Plecak zwykły, czy na kółkach?

wtorek, 30 czerwca 2015
       Widząc dzieci idące do szkoły, uginające się pod naporem przeładowanych plecaków, odnoszę wrażenie, że zamiast podążać w stronę oświaty cofamy się w kamieniołomy.  Ogrom książek szkolnych jest porażający. Zaczęłam zastanawiać się nad plecakiem na kółkach. Może warto odciążyć dziecko? Szukając informacji zrobiłam porównanie.

       Zdecydowaną zaletą plecaków na kółkach jest pozbycie się ciężaru z pleców. Jednak plecaki na kółkach wcale nie są tak dobrym rozwiązaniem, jak myślałam. Dzieci chodzą do szkoły od września do czerwca. To mocno opadowy czas. Podczas ciągnięcia plecaka w deszczu, po kałużach (nie oszukujmy się, nasze chodniki nie są gładkie niczym stół) plecak i książki zamaczają się. To niestety potwierdzone info po przeszukaniu większości for, na których toczyły się dyskusje na temat plecaków z kółkami. Dodatkowym minusem jest to, że gdy dziecko chce chronić plecak przed zamoczeniem,  zakłada go na plecy. Plecak wbija się w plecy wraz ze stelażem, a jego ciężar jest znacznie większy, gdyż dodatkowym obciążeniem jest waga wcześniej wspomnianego stelaża oraz kółek, również w szkole dziecko zazwyczaj nosi ten plecak na plecach.

     Znów wróciłam na stronę plecaków Topgal. Dlaczego  na tą stronę? Ponieważ jest tam plecak ze stelażem,  nie na kółkach, ale w kółka (wujek google płata figle). Jednak opis tego plecaka dał mi do myślenia.

        Taki opis mnie przekonuje, zwłaszcza ergonomicznie uformowany system pleców (plecaki ze stelażem mają właściwości rozprowadzania obciążenia na całej powierzchni pleców, nie obciążając kręgosłupa) szelki z wygodnym pasem piersiowym, liczne odblaski, nieprzemakalny materiał oraz dno odporne na przetarcia. Tu plecak zwykły przy tym na kółkach zdecydowanie dostaje ode mnie wyższą punktację. Uprzedzając pytanie, które pojawiły się po poprzednim poście, plecaki Topgal znajdziecie tu.

Opiszcie mi swoje doświadczenia z plecakami.
Miał ktoś z kółkami? Zna ktoś ten model Topgal lub inne?
Dzielcie się doświadczeniami, czas pomyśleć o plecakach do szkoły.
                                                             

Orientacja blondynki.

sobota, 27 czerwca 2015
      
      Wszyscy, dokładnie wszyscy wiedzą, że z moją orientacją jest różnie. Raz prosto, innym razem na lewo. Jest to całkowicie niezależne ode mnie. Gubię się w najmniej oczekiwanych momentach. Każdego informuję o tym zanim powiem, jak się nazywam. najgorzej, gdy gdzieś ma sama jechać, wtedy murowane, że znajdę się zupełnie, gdzieś indziej.

         Kawusia w stolicy, pierwsze spotkanie w Agatą /Hafija/ czekam na nią pod rotundą. Zima, marzniemy z dziewczynkami. Po kolejnym telefonie (wreszcie był zasięg w stolicy) okazuje się, że ona również marznie, z drugiej strony rotundy. Tak, mam talent, schowałam się za rogiem okrągłego budynku.

          Warsztaty pampersa, profilaktycznie umawiam się Alą /Polisz mam i dzieciole/ pod pałacem. Wysiadam na śródmieściu i kieruję się na Mc donalds w Złotych tarasach, krążę pół godziny, ja dzwonię, ona dzwoni. Okazuje się, że umówiłyśmy się nie pod tym makiem...

          Blue city, w tym tygodniu. Kiedy już z Martą /Tosinkowe opowieści/ odnalazłyśmy salę zabaw i wpadłyśmy do niej na spotkanie spóźnione tylko osiem godzin, piałyśmy z radości, iż w zaledwie kilka chwil udało nam się załatwić sprawę po którą przyjechałyśmy. Wychodząc z auta dokładnie zapamiętałyśmy: poziom zero, motylek, miejsce między filarami C6-C7. Po godzinie daremnych poszukiwaniu wyjazdu na poziom zerowy parkingu, stanęłam przed panią z informacji oznajmiając: "zgubiłam się". Okazało się, ze poziom zero parkingu dostępny jest z zewnątrz budynku. Dostałyśmy do auta i tu zaczął się dramat. Mi siadł internet, jej telefon z nawigacją.

        Dwie blondynki w Warszawie, żadna nie zna miasta.Zaczęłam kierować Matrtę, pojeździłyśmy w kółko. Klucząc prowadzone przez mojego małżonka, który odmówił włączenia mapy i poprowadzenia nas nazwami ulic, po trzech godzinach wyjechałyśmy na Konstancin-planowałyśmy na Piaseczno. Od tamtąd miałam prowadzić ja. Jakimś cudem dojechałyśmy, a ona bez moich rad dojechała również do domu pod Łódź...

Tylko ja nie mam orientacji w terenie?
Ktoś się gdzieś zgubił?
                                                            

Dałam dziecku w twarz

sobota, 27 czerwca 2015
      Gdy zostałam mamą miałam 19lat. "Dobre rady" rodziny i otoczenia zapędzały mnie w kozi róg.
"Nie noś, bo go przyzwyczaisz" , "nie bujaj, bo będziesz wciąż bujać", "daj wody do picia, bo upał"-był na piersi. Starałam się, jak umiałam. Z perspektywy czasy widzę, ze popełniłam wszystkie możliwe błędy, przede wszystkim zabijałam instynkt stosując się do tych rad.

    Młoda, zbuntowana i w wieku 23lat w trakcie rozwodu. Moje życie było mocno skomplikowane, w tym wszystkim był czteroletni syn. Nagle zrozumiałam, że wciąż uciekam: z domu, w którym nie było spokoju, od męża, który okazał się być skończonym dupkiem, od miejsc, z których jest zbyt dużo bolesnych wspomnień.
Zatoczyłam koło, wróciłam do rodzinnego miasteczka. Tam też nie było lekko. Wynajmowałam domek. By nie siedzieć w kieszeni mopsu imałam się różnych zajęć: opieka nad przeszło 80latką, chorą na alzhimera, promocje w hurtowniach i sklepach (tak wstawałam o 3rano, żeby pojechać do hurtowni z wędlinami, a potem przejść na sklep i do 18tej tam stać z tacą). Nie było lekko, ale na życie starczało (większość z was wie, że alimenty to mam na papierze, ale nigdy nie dostawałam).

     Nadszedł czas kryzysu, promocje się wyczerpały, starsza pani zmarła... Mieszkałam pod lasem. Lato. Jagody.  Tego lata było wyjątkowo sucho. Kleszcze były dorodniejsze od jagód. Zbieranie ich było koszmarem. Poszliśmy (wtedy już sześcioletnim) synem ze dwoma litrowymi słoikami, by nazbierać, sprzedać, kupić coś do jedzenia. (nie było jeszcze tak dramatycznie, jak w czasach mieszkania na śląsku, gdzie w najczarniejszym momencie miałam na spółkę z dzieckiem ćwiartkę chleba raz na trzy dni-dobrze, że z poprzedniego roku zostało słoików dżemu i jakiś makaron z lepszych czasów). Wiedziałam czym jest oszczędność i praca. Nie doiłam kasy, od mamy, która sama w nią nie opływała, staram się radzić sobie.

      To był upalny dzień, gdy szliśmy do tego lasu. Mały miał obiecanego lizaka za pomoc w zbieraniu. maleńkie, wysuszone słońcem jagody nie współpracowały. Po dłuższym czasie zbierania Adi znudził się, stanął i wysypał swoje pół słoika na drogę. Dałam mu w twarz, pierwszy i ostatni raz.... Tego samego lata wyjechałam do Warszawy, za pracą.

     Za kilka dni syn będzie pełnoletni. Minęło 13lat od tego czasu, nadal pamiętam jego spojrzenie. Nie zapłakał, spytał tylko: "za co?"

