odpowiedź na list pani minister edukacji


Chwilę temu zarówno ochy i achy, jak i jawny sprzeciw wzbudził list pani minister edukacji do rodziców.
Oczywiście rodzice zaczęli głośno domagać się opieki nad swoim dziećmi podczas dni między świętami,
nauczyciele bronili się wyznaczonymi dniami wolnymi przez dyrektorów szkół.
Przecież zawsze tak było: dzień przed Wigilią wolne w szkole, potem szło się dopiero po Sylwestrze.
O co to halo?
Fakt w tym roku dopiero dzieciaki idą do szkoły 7 stycznia.

Jednak nie przypominam sobie, żebym, jako dziecko w czasie 27-30grudnia chodziła do szkoły,
żeby dupę truć komuś na świetlicy. Nie, babcia się nami nie opiekowała,
mama była w pracy, a my z kluczem u szyi ganialiśmy z sankami na górkach.

Nie jestem nauczycielem, jestem rodzicem.
Owszem irytuje mnie skrócenie zajęć lekcyjnych przed planowanymi dniami wolnymi,
 zmianowy system lekcyjny w szkole /nie rozciągnę jej skoro uczniów jest więcej niż było przewidziane/
ale żaden nauczyciel nie przychodzi do mnie z pretensją, że mam dzień wolny od pracy.

Urlop przysługuje każdemu, jak psu miska.
Boli cię dupa o wolne od szkoły w wakacje i ferie zimowe?
Trzeba było zostać nauczycielem,
siedzieć dnie całe w szkole, w której jest poziom głośności równy pracy przy młocie pneumatycznym.

Wyobraź sobie: darcie mordy regularnie co 45 min przez 300 do 1500 dzieciaków,
odpowiedzialność za tą szarańczę, użeranie się z niezadowolonymi rodzicami,
próbę przemycenia odrobiny edukacji do małych główek,
w których już zasiana jest myśl: nauczyciele mają za dobrze, nie szanujemy ich, mamy ich w dupie
(tak! dzieci wynoszą z domu wszystko, co usłyszą, a ludzie pieprzą bez zastanowienia,
 pod wpływem chwili).

Czy jako rodzic zastanowiłeś się choć przez chwilę, że do placówki edukacyjnej oddajesz swój największy skarb? Że ktoś opiekuje się nim, dba, uczy?
Masz kredyt, pracę, chuja za szefa-to twój problem,
sorry taka prawda.
Dziecko na świat się nie pchało, skoro jesteś rodzicem, to masz stanąć na rzęsach,
a dostosować swoje życie do rytmu dzieci, one zaraz dorosną i pójdą na swoje,
wypominając ci wieczny brak czasu i przechowalnię w szkole.

W dupie będą miały twój kredyt na który harowałeś-one już mają swój.

Wracając do listu pani minister do rodziców:
to tylko przypomnienie, że między świętami dzieci powinny znaleźć opiekę na szkolnej świetlicy
i każda szkoła, w której znajdzie się taka potrzeba TAKĄ OPIEKĘ ZAPEWNI.
Nie nie musisz drogi rodzicu urządzać kabaretu pod tytułem:
"należy mi się, jak psu buda", bo twojemu dziecku należy się twoja opieka.

Ty TY zdecydowałeś się na dziecko, nie twoja szkoła.
Odrobina empatii-w obie strony.

/wielkie deklaracje dzwonienia w wigilię, czy pani minister jest w pracy
uważam za ostatnie chamstwo-nikt nigdy nauczycielowi nie kazał pracować w wigilię
-to jeden z profitów bycia nauczycielem /

Zainteresowałam cię, wkurzyłam, chcesz podyskutować? Polub.
                                     

*rysunek pobrany ze strony szkoła na wesoło

CONVERSATION

41 komentarze:

  1. Nic dodać, nic ująć. Przerażą mnie mentalność niektórych rodziców z serii "wszystko nam się należy-a w zamian nic". Potem się dziwią, że dzieci mają postawę roszczeniową wobec całego świata...

