Żona z odzysku, czyli małżeństwo z rozwódką

środa, 1 lipca 2015
   
    
    Kiedy poznałem Bożenkę wydała się być normalna, jeśli normą można nazwać białe spodnie, wysokie obcasy i trochę za ciasną bluzkę. Zanim pozwoliła nacieszyć się spacerem po Starówce wypaliła, że właśnie się rozwodzi. Co za baba? Zamiast miło spędzać czas zaczyna od życiowych refleksji. Czy na spacer umawiam się z deklaracją ożenku? Po co mi ta wiedza? Jednak była na tyle zabawna, że spotkaliśmy się ponownie. Wielką gulą dla rodziców było to, że moja wybranka ma dziecko i jest po rozwodzie. Jednak oswoili się z tym faktem (ja oswajam się do dziś).

         Rozwódka nie jest zwyczajną partnerką. Wciąż się wycofuje, ucieka, miga się od deklaracji, jednocześnie popędzając etapy związku. Kto decyduje się na wspólne mieszkanie po trzech miesiącach spotykania się? Szalone poszukiwania lokum, które nie doprowadzi nas czynszem do śmierci głodowej, trzykrotnie dłuższa droga do pracy i gotowanie jej obiadów (tak to jest jak człowiek pracuje do piętnastej, a baba do osiemnastej!).

          O ile szybko zamieszkaliśmy razem o tyle broniła się przed ślubem. Nie było mi łatwo stać się z dnia na dziec ojcem dla ośmiolatka. Jestem człowiekiem, który chce żyć według ogólnie przyjętych zasad, ona nie. Jej jest tak dobrze, życie na kartę rowerową. Jednak w końcu zmieniła zdanie i 9lat temu stanęliśmy przed ołtarzem /Marcin

         Nie wytrzymam! Owszem nosiłam białe bojówki, szpilki z długimi noskami (typu narty), a bluzka nie była za mała-wszyscy nosili się niczym Doda. Nawet włosy miałam tlenione. Jednak skoro szanowny małżonek pamięta takie szczegóły to musiało mu się podobać, jak wyglądam. Wspomniał swój strój? Każdy kolor pod warunkiem, że będzie to czarny, skóra typu worek (dziś waży 20kilo więcej i nadal się w nią mieści), wyglądał w niej,  jak wujek Fester z rodziny Admasów.

        Wspólnie mieszkanie, no sorry. Wynajmowałam pokój u artystki. Marcinek nocował u mnie ok pięć razy w tygodniu, musiałam z tym coś zrobić. Bo nie na takich zasadach się tam wprowadzałam. Z obiadów nie mam zamiaru się tłumaczyć-faceci są lepszymi kucharzami-tyle w temacie.

        Ślub-temat rzeka. Na co mi to? Trzy lata zajął mi rozwód. Po jaką cholerę miałam się znów w to pchać? Wykorzystał chłopina moment mojej huśtawki ciążowej i namówił. Tak, związek z rozwódką nie jest łatwy, wciąż próbuję uciekać i wycofywać się. To Marcin dba o to, żeby rodzina była w komplecie /Bożena
          
Jak twój zwiazek? Pierwsza miłość, pierwszy dobry wybór?
A może wyboista droga do szczęścia?

Podobny artykuł
                                                          

37 komentarze

  1. Druga zona drugiego meza-no czy jakos tak ;).Ja po przejsciach, on z przeszloscia, 8 lat razem, 5 "po slubie".
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja pierwsza miłość, mąż za to po rozwodzie, ale bez dzieci. ;) 5 lat razem, a dwa lata po ślubie. ;)
    No i mamy Calineczkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. moja pierwsza miłość zginęła tragicznie, więc wybrałam "drugą opcję" :P
    czasami żałuję, ostatnio jakoś częściej myślę i z czasem dojdzie do rozwodu jak będę sama na siebie zarabiać,bo póki nie mam pracy nie mam jak sobie poradzić z dziećmi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jesteś z mężem tylko dla pieniędzy? Dobrze rozumiem? Bo piszesz, że dojdzie do rozwodu jak zaczniesz sama zarabiać... trochę dziwne kategorie myślenia...

      Usuń
    2. A co, ma iść z dziećmi pod most? No zlituj się. Zanim wydębi alimenty, to może potrwać kilka lat, tyle się toczą sprawy rozwodowe.