Podobny artykuł

                                                             

Zielone trendy

piątek, 26 czerwca 2015
 W dniu 30 maja w Gminnym Domu Kultury w Chynowie odbyło się drugie z cyklicznych spotkań pod hasłem "Zmieniamy na lepsze-głodni zmian". Wydarzenie "Głodni zmian", to projekt stworzony przez blogerów, w którym rodzice wraz z dietetykami łączą siły w trosce o zdrowie młodego pokolenia. Inicjatywę wspiera Fundacja "My Pacjenci", która wspiera organizacje pacjenckie w skutecznej partycypacji w procesie podejmowania decyzji w ochronie zdrowia.

Stworzyłyśmy cykl tematycznych spotkań we wszystkich miastach wojewódzkich (i nie tylko), które mają na celu uświadamianie społeczeństwa, jakim problemem jest otyłość, oraz złe nawyki żywieniowe u dzieci. Razem z dietetykami, oraz lekarzami pokazujemy młodym rodzicom, jak żywić maluchy, oraz jak zmieniać złe nawyki żywieniowe, by jak najlepiej dbać o zdrowie swojej rodziny. propagujemy również prawidłowy rozwój pycho-fizyczny, równowagę w podejmowaniu decyzji wychowawczych oraz żywieniowych, jak również wdrażamy w życie plan szerokiego przekazu wiedzy, która zdobywany na warsztatach.


 “Zielony Dar Natury – testowany od pokoleń - czyli o tym, jak prosto i przyjemnie żywić zdrowo nasze dzieci.” Testowane od tysięcy lat, dwa proste sposoby, które działają cuda w odżywianiu naszego organizmu. Dzięki odkwaszeniu, przywracają równowagę, nie dopuszczając do rozwoju chorób. Zapomniane przez zachodnią cywilizację syntetycznych witamin, powoli wracają do łask. Nareszcie przypominamy sobie, że to nie NATURA uczy się od człowieka, ale człowiek czerpie z NATURY. Zapraszam na wykład o zielonym pożywieniu, które choć nie jest lekarstwem leczy, ale w żaden sposób nie da się go przedawkować"

Specjalnie dla moich czytelników skrócona prezentacja szkolenia Ani z Zielonych trendów

Czym jest sok, a właściwie ekstrakt z młodego jęczmienia?
To prawdziwy, najlepszej jakości ciemnozielony wyciąg z młodej trawy jęczmiennej, która nie wytworzyła jeszcze tzw.”kolanka”, a tym samym nie zawiera glutenu. Sam ekstrakt uzyskiwany jest z wyciśniętego z kilkudniowych trawek jęczmiennych soku. Następnie jest od odparowywany w 31 st. C i proszkowany. Po zmieszaniu z wodą tworzy żywy, szmaragdowy napój, bez widocznych źdźbeł trawy. Nie zawiera też błonnika! (Uwaga na siano!)

Wyciąg z młodego jęczmienia stosowany jest przede wszystkim do odżywiania zmęczonego chemicznymi toksynami organizmu, ale także do oczyszczania z toksyn. Dzięki zawartości ogromnej ilości działających wzajemnie mikroelementów, witamin i enzymów, wspomaga nasze ciało do samoregeneracji i zdrowienia. Bez enzymów dochodzi do zaburzenia wszystkich funkcji życiowych – trawienia, oddychania, poruszania się, pogarsza się też znacznie praca mózgu. Ekstrakt z zielonego jęczmienia zawiera więcej niż 20 enzymów, a badania odkrywają kolejne. Dla porównania, mięso zawiera tylko jeden enzym. Zielony napój to kilka talerzy warzyw i owoców zawartych w jednej łyżeczce proszku jęczmiennego.

CHLORELLA to alga o działaniu oczyszczającym nasz organizm.

Chlorella oczyszcza układ trawienny, zwłaszcza jelito grube, a także oczyszcza organizm z toksyn, metali ciężkich (kadm z papierosów, rtęć i pallad z plomb dentystycznych, ołów ze środowiska), chemikaliów (rozpuszczalniki, barwniki i konserwanty wchodzące w skład wielu produktów kosmetycznych, czyszczących, lakierów czy farb) a nawet z toksyn zawartych w alkoholu.

Detoksykacja – ratunek dla chorego organizmu

Badania wykazują, że chlorella odgrywa bardzo ważną rolę w systematycznej detoksykacja organizmu – ponieważ większość toksyn wydalana jest wraz z niestrawionymi resztkami. Podczas gdy detoksykacja odbywa się w jelicie grubym, zanieczyszczenia z różnych części organizmu przepływają do niego – gdzie chlorella efektywnie wspomaga ich usuwanie.

Chlorella zawiera włóknistą, zewnętrzną powłokę (20%) oraz zawarte wewnątrz składniki odżywcze. To właśnie tak włóknista ściana komórkowa wychwytuje toksyny.

Dodatkowo, czysta krew z dużą ilością czerwonych krwinek przenoszących tlen jest potrzebna, aby wzmocnić układ odpornościowy. Działanie oczyszczające chlorelli odbywające się w jelicie grubym, a także jej właściwości ochraniające wątrobę, powodują, że krew jest dokładnie oczyszczana. A czysta krew powoduje, że odpady przemiany materii są efektywnie usuwane z komórek. Ale czy każda chlorella dostępna na rynku jest w stanie zapewnić takie działanie?

CHLORELLA jest najbogatszym źródłem chlorofilu na Ziemi.

Co jest takiego dobrego w chlorofilu? Nie ma nic bardziej oczyszczającego i odtruwającego niż chlorofil. A ludzie, którzy stosują zachodnie diety (bogate w przetworzoną żywność) są w desperackiej potrzebie oczyszczenia i odtrucia organizmu.

Chlorofil pomaga usunąć z organizmu metale ciężkie, które nazbierały się z powodu spożywania ich wraz z jedzeniem. Pewne owoce morza są znane z zawartości niebezpiecznej ilości metali ciężkich takich jak rtęć. Takie organizmy znaleźć można również wśród zwierząt a nawet w produktach nieorganicznych. Jeżeli spożywasz żywność przetworzoną, bez wątpienia w Twoim organizmie nagromadził się kadm, rtęć, arszenik, PCB i inne tego typu związki. Chlorofil zawarty w chlorelli pomaga usunąć te metale z organizmu, co może mieć zbawienny efekt dla zdrowia.

DLA KOBIET W CIĄŻY

Nie jest nam obce stwierdzenie, że kobiety w ciąży powinny zdrowo się odżywiać. Tylko jak tego dokonać, kiedy nie wiadomo czy marchewka jest jeszcze zdrowa, czy już przesycona pestycydami….czy jeść liście sałaty, w których podobno zbiera się najwięcej metali ciężkich? Gdzie szukać kwasu foliowego, jeżeli wiemy, że jest on w warzywach zielonych (ale czy też w tych spod folii?) i w wątrobie zwierząt (niezbyt szczęśliwych dodajmy)?

Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie fakt, że gotowanie i smażenie niszczy większość witamin i enzymów… a przyszłym mamom tak bardzo są one potrzebne dla donoszenia zdrowego malucha.

Mamy jednak coś dla przyszłych mam!!!

Oto on – bohater poprawiający kondycję w ciąży, pomagający dożywić maleństwo które nosimy w sobie, dostarczający ogrom witamin, a wśród nich i kwas foliowy – SOK Z MŁODEGO JĘCZMIENIA!

Nie ignorujmy tego daru od natury. Jego właściwości pomogą nam urodzić zdrowe, silne dziecko. Młody jęczmień zawiera w porównaniu z pszenicą 25 razy więcej potasu, 37 razy więcej wapnia, ponad dwa razy magnezu, 5 razy więcej żelaza. Warto więc sięgać po koktajl z ekstraktu z jęczmienia co najmniej 2 razy dziennie.

Dodatkowo młody jęczmień zawiera także znaczną ilość manganu i cynku, przywraca równowagę kwasowo-zasadową. Jest 2 razy skuteczniejszym niż szpinak, najbardziej całościowym produktem zasadotwórczym. Młody jęczmień zawiera witaminy, które aktywują enzymy pomagające w zapobieganiu chorobom i stanom patologicznym. Młody jęczmień ma wysoką zawartość betakarotenu, witaminy C, E i witamin z grupy B: B1, B2, B3, B6, biotyny, kwasu foliowego, kwasu pantenowego i choliny, pochodnej witaminy B.

