10 WKURZAJĄCYCH TEKSTÓW BEZDZIETNYCH

czwartek, 6 listopada 2014
     Żaden bezdzietny człowiek nigdy nie zrozumie dzieciatego. Można próbować wczuć się w rolę rodzica, ale jest to niezwykle trudne. To tak, jakby ktoś nagle uznał, że od dziś jest lekarzem, bo skończył zielarki kurs internetowy.

1. Ale masz bajzel.

Wpada bez zapowiedzi, przed pierwszą drzemką najmłodszej, ale oczywiście tuż po tym, jak dzieciaki zrobią namiot z kołdry i kocy, wyrzucą 

na środek zawartość szafy w celu znalezienia odpowiedniego stroju, pechowego pęknięcia torebki kaszy manny na środku salonu, albo zrzygania się kota, bo został nakarmiony włosami.

2. Jak to w piątek wieczorem nie wyjdziesz?

Dzieci prawie spacyfikowane, wykąpane, bajeczka, sen spokojny...

Telefon:
-mogę wpaść? wyskoczymy gdzieś razem, jak to ci się nie chce??? przecież łikend się zaczął..
No sorry dla mnie to nie są chwile relaksu, to początek ciężkich przejść. Potomstwo w domu, żadna placówka edukacyjna nie chce ich na kilka godzin przygarnąć, zajęcia dodatkowe tylko w tygodniu,
czeka mnie całe dwa dni z nimi w domu, w piątkowy wieczór chc po prostu odpocząć.

3. One muszą być takie głośne?

Nie no co ty? Wyjmuję z nich baterie, zaklejam taśmą, zamykam w dźwiękoszczelnej piwnicy... Zdecydowana większość maluchów jest cicha, spokojna i słucha, co do nich mówimy, tylko moje jakieś inne się trafiły.

4. Znalazłam/em wspaniałą zabawkę dla twoich maluchów!

Wpada z nienacka z ową cudowną zabawką. Zdobyta na wyprzedaży w centrum chińskim,  tak jebitnie kolorową, że od samego patrzenia można dostać adhd oraz oczopląsu na dodatek piekielnie głośną, bez opcji regulacji dźwięku. No, też się cieszę.

5. Nie byłaś ostatnio w kinie???

Sama się sobie dziwię, czasu mam nadmiar,  nikt dupy nie truje, niczego ode mnie nie chcę, dom sam się sprząta, obiady same gotują, doprawdy nie wiem, jak mogłam zaniedbać tę cześć rozrywki? A poczekaj, coś mi majaczy. Mieszkam na wsi, z dala od centrum kulturalnego, mam troje dzieci, które mnie wykańczają  i jakoś nie ma stada chętnych na opiekę nad nimi, gdy chce wyjść z domu.

6. Uczesałabyś się, umalowała...

Też cieszę się, że cie widzę, zapomniałaś dodać, że tylko w dresie łażę. Informacyjnie:  gdybym się choćby odrobinę nie ogarnęła, mogłabym straszyć w horrorach bez charakteryzacji. Od niewyspania mam wory i cienie pod oczami, włosy wyrywają mi dzieci (taki sport domowy), a córka właśnie bawiła się we fryzjerkę, byłam modelką. Na dres nie ma usprawiedliwienia poza tym, że go lubię.

7. Możesz usiąść, jak rozmawiamy?

Jasne, ale wtedy nie pogadamy wcale. Jak przestanę nosić pijawkę to będzie się darła, uniemożliwi to całkowicie jakąkolwiek komunikację między nami. Masz więc wybór, albo tolerujesz to, że chodzę podczas rozmowy, albo milczymy przy syrenie.

8. Skąd wyciągnęłaś te spodnie, z caritasu?

Parę kilo mniej, co widać po garderobie. Radość, gdy nagle okazuje się, że wciskam tyłek w spodnie sprzed ośmiu lat gasi komentarz: -wywlokłaś z paczek caritasu? No sorry, taka zawartość szafy.

9. Kiedy ostatni raz byłaś u fryzjera?

Bywam. Nie nakładam farby-nie siwieję :P. Nie obcinam-dobrze czuje się tak, jak jest. Poczekaj, liczę. O kurcze! Faktycznie dawno, chyba w maju...

10. Nie wolałabyś psa?

Po pół godzinie patrzenia, oceniania, wsłuchiwania się w "moje zoo" nagle pyta, czy nie wolałabym psa?
...

