CO TWOJE DZIECKO MOŻE PRZYNIEŚĆ Z PRZEDSZKOLA?

piątek, 9 stycznia 2015
Twój maluch trafił do przedszkola, masz wrażenie, że wciąż choruje?
To normalne, choć możesz nieco wspomóc jego odporność, o czym dowiesz się w dalszej części.
Drobne infekcje to nic, nie masz pojęcia, co twój smyk może przynieść do domu.
zdjęcie pobrane z wyszukiwarki


Małe dzieci najczęściej zarażają się od siebie: grypą, ospą wietrzną, odrą, różyczką, szkarlatyną, trzydniówką, 
grypą żołądkową, mogą też przenieść na siebie wszy, czy owsiki.

Spowodowane to jest wspólnym jedzeniem, zabawą, odpoczynkiem (wspólnym spaniem). Dzieci przytulają się do siebie, całują.
idealnym rozwiązaniem byłoby przyprowadzanie do przedszkola dzieci całkowicie zdrowych i odrobaczonych. Z praktyki wiesz już, że tak to niestety nie wygląda.

Nagle patrzysz, a na środku sali stoi maluch z zielonym gilem do pasa, a matka właśnie w popłochu ucieka, bo musi iść do pracy. Zanim zostaje ściągnięta z powrotem zarażone jest pół grupy.
W obliczu pozostałej zarazy to i tak najmniejszy problem...

Jak rozpoznać, czy nasze dziecko przyniosło tylko zwykłe zaziębienie, 
czy coś bardziej wymyślnego, co "położy" całe przedszkole?

  • -ospa wietrzna - zakażenie następuje drogą powietrzną lub przez bezpośredni kontakt z wykwitem skórnym, który występuje głównie na tułowiu i na twarzy, a w mniejszych ilościach na dłoniach i skórze głowy;
  • -różyczka - rozprzestrzenia się drogą kropelkową lub poprzez kontakt ze śluzem jamy nosa, objawami różyczki są krostki na całym ciele oraz powiększenie węzłów chłonnych;
  • -świnka - zakażenie następuje od drugiej osoby, pierwszym objawem świnki jest asymetria twarzy , która jest wynikiem powiększenia ślinianek podjęzykowych i podżuchwowych;
  • -płonica (szkarlatyna) - objawia się rumieniowatymi plamkami na skórze, powiększeniem i zaczerwieniem migdałków podniebiennych. więcej tu
  • -wszy-muszą mieć kontakt z  osobą, na którą przechodzą (wspólna szczotka, czapka, poduszka, przytulanie się stykając głowami itp.),objawami jest uporczywe drapanie, przeważnie nad uszami i na karku o walce z wszami pisałam TU
  • -owsiki- przenosi się przez brudne ręce, niemyte owoce, wspólna pościel, toaletę, ręczniki, piasek na plaży. Owsiki powodują owsicę, objawia się ona: brakiem apetytu, koncentracji, zaburzeniami snu, niespokojnym zachowaniem np. podczas zabawy. Zarazić się można jajeczkami przenoszonymi na brudnych rekach. Kiedy się już wylęgną i rozprzestrzenią, w kale widać żywo ruszające się białe, nitkowate robaczki. leczenie muszą przejść domownicy-najlepiej cała placówka edukacyjna
  • -rotawirusy- powodują wirusowe zakażenie układu pokarmowego, wywołując tzw. grypa żołądkową- objawia się wymiotami, biegunką, niską temperaturą. Najmłodsi narażeni są na bardzo szybkie odwodnienie, co przeważnie wymaga  hospitalizacji. Zarazić się można droga pokarmową, na brudnych rekach przenoszone są resztki kału (dzieci wciąż wkładają ręce do buzi). 
  • -trzydniówka-gorączka trzydniowa zwana rumieniem nagłym, to choroba wirusowa występująca raczej u małych dzieci 6-36 m-cy (żłobek, wczesne przedszkole),objawy: nagłą, wysoka gorączka,utrzymująca się 3-5dni, katar, po ustaniu gorączki pojawia się wysypka plamista utrzymująca się 2dni, drgawki, biegunka. Leczenie: nawadnianie, schładzanie, zbijanie temperatury.

Znacznie rzadziej występuje: krztusiec,opryszczka wargowa, tężec, świerzb, grzybicze zapalenie rąk i stóp.
Czemu o tym cię informuję? Wysyłam dziecko do przedszkola i na samą myśl jestem chora.


