Nastoletnia mama

sobota, 29 sierpnia 2015

Dziś na rozmowę zgodziła się moja czytelniczka, niewiele starsza od mojego syna. Samodzielna, młoda mama. jak to jest być nastoletnia mamą, czy to ogranicza i jaka rewolucje wprowadza w życie? O tym opowie nam Dominika.

Ile miałaś lat, jak zaszłaś w ciążę? szesnaście?
Dokładnie, dzień po moich urodzinach.

Mieszkałaś z rodzicami? jak przyjęli wiadomość o tym, że dość wcześnie zostaną dziadkami?
Mieszkam sama od kiedy skończyłam 18 lat. Rodzice nie są razem, mieszkałam z mamą, przyjęła to bardzo dobrze, kupiła drugi test, zabrała mnie do lekarza, jak tylko dowiedziała się, że to będzie dziewczynka zaczęła kupować sukienki, różowe ciuszki. Ojciec nie wierzył. Uwierzył dopiero jak urodziłam.
Dostałaś od życia przyspieszony kurs dorastania, miałaś chwile zwątpienia?
 Ciąża była dla mnie szokiem. Dopiero skończyłam 16 lat, a tu niespodzianka. Ale od początku wiedziałam, że sobie poradzę.

Dlaczego wyprowadziłaś się od mamy?
Mama mieszka na dwóch pokojach z trójką mojego rodzeństwa i swoim partnerem. Nie było miejsca jeszcze na mnie i moje dziecko. Mama mnie nie wyrzucała, sama doszłam do takiego wniosku, próbowałam tam mieszkać, ale moje dziecko i dzieci mojej mamy budziły się na wzajem. Cały czas był płacz, moja siostra nie miała warunków do nauki.

Jak utrzmywałaś się po wyprowadzce?
Najpierw mieszkałam u ojca mojej córki. Mama dawała mi na jedzenie. On miał pokój z osobnym wejściem, więc myśleliśmy, że tak będzie dobrze. Niestety po tym jak się wprowadziłam wyszły jego problemy rodzinne takie jak alkoholizm. Nikt nie szanował naszej prywatności, jak drzwi nie były zamknięte na klucz wchodzili bez pytania, jak zamykaliśmy dobijali się nie raz budząc córkę. Wytrzymałam do mojej 18 i wynajęłam mieszkanie. Bardzo pomogła mi mama - opłacała mieszkanie dopóki nie znalazłam stałej pracy.

Jesteś z ojcem dziecka, jak on zareagował na ciążę?
Ojciec Wiktorii na początku olał sprawę. Zachowywał się jakby dziecka nie było. W niczym mi nie pomagał. Obudził się jakieś pół roku po tym, jak go zostawiłam. Po naszym rozstaniu zaczął pić i imprezować. Musiał dorosnąć i wytrzeźwieć - w każdym znaczeniu tego słowa. Teraz jest dobrym ojcem, chociaż nasze relacje nie są takie jak być powinny. Nie wybaczy mi tego, że jestem z innym, że jego córka ma teraz dwóch ojców.

Jak przyjęli twój stan rówieśnicy, szkołą, dalsza rodzina?
 Mieszkałam w małym mieście, więc rówieśnicy bardzo się zainteresowali. W sumie interesują się do dzisiaj, chociaż mnie już tam nie ma. Dyrektor technikum do którego się dostałam kazał mi zabierać papiery - i tak moja ciąża była zagrożona, musiałam leżeć, więc nie miałam siły się kłócić - a szkoda, bo przez to trafiłam na miesiąc do ośrodka szkolno-wychowawczego. Dalsza rodzina udała, że nic się nie dzieje.

Mama cię wspierała?
Nikt nie wspierał mnie, jak mama.

Jak traktowano cię gdy rodziłaś, jako kobietę-matkę, czy smarkulę, która wpadła?
Lekarze traktowali mnie dobrze, niektóre położne na patologii ciąży gorzej, ale nie specjalnie się tym przejmowałam. Jedna przyszła i powiedziała, że jak ja to sobie wyobrażam, że nie umiem nawet trzymać dziecka. Mam brata starszego od mojej córki dwa lata, więc opieka nad noworodkiem to nie była dla mnie czarna magia. Były bardzo zdziwione jak po porodzie okazało się, że jednak wszystko umiem.

Ktoś dawał ci do zrozumienia, że sobie nie poradzi? Zmarnujesz życie?
Kiedy byłam w ośrodku pani psycholog powiedziała mi, że zmarnuje sobie życie, że tyle rodzin nie może mieć dzieci, a ja jestem jeszcze młoda i zrobię sobie nowe. Dosłownie tak powiedziała. Psycholog. Wstałam i wyszłam. Gdybym jej posłuchała być może nigdy nie miałabym już dziecka, bo przez komplikacje w ciąży i po porodzie mogę mieć problem z zajściem w ciążę. Rodzina ojca Wiki cały czas mówiła, że wszystko robię źle..

Nie żal ci tego, ze koleżanki, koledzy śpią do południa, bawią się na imprezach, a ty idziesz rano na plac zabaw, a wieczorem nadrabiasz prace domowe?
Nie. Dziecko mnie nie ogranicza. Jeżeli chcę iść na koncert mój ojciec, albo jego dziewczyna zostają z Wiktorią, chociaż nie mam takich potrzeb często, mama mieszka teraz na drugim końcu Polski, więc nie może mi pomóc..

Kim byś była, gdybyś nie była mamą?
Nie byłam grzecznym dzieckiem, więc boję się nawet myśleć. Mogę powiedzieć, że dziecko uratowało mi życie.
Można sobie ułożyć życie z dzieckiem?
Oczywiście. Właśnie to robię

Czy młodego mężczyzny nie przeraża odpowiedzialność, która podejmuje wiążąc się z tobą?
Mój chłopak wiedział w co wchodzi. Kamil jest bardzo dorosły jak na swój wiek (teraz 18), chociaż zdarza mu się zachowywać tak jak inni w jego wieku, ale nie mam pretensji. I tak bardzo dobrze daje radę przy 20latce z dzieckiem

 Jakie masz plany? Uczysz się? Pracujesz?
 Nie mogłam wcześniej znaleźć pracy, która dopasuje się do mojej szkoły, więc udało mi się skończyć tylko pierwszą klasę liceum. Teraz mam taką pracę, w której sama wybieram kiedy pracuję, więc od września kontynuuję edukację. Chcę skończyć liceum, zrobić później roczne technikum pomocy stomatologicznej i iść na studia. Do tej pory jak byłam w pracy córką zajmowała się najpierw mama jej ojca, jak wyjechałam robią to mój ojciec i jego dziewczyna, ale od września idzie do przedszkola.