Mam jednego, na podwórku. Jest duży, śmierdzi, żre jak średniej wielkości państewko, nie słucha się, ujada nocami... ma tez drugiego, Tez śmierdzi i się nie słucha. Kiedy nocą trafi na pająka ujada ze strachu. A ty nie masz ochoty na dzieci?

DODATEK SPECJALNY OD MAŁGOSI

11. Nie schudłaś?

Ciężko mi umotywować, mój genetyczny zapis wyglądu pozwala na pochłanianie tony słodyczy, popijanie tego słodką kawą z bitą śmietaną i... nie tyję, przepraszam.

74 komentarze

  1. Leze i wyje ze smiechu :-) Mowilam juz, ze Cie uwielbiam :-) A no i zapomnialabym, bardzo mi milo było Cie poznac w Inowroclawiu :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiałam się.

    Ale u nas mistrzyniami takich zabawek oczojebnych i głośny to są babcie. W sumie to prababcie Jacha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że my na starość będziemy mniej złośliwe w uszęśliwianiu innych ;).

      Usuń
    2. Będziecie takie same

      Usuń
  3. Wlasnie o to chodzi! Brak świadomości bezdzietnych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W bardzo agresywnych i odpornych na wiedzę przypadkach warto wyczekać kilka lat, do rozmnożenia, a potem do woli pastwić się podobnymi tekstami :P.

      Usuń
  4. Moim znajomi z kolei (wiek 20-25 lat) walą takie kwiatki jak np. 1. "No ej dlaczego nie idziesz na tą imprezę, Krystian (mój mąż) zostanie z Jasiem" - hue hue hue po całym tygodniu przebywania w hałasie(wrzaski dziecięcia, huk maszyn w pracy) jedyne o czym marzę to wleźć w następny hałas z tłumem ludzi obijających się o mnie...super. Nie, dzięki, chcę się wyspać. 2."Dobra to o 16 gdzieśtam"- mój dzień nie ma zegarka i dzieli się na okres przed i po drzemce Jasia, nie umówisz się ze mną na konkretną godzinę, bo na pewno zdarzy się nagła kupa/głód/brak smoka lub czegokolwiek. Ewentualnie może spróbuję się zmieścić w jakimś przedziale ;p 3. "Wiesz, co to weź Jasia ja Ci pomogę się nim zająć" - raz spróbowałam, po 5 minutach dostałam dziecię z powrotem, a przyjaciółki jakoś nagle dziwnie zniknęły...., a no i "musisz się wziąć za siebie" jest oczywiście niekwestionowanym hitem :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie schudłaś? Ty zmywasz, pierzesz, gotujesz, nie chodzisz do kawiarni lub innego miejsca? No co ty, masz duże dzieci, zostaw je same.. Itp itd... Pozdrawiam Magdalena :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie bardziej wkurzają teksty matek do bezdzietnych. Takie klasyczne straszenie typu:
    1. W ciąży to dopiero zobaczysz.
    2. Z dzieckiem to dopiero zobaczysz, co to znaczy nie wyspanie.
    3. Na pewno się roztyjesz, jak ja.
    4. Polubisz chodzenie w dresie.
    5. Będziesz pić zimną kawę.

    I tak dalej i tym podobne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem szczęściarą, bo żadnego z powyższych " zarzutów" nie słyszałam ( ani innego w tym stylu ) , może to sprawka tego, że wszyscy z mojego otoczenia mają rodziny, dzieci, podobne " problemy " i milion spraw na głowie ;)
    P.S. Też mam 3-kę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chryste Panie widzę że nie tylko ja jestem tu prześladowana. Jak pisałam u siebie na blogu o takim zjawisku , to mi zarzucili nieobiektywność , a tu proszę :-) to nie jest nie obiektywność tylko szczera prawda! Są maluch to szlak trafia porządek , fryzjera, wolny czas,i wbrew pozorom kilogramów się od tego aż tak nie gubi ;-) super to podkreśliłaś !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas matek nie bojących się mówić o szarej rzeczywistości jest więcej ;)

      Usuń
  9. boze! tekst trafiony w samo sedno!!
    Mam nadzieję, że nie masz aż tak bezczelnych znajomych. Mi się na szczęście takie nie zdarzyły :)

    OdpowiedzUsuń
  10. od siebie dodaję jeszcze 12: "Ty to masz dobrze,nie pracujesz tylko siedzisz sobie z dzieckiem w domu..." mam ochotę powiedzieć, posiedź i ty, odpoczniesz sobie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, a tak chciałabym czasem naprawdę usiąść i pójść sama do kibla haha :)

      Usuń
  11. Mnie jeszcze rozwalało na macierzyńskim:
    Siedzisz w domu i mówisz ze nie masz na nic czasu?! Pewnie sie lenisz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powszechnie wiadomo, że siedzenie w domu z dzieckiem relaksuje i rozleniwia ;).

