5 KROKÓW DO ZNISZCZENIE UDANEGO MAŁŻEŃSTWA

piątek, 30 grudnia 2016

  Każdy związek da się unicestwić. Największa miłość może stanąć na skraju zagrożenia, a co dopiero mówić: małżeństwo.
Większość małżeństw to bardzo krucha instytucja, oczywiście poza tymi połączonymi na dziesięciolecia kredytem. Rodzina balansuje na linie, próbując utrzymać równowagę. Znalazłam pięć  skutecznych sposobów, jak ją rozwalić. I nie jest to wcale kochanka, czy kochanek. Posiadając tę wiedzę możecie ochronić własne...

1. Najskuteczniejszym sposobem prącym do przodu niczym taran są teściowie (taki twór czerpiący siłę od pokoleń). Niby ludzie normalni, a z chwilą stania się teściami wrastają w utratą opinię i wyżerają małżeństwa od środka.

2. Dzieci. Tak, jeśli do tej pory byliście zgodni, to wystarczy pomyśleć o dzieciach,od razu znajdziecie tysiąć powodów do kłótni, bo każdy ma swój pomysł na ich wychowanie.

3. Wspólne mieszkanie z teściami. Tu zalecam zamiast tego pomysłu od razu złożyć pozew o rozwód- wychodzi taniej i mniej boleśnie.

4. Dobre rady. O tak! Słuchając, jak to sąsiadka jedzie po raz trzeci w tym roku do sanatorium czy spa, bo sąsiad  ZARABIA, a ty, jak to? Nie jeździsz? Albo dzieci sąsiadów w szkole prywatnej, czterdzieści zajęć dodatkowych, obowiązkowo jazda konna , a u was tylko basen raz na dwa tygodnie? Oni czwartą działkę sprzedają, a ty nadal kątem u teściów mieszkasz? (tu poza rozwodem oczywiście depresja gwarantowana)

5. Brak kredytu na sto pięćdziesiąt lat. Dokładnie, taki kredyt scala. Nawet, jak masz upierdliwych teściów, sąsiadów z cudownymi radami i  dzieci ponoć każdy wychowałby lepiej od ciebie, przetrwasz mając kredycisko, bez niego rozpad murowany ;)

Brońcie się moi mili :)))))).






     

                                                          Masz kredyt, dzieci, teściów? Polub.

                                                   

NIE CHCĘ BYĆ, JAK WSZYSCY.

środa, 28 grudnia 2016

                       Urodziłam się w smutnych czasach. Szalone lata siedemdziesiąte miały swoją świetność gdzieś z dala od mojego miasteczka. Wszyscy ubierali się jednakowo. Do dziś pamiętam brunatnego miśka nazywanego paltem, którego musiałam nosić do przedszkola. Był bardzo ciężki, ale ciepły. Obecnie doceniam lekkie, ciepłe kurtki, które kupuję dzieciom. Z modą nigdy nie zgrywałam się w swoich czasach. Babcia krawcowa miała swoje wizje, realizowała też moje. Ciocia z USA słała paczki z ubraniami, których 90% przerabiałam dla siebie. Nic mnie bardziej nie dobijało niż to, że wszyscy wyglądali jednakowo. Choć nie. Do dziś pamiętam dziewczynę, której rodzice handlowali dżinsowymi spodniami i kurtkami. Pomimo 35 stopni ciepła, ona nosiła sztywne dżinsy i katanę. Spodnie nie były elastyczne, to dopiero weszło kilka lat później.

                     Byłam typową nastolatką. Czułam się niezauważana. Choć z perspektywy czasu widzę, że bardziej byłam niczym jaskrawy ptak, nachalnie rzucający się w oczy. Żałuję, że nie mam zdjęć z tamtego okresu. W sumie nie mam żadnych zdjęć sprzed 2003 roku. Serio szkoda. Nosiłam, dziś bardzo modne, wtedy bardzo dyskusyjne spodnie z dziurami. Obszerne swetry, rzemyki na nadgarstkach. Szalone czasy. Miałam dżinsową bluzę. Była to stara katana po moim wujku. Duży facet. Nosiłam rozm M, on XXL. Co nie przeszkadzało mi w noszeniu tej bluzy. Była idealna. Mocno wytarta, miejscami poprzecierana. Wyhaftowałam ją, naćwiekowałam. Po jednym z koncertów dostałam propozycję wymiany jej na ramoneskę. Propozycje sprzedaży, czy wymiana były codziennością. Katana była boska. Kiedy się wyprowadziłam, mama po prostu ją wyrzuciła. To ciekawe, bo trzyma chyba wszystko, co kiedykolwiek trafiło w jej ręce.

                   Czasy się zmieniły. Choć nie wszystko idzie w dobrym kierunku, to swoboda ubioru jest obiecująca. Nie mając pomysłu w co się ubrać wystarczy poszukać w internecie.  W sumie jest to moja ulubiona forma kupna od dawna. Większość tego, co noszę jest z zakupów internetowych. Z racji tego, że mieszkam na wsi, każdorazowo jazda po zakupy zajmuje mi pół dnia. Dlatego wolę posiedzieć przy kompie i pogrzebać w sieci za czymś fajnym. Idąc tropem upatrzonej sukienki trafiłam na stronę bon prix. Słyszałam o niej, widziałam katalogi, ale nigdy nie robiłam tam zakupów. Jednak skoro znalazłam fajna kieckę, to postanowiłam poszukać dalej. W sukienkach przepadłam na trzy dniu. TRZY DNI. Nigdy tyle czasu nie zajęły mi zakupy, ale chyba też nigdy tak naprawdę nie sprawdzałam, co sklep ma w ofercie. To zainspirowało mnie do działania. 
  
