JAKĄ MATKĘ KREUJĄ MEDIA?

       Większość potencjalnych kandydatów na rodziców, zwłaszcza kobieta, ma w głowie zakodowany  obraz zadbanej mamusi, uśmiechniętego brzdąca i czystego mieszkania. Tydzień po porodzie idealna figura, rodzina szczęśliwa, do urzygu, sąsiadki miłe i równie zadbane. Zaczynając swą przygodę zauważają pierwsze nieprawidłowości.


      Mając wizję wystylizowanych celebrytek, w mocno zaawansowanych ciążach z gracją poruszających się na niebotycznych obcasach, przeciętna kobieta zaczyna zastanawiać się, gdzie są jej stopy, jak wyglądają i czy jeszcze je kiedykolwiek zobaczy? Miarowo kołysząc kuperkiem, jak kaczka nie myśli o pięknych szpilach lecz  o rozczłapanych trampkach, bo jakoś noga chyba urosła.Brzuch chyba mieści cała drużynę piłkarską, nie jedno dziecko, a policzki wyglądają, jak wypchane u chomika. Cudne fryzury przyszłych mam atakują z okładek pism kolorowych, a ty patrząc w lustro płaczesz na sam widok tego, co stało się z twoimi włosami.

        Kolejne rozczarowanie przychodzi wraz z rozstępami. Przecież te z reklamy ich nie mają!!!! A tu w lustrze zebra, cóż ewolucja poszła chyba w złym kierunku. Pogryzione sutki, galaretowaty brzuch i żylaki  to tylko kilka atrakcjo, o których reklama cienie uprzedziła. Przy porodzie też nie ma wzmianki o orgazmie, choć w mediach głośno o tym było.
         Po przejściu fazy wiecznie zassanej pijawki (nie twierdzę, że karmienie nie jest przyjemne, oczywiście, że jest, ale nie, kiedy mleko tryska po ścianach, a dziecię domaga się podpięcia całodobowo!) oraz ofiary wampira, bo przecież cudowny potomek wysysa z rodziców całą energię, mając 1000sposobów, jak pozbawić nas snu.
         Reklama znów ogłupia uśmiechniętą mamusią z pomalowanymi paznokciami, włosami świeżo po fryzjerze, a ja patrzę na siebie (?) w lustrze i widzę (boże! czemu nie oślepłam?) wyciągnięty dres z wielką plamą po zupce pomidorowej. Paznokcie...jakie paznokcie? te ogryzki, co zostały i tak zadzierają się, a włosy wychodzą garściami.
         Gdy, jako  matka zaczynasz wracać do formy (bez szału, rozmiar akceptowalny był 15 kg temu) dostrzegasz kolejne jasne strony macierzyństwa. Ludzie w kolejkach wilkiem patrzą na niemowlę dosyć głośno manifestujące brak ruchu za wózkiem  oraz rozbrykanego kilkulatka przy boku, oczywiście nikomu nawet nie przyjdzie do głowy matki przepuścić. Przecież powszechnie wiadomo, że matki bywają bardzo czasowe- cały dzień w domu siedzą!
        Wieczorne marzenie o długiej kąpieli i romantycznej kolacji zastępuję szybkim prysznicem i biegnę sprintem do sypialni, w celu załapania choć godziny snu, zanim dzieciny kochane zorientują się, iż rodzic odpoczywa. Mogłabym jeszcze szeroko omówić skoki rozwojowe, ząbkowanie, bunt dwu-cztero latka, bóle wzrostowe, pierwsze uwagi w szkole, temat szeroki, acz dotąd niezbadany: z jakiej planety urwali się nastolatkowie? Ale nie chciałabym nikogo zniechęcać do macierzyństwa.
        W jednym jednak reklama nie kłamała. Mam świadomość, że moje dziecko jest piękne, każde z moich dzieci jest najpiękniejsze (tak samo, jak u was).


  Podobne artykuły:

Jesteś/planujesz zostać rodzicem? Polub.
                                                         

CONVERSATION

21 komentarze:

  1. Jak wiadomo telewizja kłamie :) Nie ma sensu zadręczanie się tym, że odbiegamy od kreowanego ideału... ja mimo, że daleko mi do celebrytek jakoś specjalnie się takimi rzeczami nie przejmuję- bo wiem jakich trików używają żeby wyglądać idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam się nie porównuję do pań z okładek :) Lubię siebie i dobrze czuję się w swoim nieidealnym ciele i chyba dzięki temu wszyscy w czasie ciąży i teraz już po mówią, że macierzyństwo mi służy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże, chyba siedziałaś mi w głowie. Sama bym lepiej tego nie napisała!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. hehe super napisane:-))Ja nigdy nie kierowałam się reklamami i super macierzyństwem.....a rozstępy szerokie na 5 cm ,wygląd zebry nie przeraża mnie,dodatkowe 10 kg,które mi zostało też nie,trzeba akceptować siebie i tyle:-)Niektóre mamy mają szczęście,ze zebrą nie zostają i moment wracają do swojej idelanej wagi,ja niestety tego szczęścia nie miałam hehe:-)))Lubie siebie :-) pomimo 10 kg tłuszczyku,który mi został po ostatniej ciąży:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka luz, mi też przybyło kilka kilo, ale świadomie, bo byłam bardzo chuda ;)