      Usuń
    3. Postaw się po drugiej stronie. Gdybyś była na jego miejscu i się dowiedziała, że ktoś jest z Tobą tylko dla kasy... jak dla mnie to trochę nie fair. Ludzie się rozstają, tak bywa, jak się nie układa. Ale może poszłoby szybciej niż piszesz i bez problemów. Nie każdy facet ma w nosie swoje dzieci i broni się przed alimentami. Ponadto takie komentarze na forum, gdzie każdy może bez problemu później odnaleźć chociażby na Facebooku Annę i jej męża, a on może się o tym dowiedzieć chyba nie pomogą.

      Usuń
    4. A skąd wiesz czy to nie toksyczny związek a on jest podłym draniem, ale dziewczyna z dwojga złego wybiera nakarmić dzieci i żyć z nim, niż być sama na łasce państwa które kobiet w żaden sposób nie wspiera. Litości kobiety, zacznijmy się wspierać, bo i tak, mamy w życiu ciężej.

      Usuń
  4. U mnie to banał - wielka studencka miłość (przynajmniej w moim przypadku :)) i ślub po trzech latach znajomości

    OdpowiedzUsuń
  5. Najważniejsze, że w końcu na siebie trafiliście.

    OdpowiedzUsuń
  6. :) No proste to nie było - ważne że w tym samym kierunku

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas pierwsza miłość dla mnie i dla niego. 10 lat razem, 5 po ślubie. Jest nam nadal cudownie :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie :-) U nas rozstania i powroty, ślub po roku "chodzenia", niedługo szósta rocznica, akurat termin porodu mam na ten dzień ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ważne ,że jesteście szczęśliwi,to jest najważniejsze:-))U nas była to nastoletnia pierwsza miłość i tak zostało,17 lat razem,10 po ślubie :-))

    OdpowiedzUsuń
  10. Trwajcie w miłości waszej :) (ło matko jak mądrze napisałam) druga żona pierwszego męża... Różnie bywa ale żyjemy ;) pozdrawiam Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja po przejściach z córką on po rozwodzie z bagażem doświadczeń i dwójką dzieci. Razem już 8 lat - 2 po ślubie :) mamy wspólnego synka :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja miałam chłopaka bardzo długo, znaliśmy się odkąd skończyłam 10 lat. Ślub po 13 latach znajomości.. Potem dziecko i.. Rozwód.. Do dziś żałuję ślubu kościelnego. W małżeństwie wytrwaliśmy 3 miesiące bez kłótni.. Potem zdrady, kilka lat rozwodu, do dziś sprawy alimentacyjne.. Od dwóch lat mam świetnego faceta, który jest mega fajnym tatą dla mojej córki, i o dziwo, chcę kolejny raz wyjść za mąż. Nie uciekam. Chociaż fakt, wszystko inne jest jakoś szybciej :) pozdrawiam rozwódki!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Sądzę że znalazłam swoją miłość :) Ale jakoś nie spieszy nam się do ślubu mimo że mamy już dwuletniego synka. Sądzę że każdy ma prawo ułożyć sobie życie na nowo. Czesem zycie sprawia że trzeba się najpierw rozwieść a potem przychodzi prawdziwa miłośc :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. A u nas też nic ciekawego,
    wystartowaliśmy w szkole, średniej, ślub wzięliśmy po ośmiu latach (bez trzech miesięcy) znajomości itd ... za chwilę świętujemy 15 rocznicę ...
    i jest cudnie, nadal :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas ślub późno bo mąż był juz po 30 ja przed 30. Dziecko jedno na razie żadnych rozwodów zdrad itd, ale my dopiero 2 lata po ślubie 5 lat razem. Czas pokaże puki co jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  16. Najważniejsze, że znaleźliście miejsce obok siebie:) Bardzo fajny tekst:D A ta Doda?! Super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze wrażenie teściów bezcenne ;)

      Usuń
  17. "Kto decyduje się na wspólne mieszkanie po trzech miesiącach spotykania się? " - Phi, moi znajomi zdecydowali się na ślub po miesiącu od pierwszej randki. Ślub był trzy miesiące później. Żadnej wpadki, taka była ich decyzja. I co? Udane małżeństwo z teraz już chyba 10letnim stażem. Nie ma reguły. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do mnie, to jakieś pięć lat? Nie, chyba sześć, nie pamiętam dokładnie, związku i trzyletnie dziecko. Zamieszkaliśmy razem po mniej więcej roku życia na odległość 40km i dojazdów pociągami, co było męczące. Nie planujemy ślubu. W ogóle i nigdy.