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się obiema ręcami ( niech to nikogo nie dziwi, ze ręcami - też między świętami siedziałam w domu ) nauczyciel wie jakie są jego obowiązki, nigdy nie robią problemów, zawsze dogadują się kto kiedy dyżuruje - nigdy nie było wielkiego halo... ale z biegiem czasu widzę, że rodzice pokolenia gimnazjalnego lub ci którzy mają dzieci w późniejszym wieku ( bez urazy) są inni , trudno tą inność wytłumaczyć ale kiedyś nauczyciel, to był ktoś szanowany a w dzisiejszych czasach traktowany gorzej niż .... nieszanowany , kiedyś jak dziecko coś przeskrobało dostawało " reprymendę " od nauczyciela i kolejną dawkę w domu... a teraz od nauczyciela delikatna uwaga a rodzić już do nauczyciela z wątami... w dziwną stronę to wszystko zmierza...

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie racja choć skracanie lekcji przed kazdym wolnym zwłaszcza na wsiach to utrapienie i wykorzystywanie stanowiska.

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam się i w ogóle nie rozumiem czemu teraz tyle wolnego?
    pamiętam jak szłam do szkoły 23 grudnia i szło się zaraz 2 stycznie mimo,że to piątek, teraz 2,5 tygodnia wolnego i ja oszaleję z moimi dziećmi :P
    ale właśnie skoro jest czas wolny od szkoły to nauczyciele też mają wolne, a nie teraz zmuszaj ich do siedzenia z kilkoma dziećmi - tak kilkoma, bo najpierw wielkie halo,a potem raptem parę sztuk chodzi na takie zajęcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracuję w szkole, w której nauczyciel siedział codziennie do 15:00 , mimo, że nie było nawet jednego dziecka. Efekty nagonki Pani Minister.

      Usuń
  5. racja zgadzam sie ale np. niektórzy muszą iść do pracy i nikt nie da ci 2 tyg, wolego tylko dlatego ze masz dziecko ! bo wtedy nikt by nie zatrudniał matek !! jak dla mnie powinno byc wolne - 24.12 do 26.12.
    oraz 31.12. do 2. 12, i tyle !! tyle co swieta co normalni ludzie !!!
    Nauczyciele uwiez mi po 20 latach pracy moga isc na emeryture , maja tyle swiadczen co malo kto !! zarabiaja dobra kase wiec nie żałujmy ich!!
    wszystko z umiarem !! takie moje zdanie !
    rodzic i nauczyciel taki sam człowiek !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nauczyciel pracuje do 67 lat! tak a nie 20 lat pracy soryyy.... 24.12 i 31.12 rowniez beda dyzury... a jak piszesz 2 i 5 stycznia Twoje dzieci nie ida do szkoly bo nie ma zajec dydaktycznych ale nauczyciele wtedy sa w pracy... poza tym tak jak napisala autorka trzeba bylo sie uczyc i zostac nauczycielem i poczuc "wygode" na wlasnej skorze. wszedzie dobrze gdzie nas nie ma...

      Usuń
    2. Poproszę o rozwinięcie wypowiedzi Panią Malgorzatę i odpowiedz na moje pytanie "Dlaczego nie została Pani N-lem skoro to taki raj?