Kiedy już wiesz, że zrobiłaś wszystko dla twojego malucha, aby urodził się zdrowy i bez alergii, nie ustawaj w spożywaniu, a później w podawaniu maluchowi soku z młodego jęczmienia!

DLA DZIECI

Do pierwszego roku…

Jeżeli jeszcze karmisz piersią, to czas, kiedy szkrab korzysta w pełni z enzymów przekazywanych mu od natury i od Ciebie. Pamiętaj, aby w tym czasie szczególnie dobrze odżywiać się i wzbogacać dietę o niezbędne składniki pokarmowe. Same biszkopty nie wystarczą. Tak, wiem jak trudno jest przygotować dla siebie porcję warzyw i owoców, kiedy na jednej ręce maluch,a w drugiej pampers. Na szczęście jest wyjście z sytuacji! Tak łatwy sposób przyrządzenia koktajlu z natury nie sprawi kłopotu i nie zajmie więcej niż kilkadziesiąt sekund.

Przygotuj shaker, który kupiłaś wraz z pudełkiem soku z jęczmienia, wlej do niego, do połowy, zimną wodę mineralną, wsyp płaską łyżeczkę proszku (ekstraktu z młodego jęczmienia) i dokładnie zamknij shaker (żeby kliknął!) – wstrząsaj aż zrobi się pianka! Ta pianka ma najwięcej aktywnych substancji odżywczych! Możesz dodać naturalnego soku z jabłek lub innych owoców, które lubisz.

Powyżej roku…

Jest dużo pytań o to, kiedy należy zacząć podawać maluchom sok z młodego jęczmienia. Otóż można już od momentu w którym dziecko zaczyna dostawać pierwsze przecierane warzywa. Jednak warto zacząć podawać zielone od jednej małej łyżeczki napoju. Kiedy przygotowujemy koktajl dla siebie, możemy odlać jedną łyżeczkę napoju i dodać do marchewki, lub też bezpośrednio do buzi malucha. Substancje odżywcze i chlorofil wchłaniają się już w jamie ustnej, zapobiegając próchnicy!

Kiedy dziecko jest już „duże”…

Cokolwiek znaczy „duże dziecko” to w każdym wieku, aż do dorosłości powinno się jeść zielone, naturalne, zdrowe i żywe pokarmy. Zwłaszcza dzieci potrzebują ich do rozwoju najbardziej. Czasy wszechogarniających alergii nie pozostawiają złudzeń, że sami doprowadziliśmy do tego, że teraz co trzecie dziecko ma alergię, a co dziesiąte astmę. Zatrute jedzenie, chemiczne barwniki, polepszacze smaku, coca cola i glutaminian sodu (vegeta)… Czy to gościło przez ostatnie 20 lat na naszych stołach? To dostają też nasze dzieci „w spadku”.

Syntetyczne witaminy, syropy, krople do inhalacji i w końcu sterydy zaburzają normalny, zdrowy wzrost naszych dzieci. Nie wolno nam dopuścić do tego, żeby dzieci nie mogły żyć bez farmaceutyków i lekarstw. W każdej chwili dobrze jest zacząć odżywiać siebie i swoje dzieciaki zdrowym, naturalnym jedzeniem. Zielone jedzenie to dzisiaj jedyny ratunek dla zdrowego rozwoju naszych dzieci.

ODCHUDZANIE

Produkty pochodzące z natury są najdoskonalszym pożywieniem dla naszego organizmu. Regulując zapotrzebowanie na ważne składniki budulcowe, wyrzucają ochotę na produkty zawierające niepotrzebne nam substancje, takie jak toksyny, barwniki, konserwanty, zbędne tłuszcze, cukry oraz wiele innych.

Pomoc przy nadwadze

Nadwaga prowadzi do wysokiego ciśnienia krwi, chorób serca i arteriosklerozy. Nadwaga w średnim i starszym wieku prawie zawsze wywołuje te choroby. Nasze pożywienie zawiera olej i tłuszcz, łuskany ryz, biały chleb, rafinowany cukier w ilości, którą spala się w ciele bez resztek tylko z wielkim trudem. Jeśli spalanie nie funkcjonuje , substancje odżywcze pozostają nierozłożone i odkładają się w formie tłuszczu. Spalanie odbywa się za pomocą enzymów. Dzięki wsparciu enzymów pomagających w metabolizmie tłuszczów można redukować nadwagę. Aktywne składniki soku z młodych liści jęczmienia są lepszą alternatywą kontroli masy ciała niż sama dieta. Nadwaga jest także problemem hormonów tarczycy. Jeśli tłuszczu jest dużo, właśnie te hormony pobudzają jego przerabianie. Obniżenie wydzielania hormonu tarczycy zwiększa wzrost masy. Zielony napój neutralizuje kwasowość płynów ciała. W ten sposób spontanicznie wzmacnia funkcję tarczycy. Naos nie jest „specjalistą” od otyłości. Nie gwarantuje natychmiastowego obniżenia wagi. Ograniczcie jednak tłuszcze, skrobię i cukry, rozpocznijcie odpowiednie ćwiczenia fizyczne, dodając trzy razy dziennie łyżeczkę ekstraktu z jęczmienia i zaczniecie chudnąć.

TYLKO NIE SIANO!
Żeby zielony produkt, który spożywamy był bezpieczny i dawał oczekiwane rezultaty, musi wyrastać na dobrej, bogatej w mikroelementy i minerały glebie, a jego proces produkcji powinien zapewniać nam najwyższą jakość, której oczekujemy. Musi być też łatwostrawny dla człowieka i łatwo przyswajalny. Takich efektów nie daje mielona trawa jęczmienna, a tylko ekstrakt, czyli wyciśnięty i sproszkowany sok z młodego jęczmienia.

Dlaczego ekstrakt z jęczmienia nie szkodzi zdrowiu tak jak suszona i mielona trawa jęczmienna?
Ponieważ jest łatwo przyswajalny i strawny dla żołądka człowieka. Trawę mogą jeść tylko zwierzęta, takie jak kozy czy krowy, których żołądek jest wielokomorowy i doskonale radzą sobie one z trawieniem źdźbeł.

Człowiek nie jest stworzony do spożywania samej trawy i dlatego nie pasiemy się na łąkach, natomiast sok z trawy jest dla człowieka bogatym źródłem mikroelementów, witamin, a przede wszystkim enzymów, które mają ogromną rolę w budowaniu naszych narządów wewnętrznych.
Spożywając mielone siano, nie tylko nie pomagamy sobie, ale wręcz szkodzimy, gdyż niestrawione resztki suszonych źdźbeł przechodzą do jelit, niszcząc tam kosmki jelitowe i tworząc wrzody.
Moda na jęczmień spowodowała, że sklepy zielarskie oraz te ze zdrową żywnością, a nawet apteki i supermarkety zaczęły sprzedawać go na skalę masową. Niestety, personel sklepów nie posiada gruntownej wiedzy na temat różnicy między ekstraktem z młodego jęczmienia, a niestrawnym dla człowieka sianem jęczmiennym.

Jak odróżnić dostępne w sklepach (nawet tych ze zdrową żywnością) siano jęczmienne od prawdziwego ekstraktu?
Spójrzmy na skład produktu: Oto opisy dostępnych w internecie produktów jęczmiennych:
„Skład preparatu 1 kapsułka:
– 220 mg sproszkowanych młodych pędów jęczmienia.
Dawkowanie: 2-4 kapsułek dziennie
Zawartość opakowania: 60 kapsułek.”
sa też inne:Skład:
99% sproszkowana trawa jęczmienna, 1% krzemionki
Dawkowanie: 3 razy dziennie 3-5 tabletek, popić wodą
Opakowanie zawiera: ok.240 tabletek.
Produkt Bio, produkt rolnictwa ekologicznego, spoza Uni Europejskiej
i inne:
Młoda 7-dniowa trawa z jęczmienia w proszku BIO.
Zawartość: 100% źdźbła młodego jęczmienia z uprawy ekologicznej inne:
Skład: 100% bio trawa jęczmienna mielona. Produkt rolnictwa ekologicznego.Rolnictwo z poza Uni Europejskiej
Wyraźnie widać, że w opakowaniach znajduje się TRAWA JĘCZMIENNA, a nie ekstrakt z młodego jęczmienia…
Żeby produkt był także całkowicie pozbawiony konserwantów, musi być przygotowywany zaraz przed spożyciem, dlatego najlepsze jakościowo produkty są w postaci odparowanego i wysuszonego proszku.

