Przedszkole działajace 24h 7 dni w tygodniu-wysłałbyś dziecko?

środa, 13 maja 2015





        Przedszkole działające, jak sklep całodobowy? Niczym stacja benzynowa siedem dni w tygodniu, non stop. Placówki opiekuńcze coraz częściej oferują takie usługi. Żłobki/przedszkola czynne na trzy zmiany, siedem dni w tygodniu. Oferty weekendowe, sylwestrowe, czy po prostu opieka popołudniowa. Nie są wymysłem naszych czasów. Już w latach 50tych świetnie funkcjonowały. Z czasem straciły na popularności, dziś znów rozkwitają.

        Masz dość, chcesz odpocząć, a może po prostu masz kredyt na sto pięćdziesiąt lat i musisz tyrać na dwóch etatach? Rodzina nie może ci pomóc lub po prostu ma cię głęboko w dupie. Wysyłasz dziecko do przedszkola na popołudnie lub noc. najlepiej, gdy placówka jest tą, którą dziecko zna, mniej przeżywa dziwną porę poza domem.

        Nie musisz oburzać się niczym święta krowa, że to przechowalnia. Nie każdy jest w tej komfortowej sytuacji, że ma babcię skorą do pomocy. Nie żyjemy w państwie opiekuńczym i każdy rodzic ma rzucane kłody pod nogi. Żeby jakoś żyć musi pracować. Powrót dobowych przedszkoli był tylko kwestią czasu. Oczywiście musisz pamiętać, że dziecko przebywające poza domem ponad dziewięć godzin na dobę traci więź z rodzicami, staje się agresywne, potem apatyczne. Jednak, gdy nie ma innego wyjścia placówki 24H to niejednokrotnie ratunek dla rodziców.

        Nie potrzebuję umoralniających tekstów typu: "gdzie w tym wszystkim jest dziecko?" , "po co ktoś ma dzieci jeśli nie ma na nie czasu?", "pieniądze to nie wszystko"... Nie oszukujmy się, żyjemy w dobie postępu, Każdy ma rachunki i kredyty do spłacenia. Etat jest tak ulotny, jak bańka mydlana, ludzie boją się o pracę. Rodzic jest najgorzej traktowanym pracownikiem. Żyje w ciągłym stresie, obawiając się się stracić pracę, kombinuje, żeby nie brać wolnego.

        Przedszkola całodobowe są dla mnie świetnym pomysłem, oczywiście nie mogą być traktowane, jako pozbycie się dziecka z domu, ale w sytuacji gdzy nie ma innej możliwości są świetnym rozwiązaniem.

Mając w okolicy żłobek/przedszkole 24h wysłałbyś dziecko?
Pracując na drugą, trzecią zmianę masz z kim je zostawić,
albo chcąc wyrwać się do kina czy na kolację?
                                                            

Podobne teksty

14 komentarze

  1. w awaryjnych sytuacjach na pewno bym skorzystała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uważam, że w dzisiejszych czasach - takie miejsca to po prostu konieczność. Smutne, ale prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem w tej komfortowej sytuacji, że pracuję 7-15 pięć dni w tygodniu, ale wiem, że to może się szybko skończyć, bo umowa o pracę na czas nieokreślony niczego nie gwarantuje. Gdyby w mojej okolicy była taka placówka, jak najbardziej bym z niej korzystała, ale tylko na czas pobytu w pracy. Nie urodziłam dziecka po to, aby się go pozbywać w chwilach, gdy mi się nie chce nim zajmować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mi się wydaje, że to konieczność. Rozwiązanie nie powinno być nadużywane, ale co zrobić, gdy nie ma wyjścia? I już nawet nie chodzi o to, że babcia mieszka daleko, ale i to, że sama babcia pracuje. Choć w moim przypadku i babcia jest daleko, i pracuje... Jak na razie nie muszę korzystać, ale już wiem, że zdarzą się takie sytuacje, kiedy będę głowić się, jak pogodzić obowiązki zawodowe z opieką nad dzieckiem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście, że bym skorzystała. Pracodawca nie zrozumie, że nie mam z kim dziecka zostawić, a do pracy stawić się muszę. Albo może i zrozumie, ale nie będzie tego tolerować. Za coś trzeba żyć, prawdą? Starałabym się raczej nie nadużywać opcji zostawiania dziecka na noc w przedszkolu, ale niestety, zdarzają się różne sytuacje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niektore mamy pracuja w systemie zmianowym i maja np. 14 dwunastogodzinnych dyzurow w miesiacu z czego np. 5 to dyzury nocne, 4 wypadaja w weekendy i 5 w dni powszednie. Takie przedszkole 24 h jest wtedy dobrym rozwiazaniem. Takie mamy nie poswiacaja dzieciom mniej czasu niz mamy pracujace na jedna zmiane. Powiedzialabym ze wiecej bo w pracy na zmiany jest po prostu wiecej wolnego. Nie rozumiem co w tym zlego. Wczesniej tak pracowalam i mialam wiecej czasu dla dziecka. Nie rozumiem czemu przedszkole na czas dyz jest zle. Teraz pracuje 5 dni w tyg po 8 h i po pracy jestem jak flak. Pokrece sie po domu, zaraz wieczor i spac.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym skorzystała. Pracodawca powiedział mi, że to nie jego sprawa, że nie mam z kim dziecka zostawić. A żyć z czegoś trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przerażające jak dla mnie, ale w sumie popyt generuje podaż, jeśli są chętni, to i interes się kręci.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie to smutne, że rodzice nie mają żadnej pomocy. Kiedyś żyło się inaczej. Chociaż nie, moja mama wspominała, że jak ją tata zawoził na porodówkę, aby mnie urodziła, to zostawili w domu samą moją siostrę - wtedy miała 7 lat. Zwyczajnie nie mieli jej z kim zostawić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie przerażają takie przeszkoda, ale tylko wedy gdy musiałbym oddawać tam swoje córki na zbyt długo..na szczęcie mam babcie :-) Ale jako placówki służące rodzicom, którzy nie mają pomocy od babć- jak najbardziej okey.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uważam, że to świetne rozwiązanie dla osób mających zmianowy tryb pracy. Nie widzę niczego złego w tym, że dziecko idzie do przedszkola popołudniu czy nawet w nocy. Gorsze jest posyłanie do przedszkola dziecka chorego czy nieodbieranie w sytuacji, gdy panie z przedszkola dzwonią, że dziecko np. ma wysoką temperaturę, a tak też bywa

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam jeszcze dzieci, ale totalnie się z tym zgadzam. Moja kierowniczka opiekuje się swoim dzieckiem na zmianę z mężem. Ona wychodzi do pracy gdy mąż wraca, a kiedy on wychodzi do pracy, ona zajmuje się dzieckiem i tak w kółko.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem za takim rozwiązaniem, ile razy nie miałam z kim dziecka zostawić na parę godzin tylko ciągać ze sobą po jakichś hipermarketach budowlanych albo urzędach. Litości!!! a tu proszę, nawet nie wiedziałam, że takie rozwiązania były już kiedyś. I zero kombinowania i błagania rodziny o zajęcie się dziećmi na parę godzin(czasem te parę godzin zmieniało się w cały dzień).

    OdpowiedzUsuń
  14. Brawo za ten tekst, dziękuje za link. W końcu ktoś rozumie moje argumenty. Udostępniam dalej .

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.