           Lubie wygodę i wielofunkcyjne rzeczy, które mogę wykorzystać niezależnie od pory roku. Sukienka jest idealna zarówno na letni, jak i zimowy dzień. Kurteczka ze sztucznej skóry świetnie nada się jako okrycie wierzchnie wiosną lub w letnią noc, ale też sprawdzi się zamiast marynarki na niezobowiązujące spotkanie jesienią. Pasek, jest tym czego od dawna szukałam. Prosty, niemalże męski. Idealnie skomponuje się z dżinsami i koszulą w kratę, jak również z sukienką.  Tak, wiem. Bezpieczne kolory i połączenie, ale tak jest dobrze. W mojej szafie nie ma zbyt wielu ubrań. Staram się zachować równowagę. Wybieram rzeczy praktyczne, które mogę wykorzystać na wiele sposobów.
Choć zdarza mi się odrobina szaleństwa w kolorach.
















     Moja stylizacja
     kurtka http://www.bonprix.pl/style/kurtka-ze-sztucznej-skory-484214923/?catalogueNumber=905381&type=image&fs=38&category=1693&return=ref
     sukienka  http://www.bonprix.pl/style/sukienka-428341958/?catalogueNumber=907271&fs=38%2c40&return=ref
     pasek http://www.bonprix.pl/style/pasek-skorzany-48216624/?type=image&return=ref


Mamy tak ciepły grudzień, że kawka na dworze nadal jest codziennością.
Nic mnie tak nie odpręża, jak kubek gorącego napoju w moim ulubionym miejscu
Podoba ci się mój wybór, czy powinnam poszukać czegoś innego?

ZIOŁA NA WZDĘCIA

poniedziałek, 26 grudnia 2016

                 Przed świętami wiedziałam, że nie przesadzę z jedzeniem. Lubię jeść, jem sporo. Jednak staram się nie przejadać i dobrze odżywiać. Prawie zawsze. Czas świąt burzy niestety każdy rytm. Teoretycznie postne dania dają popalić żołądkowi i wątrobie. Układ trawienny nie jest przygotowany na tyle dobroci. Już w Wigilię wieczorem okazało się, że jestem wzdęta. Od razu postanowiłam działać. Jestem pewna, że podpowiedź, jak radzić sobie z przejedzeniem i wzdęciami domowymi sposobami przyda się w drugi dzień świąt.

Kminek i majeranek. Są idealnym połączeniem na wzdęcia. Wystarczy łyżeczkę majeranku i kminku zalać wrzątkiem, odczekać 20 min i chłodny napar popijać kilka razy dziennie. Można też dodawać taką mieszankę do ciężkostrawnych potraw: kapusty, grochu, fasoli, tłustego mięsa, czy pasztetów. 

Tatarak (dowolna część), ziele mniszka lekarskiego (zielone listki), glistnik, mięta, dziurawiec- dokładnie wymieszaj, zaparz, przecedź i chłodny napar popijaj po ciężkostrawnych potrawach świątecznych i nie tylko.

Rumianek-zaparzaj przez 30 min i popijaj przy bólach brzucha, zatruciach i wzdęciach.

Mięta-zaparzaj przez 10 min, popijaj przy bólach brzucha, wzdęciach, czy niestrawności.

Gorczyca- dwie łyżeczki gorczycy zalej zimną wiodą i namaczaj przez 10 godz. Powinno stać w ciepłym miejscu, np na kaloryferze lub przy nim. Popijaj przy nieżycie żołądka, zaparciach i wzdęciach. UWAGA! przy jakimkolwiek podejrzeniu stanu zapalnego jamy ustnej lub przełyku absolutnie nie wolno stosować gorczycy. Możesz natomiast zaparzyć łyżeczkę owoców czarnego bzu (jedna łyżeczka na dobę-nie przekraczaj dawki)-uwalnia organizm z toksyn. Na stan zapalny polecam nagietek, rumianek i jeżówkę purpurową.

Arcydzięgiel lekarski-korzeń- należy go zaparzać 15 min i popijać trzy razy dziennie po posiłkach, pomaga uwolnić się od gazów.

Anyż- zaparzać we wrzątku przez 10 mi, popijać 3 razy dziennie przy chorobach żołądka.

Mieszanka ziół na wzdęcia i uczucie przejedzenia: mięta, szałwia, anyż, koper włoski, zaparzaj przez 15 min, popijaj po pół szklanki.

Pasta z kminku i miodu-kminek rozgnieć w moździerzu lub zmiel, dodaj do proszku miód i pastę zjadaj po każdym posiłku, Pomoże to na wzdęcia i gazy.

Świeże liście mięty- żuj po każdym posiłku, pomoże zniwelować gazy.

Korzeń imbiru- pokrój drobno plasterek imbiru, skrop go obficie sokiem z cytryny, po ok 20 min żuj imbir. Pomaga na wzdęcia i gazy.

Lubisz już mnie? Polub
                                                      


Koper na wódce i miodzie-łyżeczka zmielonego kopru włoskiego, 2 łyżki miodu, łyżka wódki. Dokładnie wymieszaj, popijaj po pół łyżeczki po ciężkostrawnych posiłkach. Można podawać dzieciom przy biegunce.

Nalewka z tataraku-korzeń tataraku, 0,5 l wódki, ok 150 ml miodu. Tatarak zalej wódką, przechowuj 3 tyg, przecedź, dodaj miód, dokładnie wymieszaj, zlej do butelek.  nalewka ma działanie rozluźniające mięśnie brzucha, pomaga przy bólach i skurczach żołądka. Działa bakteriobójczo i przeciwzapalnie. Jeśli zlejesz część nalewki przez dodaniem miodu zyskasz wspaniały lek na bóle reumatyczne-do nacierania w bolące miejsca.

Nalewka z orzecha włoskiego-10 zielonych orzechów (niedojrzałych), 0,5 l wódki, 0,5 szkl cukru,
aromat w postaci otartej skórki z cytryny. Połącz, odstaw na 4 tyg, potrząsaj codziennie słojem. Po tym czasie zlej i odstaw do "wyleżakowania". Właściwości lecznicze zyska po 3-4 miesiącach. Przy niestrawności wypijaj kieliszek nalewki.


Szałwia zwalcza kolki i nagromadzone w jelitach gazy, podobne działanie wykazuje anyż. Herbatka z mięty usprawni działanie jelit . Działa wiatropędnie. Przy wzdęciach pomaga także herbatka z melisy. Na pewno w swojej kuchni znajdziesz coś, co złagodzi świąteczne grzeszki.

