czy należy wycinać dziecku migdały?-historia prawdziwa

środa, 10 grudnia 2014
Wielu rodziców boryka się z dylematem:wyciąć migdałki, czy nie?
Gdy ich dzieci mają częste infekcje,wchodzą z antybiotyku na antybiotyk.
Wątpliwości te są oczywiście słuszne, gdyż każdy zabieg, zwłaszcza na dziecku budzi obawy.
Jedni mówią, że po wycięciu migdałów dzieci przestają chorować, drudzy wręcz przeciwnie.


Jak jest naprawdę?

Migdałki znajdują się po obu stronach gardła, między grzbietem języka a języczkiem, który wyrasta z podniebienia. Są w nich produkowane substancje (tzw. antygeny), które służą do wytwarzania przeciwciał - skutecznej broni przeciwko drobnoustrojom. U niemowlęcia i małego dziecka pełnią bardzo ważną rolę. Kiedy jednak dziecko dorasta, migdałki produkują coraz mniej skutecznych przeciwciał. Dlatego w okresie dojrzewania nie są już tak istotne w budowaniu odporności organizmu. A więc ich usunięcie nie przynosi dziecku szkody.

Przerośnięte migdałki

Zdarza się, że migdałki podniebienne zbytnio się rozrosną. Dzieje się tak zazwyczaj po częstych infekcjach. Są wtedy mechaniczną przeszkodą w gardle, która utrudnia połykanie. Przerosnąć może także migdałek gardłowy (tzw. trzeci migdał), a to utrudnia oddychanie przez nos. Ale to nie koniec kłopotów z tym związanych. Przerośnięty migdałek gardłowy zatyka część trąbki słuchowej, a wtedy do ucha środkowego nie docierają kolejne porcje świeżego powietrza. Jeśli taki stan długo się utrzymuje, w uchu zaczyna gromadzić się płyn. Kończy się to niedosłuchem lub zapaleniem ucha środkowego. Łatwym do zaobserwowania zewnętrznym objawem przerostu migdałka gardłowego jest to, że dziecko chrapie podczas snu. Jeżeli chrapaniu towarzyszą bezdechy, trwające kilka lub kilkanaście sekund, trzeba migdałek usunąć. Nie można tego lekceważyć, bo bezdech może prowadzić do poważnych zmian w płucach, a w skrajnych przypadkach nawet do zatrzymania akcji serca.
Przerośnięte migdałki podniebienne, nawet jeśli nie są przyczyną częstych zapaleń czy angin, poważnie utrudniają dziecku połykanie. Maluch nie chce jeść, bo nie może bez problemu połykać. W takich sytuacjach nie usuwa się całkowicie migdałków, a jedynie je przycina, czyli zmniejsza chirurgicznie.*źródło

Syn pierwszą anginę ropną miał w wieku 6 miesięcy.

Niektórzy lekarze uważają, że jest to niemożliwe,ponieważ angina  w tym wieku jest niezwykłą rzadkością.
Ciągły płacz, wymioty, biegunka i temp 40st. Taki scenariusz miałam średnio co trzy tygodnie do
ukończenia przez niego dziewiątego roku życia.
Trzy antybiotyki w ciągu dwóch miesięcy tak do drugiej klasy szkoły podstawowej.
Nie dość, że opuszczał dużo szkoły, był wciąż osłabiony.
Na jednym z nocnych dyżurów (angina objawiała się u syna w ciągu minuty- gorączka 40+ i wymioty)
lekarz powiedział, że ma migdały do wycięcia.

Spytał czy często choruje?
Jego zdziwienie było ogromne, że nikt wcześniej nie zaporoponował tego zabiegu.
Migdały syna były tak przerośnięte, że w stanie naturalnym,
bez infekcji, dziurka do gardła była wielkości 10gr, kiedy przychodziła ropna angina
otwór ten stawał się o wiele mniejszy.

Po tej diagnozie poszliśmy do innego lekarza, który również stwierdził: migdały do wycięcia.
Oczywiście nie jest to takie proste.Należy się zapisać na zabieg
(moich dzieci ze względu na słabą krzepliwość krwi nie przyjmie każdy szpital), zrobić zalecone badania
i (tu nie lada wyzwanie) utrzymać zdrowe dziecko trzy tygodnie przed zabiegiem.

Na zabieg przyjął nas warszawski szpital na rogu Litewskiej i Marszałkowskiej.
Miesiąc przed zabiegiem nie było w domu żadnych lodów,
zwolnienie z w-fu, nadzór szkoły, żeby syn nie biegał. W zdrowe trzy tygodnie zaangażowało się wile osób
(za co po raz kolejny dziękuję). Termin zabiegu zbiegł się w czasie z moim terminem porodu.

