MÓJ PREZENT NA MIKOŁAJKI-konkurs

piątek, 21 listopada 2014
Grudzień to szalony czas prezentów,
każda mama biega po sklepach, przeszukuje najgłębsze czeluście internetu,
szuka pomysłów, by znaleźć najlepszy prezent dla
swoich dzieci.

Zazwyczaj tato również szuka drobiazgu
(mniejszego, bądź większego)
dla mamy. I to drogie mamusie macie możliwość
podpowiedzieć swoim MIKOŁAJOM,
co byście chciały w prezencie.


Oprócz fajnej ściągi dla facetów
macie szansę wygrać, aż dwie książki tylko dla siebie.

ZASADY

1. Organizatorami konkursu są dwa blogi:
mama trójki   oraz   tomitobi,
które należy polubić.

                                                            

                                                              


2. Do wygrania są dwie książki widoczne na plakacie.

3. Konkurs trwa od 21.11 do 27.11.

4. Mój wymarzony prezent...wygrywają dwie najbardziej kreatywne odpowiedzi.

5. Wyniki 28.11 w zaktualizowanym poście.

6. Wysyłka nagród na terenie Polski.



Już dziś można poznac wyniki
książki jadą do:

Czasy, jakie są, każdy widzi, nawet jeśli udaje, że… nie widzi. :) Bo wiecie, sfera VIPÓW zazwyczaj dostrzega tylko czubek własnego nosa, albo może raczej, powodowany nastrojem chwili, powinienem napisać, czubek świątecznej choinki.
A ja, póki co, drzewka nie mam, a za wysoko boję się spozierać, co by sobie guza na głowie nie nabić. Hmm, pod te najbardziej rozłożyste gałązki zajrzymy, znaczy się dzieci zajrzą. Kto jak kto, ale one MUSZĄ dostać coś oryginalnego, może prostego w swej wymowie i niedrogiego, aczkolwiek coś, co będzie znakiem Gwiazdora, na którego się czeka z zapartym tchem. Tak, tak, kiedyś sam byłem dzieckiem, pamiętam jeszcze to nieporównywalne z niczym innym uczucie.
A dziś? Jestem zwykłym zjadaczem chleba, który spłaca ogromny kredyt i co miesiąc musi się zapożyczać. Wymagań zatem, Gwiazdorze Drogi, któremu na drugie imię Mama Trójki, nie mam rozbudowanych ponad granice przyzwoitości. Ale, gdybym miał czarodziejską moc, albo chociaż siłę przebicia wybrałbym się w Krainę Bajki. Po co, spytacie? Aby poprosić Złotą Rybkę o spełnienie jednego chociaż życzenia, także bajkowego.
- Rybeńko, to ja Stół poproszę! Ale nie z powyłamywanymi nogami, ale ten model, który sam się nakrywa! Oj, działoby się wtedy, działo… :)
Synio nie musiałby miesiącami czekać na pizzę, a Żona nie goniłaby Staruszka do sklepu. Córcia? Ta jedna lizakiem by się zadowoliła, niewymagająca taka Istotka. :) Z drugiej strony, dorasta, jeść musi, dużo, rozmaicie, ze smakiem. Organizmu ni kieszeni nie oszuka!
Skoro stół dasz to może jeszcze różowe okulary? Wtedy jakoś inaczej będzie, tego co ciemne (dosłownie i w przenośni) dostrzegał nie będę. A nuż dzień jutrzejszy bajką się wyda z dziesiątkami, baa... setkami pozytywnych zdarzeń.
O butach było? A jakże siedmiomilowe potrzebne – by przeniosły do jakiej Dominikany, czy też na Bali. Nie na długo, lecz chwila wolności i relaksu by się zdała. Hamak, Ona, zimny drink i ciepłe morze... I tu zamknął oczy, zatapiając się w obłokach marzeń. 
Reasumując, gdybyś był wszechmocny, mój Gwiazdorze, szepnij słówko Rybeńce. Ale wiesz, gdyby były kłopoty, odpuść sobie. Jedno z trojga i wystarczy… :)


Już ci mówię: majtasy wyszczuplające z wyprofilowaną kangurzą kieszenią z przodu.
W ten sposób wszystko to, co majtasy by wyszczupliły można by zapełnić niezbędnymi drobiazgami, które każda kobieta musi mieć przy sobie, a które zazwyczaj ma poupychane w torebusi i kieszeniach. Wizualna wypukłość wyszłaby na zero, a wszystko miałybyśmy w jednym, podręcznym miejscu podbrzusznym. Efekt szukania czegokolwiek wyglądałby przy tym seksownie ;). Bardzo praktyczne moim zdaniem, aż żal, że nikt tego nie produkuje.