Jak po świętach? Porady na wzdęcia się przydadzą?

PREZENTY POD CHOINKĘ

piątek, 23 grudnia 2016

                           Nigdy nie pokazywałam tego, co moje dzieci dostaną, czy dostały w prezencie. Uważałam, że to moje prywatna sprawa, na co mnie stać, a na co nie. Jednak w tym roku dostałam sporo pytań o to. Dzieci blogerki, tak jak każde inne mają podobne marzenia. Mocno inspirowane modą, kolegami, ulubiona bajką, czy hobby. Nie daję dzieciakom kokosów. Prezenty są wyważone i zawsze kupowane zgodnie z marzeniami. Prezenty mają wartość symboliczną. W tym roku moje serce podbiły vochery. Mąż dostanie ode mnie voucher  na części do WSKi. Córka ferie survivalowe na Kaszubach, a syn... pewnie klasycznie-kasa I kupi sobie coś do gitary.  Jednak by prezent był namacalny będą też wyczekane zabawki i książki. Te ostatnie na dwugodzinną podróż do babci, która tradycyjnie nas czeka pierwszego dnia świąt.

Mela znajdzie w paczce:
-Lego Duplo Dżungla
-Grę zręcznościową Świński ryjek
-książeczkę o Barbie
-książeczkę o słoniku
-zestaw edukacyjny do ćwiczenia ręki w  pisaniu literek


Gaba znajdzie w paczce:
-Lego Frends
-lalkę Super Hero
-książkę Odessa i tajemnice Skrybopolis (dreszczowiec dla dzieciaków)
-bajkę na dvd  (na drogę powrotna od babci)
- karaoke z angielskimi piosenkami

Klasycznie kalendarze i zdjęcia z całego roku dla babć i dziadków

                                               
Lubisz już mnie? Polub
                                                     

Do tego dziewczynki dostaną od babć i chrzestnych:
Mela:  
lalkę Barbie z wirówką do malowania sukienek
Play Doh My little Pony
piżamkę+ kieszonkowe

Gaba:
zegarek, kolczyki,
lego Frends,
piżamkę +kieszonkowe.

Zwykłe, prezenty gwiazdkowe. Bez napinki :*

Co dostana wasze dzieci?


NIE DAWAJ DZIECKU CZASU W PREZENCIE!

czwartek, 22 grudnia 2016
nie dawaj czasu

                 Marzenia dzieci o prezentach stają się coraz bardziej wygórowane. Jeśli dziecko ma świadomość, że prezenty nie biorą się z nieba, można z nim porozmawiać o ich wartości. Maluchy jednak widząc kolorowe reklamy w tv nie znają cen kolorowych zabawek. My-rodzice oraz reszta rodziny, czujemy się przytłoczeni myślą "ja nie miałem, niech choć dzieci mają". Prowadzi to oczywiście do wypompowania finansowego, frustracji oraz zaniku magii świąt. Mądre, przemyślane prezenty, takie jak voucher na ferie czy kolonie, zakupiony po składce całej rodziny są wartościowe. Wymarzone zabawki, choć tylko na krótką chwilę, cieszą. Po nachalnych reklamach wszystkiego wpadasz na pomysł oryginalnego prezentu. Dasz swojemu dziecku CZAS.

                Zanim powiem ci, że to najgorszy z możliwych pomysłów opowiem o czymś innym. Nie umiem wychować nikogo. Nie mam odpowiedniego wzorca. Byłam dzieckiem blokowiska, z kluczem na szyi. Mieliśmy zasady: nie zgubić klucza, nie puścić domu z dymem, wrócić na noc i nie wpakować się w poważne kłopoty. Kiedy się pobiliśmy, największym zmartwieniem była naderwana koszula. Za cały obiad starczała kanapka z cukrem, a luksusem była wata cukrowa od pana przy straganie. Urlop polegał na wyjeździe na wieś do rodziny i pomocy przy żniwach. Kiedy rodzice kończyli pracę mieliśmy być cicho. Siadali przy kawie i w kłębach papierosowego dymu relaksowali się.  Było to naturalne. W latach osiemdziesiątych. Obecnie jesteśmy bardziej świadomi. Dzieci nie biegają samopas do nocy. Mają przy sobie smartfony, często lepsze niż nasze i lokalizatory. Trzymamy je na długiej smyczy. Nie brakuje im niczego. Pracujemy więcej niż nasi rodzice, bo chcemy dzieciom zapewnić więcej. Nie mając na nic innego czasu. A kiedy już go znajdziemy to mamy tylko jedna myśl: spać.

                                                             Lubisz już mnie? Polub
                                          


                 Kiedy osiągnęłam pełnoletność, postanowiłam wieść życie z dala od rodzinnego domu. Założyłam własny dom, z nieodpowiednim facetem. Kiedy w moim życiu pojawił się syn. odpowiedzialność za jego wychowanie spadła na moje barki. Nie miałam internetu z poradami. Wszystko robiłam intuicyjnie. Popełniłam więcej błędów niż powinnam była popełnić. Błądziłam po omacku, ale szłam do przodu. Na błędach uczyłam się bardzo powoli. Po latach założyłam nową rodzinę.Często odsyłam dzieci, bo jestem zajęta. Kiedy chcą coś mówię: "nie teraz". Ale mam jedną zasadę: nie okłamuje dzieci. No może poza Mikołajem, Wróżką Zębuszką i Wielkanocnym Zającem w pierwszych latach życia. Jeśli mówię, że skończę i przyjdę to tak robię. Zawsze. dzieci wiedzą, że jest czas na obowiązki, czas na zabawę i czas z rodzicem lub rodzicami. Z dziećmi rozmawiamy szczerze. Ich problemy nie są dla nas błahostkami. Sprowadzamy je czasem na ziemię, ale nie szydzimy z tego, co mówią. Bawimy się w gry terenowe, planszówki. Interesujemy obecną modą. Znamy najbliższych kolegów naszych dzieci. Czynnie uczestniczymy w ich życiu. Dlatego wrócę do początku. Czas nie może być prezentem dla dziecka od rodzica. To fajny pomysł od rodziców chrzestnych, których dziecko widuje dwa razy w roku. Czas rodzica dla dziecka powinien być naturalną normą, nie prezentem.

