

Oddam jeden zestaw, jednej osobie.

Bawimy się od dziś, tj. 15.04-21.04.2016r.

W komentarzu pod tym postem napisz dlaczego ty masz zgarnąć zestaw?

Będzie mi bardzo miło jeśli polubisz post na fb i udostępnisz go u siebie (KLIK)

Wysyłka na terenie kraju.

Zabawa odbywa się jednocześnie na INSTAGRAM KLIK

Nazwisko nowego właściciela zestawu będzie wpisane tu, w zaktualizowanym poście.

44 komentarze

  1. Powinnam wygrać ponieważ jeszcze nic nigdy u Ciebie nie wygralam :-D buhaaha: -P a tak serio to bardzo sie przyda,szczegolnie ze uwielbiamy owoce w kazdej postaci a teraz wyjsc w plener bedzie duzo wiecej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym wygrać bo mam dwa małe potworki, z czego jeden uwielbia wszelkie owoce i warzywa, a młodszy nie zje, ostatnio udało mi się przyzwyczaić ją do liofilizowanych owoców i właśnie domowych musów, ale zabieranie ich ze sobą w trasę jest bardzo kłopotliwe. takie saszetki byłyby dla nas wybawieniem! :) No bo ciężko zabierać ze sobą po 3 słoiczki musu, gdy w tak piękną jak dzisiaj, wiosenną pogodę wyruszamy gdzieś na pół dnia, nie wspomnę już o tym, że dzieciaka trzeba karmić łyżeczką, a żeby to zrobić na dworze, to trzeba wszędzie za nim biegać.. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego zestaw miałby trafić w moje dłonie, bi nie ma nic lepszego niz musy oddane w dziecięce dlonie. Jako mama 2letnich blizniakow musów i owoców przerabiam co dnia wiele, wiec z tymi gadżetami będziemy jak przyjaciele. Nawet dość zazdrosny 4katek do przedszkola o poranku taki mus dostanie z matczynych buziakiem. Dlatego bym wygrać chciała, ale by pomoc była niemała!

    OdpowiedzUsuń
  4. Z miłą chęcią przytuliłabym takie zestaw. Ułatwiłby mi życie ;) Przy dwójce dzieci, gdy po pracy jedno odbieram ze żłobka a drugie z przedszkola, a i często się zdarza, że jest potrzeba zrobienia zakupów w drodze powrotnej, coś zdrowego, smacznego, w wygodnym opakowaniu, przydałoby się do zaoferowania dzieciom, gdy brzuszki staną się głodne a do domu daleko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Powinnam wygrać, bo być może uda mi się przekonać moje dzieciaczki (3)do takiej firmy owoca :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chciałabym wygrać, bo wydaję majątek na gotowe musy, a poza jabłkiem jest to jedyna forma owoców, jaką moja dwulatka przyjmuje bez fochów w każdej ilości ;-) Z resztą sama bym sobie spakowała taki musik do pracy, oj taaak ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałabym wygrać bo jako przyszła mama sama przygarnęłabym porcję witamin w formie takiego własnoręcznie przygotowanego musu, do zjedzenia zawsze i wszędzie. A jak już się pojawi dzieciątko i nadejdzie czas to się z nim podziele oczywiscie. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlaczego ja? Ponieważ gdy tylko zobaczyłam to cudo to pomyślałam "to jest coś co muszę mieć!". Więc spełniłabyś moje marzenie :D jako mama trójki aktywnych dzieci zawsze mam problem ze świeżymi owocami na dworze czy szkole ponieważ zawsze a to wyląduje taki nadgryziony owoc w piachu lub niezabezpieczony w plecak między książki (o zgrozo... ) a to cudo ułatwiło by mi i dzieciom życie i nie musielibyśmy rezygnować z większości owoców podczas poszukiwań przygód :D