GRATULUJEMY
adres proszę przedłać na mail b.jedral@gazeta.pl

24 komentarze

  1. Moj wymarzony prezent od Mikołaja to właśnie książka ! Taka odrywająca od realnego życia chwytająca za serce przenosząca w inny świat taka która nie pozwoli mi zasnąć z ciekawości co sie dalej wydarzy !

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój wymarzony prezent... pewnie pomyślicie sobie, że oszalałam, ale moim wymarzonym prezentem byłby dom z ogrodem :) Gdyby to było takie proste, ot tak dostać taki "skromy" podarunek :) To moje wielkie marzenie, wychowana na wsi, w jednorodzinnym domku, gdzie zawsze czuć było miłość i ciepło domowego ogniska, tak bardzo chciałabym aby moje córki mogły cieszyć się wolnością, której tu, w mieście niestety nie czuć... Każdy wyjazd na wieś, do dziadków sprawia, że utwierdzam się w przekonaniu, że tam nasze Córki czują się jak ryba w wodzie, każde święta udowadniają mi, że to jest nasz cel, że tam człowiek zapomina o problemach, tam magia świąt sięga głębiej :) Ot taki skromny prezent :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mói wymarzony prezent- sobotni poranek dla siebie bez dzieci, które na złśc chca wstac o 7 rano i zycza sobie sniadanie, bez psa, który drepcze w kółko dajac znak: " no kiedy ze mna łaskawie wyjdziesz", poranek, pełen spokoju, wytchnienia, niespieszenia sie z niczym, chłąniecia ciszy kochanego domu, popijajac kawę zrobiona przez męzusia, jakby jeszcze zapodał szarlotkę:_) hmmm, marzenia.

    Pozdrawiam Paulina SZ.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój wymarzony prezent teraz ???
    Hmmm
    szczerze ?? wieczór z mężem tak sam na sam .... kolacja ... kino ....
    Dawno już nie mieliśmy takiej dłuższej chwili dla siebie ;-)
    Może być też weekend w spa też się nie obrażę ;-) oczywiście z mężem ;-) a może sama ...ciężka decyzja :-))

    I co bym jeszcze chciała ? ROWER!! jako jedyna nie mam roweru w domu!! Nie wiem co to ma być ??
    Przyjdzie wiosna dzieciaki śmigną na rowery E z nimi a ja co ?? na rolkach ?? jak mi alejki w parku żwirkiem wysypali ....

    i to chyba tyyyle ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cisza i spokój. Ale to dopiero jak dzieci się wyprowadzą. Jeszcze ze 20 lat i luz;-) i żeby nikt na spacerze nie pytał: to bliźniaki?:-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój wymarzony prezent to w końcu zdobyć się na odwagę i rzucić swoją pracę na etacie w choler....... o tak.