 Dziękuję Dominice Rosłańskiej, bohaterce artykułu za szczerość i odwagę podzielenia się swoją historią.

Polecany artykuł
                                                 

Plecak młodzieżowy-myślałam, że to prosty wybór.

czwartek, 27 sierpnia 2015
            Jeśli masz w domu nastolatka wiesz dokładnie, że nie sposób kupić mu czegokolwiek, bez wcześniejszej akceptacji z jego strony. Wyposażenie do szkoły odkładane jest na ostatnią chwilę, tak ostatnią, że pierwszego września biegasz w szale po sklepach nie wiedząc czego brakuje, a co już  macie.

         Zazwyczaj największego kłopotu dostarcza wybór plecaka. On chcę fajny, ty jakikolwiek, byle by przetrwał dłużej niż dwa miesiące. Wyrwany suwak, przetarty spód, urwane ramię. Tak, wiem. Plecak jawi się przed tobą niczym koszmar, dlatego razem z  potomkiem odwlekasz moment zakupu.

         Chcesz zobaczyć coś, co bawi mnie do łez? Zapewne chichoczesz się teraz razem ze mną. Po ataku śmiechu dociera do ciebie, że tak właśnie nastolatek traktuje swój plecak.  Do tego dochodzi jego gabaryt. Jeśli nie upchnie w nim deskorolki, to chociaż niech zmieszczą się w nim rolki (nie oszukuj się,młody nie nosi książek, zeszyt ma jeden do wszystkiego, plecak ma pomieścić rzeczy, według niego WAŻNE).
     
            Oczywiście wybór należy do ciebie, ze swojej strony polecam plecaki TOPGAL.
Taki, jak ten z obrazka poniżej spędził z nami dwa miesiące. Wypchany na maxa, używany w warunkach ekstremalnych, jeździ z nami wszędzie. Jest tak pakowny, ze mąż, ważący ponad 100kg powiedział dość, kiedy chciałam go "dopakować"-odmówił noszenia. Co więcej po dwóch miesiącach intensywnej eksploatacji wygląda, jak pierwszego dnia.  Przekonałam cię? Nie?

Jak z plecakiem, już wybrany?
Były jakieś problemy z wyborem? czy poszło z marszu: ma być z ulubionych bohaterem.
                                         

Anoreksja-samobójstwo na raty.

niedziela, 23 sierpnia 2015
   
    
foto Bartek Sadowski

       Kiedykolwiek miałeś kontakt z anoreksją, autyzmem i alkoholizmem? Bagaż, który ciążyłby kilkorgu, dźwiga jedna osoba. Młoda, zdolna, nieco zagubiona, ale bardzo silna kobieta.
"dziewczyna, która nie byłą gotowa zostać kobietą, a została Matką.
Nie należy się poddawać, a każdy upadek uczy nas, jak podczas kolejnego, mądrze się asekurować i szybciej wstawać". Tymi słowami wita  u siebie moja rozmówczyni. Kiedy wchodzę na jej bloga czuję spokój, którego zazwyczaj mi brakuje. Z każdego słowa bije mądrość i nieopisane cierpienie. Po zapoznaniu z jej młodszym blogiem, zapragnęłam ja obnażyć.

Jesteś młoda, piękna, powinnaś być pewna siebie, dlaczego na siłę chcesz się zmieniać?

Dziękuję za tak miłe słowa, ale ja... Nie czuję się pewna siebie ani tym bardziej piękna. Znośne odbicie w lustrze widzę po zejściu poniżej pewnej wagi. To trochę tak jakby liczby pozwalały mi czuć się atrakcyjną. Nadal chciałabym się wizualnie zmienić z dwóch powodów. Po pierwsze aby podobać się samej sobie. Po drugie by czuć akceptację ze strony reszty świata. Przynajmniej tak to postrzegam. Że dopiero chuda będę ładna. Że na skraju choroby zostanę zauważona i doceniona. Że wtenczas gdy osiągnę ten "sukces", to zasłużę na to by "być".


Kiedy zrozumiałaś, ze masz problem?

Ja chyba od początku wiedziałam, że coś jest nie w porządku. Odnoszę wrażenie, że w jakimś stopniu to wszystko działo się pod moim nieświadomym nadzorem. Z dnia na dzień po prostu przestałam jeść. To było jakiś czas po wyprowadzce ojca. Chciałam znowu być dostrzeżona, potrzebna. Miałam świadomość, że robię coś nie tak, ale dopuściłam do siebie to w stu procentach po wielu latach. Takim punktem zrozumienia istoty problemu było błaganie o pomoc na krótko przed próba samobójczą. Ale tu już problemy były na wygranej pozycji.


Sama do tego doszłaś, czy ktoś z otoczenia?

Sama. Moja mama długo nie dopuszczała do siebie, że mam problem z zaburzeniami odżywiania. Zawsze byłam "tylko" znerwicowanym biednym dzieckiem alkoholika. Moją chorobę traktowała jako formę fałszywej wymówki, w którą i tak zbyt trudno było jej uwierzyć.

Czym jest anoreksja? Jak z tym żyć?

Z tym nie da się żyć. To nie jest życie. O ile ma się szczęście i nadal egzystuje, a nie spoczywa w trumnie, to i tak jest się emocjonalnym wrakiem. Zaburzenia odżywiania odcinają całkowicie dopływ tlenu. To zapętlające się kłamstwa i samobójstwo na raty. Życie z anoreksją to rodzaj dryfującej wegetacji.  Samo odrzucenie jedzenia to wierzchołek góry lodowej. Pod powierzchnią kryje się mnóstwo poczucia winy, samotności, frustracji i autoagresji.


Czy wychowanie się z alkoholikiem wpłynęło na twoje dzisiejsze życie?

Oczywiście, że tak. Dzięki temu jestem tym kim jestem w punkcie życia w którym się znajduję. Alkohol w domu zmusił mnie do ekspresowego wydoroślenia. Kazał przystosować się do mało komfortowych warunków. Nauczył czym jest strach. Teraz jako dorosła kobieta dostrzegam również inne rzeczy. Np. to, że w pewien sposób zrozumiałam ojca. Jego chorobę. I fakt, że nie walczył. Mnie ta myśl daje kopa w tyłek pt. "Ty nie przegrasz, bo Ty chcesz wygrać pojedynek z problemem". Otrzymałam także świadomość mojej tożsamości. A dokładniej to, że tylko ode mnie zależy czy poddam się chorobie i kolekcjonowanym utrudnieniom serwowanym przez los.


Jaka jest twoja relacja z mężczyznami?

Za każdym razem była ciężka. Jestem w związku z moim partnerem prawie osiem lat i mam świadomość przez jakie piekło przeszedł. Relacje z mężczyznami w moim przypadku są jakby rozdwojone. Z jednej strony pragnę mieć partnera-opiekuna. To chyba kwestia braku postaci ojca w dzieciństwie. Z drugiej zaś, gdy już zostaje otoczona troską, to wydaje mi się ona nadmierna i zaczynam szukać niezależnego gruntu. Uciekam.