    Mama cudaków Natalia Juszczyk ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. hmmmmm Mam dwie córki: Starsza Wiki zjada wszystko pod każdą postacią nawet muszę muszę często ją upominać , że już chyba dość- nie mam z nią problemów typu tego nie lubię bo nie , nigdy nie była chora nawet nie bywa przeziębiona. Natomiast druga urodziła się większa od siostry bo ponad 4 kilo ale szybko tą wagę straciła i jest tzw chucherkiem niejadkiem i innym takim ... aby zjadła cokolwiek innego niż: schabowy, kurczaczek z rosołku, placek ziemniaczany czy smażoną rybkę musimy zawsze ją jakoś podejść, Najpierw prośby potem skomlenie a na końcu szantaż- tak niestety uciekam się nawet do takich praktyk. Ostatnio przemyciłam zmielone zgniecone jabłko do placków ziemniaczanych tylko po to by dziecko zjadło jakiś owoc- wyczuła niestety że coś jest nie tak bo tylko mały kawałeczek zjadła i stwierdziła że nie jest głodna. Kiedys córka kupiła w drodze ze szkoły taki właśnie mus kubuś- nakłamałyśmy ją że pani w przedszkolu jutro będzie pytać kto zjadł mus albo jakiś owoc - ten będzie mógł się bawić czy jakos tak. Z płaczem ale zjadła.
    Widze Mamo Trójki, że u Ciebie nie ma problemu z jedzeniem owoców, tez byśmy chciały nie mieć takiego problemu- dlatego bardzo chętnie przyjęłabym do swego domku takie cudo- może gdybym razem z Natalią przygotowywała takie musy to chętniej by próbowała. No bo ile można szantażować dziecko, skomleć prosić, przemycać w różnych potrawach- nie zawsze się da w niektórych.Poza tym byłaby tez ciut odporniejsza pewnie na przeziębienia czy inne dolegliwości brzuszkowe.
    Pozdrawiam serdecznie Mamo Trójki Agnieszka Kruszyna

    OdpowiedzUsuń
  10. Przede wszystkim dziękuję Ci za ten post. Nie miałam pojęcia, że istnieje takie cudo :D dobrze odkryć takie wspaniałości jak się jest początkującą mamą. Dalsza przygoda z rozmnażaniem i wychowywaniem kolejnych ludzi staje się jeszcze łatwiejsza i przyjemniejsza :D Bardzo bym chciała wygrać urządzenie, bo to najlepsza rzecz dla mamy i dziecka kiedy często się wychodzi, wyjeżdża i ma się ambitny cel zdrowego żywienia dzieci. Na razie zacznę korzystać dla synka, a mam nadzieje już za rok może też i dla jego rodzeństwa :) posłuży przez lata :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlaczego ja? Dlatego, że mój synek uwielbia musy. Sklepowe po pierwsze nie są takie zdrowe jak się wydaje, po drugie są drogie. Chętnie zrobię mus sama z naturalnych składników i owoców z ogrodu babci synka :) ale żeby mus miał postać taką jak lubi mój synek musi być w tubce i ich właśnie nam brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlaczego akurat do mnie? Bo uwielbiamy dużo jeździć i to najłatwiejsza forma podania dziecku przekąski / owocu w samochodzie, a przed nami rozszerzanie diety ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. qrcze świetna sprawa! niedługo staniemy właśnie przed dylematem i problemem przygotowywania posiłków na wynos, bo syn wybiera się do szkoły, w przedszkolu wiadomo- ma posiłki zapewnione, ale w szkole to już inna bajka! dlatego takie cudo by się nam bardzo przydało! więc jako wsparcie dla matki muszącej pogodzić się z upływającym czasem i dorastaniem jej synka oraz ciężką stojącą przed ciężką batalią z niezjedzonymi śniadaniami zgłaszam się do konkursu
    jak się uda wygrać to fajnie, jak nie to drugie fajnie, bo przynajmniej wiem, gdzie to kupić :P tylko jak to się napełnia?????

