Ever After High-krzywe zwierciadło.

niedziela, 30 listopada 2014


W zapowiedzi pierwsze części Ever After High snułam
bajkowe przygody potomkiń
postaci z bajek mojego dzieciństwa
DO PRZECZYTANIA TU.

Córkę Śnieżki, Złej królowej oraz pozostałych uczniów baśnioceum
 przedstawiłam  TU.



"Ostatni doroczny Dzień Dziedzictwa pogrążył szkołę Ever After High w absolutnym chaosie. Miało być jak zwykle: uczniowie złożyliby swoje przysięgi i opowieści toczyłyby się według dobrze znanych scenariuszy. Wszystko zepsuła zbuntowana Raven Queen, córka Złej Królowej z baśni o Królewnie Śnieżce, której zachciało się walczyć o wolność. Po tym jak odmówiła udziału w ceremonii, nic nie mogło być pewne.
Decyzja Raven zniszczyła marzenia Apple White, córki Śnieżki. W baśni bez czarnego charakteru, dziewczyna nie otrzyma zatrutego jabłka ani wymarzonego królestwa. Popierają ją Szlachetnie Urodzeni – ta grupa uczniów nie chce żadnych zmian. Buntownicy stoją murem za Raven i chcą wyrwać się z okowów  przeznaczenia, by samodzielnie pokierować swoim życiem.
Gdy Madeleine Hatter, córka Szalonego Kapelusznika, ląduje w poważnych tarapatach, skłócone dziewczyny muszą połączyć siły i zjednoczyć baśnioceum, by móc uratować przyjaciółkę. Inaczej ta opowieść nie będzie miała Szczęśliwego Zakończenia."

Odmowa podpisania księgi przeznaczenia przez Raven podzieliła baśnioceum na dwa obozy
szlachetnie urodzonych zwolenników tradycji i buntowników pragnących zmian.
Ów podział podgrzewa tylko i tak już zaskakującą akcję.

Ten samoczynny podział nie był wynikiem działań najbardziej zawiedzionej Appel,
wyniknął sam z siebie.

Raven mimo zagubienia postanawia dojść do prawdy, 
co dzieje się z postaciami, które wyszły poza ramy bajek?
Przecież  Cerise to córka Czerwonego Kapturka i Złegowilka,
gdyby Czerwony Kapturek trzymała się wyznaczonej ścieżki
nie zakochałaby się.
Według oficjalnych wiadomości Cerise jest córką myśliwego,
związki Kaptórków i Wilków nie są pochwalane...
Czy ta decyzja zmieniła bajkę? Nadal ja znamy, wiemy, jaki ma scenariusz.


Czy stwierdzenie, że przeznaczenie to więzienie jest prawdziwe?
Do czego posunie się Raven i Apple, by dojść do prawdziwych wydarzeń?
Czy to pomoże Maddie wrócić do baśniceum?



Zarówno młodzież, do której jest skierowana ta pozycja, jak i dorośli,
którzy zechcą wrócić pamięcią do lat swojego dzieciństwa
odnajdą przyjemność w czytaniu
drugiej części  Ener After High
"Krzywe zwierciadło"

Mnie wciągnęło bez reszty,
z niecierpliwością czekam na kolejne części.

Książki Ever After High to wspaniały 
i na pewno trafiony prezent dla każdej nastolatki,
dopełnieniem są piękne lalki 
oferowane przez firmę Mattel.
Dzięki nim możecie tworzyć własne baśnie
z nieoczekiwanymi zakończeniami.


*wpis powstał w ramach zostania przeze mnie ambasadorem serii

polub mnie na fb, a twój dzień bedzie się zaczynał inaczej ;)

                                                              

jak odpieluchować i nie zwariować?

niedziela, 30 listopada 2014

Od kiedy najmłodsza skończyła 1,5 roku
twierdziłam, że jest odporna na wiedzę nocniczkową.
Opcja wyjścia z pieluszki była czymś niepojętym,
nocnik, czy nakładka na muszlę-złem koniecznym.
Broniła się przed nimi, jak diabeł przed wodą święconą.

Nadejście lata nic nie dało, pieluszka towarzyszyła nam w największe upały,
żadna siła nie była w stanie zmusić małej do przejścia na majteczki.