Związek-boisz się go?

Tak. Przez cały czas jego trwania trzyma mnie napięcie, że coś się zepsuje. Że ja to i tak zniszczę, bo nie nadaję się do tworzenia zdrowej relacji. A co za tym idzie? Olbrzymi lęk przed porzuceniem. To jest paraliżujące. Boję się, iż nie jestem kogoś warta i prędzej czy później  i tak zostanę odrzucona.


Masz dwóch synów, skąd czerpiesz siłę, żeby ich wychować jednocześnie walcząc sama ze sobą?

Trudne pytanie. Pierwsze co mi przychodzi do głowy to myśl, że mam za mało tej siły i za mało robię. Ale jak już rozsądek dojdzie do głosu to odpowiedź zaczyna się klarować. Uważam, że to oni mnie uratowali. Przez siedemnaście lat trwania w zaburzeniach odżywiania nie było nic, co potrafiłoby mnie tak zmotywować do walki o własne życie. Nawet dwukrotna wizyta na oddziale ostrych zatruć nie zakończyła definitywnie mojej choroby. Chłopcy są moją siłą i pewnością, że wygram ten pojedynek. To już nawet nie jest wiara. Ja to wiem. Pamiętam jak kiedyś młodszy podbiegł do mnie z kostką czekolady. Jedna mała kostka. Chciał włożyć mi ją do ust. Zacisnęłam wargi a z oczu poleciały łzy. Wzięłam słodycz do ust i jak tylko mały odszedł szybko pobiegłam go wypluć. W panice płukałam buzie. I wtedy zrozumiałam jedno - że nigdy więcej nie chcę tego powtórzyć. Nigdy. Ta czekolada trafiła do mnie z wielkimi pokładami miłości, a ja z powodu choroby to wyplułam. Bo co? Bo będę grubsza? Jeśli te dwa maluchy potrafią patrzeć mi w oczy i kochać MNIE, to ja postaram się pokochać siebie tak samo. Oni nauczyli mnie czym jest czysta miłość. Stąd ta siła. Nawet gdy jest źle i mam ochotę uciec, to zaraz przypominam sobie, że muszę zaopiekować się zarówno moimi szkrabami jak i samą sobą. Dla nich i dla mnie.


Opowiedz o nich, to szczególne dzieci.

Rzeczywiście są szczególni. Tym bardziej gdy pomyślę, że nigdy miało ich nie być. Nie chciałam i nie planowałam potomstwa. Jednak w momencie pojawienia się we mnie małego serduszka, wszystko zostało przewartościowane. Z upływem czasu okazało się, że starszy z chłopców ma zaburzenia ze spektrum autyzmu. Młodszy jest aktualnie a trakcie diagnozowania. Obaj są bardzo specyficzni i niekiedy trudni w odbiorze. Ale to czyni ich niesamowitymi. Dla każdej matki jej dzieci są wyjątkowe, to oczywiste. Ale życie z autyzmem potrafi dostarczyć nie lada ekstremalnych doznań.


Jak sobie radzisz, wiele kobiet na twoim miejscu załamałoby się?

Myślę, że większa część kobiet tak samo jak ja nie poddałaby się bez walki. A jak sobie radzę? Raz lepiej, raz gorzej, ale już teraz zawsze do przodu. Przestałam namiętnie rozpamiętywać przeszłość oraz to na co nie miałam wpływu. Chcę sobie poradzić. Moim zdaniem to już połowa sukcesu. A skoro znajduję się w połowie drogi, to lepiej iść do przodu i posmakować nowego niż ponownie przeżywać to co było.


Ktoś ci pomaga?

Partner, mama i najbliższe mi osoby.


Kto najbardziej w ciebie wierzy?

Ciężko w tej kwestii o stopniowanie. Sądzę, że każda z bliskich mi osób wierzy we mnie mocno. A na pewno zdecydowanie mocniej niż ja sama w siebie.

Jak to jest dajesz siłę i pewność siebie synom, czy oni tobie?

Zawsze będę powtarzać, że to właśnie dzięki Nim znalazłam w sobie tak potężną chęć przetrwania. A nawet więcej niż samego przetrwania, ja zapragnęłam żyć. To właśnie Oni uczą mnie doceniać to co niewidoczne i cierpliwie najadać się radością życia. Od Nich czerpię pokłady siły, o które sama bym siebie nie podejrzewała. Oni nauczyli mnie kochać "mimo wszystko".


Potrafisz powiedzieć, że kochasz siebie?

Nie. Jeszcze nie. Droga do tego staje się coraz krótsza, ale nadal słabo widzę linię mety. Doskonale wiem, że ona tam jest a ja minę jej linię. Małymi krokami, ale do przodu. W końcu pokocham także siebie.
Polecane 



 Znasz bloga Ewy,
                                                 

St-Majewski dla UNICEF+konkurs

piątek, 21 sierpnia 2015


      Zbliża się początek roku szkolnego, kompletujemy wyprawkę. W tym roku mam dwoje szkolniaków i przedszkolaka. Najbardziej zadowolona jest Gaba, która pakuje plecak, temperuje kredki. Dziś przyszły dla niej podręczniki, ogląda zahipnotyzowana:
-mamo, chodź, zobacz moją książkę do plastyki, jest cudowna! Zobacz, pismo obrazkowe! Oooo! I zobacz, jest wspaniała! Będziemy projektować i robić reprodukcje obrazów.
-świetnie, podzielam jej entuzjazm
-to idę robić książkę -pamiętnik z wakacji.
Poszła, zaczęła, zajmie jej to kilka dni. Bloki, kleje, mazaki, farby, kredki, nożyczki, papier kolorowy-kiedy Gaba wpadnie w twórczy szał zużywa tony przyborów plastycznych. Wybieram te sprawdzone, gromadzę wykonane prace.

           Każdy, kto kiedykolwiek miał w ręku kredki i zostanie spytany o te najlepsze, bez wahania odpowie: Bambino. Zawsze rozpoznawane, lubiane, najczęściej wybierane, w każdym groszu warte swojej ceny. Marka znana od pokoleń. Najlepsze rysunki rodziców były wykonane kredkami Bambino, dzieciakom również je kupuję. Dlaczego? Bo nie mają sobie równych!

          St-Majewski, producent kultowych kredek Bambino wspiera obecnie międzynarodową organizację działającą na rzecz dzieci UNICEF. Każde opakowanie kredek i artykułów papierniczych oznaczone symbolem UNICEF to wsparcie potrzebujących dzieci na całym świecie.