      Usuń
  18. Fajnie napisany wpis - ciekawie jest przeczytać relację dwóch stron na jedną sprawę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heee, zdecydowanie różnie postrzegamy świat i wydarzenia ;) /B.

      Usuń
  19. Pierwsza miłość , ślub po 2 latach randkowania i we wrześniu będzie nasza 12 rocznica ślubu :-) jesteśmy szczęśliwi i mamy dwójkę dzieci :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie pierwsza miłość po roku wpadka i ślub bo tak trzeba co ludzie powiedzą, my dwudziestoletni, decydują rodzice, potem druga wpadka, bo kto o zdrowym umyśle planuje od razu drugie,wspólne cztery lata i rozwód, nie pamiętam czy mocno to przeżyłam nie miałam czasu się zastanawiać trzeba się było zająć dziećmi,, pięć lat sama od dwunastu w związku nieformalnym, pamiętam jak powiedziałam bierzesz mnie z dwójką dzieci uśmiechnął się tylko I tak trwamy w słońcu i w deszczu w radości i złości i jest dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudowny tekst, uśmiałam się. Jestem rozwódką. Mówiłam żadnej miłości, nie ma szans, mówiłam tylko układ, przyjaźń i przytulanie, żadnych emocji. Mówiłam i się zakochałam. Jestem przerażona, nie wiem czy związek dwojga rozwodników jest trudniejszy, czy łatwiejszy, niemniej jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie macie dzieci z poprzednich związków to napewno wam się uda.

      Usuń
  22. Skądś to znam, to wycofywanie :))) Nie znalazł się jeszcze taki, który moją huśtawkę wykorzystał, pewnie trafiałam na jakichś dziwnych pokemonów i tchórzy ;) Chyba dziwaczeję , ostatnio wolę koty ;)) Życzę mnóstwa takich rocznic w radości i szczęściu <3 Najważniejsze to znaleźć jaką pokrewną duszę, pasującą połówkę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja kobieta z przeszłością w trakcie rozwodu z 2 dzieci 8 latkiem i 3 latką. ..on facet po przejściach rozwiedziony z 2 latką...ja to się nie może udać. ..on to się musi udać. ..w końcu decyzja ok rzucam wszystko pakuje dzieci swój dobytek i jadę w nieznane. ..on szuka mieszkania załatwia szkołę i startujemy razem. ..wczoraj minęło 9 lat. ..w październiku 2 rocznica ślubu. ..w listopadzie urodziny 8 naszego syna. .i nasza wspólna myśl. ..gdybyśmy znów byli na progu decyzji zrobilibysmy to samo ☺

    OdpowiedzUsuń
  24. Aż miło posłuchać.Zycze wam z całego serduszka dużo miłości.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem w trakcie rozwodu z dwuletnią córką, mam obok siebie innego mężczyznę, który mnie wspiera (wynajął trzypokojowe mieszkanie żebyśmy mogli mieszkać razem i planuje budowę domu), ale też jest trochę wycofany, bo czeka aż zakończy się ten rozwód. Czasem mnie przytłacza to, że nie możemy być razem na 100%. Znam jego rodzinę, rodzina zna mnie i córkę, lubimy się. Z mojej strony nikt o nim nie wie dla dobra sprawy. Bo rozwód będzie bez orzekania o winie i nie chcę męża dołować. Nie pasujemy do siebie i dlatego rozwód. Chciałam tylko żeby ktoś to przeczytał. Dzięki, już mi lepiej. Trzymajcie się i czasem zamiast marzyć o przyszłości warto skupić się na plusach tu i teraz. Będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja po rozwodzie z dwoma synami on kawaler. Dwa lata na odległość 200km pokonywane co drugi weekend. Od roku mieszkamy razem we wrześniu ślub :)

    OdpowiedzUsuń
  27. My zaczęliśmy spotykać się w kwietniu, w czerwcu zamieszkliśmy rezem, w sierpniu już byłam w ciąży ) Teraz 6 lat razem, 4ry po ślubie i mamy 3 dziewczynki:) <3

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.