Proces produkcji ekstraktu z jęczmienia
Liście są zbierane, płukane, wytłaczane i uzyskany ekstrakt suszy się przez niecałe dwie minuty w temperaturze tylko 30 stopni Celsjusza. W ten sposób powstaje 100% czysty i niepasteryzowany proszek do przyrządzania żywego soku o łagodnym smaku. Proces przetwórczy Davida Sandovala umożliwia uzyskanie „żywego”, zielonego soku, prawdziwego roślinnego nektaru. Skuteczne składniki nie zostają uszkodzone i jest to dotychczas najbardziej oszczędny sposób przetwarzania. Od momentu zbioru poprzez wytłaczanie, suszenie, po próżniowe zapakowanie surowca nie mijają więcej niż dwie godziny!




 Masz pytania? Pisz, Ania na wszystkie odpowie.
                                                             

Nowa forma stroju galowego

środa, 24 czerwca 2015

       Ostatnio dostrzegam dziwne zjawisko rozprężenia w szkole. Jak mniemam każda placówka posiada regulamin, który wyraźnie określa wygląd ucznia w dniach szczególnych (pasowanie na ucznia, rozpoczęcie/zakończenie roku szkolnego, apele itp), oczywiście do lamusa odeszły nonajronowe fartuszki z wymiennymi-białymi kołnierzykami i na co dzień każdy przychodzi, jak lubi. Dziś skupiam się na uroczystościach szkolnych/klasowych.

       Jestem przygotowana na ataki w kierunku mojej osoby z powodu wieku, zarzuty, że jestem po prostu stara i szukam problemów tam, gdzie ich nie ma. Jednak zjawisko dosyć szeroko pojętego "stroju galowego" bardzo mnie razi. Tu będzie ten moment na wypomnienie mi, jaka leciwa jestem. Jednak 30lat temu na zakończenie roku szkolnego oraz inne uroczystości obowiązywał konkretny strój: biała bluzka, czarny lub granatowy dół. Nie było mowy o czerwonych, czy zielonych spodniach, koszuli w kratę lub sukience w kwiatki.

       Zdaje sobie sprawę, że nie jest to wina uczniów. Rodzic przygotował ubranie, dziecko założyło. Z czym ma się kojarzyć apel, początek lub zakończenie roku szkolnego skoro dziecko założyło na siebie strój ciut lepszy niż podwórkowy. Czysty, nowy, ładny, ale na każda okazję. Zamiast widocznego święta mamy stragan. Tu mój apel do rodziców: skoro macie dzieci, zadbajcie o oprawę tak ważnego dnia dla nich. Wymówka, że nie opłaca się kupić koszuli, bo założy dwa razy w roku jest dla mnie śmieszna. Ty też masz w szafie marynarkę, która nosisz tylko na pogrzeby, może rzadziej niż raz w roku, jednak masz co założyć, by nie wyglądać, jak choinka.

        Daj spokój dzieciom-zaraz głosy się pojawią. Nie dam. Obserwuję na przestrzeni lat coraz bardziej rozszerzoną teorię stroju galowego, potem taki człowiek dorasta, idzie na rozmowę kwalifikacyjną w stroju, który przez lata służył mu za "odpowiedni na takie sytuacje". Nauczenie dziecka, że strój ma być zawsze dostosowany do okoliczności zapewni mu komfort dopasowania do sytuacji.

Podobny artykuł

W piątek zakończenie roku szkolnego:
jaki obraz ucznia nas czeka? Zobaczymy.
W jakim stroju twoje dziecko pójdzie odebrać świadectwo?
                                                             

bonbonbaby prezent dla ciebie i dziecka

wtorek, 23 czerwca 2015
        Zdecydowana większość z nas lubi niespodzianki. Kiedy prezent dopasowany jest do wieku, okoliczności oraz potrzeb cieszy najbardziej. Czasem bywa tak, że chcesz obdarować kogoś prezentem, ale nie masz na niego pomysłu. Bonbonbaby wychodzi naprzeciw twoim oczekiwaniom. Wystarczy, że wpiszesz do kogo skierowany ma być box, a twórcy bonbona skomponują odpowiedni upominek.


Sam bobbon o sobie pisze:
"Wiemy ile szczęścia i miłości przynosi pojawienie się na świecie dziecka. Wiemy też, jak trudne są codzienne wyzwania macierzyństwa.
Jedna z nas jest świeżo upieczoną mamą zapatrzoną w małego Filipa. Druga to ciocia, która bezgranicznie uwielbia to Maleństwo.
Kiedy wiosną na świat przyszedł Filip, razem z nim narodził się bonbon.
Bycie rodzicem to wspaniałe uczucie i ogromne wyzwanie, ale też ciężka praca. Sklepy pełne są produktów dla najmłodszych - ale kiedy mama Filipa poszukiwała tych najlepszych, nieustannie towarzyszyły jej pytania „Co wybrać? Czy wybieram dobrze?”
Postanowiłyśmy pomóc innym mamom odpowiedzieć na te pytania - selekcjonując dla nich co miesiąc produkty sprawdzone, bezpieczne i najlepiej dopasowane do wieku i etapu rozwoju dziecka.
Każdy z produktów osobiście testujemy - pomaga nam w tym mały Filip, do Waszej dyspozycji są też opinie innych mam - prawdziwe i rzetelne.

Czym jest bonbon?
To co miesięczna niespodzianka dla Ciebie i Twojego dziecka.
bonbon ma kilka ważnych zadań do wykonania:
- pozwala przetestować produkty, które znajdziesz w pudełku. Jeśli Ci się spodobają, kupisz je ponownie
- pokazuje co inne mamy sądzą o produktach, które dostają od nas
- oszczędza czas i pięniądze każdej mamy, która dołącza do bonbon
- daje szeroki dostęp do porad specjalistów, którzy z nami współpracują (pediatrzy, ginekolodzy, położne, doula)

Cel jaki nam przyświeca od początku to zagwarantowanie Wam, że produkty w pudełku zawsze są warte dwa razy więcej, niż kwota za którą kupujesz bonbon.

Równie ważne jest dla nas, aby jak najlepiej dopasować zawartość pudełka do wieku, płci i etapu rozwoju Twojego dziecka. Jeśli jesteś w ciąży też otrzymasz od nas dedykowane dla Was pudełko. W każdym pudełku znajdziecie 5 pełnowartościowych produktów oraz kilka sampli.

Wierzymy, że co miesiąc zawartość pudełka bonbon pomoże Wam w podróży jaką jest macierzyństwo, a towarzyszyć Wam będzie radość z odkrywania jego zawartości."

    Bonbon było jednym ze sponsorów na spotkaniu Zmieniamy na lepsze-głodni zmian w Chynowie. Serdecznie dziękujemy za boxy, których zawartość ucieszyła wszystkie uczestniczki oraz ich dzieci.

Chcesz poprowadzić warsztat na kolejnym spotkaniu?
Zapisać się jako uczestnik? Jeśli nasze działania ci odpowiadają pisz śmiało
                                                             
Masz pytania o boxy dla mamy i maluszka?


Trudna sztuka mówienia DZIEŃ DOBRY

poniedziałek, 22 czerwca 2015


        Kiedy dziewięć lat temu zamieszkałam na wsi, wiedziałam, że oczy wszystkich będą skupiały się na mnie i moim synu. Rozwódka z dzieckiem z poprzedniego małżeństwa, przyszła do chłopaka, bez ślubu, ale z brzuchem-takie trudne sprawy na miarę wioski. Gdy mały miał iść do szkoły (trzecia klasa) zawsze powtarzałam: "mów dzień dobry każdemu, kogo mijasz po drodze, to miejscowy, zna na pewno dziadka, babcię i Marcina" (teściowie stali się dziadkiem i babcią dla młodego, Marcin po prostu Marcinem, wbrew powszechnemu oburzeniu nie tatusiowaliśmy sobie).