Niektóre z nich przyniosły starsze dzieci do domu na przestrzeni ostatnich lat:
-katar, kaszel, grypę- wszelkie infekcje
-ospę wietrzną
-owsiki
-szkarlatynę.

Jak wspomagam odporność dzieci?
Przede wszystkim zachowanie higieny, wbrew przekonaniom, że częste mycie skraca życie codzienna kąpiel
pozwala zmywać z siebie brud i bakterie (oczywiście nie wszystkie), częste mycie rąk, zwłaszcza po wyjściu z toalety, po powrocie do domu, przed jedzeniem, regularne odkażanie chusteczkami antybakteryjnymi zabawek, ekranów tabletów, smartfonów itd, odświeżanie zabawek (te które się do tego nadają myję w zmywarce, piorę w pralce), regularne wietrzenie mieszkania, aktywność fizyczna i środki doustne podnoszące odporność tj: omegamed (dostosowane do wieku), biostyminę, rutinaceę.

Masz dzieci w żłobku, przedszkolu, szkole?
Podziel się ze mną, jak często twoja pociecha choruje i jak starasz się zaradzić wszelkim zakażeniom?
I pytanie za 100 punktów-co podajesz na odporność?




         Tu jestem na fejsbuku, zachęcam do polubienia.
                                                                 

                                              

27 komentarze

  1. Sa teraz specjalne szczepionki w tabletkach na budowę odporności. Daje się je co jakis czas w pełnych seriach. To mi lekarka poleciła :) Także jesteśmy w trakcie podawania. Zobaczymy jakie efekty będą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luivag? Mela miała go podawany już dwa razy.

      Usuń
  2. Dobrze jest też wspomagać odporność na przykład czosnkiem lub imbirem☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak małemu dziecku podawać imbir? Moje nie chcą pić herbaty z imbirem :(.

      Usuń
  3. Moje dzieci nie chorują jakoś specjalnie często stosuje w większości tzw.babcine sposoby o czym pisalam u siebie nie przegrzewam nie izoluje od tzw.zdrowych bakterii pijemy soki przy przeziębieniu z porzeczki,aronii , malin lub czarnego bzu

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie szczepie na odpornosc i nie podaje suplementów starsza chodziła do złobka od 2 roku zycia teraz ma 3 i własnie ze złobkiem zakonczyła kariere ..na poczatku przeziebiała sie czesciej róz
    nego typu infekcje od przeziebienia po jelitówke z czasem juz było tego coraz mnie ..moja miała to szczescie ze grupa dzieci w sali była mała bo tylko 8 osob wiec z czasem oswoiły sie ze soba wszystkie bakterie ;) Ja stawiam na owoce dobra diete duzo płynów higiene i hartowanie i gdy nie ma dziecko goraczki dobrze sie czuje jest to tylko infekcja której leczenie mozna podjac sie w domu ja tak robiłam.. nie biegam z byle katarem czy kaszlem do lekarza.Aha i jak wiedziałam ze zaczyna sie infekcja nie pchałam na siłe do złobka lepiej juz zostawic w domu a nie dobijac dzieciaka zeby jeszcze bardziej cholerstwo sie rozwineło.pozdro/szara

    OdpowiedzUsuń
  5. Gama chorób które dzieci mogą przynieść, jest tak obszerna, jak encyklopedia chorób wieku dziecięcego. Od wirusowych, po pasożytnicze. Bleh. Cholera. Bleh. Ot, taka angina. 2 dzieci była w szkole. 4 Dostała antybiotyk. (Bo już chora) A dziś męża rozłożyło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja córa łyka Tran codziennie i jakoś odpukać nie choruje. Pierwszy rok wiadomo że non stop była chora ale też jest super. Od kwietnia nie brała antybiotyku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pracuję w przedszkolu, jak już tu nie raz pisałam. "Dziecko z zielonym glutem...."jak tu czytam...niestety codzienny widok. Mimo ciągłych upomnień, że dziecko chore, codziennie ląduje w przedszkolu. Zaraza goni zarazę. Dziecko jedno zaraża drugie i oczywiście, czym się nikt nie przejmuje - panie. Pierwszy rok pracy w przedszkolu był dla mnie chorobowym koszmarem, wszystko na raz....
    Takie mamy straszne czasy, rodzice często nie mają z kim zostawić pociechy i chorą zaprowadzają do przedszkola.... Niestety, nie rzadko też mają, ale i tak prowadzają.. bo to "TYLKO" kaszel i katar! Brrr

    OdpowiedzUsuń
  8. Przy okazji jeśli mogę, zapraszam do siebie na Noworoczne Candy :) Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja miałam parę miesięcy temu posyłać dziecko do żłoba,ale przeraziły mnie trochę te choróbska i opowieści koleżanek z pracy, które wiecznie przesiadują ze swoimi żłobkowymi czy przedszkolnymi pociechami na L4.
    Wprawdzie moja latorośl,mimo,że ma kontakt z innymi dzieciakami, nie choruje i nie podaję niczego na odporność poza zróżnicowaną bogatą w warzywa i owoce dietą, ale nigdy nic nie wiadomo. Na razie więc homeschooling.