    OdpowiedzUsuń
  14. Przydalby sie. Ogromnie, gdyz moje dziewczynki uwielbiaja owoce a takiego sposobu nawet nie wiedzialam, ze istnieje! Ulatwilo by to nasze podrozowanie i pozwolilo w stu procentach odizolowac sie od nie do konca zdrowych jogurtow w saszetkach i wykorzystac owoce z dzialki:) a ze niebawem rodzina powiekszy sie jeszcze raz byloby to najlepsze i jedno z najlatwiejszych sposobow na przekazywanie porcji owocow smykom. Przy okazji wiecej ubran byloby czystych niz przy tradycyjnym jedzeniu np truskawek:) Martyna Gapska fb

    OdpowiedzUsuń
  15. Chcielibyśmy wygrać gdyż dzieciaki nie chcą się przekonać do jedzenia owoców. Jestem mamą czwórki dzieci. Myślę że wspólne przygotowanie takiego musu i jedzenie z świetnych opakowań zachęci dzieciaki do jedzenia. Chciałbym, aby jadły więcej witamin naturalnych a nie suplementów. Tak jak napisałaś owoce lądują z powrotem do domu :-( Sylwia pawlowicz

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam troje dzieci. Pierworodny to istny odkurzacz, pochłania wszystko, dosłownie. Flaczki czy zupa zielona od natki pietruchy to żaden problem. Uwierzcie? No serio - to dziecko, które nie wybrzydza.....tak tak..takie też istnieją ;) Drugie i trzecie dziecko to bliźniaki. Córa to głodomorra :P nieco bardziej wybredna od starszego brata, a Misiek to Misiek :) Misiek uwielbia, ba, ubóstwia! przeciery i owocowe i warzywne.
    Mamo Trójki uszczęśliw inną mamę trójki :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo podoba mi się ten wynalazek! Nawet nie próbuję podliczyć ile wydałam już na gotowe saszetki. Jako matka Helki uczulonej na wszystko, sama przygotowuję i pakuję jej przedszkolny prowiant. Dobrze byłoby zaopatrzyć się w tę maszynerię;)

    OdpowiedzUsuń
  18. PATRYCJA Z ALOSIEM. Przydałby nam się taki zestaw. Duzo przebywamy poza domem i sama przygotowuje mojemu Szkrabowi male przekąski, a takie tubeczki ulatwilyby zabranie ich ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
  19. ..bo moj bajmlodszy "cholernik" nienawidzi owocow...jedynie w formie musow przechodzi po japonsku czyli "jako tako";-) ...bo pisze ta odpowiedz na kolanie, probujac naklonic najmlodszego do kolejnej lyzki... Bo tez mam trojke dzieci :D bo pare dni temu w ogrodku zalozylam miniaturowa plantacje truskawek, poziomek, agrestu, porzeczek...i moj ukochany jarmuz...wiec cos trzeba bedzie zrobic z ta "tona"darow natury ;-) bo nigdy nic nie wygrywam...nawet cholera jasna trojki w totka...;( bo lubie zdrowy styl zycia, bo nie ukrywam ze sama z checia na rowerowa wycieczke bym zabrala rowniez dla siebie porcyjke...np jarmuz z papryka, pomidorem, oliwkami czarnymi i ziolami bazylia, lubczyk...rozmarzylam sie :D bo jestem wredna i chce zgarnac nagrode dla siebie a co!;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dlaczego ja? Bo masz to wypisane w imieniu - B - bardzo chcesz mi dać, O - odechciewa ci się dawania innym, Ż - żałujesz, że chcesz mi dać tylko jeden zestaw i nie masz drugiego, E-empatycznie wiesz i rozumiesz,że go chcę i potrzebę, N - nie możesz się doczekać, kiedy go otrzymam, A - Ania, czyli ja czeka :) BOŻENA i wszystko jasne :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozalia Kuśmierzkwietnia 15, 2016 5:21 PM

    Tak się cieszę z tego posta! Mój synek- pingwinek zakochany jest w saszetkach i tracimy na nich miliony monet :) Gdybyśmy wygrali ten zestaw to bylibyśmy milionerami!

