Nastoletnia mama


Dziś na rozmowę zgodziła się moja czytelniczka, niewiele starsza od mojego syna. Samodzielna, młoda mama. jak to jest być nastoletnia mamą, czy to ogranicza i jaka rewolucje wprowadza w życie? O tym opowie nam Dominika.

Ile miałaś lat, jak zaszłaś w ciążę? szesnaście?
Dokładnie, dzień po moich urodzinach.

Mieszkałaś z rodzicami? jak przyjęli wiadomość o tym, że dość wcześnie zostaną dziadkami?
Mieszkam sama od kiedy skończyłam 18 lat. Rodzice nie są razem, mieszkałam z mamą, przyjęła to bardzo dobrze, kupiła drugi test, zabrała mnie do lekarza, jak tylko dowiedziała się, że to będzie dziewczynka zaczęła kupować sukienki, różowe ciuszki. Ojciec nie wierzył. Uwierzył dopiero jak urodziłam.
Dostałaś od życia przyspieszony kurs dorastania, miałaś chwile zwątpienia?
 Ciąża była dla mnie szokiem. Dopiero skończyłam 16 lat, a tu niespodzianka. Ale od początku wiedziałam, że sobie poradzę.

Dlaczego wyprowadziłaś się od mamy?
Mama mieszka na dwóch pokojach z trójką mojego rodzeństwa i swoim partnerem. Nie było miejsca jeszcze na mnie i moje dziecko. Mama mnie nie wyrzucała, sama doszłam do takiego wniosku, próbowałam tam mieszkać, ale moje dziecko i dzieci mojej mamy budziły się na wzajem. Cały czas był płacz, moja siostra nie miała warunków do nauki.

Jak utrzmywałaś się po wyprowadzce?
Najpierw mieszkałam u ojca mojej córki. Mama dawała mi na jedzenie. On miał pokój z osobnym wejściem, więc myśleliśmy, że tak będzie dobrze. Niestety po tym jak się wprowadziłam wyszły jego problemy rodzinne takie jak alkoholizm. Nikt nie szanował naszej prywatności, jak drzwi nie były zamknięte na klucz wchodzili bez pytania, jak zamykaliśmy dobijali się nie raz budząc córkę. Wytrzymałam do mojej 18 i wynajęłam mieszkanie. Bardzo pomogła mi mama - opłacała mieszkanie dopóki nie znalazłam stałej pracy.

Jesteś z ojcem dziecka, jak on zareagował na ciążę?
Ojciec Wiktorii na początku olał sprawę. Zachowywał się jakby dziecka nie było. W niczym mi nie pomagał. Obudził się jakieś pół roku po tym, jak go zostawiłam. Po naszym rozstaniu zaczął pić i imprezować. Musiał dorosnąć i wytrzeźwieć - w każdym znaczeniu tego słowa. Teraz jest dobrym ojcem, chociaż nasze relacje nie są takie jak być powinny. Nie wybaczy mi tego, że jestem z innym, że jego córka ma teraz dwóch ojców.

Jak przyjęli twój stan rówieśnicy, szkołą, dalsza rodzina?
 Mieszkałam w małym mieście, więc rówieśnicy bardzo się zainteresowali. W sumie interesują się do dzisiaj, chociaż mnie już tam nie ma. Dyrektor technikum do którego się dostałam kazał mi zabierać papiery - i tak moja ciąża była zagrożona, musiałam leżeć, więc nie miałam siły się kłócić - a szkoda, bo przez to trafiłam na miesiąc do ośrodka szkolno-wychowawczego. Dalsza rodzina udała, że nic się nie dzieje.

Mama cię wspierała?
Nikt nie wspierał mnie, jak mama.

Jak traktowano cię gdy rodziłaś, jako kobietę-matkę, czy smarkulę, która wpadła?
Lekarze traktowali mnie dobrze, niektóre położne na patologii ciąży gorzej, ale nie specjalnie się tym przejmowałam. Jedna przyszła i powiedziała, że jak ja to sobie wyobrażam, że nie umiem nawet trzymać dziecka. Mam brata starszego od mojej córki dwa lata, więc opieka nad noworodkiem to nie była dla mnie czarna magia. Były bardzo zdziwione jak po porodzie okazało się, że jednak wszystko umiem.