    OdpowiedzUsuń
  10. Co moje dziecko przyniosło z przedszkola?
    Dłubanie w nosie.
    Kurtyna.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja będę teraz zapisywać, ale moja już 4 lata w tym roku kończy i ciągle chodzi z plecaczkiem wypchanym książeczkami ;-)

    PS. ja też mam trójkę ;-)

    Pozdrawiam
    ewanka
    swiatwedlugmoichdzieci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam
    Ja też jestem mamą trójki maluchów:)
    Co robić żeby zwiększyć odporność dzieci - temat rzeka, tysiąc porad, jeszcze więcej polecanych specyfików i niestety....
    Ja w tym roku postawiłam na syrop z czosnku z miodem i cytryną. Od 3 lat moja zaufana Pediatra wkładała mi do głowy, że działa cuda ale ja uparcie twierdziłam ze dzieciaki tego nie przełkną (mimo że znam dowody naukowe na aktywność czosnku). Ale od października podaję im ten syrop (który sama robię) o dziwo piją i nie protestują (nawet i my rodzice go lubimy) i co bardzo ważne (tylko żeby nie zapeszyć) działa! Oczywiście nie jest tak, ze są super zdrowi ale według mnie infekcje są mniej poważne i są one zwalczane przez dzieci o wiele szybciej.
    Dodatkowo podaję im preparat OmegaMed odporność zawierający DHA, Wit.D i C oraz miód - ma on zwiększać odporność organizmu i dodatkowo dostarcza wit D (bardzo ważną w okresie jesienno-zimowym).
    Jeżeli tylko zaczyna się jakaś infekcja lubię postawić bańki bezogniowe i podaję im syrop z bzu czarnego, lipy lub aloesu.
    pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowia oraz jak najmniej chorób a jeżeli już się pojawiają żeby były to krótkie przeziębienia:)
    Magdalena Stolarczyk


    OdpowiedzUsuń
  13. Teraz na odpornosc wdrozylam Immunoglukan. Dziala super! Pewnie dlatego bo go nie reklamuja w TV ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pewnych zakażeń nie sposób uniknąć w dużym skupisku dzieci czy dorosłych. Choroby zwane chorobami wieku dziecięcego lepiej przejść w dzieciństwie, mniejsze szanse na powikłania. Sama miałam świnkę jak miałam 21 lat, masakra. Ubieramy się stosownie do pory roku, jemy owoce i warzywa. W razie potrzeby mamy bardzo dobrą lekarkę, która nie daje od razu antybiotyku ale też w razie czego kieruje do specjalisty. Pozdrawiam Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem takiego samego zdania. Moje siostry były trzymane niemal pod kloszem w dzieciństwie co teraz odpłacają chorobami, które już dawno powinny przejść i mieć niektóre z głowy. A nie teraz kiedy nauka, kiedy praca i nie ma na to czasu, nie mówiąc o możliwości powikłań.

      Usuń
  15. Moim zdaniem nie ma cudownego sposobu na odporność, organizm musi nauczyć się bronić i każde dziecko musi się po prostu wychorować.Moja starsza pociecha często chorowała do 3 roku życia,a nie chodziła do przedszkola,mały przeszedł chyba wszystko co możliwe,z typowych chorób.U nas na wzmocnienie odporności u starszego synka stosowałam kiedyś codziennie przez okres ok.3 lat tylko miód ,podawałam go do mleka rano i wieczorem,dziecko przestało chorować.Teraz stosujemy codzienne spacery,nawet przy minus 20 i deszczu,wietrzenie mieszkania ,dzieci codziennie jedzą owoce polskie(mam zamrożone truskawki,maliny,jagody,porzeczki,śliwki),podaje tran,ale tylko w okresie jesiennym i zimowym,jak już nas złapie przeziębienie to pijemy własnej roboty soki z malin,z owoców czarnego bzu i z kwiatów czarnego bzu,podaje rutinoscorbin.No jakoś się trzymamy ,przeziębienia łapią nas,ale cieszę się,ze dzieciaki nie dostają antybiotyków ,bo nic grożnego narazie nie łapie ich,aby tak zostało:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i jeszcze kanapeczki z czosnkiem to u nas standard:-)))

