RODZICU, JAKĄ POSTACIĄ Z BAJKI JESTEŚ?

wtorek, 6 stycznia 2015
        Każdy rodzic ma wiele twarzy, zmienia maski, jak rękawiczki, żongluje rolami, robi z siebie wariata, a wszystko to dla swojego dziecka. Nie wierzysz? Robisz to samo. Właśnie dla ciebie zrobiłam małe podsumowanie postaci Rodzic jako:

Bob budowniczy.

Między pierwszym, a drugim łykiem kawy, z zamkniętymi oczami buduję most, potem gładko powstaje dom, kawiarnia, zagroda lub dwie, domek misia i szkoła. Nadchodzi tsunami i buduję zagrodę, zaganiając do niej niezdyscyplinowane stado, domek dla misia, traktorek, szkołę. Wielka fala gniewu. Buduję domek, misia pakuję do zagrody, druga zagroda pełni rolę podwórka, buduję zjeżdżalnię, szkołę, nadlatuje spustoszenie-piłka. Buduję... Klocki  mnie już zaczynają prześladować, a jest dopiero ósma rano, odławiam klocek z kawy...


Gargamel.

Pora drzemki zaczyna być luksusem, ale jak już się zdarzy staram się najciszej, jak się da ogarnąć wszechobecny bajzel, zabawki są wszędzie, tylko nie tam, gdzie być powinny-nie współpracują. Każdorazowe podejście wywołuje lawinę melodyjek, bełkotu, kochania (przecież ten cholerny piesek musi akurat teraz wyznać mi miłość i cmoknąć), odpuszczam. Po drzemce staram się szybciutko pozbierać łobuzy, ale dziecię skutecznie mi to utrudnia. Czuję się, jak Gargamel, zamiast smerfów odławiam zabawki , nie wiem dokładnie, gdzie się znajdują, ale jak już je przechwycę, one dziwnym trafem znikają...

Alicja z krainy czarów.

Magiczne lustro to atrybut każdego rodzica, pomimo  regularnego mycia ono wciąż jest brudne.
Na lustrze mogę znaleźć: pomidorową, serek, czekoladę, lizaka, szminkę, pastę do zębów, farby, kredę, dżem, naklejki i inne dziwaczne rzeczy, które chyba nie przytrafiają się normalnym ludziom (czytaj bezdzietnym). Choć przestałam się już temu dziwić jednak goście podejrzliwie patrzą na ten kawałek przestrzeni, które opanowało moje dziecko.

Alladyn

Od lustra do lampy tylko jeden krok, więc głaszczę moją co chwilę. Nie, nie próbuję wywołać dżina (choć może trochę dżinu by się przydało dla spokojności). Dziwnym trafem, gdy kupowałam oświetlenie do domu okazało się, że lampy są dotykowe, głaszczę je tysiąc razy dziennie, by pogasić, a moje dziecię je zapala... 

Królewna Śnieżka.

Ok, mieszkam pod Grójcem, zagłębiu sadowniczym, ale ile jabłek można zjeść? Jestem nimi wciąż karmiona.
-mamusiu obierzesz mi jabłuszko? pokroisz?
obieram, kroję, a potem co słyszę?
-jedz
No i jem, gryzę, dojadam i czuję się, jak królewna Śnieżka, tylko jakoś sen nie przychodzi.

Kopciuszek

Tego chyba tłumaczyć nie muszę. Jak wygląda normalny dom, w którym są dzieci? Zwyczajne, jakby przeszedł przez niego tajfun, dla dobicia poprawiło trzęsienie ziemi, ale dla pewności doszło bombardowanie. Wciąż sprzątam, dnie i noce (we śnie), Kopciuszek czekał na swego księcia, a ja, matka polka? Na ogra wracającego z roboty.

Pomysłowy Dobromir

Dziecko potrzebuje rakietę? Nic prostszego, przecież z rolki po papierze dowcipnym łatwo ja zrobić.
Robimy teatrzyk? Brak pacynek to nie problem, przecież są skarpety. Namiot w domu świetnie zastąpią koce, a to, że lali odpadłą głowa to nic, przecież można uczesać mamę, auuu... W wózeczku najlepiej lula się kanapkę, a jedzenie to porwana gazeta...

Gucio z pszczółki Mai

Mam dużo ruchu-zabawy w berka mi go zapewniają, rozrywkę-występy dzieci są bezcenne, kreatywne prace-rysunki, lepienie z plasteliny, malowanie farbami, jestem dobrze dożywiona-ktoś musi te resztki z podłogi dojadać (matki robią to odruchowo). Brakuje mi tylko snu, oczyma wyobraźni widzę siebie, jako opasłą pszczółkę, słodko odsypiającą na kwiatach.