                                                                    Podobny artykuł

DOMOWY BARSZCZ WIGILIJNY

środa, 21 grudnia 2016

                    Domowe jedzenie zawsze jest smaczniejsze i zdrowsze niż gotowe.  Codziennie w domu mamy domowy obiad. W święta tym bardziej musi być tradycyjnie, według sprawdzonych przepisów przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Nie wyobrażam sobie Wigilii bez czerwonego barszczu. Gotowy odpadał. Nie jadamy gotowców z kilku powodów: domowe jest lepsze, gotowe mają dodatki, których nie tolerujemy, domowe jest DOMOWE. Jednak zawsze miałam problem z barszczem. Buraki brudzą. To rozwiązywałam przygotowaniem ich w rękawiczkach. Jednak pomimo szorowania, czasem czułam w gotowanych burakach zapach ziemi. Nie lubię, nie znoszę, nie jadam. Szukałam wtedy buraków w innym sklepie i gotowałam na nowo. Obłęd. W tym roku podeszłam do tematu z innej strony. Barszcz na buraczkach suszonych. Zaleta jest ich zapach. Chrupane na surowo maja zdecydowany smak i zapach buraczka bez posmaku nielubianego przez mnie posmaku.

               Ale do rzeczy. Mój sprawdzony przepis na wigilijny barszcz:

- garść grzybów (namaczam je przez pół godz w wodzie)
- 2 liście laurowe
- 3 ziela angielskie
- 1 marchewka
- 1 pietruszka
- kawałek selera
- garść suszonych śliwek
- 1/4 kwaśnego jabłka bez gniazda nasiennego
- 2 opakowania suszonych buraczków AMKEZ
- 2 ząbki czosnku (kładę ząbek czosnku na desce do krojenia i trzonkiem noża zgniatam go, żeby uwolnić aromat)
- garść majeranku (daję więcej, bo uwielbiam)
- 3 litry wody

Całość gotuję do miękkości warzyw, odstawiam w chłodne miejsce. Przed podaniem: przecedzam, żeby barszczyk był klarowny. Doprawiam białym i czerwonym pieprzem, solą, odrobiną octu jabłkowego (dla zakwaszenia), Zagotowuję.

Podaję go z domowymi uszkami lub pierożkami pokrojonymi na pół.

Smacznego.

Lubisz już mnie? Polub
                                                      

W górnym pasku menu znajdziesz zakładkę TEMATY GŁÓWNE,
po rozwinięciu, na piątej pozycji od góry  jest temat KULINARIA

W tej zakładce przepis na pierniczki, które są smaczne bezpośrednio po upieczeniu, jak i po kilku tygodniach, przepis na wołowinę, która rozpływa się w ustach oraz wiele innych inspiracji.

BLOGOWIGILIA TRADYCYJNIE

poniedziałek, 19 grudnia 2016

         Tegoroczna Blogoiwgilia była najbardziej tajemniczym wydarzeniem roku. Zapisy tuż przed, strzępki informacji dawkowane, by podkręcić oczekiwanie i mega niespodzianka: powrót do stołu własnych wyrobów. Kiedy zobaczyłam, jak zapełnia się lista z potrawami poczułam łaskotanie w brzuchu. Blogerzy są świetnymi kucharzami, wiedziałam, że będzie pysznie. Nagle poczułam strach przed wyborem potrawy, którą przygotuję. Po długim namyśle padło na sprawdzone, domowe  wino porzeczkowe. Kto spróbował wie, że był to dobry wybór.

        Klimatyczne miejsce Reduta Banku Polskiego. Ściany idealne do zdjęć, choć nieco mało światła. Stół ze smakołykami zapełniał się szybko. Praktycznie każdy coś przyniósł. Cieszyło mnie to niezmiernie, bo pamiętam, jak na Blogowigilię 2013 drżącymi rekami pakowałam pierniczki i wiozłam je. Tym razem polowałam na wege smalec, choć przyznam, ze spróbowałam prawie wszystkiego. A hasło "dużo jem" będzie prześladowało mnie dożywotnio.

        Milka kusiła czekoladowa fontanną i pakowanie prezentów, a Kasia "Twoje DIY" robiła, jak zwykle wspaniałe warsztaty z gwiazdą. Poniżej zabawa szła w innym kierunku. Socialdruk drukował zdjęcia, Choinkomat.pl dawał szanse na choinkę, a w rogu kawą przywoływała Java Coffee Company. Ośrodek Polanika kusił regionalnymi nalewkami. Jako, że pałam wielką miłością do soków i syropów z darów natury, rozsmakowałam się w tych trunkach. Spróbowanie każdego rozpostarło przede mną wachlarz nieznanych dotąd smaków i zaszczepiło myśl o zrobieniu własnych nalewek. Już za kilka miesięcy pierwsze zbiory młodych pędów sosny. Potem kwiaty czarnego bzu i mniszek lekarski. tej zimy poeksperymentuję z jarzębiną, która czeka zamrożona od jesieni. Nic wielkiego i oczywiście wyłącznie w celach leczniczych.

        Występ Edi Maciejewskiej i  Kamila Dziadkiewicza oraz gorąca Ania Korzeniowska rozgrzali wszystkich. Serdeczne podziękowania za organizację Blogowigilii dla Ilony Patro i Ani Samsonowicz. Dziewczyny, dzięki waszej uprzejmości mogłam uczestniczyć w tym rodzinnym spotkaniu już po raz czwarty. Poniżej krótka historia zdjęciowa z ostatnich lat. Dziękuję.

             

                         
       Lubisz już mnie? Polub
                                                      

    zdjęcia Iwona Stepajtis


        zdjęcia Jakub Jóźwicki







DOMOWE PIERNICZKI-PROSTY PRZEPIS

niedziela, 18 grudnia 2016

                      Co roku robię domowe pierniczki. Od lat jestem wierna temu samemu przepisowi. Zawsze historia się powtarza: pierniczki znikają bardzo szybko. W związku z licznymi pytaniami o przepis, dzielę się moim długo skrywanym sekretem.