Odpuściłam, widząc że jej rówieśniczki również pieluszkowe.
Podczas przypadkowej wizyty u znajomych Mela zobaczyła, że jej koleżanka
siusia na nocniczek (bawiła się, podbiegła, zdjęła majteczki....).
Mela zainteresowała się nawet zjawiskiem,
ale nie pociągnęło jej to do działania.

Ani przez chwilę nie przeszedł mi przez myśl cień nadziei
na pozbycie się pieluch.
Dwa dni później Mela oświadczyła:
-nie chcę pieluszek, daj mi majteczki.

(Oczywiście dzieci wyczuwają takie momenty,
właśnie wróciły do nas meble od tapicera,
trzeba jej jakoś "udomowić",
oblać, osikać, umazać.)

Mamy piąty dzień dziecka zawziętego.
Nie chce pieluszki, a ja już zaczynam tęsknić za ich czasami.
Podczas odpieluchowania okazało się, że
wolę dzieci pieluchowe
(tak, wiem-egoistka).

Bez pieluszki jest 1847 razy na dobę:
-siusiu na nocniczek!
Z czego 1832 razy nocą...

Za odpieluchowanie
pokochają mnie producenci proszku do prania,
gdyż pralka chodzi u mnie 4 razy dziennie
oraz płynów do mycia podłóg, gdyż myję je ok. 17 razy na godzinę,
bo nawet jeśli Mela zdąży na nocniczek, to podczas wylewania do muszli,
a MUSI zrobić to SAMA, wszystko mamy do zmiany.

O ile te dzienne siusiu jest jeszcze do przejścia,
 o tyle nocne nas wykańcza:
-siusiu na nocniczek
-pić
-rożek zginął
(tak, śpi z TYM rożkiem kołderki)
-siusiu....
Rytm jest tak powtarzalny, że na siusiu, piciu i całej reszcie mogę
regulować zegarek,
kabaret zaczyna się od 22,30 i trwa nieprzerwanie do 5,30.

Wrócę do tematu,
nie cierpię odpieluchowanych dzieci!
Zapakowałam toto w pieluchę
i miałam z bani.

Nie rozumiem szumnego ogłaszania światu odpieluchowania,
dopiero bez pieluch zaczyna się jada!
Także cieszcie się ci, których pociechy
nadal wola swoje milusie pieluszki.

Zgadzasz się, nie zgadzasz? Polub mnie na fejsbuku,
podyskutujemy o tym.

                                                                 

Mikołaj lubi pysznie zjeść-konkurs

sobota, 29 listopada 2014
Już za kilka dni Mikołajki,
to dzień radości przede wszystkim dla dzieci.

Skąd wziął się ten miły zwyczaj?
Mikołajki to świecka nazwa Dnia Świętego Mikołaja.
W Polsce Mikołajki zaczęto obchodzić w latach 80tych.


Pamiętam imprezy w zakładzie pracy u mamy.
Dzieciaki przebrane w barwne stroje, 
wesołą muzyka,
gry i zabawy 
(do dziś pamiętam zdobyte pierwsze miejsce w jedzeniu jabłka na sznurku,
bez użycia rąk ;))
i prezenty.
Każde dziecko dostawało reklamówkę łakoci,
które w tamtym czasie były bardzo trudne do zdobycia.
Czekolady z NRD, pomarańcze, czy żelki Haribo
były rarytasem, na który czekaliśmy cały rok.

Dziś jest nieograniczony dostęp do wszystkiego,
o czym tylko zamarzymy,
dlatego, jako rodzice musimy wykazać się kreatywnością,
aby Mikołajki były przez nie zapamiętane, 
jak te z lat mojego dzieciństwa.

Na 6 grudnia planujemy kolację,
na która zaprosimy MIKOŁAJA.

Dzieciaki same przygotowują pyszności, którymi poczęstują gościa.

Nasze menu:

- galaretki w białych czapeczkach
-muffiny "reniferki"
-muffiny "magia świąt"
-pierniczki
-herbata z cynamonem, imbirem i miodem








Oj! A może Mikołaj woli coś mniej słodkiego?

Z okazji Mikołajek mam dla was KONKURS

Trzy bony o wartości 50zł 
do zrealizowania na pyszne.pl

"DLACZEGO MIKOŁAJ MA TAKI DUŻY BRZUCH?"