    OdpowiedzUsuń
  7. Już ci mówię: majtasy wyszczuplające z wyprofilowaną kangurzą kieszenią z przodu.
    W ten sposób wszystko to, co majtasy by wyszczupliły można by zapełnić niezbędnymi drobiazgami, które każda kobieta musi mieć przy sobie, a które zazwyczaj ma poupychane w torebusi i kieszeniach. Wizualna wypukłość wyszłaby na zero, a wszystko miałybyśmy w jednym, podręcznym miejscu podbrzusznym. Efekt szukania czegokolwiek wyglądałby przy tym seksownie ;). Bardzo praktyczne moim zdaniem, aż żal, że nikt tego nie produkuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moi wymarzonym prezentem jest dzień wolny od wszystkiego. Wtedy mąż byłby idealny. Podałby rano kawę (praktycznie jest to niemożliwe, bo mój ślubny uparł się, że kawy mi robić nie będzie), zrobiłby śniadanie. Dom byłby idealnie wysprzątany, na obiad coś pysznego (marzy mi się dobra kaczka z jakąś świetną sałatką). W ciągu dnia miałabym czas na malowanie, poczytanie na spokojnie blogów, napisanie czegoś. Wieczorem Poszlibyśmy na jakąś lekką kolację i koniecznie dobre wino. W domu mąż zrobiłby mi kąpiel z olejkami a potem długi, długi masaż. Przez ten czas nasz synek byłby synkiem idealnym. Nie grymasiłby przy jedzeniu, nie ciągnął mnie za nogawkę i nie jęczałby bez powodów. Ewentualnie na większą część dnia zostałby wzięty przez babcię :-). Taki dzień idealny byłby lepszy od wszystkich rzeczy razem wziętych. Ewentualnie chciałabym wreszcie nowy telefon, jak już mąż się upiera nie robić mi kawy ;-).

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja na mikołajki dostać bym bardzo chciała,
    vouchery do TMW, choć nie jestem już mała.
    Jako, że rodzina jest mym największym prezentem i marzeniem,
    Niech do teatru ruszą tyłki - lenie.
    Z nimi chcę rzeczone Mikołajki spędzić,
    potem z mężem sam na sam na kolację pędzić.
    Teatr Małego Widza, potem romantyczna kolacja,
    to będzie moja mikołajkowa "masakracja" :DD.
    Wszyscy szczęśliwi i obdarowani,
    położymy się późno spać
    i znów wstaniemy niewyspani.

    *TMW to Teatr Małego Widza w Warszawie

    OdpowiedzUsuń
  10. W tradycji w moim domu rodzinnym na mikołajki ubiera się choinkę. Niestety, przez powszechnie panujący pośpiech w dzisiejszych czasach, zawsze dochodzi przy tym do kłótni, sprzeczek i złości.
    Jako prezent, chciałabym aby przynajmniej raz ubieranie choinki wyglądało tak jak na amerykańskich filmach.
    Przy świątecznej, nastrojowej muzyce, w szczęściu i radości, przy zapachu cynamonu z jabłkiem. Tak aby ten dzień był naprawdę dniem wyjątkowym, rodzinnym i zapowiadał piękne święta.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi się marzy tydzień w Portugalii. Picie porto w Porto, spacery na pustej plaży, kolacje z mężem przy świecach (i porto) ;) a dzieci i pies wspaniale spędziłyby ten tydzień u dziadków.
    O tak, to jest moje marzenie. Oby kiedyś się spełniło.

    OdpowiedzUsuń
  12. Konkurs w sam raz dla mnie :), właśnie wygrałam 8 dniowy pobyt w Dusznikach Zdrój i do pełni szczęścia brakuje super książki do poczytania . Po pierwsze na dłuuuugą nocną 10 godzinną podróż pociągiem ,jak i na wieczory dla relaksu, przyjemności. Uwielbiam czytać a wyjazd jest bez dzieci , bez partnera , tak wiem farciara ze mnie :P, a i z powrotem też podróż nocna pociągiem , więc żeby mnie nie ograbili muszę być czujna, więc z przyjemnością poczytam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim wymarzonym prezentem byłaby pierwsza w całości przespana noc w łóżku tylko z mężem, bez naszego przecudownego syna, który towarzyszy nam od piętnastu miesięcy budząc nas regularnie co 40 minut w celu napicia się mleczka z maminej piersi. I drugie marzenie wyjazd relaksacyjny do SPA,gdzie znowu mogłabym poczuć się jak pełnowartościowa kobieta, która ma czas na poczytanie książek i zadbanie o siebie. Ooo... to byłyby moje marzenia na dziś! ;) Nat_Roz

    OdpowiedzUsuń
  14. A mi marzy się stworzenie pięknej bajkowej wigilli dla mojej córeczki. Żeby była masa prezentów i spadł śnieg bo bez śniegu świeta są jakby wybrakowane:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Marzę o urlopie, tylko z mężem w miejscu, gdzie na pewno bedzie ładna pogoda, tydzień bez dzieci to dla mnie gwazadka z nieba /Mariola