100g magaryny Kasi ucieraj z 2 łyżkami cukru, 2 żółtkami, 100g naturalnego miodu, 1 łyżka kwaśniej śmietany, 1,5 szkl mąki, 1 łyżeczka sody. 1 łyżka zimnej wody, 2/3 szkl cukru /skarmelizuj na patelni/, dodaj do masy, wyrabiaj. Dodaj do tego 4 łyżki kakao-prawdziwe, nie jakieś instant. i opakowanie korzennej przyprawy do piernika.

                                                      

         Zagnieć ciasto, schowaj w foliowej torebce do szafki na min 2 tyg, najlepiej jak poleży tam nawet 3 tyg. Jednak nie mamy już tyle czasu. Ciasto musisz zagnieść jutro. Cztery-pięć dni wystarczy by było wspaniałe.  Oczywiście najlepiej kiedy ciasto odleży te trzy tygodnie, jednak moje łasuchy wyjadły, to co spokojnie leżakowało i było upieczone. Pomimo mojego przewidzenia tej sytuacji i odłożenia części ciasta do "upieczenia później". Druga i trzecia porcja również uległy konsumpcji. By choinka nie świeciła pustkami, na szybko zagniotłam kolejne ciasto, które upiekę przed samą Wigilią.

       Do ciasta dodaje również otartą skórkę z cytryny i pomarańczy. Cytrusy sparzam, ocieram na drobnej tarce, zasypuję cukrem i w słoiczku przechowuję w lodówce. Zdarza się, że ciasto wymaga dosypania mąki. Przed upieczeniem dekoruję pierniczki posypką i razem z nią piekę. Pierniczki są gotowe do jedzenia zaraz po wystygnięciu i po trzech tygodniach. O ile się jeszcze uchowają


KUPIĆ, UKRYĆ, ZAPAKOWAĆ, PODŁOŻYĆ POD CHOINKĘ PREZENT-POTRAFISZ?

niedziela, 18 grudnia 2016
Jak rodzic robi z siebie debila, czyli HOł, HOł, HOł-Mikołaj przybył...

Zdecydowana większość dzieci  wierzy, że to Mikołaj przynosi prezenty.
Jednak, żeby podtrzymać wiarę w darczyńcę z nieba, rodzice muszą się nagimnastykować.

*zdjęcie pobrane z domocho24


1.KUPNO PREZENTÓW.

Jeśli mieszkasz z rodziną, masz komu zostawić dziecko, by oddać się błogiej orgii zakupowej wspólnie z milionem innych rozjuszonych rodziców to połowa sukcesu. Jedziesz, wybierasz, kupujesz, idziesz na pizzę.

Jednak nie każdy ma ten luksus i musi wziąć dziecko ze sobą. Jazda zaczyna się przed wyjściem z domu, ale tuż po ubraniu. Po kompletnym zapakowaniu dzieciaka w kombinezon, czapę, buciory słyszysz:
 "sisiu, kupkę...". Rozbierasz to to, rozbierasz siebie, idziecie do toalety, stary trąbi pod bramą, bo ile można się ubierać!? Ubierasz siebie, dziecko, wsiadacie do auta: "piciuuuu!". Nie masz. Zajeżdżacie do sklepu, kupujesz profilaktycznie chrupki,bo zaraz będzie wrzask : "jeść".
 Przewidziałaś. Pięć minut później podajesz chrupki.

Wejście do sklepu i już wiesz, że to był błąd. Oczojebne dekoracje przytłaczają cię ilością,  regały obfitością zabawek, a twoje dziecko zwyczajnie dostało korby. Dzielisz się z chłopem zakupami, ty prezenty i resztę, on pilnuje waszego spiekleńca. Podział ten szybko się zmienia, bo znów słyszysz: "siusiu".
On robi zakupy, dzwoniąc co 4 sekundy, ty stoisz w kilometrowej kolejce do kibla i modlisz się, żeby dziecko nie zlało się w majty. Wracasz, chłop przy kasie, zagadujesz malucha lodami, pizzą, czymkolwiek,
zanim ojciec nie spakuje do megatoreb zakupów i prezentu.
"Jeść"-idziecie do maca-potomek dokonał wyboru. Wylana cola, siusiu, umazane ketchupem siedzenie.
Prawie przyjemny powrót do domu, bo jakiś baran nie umiał wyjechać z parkingu...


2.UKRYCIE PREZENTU.

Powrót do domu. Oczywiście rozpakowanie zakupów nie jest łatwym zadaniem. Ciekawski potomek próbuje pomagać, a prezent jest w środku.
Jest kilka sposobów na odwrócenie uwagi, możesz sięgnąć po najprostszy: bajka na YT + lizak.

Nie możesz schować prezentu do szafy, bo to ulubione miejsce do chowania się, zresztą, jak każdy schowek w domu. Pozostaje kotłownia, piwnica, dom bezdzietnego sąsiada, kosz na brudną bieliznę (nie, to kiepski pomysł, zapach może potem odstraszyć). Wpadasz na genialny pomysł schowania podarunku między kołdrą letnią, a ręcznikami. Dwa zero dla ciebie.


3. PAKOWANIE PREZENTU.

Jak podczas pobytu w domu z dzieckiem zapakować prezent w szeleszczący papier?
Jedna z opcji: podczas drzemki (przypomnę: papier bardzo szeleści),
druga: zamykasz się w łazience, zaklejasz otwory w drzwiach taśmą i z prędkością światła pakujesz.
Dzieciak dobija się do kibla pytając co robisz? Ty plączesz się między papierem, taśmą, a wstążką.
Kiedy uporasz się z nim, chowasz w kabinie prysznicowej, WRÓĆ, ręcznik do brodzika, prezent, ręcznik na prezent (po co ręcznik pod prezent? w brodziku może być mokro-nie wskazane).


4.PODŁOŻENIE PREZENTU POD CHOINKĘ.