Ktoś dawał ci do zrozumienia, że sobie nie poradzi? Zmarnujesz życie?
Kiedy byłam w ośrodku pani psycholog powiedziała mi, że zmarnuje sobie życie, że tyle rodzin nie może mieć dzieci, a ja jestem jeszcze młoda i zrobię sobie nowe. Dosłownie tak powiedziała. Psycholog. Wstałam i wyszłam. Gdybym jej posłuchała być może nigdy nie miałabym już dziecka, bo przez komplikacje w ciąży i po porodzie mogę mieć problem z zajściem w ciążę. Rodzina ojca Wiki cały czas mówiła, że wszystko robię źle..

Nie żal ci tego, ze koleżanki, koledzy śpią do południa, bawią się na imprezach, a ty idziesz rano na plac zabaw, a wieczorem nadrabiasz prace domowe?
Nie. Dziecko mnie nie ogranicza. Jeżeli chcę iść na koncert mój ojciec, albo jego dziewczyna zostają z Wiktorią, chociaż nie mam takich potrzeb często, mama mieszka teraz na drugim końcu Polski, więc nie może mi pomóc..

Kim byś była, gdybyś nie była mamą?
Nie byłam grzecznym dzieckiem, więc boję się nawet myśleć. Mogę powiedzieć, że dziecko uratowało mi życie.
Można sobie ułożyć życie z dzieckiem?
Oczywiście. Właśnie to robię

Czy młodego mężczyzny nie przeraża odpowiedzialność, która podejmuje wiążąc się z tobą?
Mój chłopak wiedział w co wchodzi. Kamil jest bardzo dorosły jak na swój wiek (teraz 18), chociaż zdarza mu się zachowywać tak jak inni w jego wieku, ale nie mam pretensji. I tak bardzo dobrze daje radę przy 20latce z dzieckiem

 Jakie masz plany? Uczysz się? Pracujesz?
 Nie mogłam wcześniej znaleźć pracy, która dopasuje się do mojej szkoły, więc udało mi się skończyć tylko pierwszą klasę liceum. Teraz mam taką pracę, w której sama wybieram kiedy pracuję, więc od września kontynuuję edukację. Chcę skończyć liceum, zrobić później roczne technikum pomocy stomatologicznej i iść na studia. Do tej pory jak byłam w pracy córką zajmowała się najpierw mama jej ojca, jak wyjechałam robią to mój ojciec i jego dziewczyna, ale od września idzie do przedszkola.

 Dziękuję Dominice Rosłańskiej, bohaterce artykułu za szczerość i odwagę podzielenia się swoją historią.

Polecany artykuł
                                                 

CONVERSATION

12 komentarze:

  1. Dzielna Dziewczyna i mądrzy dziadkowie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo Dominiko, sił i radości życia :) pozdrawiam Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  3. Postawa i plany życiowe godne podziwu. Tylko czy rzeczywiście jest taka szczęśliwa i była na początku. Często innym pokazuje się i opowiada o tym jak to sobie radzimy i jesteśmy szczęśliwi gdy w głębi serca i głowy rozpaczamy i chcielibyśmy uciec na koniec świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadna matka nie jest non stop szczęśliwa, jeśli któraś twierdzi, że tak jest to, albo kłamie, albo coś bierze. Całkowicie normalnym jest to, że czasem każda z nas ma ochotę rzucić to wszystko w cholerę i uciec. Nie da się bez przerwy zachwycać macierzyństwem. Jednak przeważnie jest więcej dobrych chwil niż tych kiepskich i można odnaleźć szczęście.

      Usuń
  4. Godna podziwu postawa, siły i determinacji życzę Ci Dominiko

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzę Dominiko samych powodzenia i samych radości w życiu :) Przypomina mi to historię starszej córki, która urodziła na początku 4klasy LO, też jej to uratowało przyszłość, bo tatuś pozwalał na wszystko na złość mi. Dyrektor jednak nie kazał zabierać papierów, skończyła szkole z wyróżnieniem, miała jednak dużą pomoc i moją i rodziców chłopaka. Po maturze od razu poszła do pracy ale też studiowała. Po maturze od razu wzięli ślub, ma też synka, piszę "ma", bo męża po 10latach ślubu potraciły dwa samochody, jeden po drugim i od półtora roku jest wdową. Rodzice jej męża nadal pomagają, mimo że ma drugiego partnera... Pomoc niestety ma duże znaczenie. Uważam, że nie powinno się utrudniać skończenia szkoły. Drektor Twojego technikum to zwykła ciota i palant. :/ Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoła życia po części na własne życzenia, ale życzę tej dziewczynie jak najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.