ZASADY:
1. Organizatorem konkursu jest serwis PYSZNE.PL

2. Konkurs przeprowadzany jest na blogu
mama-trojki.pl.

3. Do wygrania 3 bony o wartości 50zł na zamówienie w serwisie pyszne.pl.

4. Należy polubić Mama trójki na fb.

                                                              

5. Odpowiadamy na pytanie: Dlaczego Mikołaj ma taki duży brzuch?".

6. Wygrywają trzy najbardziej kreatywne odpowiedzi.

7. Zwycięzców wybieram ja, o czy powiadomię w zaktualizowanym wpisie.

8.Konkurs trwa od 29.11 do 3.12.2014r

INFORMACJA OD ORGANIZATORA:
Kupon można wykorzystać podczas jednego zamówienia.
Kupon można wykorzystać w restauracjach relizujących płatność online.
Kupony zniżkowe nie łączą się z punktami lojalnościowymi.
Jeśli kwota zamówienia jest wyższa, należy dopłacić różnicę przy płatności online.
Kod kuponu należy wpisać po dokonaniu wyboru restauracji i zamówienia, w trakcie wyboru sposobu płatności, w okienku "Kod kuponu" i nacisnąć przycisk ZREALIZUJ.

Bony, które są do wygrania w konkursie można zrealizować tylko zamawiając jedzenie online w serwisie Pyszne.pl, w restauracjach, które posiadają w ofercie płatność online oraz które dowożą jedzenie pod adres wpisany przez zwycięzcę

WYGRYWAJĄ

Aleksandra Feja

gratuluję

Regulator snu i zegarek dla dziecka.

piątek, 28 listopada 2014


Większość rodziców ma problem
z ustaleniem godzin snu maluszka.
Zanim dziecko wejdzie w rytm noc/dzień
mija nie rzadko kila lat.

Jeśli ktoś daje narzędzie, które ma być regulatorem snu,
pomocnikiem w nauce spania i wyznacznikiem pory położenia się w łóżeczku,
przyjmuję to z otwartymi rękoma.

Kid-Sleep-Classic-regulator-snu-lampka-nocna-budzik-zegar-4-w-1
Atrakcyjny wizualnie, pasujący do sypialni dziewczynek,
miał pomagać spokojnie zasypiać, wyregulować porę spania,
jednak  te funkcje są chyba dla innych dzieci niż moje.

Córka młodsza nie ma chęci z nich korzystać,
to że króliczek słodko śpi na podświetlonej tarczy odnotowała,
nawet kilkakrotnie zakomunikowała:
-kióiciek luli.
Sama zaś pobiegła radośnie dokazywać.

Zegarek umieszczony z prawej strony na dole jest za mały
(bardzo słabo widoczny)
nawet dla mojej ośmiolatki.
Budzik przy zdolnościach do wstawania pomiędzy 4tą, a 5, 30
jest nie potrzebny.

Fajny gadżet, przyciąga oko,
jedyne co służy  nam, to przytłumione światełko do zostawienia na noc.


Natomiast zegarek z klepsydrą do zarządzania czasem dziecka
to dla nas hicior.
KWID ma 4 użyteczne funkcje:

1. Normalny zegar wskazówkowy oraz cyfrowy  pozwala dziecku nauczyć się obsługi zegarka.
2. Klepsydra odmierzająca ustawiony czas do zarządzania aktywnościami dziecka.
3. Wyświetlane obrazki rowerzysty i tancerza dla uatrakcyjnienia funkcji normalnego zegara
4. Wyświetlane mrugające cyfry odpowiednie dla mrugających wskazówek godzin lub 
minut pozwalające dziecku kojarzyć godziny i minuty cyfrowo i wskazówkowo.

FUNKCJE ZEGARA:

-służy, jako normalny zegar

i tu UWAGA

 tarczowy i cyfrowy
w przypadku drugoklasistki to świetny pomocnik do nauki
(ośmiolatek powinien znać się na zegarze),

-posiada KLEPSYDRĘ
(ustawiam czas: 
nauki
zabawy
oglądania tv
gry na tablecie
sprawdza się w zawodach między rodzeństwem
przydatny w grach na czas

-dodatkowo naukę i zabawę umilają zwierzątka pokazujące się na wyświetlaczu

(ten produkt polecam).


                                                            

widzisz siebie w dziecku?

środa, 26 listopada 2014
Co zobaczyłaś patrząc pierwszy raz w oczy dziecku?
Ten pierwszy moment zaraz po urodzeniu.
Szukałaś podobieństw? Były, czy znalazłaś, bo chciałaś?
Na pewno teściowa dostrzegła inne niż ty.