      Usuń
  12. Bożenko, każdy z tych tekstów chyba słyszałam - nie skierowane do mnie - jestem bezdzietna, ale ogólnie. Sama prawda :)
    Ten: Czy nie wolałabyś psa? Słyszę ostatnio dość często od koleżanek (również bezdzietnych) w formie: To ja już wolę psa! (Ew. kota:) )
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "To ja już wolę.." oczywiście jest to porównywalne ;).

      Usuń
    2. Ja mam dwójkę: dwóch chłopaków - dwa tornada... Sama często mówię do siebie w chwilach kryzysu: "a mogłam mieć psa"....;)

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. dziękuję :))) nic tak nie podsyca weny, jak odwiedziny znajomych ;)

      Usuń
  14. Przeczytałam ten tekst i teraz już wiem dlaczego ja, bezdzietna unikam matek;P Mam chyba alergię na to całe pozowanie na masochistkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to szczerość, po co na siłę się męczyć :).

      Usuń
  15. Już tego nie słyszę, przy trzecim dziecku wszystkim się znudziło. Możliwe również że zaczęłam filtrować informacje jakie do mnie docierają.
    Ale ale, zazdroszczę NIE SIWIEJESZ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwarunkowania genetyczne, w mojej rodzinie siwienie zaczyna się po 50tce :).

      Usuń
  16. :) po przeczytaniu tego wpisu mam dobry chumor przez caly dzien jakie to wszystko prawdziwe ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny, przezabawny tekst! No i cała prawda o większości bezdzietnych. Tylko nieliczni potrafią obyć się bez komentarza, zbędnego z resztą całkowicie dla tym dzieciatym! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj tam, oj tam ... ;)

    Jedni mają porządek, a inni mają dzieci. Ja wolę dzieci :)
    A i prasować nie trzeba - bo już nie ma czasu.

    To pisałem ja ojciec 3 dzieci. Howgh.

    OdpowiedzUsuń
  19. Moja przyjaciółka ostatnio się mnie spytała dlaczego jestem taka zmęczona po tygodniu zwolenienia z dwójką chorych dzieci w domu. Bo przecież "siedziałam" w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doprawdy nie wiem, jakim cudem nie odpoczęłaś ;)?

      Usuń
  20. Świetnie trafiasz w sedno ;-)
    Pochichralam się :-D

    OdpowiedzUsuń
  21. Moje hity:
    Od bezdzietnych: - "gdzie mi z tym wózkiem do autobusu wjeżdżasz, przecież tu ludzie chcą jechać" "jak to nie masz czasu, przecież jesteś na urlopie...macierzyńskim" "znowu to dziecko płacze? dlaczego ono cały czas płacze?"
    Do bezdzietnych: "dzieci nie masz, życia nie znasz", "Nie, nie możesz iść na urlop bo Basia i Krysia idą, one mają dzieci a Ty nie więc czekaj", "kiedy będziesz miała dziecko?..lata lecą..przestań myśleć w końcu o sobie" "a co wy nie wiecie jak się dzieci robi? pokazać wam?"

    Ogólnie to i to masakra.
    Dobry temat :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie rozwalają teksty bezdzietnych ciotek,które porównują dzieci w rodzinie,np. Boże,ale z tej Twojej małej to straszna beksa,Adrianek taki nie był. Albo dziecko chodzące do przedszkola jest wredne,bo woli sobie bajki pooglądać niż z 60-cio letnią ciotką pogadać :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudowny post o prawdziwym życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wspólczujé frustracji. Wzorzec uméczonej Matki - Polki trzyma sié, widac, mocno.

