JAK SKUTECZNIE ZEPSUĆ PIERWSZE DNI W PRZEDSZKOLU?

niedziela, 3 września 2017
  
                W piątek część dzieci poszła już do przedszkola, jednak znaczna grupa maluchów po raz pierwszy do swojej placówki trafi w poniedziałek. Z reguły są to bardzo sympatyczne początki, które zmieniają się w radosne wyprawy, jednak mogą stać się dramatycznymi rozstaniami, zakończonymi spazmami i histerią. Jak skutecznie zepsuć dziecku pierwsze dni w przedszkolu? Oto krótki poradnik:


O jaki biedny, jak ty cały dzień wytrzymasz bez mamy?

Babcie, ciocie, dziadkowie, wujkowie, sąsiadki i reszta dobrodusznego towarzystwa wciąż zadaje dziecku pytania, jak wytrzyma bez mamy w przedszkolu. Im bliżej września tym częstotliwość pytań zaczyna przypominać oskarżenia i nagonkę. Dziecko czuje się zagubione. Przedszkole, którego nie zna zaczyna odbierać, jako coś strasznego. I ten CAŁY DZIEŃ BEZ MAMY! Nie na pewno nie wytrzyma.

Dopuścisz do tego? Gratuluję, właśnie na starcie zapinasz w dziecku blokadę przed wyjściem z domu. Strach przed nieobecnością mamy nasili się już w pierwszym tygodniu, bo dziecko nasłuchało się już o tym rozstaniu. Masz zapewnione pół roku cyrku w szatni.

Mamusia nieumiejąca wyjść z przedszkola.

Przeważnie jest to mama , zdarzają się również niereformowalne babcie. Zamiast pójść z dzieckiem spacerowym, ale stanowczym krokiem do grupy przedłuża czas rozstania. Przytula, okazuje tęsknotę i niechęć do rozstania. To po co zapisuje dziecko do przedszkola? Niech siedzi z nim w domu, zamiast mącić w głowie.

Każde dziecko wyczuwa emocje. Kiedy opiekun pokazuje, że nie chce się rozstać, dziecko również nie zechce. Gratuluję, właśnie zapewniasz sobie i innym kilka miesięcy dramatycznego wycia potomka.

Łzy w oczach.

Zamiast zaprowadzić dziecko do grupy mama zaczyna pociągać nosem. Jeden z gorszych typów, jakie widziałam. Nawet jeśli dziecko jest pozytywnie nastawione do przedszkola, zaczyna płakać razem z mamą. Rozstanie przeciąga się, płacz udziela się większości dzieci w grupie.

Komentarz j.w.

Gdzie moje buty?

Dziecko do przedszkola idzie wystrojone w nowe ubranka, ma spakowane ciuchy na zmianę i... nie wie, co miało na sobie. Zamiast pozwolić maluchowi aktywnie uczestniczyć w wyborze stroju mama szybko ubiera go w to, co zaplanowała. Pakuje po kryjomu ubrania na zmianę i odstawia do placówki. Błąd. Dziecko ma prawo znać własne ubrania i buty. Wspólne pakowanie to nie tylko frajda, ale również zaznajomienie z garderobą. Jak dziecko ma czuć się pewnie kiedy nawet nie umie znaleźć własnych majteczek na zmianę?

Pozwól na samodzielność, dasz dziecku poczucie bezpieczeństwa i pewność siebie.

Jak ty wytrzymałeś cały dzień w przedszkolu?

Pytanie powodujące niepokój oraz sygnalizujące, że coś jest nie tak z tym przedszkolem. Nawet jeśli dzień był świetny należy zacząć płakać i bronić się przed jutrem. Może dorośli mają rację? Jak ja tam wytrzymam?

Gratuluję, właśnie babcia, sąsiadka, czy dziadek zaszczepili w dziecku niepewność. Na wszelki wypadek popłacze ze dwa-trzy miesiące w szatni. Bo może wcale nie jest w przedszkolu tak fajnie, jak dziecko odczuło pierwszego dnia.