         Na pierwszym zebraniu w szkole dopadły mnie mamusie kolegów i koleżanek z klasy: "jaki ten pani syn dobrze wychowany", "jaki grzeczny", "tak dobrze wychowanego dziecka dawno nie widziałam". WTF? Zmówiły się? Jakiś miejscowy żart, którego nie kumam? No nic, głupio pytać i wyjść na miejskiego buraka.
Po jakimś czasie, gdy z mamami  zapoznałam się nieco lepiej i przestałyśmy sobie paniować pytam jednej:
 "o co chodzi z tym, że Adi taki grzeczny, dobrze wychowany?" (latam co chwilę do dyrektorki i wychowawcy, bo leje się z chłopakami). Okazało się, że moje dziecko mówi DZIEŃ DOBRY. Było to tak niespotkanym zjawiskiem, że wszyscy się zachwycali. Może przyszłam na wieś, ale tak prosta czynność, jak powitanie mijanego sąsiada, czy przywitanie się podczas wchodzenia gdzieś, powinna być normą.

          Na przestrzeni lat widzę, że jednak nie jest. W nosie mam to, że zdecydowana część okolicznych dzieciaków nie mówi mi dzień dobry. Mierzi mnie fakt, że nie mówi go również moja średnia córka, może ma na to wpływ środowisko, gdzie kultura dzieci i młodzieży nadal odbierana jest jako coś dziwnego i godnego poklasku. Myślisz, że to żart? Nie, zwróć uwagę ile dzieci twoich znajomych potrafi jako pierwsze cię przywitać, zanim wyskoczysz ze swoim: "cześć".

       Zrobiłam wywiad poprzez rozmowy i serię pytań. Pominę dzieci, których rodzice są gburami. Okazuje się, że dzieci wstydzą się powiedzieć dzień dobry, a Gaba po prostu nie widzi, kto idzie z przeciwka. Nie jest to żadną wymówką dla nich. Nas uczono, że wyrazem szacunku jest powitanie osoby idącej nam na przeciw, zwłaszcza, gdy jest to osoba starsza. Oczywiście w naszym wychowaniu było wiele błędów, a szacunek był mylony ze strachem, co nie zmienia faktu, że zdecydowana większość osób urodzonych do lat 90tych ma w sobie kulturę osobistą, potem niestety ona zanikła.

Mówienie dzień dobry jest pase?
Jakie masz odczucia?
                                                             

Doradca chustowy odpowiada na wasze pytania.

niedziela, 21 czerwca 2015

         W dniu 30 maja w Gminnym Domu Kultury w Chynowie odbyło się drugie z cyklicznych spotkań pod hasłem "Zmieniamy na lepsze-głodni zmian". Wydarzenie "Głodni zmian", to projekt stworzony przez blogerów, w którym rodzice wraz z dietetykami łączą siły w trosce o zdrowie młodego pokolenia. Inicjatywę wspiera Fundacja "My Pacjenci", która wspiera organizacje pacjenckie w skutecznej partycypacji w procesie podejmowania decyzji w ochronie zdrowia.

Stworzyłyśmy cykl tematycznych spotkań we wszystkich miastach wojewódzkich (i nie tylko), które mają na celu uświadamianie społeczeństwa, jakim problemem jest otyłość, oraz złe nawyki żywieniowe u dzieci. Razem z dietetykami, oraz lekarzami pokazujemy młodym rodzicom, jak żywić maluchy, oraz jak zmieniać złe nawyki żywieniowe, by jak najlepiej dbać o zdrowie swojej rodziny. propagujemy również prawidłowy rozwój pycho-fizyczny, równowagę w podejmowaniu decyzji wychowawczych oraz żywieniowych, jak również wdrażamy w życie plan szerokiego przekazu wiedzy, która zdobywany na warsztatach.
Jedną ze wspaniałych osób, które zgodziły się przeprowadzić z nami warsztaty jest Aleksandra Wilk-Przybysz DORADCA CHUSTOWY.
Po co nosić w chuście?
Chusta pomaga rodzicom i dzieciom na wiele sposobów. Dzięki niej możemy odpowiadać na naturalną potrzebę bliskości dziecka mając je tuż przy swoim sercu. Maluszek kołysze się w rytm naszych kroków, patrzy na świat z naszej perspektywy. Ta bliskość i ta relacja która budowana jest z pomocą chusty wpływa bardzo pozytywnie na naszą pewność siebie jako rodziców, pozwala nam bardziej wsłuchiwać się w dziecko .Chusta pozwala nam też na aktywne życie, możemy podróżować tam, gdzie wózek nie dałby rady. Nie bez znaczenia jest też fakt, że dzięki chuście mamy dwie ręce wolne wiec możemy sprawnie funkcjonować a chusta w tym czasie otula nasze maleństwo i zapewnia mu zdrową pozycję.

Dlaczego nosisz?
Noszę bo to kocham, po prostu. Dla mnie noszenie w chuście to wielka wygoda. Nie chodzi tylko o to, że wiele razy unikałam znoszenia ciężkiego wózka (choć to niewątpliwie jeden z powodów dla którego chusta wg mnie wygrywa z wózkami;)) ale o to, że ułatwia mi ona codzienne życie. Jest idealna na szybkie wyjścia, gdy to nawet nie opłacałoby się dotykać wózka. Jest wspaniała na długie spacery po lesie. Jest świetną opcją przy dwójce dzieci gdy jedno ma porę drzemki a drugie w tym czasie ucieka na rowerku biegowym. Pomaga utulić do snu podczas bolesnego ząbkowania czy po dniu pełnym wrażeń. Jest też świetnym kompanem podróży- zajmuje mało miejsca i ekspresowo pomaga uwolnić ręce i dać maluszkowi wygodne miejsce do odpoczynku.

Od początku wiedziałaś, że będziesz nosić?
Zanim zostałam mamą urzekał mnie widok zamotanych rodziców. Chciałam spróbować o co w tym wszystkim chodzi ale na pewno nie spodziewałam się, że ten temat aż tak mnie pochłonie. Dzięki chuście mogłam szybko wrócić do aktywnego życia, łatwiej mi było opracować nową rutynę. A z każdym dniem odnajdywałam coraz to więcej korzyści i dla mnie i dla córek.

Dlaczego uczysz ludzi noszenia/motania i dlaczego prawidłowe wiązanie/motanie jest tak ważne?
Nie trudno jest założyć chustę na siebie i dziecko tak, aby dziecko było do nas przymocowane. Jednak w noszeniu w chuście poza bliskością ważne jest też to, aby nadać dziecku dobrą i zdrową pozycję w zależności od wieku i dojrzałości maluszka. Uczę rodziców jak nadawać taką pozycję dziecku i jak ją utrzymywać z pomocą chusty. Na zajęciach dobieramy wiązania które będą odpowiednie dla dziecka i wygodne dla rodzica noszącego oraz uczymy się ich tak, aby rodzic był pewny tego, że da sobie samodzielnie z nimi radę.

Od kiedy można nosić dziecko w chuście?
Dziecko możemy nosić od samego początku, o ile nie ma żadnych przeciwwskazań medycznych a my czujemy się już dobrze po porodzie. Warto spotkać się z doradcą noszenia dzieci aby rozwiać wszelkie wątpliwości, odpowiedzieć na pytania i nauczyć się nosić dziecko w odpowiedniej, korzystnej dla rozwoju maluszka pozycji. Dziecko w prawidłowo zamotanej chuście jest w pozycji pionowej ale nie dochodzi do jego pionizacji (nie dostaje ono nacisków które mogłyby mu zaszkodzić).

Jak długo dziecko może przebywać w chuście?
Do kilku godzin dziennie. Wiadomo- jednego dnia nosimy więcej, innego mniej. Najważniejsze jest jednak to, aby zapewnić maluszkowi możliwość ruchu i ćwiczenia nowych pozycji poza chustą czyli jeśli maluszek nie potrzebuje być już zamotany przy nas odkładajmy go płasko na przykład na matę aby mógł ćwiczyć podnoszenie główki, obroty etc.