    OdpowiedzUsuń
  22. Dlaczego ja mam zgarnąć zestaw? Ja go nie potrzebuję, ale moje dzieci? Im się bardzo przyda! Zestaw powinny zgarnąć moje dzieci.
    Mój synek, gdy był młodszy, uwielbiał owoce i warzywa. Mamy przy domu niewielką działkę, a na niej własne maliny, truskawki, wiśnie, śliwki... nic, tylko zrywać i jeść. No i wszystko byłoby super, gdyby nie to, że mój syn w pewnym momencie przestał jeść owoce (poza bananami i gruszkami) i nikt nie jest go w stanie przekonać, by dał się znów skusić. Chętnie za to je owocowe musy kupione w sklepie. Nie wiem dlaczego nie chce owoców, a ja nie jestem w stanie kupować ciągle gotowych rzeczy - zresztą daleko im do zdrowych. A owoce u nas piękne i niepryskane. Taki zestaw byłby idealny, by mój syn jadł nasze, zdrowe pyszności. A może, gdyby widział, że robię je z naszego sadu, to przekonałby się do owoców prosto z krzaczka?

    No i zostaje moja córeczka. Kochana pierwszoklasistka, która owoce kocha i pochłania w każdej formie i ilości. Tylko do szkoły nie za bardzo jest jak jej je dawać, bo mają krótkie przerwy, a od soczystych owoców zawsze się upaćka i nie ma potem jak umyć. Takie muso-saszetki byłyby dla niej idealne! Miałaby ukochane owoce zawsze przy sobie, gdy tylko będzie miała na nie ochotę.

    Bardzo proszę - uszczęśliwcie moją rodzinkę i podarujcie nam zdrowie zamknięte w kolorowej saszetce :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mamo trójki! Mamo droga! Spraw nam proszę Feel&Squeez nowy! Choć trzy latka mam dopiero, mus zjem nawet i z pomelo! W lesie, w parku, na rowerze - mama musy zawsze bierze! Mus z banana i z maliny, gruszki, jabłka i jeżyny, wszystkie ja je bardzo lubię, to i kiwi wnet polubię ! Gdy na basen jadę autem i mnie głód niewielki złapie, mama zawsze wie że mus jest najlepszy na ten mus. Choć drobniutka ze mnie Hania, i zjem musik bez wachania, niepotrzebne mi muskuły, bym się pięła wciąż do góry! Czy po schodach, czy po drzewie, czy to puzzle są w potrzebie, myśleć, skupiać się i szukać, z musem zdrowo jest je skupiać. Siostra moja-mała Basia, choć jest młodsza o dwa latka, je i wsysa, chlipie siorpie, wręcz i czasem noskiem wciągnie, i kultury nie zna wcale bo i pięty w musie całe! Wszystkie takie smakołyki, co nam wpoją cool nawyki, mama kręci, trze, pociera, to miksuje, to uciera. Czy zmęczona, czy zaspana, kręci musy już od rana ! A do szczęścia i radości, by te musy częściej gościć, takich tubek nam potrzeba, byś nam uchyliła nieba!

    OdpowiedzUsuń
  24. Dlaczego JA...??? Bo moje dzieciątko z owoców je tylko musy!!! Nie wiem dlaczego ale uważa że te w kartonikach są lepsze od tych w kubku ( mimo, że byłby to ten sam mus :). Kiedyś zrobiłam nawet eksperyment przelewając mus z kartonika do kubeczka i... nie zjadł bo nie był on w kartoniku!!!
    Więc... hmmm pewnie nie ja jedna mam taki problem a wierzę, że "dobra wróżka" podpowie Ci komu go dać :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajny bajer, tylko w tych "rogach" saszetki nie zbierają się resztki? Jak Wam poszło z myciem saszetek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie odpowiada na to pytanie. Za to w sprzedaży są zestawy samych saszetek. Wygląda na to, że jako tako się to opłuka a raz na miesiąc i ta trzeba wymienić.