Myślisz, że przesadzam? Idź rano pod przedszkole i posłuchaj tego, co dzieje się w szatni, koncert do stycznia, dzięki tego typu trosce i pytaniom.


Podobny artykuł

Jak wyglądały pierwsze dni przedszkola twojego dziecka?
A może właśnie od września zaczynacie?

Lubisz już mnie? Polub.
                                              

37 komentarze

  1. Bardzo mądry artykuł, choć przyznam się, że pierwsze rozstanie było bardzo podobne, ale łzy uroniłam dopiero w pracy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy dziecku się trzymałaś, to najważniejsze (Y)

      Usuń
  2. Im spokojniej same podejdziemy do tematu, tym lepiej dziecko zniesie pierwsze dni w przedszkolu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dziecko nie musi słyszeć, że mama ma obawy, wyczuje je.

      Usuń
  3. O tak, znam te typy, od września znów się zacznie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby nie, my też od września do przedszkola.

      Usuń
  4. dlatego ja się modlę coby tatusiowi zmienili zmiany w pracy i żeby on Młodego zawoził,chociaż ten pierwszy tydzień.

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas nikt nie zadaje idiotycznych pytań typu "jak wytrzymasz bez mamy, na szczęście! Przede mną właśnie ciężkie rozstanie z dwulatką idącą do przedszkola. Tak, dobrze czytasz, przede mną, bo o to, że mała się tam odnajdzie, jakoś w ogóle się nie martwię a ja na szczęście mam pracę, to nie będę się zamartwiać, całymi dniami, czy aby na pewno jej tam dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwuletnia Gaba posła do przedszkola, poradziła sobie świetnie, teraz trzyletnia Melka, już wiem, że będzie ciężko.

      Usuń
  6. Jakże realny i potrzebny tekst. Rozumiem troskę ale nie wolno nam swoich obaw przeżucac na dzieci. One są jak barometr i wyczuwają strach a jak rodzic się obawia to znaczy że w przedszkolu mogę spodziewać się najgorszego. Rodzice weźcie sobie te rady do serducha

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe u nas to syn pierwszy plakal .2 dni katargi a tydzien jesc nie moglam.Potem bylo juz tylko lepiej ale i z nim i ze mna :P Ale nigdy tak nie rozmawialismy przy nim.Raczej przedszkole w swietle przyjaznym opisywalismy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Byłam przygotowana na płacz, pierwszy dzień mogłam być z synkiem, jako ze mieszkamy w Anglii balam się czy sobie poradzi z językiem, jednak okazało się ze w przedszkolu jedna pani to Polka, po wejściu do grupy Oluś się rozejrzał, zrobił papa i powiedział " Idź mama do domu i przyjdź tak jak obiecałas " ja w szoku, no ale poszłam :) od tego dnia a było to prawie dwa lata temu, synek ani razu nie zaplakal, że nie chce iść do przedszkola, we wrześniu zaczyna szkole i juz nie może się jej doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Częściej rodzice mają obawy niż dzieci.

      Usuń
  9. U nas jest raczej wyczekiwanie i radość, że pójdzie do przedszkola z bratem w końcu ;) Panie i miejsce zna, bo często ze mną odbiera i ze dwa razy byliśmy na zajęciach jakiś dla rodziców i rodzeństwa. Jak będzie zobaczymy, ale ja na pewno sygnałów negatywnych wysyłać nie będę :) Za to wie, że po obiadku będę a wcześniej się będzie bawił, więc jak po obiedzie mnie nie będzie to by się mogło zacząć ewentualnie, a że będę, to raczej powinno być wszystko ok, chyba że inne dzieci zaczną płakać, to może się z nimi łączyć w bólu najwyżej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gaba tak weszła do przedszkola- w listopadzie, pieresxy dzień, ona dzierstko przez szatnię i na cały głos spytała: "czemu oni tak wyją?" ;)

      Usuń
  10. My na szczęście mamy to już za sobą. Przerabialismy to jak Pierworodny szedł do żłobka. Ale to bardzo przydatne informacje dla początkujących mam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właś moja najmłodsza od wrześnis będzie przedszkolakie, liczę na to że kilkoro młodych rodziców przeczyta.