      Usuń
  6. Bożena wszystko fajnie, owszem można się pod wieloma względami zgodzić, bo wszędzie dobrze tam gzie nas nie ma.
    Jednak nie tylko okres przedświąteczny to ogrom wolnego dla nauczycieli.
    U nas 31 październik aż do 3 listopada włącznie było wolne z okazji wszystkich świętych...potem 11 listopad i 12 listopad znów długi weekend, skrócone lekcje od 19.12, powrót 7.01 a zaraz potem ferie.
    Nałożenie tak dużej liczby dni powoduje po prostu frustrację. Moja mała pójdzie do szkoły w wieku 5 lat, mam jej dać kluczyk na szyję? Jak jestem w pracy to od 8:30 nawet czasem do 21:15, mąż na zmiany.....
    Zostawiłabym a i owszem, ale nie mogę bo zabrania mi prawo! Dzieci mogą poruszać się bez opieki opiekuna dopiero od 7 roku życia. To co ja mam zrobić? Zwolnić się? Gdyby pozostała ta ilość dni wolnych jaka była "za moich czasów" to byłoby ok, ale w tej chwili co rusz są albo skracane lekcje albo wolne i przedłużane weekendy, zapomnij zaś o odrabianiu tych wolnych- ja skończyłam sporo szkół, nie mam zamiaru robić podstawówki za swoje dzieci a jestem do tego zmuszana, bo program się nie kurczy a dni tak! Nie zazdroszczę pracy nauczycielom, ale szkoła nie zastanawia się co począć z takimi maluchami miedzy 5 a 7 rokiem życia...i wymaga realizacji programu.
    Niech się nauczyciele nie bronią hasłem, że jak im zazrościmy to możemy zostać nauczycielami, bo mnie pracodawca też nie zapłacił za wszystkie studia czy kursy- a musiałam je zrobić, też zostaję po godzinach i przynoszę robotę do domu i co z tego że mogę wziąć sobe urlop w każdym dowolnym okresie roku, jak mam go tylko 26 dni? Pracuję z klientami, pod krawatem zazwyczaj i niestety twierdzenie z "Misia" że klient pod krawatem jest mniej awanturujący się jest całkowicie błędne w tych czasach, ludzie mają wymagania i oczekiwania a każdy klient jest najważniejszy i całuj go po dupie...ale urlopu na podreperowanie zdrówka nie mam...
    Więc po prostu nauczyciele zamiast biadolić nad swym ciężkim losem powinni dostrzec to co mają i cieszyć się ze swoich przywilejów a nie odpowiadać "jak się nie chciało uczyć to teraz tak masz"(takie teksty pojawiły się w czasie całej "awantury"), bo nikt nie ma kolorowo a szacunek to podstawa. Szanować należy sprzątaczkę, kasjerkę, panią w banku, policjanta, lekarza nauczyciela etc....
    Każda praca jest ważna i po coś wykonywana a najczęściej sami sobie robimy pod górkę, jeden drugiemu.
    Zawód zaś nauczyciela kiedyś bardzo poważany (wynikał chociażby z tego, że lud głupi a nauczyciel, lekarz, aptekarz i ksiądz byli jedynymi osobami z wykształceniem) w tej chwili stracił na blasku, ale w pewnym stopniu też przez samych nauczycieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego napiałam o wzajemnym zrozumieniu.

      Usuń
    2. Panna Matka jak ty to pięknie napisałaś !! <3 tak tak tak. !!!

      Usuń
    3. Niestety pani Minister w sierpniu podpisała taki kalendarz roku szkolnego 2014/2015. Nikt jej nie kazał. Mogła wziąć pod uwagę, że to jest tak długi czas wolnego. Można było chodzić do szkoło do 23 grudnia i wrócić 2 i już, a tak to teraz pięknie pani Minister upiekła dwie pieczenie przy jednym ogniu. Pokazała jaka jest cudowna dla rodziców (aby ich udobruchać ustawą o 5,6-latkach) i przy okazji skłóciła rodziców i nauczycieli, po to, aby mieć powód do całkowitej zmiany karty nauczyciela. Taka mała manipulacja jednymi i drugimi!!! Moje dziecię idzie do babci na czas wolny od szkoły. Bardzo się cieszy, a na przerwę przed sylwestrem do kuzynki. Uważam, że zawsze da się coś zrobić i znaleźć opiekę dla dziecka. Dzieci młodsze kochają szkołę, ale też można "zagłaskać kota na śmierć". Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt. Mama 8-latki