Z każdego opakowania 7% ze sprzedaży zostanie przekazane na organizację. Produkty które warto kupić:
_kredki Bambino UNICEF-12 kolorów
_kredki Bambino w oprawie drewnianej UNICEF-12 kolorów
_farby plakatowe UNICEF-12 kolorów
_zeszyty w kratkę-16 kartkowe UNICEF
_zeszyty w trzy linie-16 kartkowe UNICEF
_bloki rysunkowe-UNICEF
_bloki techniczne-UNICEF



         Dlaczego teraz o tym wspominam? Warto przed kupieniem wyprawki szkolnej chwilę się zatrzymać w alejkach sklepowych i świadomie wybrać potrzebne rzeczy, przy okazji wspierając szczytny cel. Dodatkowo w sieci sklepów Biedronka odbywa się konkurs plastyczny  "Razem idziemy do szkoły". Do wygrania mnóstwo atrakcyjnych nagród! Zapewne weźmiemy w nim udział. Poprzez zakup produktów szkolnych z logo UNICEF, każdy może spełnić marzenia dzieci, które znajdują się w trudnej sytuacji i potrzebują pomocy.









Informacja prasowa:

UNICEF i St-Majewski - międzynarodowa organizacja działająca na rzecz dzieci oraz producent kultowych kredek Bambino i artykułów papierniczych Unipap łączą siły, aby urzeczywistnić marzenia dzieci. Do sklepów w całej Polsce wchodzi właśnie seria produktów Bambino i Unipap z logo UNICEF. Kupując je, można wesprzeć potrzebujące dzieci na całym świecie.


W ramach współpracy 7% ze sprzedaży każdego produktu zostanie przekazane przez firmę St-Majewski na cele statutowe UNICEF. W roku szkolnym 2015/2016 klienci będą mogli wesprzeć dzieci kupując m.in. zeszyty, kredki Bambino (również te w oprawie drewnianej), bloki rysunkowe i techniczne oraz teczki. Dochody
ze sprzedaży tych wyjątkowych produktów zostaną przeznaczone na działania UNICEF, między innymi
na programy edukacyjne realizowane przez UNICEF.

Celem kooperacji St-Majewski i UNICEF jest nie tylko zbiórka pieniędzy, ale także uświadamianie społeczeństwa na temat istniejących problemów i zachęcanie do niesienia pomocy. Firma St- Majewski pragnie mówić o tym, co dzieje się na świecie, otwierając oczy i serca na potrzebujących, którzy często nie mają szansy na życie, które jest nam znane. Z tego względu, na objętych ofertą produktach, najmłodsi znajdą ciekawe informacje i statystyki UNICEF, które pokażą im, z jakimi problemami borykają się ich rówieśnicy w innych państwach i zachęcą polskich uczniów do pomagania. Nasi najmłodsi dowiedzą się między innymi, co to jest „Szkoła w pudełku” i jak pomaga się dzieciom w regionach dotkniętych katastrofami.

Współpraca firmy St-Majewski i UNICEF jest długofalowa, dlatego kolekcja produktów szkolnych z każdym rokiem będzie poszerzać się o nowe produkty. Dystrybucja artykułów z logo UNICEF odbywa się poprzez sieci handlowe, hurtownie, sklepy internetowe oraz papiernicze i księgarnie.

O St-Majewski

St-Majewski to producent artykułów szkolnych i biurowych, którego historia sięga 1889 roku. Firma jest właścicielem polskiej marki Bambino (kredki Bambino towarzyszą dzieciom od pokoleń) oraz Unipap (wysokiej jakości artykuły papiernicze). Współpracuje na płaszczyźnie licencyjnej z firmami, m. in. z Disney, Mattel, Hasbro, tworząc najmodniejsze kolekcje produktów szkolnych, składające się z tornistrów, plecaków, piórników i licznych akcesoriów plastycznych i papierniczych. Dzięki swej szerokiej ofercie, aktywnościom handlowym i marketingowym St-Majewski jest liderem na polskim rynku w swojej kategorii. Więcej informacji o firmie na stronie: www.st-majewski.pl
oraz na www.facebook.com/KolorowySwiatBambino
 
O UNICEF

UNICEF to największa organizacja humanitarna i rozwojowa działająca na rzecz dzieci. Od ratujących życie szczepień, przez budowę szkół, po natychmiastową pomoc w sytuacji klęski humanitarnej – UNICEF robi wszystko, aby dzieciom żyło się lepiej. Pracuje w małych wioskach i z rządami państw, bo uważa, że każde dziecko, niezależnie od miejsca urodzenia, koloru skóry czy religii ma prawo do zdrowego i bezpiecznego dzieciństwa. UNICEF Polska nie jest finansowany przez ONZ i dlatego potrzebuje wsparcia darczyńców, by nieść pomoc dzieciom.

          Oczywiście dla moich czytelników mam konkurs, w którym wygrywają aż trzy osoby.

KONKURS

W którym do wygrania są trzy zestawy:
1. 1 x zestaw plastyczny Angry Birds
2. 1 x zestaw produktów Ever After High (torebka na ramię, śniadaniówka i bidon)
3. 1 x kredki Bambino na licencji Hot Wheels 18 kredek + temperówka w limitowanym, metalowym opakowaniu

ZASADY
1. Należy polubić 
                                          
                                                
oraz
Kolorowy świat Bambino


2.Napisz w komentarzu na blogu który zestaw chcesz wygrać i dla kogo.
3. Pod zdjęciem konkursowym na fb KLIK wklej rysunek swojego dziecka wyrażający radość.



4.Polub zdjęcie konkursowe na fb. 
5. Konkurs trwa od 21.08-28.08.2015.
6. Zwycięzcy zostaną powiadomieni  na blogu w tym poście najpóźniej dwa dni po zakończeniu konkursu.



Dla kogo darmowe podręczniki?

czwartek, 20 sierpnia 2015
            Od zeszłego roku mamy dobrobyt w szkolnictwie, każdy uczeń klasy pierwszej szkoły podstawowej dostał darmowe podręczniki. Na zbliżający się rok szkolny jest jeszcze większy nakład finansowy na podręczniki, które dzieciaki otrzymają ze szkoły. Harmonogram reformy podręcznikowej powinien zostać zawieszony w każdej szkole. Z niego dowiedzieć się można kto w tym roku zaoszczędzi na edukacji swojego dziecka.

            Od 1 września 2014 roku darmowe podręczniki dostali uczniowie klas pierwszych, ich rodzicom nadal będzie szkołą jawiła się jako fantastyczna, tania instytucja, w tym roku szkolnym 2015/16 również dla nich są darmowe podręczniki. Oczywiście ministerstwo poszło krok dalej, darmowe podręczniki dostaną równie uczniowie klas czwartych oraz pierwszych gimnazjum.

