Dziecko to nie małpa na sznurku!


   Okres letni sprzyja spotkaniom z gronie znajomych i rodziny. Jak grzyby po deszczu wyrastają święta, które wypada obejść, niestety nie w formie-ominąć, a uczestniczyć w nich. Imieniny cioci Ani, Zosi, rocznica ślubu babci Wiesi i dziadka Zbynia, urodziny ciotki Kachy itp. Na większości z nich męczy się człowiek udając, że dobrze się bawi.

         Idziesz, bo wypada, połowy ludzi nie znasz o drugiej połowie, o której istnieniu pojęcia nie miałeś słyszysz, że zeszła. Babcie i ciocie dręczą cię pytaniami o plany rodzinne, bardzo intymne plany. Pytania o kolejne potomstwo rzucane są, jak czerstwe dowcipy w Familiadzie, a ty migając się od odpowiedzi przełykasz kolejnego pierożka, byle by coś glamać i nie musieć z nimi gadać.Temat z ciebie i twojego przyszłego potomstwa schodzi na obecne.

       Po serii porównań, po której dowiadujesz się, że synek kuzynki wujka Józka (jak to nie pamiętasz wujka Józka?) zaczął chodzić zanim twoje dziecię zaczęło raczkować, nie ważne, że owy synek jest dwa lata straszy od twojego dziecka, jeździ już na rowerku i sam zakłada buty. A twoje pożal się boże takie toto nieporadne. Bądź co bądź obcy dla ciebie ludzie drążą temat twojego życia seksualnego i zaniżają etapy rozwoju twojego dziecka, jakby miał być to wyścig i zanim zdążysz nabrać powietrza, odszczekując się spada na ciebie kolejna bomba.

    Uwaga wszystkich zostaje odwrócona na rzecz twojej trzy-czteroletniej pociechy.
-no niech powie wierszyk, zaśpiewa piosenkę, zatańczy dla nas
-wstydzi się? ooo! taka duża i nie umie mówić?

     Babcie, ciocie, kuzynki maści wszelkiej, czerpią niebywała przyjemność z dręczenia dziecka. Same czuły by się, jak debilki wychodząc na środek i ni z gruszki ni z pietruszki zaczynając śpiewać, ale dziecko namawiają. Dopóki namawiają nie jest najgorzej. Jazda zaczyna się gdy zaczynają wyciągać na środek i nakazywać popisywanie się.

      Takie wyciąganie na siłę na środek imprezy potrafi zafundować dziecku blokadę na publiczne wystąpienia na resztę życia. Drobnostka, rzec by można, głupota, która odbiera pewność siebie w dorosłym życiu.

Podobne artykuły

Ciebie również w dzieciństwie wyciągano na środek?
A może twoje dziecko jest teraz na celowniku rodzinki?

                                                  

CONVERSATION

25 komentarze:

  1. Irytuje mnie strasznie jak ktoś namawia moje dzieci by coś pokazały, zaśpiewały czy zrobiły....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żenujące, dziecko nie chce, mądry rodzic mówi, żeby nie zmuszać, rodzic pod presją zmusza dziecko do występów razem z resztą :(

      Usuń
  2. Wrrr, mnie też to wkurza i z tym walczę.
    Rodzinne spotkanie i od razu pytania do mojego dziecka: no, jakiego wierszyka się ostatnio nauczyłaś? A może piosenkę zaśpiewasz?

    Ważne, żeby rodzic zareagował i wspierał dziecko w takiej sytuacji,

    OdpowiedzUsuń
  3. dobry temat poruszyłaś!!! jak ja nie znoszę takiego traktowania dziecka!!! U mnie aktualnie jutro maja być imieniny teściowej, zawsze musi być impreza oczywiście! Ciotka zbulwersowana, że nie będzie Izy....my akurat jutro jedziemy na wakacje i nawet sobie nie wyobrażasz jak szczęśliwa jestem, że choc raz nie musze kombinować wymówki i po porostu nas ominie ta....."przyjemność" ;))))

    OdpowiedzUsuń
  4. moje rodzinne zloty nigdy nie miały takich atrakcji - może ja z dziwnej rodziny pochodzę, ale do dziś lubię te rodzinne nasiadówki podczas których śmiechów nigdy nie brakuje z powodu opowiadanych dowcipów częściej niż z innych powodów :) ale nigdy nie było prezentacji umiejętności dziecięcych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po prostu należy takich ludzi omijać szeroki łukiem. Jak się obrażą, tym lepiej, przestaną zapraszać. Stosuję tez zasadę od lat i jestem wniebowzięta efektami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a moje teksty drukują i przekazują słowo pisane dalej, bez większej obrazy :P

      Usuń
  6. Co mnie ostatnio doprowadziło do białej gorączki żeby nie powiedzieć dosadniej? ...hasło do mojego syna, który miał 14msc: no pokaż ile masz lat?pokaż! Co Ty nie umiesz pokazać ile masz lat?! ....
    Oj, trudno mi było zachować komentarz dla siebie naprawdę...