      Usuń
  7. Nie do końca tak jest. Uważam że obecnie nauczyciele przesadzaja z narzekaniem oraz poziom ich malkontenctwa przebija granice przyzwoitosci. Wigilia jest w środę dzieci ostatni raz idą w piątek. Owszem decydowałam się na dziecko ale pracuje "normalnie" , nie zawsze można wziąść urlop na te dni. Pracuje w logistyce nikt mi nie da urlopu, a osoby pracujące w handlu? Piszesz że trzeba było się uczyć i zostać nauczycielem.A pielegniarki, lekarze, piekarze, taksówkarze, pracownicy mpk, pkp? Jeszcze jedno kiedyś dzieci biegały z kluczami na szyji i nikt nie robił z tego problemu. Wszystkie dzieci nasze są, to było hasło wszystkich dorosłych. Teraz jest inaczej a ja miałam naslana opiekę bo dzieciaki same na pieszo wracały do domu. Co by było gdybym poszła do pracy a któremuś coś by się stało? Nie każdy może pracować w domu, a do garnka też trzeba coś włożyć. Uprzedzajac teściowej nie powierzylabym nawet szczura, dziwię się jak ten mój chłop przeżył a moja mama jest ciężko chora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie nauczyciel ustala te dni wolne a PANI MINISTER w sierpniu. Na początku września akceptowany jest cały plan na bieżący rok szkolny. Nie jestem nauczycielem, ale działam w radzie Rodziców w szkole. Zawsze zanim zostanie podjęta uchwała dyrektor pyta Rady Rodziców i Samorządu Uczniowskiego czy akceptują taki plan pracy i wszyscy się zgadzają. A dwa tygodnie przed świętami nagle jest problem... Nie rozumiem tego... Mama 8-latki

      Usuń
  8. Wiesz, mnie nie chodzi nawet o tą opiekę, bo i tak zwykle staramy się prysnąć z Wawy parę dni przed Świętami. Tylko kompletnym bezsensem dla mnie jest robienie ponad 2-tygodniowej przerwy, potem powrót na 8 dni do szkoły i potem znów coś co się szumnie nazywa "ferie zimowe". Mogliby trochę przeorganizować kalendarz szkolny - na 3 trymestry podzielić - niech będą 2 tygodnie ferii zimowych aż do 6 stycznia, a potem - niech znów przerwa świąteczna - wielkanocno-majowa będzie (jakoś skumulowana - jeszcze na to nie wpadłam jak). I potem - normalne wakacje - może do 6 tygodni skrócone powiedzmy... Chyba sensowniej kalendarz byłby wtedy rozłożony.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się z Tobą. Szkoła przecież zawsze zapewniała opiekę w dni wolne, a dla rodziców pracujące (dyżury świetlic), tylko co roku nie było na nie chętnych. Nawet jednego! A tym roku larmu, bo jeszcze ten nieszczęsny 6 stycznia... Trochę rozsądku przy tej ogólnonarodowej histerii "bo inni mają lepiej" chyba nie zaszkodzi... Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja tam sie ciesze z takich ferii świątecznych ! Przecież to są moje dzieci a nie jakiś towar odstawiony do przechowalni ! Okres przed i poświąteczny powinnismy(w miarę możliwości ) wykorzystać na ,,bycie z sobą ! Bo w końcu ile tego czasu mamy tak na czysto? Każdy pracuje spieszy sie a dzieci rosna za parę lat będziemy plakac w okresie swiat sami bez nich bo pojda w swiat nie mając nawyku spędzania tego,czasu z nami i to będzie tylko nasza wina! Moja propozycja cieszmy sie wspólnymi chwilami uczmy dzieci pielęgnacji tych chwil a nauczycielom dajmy szanse niech i ich dzieci maja towarzystwo bliskich! Pozdrawiam córka i wnuczka nauczycieli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ja nie mogę "być z sobą i się tym cieszyć" bo gdybyśmy wszyscy utopijnie chcieli pobyć z sobą to nawet chleba nie byłoby gdzie kupić....ludzie do pracy chodzą.
      Nie mówiąc o tym, że za coś też ten przysłowiowy chleb trzeba kupić. I niech mi nikt nie mówi, że kiedyś rodzice mieli więcej czasu, bo g* prawda, nie mieli. Moja matka całe życie po 12 godzin a ojciec na zmiany i nie mam do nich żalu.
      Idziecie na zakupy w wigilię do marketu? Zastanówcie się...Sylwester? bo zabrakło petard? No więc najpierw trzeba od siebie zacząć, bo mnie co roku zdarza się podpisać kredyt w wigilię...nie wspomnę już o tych "spacerkach" w niedzielę po centrach handlowych...a ty człowieku siedź 10 godzin w robocie dla łaski "klientów"
      To jak tak utopijnie mamy kontemplować czas z bliskimi i dziećmi to proponuję od 19.12 nie chodzić na zakupy, do banku, nie jeździć autem i komunikacją miejską i nie załatwiać żadnych sprawunków.
      Zaś na powrót zacznijmy od 7 stycznia. Gdyby nasze społeczeństwo to zrobiło, to wszyscy mieliby wolne...;)
      Kinga nie wydłużysz urlopu, masz albo 26 dni albo mniej i koniec....a ferie to 2 tygodnie, wakacje 2 miesiące i kilka dni oraz okres przedświąteczny w tym roku wyjątkowo długi...
      Każdy kij ma dwa końce- umiar, szacunek i zrozumienie wystarczy, a nie foch i aluzje do rodziców, którzy zapisują dzieci do świetlicy- bo i z tym się spotkalam