    OdpowiedzUsuń
  25. U nas: trzy dźwiękoszczelne klatki - by każde siedziało osobno:) - piwnicy nie pozwolili wybudować: zbyt wysoki poziom wód gruntowych :)
    Cudnie zobaczyć, że ktoś kocha swoje pociechy tak jak my
    i ma ich czasem dość tak jak my

    OdpowiedzUsuń
  26. Przyznam, że jak dziecko mojej koleżanki zrobiło się bardziej ruchliwe, to trochę mnie denerwowało to, że jak rozmawiamy przy kawie, to nawet ciężko jest dotrzeć do końca jednego zdania. Na szczęście szybko puknęłam się w głowę i powiedziałam sobie: przecież to jest jej dziecko, najważniejsza osoba w jej życiu, a ja tu wpadam raz na miesiąc na ploty. Zrobiło mi się głupio i całkowicie zmieniłam nastawienie. Dziś sama jestem zaskoczona, jak my świetnie się dogadujemy w całym tym szalonym świecie małego dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  27. No ba, rzeczywiście teksty wkurzające i niestety częste zwłaszcza ten o wyjściu z domu, kinie lub o bałąganie w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko to nie więzienie. Znam ludzi ,którzy mają dzieci a mają bardzo bogate życie towarzyskie.

      Usuń
    2. I ich druga połowa też?

      Usuń
  28. Rewelacja :) uśmiałam się :) u mnie padlo jeszcze " gdybyś się lepiej zorganizowała to miałabyś porządek " :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak dla żartu wspomniałam, że piję od rana zimną kawę, też usłyszałam, że jestem niezorganizowana ;)

      Usuń
  29. Nie znam tych tekstów - na szczęście, ale mina bezdzietnej kiedy O CZASIE wychodzisz z pracy, plus jej retoryczne pytanie - "Już idziesz?" doprowadza mnie do szału :P Co jeszcze... hmmm... tak nie do końca na temat - gadki bezdzietnych w pracy jakie to one są zmęczone, jak to wróciły do domu, nakarmiły kota i tyLLLe roboty miały i tak ich robota wykańcza. Całe szczęście mam takie Panny już za sobą, ale pamięta siE ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj pamięta, pamięta i u mnie ;)

      Usuń
    2. Zmęczonym po pracy można być bez względu na to czy ma się dzieci czy nie. A co jeśli nasz/nasza bezdzietny /bezdzietna musi zajmować się chorymi rodzicami,zająć domem,posprzątać ugotować? Bo rodzice nie dają rady? Pomyślałaś/pomyślałeś chociaż? Z takim myśleniem trzeba było się nie decydować na dzieci,skoro teraz narzekasz.

      Usuń
    3. PS. Tu też idzie w drugą stronę. Ty chyba nie do końca masz o koleżankach.

      Usuń
    4. pojęcie.

      Usuń
    5. Geometry of Nature- zakładając rodzinę chyba człowiek ma świadomość to nie tylko przyjemności ,ale i obowiązki. Chociaż to nie ma znaczenia czy ma się męża i dzieci czy nie,bo każdy musi ogarnąć dom czy ugotować obiad.

      Usuń
  30. - Ucisz to dziecko! - mówi bezdzietna do podśpiewującego syna w wózku.
    -Bądź cicho. - drze się dalej - Widzisz, próbowałam :D
    Znajomy dzietny tylko się zaśmiał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich sytuacjach mówię: "normalnie wpierdol, w duby i do lochu, ale akcesoria w piwnicy zostawiłam" ;)

      Usuń
  31. Prawda, prawda, prawda!
    Sama ostatnio napisałam podobny tekst ;)
    Świetnie się Ciebie czyta ;)
    Pozdrawiam
    greymagpie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Czasami i idzie to w drugą stronę : http://www.mjakmama24.pl/rodzice/psychologia/5-rzeczy-ktorych-nie-nalezy-mowic-osobom-bezdzietnym,169_6375.html

    OdpowiedzUsuń
  33. Siedzisz w domu tu akurat mają rację,przynajmniej Ci szef nie buczy do ucha.

    OdpowiedzUsuń
  34. Niektóre matki zazdroszczą tego,że ich koleżanka może wyjść kiedy sobie chce,nie musi się o nic martwić czy ma dziecko nakarmione,nie musi wstawać w nocy i nie siedzi w pieluchach. By czasami się nie które wstydziły. Także matki też nie są lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  35. No cóż tak to jest jak się zakłada rodziny,koniec wolności.

    OdpowiedzUsuń
  36. To idzie też i w drugą stronę 10 wkurzających tekstów dzieciatych.

    OdpowiedzUsuń
  37. Bezdzietni nie zrozumieją rodziców i odwrotnie. Ile razy ja słyszałam,że jak nie mam rodziny (męża i dzieci) to nie mam obowiązków i mam się fajnie. To może i działa pod warunkiem ,że człowiek nie mieszka z rodzicami.Także dzietnym też jest łatwo gadać,a też często nie mają na ten temat pojęcia.Także i bez męża/żony i dzieci można mieć obowiązki w domu.Także żony i matki nie narzekajcie.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.