Wigilia, choinka, i czas na przedstawienie. jedno z was wywabia dziecko do kuchni, czy werandy pod pretekstem pomocy, w tym czasie drugie bezszelestnie podkłada prezenty pod drzewkiem. Dla uwiarygodnienia przybycia Mikołaja zostawia otwarty balkon, ślady butów i jeśli jest trochę śniegu obok prezentów. Przedstawienie trwa w najlepsze, okrzyk :"prezenty!". Ogłupiałe dziecko łyka temat, szczęśliwe wygląda przez okno licząc, że zobaczy Mikołaja, sanie i renifery. Nieco zawiedzione wraca do odpakowywania i liczysz na uśmiech. Radość. Za rok kolejny kabaret.

Udało ci się już być MIKOŁAJEM? Czy może będzie to twój pierwszy raz?

Podobało ci się? Polub.
                                                          

KIESZONKOWCE-GRY KARCIANE DLA DZIECI W WIEKU SZKOLNYM

piątek, 16 grudnia 2016
kieszonkowece, gry karciane

                            Jesteśmy miłośnikami wszelkich gier i szarad. W domu, u znajomych, czy w  podróży, wciąż w coś gramy. Rynek nasycony jest grami dla młodszych dzieci. Szeroki wybór pozwala na stymulacje i pierwsze zaszczepienie miłości do gier i zabaw.  Szukając edukacyjnych gier dla dzieci w wieku szkolnym trafiłam na KIESZONKOWCE wyd. Edgard. Spełniają moje kryterium wiekowe, posiadają walory edukacyjne i nadają się zarówno do gry w domu, na szkolnej przerwie i podczas podróży. Dzięki nim, dziecko stające się nastolatkiem może zabłysnąć wśród rówieśników.


KIESZONKOWIEC ANGIELSKI 

Gra karciana do nauki przymiotników. Producent proponuje cztery warianty gry: szachraj, klapek, memory i karuzela. U nas doszła jeszcze klasyczna "wojna", tylko pary są na zasadzie przeciwieństw.  Uczy, rozwija, pomaga ćwiczy koncentrację, w efekcie ubocznym utrwala słówka.  Grać można w dwie osoby lub kilka. Do kart dołączony jest słowniczek oraz szczegółowa instrukcja. Zabawne ilustracje pomagają zapamiętywać przymiotniki na zasadzie wzrokowego kojarzenia.

Wiek 9+
kieszonkowiec angielski, angielski 9+

KIESZONKOWIEC MATEMATYCZNY Trzecia połowa

"Czy liczba samogłosek w wyrazie matematyka równa jest 20 minutom?
Kwadrans to to samo co ćwiartka?
A może ananas ważący 0,75 kg jest równy 5 dniom tygodnia?"
Opis był na tyle intrygujący, że postanowiłam wciągnąć ten zestaw kart do naszej kolekcji.
Czwarta klasa to już poważniejsza matematyka, zaczęły się ułamki. Karty powodują, że nauka wchodzi do głowy przyjemnie poprzez zabawę. Dla urozmaicenia dzielimy czasem owoce, piłki w koszach, czy rzędy misek.  Matematyka bywa dla większości uczniów nudna. Może to być związane z tym, że nauczyciel w szkole pokazuje liczby na tablicy zamiast dawać zadania na przestrzennych przykładach. W kieszonkowiec matematyczny można grac na pięć sposobów: memory, szachraj, memory II, klapek i karuzela. Każda z tych gier ćwiczy spostrzegawczość, refleks i mimowolnie uczy wartości ułamków.

Wiek 10+
gry karciane, nauka ułamków, gry 10+

Lubisz już mnie? Polub

                                                      

KIESZONKOWIEC LOGICZNY Dzika logika

Ta opcja jest moją ulubioną. Przypomina mi czasy dzieciństwa. Chodziłam z koleżanką do biblioteki. Szukałyśmy tam zabawnych zagadek oraz łamigłówek. Tworzyłyśmy sobie teleturniej z dyplomami i nagrodami. Trudność polegała na tym, że wciąż wyszukiwałyśmy nowe źródła zdobywania pytań i zaskakujących odpowiedzi. Jednymi z prostszych były: "Jakich kamieni jest w rzece najwięcej?", albo "Jakich drzew jest w lesie najwięcej?". Układanie działa lub kształtów, z opcją zmiany jednej zapałki, również było świetną zabawą.  Podobne klimaty ma gra karciana Dzika logika. Karty zawierają, aż 85 podchwytliwych zagadek z odpowiedziami. Gra uczy logicznego myślenia, koncentracji oraz wyciągania wniosków.  Choć córka jest w czwartej klasie zabawa wciągnęła ją na całego. Już przygotowuje zestaw zagadek na survivalowy wyjazd w ferie.

Wiek 12+
gry z zapałkami, zagadki logiczne, zagadki i łamigłowki

gry karciane 12+, zagadki z zapałkami

                             W serii Kieszonkowce jest 5 gier sprawdź pozostałe KLIK

Podobają ci się kieszonkowce?
A może znasz inne fajne gry dla dzieci w wieku szkolnym?
Napisz o nich.



SAMOTNE MATKI STRACĄ ALIMENTY W NOWYM ROKU

czwartek, 15 grudnia 2016


          Egzekucja alimentacyjna w naszym kraju kuleje na całej linii. Matka mająca przy sobie dziecko lub dzieci, nie dość, całą sobą poświęca czas na wychowanie, leczenie,odpędzanie nocnych strachów itp, to jeszcze nie może uzyskać alimentów, o które walczyła w sądzie. Ściągalność alimentów w Polsce to istny kabaret. Przez 15 lat komornik był na tyle bezsilny, że od ok 4 lat przysyła raz na 2-3 miesiące przekaz opiewający na zawrotną kwotę 23zł. W miesiącu grudniu, w ramach mikołaja, syn dostał 21zł... Przez ponad 10 lat nie ściągał nawet złotówki od dłużnika. Takich kobiet, jak ja jest w naszym kraju tysiące. Bez pomocy, bez możliwości walki o godne utrzymanie dziecka. O kpinie obowiązku alimentacyjnego pisałam TU. Jednym z  większych absurdów był program 500+ i jego wpływ na alimenty. Sędziowie zaczęli obniżać alimenty, lub nie godzić się na podwyższenie, bo matki i tak mają 500+ na dziecko... Smutne.