6 października 2006r, w/w szpital
Czekamy w kolejce od 7ej rano, rejestrujemy się po godzinie,
 ok 9,30 pani z rejestracji zaprasza nas na badania
-w jakim celu?-pytam-dostarczyłam komplet badań wraz ze skierowaniem
-yyy-jąka się pani-bo te badania zaginęły nam w zamieszaniu
-w ciągu godziny od dostarczenia?

Poszliśmy na pobranie krwi, siusiu do pojemniczka, czekamy.
Mam ogromny brzuch, dziecko kopie niemiłosiernie, krzesło wbija mi się w tyłek, czekamy.

 godzina 11,15
-pani Mijas mogę prosić?
-Jędral-poprawiam 
-ale syn ma inne nazwisko...
-to jakiś problem?
-nie, mamy inny problem, zaginęła karta pani syna, musimy powtórzyć badania
-to kurwa jakiś żart?
bez odpowiedzi

Idziemy na badania. Krew, mocz.
Sikam co 5min (wspomniałam, że mam na dziś termin porodu?), krzesła coraz bardziej mnie denerwują,
kolejka się jakby wydłuża zamiast skracać.Bolą mnie plecy, brzuch, dupa od siedzenia.

Trzy osoby przede mną, wciskają kolejne siedem. Płaczę i klnę na przemian.
Podchodzi do mnie sprzątaczka:
-widzę panią od rana właśnie kończę pracę, siedzi pani tu cały dzień, a pani w ciąży... jak zaraz załatwię...
(tak, przyszłam przed tą panią, odsiedziałam 9 godzin!!!).

Weszła do gabinetu. Za chwilę wyczytuje nas z niego pielęgniarka.
-dzień dobry-mówi lekarz-nazwisko
-podaję
-nie mam państwa karty
telefon do recepcji....
-musimy powtórzyć badania-karta zginęła
-najpierw badanie syna, nie wyjdę stąd, czekałam 9 godzin, żeby tu trafić, badanie na oddziale mu zrobią, zanim tu weszłam raz zginęły moje badania, które wykonałam prywatnie, a teraz dwa razy zgubiona została karta (lekarz przemilczał-widać norma)

Dostaliśmy kartkę by wejść na oddział. Na oddziale inny świat. wszyscy mili, uczynni,
zdziwieni tak długim oczekiwaniem na dole.
Nie zostaliśmy tam, okazało się, że lekarz prowadząca boi się, że urodzę na oddziale 
Migdały zostały podcięte miesiąc później. Syn bardzo wymiotował po narkozie,
ale dał radę. 

Od tej pory minęło 8lat. Może trzy razy w tym czasie był na antybiotyku, nie choruje.



polub, bądź na bieżąco 
                                                         

35 komentarze

  1. ooooo matko tyle w poczekalni siedzieć i jeszcze takie cyrki z kartą i wynikami,szok!
    z moją starszą na wycięciu migdałka był mąż :D
    tylko my mieliśmy dobrą lekarkę, bo Hania 2 razy w ciągu niecałych 2 miesięcy chorowała na ucho, kazała do laryngologa jechać (wcześniej Hania właśnie chrapała i zaczęłam zauważać że na 1 ucho coś źle słyszy), okazało się, że nie dość,że ucho nieco zapchane i trzeba było płukać tak właśnie ten 3 migdał bardzo naciskał na ucho i stąd problemy były, na zabieg czekaliśmy 3 miesiące, a z racji,że ja młodszą karmiłam piersią,mój musiał śmigać ze starszą na usuwanie i dość szybko im to poszło, bo zaraz ich przyjęli, zrobili jakieś badanie, na drugi dzień z rana "głupi jaś" i po 30 min było po zabiegu, wrócili olejnego dnia do domu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy słabej krzepliwości może inne procedury muszą być przestrzegane. Miałam wtedy miesięczną Gabe, która wisiała 24/24 na cycku, Adi kilka dni w szpitalu, musiałam sama do niego jeździć, Gabe zostawiałąm babci, ale kilka godzin mnie nie było dziennie, odciągałam melko w w szpitalu, ale i tak dostała zaplenia piersi :(

      Usuń
  2. Brak słów po prostu. Kto odpowiada za ten bajzel w przychodniach? Dobrze chociaż, że finał szczęśliwy...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nikt, najwidoczniej u nich norma, lekarz nawet nie mrugnął okiem na wieść, że karta zginęła

      Usuń
  3. Twój syn nie choruje ale ja pamiętam mojego kolegę z podstawówki. Po wycięciu migdałów chorował bardzo często, ja o wiele mniej mając trzeci migdał. Mam do dzisiaj, choruję od wielkiego dzwonu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U syna nie było trzeciego, były przerośniete-może to jest różnica.