      Usuń
  26. dlaczego my? No właśnie bo nie ja a MY - ja i mój mąż, którzy owocowe musy i koktajle pijemy cały owocowy sezon i nie tylko, a teraz większe my, bo jeszcze jest nasza córa, która właśnie osiąga 19. kwietnia magiczne pół roku i zaczyna się rozsmakowywać w nowych smakach, a że nie lubimy siedzieć w pięknie zaplanowanym harmonogramie sami, to spędzamy mnóstwo czasu z bliskimi i przyjaciółmi - saszetki na wynos to dla nas jedyna opcja na regularne posiłki! No może oprócz tego co da się w kawałkach... No ale nie wszystko się da! A musy są takie dobre... Wybierz nas, bo pięknie proszą - Dorota Wojtek i pół roczna Kamilka

    OdpowiedzUsuń
  27. Dlaczego ja? Ponieważ jestem mamą dwójki, a marzę o trzecim całym serduchem;) to po pierwsze:) Po drugie ponieważ moje młodsze dziecko je wszystkie owoce i po prostu je uwielbia... a starsze dziecko je tylko jabłko i to pod warunkami, że nie ma żyłek(?!?), że nie zdążyło ściemnieć(!!!) i że akurat jest w dobrym humorze(!!!)... za to właśnie to starsze uwielbia musy takie z saszetek... więc kupuję choć mam bardzo dużo znaków zapytania co w nich tam siedzi... Po trzecie: w życiu wygrałam cudowne życie i rodzinę, więc jeśli nie wygram tu to sobie kupię, żeby mojej rodzinie nieba smakowego przychylić :-) A po za tym... no kto jak nie ja?! ;-)
    Pozdrawiam!!!
    LIMONKA (nie wiem w jaki inny sposób mogłabym napisać, opublikować komentarz żebyś wiedziała, że ja to ja;-( )

    OdpowiedzUsuń
  28. czas bym robila sama takie musy a nie ciagle kupowala :) moje corki uwielbiaja jesc z zaszeteg musy jak i gogurty :)
    Malgorzata Walkowiak (chabry
    )

    OdpowiedzUsuń
  29. Dlaczego my...?
    Mam ku temu dwa powody :)
    1. Moja niespełna sześciolatka idzie we wrześniu do szkoły . A że uwielbia ona owoce to mama bedzie musiała jej do tornistra jakieś wkładać :) Lecz jak tu na przykład zgniecionego banana ma zjadać ??? A z takim zestawem to nie byłby problem :) A radość mamy i Amelki byłaby ogromna :)
    2. Moja młodsza córka Maja ( 2.5 roku)też uwielbia owoce i musy owocowe :) Jednak jedzenie ich ich kończy się na jej myciu iprzebieraniu :)Więc takie saszetki to rozwiązanie idealne dla moich panienek :) Więc z miłąchęcią o ten super zestaw gramy i kciuki mocno trzymamy :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dlaczego ja? :) Po pierwsze moja starsza córka w końcu jakiś czas temu zaczęła jeść więcej różnorodnych potraw, a także owoców i warzyw, z tym, że niektóre bardzo by chciała, ale konsystencja danego owocu/warzywa jej nie leży, bo m.in. ma nadwrażliwość oralną - więc od kiedy w sklepach pojawiły się musy w torebkach (my na nie mówimy wyciskacze), to ona to je codziennie pochłania i doprasza się więcej :) DO tego druga córka ma alergie pokarmowe i dość ograniczoną dietę, w sumie przyzwyczaiła się do tego, że niektórych rzeczy jeść nie może, ale jednocześnie zniechęciła się do próbowania nowych, jeszcze nie sprawdzonych... jak dostaje coś nowego, to od razu wypluwa... więc matka stara się i "chowa" podstępem nowości na próbę w gulaszach, zupach kremach. Młodsza też pochłania te :"wyciskacze" z wielką chęcią. Jaka to byłaby radość i ułatwienie i pole do eksperymentu, gdybyśmy posiadały taki zestaw do domowego robienia własnych musów :) szczególnie, że schowane w torebeczce nie kłują w oczy i dają się łatwiej spożyć (próbowałam już sama robić takie musy i podawać normalnie do zjedzenia łyżeczką, a nawet przez grubą słomkę, ale niestety efekt mierny :( )

