KOSMETYCZNE SZALEŃSTWO NAD MORZEM.


           Kiedy dowiedziałam się o zapisach na czwartą już edycję Secrets of beauty-porozmawiajmy o urodzie wiedziałam, że choćbym miała wcisnąć się do cudzej walizki nie zabraknie mnie na nim. Byłam szczęśliwą uczestniczką trzeciego SOB, które już wtedy wywarło na mnie ogromne wrażenie. O spotkaniu pisałam TU. Szczególne cenne dla mnie jest to, że mogłam uczestniczyć w kosmetycznym spotkaniu nie prowadząc bloga kosmetycznego. Co więcej, w maju przetarłam szlaki dla innych autorów blogów parentingowych i tym razem miałam zaplecze silne w dzieci. Do tego tematu jeszcze wrócimy.

            Czy SOB warte jest ośmiu godzin podróży? Śmiało, oceńcie sami. W swych progach gościł nas Natura Park. Przypadł nam komfortowy, piętrowy dom, który zapierał dech w  piersi zapachem świeżego drewna.Park, altana z grillem, fontanna, tężnia wejście do groty solnej i napis przed recepcją: "Czynne od otwarcia do zamknięcia". Plan z mozlolnym rozpakowaniem i czystym lenistwem od razu zszedł na dalszy plan. Tuż po kolacji  Michał powitał nas warsztatem z marką Pierre Rene. od razu zaczęłyśmy snuć wspomnienia, kiedy dwadzieścia lat temu jedyny dobry i cenowo dostępny tusz do rzęs był tuszem właśnie tej firmy. nasze makijaże wraz z wacikiem odeszły w zapomnienie (i bardzo dobrze), gdyż miałyśmy macać, głaskać, malować, dotykać i chłonąc testowe kosmetyki. Jako ochotniczka pobiegłam na krzesełko do malowania, chwilę później cieszyłam się muśnięciem mrozu na policzkach, pięknymi brwiami (AAA! nareszcie paletka do malowania brwi z odcieniem szarego), wytuszowanymi rzęsami oraz zabójczymi rubinowymi ustami. Szał kolorów, magia kolorowych tuszów oraz moja największa miłość: najlepiej rozczesujący rzęsy tusz Genial Volume Pierre Rene.



             Sobota przyniosła dzień pełen wrażeń, wiadomości, testów i dobrego humoru. Zanim się spostrzegliśmy kosmetyki  Dermo Future były w naszych rękach. Nie był to mój pierwszy raz z nimi, ale informacje jak je stosować, by były najbardziej wydajne i skuteczne była bezcenna. Zaczynam kurację do twarzy z komórkami macierzystymi wspomagana mezollorelem (chcecie poczytać o wrażeniach 300 nakłuwań maleńkich igiełek na twarzy?).


          Cały zestaw masek z glinki kambryjskiej zaprezentował Dermaglin. Włosy, stopy, twarz, oj będzie się działo, tym bardziej, że specjalnie  zmyślą o mężczyznach, którzy coraz częściej świadomie wybierają kosmetyki są również maseczki dla nich (to jak, relacja w formie filmiku z Marcinem w roli błotnego potwora?).

         

       Kolejnym balsamem dla uszu i skóry była Ilua zetknęłam się z nią już  w maju, jednak wtedy dojechałam zbyt późno na warsztat. Tym razem jednak byłam od pierwszego słowa. Zaskoczyło mnie, że pomimo, iż cena kremu nie jest mała pomysłodawczyni/producentka zapewnia, że starcza na kilka miesięcy, co daję cenę kremu  poniżej 30zł na miesiąc. Czy to dużo na krem, który jest robiony specjalnie dla zamawiającej go osoby dopiero po zamówieniu go? tak moi drodzy, kosmetyki Ilua, nie stoją na półkach z długa data ważności, robione są na świeżo i takie też są dostarczane.


   
              Kolejna niespodzianka była obłędnie pachnąca. Rozkosz zmysłów, subtelna woń, która towarzyszyła nam cały dzień dzięki Fabryce świec-Polskie świece. Tu musieliśmy się wykazać: robiliśmy własne woski zapachowe. Kiedy słuchaliśmy, jak pan Jacek z pasją opowiada o formach, zapachach, drodze do obecnych rozwiązań chciało się tylko jednego: TYCH świec. O opium jeszcze usłyszycie. Specjalnie dla was promo do końca listopada z kodem B1UTDJ9T10% rabatu, szczegóły na zdjęciu poniżej.


       
              Kolejnej marki nie musi mi nikt przedstawiać. Znam kosmetyki Plus dla skóry od kilku miesięcy. Zarówno te dla dorosłych, jak i dla dzieci. Brawa za odwagę dla Roksany, za wystąpienie przed profesjonalistami, osobiście nie podjęłabym się wystąpienia przed kosmetologami nie mając przygotowania przynajmniej równego im. O kosmetykach mogę powiedzieć na razie tyle: szampon dla dzieci , do włosów zniszczonych, wypadających sprawdzają się rewelacyjnie.