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie zachowanie jest mi całkowicie obce. NIGDY nikt nie kazał się mojemu dziecku popisywać, nikt nie oczekiwał piosenek czy wierszyków. Nie sądziłam, że w jakiejkolwiek rodzinie się coś takiego praktykuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie pozwoliłabym na takie zachowanie, jak i inne, w stosunku do mojego dziecka. Matka musi być trochę asertywna. Moje dziecko, mój cyrk.

    OdpowiedzUsuń
  9. Staram się tego pilnować, ale parcie na szkło wujków i cioć jest spore. Dziadków zresztą też czasami...

    OdpowiedzUsuń
  10. znam znam znam :) na "szczescie" miałam bardzo pewną siebie strasza siostre i to ona zawsze brylowała na imprezach rodzinnych. ale mój pech był taki, że mnie do niej notorycznie porównywano, a ja wolałam siedzieć u mamy na kolanach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że dziecko to nie małpka na sznurku, ale też myślę że takie demonizowanie imprez rodzinnych, to drobna przesada. Ja tam się cieszę jak mam szansę spotkać się z rodziną, której dawno nie widziałam. A jeśli nie chcę z nimi o czymś rozmawiać, to normalnie to mówię. A jeśli słyszę jakieś komentarze pod adresem mojego dziecka, które myślę że mogą być przez dziecko źle odebrane, to prostuję komentarz przy dziecku i przy osobie która go wypowiedziała. Nie mam z tym problemu. A myślę, że dla dziecka to też jest dobra lekcja tego jak sobie radzić w takich warunkach nie odżegnując się tak drastycznie od rodziny bliższej i dalszej:) Pozdrawiam

      Usuń
  11. A w przedszkolach jak jest? Ciągle uroczystości pasowanie, jasełka, dzień babci i dziadka, dzień mamy, festyn rodzinny, pożegnanie przedszkola....od występu do występu i prawda jest taka, że aby dzieciaczki wystąpiły z programem potrzeba wielu prób dla nich i nikt nie pyta czy zmęczone, czy mają ochotę... ja jako nauczyciel rytmiki jestem tym zmęczona czasami a co dopiero te biedne maluszki. Jak małpki w zoo i rodzice, którzy zamiast skupić się na występie dziecka lataja z kamerą, tabletem i aparatem jak pokręceni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, jednak jeśli dziecko jest małomówne, peszy się to nie musi występować, nikt go do tego w palcówce nie zmusi.

      Usuń
  12. Takie występy mogą być przyjemnością dla dziecka. Moja najstarsza córeczka aż rwie się do mówienia wierszyków :) Niekiedy muszę interweniować, by spotkania rodzinne nie przekształciły się w występ mojej pociechy.
    A młodsza nie lubi wierszyków choć zdarza się jej jakiś babci powiedzieć - ale nikt od niej tego nie wymaga. Ma wolność w tym względzie.

    OdpowiedzUsuń
  13. My chyba na szczęście nie miałyśmy publicznych wystąpień na balikach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie obecnie złości najbardziej kiedy słyszę jak ktoś mówi do mojego synka "Rysujesz? Ślicznie, ale dlaczego lewą rączką?! Prawą trzeba rysować, przełóż kredkę, o tak..."
    Naprawdę trzeba? Myślałam, że te czasy już minęły?

    OdpowiedzUsuń
  15. Takie rzeczy dzieją się nie tylko na rodzinnych imprezach czy w gronie znajomych. Widuje się matki, które chcąc pochwalić się przed światem jakie to cudowne dzieci mają każą im na zawołanie śpiewać, tańczyć, mówić po angielsku lub udawać konia :)
    Mnie to dziwi i irytuje.
    Moje dzieci nie muszą popisywać się przed światem. Dla mnie są wspaniałe takie jakie są.

    OdpowiedzUsuń
  16. Po prostu nie chodź na takie imprezy,nie pozwalaj robić z dziecka małpy, izoluj się od takich toksycznych sytuacji. To naprawdę jest możliwe !

    OdpowiedzUsuń
  17. Właśnie to przeczytałam i całkowicie się z panią zgodzę. Mam dopiero 15 lat, ale od długiego czasu zmagam się z aspołecznością. Zawsze zmuszano mnie do takich rzeczy jak stanie na środku i "zabawianie" rodziny. Przez to stawałam się coraz bardziej nie śmiała i ponura, a kiedyś byłam żywym i wesołym dzieckiem. Przyjęcia nie są całkowicie winne, ale w większości tak. Teraz staram się to przezwyciężyć. Częściej wychodzić z domu z bliskimi przyjaciółmi. Moja mama trzy lata temu zrozumiała, że to przez takie traktowanie wbrew mojej woli mam teraz problemy i nikt mnie już do tego nie zmusza, jednak uraz pozostanie na całe życie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Doskonale Cię rozumiem. Moje córki miały podobnie, tym bardziej że Asia chodziła do szkoły muzycznej. Wszyscy ją prosili o śpiewanie i zagranie kawałka na skrzypkach, ale Asia nie chciała. Kończyło się na tym, że przekupowano ją nie byle jaką sumką i ta się szybko nauczyła że można na tym zarobić ;)) Nie zazdroszczę, znam takie osoby których wnuki czy dzieci biegały od pół roku życia ;)))

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.