    OdpowiedzUsuń
  31. Moja córka Anastazja owoce je głównie pod postacią musów, a dlaczego? Powód jest banalnie prosty... ona nie cierpi mieć brudnych rączek, wiem to dziwne, które dziecko nie lubi się brudzić ;)... no ona nie lubi. Jak weźmie do ręki jabłko i poczuje że kleją jej się paluszki to tragedia jest, czasami z pomocą przychodzi widelczyk... ale mus to mus... zawsze musimy mieć ich zapas, a no bo nie ma takiej opcji żeby mus zjeść łyżeczką, musi być z TUBKI... ehhh... chciałabym wygrać ten zestaw, żeby móc przygotowywać córce zdrowe domowe musy i eksperymentować ze smakami, bo w przypadku kupnych musów jest to niemożliwe. I babcia z prababcią mogłyby się wykazać kulinarnie robiąc pychotkowe przekąski w tubkach dla wnucząt ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dlaczego ja? A w zasadzie moje 3letnie bliźniaki?
    Bo to łatwy sposób na przekąskę w drodze do przedszkola tuż przed przedszkolnym śniadankiem oraz idealna przekąska przed obiadkiem w domu w drodze z przedszkola. A droga jest dość długa i do tego komunikacją miejską. Przy okazji takim musem nie ubrudzą ani siebie ani współpasażerów :) i przyda się także na wycieczki w plener.

    OdpowiedzUsuń
  33. Witaminki, witaminki - dla chlopczyka i dziewczynki. Wszyscy mamay krasne minki, bo zjadamy witaminki!
    O tak, mój chłopczyk uwielbia witaminki spożywane w formie musu, czy to owocowego, czy też warzywnego. Musy takie, przygotowuję mu sama z działkowych dobroci. Do momentu, gdy na długie spacery jeździlismy wózkiem, nie stanowiło problemu, by wziąć ze sobą słoiczek, łyżeczkę, chusteczki, ślinak i w trakcie zdrowo się posilić. Obecnie synek, to mały szogunek i sam na nóżkach pomyka, na 5 minutnie siądzie, a w ferorze zabawy jak chce coś przekąsić, to jedzonko ze słoiczka stało się bardzo nieporęczne.
    Gdyby taki zestaw trafił do nas, bardzo by nam ułatwił sprawę z podwórkowymi przekąskami. Utrzymalibysmy zdrowy poziom, byłoby schludnie, wygodnie. No i nie musiałabym musow robić codziennie świeżych, tylko włożyłabym zapas do zamrażarki, a czas spedzony przy przygotowywaniu podarowalabym smykowi! Same plusy i korzyści i nadzieja, że marzenie o Fill Squeeze się ziści!

    OdpowiedzUsuń
  34. My zestawik bardzo chcemy
    I musiki smacznie jemy.
    Gruszki, jabłka i maliny
    dają nam szczęśliwe miny.
    Taki zestaw, takie cudo
    ubrań, rączek nie pobrudzą.
    W szkole, w drodze, na wycieczce,
    dobrze zestaw mieć w torebce.
    Smaczny, zdrowy, kolorowy
    dla malucha komfortowy.
    Mamo Trójki my go chcemy,
    z miła chęcią użyjemy.
    :)
    Magda z Trójką



    OdpowiedzUsuń
  35. Dlaczego ja/my? Musy juz dawno okazały się genialna opcja dla mojego niejadka, znaleźć jednak te bez tony cukru i dziwnych dodatków - długi graniczyło z cudem. Zrobiły sie modne, dostęp łatwiejszy, ale co z tego.. Smaki oklepane, wszędzie to samo. Nuda..... Może byc cos gorszego w kwestii posiłków? A z tym czadowym urządzeniem - możliwości bez liku, ograniczenia? Wyobraźnia ;) Czyli cos dla nas!!! Oj ułatwiłoby mi to życie biorąc pod uwagę fakt, ze za chwilkę pojawi sie kolejne pisklę do wykarmienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. O Mamo trójki! Gdzieś Ty te saszetki wynalazła? Strzał w dziesiątkę! Czy chcę? Oczywiście! Marzenie każdej matki bobasa, przedszkolaka i starszaka! Moja córa uwielbia owoce. Czasem zdarza się, że nie chce jej się gryźć. Albo skórka w jabłku przeszkadza, a to banan jest zbyt czarny albo brzoskwinia wchodzi między zęby! Saszetki rozwiązanie idealne. Super zestaw po który się zgłaszam i mocno trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za skórkę w jabłku i zbyt czarnego banana-znam ból, zestaw jedzie do ciebie-gratki, zapraszam do kontaktu :)))