      Usuń
  4. Ja mam taką zasadę, że wyników badań nie wypuszczam z ręki. Nie daję do karty, jeśli mi ich przemocą nie wyrwą, bo wiem jaki w szpitalach jest z tym burdello. Ale żeby zgubić badania 2x w jeden dzień, to się już na oficjalną skargę kwalifikuje. Wiem, kto ma do tego głowę na kilka dni przed porodem. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgubili 3x jednego dnia, raz moje prywatne, i dwa razy te co oni robili.

      Usuń
  5. Jako dziecko bardzo chorowałam,łapałam wszelkie infekcje i bardzo ucierpiały na tym migdałki podniebienne (trzeci migdał miałam usunięty w wieku 8 lat).Generalnie miałam i mam słabą odporność i dziś mając 33 lata zdecydowałam się na usunięcie migdałków,termin wyznaczony za 4 miesiące.Bardzo się boję,bo w moim wieku na pewno będę to gorzej przechodzić niż dziecko.Chyba nie mam wyjścia bo już gorzej być nie może, w tym roku przechodziłam już 5 razy anginę ropną.Migdały są strasznie przerośnięte, z głębokimi kryptami.Uważam,że zabieg ten powinnam przejść jakieś 25 lat temu,niestety moi rodzice nie potrafili podjąć takiej decyzji,trudno ich dziś za to winić...
    Dodam,że częste anginy rzutują na kondycję serca i stawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólne wyjałowienie organizmu antybiotykami, powikłania po anginach są niestety częste, do tego uszkodzenia trąbek słuchowych wciąż zalanych. Pocieszę cię, czytałam fora dla dorosłych usuwajacych migdały, osoby prawie zawsze poztywynie sie wypowiadają, przestają chorować.

      Usuń
  6. Masakra w tym szpitalu, ale swoją drogą moja mama miała ciągłe problemy z gardłem i też zdecydowała się na usunięcie migdałów. Od tamtej miała chore gardło może dosłownie kilka razy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tam jeszcze kilka podobnych akcji- unikam go jeśli jest inne miejsce, które zechce nas przyjąć.

      Usuń
  7. Dzieci często chorowały na górne drogi oddechowe bardzo mądra lekarka wysłała nas do sanatorium do Rabki. Potem udali się nam być w Rabce dwa razy w roku, przez kilka lat. Dobry klimat, solanka oraz hartowanie dało efekty. Obyło się bez operacji. Teraz są nastolatkami i chorują może raz na kilka lat. Życzę zdrowia. Pozdrawiam Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas pomimo wielu chorób nikt do sanatorium nie kierował.

      Usuń
  8. Witam Mamy. W tym szpitalu moje dziecko bylo tylko na dyżurze chirurgicznym i jakoś średnie wywarł na mnie wrażenie. Jeśli chodzi o migdałki to mój syn miał wycinane w Kajetanach. Dostać sie tak graniczy z cudem. Bardzo nowoczesna placówka i całkiem niezła służba zdrowia. Niestety na samą operacje mieliśmy niestety czekac ponad rok, ale kiedy stan syna zaczął sie pogarszać (ciągłe zapalenia oskrzeli, uszu i pogłębiający sie niedosłuch) laryngolog w poradni przyszpitalnej napisała podanie o przyśpieszenie operacji, tak więc po trzech tyg mielismy wytyczoną datę. Musze przyznać, że bylismy pod ogromnym wrażeniem warunkow panujących w szpitalu, który bardziej przypominał hotel, profesjonalna opieka i co ważne duży nacisk kładli na fakt, aby któreś z rodziców uczestniczyło podczas usypiania dziecka na sali operacyjnej :) wycięli Michałowi migdałki oraz założyli dreny w uszy. Od operacji minęły prawie trzy lata a my do tej pory jesteśmy pod opieką poradni i regularnie jeździmy na kontrol co poł roku. Niestety problemy zdrowotne nie do końca zostały zażegnane, bo wykryto u niego allergie, ale na pewno sie zmniejszyły i odzyskał słuch. Spędziłam mnóstwo czasu w Internecie szukając opinii o placówkach wykonujących ten zabieg i żadna nie miała tak pozytywnych opinii jak wlasnie ta w Kajetanach. Pozdrawiam, Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z alergią i u nas problem, syn ma na pleśń i grzyby :(

      Usuń
  9. A ja sobie po cichu myślę, że co drugie dziecko kierowane jest na ten zabieg, tak dla świętego spokoju.
    Sam zabieg mnie przeraża, zresztą jak każdy szpital, narkoza, igły ;-) nie mówiąc o tym że panikuje kiedy coś trzeba uczynić na moim dziecku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to była dobra decyzja.