         Samotne matki, które przez bezskuteczną egzekucję alimentów od dłużnika dostają je z Funduszu Alimentacyjnego od nowego roku je stracą. Oberwie się tym z kobiet, które pracują.
Od 1 stycznia 2017 roku  minimalna płaca wzrośnie do 2000 brutto, co daje 1459zł netto. Kryterium dochodowe do uzyskania z FA świadczeń alimentacyjnych się  nie zmienia. To nadal 725zł na osobę. Samotne matki z dzieckiem stracą w ten sposób to, czego nawet tak zwany tatuś nie płaci. Zmiana ta jest kolejnym ciosem w stosunku do kobiet, które uczciwie ośmielają się pracować.

       Alemenciarz to nie maszynka do robienia pieniędzy?
Masz byłego partnera? Dziecko lub dzieci z tego związku? Ile razy poczułaś się, jak ścierka, którą on sobie mordę wytarł? Bo daje alimenty, bo utrzymuje, bo on jest w porządku. Takie pospolite pieprzenie o obowiązku, moralności, uczciwości i takie tam pierdoły. Dziś przeczytałam artykuł Małgosi Ohme "Nie życzę sobie nie planowanych wydatków-masz alimenty.." oraz ciężkie rozważania jej przyjaciółki, która ma zasądzone 1200zł, a były partner nie chce dołożyć dodatkowych 200zł na korki dla syna. Szok!. Prawda? Tym bardziej, że ów tatuś śmie wybierać się na Sri Lankę ze swoją nowa rodziną. Jak on w ogóle ma czelność robić coś poza zarabianiem na wysoki rachunek za gaz swojej byłej? 
 Halo! Wiesz, jak wygląda realny świat? Zasądzone alimenty to max 500 złotych i to po kilkukrotnych podwyżkach, od których przez mega ból dupy było tyleż samo odwołań. Wiesz ile z tego dostaje dziecko? Wielkie gówno! Gdyż pan, szumnie zwany tatusiem od czternastu lat notorycznie uchyla się od płacenia. Nie żale się, nie robię z tego wielkiego halo. Jakiś rok temu zrobiłam śmiech na sali pokazując na fejsbuku szaloną kwotę 23zł 47gr, alimentów, które przyszły, jako zaległe, za cały rok (a może i poprzednie lata?). Syn uznał, że z taka kasą może sobie życie ułożyć-dobrze, że chociaż chłopak ma poczucie humoru. Komornik przysłał zestawienie ponad trzydziestu tysięcy zaległości, których nigdy nie otrzymam, o odsetkach nie wspomnę. Resztę artykułu przeczytasz TU

Warto wiedzieć

"Polskie realia, czyli państwo płaci alimenty

Ściągalność alimentów w Polsce jest bardzo niska. W ub. roku wydatki związane z wypłatą zaliczki alimentacyjnej wyniosły ponad 770 mln zł, z czego udało się odzyskać zaledwie 27 mln, czyli 3,5 proc. Tymczasem w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech ściągalność alimentów wynosi 90 proc.

W świetle nowych przepisów silnie zainteresowana ściąganiem należności od dłużników alimentacyjnych powinna być gmina. Dostała do ręki nowe narzędzia, np. zgłaszanie niesolidnych rodziców do rejestru dłużników, uniemożliwiające im wzięcie kredytu czy zakupów na raty.

W praktyce większość polskich gmin nie wykorzystuje starych możliwości, takich jak np. aktywizacja zawodowa dłużnika lub, gdy ta okazuje się niemożliwa, skierowanie go do robót publicznych źródło 
"Obowiązek alimentacyjny w tym państwie to kpina" TU

Lubisz już mnie? Polub
                                                      

NAJWSPANIALSZY PREZENT DLA DZIECKA

środa, 14 grudnia 2016

           Przed świętami zastanawiasz się, co sprawi radość twojemu dziecku? Przeglądasz ofertę gier, zabawek, książek i stwierdzasz, że wszystko już ma? Mam podobnie. Dlatego prezenty dobieram bardzo starannie. Zazwyczaj angażuję w nie całą rodzinę. Oczywiście tą część, która kupuje prezenty. Szukam czegoś wartościowego, co zaskoczy i sprawi radość. Tak jest również i w tym roku. Po kilku telefonach z pytaniem "CO KUPIĆ Gabce?" odparłam: czas na dobra zabawę.

         Gaba jest dzieckiem, w sumie nastolatką, wymagającą ruchu. Jej niespożytkowana energia objawia się rano, po szkole i tuż przed snem. Lekcje wychowania fizycznego cztery razy w tygodniu, kółko łyżwo-rolek, zajęcia taneczne, ćwiczenie w domu oraz wspinanie na drzewa to za mało. Gaba wymaga więcej ruchu. Ostatnim hitem jest stawanie na rękach. Kiedy przestała brudzić butami wszystkie ściany, zaczęła stawać na środku pokoju. Gdy opanuje tę umiejętność, ma w planie chodzenie na rękach. Co ma z tym wspólnego prezent pod choinkę? Bardzo dużo.

          Latem Gaba była na koloniach z Biurem podróży BTA KOMPAS w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Był to obóz z elementami survivalu. Tak jej się spodobał, że zimą chciałaby powtórzyć przygodę. Tym razem jedzie na Kaszuby. Wracając do prezentów. Rodzina składa się na ten wyjazd. Zamiast 1785 zabawki, która zalegnie w kącie, Gaba dostanie niezapomniane przeżycia w grupie miłośników przygody. To ważny element rozwoju i kształtowania pasji młodego człowieka. Pamiątka w postaci wspomnień jest nieporównywalna do innych doświadczeń. Stad mój wybór

                                    O braku czasu na rozmowy z kolonii pisałam TU

Lubisz już mnie? Polub
                                                      







Jaki jest twój pomysł na prezenty? 
Indywidualnie czy grupowo?