Podobieństwo się zmienia, wraz z wiekiem,
wyrastaniem z niemowlęctwa.
Słodki szkrabik, który był "całym tatusiem"
zaczyna przypominać mamusię,
coraz częściej to słyszysz, prawda?

Po skończeniu dwóch lat dziecko zaczyna być lustrem rodziców.
Uderza to we mnie każdego dnia.

-mamusiu kochasz mnie? tak? ja bardzo cię kocham
-nie lubisz mnie? kochasz?
-kocham cię, kocham Zosię, kocham Adiana, kocham Gabisię...
-mamo ciesze się
-nie dziękuję, zjedz sama
-proszę kup mi liziaka, kupisz? tak?
-psieplasiam, nie chciałam zepsiuć

Zaskakują cię takie teksty?
Mnie każdego dnia. Widzę, jak odbja się w niej to co mówię,
co robię, jaka sama jestem.
Oczywiście "kulfa" też padło, przecież to cała mamusia.

Wiem, że słyszy, przyswaja, rozumie i używa, 
ale są momenty, że nie potrafię tą "klufą" nie rzucić,
i
siadam zrezygnowana pod ścianą.

Przychodzi wtedy do mnie.
Moja dwulatka mnie przytula i mówi
-nie śmuć się, mam kjocki, zbudujemy auto.

Skąd to umie? Widzi i słyszy, co do niej mówię,
staram się tak samo patrzeć i słuchać, choć jako dorosła już
stępione zmysły.
Ona chłonie, wchłania wszystko.

Dziś Gaba się rozpłakała, Melka przyszła i mówi:
-nie pać, psitulę cię...

Wciąż widzę w niej siebie-swoje zachowania,
najgorsze, że w starszej dwójce też,
nie jest to już tak słodkie i rozbrajające, bardziej przerażajace.

A ty, jak bardzo widzisz siebie w dzieciach?

widać jest to nieuniknione.

*zdjęcie pobrane z internetu



    polub, a dowiesz się pierwsza/pierwszy co nowego

                                                                  

5 oznak biedy blogerek parentingowych

wtorek, 25 listopada 2014

1. Bez czapki!
Szumne dyskusje na temat: w czapce, czy bez nie są podparte teoriami o zachowaniu umiaru,
sprawdzaniu temperatury na zewnątrz, dostosowaniu stroju do pogody.
Nie to zwykły objaw biedy, 
nie mam na czapkę, głoszę, że bez czapki.
Żadnych teorii do tego proszę nie dopisywać.

*tu nawet butów brak-oj bidaaa...

2. Spanie, gdzie popadnie.
Patrząc na wybór łóżeczek, łóżek, posłań, kojców i materacy
zdecydowana większość blogerek wrzuca zdjęcia swoich dzieci śpiących na:
stołach, szafkach, podłogach, krzesłach, czy na kolanach.

Nie drodzy państwo, nie jest to uchwycenie sytuacji, świetna fotka, 
spryt fotografa, to zwykła bieda.
Współpraca nie poszła? Trudno śpimy, gdzie popadnie.


3.Karmienie piersią.
Żadna z karmiących nie ma na myśli naturalnej ochrony dla swojego maluszka, poczucia bliskości,
tego co może dać najlepsze.
Karmienie piersią to czysta kalkulacja:
ekonomiczne, zawsze dostępne, nie zwiększa kosztów posiadania dziecka.
Karmią piersią tylko te blogerki, które nie
mają współprac z firmami produkującymi mleko dla dzieci i butelki.
Potwierdza to ubogość.




4. Jedzenie z instagrama.
Atakują cię kilkadziesiąt razy dziennie foty pięknych śniadań,
kaw, deserów, czy obiadów z kont blogerek?
Nie licz na to, że wszystko znajduje się na ich stołach,
myślisz, że po co blogerkom dobre aparaty?
Wiesz, jak ciężko podkradać się pod okna sąsiadów, 
czy restauracji i robić te zdjęcia z ukrycia?
Na naszych stołach zazwyczaj cienka herbacina w szklance i pomidorowa.
Taka bieda.



5. Modne ciuchy.
Naprawdę ktoś wierzy w to, że ciuchy mamy za darmo?
Wyszukiwanie oryginalnych rzeczy to po prostu sztuka nabyta w ciuchlandach
oraz wszelkich wyprzedażach.
 Prawda jest taka, że większość z nas wydaje kasę na ubrania dla dzieci,
bo mamy hopla na ich punkcie,
a same ubieramy się bardzo kreatywnie.
Codzienność jest taka, jak poniżej.