Pinokio

Wciąż kłamię: to już ostatnia łyżeczka... ja w twoim wieku... pocałuję i przestanie boleć... pójdziemy na spacerek... i znów lądujemy na poczcie lub w sklepie. A myślicie, że skąd wziął mi się tak duży nos? Urodziłam się z takim? Nie, kłamię od 17 lat, jak najęta, taka rola matki. A nos rośnie...


Pokemon

Tu raczej o wyglądzie będzie... Wyglądam, jak typowa matka: dresior, włos zmierzwiony, dzikość w oczach. Tu nie potrzeba dużej wyobraźni-pokemon, jak nic ;). Znasz to? Kup żółty dres, a od razu zrobisz duuuże oczy.


Kto powiedział, że matki nie mają bajkowego życia?
Masz jakąś ulubiona postać? A może jesteś jakąś inną?


Polub, ja też lubię bajki.
                                                            

25 komentarze

  1. Alladyn bo też mam taką lampę ( chwała za możliwość wyłączania światła pilotem!0, pokemn zawsze podobnie jak Kopciuszek :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ostatnio jestem jak kot garfild i bez komentarzy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to chyba czerwonym kapturkiem jestem, bo jakiś wilk wciąż próbuje mnie ugryźć... :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem miksem bajkowym...ale z racji imienia podczepiam się pod Alicję z krainy dziecioli:P

    OdpowiedzUsuń
  5. W przedszkolu grałam babcie w czerwonym kapturku - do dziś druty, szydełko itp... W szkole średniej grałam babę Jagę - ciasta to moje ulubione danie, nawet jakiś czas uczyłam innych tej sztuki, stąd moja propozycja ;) bez dwóch zdań pomysłowy Dobromir, Pinokio. Zawsze chciałam być spiącą królewną, póki co ani księcia nie ma ani za bardzo się nie wyspalam ;) pozdrawiam Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w 8 klasie podstawówki grałam anioła :D

      Usuń
    2. Ilona z całą pewnością jesteś aniołem ;) Magdalena :)

      Usuń
  6. Kiedyś w szkole biorąc udział w "drodze krzyżowej" byłam Weroniką co ociera twarz Jezusowi. Tej cierpliwosci juz dawno nie mam :< A podczas ciązy zamieniłam sie w jakąś skrzeczącą babajage!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam takich zaczarowanych lamp, więc Alladynem nie jestem - i w dresie zwyczajnie nie lubię chodzić :p Reszta się zgadza ;) Czasami zmieniam się w Piękną Bellę gdy Bestia wraca z pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahah :) Dobre, dobre:) Ja ostatnio też chyba Królewna Śnieżka - wciąż te jabłka i jabłka. I Kopciuszek - tylko, że coś z trudem mi to ogarnianie wychodzi - sprzątam w jednym miejscu, to w drugim już się robi bałagan, wypiorę jedną stertę ciuchów, to zaraz pojawiają się dwie... Czary jakieś? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja ostatnio mam wrażenie, że jestem Kopciuszkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba jestem słoniem Dumbo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Trochę Pinokio, trochę Kopciuszek... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Prosiaczek- mam trójkę Kubusiów i ciąg negocjują małe Co- Nieco i nie sa to bynajmniej warzywa ani owoce- no chyba ze czekoladę zaliczymy do tej kategorii ze względu na kakaowca;) . Jak na Prosiaczka przystało ciagle sie wszystkiego boję- czy gorączka to juz meningokoki, czy jedna luźna kupa to początek odwodnienia, czy kalesony przy dwóch stopniach jeśli tak to co ubrać przy minus 10??? Czy sie przypadkiem nie zapoci, wiec lepiej niech nie biega, ale jeśli nie biega to moze jakieś takie apatyczne jest....;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze Kłapouchy- optymizm bije z wypowiedzi ;).

      Usuń
  13. Oj dużo by tego było:) Na pewno Noo Noo(odkurzacz z teletubisiów) nie dość że ciągle powtarzam " nu nu" to jeszcze wszystkie okruszki wciągam z podłogi haha, Śpiąca królewna - zawsze jak śpię to budzi mnie całus mojego księcia( zawsze z okrzykiem "Mama obudź!"a że czasem z ciąganiem za włosy to nic:D) , Inspektor Gadżet - "dalej dalej ręko gadżeta" zawsze to słyszę gdy wyciągam kredki, klocki inne zabawki z dziwnych miejsc :) No i oczywiście Kopciuszek, Pinokio i kilka innych wymienionych w poście:)

    OdpowiedzUsuń
  14. kurcze u mnie zamiast jabłek winogrona- zaczne wino pędzić :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.