      Usuń
    2. Dlatego wrócę do wzajemnego zrozumienia.

      Usuń
    3. wasnie na chleb trzeba pracowac... jestem nauczycielka i nie ma dla mnie problemu zeby miec dyzur w przerwie swiatecznej bo mimo ze praca nie jest lekka (jak kazda na swoj sposob) to ja uwielbiam... ale mam ogromny zal do Pani Minister dlaczego nie oglosila tego we wrzesniu tylko na dwa tygodnie przed... wszyscy piszecie o dzieciach szkolnych a moje dziecko ma nieco ponad rok i co?? wszyscy w pracy.. plan byl taki ze ja sie nim zajme ( normalnie opiekuja sie moi rodzice) bo dziadkowie wyjezdzaja... i co mam je zabrac ze soba czy oddac "byle komu".. o tym Pani Minister nie pomyslala... rodzice oczywiscie zrezygnowali z wyjazdu, pieniadze przepadly ale moje dziecko opieke bedzie mialo... kij ma dwa konce a o zyciu "poza szkola" nauczycieli nikt nie pomyslal. Dziekuje!

      Usuń
  11. Różnica jest jedna. KIEDYŚ. Kiedyś nie było problemu, żebym została z rodzeństwem w domu, kiedyś można było chodzić z kluczem na szyi, oglądać pół dnia tv, na obiad zjeść bułę z masłem a rodzice wracali z pracy to robili jakiś obiad na szybko. Teraz nie możesz dziecka zostawić, nie możesz dać mu klucza, a dni wolnego wciąż tyle samo. Więc problemem nie są wcale roszczeniowi nauczyciele i roszczeniowi rodzice (choć tu i tu znajdą się gadziny z kolcami) ale nie przemyślany rozdział dni wolnych, nakaz szczucia nauczycieli skargami w razie braku opieki, i oczywiście brak odpowiedniej ilości wolnego dla rodziców. Mąż do tej pory nie wie, czy uda mu się dostać na święta wolne, czy nie. Dowiemy się pewnie dzień przed ... . Gorzej, że gdy ja wrócę do pracy, to niestety będę musiała z takiej świetlicowej opieki korzystać ... i wiem to już teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość ma niepewną Wigilię, mąż miał pracować, kolega wolał wolny Sylwester-zamienili się, zmieiły się też nasze plany, mieliśmy jechać na późne dzielenie się opłatkiem do mamy pojedziemy dzięki wolnemu męża wcześniej, ja również wzięłam wolne, bo wyjeżdżamy rano. Wracając do świetlicy-Gaba zerówkę w niej spędziła.