/poszukuję tego typu swetra rozmiar obojętny-poważnie/

Jeśli macie pomysły na inne oznaki biedy, proponujcie.



chcesz więcej śmiechu? polub, dostrczę ci go codziennie

                                                             

co robić, żeby nie zarobić?-antyporadnik blogera

poniedziałek, 24 listopada 2014
Zdecydowana większość ludzi wielbi trud i mękę.
Wmawianiem przez pokolenia, iż cnotą jest umartwianie się,
kajanie i skromność wrosło niczym ciernie w nasze wątłe ego.

Poczucie wstydu, jest tak ogromne, 
że przykładowa rozmowa kwalifikacyjna powoduje
pot spływajacy strumykiem po dupie.
Punkt finansowy jest dramatycznym momentem większości z nich,
a pytanie o oczekiwaną przez was kwotę wywołuje prawie mdłości.

Łapka w górę, kto potrafi odpowiedzieć 
ILE CHCE ZARABIAĆ?

Kto odpowiedział bez zająknięcia?
Ciężko wycenić własne umiejętności i doświadczenie?

Wyzbywając się fałszywego poczucia wstydu
(kurwa! przecież nie chcesz tych pieniędzy za darmo,
to zapłata za twoją pracę)
masz szansę na rozwój oraz godne wynagrodzenie.
Ceniąc się (nie pomyl tego z bujaniem w obłokach  na temat, o którym nie masz pojęcia)
pokazujesz, że potrafisz, znasz własną wartość i nie dasz się wykorzystać.

Te same zasady dotyczą zarabiania na blogu.
Jeśli twoim celem tylko jest pisanie pamiętnika dla potomnych,
koniecznie zastosuj się do poniższych zasad:

1. Łap każdą okazję zareklamowania znanej lub mniej znanej marki
(dostajesz w prezencie rolkę po papierze toaletowym z logo, robisz o nim wpis, 
zalewasz zdjęciami instagram, pinterest, g+, fb itd).

2. Ciesz się, jak głupi robiąc wpis rekomendacyjny
oparty zdjęciami za kilku procentowy rabat
(masz już upragnione 10% rabatu? zrób teraz zakupy,
podlinkuj gdzie się da sklep).

3. Wstydź się wycenić
(jak kto lubi, przecież pewne rzeczy można robić charytatywnie,
dobrze komuś również)

4. Twierdź, że to co robisz na blogu to tylko hobby
(blog powstał z potrzeby podzielenia się czymś?
świetnie, tak trzymaj, dalej rób za cichodajkę).

5. Załóż bloga, zrób dwa wpisy
i startuj do firm.


Właśnie poczułeś się dotknięty lub obrażony?
Niepotrzebnie. Przecież nie chcesz zarabiać na blogowaniu.


to dobre rady, polub mnie za to
                                                                 

MÓJ PREZENT NA MIKOŁAJKI-konkurs

piątek, 21 listopada 2014
Grudzień to szalony czas prezentów,
każda mama biega po sklepach, przeszukuje najgłębsze czeluście internetu,
szuka pomysłów, by znaleźć najlepszy prezent dla
swoich dzieci.

Zazwyczaj tato również szuka drobiazgu
(mniejszego, bądź większego)
dla mamy. I to drogie mamusie macie możliwość
podpowiedzieć swoim MIKOŁAJOM,
co byście chciały w prezencie.


Oprócz fajnej ściągi dla facetów
macie szansę wygrać, aż dwie książki tylko dla siebie.

ZASADY

1. Organizatorami konkursu są dwa blogi:
mama trójki   oraz   tomitobi,
które należy polubić.

                                                            

                                                              


2. Do wygrania są dwie książki widoczne na plakacie.

3. Konkurs trwa od 21.11 do 27.11.

4. Mój wymarzony prezent...wygrywają dwie najbardziej kreatywne odpowiedzi.

5. Wyniki 28.11 w zaktualizowanym poście.

6. Wysyłka nagród na terenie Polski.



Już dziś można poznac wyniki
książki jadą do:

Czasy, jakie są, każdy widzi, nawet jeśli udaje, że… nie widzi. :) Bo wiecie, sfera VIPÓW zazwyczaj dostrzega tylko czubek własnego nosa, albo może raczej, powodowany nastrojem chwili, powinienem napisać, czubek świątecznej choinki.
A ja, póki co, drzewka nie mam, a za wysoko boję się spozierać, co by sobie guza na głowie nie nabić. Hmm, pod te najbardziej rozłożyste gałązki zajrzymy, znaczy się dzieci zajrzą. Kto jak kto, ale one MUSZĄ dostać coś oryginalnego, może prostego w swej wymowie i niedrogiego, aczkolwiek coś, co będzie znakiem Gwiazdora, na którego się czeka z zapartym tchem. Tak, tak, kiedyś sam byłem dzieckiem, pamiętam jeszcze to nieporównywalne z niczym innym uczucie.
A dziś? Jestem zwykłym zjadaczem chleba, który spłaca ogromny kredyt i co miesiąc musi się zapożyczać. Wymagań zatem, Gwiazdorze Drogi, któremu na drugie imię Mama Trójki, nie mam rozbudowanych ponad granice przyzwoitości. Ale, gdybym miał czarodziejską moc, albo chociaż siłę przebicia wybrałbym się w Krainę Bajki. Po co, spytacie? Aby poprosić Złotą Rybkę o spełnienie jednego chociaż życzenia, także bajkowego.
- Rybeńko, to ja Stół poproszę! Ale nie z powyłamywanymi nogami, ale ten model, który sam się nakrywa! Oj, działoby się wtedy, działo… :)
Synio nie musiałby miesiącami czekać na pizzę, a Żona nie goniłaby Staruszka do sklepu. Córcia? Ta jedna lizakiem by się zadowoliła, niewymagająca taka Istotka. :) Z drugiej strony, dorasta, jeść musi, dużo, rozmaicie, ze smakiem. Organizmu ni kieszeni nie oszuka!
Skoro stół dasz to może jeszcze różowe okulary? Wtedy jakoś inaczej będzie, tego co ciemne (dosłownie i w przenośni) dostrzegał nie będę. A nuż dzień jutrzejszy bajką się wyda z dziesiątkami, baa... setkami pozytywnych zdarzeń.
O butach było? A jakże siedmiomilowe potrzebne – by przeniosły do jakiej Dominikany, czy też na Bali. Nie na długo, lecz chwila wolności i relaksu by się zdała. Hamak, Ona, zimny drink i ciepłe morze... I tu zamknął oczy, zatapiając się w obłokach marzeń. 
Reasumując, gdybyś był wszechmocny, mój Gwiazdorze, szepnij słówko Rybeńce. Ale wiesz, gdyby były kłopoty, odpuść sobie. Jedno z trojga i wystarczy… :)


Już ci mówię: majtasy wyszczuplające z wyprofilowaną kangurzą kieszenią z przodu.
W ten sposób wszystko to, co majtasy by wyszczupliły można by zapełnić niezbędnymi drobiazgami, które każda kobieta musi mieć przy sobie, a które zazwyczaj ma poupychane w torebusi i kieszeniach. Wizualna wypukłość wyszłaby na zero, a wszystko miałybyśmy w jednym, podręcznym miejscu podbrzusznym. Efekt szukania czegokolwiek wyglądałby przy tym seksownie ;). Bardzo praktyczne moim zdaniem, aż żal, że nikt tego nie produkuje.

GRATULUJEMY
adres proszę przedłać na mail b.jedral@gazeta.pl

Jak wygląda produkcja soków Kubuś, czyli relacja z wizyty w zakładzie produkcyjnym w Olsztynku.

środa, 19 listopada 2014

Jak wiecie, zostałam ostatnio zaproszona do zwiedzenia
zakładu produkcyjnego soków Kubuś.
Zaproszenie przyjęłam z wielka chęcią,
nie odstraszyła mnie nawet kilkugodzinna podróż z Warszawy do Olsztynka.

Choć za oknem brakowało słońca, już na miejscu,
w drzwiach radośnie witał nas sam KUBUŚ.




Zakład przetwórstwa w Olsztynku ma bogatą historię, z którą się zapoznaliśmy. Oto kilka ciekawostek:
·       na początku, w latach 70-tych i 80-tych, produkowany w nim był m.in. konserwowy groszek, który (patrząc na etykiety) pamiętam z dzieciństwa;
·       nazwę dla soków Kubuś wymyślił jeden z pracowników, było to imię jego synka;
·       soki Kubuś są dostępne w 26 krajach;
·       do produkcji Kubusia używana jest specjalna odmiana Marchwi Mazurskiej;
·       w Bułgarii, Rumunii, Turcji i Rosji Kubuś znany jest, jako Tedi;
·       w Czechach i na Słowacji nazwany jest Kubik, a na Węgrzech to Kubu.