      Usuń
  11. Popieram :) W zeszłym roku w tym temacie też pamiętam się u Ciebie udzielałam :)) z racji zawodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za przypomnienie, całkiem o nim zapomniałam :)

      Usuń
  12. Dobre rady,na szczescie tata bedzie zaprowadzal, a ja poplacze jak wyjdą z domu..

    OdpowiedzUsuń
  13. My też zaczynamy we wrześniu...ja mam mega stracha bo Ola jest bardzo bojaźliwym dzieckiem, wpadającym w panikę w większej grupie dzieci, do tego nie lubia kontaktu fizycznego z osobami których nie akceptuje...oj będzie cieżko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie - chyba, że sama będziesz tego chciała. Zapraszam za miesiąc i napisz proszę, czy było naprawdę tak źle, bo z tego co ja widziałem, to tylko te dzieci miały problem, których mamy się użalały. Głowa do góry! Twoja córa jeszcze nie raz Cię zaskoczy i to pozytywnie. Moich kilka rad:http://rodzinawpraktyce.pl/jak-przygotowac-dziecko-przedszkola/

      Usuń
  14. Oj pamiętam jak mój starszak szedł do zerówki (do p-la nie chodził), dusiło mnie w gardle, ale opowiadałam, że będzie fajnie i mimo, że byłam bliska zwału i histerii (nigdy wcześniej się ze mną nie rozstawał) odprowadziłam go 2-go września do sali. Poszedł bez mrugnięcia okiem. Jako jedyne dziecko ryczał przez cały rok - jak go odbierałam bo codziennie uważał, że był za krótko :D W tym roku młodszy idzie do p-la i uparcie twierdzi, że absolutnie p-le go nie podnieca :) Zobaczymy jak będzie, ja już jestem zaprawiona w boju i na pewno nie przeżywam tego tak jak za pierwszym razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gaba tak ryczała do końca pierwszej klasy, że za szybko ją odbieramy ;)

      Usuń
  15. U nas od początku M. prowadzał syna do żłobka, bo ja siedziałam z młodszą w domu. Martwiłam się, ale w samotności, a on sobie świetnie poradził. Teraz i ja nie mam z tym problemu. Fifi w podskokach wychodzi z domu, daje mi tylko buzi na do widzenia a na miejscu mówi tatusiowi "cześć" i trzaska mu drzwiami przed nosem;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo trafnie ujęte. Samo sedno.
    Wiele takich błędów widziałam we wrześniu w przedszkolnej szatni. Efekt - długie płacze przez wiele miesięcy. I to mamusiowe "jak będziesz płakać, to po Ciebie nie przyjdę". ZGROZA.

    U nas był pełen spokój, choć spodziewałam się czegoś zupełnie odwrotnego. Starsza córa od zawsze była dzikuskiem, bała się innych dzieci. Było o tyle łatwiej, że przedszkole zaczęła 1,5 roku temu, po feriach zimowych, kiedy reszta dzieci już miała skończoną fazę histerii. Ja Młodzież nastawiałam bardzo pozytywnie do przedszkola, rozstania zawsze były krótkie, bez nadmiernych emocji. Skutek jest taki, że od samego początku pokochała przedszkole. Teraz już od miesiąca "truje" mi, kiedy w końcu do niego wróci :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ooo jak wszystko fajnie ujęte :D
    Hania jak szła do przedszkola w wieku 3 lat wyła 2 tygodnie codziennie, rano wstawała uśmiechnięta, cieszyła się,że idzie do przedszkola (jednocześnie jeździła z kuzynem i kuzynką do jednej grupy, ja jeździłam też ją odprowadzać,bo niestety 3-latki nie mogły jeździć autobusem i trzeba było samemu codziennie zawozić i odbierać), przychodził moment wejścia na salę i płacz, ale mamusia twarda bestia, dała dziecko pani, buziaka i wychodziła :D potem był płacz bo do domu nie chciała wracać tak się podobało :P raz się popłakałam z nią,ale to kwestia hormonów bo akurat w ciąży już byłam