      Usuń
    2. u nas poki co dobra decyzja byly nie wycinanie migdalow tylko samo naciecie uszu.
      Asia, co do strachu o narkoze, igly i sam zabieg to nawet nie mow!! Na szczescie wszystko bylo dobrze. Bylismy z Lenka za sali przeoperacyjnej gdzie dostawala narkoze i dopiero spiaca ja zabrali na zabieg :)

      Usuń
  10. Tez tak chorowalam na angine jak bylam mala,wystarczylo zjedzenie czekolady z loda. Po wycieciu trzeciego migdala w wieku 7 lat przeszlo, czasem anginy byly ale to juz przygody raz do roku tylko. Teraz jako dorosla wcale nie choruje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U syna się sparwdziło, nie choruje, a była masakra z tymi anginami :(

      Usuń
  11. Ostatnio się bardzo interesowałam sprawą migdałów, bo sama przeszłam z nimi koszmar (i do dzisiaj się to za mną ciągnie) a istnieje duże prawdopodobieństwo, że synek też będzie miał z nimi problemy. Wg najnowszych badań ponoć najlepiej ich nie wycinać, bo stanowią pierwszą barierę przed zarazkami. Bez nich zostaje upośledzony system immunologiczny, ale... I tu zawsze jest jakieś ale, bo czasami nie ma wyjścia. W większości wypadków sprawę spartaczą lekarze, którzy zaniedbują sprawy migdałowe. Leczą to wszystko źle i w efekcie nie da się już zrobić nic innego, jak wyciąć. Sama 3 lata chorowałam, w końcu usunęli mi wszystko. Niby anginy ustały, ale do dzisiaj (już prawie 15 lat) mam przez to wszystko bardzo słabą odporność i nic na to nie pomaga. Z resztą ja już na migdałkach miałam gronkowca, więc groziło mi zapalenie mięśnia sercowego i kalectwo...
    Przy okazji, współczuję okołoszpitalnych problemów. Masakra jakaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy reaguje inaczej, u syna mineło juz 9lat i jest zdrowy, odporność ma bardzo dobra zważywszy na jego specyficzny styl ubierania: kurtka latem, spodenki jesienią ;)

      Usuń
  12. Mój Tato tak chorował i też miał bardzo zwezony przelyk... dziadek to go na straty spisał :-D
    Miał iść na usunięcie po Komunii... i okazało się, że się same obkurczyły (jakoś w 3msc).
    Ja miałam problemy z anginą do 10 rż i potem też mi się unormowało. Ale to nie było takie chotowanie jak u Pana Syna Twego... masakra jakaś o.O

    Teraz średnią córe i synule mamy obserwować pod migdałowym kątem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Martyna miała mieć wycinany migdałek, jak była mała, ale w końcu do tego nie doszło. Dobrze, że u syna dobrze się to skończyło.
    P.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mialam taki problem jak wiesz z Lena w zeszlym roku, w maju skonczyla 3 latka. Od lutego do listopada 10 angin na przemiennie z zapaleniem migdalow :/ tydzien na antybiotyku - dwa tyg w przedskolu albo mniej... Dostalismy skierowanie od pediatry do laryngologa a od tego do szpitala na usuniecie migdalow. Ordynator stwierdzil kategorycznie, ze Lenka jest za mala na usuniecie migdalkow gdyz grozi to u tak malych dzieci silnymi krwotokami. Zbadali jej migdalki dokladnie, uszka i sluch. Okazalo sie, ze na prawe uszko duzo gorzej slyszy niz na lewe. Lekarze zadecydowali o nacinaniu wlasnie uszu gdyz zbieral sie w nich plyn i pogarszal jej sluch (zwlaszcza w prawym uchu i ten sam migdal jest duzo wiekszy od lewego). Operacje miala w grudniu ubieglego roku. Poza dlugim gojeniem uszu widze same plusy. Od tamtej pory zero kataru i problemow z gardlem. Dopiero teraz w maju miala ropne zapalenie migdalow. Narkozy znosi fantastycznie. Niemalze zaraz po przebudzeniu jest pelna sil i glodna :D :D :D Nie mozemy jesc jednak jesc lodow-zawsze po nich boli ja gardelko :/ Migdaly ma lekko przerosniete ale moze usuniemy je jak bedzie starsza :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jako dziecko przeżyłam to samo co Twój syn. Miałam dwukrotnie wycinane migdały, ale dziwnym trafem odrastały. Trzeciego podejścia nie było. Te koszmarne zabiegi pamiętam do dzisiaj, choć byłam w wieku wczesnoprzedszkolnym. Trzymające mnie na siłę pielęgniarki...horror. Nie wiem jak jest teraz, ale wtedy robili to tylko przy znieczuleniu miejscowym. Każde dziecko szalało...
    Mój syn bardzo chorował, ale miał problemy z płucami i oskrzelami od urodzenia. Wiem co znaczą niekończące się gorączki i cierpiące dziecko. Przeżyłam stany niemal podduszenia dziecka, bo oddechu nie mógł złapać. Współczuję Ci tego, co przeżyłaś.