Poniższy Kubuś dostępny jest w Turcji pod nazwą Tedi 

Zakład produkcyjny Kubusia w Olsztynku
Zachowane są w nim wszelkie zasady  jakości  oraz bezpieczeństwa BHP. Spełnia normy jakości:  PN-EN ISO 9001:2009 – która umożliwia  utrzymywanie najwyższej jakości produktów firmie, a także PN-EN ISO 22000:2006 dotyczący zarządzaniem bezpieczeństwem żywności HACCP

W 1996 roku został zakupiony przez Grupę Maspex Wadowice.
Zaowocowało to wieloma korzystnymi zmianami, mającymi nie tylko
wpływ na zwiększenie produkcji, ale również na środowisko:
·       budowa nowoczesnej kotłowni
·       zakładowa oczyszczalnia ścieków – obsługuje praktycznie wszystkie nieczystości powstałe podczas produkcji
·       budowa laboratorium oraz zakup nowoczesnego wyposażenia umożliwiającego działalność badawczo-rozwojową
·       budowa hal produkcyjnych
·       linie do rozlewu aseptycznego soków w butelkach plastikowych – dzięki temu Kubuś jest bez konserwantów





Zanim weszliśmy na halę produkcyjną dostaliśmy odzież ochronną oraz polecenie umycia rąk. Zobaczenie takiego zakładu od środka
dla osób z zewnątrz jest bardzo ciekawym doświadczeniem.


Podstawową zasadą przestrzeganą w produkcji jest kontrola całego procesu produkcyjnego na wszystkich jego etapach. Kontrola obejmuje:
·       surowce
·       materiały
·       opakowania
·       proces technologiczny
·       gotowy wyrób.


Jak powstaje sok Kubuś?

Warmia i Mazury to jedne z najczystszych regionów Polski
słynący z ekologicznych upraw.
Właśnie stąd pochodzi marchew, z której powstaje Kubuś.
Najlepsi rolnicy dostarczają do Olsztynka pyszne jabłka, maliny, truskawki
i inne polskie owoce.
Słodkie pomarańcze czy banany sprowadzane są
(już w postaci soków i przecierów) z ciepłych krajów.

Zanim powstanie sok, marchewka musi dokładnie umyta,
obrana,  pokrojona na drobne kawałeczki.
Pozostałe owoce otrzymywane są już w postaci przecieru.
Tak przygotowane składniki mieszane są w odpowiednich proporcjach
w specjalnych maszynach.
I to już jest właściwie sok.
Nie są dodawane do niego żadne konserwanty, ani barwniki.
Następnie rozlewany jest do dużych i małych butelek.
Potem sok jest pasteryzowany w specjalnych maszynach,
aby zachował swoje właściwości przez długi czas.
Pasteryzacja to taki sam proces, jaki stosują mamy, czy babcie
przy wykonywaniu domowych przetworów
(to po prostu gotowanie przez określony czas zamkniętych słoików np. z dżemem).
Butelki później są pakowane, przewożone do magazynu,
a następnie rozwożone do sklepów.


Do produkcji firma używa tylko surowców najwyższej jakości dostarczanych przez sprawdzonych dostawców, z którymi współpracuje od lat. Wszystkie surowce dostarczane do zakładu muszą spełniać wysokie wymagania jakościowe i są zawsze ściśle kontrolowane.


Kontrola surowców zaczyna się od nasion, które zakład dostarcza do plantatorów. W trakcie uprawy przez cały czas wzrostu kontrolowana jest gleba, gruntownie badany jest też gotowy zbiór.

Co dobrego zawiera Kubuś?

Wszystkie soki zawierają witaminy A i C. Dodatkowo Kubuś GO! Multiwitamina  zawiera witaminy takie jak E, B6, B12, B 3. Kubuś to także źródło błonnika.  Źródłem witamin i błonnika jest także Kubuś Mus, czyli posiłek w formie musu z owoców i marchwi w małym i lekkim opakowaniu.



Co oznacza to dla nas,  jako konsumentów?
Gwarancję bezpiecznego zakupu.
Jako świadomi konsumenci mamy prawo do produktów najwyższej jakości,
którą zapewnia nam Kubuś.