            Wszystko ładnie pięknie, tylko chciałabym wiedzieć dlaczego uczniowie klas trzecich i piątych szkoły podstawowej oraz uczniowie klas drugich i trzecich gimnazjum zostali pominięci? Jakieś gorsze roczniki wg państwa? Bogatsi rodzice, którzy mogą finansować wszystko? Dlaczego do cholery jasnej nie dostali podręczników wszyscy, z zaznaczeniem dokupienia sobie ćwiczeń tylko wybiórczo kilka klas?


          Czepiam się bo mam dziecko w klasie trzeciej, mam prawo być wzburzona. Znajoma ma dzieci w klasie czwartej i pierwszej szkoły podstawowej i żadnemu z nich nie musi kupić książek, za to ja-mama trzecioklasistki wydałam trzeci rok z rzędu prawie 300zł na książki (o chorych wymogach książek w przedszkolu, w latach ubiegłych nie wspomnę). Dlaczego pierwsza, druga i czwarta klasa? Ministerstwo nie potrafi liczyć po kolei? Co komu zawiniła trzecia klasa szkoły podstawowej i czym pokierowana jest wybiórczość uczniów z książkami za pieniądze podatników? Tak oto mamy podział w państwie na dzieci lepsze i gorsze...

Dostaniesz darmowe podręczniki, czy nie łapiesz się na nie?
Co sądzisz o wyborze klas, które uczą się tańszym kosztem rodzica?

                                                



Piort Kuryło-biegnę, bo wierzą we mnie.

czwartek, 13 sierpnia 2015

 Głośnia sprawa porzucenia ciężarnej suki przez Piotra Kuryło podgrzewa atmosferę w całej Polsce. Media szaleją niczym dzikie zwierzęta w klatkach, internauci wydają wyroki. Specjalnie dla moich czytelników dotarłam do pana Piotra.

Od kilku dni cała Polska żyje przekrzykiwaniem się wiadomościami o  braku pana serca, w związku z pozostawieniem suki pod schroniskiem.
Jestem świadomy swojego postępowania i poniosę jego konsekwencje. Żałuję tego, co zrobiłem.Działałem pod presją czasu. Byłem pewien, że zawiozłem ją w miejsce najlepsze dla psa.Dałem wodę. Byłem pewny, że pomimo, iż nikogo w chwili obecnej tam nie widzę zaraz opiekunowie schroniska wrócą.

Czy wewnątrz były inne psy?
Oczywiście. Nie sądziłem, że tego nikt nie pilnuje. Są tam psy chore, agresywne, powinno być monitorowane całą dobę. Myślałem, że ten pies będzie zaraz odebrany, to było w biały dzień nie w nocy. Poza tym dwa razy tam jeździłem, za pierwszym razem-od razu  zostawiłem go z wodą.

Czyli pana domysły,  że powinny mieć opiekuna były logiczne i słuszne. Nie tylko pana suka była w tym upale i słońcu na dworze, również psy ze schroniska. Proszę mi powiedzieć, ta suka jest szczenna?
Nic mi o tym nie wiadomo. Chodziłem z nią do weterynarza, była sterylizowana, miała szczepienia.  Nie wiem, nie powinna być szczenna. Nigdy nie zostawiłbym szczennej suki, byłem pewien,  że nie może być ciężarna.

Pan się zdecydował w ostatniej chwili biec, czy miał pan jakiś termin wcześniej wyznaczony? 
plan pierwotny był,  że polecę samolotem pod koniec września. Teraz chciałem dotrenować i metodą wymuszonych treningów, pomyślałem, że dobiegnę na zwody, to jest najlepszym przygotowaniem. Okazało się, że jest bardzo mało czasu na przygotowania, a decyzja o tym psie, którego wcześniej przygarnąłem, że muszę go zostawić w schronisku zapadła w ostatniej chwili.

Czyli było to spontaniczne działanie? Żadnej premedytacji. Zadecydował splot wydarzeń?
Bardzo żałuje tego, co zrobiłem. Dzwonią tu do mnie, mówią o dwóch latach więzienia. przecież ja tego psa nie zabiłem, zostawiłem pod schroniskiem. Nikt z rodziny i znajomych nie mógł go wziąć, zostawiłem w najbezpieczniejszym dla niego miejscu.

Czytałam, że pan chciałby odzyskać tego psa, to prawda?
Tak, zaraz w nocy kontaktował się ze mną właściciel schroniska, czy to mój samochód na kamerach widać. Powiedziałem, zgodnie z prawdą, że mój, że chciałbym psa odzyskać. Właściciel schroniska powiedział, że złożył zawiadomienie do prokuratury o porzuceniu przeze mnie psa. Jak się okazało nagranie najpierw trafiło do sieci, po dwóch dniach złożono wniosek do prokuratury. Właściciel schroniska rozpowszechnił mój wizerunek, miłośnicy zwierząt rozesłali to po grupach biegowych i jest problem ze sponsorami. Zaczęli się wycofywać.

Czyli sponsorzy się wycofali? Ulegli opinii publicznej?
Nie wszyscy, chcę powiedzieć. Właśnie wczoraj dzwoniła dyrekcja białostockich wodociągów, że oni są za mną. Niestety przeprosiłem ich, że nie mogę już mieć logo na koszulce, bo nie powycinam dziurek, by zdjąć logo tego, który się wycofał.Kupiłem zwykłą koszulkę i biegnę bez reklam.

Czyli pan nadal biegnie, bo media podają, że pan rezygnuje?
Tak  zdecydowałem na zakończenie biegu, wracałem przez jeden dzień, jednak teraz znów biegnę od rana, bo do mnie dzwonią ludzie , którzy mnie popierają.

Wracając do suni. Myślał pan o hotelu dla psów?
Nie wiedziałem, że takie coś funkcjonuje u nas, myślałam, że może w stanach takie rzeczy.  Zostawiłem tam, gdzie wydawało mi się najlepiej dla niej.

Przeczytałam jeszcze jeden zarzut wobec pana, że mógł pan poszukać kontaktu do właścicieli schroniska w internecie.
Ja nie znam się za bardzo na internecie, jestem tylko od biegania, inni myślą za mnie, ja jestem od sportu.

Pan biegnie, słyszę w tle samochody. Życzę panu w takim razie bezpiecznej drogi, rozważnych decyzji i prawdziwych przyjaciół. Powodzenia. Moim i waszym gościem był dziś pan Piotr Kuryło.


  "Piotr Kuryło-polski maratończyk, ultramaratończyk. laureat Kolosa 2011 za „wyczyn roku” – przebiegnięcie wokół kuli ziemskiej (przez Europę, Stany Zjednoczone, Rosję, łącznie ok. 20 tys. km)

Czterokrotnie uczestniczył w  Spartathlonie (ultramaratonie na dystansie 246 km, z Aten do Sparty), w 2007 zajął 2 miejsce pokonując trasę w czasie 24:29:41 i przegrywając tylko ze  Scottem  Jurkiem.