      Usuń
  5. Niekiedy (znam takie przypadki) ze mamusia tak sie skupia na idealizacji życia i macierzyństwa ze nawet nie zauwaza jak jej ten naprawde cudowny czas przemija

    OdpowiedzUsuń
  6. Największą wadą lustra jest brak photoshopa :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większa wadą jest nieposiadanie lustra ;)

      Usuń
  7. Zgadzam się po całości :) Jak mnie wkurzaja te celebrytki wyciągnięte z salonu piękności!!! Nie tweirdzę, że wyglądałam czy wyglądam źle, lubię o siebie zadbać, wyjść na spacer czy umalowac paznokcie, ale nie wyglądam codzień jakbym wyszła dopiero co od fryzjera a kreowanie takiego wyglądu wpędza kobiety w niska samoocenę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobry post ;) nic dodać nic ująć :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. W ciąży mówiłam, że jak ktoś powie, ze to stan "błogosławiony" to zabije...moje błogosławieństwo bylo 6 miesięczną patologią z zakazem wstawania,dotykania i głaskania brzucha i ogolnie z zakazem wszystkiego czyli cud miód. Urodziłam cudowne bliźniaki, kocham je nad życie...ale jak słyszę mamuśki, które opowiadają jakie to macierzyństwo cudowne, dzieci grzeczne anioleczki itd to zastanawiam sie na jakich prochach jadą.....Póki co moje czorty maja 8 lat i wchodzimy w okres dojrzewania...a ja obgryzam pazury i siwieje, że tak szybko...i nie wiem co jeszcze mnie czeka a fochy córy są godne naśladowania....

    OdpowiedzUsuń
  10. W ciąży mówiłam, że jak ktoś powie, ze to stan "błogosławiony" to zabije...moje błogosławieństwo bylo 6 miesięczną patologią z zakazem wstawania,dotykania i głaskania brzucha i ogolnie z zakazem wszystkiego czyli cud miód. Urodziłam cudowne bliźniaki, kocham je nad życie...ale jak słyszę mamuśki, które opowiadają jakie to macierzyństwo cudowne, dzieci grzeczne anioleczki itd to zastanawiam sie na jakich prochach jadą.....Póki co moje czorty maja 8 lat i wchodzimy w okres dojrzewania...a ja obgryzam pazury i siwieje, że tak szybko...i nie wiem co jeszcze mnie czeka a fochy córy są godne naśladowania....

    OdpowiedzUsuń
  11. Z Twego opisu wnoszę, że jestem celebrytką. No może bez wysokich obcasów, bo nigdy nie umiałam w nich chodzić. Żadnych rozstępów, płakałam po ciąży z każdym utraconym kilogramem (w 9 miesiącu ważyłam 66 mając 178cm wzrostu i wiedziałam, że zaraz znikną). Nigdy, absolutnie nigdy w życiu nie wyglądałam tak fajnie, jak w ciąży. Puchnące stopy? Jak się pije 4 litry płynów dziennie - nie ma szans by puchły. One puchną z niedoboru płynów najczęściej. Cycki jak marzenie (oczywiście już miesiąc po porodzie zaczęły się kurczyć, zanik pokarmu gratis). Etap przyssanej pijawki zakończyłam po powrocie do domu, od razu rzucił się na mnie sztab domowników, by pomagać przy wszystkim. Pierwszy raz wyskoczyłam do innego miasta na rodzaj "eventu", gdy miała kilka tygodni. Jak z mieszanego pzreszliśmy na gołe mm, to znikałam nawet na weekend, żeby odsapnąć i ze znajomymi spotkać. Nie wiem jak ludzie reagowali na moje dziecko w sklepie, bo na spacery chodziła głównie babcia i Niemałż, żebym mogła odpocząć (zresztą nadal bywam z dzieckiem sama co najwyżej na placu zabaw pod domem, na zakupach nie byłam jeszcze ani razu, a ma 2,5 roku). I tak dalej i tym podobnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, sztab pomocników, pełna obsługa, celebrytka :) /małe zazdro/

      Usuń
  12. Wiadomo, że telewizja idealizuje wizję nie tylko wyjątkowego macierzyństwa, uśmiechniętej młodej mamy, ale i tego, co dotyczy innych stref życia. Wszystko trzeba brać z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze mogłam zażywać długiej kąpieli-córkę przejmował wtedy tata :) Masz rację, w tym, że nasze dziecko jest najpiękniejsze reklamy nie kłamią :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.