    OdpowiedzUsuń
  16. Straszne to czekanie przeżyliście, i te zgubione badania... szok!
    Mój synek też miał wycięty trzeci migdałek i przycięte te gardłowe, miał już niedosłuch w jednym uchu i często chorował. Wycięte miał w wieku 5 lat a dziś ma prawie 8 i faktycznie bardzo rzadko choruje, antybiotyku nie miał już z 4 lata.
    A w szpitalu raz byliśmy jak miał 4 lata własnie i dostał zapalenia oskrzeli i identycznie jak Ty byłam wtedy w terminie porodu z młodszym dzieckiem. Urodziłam po 2 dniach jak tam wylądowali, skończyło się tak że starszy był tatusiem na pediatrii a ja z młodszym na położnictwie, jedną noc spędziliśmy wszyscy pod wspólnym dachem ;-) teraz się z tego śmieję, ale wtedy byłam załamana

    OdpowiedzUsuń
  17. Ech... szpital... mam dziecko "szpitalne" - wiem coś o tym... Dziś dzwonię na rejestrację, sprawdzić na którą mamy być na wizycie kontrolne (zapomniałam zapisać):
    - 9:45 mam panią zapisaną, ale doktor przyjmuje już od 8 więc można przyjść. Inni tak przychodzą. Trzeba się pytać pod gabinetem.
    - To po co te godziny?
    - A, bo system wymaga...
    Tak więc tego - dobrze, że przynajmniej w ciąży nie jestem! (naprawdę współczuję).
    A na marzec mamy termin wycięcia trzeciego migdała u starszej córki - musimy, ma poważny niedosłuch i alergię na leki na zmniejszenie owego migdała. Już się "cieszę" na tą przygodę!...

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziekuje ci za ten tekst. Moja corka ma cztery lata i zostala zakwalifikowana do wyciecia migdalka w Centrum Zdrowia Dziecka. Okres czekania ok. 9 miesiecy. Rok sie bilam z myslami czy ja zapisac na zabieg, moglobyc juz po wszystkim. Teraz juz nie bede zwlekac

    OdpowiedzUsuń
  19. Rany, niezły koszmar :(
    My wycinaliśmy synowi trzeci migdał w Nowym Sączu i było tam po prostu super, jeśli tak można powiedzieć o szpitalu, byłam w totalnym szoku, jak miły i profesjonalny może być szpitalny personel!

    OdpowiedzUsuń
  20. Tyle godzin czekania z "TAKIM" brzuchem i dzieckiem u boku?!? Mordowałabym! Urodziłam tylko dzień przed terminem, ale do ostatniej chwili miałabym siłę zrobić tam awanturę stulecia (ale nie przy dziecku ;) )

    OdpowiedzUsuń
  21. Witam,

    W trzech różnych artykułach znalazłem stwierdzenie :

    Przerośnięty migdałek gardłowy zatyka część trąbki słuchowej, a wtedy do ucha środkowego nie docierają kolejne porcje świeżego powietrza. Jeśli taki stan długo się utrzymuje, w uchu zaczyna gromadzić się płyn

    wydaje się zatem, ze wyrok na migdały wydał już ktoś inny dawno temu ... a powyżej kolejna kopia

    OdpowiedzUsuń
  22. My się na razie ratujemy zmianą diety ...może te infekcje ustąpią...

    OdpowiedzUsuń
  23. My też mieliśmy swoje przejścia szpitalne, więc Twoje nerwy w poczekalniach i do pracowników służby zdrowia całkowicie rozumiem. Starszak miał wycięty trzeci migdał i podcięte boczne, bo przerost był już 100%, ale po zabiegu zupełnie inne dziecko - bez problemów z oddychaniem w nocy, bez chrapania, mniej infekcji. Dla nas to był zabieg zbawienny.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.