    OdpowiedzUsuń
  16. Mój wymarzony prezent.....sen w ilości dowolnej (od szczypty po bezgranicznosć ) Aina mama MAjki i OLaska

    OdpowiedzUsuń
  17. Mój wymarzony prezent ...wyspać się do woli i zjeść pyszne śniadanie w łóżku :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moim największym marzeniem i pieknym prezentem byłby mały domek z ogródkiem i miejscem na zabawy dla dzieci. Swoje własne cztery ściany

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja bym sobie zażyczyła takiego przystojnego pana, który przyszedłby do mnie i... pozawieszałby mi te piękne haczyki, termometr pokojowy, dwa zegary i półkę, które to nabyłam ostatnio i o których zawieszenie doprosić się męża nie mogę. A ja miałabym na czym zawiesić oko... ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Eh Święta i mój wymarzony prezent? Chwila spokoju po burzliwym okresie ostatnio w moim życiu i usłyszeć od męża dwa magiczne słowa, których prawdopodobnie już nigdy od niego nie usłyszę...

    OdpowiedzUsuń
  21. Czasy, jakie są, każdy widzi, nawet jeśli udaje, że… nie widzi. :) Bo wiecie, sfera VIPÓW zazwyczaj dostrzega tylko czubek własnego nosa, albo może raczej, powodowany nastrojem chwili, powinienem napisać, czubek świątecznej choinki.
    A ja, póki co, drzewka nie mam, a za wysoko boję się spozierać, co by sobie guza na głowie nie nabić. Hmm, pod te najbardziej rozłożyste gałązki zajrzymy, znaczy się dzieci zajrzą. Kto jak kto, ale one MUSZĄ dostać coś oryginalnego, może prostego w swej wymowie i niedrogiego, aczkolwiek coś, co będzie znakiem Gwiazdora, na którego się czeka z zapartym tchem. Tak, tak, kiedyś sam byłem dzieckiem, pamiętam jeszcze to nieporównywalne z niczym innym uczucie.
    A dziś? Jestem zwykłym zjadaczem chleba, który spłaca ogromny kredyt i co miesiąc musi się zapożyczać. Wymagań zatem, Gwiazdorze Drogi, któremu na drugie imię Mama Trójki, nie mam rozbudowanych ponad granice przyzwoitości. Ale, gdybym miał czarodziejską moc, albo chociaż siłę przebicia wybrałbym się w Krainę Bajki. Po co, spytacie? Aby poprosić Złotą Rybkę o spełnienie jednego chociaż życzenia, także bajkowego.
    - Rybeńko, to ja Stół poproszę! Ale nie z powyłamywanymi nogami, ale ten model, który sam się nakrywa! Oj, działoby się wtedy, działo… :)
    Synio nie musiałby miesiącami czekać na pizzę, a Żona nie goniłaby Staruszka do sklepu. Córcia? Ta jedna lizakiem by się zadowoliła, niewymagająca taka Istotka. :) Z drugiej strony, dorasta, jeść musi, dużo, rozmaicie, ze smakiem. Organizmu ni kieszeni nie oszuka!
    Skoro stół dasz to może jeszcze różowe okulary? Wtedy jakoś inaczej będzie, tego co ciemne (dosłownie i w przenośni) dostrzegał nie będę. A nuż dzień jutrzejszy bajką się wyda z dziesiątkami, baa... setkami pozytywnych zdarzeń.
    O butach było? A jakże siedmiomilowe potrzebne – by przeniosły do jakiej Dominikany, czy też na Bali. Nie na długo, lecz chwila wolności i relaksu by się zdała. Hamak, Ona, zimny drink i ciepłe morze... I tu zamknął oczy, zatapiając się w obłokach marzeń.
    Reasumując, gdybyś był wszechmocny, mój Gwiazdorze, szepnij słówko Rybeńce. Ale wiesz, gdyby były kłopoty, odpuść sobie. Jedno z trojga i wystarczy… :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.