      Usuń
  16. Moje dziecko(7 lat). Praktycznie nie choruje. Do tej pory raz miał anginę (latem), na ospę w przedszkolu zachorował jako ostatni, 3,5 miesiąca po pierwszym dziecku. Na odporność nie podaję nic. Jeszcze w wózku, niezależnie od warunków zewnętrznych był na spacerze codziennie co najmniej 2 godziny. Chętnie jadł czosnek, je codziennie jabłka, czapkę zakłada jak bardzo wieje lub jest poniżej 5 st. Nie jest przegrzewany.

    OdpowiedzUsuń
  17. Karinka w pierwszym roku przedszkola chorowała non-stop, ręce i wszystko inne opadało. Teraz chodzi drugi rok i lekki katar raz złapała więc mam nadzieję, że się uodporniła :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Koleżanka mi poleciła pyłek kwiatowy. Jestem nauczycielką maluchów, w pierwszym roku swojej pracy byłam przeziębiona co 2 tygodnie;/Ciągle łapie łatwo infekcje. Od listopada pije pyłek-nie byłam chora od września. To mój rekord. Koleżanka mówi,że jej pięciolatka jadła go z owsianką-bo to w smaku jest średnio dobre.I że również pół roku już nie chorowała. http://www.pasieka.rostkowski.info/pylek.html Poza tym czosnek:kanapeczki czosnkowe. Lub mikstura:nie wiem tylko czy dzieci będą w stanie to zjeść:niedobre nie jest,ale dobre też nie. Cytryne w kawałeczki+miód-dowolnie do smaku+2 ząbki czosnku-blendujemy w papkę. Można dolać wody. Uważać na pestki z cytryny bo gorzknieją. Świetna sprawa na pierwsze objawy przeziębienia! Również polecam tu:nie próbowałam,ale wierze:) http://www.missferreira.pl/2014/11/ferreira-poleca-najlepsze-sposoby-na.html

    OdpowiedzUsuń
  19. U nas w przedszkolu w zeszłym roku szalała mononukleoza, córka łapie szczególnie anginę ropną, w pierwszym roku pobytu w przedszkolu nie przechodziła ani jednego całego miesiąca, obecnie jest lepiej, podaję codziennie tran, ale skutecznego suplementu nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  20. Przedszkole...dzieci z zielonymi gilami, a wchodząc do szatni mam wrażenie, że jestem w kolejce u pediatry.. Rodziców, którzy prowadzają chore dzieci do przedszkola biłabym po łbach ;)
    G. znosi, ale bez paniki. Nie ma tragedii i TFU TFU niech tak zostanie! :)

    Na odporność podaję naturalny tran, owoce i warzywa, ostanio nawet zaszalałam i kupiłam wit. z żelazem, soki piją swojskie (robione przez babcie) z owoców. Zdrowe odżywianie czyli gotuję sama i nie podaję dań gotowych, częste mycie rąk, praktycznie codziennie spacery, nie ciągamy się też po cenrtach handlowych w celu zabicia czasu - wybieramy aktywność na dworze

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam bliźniaki. Teraz mają 6 lat - chodzą do zerówki. Odpukać, ale w tym roku chorowali tylko w październiku. Póki co się trzymają. Z przedszkolem było strasznie - szczególnie na początku. Ciągle chorowali - okazało się, że mieli przerośnięty migdał, który trzeba było wyciąć. Od tego czasu jest coraz lepiej. Podaje im tran codziennie, staram się, aby jedli dużo warzyw i owoców.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nam się jakoś szczęśliwie udało w szkółce nie chorować, ale różnie to bywa.

    OdpowiedzUsuń
  23. W naszym przedszkolu nagminnie dzieciaki chorują. Ciągle sprzedają sobie nawzajem jakieś infekcje. Ja jak tylko widzę pierwsze objawy przeziębienia itp podaję córce oparty o naturalne składniki Ulgrip junior i po czterech dniach nie ma śladu infekcji i mała po powrocie do przedszkola jest bardziej odporna na kolejne infekcje. Poza tym u nas na wzmocnienie rządzi odpowiednia dieta.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.