Przebiegł Polskę ze wschodu na zachód (z  Terespola do Frankfurtu nad Odrą, start 1 stycznia 2007), oraz z północy na południe (z  Jastrzebiej Góry do Zakopanego). Samotnie przebiegł w 42 dni (start 28 lipca 2007) z  Augustowa do Grecji przez Polskę, Czechy, Węgry i Serbię (ponad 4000 km).

W czerwcu 2008 roku w Krakowie uczestniczył w I Mistrzostwach Polski w Biegu 24-godzinnym, w czasie których pokonał 196 km i 415 m, zajmując 7. miejsce.

W 2008 roku w ciągu 53 dni przebiegł, „ciągnąc za sobą mieszkalny wózek”, z  Fatimy w Portugalii (start 15 marca) przez  Lourdes i Częstochowę do Studzieniczej w Polsce.

„Bieg dla pokoju”, obiegnięcie kuli ziemskiej, rozpoczął 7 sierpnia 2010 roku z  Augustowa i ukończył 6 sierpnia 2011 na Rynku w Augustowie. Biegł samotnie bez wsparcia, w Europie ciągnąc za sobą specjalny wózek z ekwipunkiem i kajakiem. Utracił go wraz z całym ładunkiem czasie przeprawy przez rzekę Tag w Portugalii, niedaleko Lizbony. Następnie z Lizbony przeleciał do Nowego Jorku, skąd dzięki wsparciu przedstawicieli Kongresu Polonii Amerykańskiej (zwłaszcza Polish American Sports Association) ruszył dalej z nowym wózkiem i ekwipunkiem. Biegł przez 13 stanów, m.in. New Jersey, Pensylwanię, Zachodnią Wirginię, Ohio, Indianę, Illinois, Oklahomę, Nowy Meksyk, Arizonę do Kalifornii. 5 lutego 2011 r. przebiegając przez Golden Gate Bridge w San Francisco, zakończył amerykański etap podróży. Następnie odwiedził Chicago, a 19 lutego był gościem gali turnieju golfowo-tenisowego ”POLONIA OPEN 2011” w Palm Beach na Florydzie, a następnie spotykał się z Polonią w Nowym Jorku, gdzie był m.in. gościem honorowym II Balu Sportu zorganizowanego 5 marca 2011 roku przez Polish American Sports Association w Brooklynie.

Ze Stanów Zjednoczonych przeleciał do Pekinu, a następnie do Władywostoku, skąd wyruszył w dalszy bieg 28 marca 2011 r. Przez Rosję przebiegł w 120 dni, po drodze odwiedzają .Kazachstan. Ok. 20 lipca 2011 zaczął ostatni etap z  Moskwy do Augustowa. Porównywany był do Forresta Gumpa.

Swoją podróż Kuryło opisał w książce "Ostatni Maraton", wydanej w 2012.

W 2012 roku w ciągu 40 dni przepłynął Wisłę pod prąd kajakiem z Gdańska do Wisła Czarne by zwrócić uwagę społeczeństwa na problemy osób niepełnosprawnych.

W 2013 roku przejechał rowerem 15 000 km z Lizbony do Władywostoku w intencji pokoju na świecie.

W 2014 roku pobiegł z Augustowa do Watykanu na kanonizację Jana Pawła II"-źródło Wikipedia


                                                     

Wyścigowy samochód Modarri

wtorek, 11 sierpnia 2015
DIY


   
             Moje dziewczynki lubią zabawę autkami, co nieraz pokazuję na zdjęciach. Po tacie mechaniku mają zamiłowanie do składania oraz rozkładania wszystkiego, co ma koła. Wciąż ganiają ze śrubokrętami po domu i szukają nowego obiektu do napraw. Idealną zabawką dla nich jest auto Modarri. Trzeba je złożyć, dopasować elementy do siebie. Samochód można łatwo złożyć na 5 różnych sposobów. Części można łączyć z innymi zestawami Modarri, co daje nawet 3 miliony możliwych kombinacji samochodów Modarri. Montaż i demontaż samochodów jest dziecinnie łatwy.

        Żeby zabawa była lepsza Gaba wybrała wersję DIY. Auto należy pomalować na dowolny kolor. Tu kreatywnością wykazałam się ja i poddałam jej pomysł zastosowania lakieru do paznokci o efekcie hybrydowego lakieru samochodowego. W efekcie w zależności od kąta widzenia auto ma kolor zielony lub fioletowy. Możliwość stworzenia indywidualnej szaty modelu pozwala na większe zaangażowanie w zabawę i podkreślenie własnego stylu.

 Samochód Wyścigowy Modarri T1 (Track Car) składa się z 12 wysokiej jakości części takich jak:
-opony bieżnikowe,
-przednie i tylne zawieszenie,
-podwozie, fotel,
-maska samochodu,
-śrubki.


Opis ze strony sklepu KOLOROWE BALONIKI PL

Samochód Modarri DIY: Zaprojektuj swój samochód! Wszystkie części samochodu Modarri są gotowe do pomalowania tak, jak podpowiada Ci wyobraźnia.

Wersja Modarri DIY (DIY – Do It Yourself – zrób to sam) to sportowy samochód uliczny Modarri S1, specjalnie przygotowany do pomalowania i udekorowania. Samochodzik można pomalować farbą akrylową, flamastrami, lakierem do paznokci.

Samochód Modarri DIY zaprojektowany jest do ekstremalnej jazdy. Posiada prawdziwy układ sterowniczy i amortyzowane zawieszenie. Jeździ gładko, reagując na ruch ręki. Zbudowany jest w skali 1:32. Samochodziki Modarri zostały stworzone przez projektantów, którzy zaprojektowali popularne na całym świecie piłki Oball. Samochody wprowadzone na rynek w 2014 już tego samego roku otrzymały prestiżową nagrodę: Best Toy Fair Popular Science 2014.






 Zasady:
1. Należy polubić


2. Odpowiedzieć pod tym postem dlaczego autko powinno pojechać do ciebie?
3. Zaprosić po TYM postem na fb (klik)  3 znajomych, polubić post.
4. Zabawa trwa od 11.08-17.08.2015r
5. Wybiorę najbardziej kreatywną odpowiedź.
6. Do wygrania auto z plakatu

Nierób i pijak-tak mogę śmiało to powiedzieć!

niedziela, 9 sierpnia 2015
    
      Natrafiłam na artykuł Malwiny o nieocenianiu alkoholizmu. Kwieciste słowa o chorobie, która dotyka wspaniałych ludzi. Według niej alkoholik to człowiek, który kocha swoja rodzinę mocniej. Serce jej się kraja, gdy widzi pijaczynę leżącego pod krzakiem.