Na co zwracać uwagę przy wyborze nosidła dla dzieci?
Rynek nosideł jest faktycznie ogromny i nie dziwię się rodzicom, że czują się z nim zagubieni. Warto jednak przy zakupie nosidła pamiętać o paru ważnych rzeczach:
-Nosidła (jeśli mówimy o zdrowym noszeniu) odpowiednie są dla dzieci samodzielnie siadających. Wynika to z tego, że pozycja w nosidle prowokuje duże odwiedzenie nóżek i obciążenie dolnego odcinka kręgosłupa oraz przykleja miednicę dziecka do noszącego a co za tym idzie- wymusza pozycję niekorzystną dla maluszka i jego jeszcze nie dojrzałego kręgosłupa (taką jak byśmy dziecko posadzili mimo braku jego gotowości). Wiele nosideł posiada także klamry na poziomie środka pleców- one dodatkowo naciskają na plecy dziecka powodując niekorzystne dla niego odchylenie się do tyłu.
-To, co jest drogie nie zawsze idzie w parze z jakością. Wiele jest nosideł na rynku reklamowanych jako odpowiednie od urodzenia, z atestami i pozytywnymi opiniami nie-wiadomo-kogo. My powinniśmy jednak kierować się nie ceną czy marką ale tym, czy w danym nosidle jesteśmy w stanie uzyskać pozycję dobrą i dobraną do dojrzałości naszego dziecka. W nieodpowiednio dobranym nosidle dziecko albo ma nadane za duże odwiedzenie nóżek i obciąża mocno cały kręgosłup (przy zbyt wczesnym wsadzeniu dziecka do nosidła ergonomicznego) albo też wisi na kroczu gdyż panel nosidła jest wąski i cały ciężar ciała idzie właśnie między nóżki maluszka.
-Wkładki noworodkowe do nosideł to tylko chwyt marketingowy. Otulają mocno malucha aby sprawić, że dziecko nie będzie luźno latało w za dużym na siebie nosidle. Nie ma tu jednak mowy o fizjologicznej pozycji.

Tatusiowie chętnie angażują się na warsztatach?
Z radością zauważam, że noszących tatusiów jest coraz więcej! To niesamowita sprawa. Dzięki temu mogą od samego początku budować inny wymiar bliskości ze swoim dzieckiem, włączyć sie jeszcze aktywniej w opiekę nad maluszkiem. I nie da się ukryć- noszący mężczyźni mają +20000% do męskości. Wspaniały widok!

Temat wcześniak: nosić, czy nie?
Oczywiście, że nosić. Wcześniaki jak mało które maluszki potrzebują noszenia i ciepła naszego ciała. Przy noszeniu dzieci urodzonych przedwcześnie należy jednak pamiętać by uprzednio skontaktować się z lekarzem prowadzącym i upewnić się jakie są specjalne zalecenia dotyczące noszenia i pielęgnacji maluszka. Zanim dziecko osiągnie odpowiednią dojrzałość i wagę aby móc być wkładane do chusty możemy i powinniśmy jak najwięcej je kangurować- kłaść nagie na naszym nagim ciele i mocno otulić, na przykład specjalną elastyczną opaską.

Do jakiego wieku nosić?
Nosimy dopóki my i dziecko tego potrzebujemy i dobrze się z tym czujemy. Ważne, aby wsłuchiwać się w potrzeby swoje czy dziecka a nie w oczekiwania i uwagi otoczenia. Niektóre dzieci wcześniej a inne później rezygnują z chusty. Z czasem też noszenie jest coraz rzadsze / krótsze z racji tego, że dziecko woli biegać, jeździć na rowerze. Ale nawet wtedy chusta może okazać się świetnym gadżetem, na przykład dla malucha zmęczonego długą wyprawą.

Serdecznie dziękuję za warsztat oraz wywiad. Ole znajdziecie na FACEBOOKU.





Podobny artykuł

Nosisz, motasz, jakie masz doświadczenia?
Może miałaś/miałeś zabawną historie związaną z noszeniem?
                                                         

Lammily-lalka z wielką dupą

sobota, 20 czerwca 2015

           Dziewięcioletnia Gabi zaczęła przebąkiwać o diecie, było to dla mnie dziwne. Jest bardzo młoda, wręcz dziecinna, do tego właśnie podrosła i bardzo wyszczuplała.

- po co ci dieta?-spytałam
-żeby być szczupła
-jesteś szczupła
-chce być szczuplejsza
-co to znaczy być szczupłym?-drążyłam
-nie wiesz, taka laska, ładna...

        Gdy kończyłam drugą klasę szkoły podstawowej nie myślałam o diecie, w liceum również o niej nie myślałam, nawet teraz nie mam na nią ochoty. Po przeprowadzeniu wielu rozmów okazało się, że dziewczynki w jej wieku chcą się podobać, a podoba się tylko "szczupła laska"-określenie używane przez Gabę. Zapaliła mi się żarówka. Skąd one czerpią takie porównania i pomysły? W tym wieku łazi się po drzewach, gra w piłkę, śmiga na rolkach.

        Kiedy poznałam lalkę Lammily wiedziałam, że muszę ją mieć. Nie dlatego, że porwała moje serce swoja urodą, której swoja drogą jej nie brakuje, ale jest po prostu normalna. Byłam ciekawa reakcji córki na nią. Zauważy, że Lammily jest masywniejsza od jej lalek?  Czekałam... Gabi wróciła ze szkoły z kuzynką Wiką (dziesięciolatką), zawołałam je, żeby pokazać lalkę.
-o fu! ona jest męska!-krzyknęła Wika
-taka wielka-wtórowała Gabi
-nie podoba mi się
-mi też nie i ma gruba dupę

Hmmm... Zaczęłam z nimi rozmawiać. Zarzuty wobec Lammily: ma grube nogi, wielki tyłek, nie ma piersi, jest gruba. Rozebrałam lakę i pokazuję:
- szyja-widzisz? krótka, prawda? taką ma babcia, babcia ładnie wygląda?
-tak
-gdzie ma gruby brzuch? coś z niego wystaje?
-nie
-to co jest z nim nie tak?
-nie wiem
-jej piersi są normalne, bez push upa
-bez czego?
-gąbki w staniku
-acha...
-a buty?
-w sumie fajne i włosy ma ładne

       Tu lalkę porwała Mela, bo jej się ona po prostu podoba. Jest wykonana starannie, z mocnych materiałów (u nas jeździła już na dużym psie), ma mocne ręce i nogi (raczej nie pogubią się jej elementy, ma wreszcie subtelnie zrobioną twarz, która nie przywodzi na myśl pytania: "spod której latarni się urwała?".

        Media mają silny wpływ, zwłaszcza na dzieci. Kreowany jest wyimaginowany obraz kobiet, przez co zaburzone zostaje postrzeganie rzeczywistości. Prowadzi to niejednokrotnie do gonitwy za wymyślonym obrazem siebie i brakiem akceptacji własnego ciała. Nie chcę tego dla moich córek.

      Pokazałam Gabi i Wice poniższy filmik, jak z przeciętnej Lammily szybko zrobić "super laskę", o której mówią. Zdziwiły się, gdy powiedziałam, że z każdej kolorowej okładki patrzy na nie taki właśnie poprawiony obraz kobiet. Na razie przyswajają te informacje, jednak udało mi się zaszczepić w ich myślach ziarenko, które mam nadzieję wykiełkuje dorodnie w kierunku rozsądku.


porównanie Lammyly z Barbie








Opis na stronie sklepu
Lalka Lammily nazywana także "normlaną" Barbie lub anty Barbie. Lammily to  lalka o której rozpisują się światowe media między innymi Time, Cosmopolitan, Galmour,  przyjechała do Polski, wiemy już, że na stałe.  Lammily to pierwsza "modowa" lalka, która ma proporcje ciała 19 letniej dziewczyny. Lalka została stworzona aby pomóc dziewczykom rozwijać pozytywny wizerunek ciała.

Lalka Lammily jest naturalna i dzięki swojej prawdziwie dziewczęcej figurze promuje realistyczne normy piękna - nie jest wychudzoną supermodelką, nie ma dużego biustu i talii osy, brakuje jej mocnego makijażu. Lalka Lammily, jest piękna ponieważ podobna jest do przeciętnej kobiety, nosi adidasy, koszulę, szorty.

Lammily najbardziej lubi podróżować, chodzić do parku, spotykać się z przyjaciółkami. To lalka, w której dziewczynki rozpoznają swoją siostrę, mamę, siebie. 

Wpis powstał w wyniku współpracy z Klubem Mam Ekspertem oraz  Zabawkowiczem 


Co powiesz o Lammily?  Jak jest twoim zdaniem?
Twoje dziecko by chciał taka zabawkę, czy woli klasyczna Barbie?