    Milenka też jako 3-latka poszła,dokładnie 3,5, ona już zaczęła jeździć busem z wioski, pierwszego dnia pojechałam z nią aby sprawdzić czy będzie płakać i jak się zachowa, obawy niesłuszne, bo biegiem poleciała się bawić, była tam jej koleżanka z wioski i kuzynka, na drugi dzień już ją samą do busa wsadziłam i jeździ tak już 2 rok :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Od września mój 3 latek szaczyna przygodę z przedszkolem.. stresuje się, ale damy rade ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Z wszystkim się zgodzę ale pod jednym warunkiem, że przedszkole w którym zostawiamy dziecko nie budzi naszych zastrzeżeń i jesteśmy o dziecko spokojne bo wiemy że ma dobrą opiekę, że opiekunowie potrafią być dla dzieci, potrafią budować relacje w grupie. Mój syn przez pół roku do nikogo nie powiedział słowa w przedszkolu. Miesiące płaczu kiedy byl sam sobie na posmiewisko innych dzieci zostawiany w szalonym płaczu i panice na środku sali sam sobie. Pani było później na ręce że bawi się w kącie sam i ma problem z głowy. Nie podjął nawet kontaktu z dziećmi do których chodzimy i razem się bawią. Pani psycholog ewidentnie stwierdziła że problem tkwi w miejscu czyli przedszkolu a nie w dziecku.
    Niestety nie mogłam zmienić przedszkola bo w innych do których dziecko było zapisane nie było miejsc i musiał pójść najbliżej swojego miejsca zamieszkania. Sama jestem pedagogiem, widziałam pracę wielu nauczycieli ale są jeszcze małe szkoły na wsiach których nie można nazwać szkołą tylko przechowalną, gdzie od nauczycieli można usłyszeć że żadne dziecko z płaczu jeszcze nie umarło. Zazdroszczę wszystkim, którzy trafili na nauczycieli z powołania.

    OdpowiedzUsuń
  20. Otóż to!!! To my wkładamy dzieciom w głowę pewne zachowania. Ja tak sam mam z dentystą. Na moje słowa, że jedziemy do dentysty każdy dorosły się spina chce pytać moje dziecko "A nie boisz się?" - nie pozwalam, wyciszam, zagaduję. Bo to my się boimy dentysty! Moje dziewczynki uwielbiają swoją panią doktor! W czasie gdy ona robi ząbka one oglądają bajkę, a potem mogą sobie wybrać wspaniała nagrode z wielkiego kufra pełnego zabawek (drobiazgi). A w poczekalni mnóstwo kredek, mazaków i klocków.....Czego tu się bać? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. U nas w rodzinie to wszystko na opak, mnie odstawiali w pędzie, ani siorbnąć nosem nikt nie zdążył. Ja Omena odstawiałam z ulgą do przedszkola, że ja mogę spokojnie na uczelnie jechać, a on się ładnie z dziećmi pobawi, żadnych płaczów i świrowania. Mały bał się "na drugim roku" dopiero, bo miesiąc oswajał się ze stażystką, która miała kolczyki w twarzy. Jak się do niej przyzwyczaił to przestał świrować przy wejściu na salę.

    Rodzice powinni krótko i stanowczo ucinać wszelkie niepotrzebne i straszące dziecko komentarze swoich najbliższych.

    OdpowiedzUsuń
  22. U nas pierwszy dzień był ciężki, a bardziej sam początek, póki mały widział rodziców, ale za chwilę dostał misia, swoje kolorowe krzesełko i było już dobrze :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.