      Usuń
  12. Podpisuję się rękoma i nogami pod słowami Panna Matka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja rowniez!!!!!

      Usuń
    2. Piękna zbiorowa akceptacja, tylko czemu anonimowo? Panna matka prowadzi świetny blog, jej komentarze zawsze są bardzo celne i wyczerpujące, dlaczego wstydzicie się podpisać?

      Usuń
    3. anonimowo czyli jak? :P
      nijak....

      Usuń
    4. szkoda :( ja zawsze chłonę twoje wypowiedzi i podpisuję się pod tym

      Usuń
  13. Wieś ma swoje prawa. Pod nos rodzicom podetknięta kartka z oświadczeniem, że opieka nad dziećmi jest zapewniona i szkoła niepotrzebna na czas po świętach. wszyscy podpisują, na wsi rządzi dyrektor szkoły, proboszcz i wójt, reszta tańczy, jak im zagrają.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja zostawiłam któregoś roku córkę w przedszkolu w Wigilię, ponieważ nie mieliśmy z mężem już urlopu. Puścili nas na szczęście wcześniej. Wchodzę do przedszkola, następnie do sali po córkę i co widzę... dzieci się bawią przy otwartym balkonie przy -10 st. C. Kilka dni później zapalenie pluc! Także nauczyciele mają swoje metody na zapracowanych rodziców. Też się podpisuję pod tekstem Panny Matki. Iwona R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te "metody" to nagminna procedura, zaróno w przedszkolach, jak i żłobkach :(
      Szpiatal patrzył na nas, jak na bandytów kiedy 6lat temu przywieźlismy leżącą babcię do szpitala ptrzed świętami, stan był poważny, a docinki o przechowalni dla struszków na święta były rzucane przez personel, cały czas ktoś przy babci był, przyjeżdżalismy na zmianę, babcia po świętach zmarła. Zero wyrozumiałości ze strony personelu, zostaliśmy potraktowani, jak zwierzeta, które wykuczaja starego osbnika ze stada, bo im przeszkadza. To samo jest wszędzie brak jakiegokolwiek zrozumienia.

      Usuń
  15. jeszcze co do wsi bo coś mi się tu obiło w komentarzach

    ja mieszkam na wsi i nawet jakbym chciała aby moje dzieci uczęszczały na swietlicę w tych dniach to muszę je sobie sama autem zawieźć, bo niestety, ale busy które wożą stąd dzieci do szkoły/przedszkola w te dni nie kursują! i rób sobie co chcesz

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś też pracowało się odrobinę inaczej. Zanim urodziłam synka miałam pracę w której za nic nie można było dostać wolnego na święta a w wigilię siedziało się do 18. Bez żadnej taryfy ulgowej. Nie wiem, co można zrobić w takiej sytuacji, gdy się a dziecko. Aczkolwiek uważam, że nauczyciel nie jest winny sytuacji w pracy innych ludzi. Nie zazdroszczę im pracy, bo nie jest to lekki zawód. To nie jest tak, że im się coś należy, albo że nam się coś należy. W tym wszystkim trzeba myśleć przede wszystkim o dziecku, które potrzebuje rodziców a nie nauczycieli.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nauczycielki w przedszkolu pracują w wigilię, pracują i 22 i 23 i 30 i 31.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przedszkole jest płatne. Rodzice płacą za opiekę. W szkole prywatnej też nauczyciele pracują do 17 w Wigilię i w Sylwestra, bo rodzice za to płacą. To tylko zależy od rodziców kiedy zabiorą swoje dzieci do domu - w końcu. Szkoła państwowa jest za darmo. I proszę powiedzieć mi jak to jest, że w ciągu roku szkolnego dziecko po lekcjach ma zapewnioną opiekę a nagle przed świętami trzeba się nim zając do 16?? Dziwne to trochę... No ale każdy wie jak postępować z własnym dzieckiem ;-) Mama 8-latki

      Usuń
    2. Nadal prę w kierunku wzajemnego zrozumienia, ale przykre jest, że rodzice przedszkolaków wypychają je z domu, że "na spokojnie" sobie ogarną wigilię.