                                                       

matkom nie należy się emerytura!

piątek, 19 czerwca 2015

       Artykuł, na który natknęłam się w gazecie prawnej, stąd również pochodzi screen. Pierwsza reakcja, ale jak to? Kobieta kiedyś pracowała, potem dzieci wychowywała i nie ma nic... Ale potem czerwona żarówka w głowie mi się zapaliła. Przestałą pracować w roku 1977, po urodzeniu szóstego dziecka, mamy rok 2015, czyli dzieci pełnoletnie są od dawna. Więc co przez te lata robiła? Tłumaczyła się, że ma trzynaścioro dzieci i żyła z powietrza? Albo była na utrzymaniu męża, albo imała się zajęć dorywczych-bez udokumentowania tego, albo żyła z pieniędzy podatników. Nie osądzam, nie znam faktów, pokazuję opcje, które przyszły mi na myśl.

      Na początku zrobiło i się szkoda tej kobiety, jednak potem przeczytałam jeden z komentarzy:
"Pracując tylko 9 lat z haczykiem NIE WYPRACOWAŁA EMERYTURY. Gdyby ją jednak otrzymała, to w jakiej wysokości? NA PEWNO dużo poniżej minimalnej, czyli w 2015 r. 880 zł brutto, a więc jej należałoby się max. 400 zł brutto, bo przecież nie wypracowała nawet minimum! Urodziła 13-ro dzieci? A kto ją do tego zmuszał? Czy to XVIII, XIX wiek? W komuszych czasach MOGŁA wypracować te minimalne 20 lat. Jest jeszcze jedna możliwość - skoro wychowała 13 dzieci i wszystkie pracują, to jeżeli każde z nich da jej co miesiąc 100 zł, to będzie miała 3 razy więcej niż ewentualnie WYPRACOWANĄ przez siebie emeryturę. Ona łożyła na dzieci, to niech teraz JEJ dzieci łożą na nią." To zgodzę się z komentującym, zasranym obowiązkiem dzieci jest utrzymywanie niezdolnego do pracy rodzica (oczywiście są wyjątki, ale nie o tym). matka wychowała, utrzymywała dzieci, teraz czas na odwdzięczenie się.

       Owszem, fajna byłaby regulacja prawna, że wraz z zajściem w ciążę liczą nam się lata pracy i mamy do ukończenia przez dziecko trzech lat wyliczane wynagrodzenie minimalne. Jednak nie ma takiego zapisu. By mieć emeryturę opłacam prywatne ubezpieczenie-drogie, jak cholera. Nie wiem, jak będzie, ale boję się dożyć do dnia emerytury. Bo skoro kobieta  z trzynaściorgiem dzieci skarży się prasie, że ona nie ma nic. To co powiem, ja-matka trojga?

      Oczywiście każda z nas ma prawo do minimalnej choćby emerytury, jednak "polski system ubezpieczeniowy jest tak skonstruowany, że osoby ubezpieczone mają prawo do świadczeń przynajmniej minimalnych. Zasada ta nie dotyczy jednak wszystkich, lecz jedynie tych, które spełnią kryterium dotyczące okresu składkowego i nieskładkowego. W polskim prawie, po podniesieniu wieku emerytalnego, to co najmniej 21 lat składkowych i nieskładkowych"/źródło gaz. prawna/ wystarczy udowodnić ten okres. urodzeni po 1948r mają zgromadzony kapitał na koncie emerytalnym i na tej podstawie wylicza się emeryturę.

                                                                 Podobny artykuł
Nie odkładaj macierzyństwa-zrób sobie od razu kilkoro dzieci 

Jak widzisz swoja przyszłość?
 Patrzysz optymistycznie w dal, czy wręcz przeciwnie?
                                                           

Depresja matki

wtorek, 16 czerwca 2015

Każda matka ma być uśmiechnięta od rana do wieczora, jeśli dziecię nie śpi nocą uśmiech ma nie schodzić jej z twarzy. Codzienny obiad z dwóch dań, wspólne śniadanka przy rodzinnym stole oraz pełen etat, na kierowniczym stanowisku. Dopełnieniem jest idealnie czysty dom, grzeczny  czworonożny przyjaciel domu, czas na dobra książkę oraz cztery razy w tygodniu sport.
Media kreują matki idealne, którym nie straszne żadne wyzwania, dodatkowa praca, ani bolesne ząbkowanie maluszka. Co tam nieprzespana nocka? Piękna, świeża i wypoczęta już od bladego świtu- bo przecież matka polka-idealna da radę.

Dzieci wspaniale się uczą pod czujnym okiem matki, słuchają się i jedzą tylko zdrowe posiłki. Odmawiają słodyczy i proszą o zwykła wodę do picia.

Tak. Laur dla matki.

Błagam! Obudźcie się!
Każda z nas ma prawo mieć zły dzień.
Nie jesteśmy robotami, a lukrowe macierzyństwo jest przereklamowane! 
Patrząc na słodycz, która wylewa się z każdego zakątka mam ochotę rzygnąć tęczą i pokazać prawdziwe życie pozerom.

Gdzie w tym wszystkim szczęście?
Wmawianie kobietom, że maja prawo do samorealizacji, jednocześnie spychając na nie cały ciężar świata oraz nakaz ku pnięcia się po szczeblach drabiny sukcesu ma często odwrotny od zamierzonego skutek.
Pozornie matka, kobieta sukcesu, wzór do naśladowania, w rzeczywistości jest tak wypalona, że sama siebie musi przekonywać do codziennego wstania z łóżka.

O depresji matek się głośno nie mówi. 
Nie.
Sprawa ma być wyciszona. Publiczna opinia może poznawać tylko obraz matki wszechmocnej.
Inny zaburzyłby statystyki.
Niejednokrotnie prowadzi to do stawiania sobie zbyt wysokich wymagań, udawanie, że wszystko jest w porządku i w skrajnych przypadkach dochodzi do tragedii.
Nie poddawajcie się stereotypom, 
bycie matką to nie wyścig, a popadanie w chorobę, by pokazać innym, że dam radę mija się z celem.

Zlew pełen garów, ciuchy piętrzące się do prasowania to żaden wstyd.
Nie bój się poprosić partnera, czy rodziców o pomoc.
Bądź szczęśliwa, życie masz tylko jedno.



Zainteresowałam cię? Polub, daj mi znać, że warto tu wrócić.
                                                              

SAMOBÓJSTWO DZIECKA!

wtorek, 16 czerwca 2015

         Każda matka z radością patrzy na swoje dziecko. Nosząc je pod sercem, wydając na świat, kocha bezgranicznie. Patrzymy na szago aniołka, chwilami diabełka i serce się raduje.chwilami nie wierzymy, że ten "wielki" facet, czy ta "dorosła" panna to nasz słodki szkrabik, który jeszcze chwilę temu raczkował.

*kadr z filmu "Sala samobójców"

         Dziecko patrzy na świat, chłonąc go. Nie są to tylko pozytywne emocje. Wychodząc do przedszkola, szkoły spod domowego klosza często następuje zderzenie z prawdziwym światem. Nie ma u boku kochającej mamusi, która powie maluchowi, że jest idealny. Nagle okazuje się, że koleżanka w ławce jest klasową gwiazdą, a nasza pociecha szara myszką, że kolega z podwórka to przyszły mistrz piłkarski obecnie również niezły, a nasz maluch nawet kopnąć nie potrafi.

-jak to mamo? to nie jestem najładniejsza?
- nie jestem najlepszy?
- kłamałaś?

Potem dochodzi pierwsze zauroczenie...  Często jedno z 20 kolejnych, ale każde przeżywane bardzo emocjonalnie. Dzieci mają kruchą psychikę, są bardzo wrażliwe, odrzucenie boli.

- mamo Karol pociągnął mnie za kucyk
- Ania patrzyła dziś na mnie...

       A co ma zrobić matka, która słyszy:
- "jak się zakocham, a on mnie rzuci, to podetnę sobie, żyły, albo z mostu się rzucę..."?-powiedziała to tak spontanicznie, jakby o nowej parze butów mówiła.


        Słowa 12letniej dziewczynki spowodowały kilka siwych włosów u matki, stan przed zawałowy i kołowrotek w głowie. Skąd u dziecka bierze się myśl samobójstwie?

        Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Dla nas błahostka, dla dziecka dramat. Statystyki są zatrważające. Samobójstwo popełniają coraz młodsi, dwunasto,  nawet dziewięciolatkowie. Jeśli dziecko mówi o własnej śmierci oznacza to przeważnie nie chęć pożegnania się ze światem lecz pokazanie utracenia sensu, pustkę egzystencjonalną i nie radzenie sobie z sytuacją. Zła ocena, kłótnia z koleżanką czy rodzicami dla niepewnego siebie dziecka, zagubionego, samotnego-to wszystko może być impulsem.

       Dramat....
        Słuchajmy dzieci, nie trzymajmy pod kloszem i otaczajmy miłością. Te bardzo wrażliwe przeżywają bardziej. Chrońmy nasze dzieci przed nimi samymi.

*wpis powstał po słowach córki koleżanki


          Skalę problemu widać jaskrawo w "Sali samobójców". Krucha psychika wrażliwych nastolatków, z dodatkowo szalejącymi hormonami, trudny okres dojrzewania, odrzucenie oraz ośmieszenia przez kolegów i koleżanki prowadzi do śmierci.  Wszechobecny "big brother", presja otoczenia oraz brak anonimowości nie pomagają nastolatkom przejść przez  ten okres. Często z powodu drobiazgu można stać się gwiazda internetu. Kompromitacja nie w klasowych czy szkolnych murach, a na cały świat.

          Wiedziałeś, że są fora samobójców? na takim łatwo znaleźć kogoś z podobnymi problemami. Kogoś również zdesperowanego i pragnącego śmierci.

 Nie bądź obojętny, wyciągnij rękę podaj numer lub zadzwoń, uzyskasz pomoc.


116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”
800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej

Polub, skomentuj, puść dalej, może komuś pomożesz.
                                                       

Must have do pielęgnacji tego lata.

niedziela, 14 czerwca 2015
Każdy ma swoje ulubione kosmetyki pielęgnacyjne, dziś przedstawie wam te, bez których nie mogę się obejść tego lata. Stosuje je codziennie i są one absolutnym hitem dla mnie. Wypróbowane, przetestowane, sprawdzone. To kosmetyki, które raz użyjesz i od razu pokochasz.

Mydło protex
Chyba nie trzeba go nikomu przedstawiać. każdy, kto miał trądzik zna jego właściwości antybakteryjne. U mnie służy do myci rąk oraz porannego podmywania-zabija bakterie.

Żel pod prysznic LUKSJA z masłem shea.
Uwielbiam. jego kremowa konsystencja, obłędny zapach oraz uczucie seksi po zastosowaniu, stawiają go na podeście wśród żeli pod prysznic. 


Gąbka-myjka frote-trawa.
Delikatna strona gąbki pieści moje ciało, ostra dokładnie masuje.  Trzeba więcej tłumaczyć?

Maszynka gilette-męska
Dlaczego maszynka? Wosk na ciepło nie dla mnie-niestety (żylak pod kolanem), krem depilacyjny-nie dla mnie-sami sobie palcie włosy i skórę, laser-pomyślę zimą. Maszynka pomimo długotrwałego stosowania wosku. Dlaczego męska? lepiej zbiera włoski os damskich-tyle.

Żel do higieny intymnej Intima z Biedronki
 Nie uczula mnie.

Antyperspirant Bioliq
 Wypróbowałam większość antyperspirantów/blokerów na rynku. jedne podeszły mi bardzie,inne mnie, jedne mnie uczulały, drugie nie. Jednak tego lata odkryłam antyperspirant Bioliq. jest świetny. Do tego kosmetyki  kupione w aptece jakoś bardziej do mnie przemawiają.

Perspi block tabletki.
Poranan toaleta, antyperspirant i dwie tabletki-mam z bani cały dzień. Nie pocę się, nie śmierdzę, nie mam plam pod pachami. Mi wystarczy.

Szampon herbal care Farmona  skrzyp polny.
Idealne do każdego rodzaju włosów (myjemy nim włosy  wszyscy). Włosy pozostają świeże, odżywione i lekkie nawet drugiego dnia.

Szampony Syos z keratenem i przeciwłupieżowy.
Moje odkrycie, nawet dzieciom pasuje. Włosy lekkie,  ładnie układające się nawet następnego dnia.

Odżywka, nabłyszczacz i lakier w sprayu do włosów Kemon Manya
Mój hit wśród odżywek i utrwalaczy fryzury. odżywka jest lekka , nie powoduje "oklapniętych" włosów, świetnie rozczesuje włosy, nadaje im blask i zapach. Lakier w sprayu świetnie utrwala i powoduje gładkość i świeżość fryzury nawet trzeci dzień po myciu włosów.


Szczotka do włosów doczepianych z drogerii Natura
Dopiero po dwóch latach dowiedziałam się, że to specjalistyczna szczotka do doczepianych pasemek. Włosy naturalne (każde: długie, krótkie, gęste, cienkie, proste, kręcone, puszące się) rozczesuje bez ciągnięcia. Sprawdzone na domownikach. Szczotka chrakteryzuje się mieszanym włosiem (plastikowe i naturalne)

Zwykłe, czarne frotki
Wszyscy w domu używamy, kupuję paczkami (30szt w opakowaniu)

Serum ujędrniające biust oraz serum intensywnie ujędrniajce  Tołpa
Kocham od ok dwóch lat. :Pomimo trzech ciąż, karmieni więcej niż trojga dzieci moje piesi są miłe i jędrne. Serum ujędrniające pozostawia moją skórę elastyczną, świetnie się wchłania.


Krem dla dzieci od pierwszych dni życia Olian
Stosuję go do twarzy, pod fluid lub samodzielnie.

Norel łagodna pianka do myci twarzy
Polecam każdemu, nie wysusza skóry, delikatnie ją oczyszcza, nie pozostawia efektu napięcia.

Płyn do demakijażu oczu Skin up
jeśli wszystko cie uczula, łzawisz i pieką cię oczy, to płyn do demakijażu dla ciebie. Przed nim byłam skazana na oliwkę dla niemowląt.

Clearskin profesional Anvon-plastry na wągry w żelu
Po prostu działa.


Pase bio care Olej z babobabu
Moje tegoroczne odkrycie, skóra nigdy nie była tak odżywiona i nawilżona.

Krem BB i żel pod oczy Lumene
Krem BB powoduje ujednolicenie kolorytu skóry-latem bez makijażu moja skóra wygląda naturalnie (zawsze należy dobierać odcień kremy do karnacji), bez przebarwień. Krem pod oczy zrewolucjonizował moja kosmetyczkę. metalowe kuleczki przez które jest aplikowany żel powodują, że od razu czuję efekt.



Bloker 50+ dla dzieci La rosche
Jestem blondynką, słońce pali mnie w kilka minut. Bloker to jedyne rozwiązanie. Wraz z dziećmi stosuje ten od La roche .

Żel antyperspiracyjny do stóp 
Nie oszukujmy się, stopu potrafią dobrze dawać. Smród starego sera to pikuś. od lat wiernie towarzyszy  mi

Krem do rąk evere (instant help)
Sucha, popękana  skóra. Uczulenie na płyn do naczyń, rękawiczki, płyny do prania. Łagodzi wszystko . Ręce, które były, jak papier ścierny są takie, jak u niemowlaka.

Rozświetlający balsam AA, kremowy peeling do ciała oraz żel peelingujący do mycia twarzy
To, że nie opalam się, nie znaczy, że nie lubię błyszczeć. Skóra po balsamie jest miął w dotyku i skrzy się milionem iskierek-kocham go. Kremowy peeleling do ciała z olejem awokado zostawia skórę gładką i miłą w dotyku, żel peelingujący sprawdza się przy mojej wrażliwej skórze (jest gładka i nic się nie łuszczy)



Padopharm professional intensywne serum do paznokci
Tylko kobiety wiedza, co robimy z paznokciami (żele, akryle, tytan, hybryda...). Polecam każdej z was na skatowane zabiegami paznokcie.

Vaseline original
Odżywienie, natłuszczenie ust, łokci, pięt. U mnie zastosowanie wszechstronne.

Rajstopy w sprayu Sally Hansen
Mój hit od lat. Idąc na przyjęcie zawsze je stosuję. Efekt rajstop/pończoch, bez stresu zaciągnięcia, porwania. Polecam każdemu sceptykowi. Żeby nie zrobić sobie kuku, zawsze pamiętaj o swojej karnacji.

Znasz te kosmetyki? masz swój ulubiony kosmetyk pielęgnacyjny?
Podziel się opinią o nim.