     
            Naturalne kosmetyki Sylveco to dla mnie nowość. Maska do włosów, ziołowy płyn do płukania ust, żel do mycia twarzy oraz kremowy płyn do kąpieli dla dzieci czekają w kolejce na wypróbowanie. Zainteresowani opinią?
        
          Nastepną niespodzianką był Norel. Używam pianki do mycia twarzy i toniku, ciekawa jestem działania serum odmładzające wiecie w pewnym wieku należy zacząć się nieco "prasować".

   
      Wstyd się przyznać, ale Harmonique to moje odkrycie. Nie znałam, nie używałam, będzie nowe doznanie. Z reakcji pozostałych uczestników spotykania wnoszę, że są warte uwagi.

     
       Ostatni warsztat był zaskoczeniem, niespodzianką i nie dowierzaniem większości uczestników. Michał dał nam próbki kremów w testowych, neutralnych opakowaniach. Ocienialiśmy zapach, konsystencje, wchłanialność. Na tej podstawie wycenialiśmy na tyle ile powinien każdy z nich kosztować. Nie zdradzę nazw kremów, jednak powiem tylko tyle: najwyżej wyceniony i punktowany został krem, który cenę sklepową ma nie  wyższą niż 9,90zł, a został kupiony na promocji za 8zł 35gr.

              Czas umilały nam słynne muffiny Michała, łakocie i łakocie od Mieszko. Serdeczne podziękowania dla organizatora Michała  za pomysł na nierutynowe spotkania blogerów, niezamykanie się w ścisłym gronie kosmetycznych. Ekipa, z która miała okazję obcować przez trzy dni dała mi wiele radości, relaksu i zapas dobrego humory na najbliższe pół roku. Projekt denko nabrał nowego znaczenia i nie byłabym sobą gdybym go dwojako nie zinterpretowała. jestem pewna, że wiosna przyniesie nowy, jeszcze bardziej nierutynowy event urodowy. Do zobaczenia w piątej edycji SOB nad morzem #ole.







Odjechane zdjęcia i integracja?

                                             

CONVERSATION

21 komentarze:

  1. tak to był szaleństwo, ale kolejne szkolenie kosmetyczne za kilka dni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde spotkanie uczy nowych rzeczy, peeling cukrowy i silny sprawdza się rewelacyjnie :)

      Usuń
  2. Spotkanie było mega ale i poziom za każdym razem coraz wyższy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takiej zmianie poziomów za chwilę będzie trzymać pion. Dres i piżamkę będziemy musiały zostawić w domu ;)

      Usuń
  3. Powiem tak - warto było jechać te 8 godzin :-).

    OdpowiedzUsuń
  4. Daj znać jak pachną świece i jak jest z ich trwałością ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Daj znać jak pachną świece i jak jest z ich trwałością ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla Was warto się starać i robić coraz to lepsze Secrets of beauty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli kolejne ma być lepsze to dres będzie ostatnią rzeczą o jakiej pomyślę podczas pakowania, kolejny poziom to już szpilki, kapelusze i suknie wizytowe :*

      Usuń
  7. Już pierwsze zdanie wywołuje salwę śmiechu, a to dopiero pierwsze zdanie jakie przeczytałam <3 <3 <3 w mojej walizce byś się zmieściła spokojnie, jeszcze koty by weszły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój blog jest pisany z duża dozą humoru, zresztą czego się spodziewać jeśli w wyszukiwarce wpisujesz: "jak dobrze obciągać na pięć sposobów?" i wyskakuje ci blog parentingowy-oczywiście polecam ;)

      Usuń
  8. Poza kosmetykami Pierre rene nie znam żadnych...jeszcze! :) Osiem godzin podróży - podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powrót zajął dłużej, po tym, jak pociąg stanął 20km od naszego domu i stał godzinę wezwaliśmy ojca, żeby nas zabrał ;)

      Usuń
  9. Świetnie opisałaś, a ja się bardzo, bardzo cieszę, że pomimo wielu przygód mogłam spędzić z Wami ten szalony weekend,wspaniały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że jednak udało ci się dojechać :)

      Usuń
  10. Chyba by mnie skręciło gdybym po raz drugi nie dotarła. Było czadowo, ale z taką ekipą to był niemal pewniak :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet na piechotę i w cudzej walizce, ale dotrzemy :)))

      Usuń
  11. To było spotkanie, które na długo zapadnie w pamięć. Działo sie dużo, oj działo....

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystko ładnie pięknie, ale tylu godzin podróży bym nie dała rady :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Widać, że spotkanie udane. 8 godzin to jeszcze nie tak źle ;)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.