      Usuń
  18. Chyba się cieszę, że mnie to jeszcze nie dotyczy...

    OdpowiedzUsuń
  19. Wypychanie dzieci jeśli siedzi się w domu i zajmuje się przygotowaniem świąt jest dla mnie nie do pomyślenia. Doskonale jednak rozumiem rodziców dzieci, którzy pracują i nie ma opcji, żeby dostali wolne- a to coraz częściej spotykane zjawisko. Moja koleżanka pracujaca w przedszkolu w Wigilię siedziała do 18 z jednym dzieckiem, którego nie odebrali rodzice. Dzwoniono do nich- zero kontaktu. Mamusia wpadła i mówi, że nie slyszała tel bo na zakupach była...Jestem nauczycielką- niepracującą. Patrzę na sprawę ze strony zarówno nauczyciela jak i rodzica. We wszystkim powinno znaleźć się zrozumienie i umiar. Także w tej sprawie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie rozumiem przecież dzięki Pani ministrze nauczyciele dyżurują w szkole w wigilię do 16. Ciekawe czy któremuś zapracowanemu rodzicowi nie przypomni się o dziecku dopiero podczas wieczerzy wigilijnej.Ps.Wiecie kto zapisał dzieci na dyżury-mamy które nie pracują, na całą szkołę 5 mam,no przecież muszą iść do fryzjera,kosmetyczki.

    OdpowiedzUsuń
  21. U nas zawsze było wolne do po Trzech Królach i nikt nie miał z tym problemu. Od lat narzeka się na to, ze nauczyciele mają za wiele wolnego. Skoro tak im dobrze, to tak jak piszesz, trzeba było zostać nauczycielem i zobaczyć, jaka to ,,przyjemność". Ja byłam tam miesiąc na praktykach i więcej nie zamierzam.
    M.

    OdpowiedzUsuń
  22. thuật thần kỳ như vậy. Thủy Mạc gặp phải lực công kích mạnh thì phản lại

    càng mạnh. Nếu không đạt tới tầng thứ tám của Ngưng Khí kỳ thì cơ bản

    không thể phá được.

    Mới trận đấu đầu tiên đã như thế, không khỏi khiến lão lo lắng. Chẳng lẽ

    Hằng Nhạc phái thật sự phải xống dốc hay sao? Lão quay sang nhìn mấy vị
    dịch vụ kế toán thuế trọn gói
    trung tâm kế toán tại tphcm
    ngoduong
    học kế toán tại cầu giấy
    kế toán cho giám đốc
    chung cư newskyline văn quán
    chung cư goldmark city
    dịch vụ kế toán trọn gói
    học kế toán phần mềm misa
    học kế toán thực hành
    meomeo007 01embesexy
    trung tâm kế toán tại hà đông
    chung cư hà nội
    trung tâm kế toán tại thanh xuân
    dịch vụ kế toán thuế
    dịch vụ báo cáo tài chính

    sư đệ đứng bên. Bọn họ cũng đều đang trầm mặc không nói.

    Tôn Đại Trụ hít một hơi, lẩm bẩm:

    - Mẹ kiếp! Không ngờ lại có được một tên đệ tử lợi hại như vậy. Huyền Đạo tông có được hắn quả là quá may mắn.

    Vương Lâm nhìn sâu vào trong mắt của Liễu Phong. Vừa mới rồi, tuy Liễu

    Phong chỉ thi triển Thủy Mạc trong phút chốc, nhưng hắn cũng đã có thể

    nhìn thấu tu vi của đối phương. Tuy chưa trực tiếp đối mặt nhưng Vương

    Lâm đối với pháp thuật đó vẫn cảm thấy khiếp sợ.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.