       "Kuźwa! Jemu na tej rodzinie może zależeć jeszcze bardziej niż komuś, kto nie pije! Tylko, że on sobie z tym nie radzi. Bo na tej rodzinie zależy mu wręcz chorobliwie. I chciałby być perfekcyjny a mu to totalnie nie wychodzi. Nie potrafi rozmawiać z dziećmi, nie potrafi przytulić żony. To jest choroba! To nie może być zło samo w sobie. Nikt nie chce być zły, no ludzie! To musi być jakieś zaburzenie."cytat z bloga Malwiny, kontynuując "...kiedyś będzie Ci dane zobaczyć tego mężczyznę pod krzakiem, w tych gumofilcach i wypłowiałym stroju… zanim nazwiesz go pijakiem i nierobem, przypomnij sobie ten tekst i spróbuj w tym nieobecnym spojrzeniu dostrzec człowieka. Człowieka, na którego spadła okrutna choroba. Choroba, której on na pewno nie chciał. I gdyby ktoś pokazał mu lata wcześniej obraz z przyszłości jestem przekonana, że nie tknąłby alkoholu, nie pozwoliłby nawet na zasadzenie tego krzaka. Bo nikt się na siłę nie prosi o chorobę. Nikt…"

       Powiedz mi, wiesz jak wygląda życie z takim pijakiem? Kiedy pięcioletnie dziecko ma już świadomość 12-15latka? Stara się jeść na zawołanie, spać kiedy się da, zawsze jest czujne. Kiedy dwunastolatka broni skuloną w kącie matkę, gdy ojciec ją okłada pięściami, wyciągając ostatnie pieniądze, które miały iść na chleb? Choroba? Pijackie zamroczenia, alkoholizm z dziada pradziada, permanentne nieróbstwo oraz rujnowanie życia najbliższym. Alkoholik załatwia dzieciom ekspresowe dorastanie. Zamiast bawić się z koleżankami taszczyłam torbę z butelkami po winie do skupu, bo ojciec musiał się napić. Sam nie poszedł. Wyobrażasz sobie czujne spanie przerywane nocnymi awanturami? Policję która w twoim domu bywa tak często, że powinna dorzucać się do czynszu? Nie mów proszę, że to z miłości!

      Pogarda i samotne zapicie się, być może pod takim krzakiem. Żył jak pies, tak też zdycha. Lituj się, gdy tak ci sumienie nakazuje, ale wiesz, co czuje dziecko alkoholika? Jak latami dzięki terapiom odkleja od siebie łatkę tego gorszego, niepotrzebnego, zawadzającego wszystkim podczłowieka? Dochodzi do tego, że żadne z dzieci nie idzie na pogrzeb pijaka, nie ma nic poza obojętnością. Tak, zbyt wiele bólu powoduje znieczulicę. Nie czujemy nic.

Podobne artykuł
                          

 Wpis BAKUSIOWO, który pchnął mnie do napisania tego tekstu

Jak dobrać szkolny plecak i jak podpisać przybory, żeby nie zaginęły?

piątek, 7 sierpnia 2015
     Coraz bliżej końca wakacji,a  co za tym idzie również do rozpoczęcia roku szkolnego. Należy wybrać plecak szkolny.  Zanim zdecydujesz się na kupno,  zobacz jak dobrać właściwy?

Najlepszy będzie najlżejszy, jaki znajdziesz. Jego maksymalna waga powinna być nie większa niż 1,5 kg (1,2 kg dla klas I-III). Spakowany do szkoły plecak nie powinien ważyć więcej niż 10 % masy ciała dziecka.

Szelki-powinny być szeroko rozstawione, miękkie, szerokości ok 4cm.

Sztywne plecy, nawet kosztem wagi plecaka dodając mu 10, 15 dkg pozwalają rozłożyć nawet bardzo duży ciężar na całą powierzchnię pleców dziecka.

 Plecak powinien posiadać widoczne elementy odblaskowe zwiększając tym samym bezpieczeństwo twojego dziecka na drodze.

Wielkość - dopasuj ją do wagi i wzrostu dziecka, ale i ilości książek, które na co dzień będzie musiało nosić. Plecak nie powinien być więc ani za duży, ani zbyt mały
np. Topgal dla najmłodszych dzieci (I i II klasa) najbardziej odpowiednie są plecaki z kolekcji CHILLI. Dla starszych dzieci (III-VI klasa) i dla młodzieży (gimnazjalistów) – niektóre z kolekcji CHILLI, a także EUFORIA i Street HIT.

Ważnym elementem jest atest, warto o niego spytać przed zakupem.
Jeśli plecak posiada certyfikaty oznacza to, że przeszedł testy, ma to ogromne znaczenie w jakości.

Warto sprawdzić czy plecak jest wodoodporny. Niby drobny szczegół, a wiadomo, jakie są warunki pogdowe od października do kwietnia.

Ważnym elementem są kieszenie i przegrody. Zanim kupisz zastanów się ile komór w plecaku potrzebuje twoje dziecko? Jedna na książki, druga na piórnik i worek ze strojem gimnastycznym, trzecia na śniadaniówkę, do tego kieszeń na klucze/telefon oraz kieszeń na bidon.

Zanim wybierzesz plecak z ulubionym bohaterem dziecka przemyśl zakup. Jeśli plecak jest porządny przetrwa kilka lat, czy tak samo entuzjastycznie ulubiona postać będzie przyjęta za rok czy dwa?



Podobne artykuły
Artykuł był pomocny, rady się przydadzą?
Masz jakieś uwagi?

                                                   

Dziecko to nie małpa na sznurku!

czwartek, 6 sierpnia 2015

   Okres letni sprzyja spotkaniom z gronie znajomych i rodziny. Jak grzyby po deszczu wyrastają święta, które wypada obejść, niestety nie w formie-ominąć, a uczestniczyć w nich. Imieniny cioci Ani, Zosi, rocznica ślubu babci Wiesi i dziadka Zbynia, urodziny ciotki Kachy itp. Na większości z nich męczy się człowiek udając, że dobrze się bawi.

         Idziesz, bo wypada, połowy ludzi nie znasz o drugiej połowie, o której istnieniu pojęcia nie miałeś słyszysz, że zeszła. Babcie i ciocie dręczą cię pytaniami o plany rodzinne, bardzo intymne plany. Pytania o kolejne potomstwo rzucane są, jak czerstwe dowcipy w Familiadzie, a ty migając się od odpowiedzi przełykasz kolejnego pierożka, byle by coś glamać i nie musieć z nimi gadać.Temat z ciebie i twojego przyszłego potomstwa schodzi na obecne.