NOTIONE PODRĘCZNY LOKALIZATOR

wtorek, 13 grudnia 2016


     
                Wciąż szukasz kluczy do mieszkania lub kluczyków do auta? Nie wiesz gdzie po szkole chadza twoje dziecko, albo czy w ogóle chodzi do szkoły?  Zastanawiasz się, czy na plaży lub placu zabaw nie stracisz z oczu swojej pociechy? Twój kochany pies wciąż ucieka, a dobrzy sąsiedzi pomagają ci go szukać, albo schronisko powiadamia cię o odłowieniu pupila po raz siedemnasty w tym miesiącu? Jest na to sposób. Wyobraź sobie plażę pełną roześmianych ludzi, biegające dzieci. Zabawę zmieszaną z zamieszaniem. Cały czas śledzisz wzrokiem swoje dziecko, a i tak momentami znika ci z oczu. Sekundy, w których miewasz czarne scenariusze. Dziecko rośnie i zaczyna być samodzielne. Wraca później ze szkoły, ma nowych kolegów. Nie znasz ich, a dziecko niewiele o nich mówi. Martwisz się, czy nie pakuje się w kłopoty. Biegasz za kilkulatkiem, próbujesz nadążyć za nastolatkiem, do tego wciąż gubisz klucze, a dziadek z alzheimerem wciąż wychodzi i zapomina, gdzie mieszka.  Zaczynasz gubić się we własnym świecie, a to właśnie ty masz mieć kontrolę. Spokojnie, jest na to rada.

               Z myślą o gubieniu się i lokalizacji powstała aplikacja notiOne połączona z urządzeniami mobilnymi oraz technologii Bluetooth Smart. Już nie musisz się martwić tym, gdzie znajduje się dziecko, dziadek, czy klucze do auta. Nawet psa czy kota lokalizujesz w kilka sekund. Jest to świetne profilaktyczne rozwiązanie do zgubionej lub skradzionej torebki. Jednak bez czarnych scenariuszy. Lokalizator może po porostu służyć dośledzenia zaginionego. Jak to działa? Urządzenie może być brelokiem lub opaską na rękę. Posiada trzy opcje szukania: 

- Mapa. Pokazuje adres, pod którym się znajduje. Jeśli nie jesteś pewien, czy syn lub córka trafili bezpośrednio do szkoły wystarczy, że włączysz lokalizację, a widzisz, czy wyświetla się adres szkoły, czy alternatywnej opcji spędzenia kilku najbliższych godzin. Pomaga to też zlokalizować osoby starsze lub cierpiące na zaniki pamięci. Dzięki społeczności Zguboznalazcy akcja może mieć zasięg nawet kilkuset kilometrów.

- Znajdź mnie. Dokładne miejsce, gdzie dany przedmiot leży. To idealne rozwiązanie do ciągle ginących kluczy od domu i auta. Jest też świetnym lokalizatorem zaginionego roweru czy hulajnogi, a nawet wózka dziecięcego. Te ostatnie niestety też bywają łupami.

Cichy alarm. To funkcja, która wywarła na mnie największe wrażenie. Wystarczy założyć dziecku opaskę z urządzeniem lub przypiąć je do ubranka, plecaka, a gdy maluch oddali się od nas na wcześniej ustaloną odległość w telefonie włącza się alarm.



Cechy lokalizatora
- wsparcie dla wielu urządzeń
- niewielki rozmiar
- rok pracy na wymiennej baterii
- wsparcie dla wielu urządzeń

Urządzenie współdziała z bezpłatną aplikacją, podstawowy pakiet jest bezpłatny, rozszerzony kosztuje 8zł 25gr miesięcznie.

Nie przekonałam cię? To jeszcze dwa słowa od producenta: "Jest jeszcze jedna sprawa, "wartość dodana" naszego pomysłu. Wzbudził on spory entuzjazm u policjantów z Wydziału Poszukiwań Osób Zaginionych w kontekście zaginięć nie tylko dzieci ale i starszych osób, chorych na demencję. Pomysłem tym zainteresowane są również miłośnicy zwierząt i schroniska. Jest to produkt dostępny praktycznie na każdą kieszeń, a może w sposób znaczący wspomóc poszukiwania. Jednak sedno sprawy leży w tym, że jeśli Cię nie stać albo nie masz takiej potrzeby, nie musisz kupować urządzenia, żeby takie poszukiwania wspomagać! Wystarczy, że zainstalujesz na swoim telefonie darmową aplikację notiOne - ona automatycznie będzie wyłapywać "zguby" i automatycznie przesyłać informacje o ich położeniu do systemu, dzięki czemu właściciel będzie mógł szybko odnaleźć to czego szuka. Tworzymy zatem jedyną w Polsce społeczność Zguboznalazców - im nas będzie więcej tym większa szansa na szczęśliwy finał poszukiwań. Obecnie jest nas już ponad milion (użytkownicy aplikacji notiOne + użytkownicy aplikacji współpracujących) i liczba ta rośnie z każdym dniem"

Więcej informacji znajdziesz w linku http://www.notione.com


Dla zainteresowanych mam niespodziankę

AŻ 3 LOKALIZATORY DO ROZDANIA



Lubisz już mnie? Polub
                                                      
ZASADY

W komentarzu pod tym wpisem napisz dlaczego chcesz zdobyć lokalizator?
Zaznacz jaka opcja cię interesuje: brelok, czy opaska?

Będzie mi bardzo miło jeśli zaprosisz do zabawy znajomych oznaczając ich na fb KLIK

Wygrywa 3 osoby
Każda z wygranych osób dostanie urządzenie z półrocznym abonamentem do wykorzystania.
Bawimy się od 13-19.12.2016r
Wyniki będą podane w zaktualizowanym wpisie.

Gratuluje i zapraszam do kontaktu:
Anna Lewandowska
Magdalena Kołek
Małgorzata Stryjeckja






Zobacz, jak to działa

Bezpieczne klucze


Bezpieczne dzieci


Bezpieczne zwierzaki