      Usuń
  37. Dzien dobry, wow wlasnie to czego szukam dla mojej siostry (mamy trojki lobuziakow) na urodziny :) dlaczego ja?? bo trace fortune na wysylanie z francji co miesiac dla moich siostrzenic i siostrzenca, przecierow w jednorazowych saszetkach. Dlaczego to robie? bo ich kocham, a oni chlona jak male odkurzacze rozne przeciery. we francji jednorazowe nie sa drogie, a wysylka czesto kosztuje mnie 3-4 razy wiecej niz zawartosc. dlatego licze na lut szczesci i prezent urodzinowy dla siostry za razem.

    OdpowiedzUsuń
  38. Czemu właśnie ja? A właściwie nie ja, tylko moje dzieci? Bo kochają owoce, starsza uwielbia je brać do szkoły, ale ja już nie bardzo wyjmować ogryzki lub skórki z plecaka. Bo przecież w szkole nie ma kosza i lepszy plecak... A z najmłodszym na spacery łatwiej zabrać saszetkę niż całego banana, jabłko itd. I saszetka się nie zagubi w koszu wózka i nie uschnie z tęsknoty jak np. banan. Jednym słowem ułatwiłoby mi to życie baaardzo :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Niespełna rok temu zostałem szczęśliwym tatą wspaniałego chłopca, z którym każdy dzień jest nieprzewidywalny i pełen wrażeń. Przyznam szczerze, że początkowo ciężko było mi się odnaleźć w roli ojca - wiadomość o zostaniu tatą spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Przez pierwsze kilka tygodni prawie w ogóle nie uczestniczyłem w wychowaniu syna, bowiem skupiłem się na zarabianiu pieniędzy...Żona została zupełnie sama ze wszystkimi obowiązkami! Dopiero kiedy zdesperowana wylała kawę na ławę zalewając mnie falą wyrzutów, że się nie staram, że mi nie zależy...postanowiłem to zmienić. Z dnia na dzień poświęcałem zarówno dziecku jak i żonie coraz więcej czasu. Pracę po godzinach zamieniłem na wspólne zabawy z synem, spotkania z kolegami zastąpiłem czasem spędzanym z rodziną. I przyznam szczerze, że jest super! Niebawem mój synek będzie obchodził pierwsze urodziny. Postanowiliśmy z żoną, że to najwyższa pora, aby urozmaicić synkowi nieco posiłki podając mu różnego rodzaju musy i soczki z owoców i warzyw. Od niedawna żona uciera synkowi na tarce jabłuszka, co przyznam szczerze jest nieco uciążliwe. Dlatego właśnie marzy mi się taki przyrząd, który nie tylko pozwoli przygotować synkowi coś smacznego i pożywnego do zjedzenia, ale także będzie to kolejny powód by spędzać czas w gronie najbliższych...nawet już sobie wyobrażam jak siedzimy z synkiem w kuchni przy stole, on podaje nam kawałki owoców, a ja z żoną przepuszczamy je przez to urządzenie, a następnie napełniamy pojemniczki pysznym musem. Tak przygotowany mus moglibyśmy zabierać na spacerki, a także w podróże, bowiem saszetki są na tyle małe, poręczne i łatwe w użyciu, że można je zabierać dosłownie wszędzie. Synuś w ten sposób poznałby nowe smaki owoców, a rodzice odetchnęliby z ulgą, że zrobili wszystko by ich dziecko było zadowolone :))

    Obserwuję jako: Kawaler 123
    E-mail: kawa123@gmail.com

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.