       Po serii porównań, po której dowiadujesz się, że synek kuzynki wujka Józka (jak to nie pamiętasz wujka Józka?) zaczął chodzić zanim twoje dziecię zaczęło raczkować, nie ważne, że owy synek jest dwa lata straszy od twojego dziecka, jeździ już na rowerku i sam zakłada buty. A twoje pożal się boże takie toto nieporadne. Bądź co bądź obcy dla ciebie ludzie drążą temat twojego życia seksualnego i zaniżają etapy rozwoju twojego dziecka, jakby miał być to wyścig i zanim zdążysz nabrać powietrza, odszczekując się spada na ciebie kolejna bomba.

    Uwaga wszystkich zostaje odwrócona na rzecz twojej trzy-czteroletniej pociechy.
-no niech powie wierszyk, zaśpiewa piosenkę, zatańczy dla nas
-wstydzi się? ooo! taka duża i nie umie mówić?

     Babcie, ciocie, kuzynki maści wszelkiej, czerpią niebywała przyjemność z dręczenia dziecka. Same czuły by się, jak debilki wychodząc na środek i ni z gruszki ni z pietruszki zaczynając śpiewać, ale dziecko namawiają. Dopóki namawiają nie jest najgorzej. Jazda zaczyna się gdy zaczynają wyciągać na środek i nakazywać popisywanie się.

      Takie wyciąganie na siłę na środek imprezy potrafi zafundować dziecku blokadę na publiczne wystąpienia na resztę życia. Drobnostka, rzec by można, głupota, która odbiera pewność siebie w dorosłym życiu.

Podobne artykuły

Ciebie również w dzieciństwie wyciągano na środek?
A może twoje dziecko jest teraz na celowniku rodzinki?

                                                  

Czy warto się zabezpieczać? Jak bardzo można być odpornym?

środa, 5 sierpnia 2015
          Każdy rodzic w połowie wakacji zaczyna mieć świadomość nadchodzącej jesieni. Dni zaczynają być krótsze, a noce bardzo rześkie (w fali obecnych upałów, jakże wyczekiwane). Jednak natrętna myśl o nachodzących zmianach pogody zaczyna uwierać. Dla mnie jesień wiąże się z katarami, kaszlami, chorobami, które lekarz określa mianem infekcji. Koszmar zaczyna się kiedy jedno dziecko zaraża się do drugiego, przekazując po drodze mnie i sobie z powrotem. Błędne koło trwa do późnej wiosny.




         Taki stan rzeczy nie musi być pewnikiem. Dwa lata temu przeoczyłam moment podawania preparatów na uodpornienie, dzieci chorowały jesienią,aż  zimą do lipca. Miałam dość, o czym zresztą pisałam. Angina, rotawirus, szpital, zapalenie płuc, kolejna angina, liczne infekcje. Najciężej przechodziła wszystko Mela, jest najmłodsza, nie ma jeszcze takiej podporności, jak my. Rok temu już na początku sierpnia zaczęłam podawać ziołowe herbatki do picia, żeliki-malinki Omegamed Gabie oraz syrop na uodpornienie Meli. Przez cały okres zachorowań Mela miał katar dwa razy, Gaba ani razu.


         Mamy początek sierpnia, zaczęłam podawać dziewczynkom herbatę ziołową oraz preparaty uodparniające, Meli syrop w saszetkach DHA z wit D, wit C oraz naturalnym miodem, a Gabie żelki-malinki DHA z wit D, wit C i cynkiem. Sobie , mężowi oraz Adiemu saszetki do rozpuszczenia DHA z wit D, wit C, cynkiem, selenem, Wit B6, B12 i rutyną. Dlaczego zwracam uwagę na to, co zawierają nasze preparaty? Bo chce pokazać, jak wzmacniać odporność  świadomie.



DHA, to co najlepsze z Omega-3 przyczynia się do utrzymania prawidłowego funkcjonowania mózgu, wzroku oraz serca.

Witamina D pomaga w prawidłowym wchłanianiu wapnia i fosforu z diety oraz pomaga w utrzymaniu zdrowych kości i zębów.

Witamina C zwiększa przyswajanie żelaza oraz przyczynia się do zmniejszenia uczucia zmęczenia i znużenia.

Cynk pomaga zachować zdrową skórę, włosy i paznokcie oraz pomaga w utrzymaniu prawidłowego widzenia.

Witaminy B6 i B12 pomagają w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego oraz w prawidłowej produkcji czerwonych krwinek, przyczyniają się również do zmniejszenia uczucie zmęczenia i znużenia.
Selen w organizmie selen spełnia ważną rolę – jest niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania enzymów, pomaga usuwać wolne rodniki i chroni komórki i czerwone krwinki przed ich toksycznym działaniem. Odgrywa ważną rolę w procesie powstawania odporności organizmu oraz prawidłowego funkcjonowania tarczycy. Selen wspomaga leczenie depresji, łagodzi ból, towarzyszący reumatoiadalnemu zapaleniu stawów
W organizmie selen spełnia ważną rolę – jest niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania enzymów, pomaga usuwać wolne rodniki i chroni komórki i czerwone krwinki przed ich toksycznym działaniem. Odgrywa ważną rolę w procesie powstawania odporności organizmu oraz prawidłowego funkcjonowania tarczycy. Selen wspomaga leczenie depresji, łagodzi ból, towarzyszący reumatoiadalnemu zapaleniu stawów

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/domowa-apteczka/selen-tajemniczy-mikroelement_37021.html

Rutyna uszczelnia naczynia, przedłuża działanie witaminy C, działa przeciwzapalnie, łagodzi objawy grypy.


         Dzielę się informacjami o preparatach Omegamed nie dlatego, że je dostałam, ale dlatego, że znam ich działanie. Sprawdziły się w mojej rodzinie w zeszłym roku i wiem, że będę do nich wracała. Żeby przekonać cię nich mam konkurs, w którym będą trzy nagrody: 3 zestawy nagród. Każdy zestaw to 3 preparaty wybrane przez zwycięzcę. Po wyłonieniu osób, do których powędruje nagroda poproszę o informację, dla jakiej grupy wiekowej ma być nagroda (1+, 3+ czy 5+) i/lub czy interesują zwycięzcę preparaty dla kobiet w ciąży/mam karmiących.

Fajnie? To zaczynamy
Zasady:
1. Należy polubić MAMA TRÓJKI i OMEGAMED
2. Polubić ten post na Fb KLIKNIJ
3. Tu w komentarz napisać dlaczego zestaw ma trafić do ciebie (forma dowolna)
4. Konkurs trwa od 05.08-12.08.2015r
5. Zwycięzców wybieram ja.
6. Wyniki będą ogłoszone pod tym postem najpóźniej trzy dni po zakończeniu konkursu