W co zaangażowany jest Kubuś?

Marka Kubuś realizuje m.in. akcję pod hasłem „Po pierwsze drugie śniadanie”- w ten sposób przypomina, jak ważne dla zdrowego i prawidłowego rozwoju dzieci jest drugie śniadanie.



*wpis powstał w wyniku współpracy z marką Kubuś

Strefy wolne od dzieci? Tak, tak, tak i jeszcze raz TAK!

wtorek, 18 listopada 2014

Dziwną falę oburzenia wywołało nagłe olśnienie narodu
o pomyśle wprowadzenia STREF WOLNYCH OD DZIECI.

Na całym świecie są miejsca, w których na pewno nie natkniecie się na dziecko,
dlaczego nie u nas?

Będąc matka trójki dzieciaków jestem całkowicie na TAK.

Wychodząc z domu bez potomstwa liczę na miły i cichy czas,
w którym żaden rozwyty dzieciak go nie zakłóci.
Idąc do restauracji, czy nawet kawiarni
chcę odpocząć, a nie patrzeć i słuchać, jak ktoś użera się z tym,
od czego w danej chwili się odcinam.

Każdemu rodzicowi, który zarzeka się, jak żaba błota powiem:
WYLUZUJ.
Ciesz się swoim szczęściem, ale nie zmuszaj do reszty społeczeństwa do podzielania
twojego zachwytu nad wybudowaną wieżą, która runęła z łoskotem,
pełzaniem po cudzych  stopach
lub piskiem radości twojego malucha.

Wychodząc z domu bez dzieci nie chcę:
- patrzeć na cudze smarki czy ślinotok
- potykać się o jakąś zabawkę
- słuchać wycia (bo rodzice albo olewają, albo nie radzą sobie)
- tolerować pokazu akrobacji (przecież wspinanie na krzesła jest takie urocze)
- poczuć nagle kupki pomiędzy kęsem schabowego, a ziemniakiem.


Wielu rodziców chce odpocząć od dzieci,
wydziela sobie  na to jeden, czy dwa wieczory w miesiącu
(niektórzy rzadziej) 
i nie robi tego po to, żeby podczas 
romantycznej kolacji mieć powtórkę z domowej. rozrywki

Nie zapominajmy również o singlach.
O ile my rodzice będziemy rozdrażnieni widokiem usmarkanego malucha
leżącego na podłodze
o tyle oni poczują odrazę,
co może skutkować trwałą niechęcią do posiadania potomstwa.

Co dają strefy wolne od dzieci?
- pewność, że wyżej wymienionych wątpliwych rozrywek nie zaznamy
-możliwość resetu i powrotu do domu w wyśmienitym nastroju
-odpoczynek potrzebny każdemu człowiekowi

Skoro są miejsca dla palących i niepalących,
zakazy wprowadzania zwierząt,
to strefy wolne od dzieci są naturalna koleją.

Wychodząc z dziećmi lubię wiedzieć, 
że miejsce w które się udajemy zapewni nam 
kącik do przewijania, przekąski dla dzieciaków,
miłą, cichą muzykę oraz placyk zabaw dostosowany do wieku.
Chętnie odwiedzam wtedy miejsca przyjazne rodzinom.

Kiedy wychodzę sama nie potrzebuję tego,
chcę tylko spokoju.

Dlaczego? Bo lubię wracać radosna i pełna energii.
Jakie macie zdanie na ten temat?

*za komentarze typu: "to po co masz dzieci" podziękuję
*zdjęcie pobrane z internetu


chcesz wiedzieć, co u mnie piszczy? polub

MÓJ SYN BĘDZIE DOBRYM TATĄ.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Od pierwszego dnia miał idealne podejście:
-jaka o na śliczna
-fajne ma włosy
-lubi się przytulać
-będę ją nosił.

         Jak 17 latek radzi sobie z małym dzieckiem?Bez problemu, kieruje się instynktem, wie że dziecko przytulone czuje się bezpieczne. To ciekawe, bo sam był zawsze dzieckiem antyprzytulankowym,
nie lubił zbytniej poufałości. Mela jest od niego młodsza o 15 lat, dogadują się świetnie. Gdy wychodziłam na godzinny trening, Adi zawsze dawał sobie z siostrą radę. Jego metody niani nie były standardowe, ale skuteczne. Rozmawiał z koleżankami przez skaypa, mając małą na kolanach, a one piały z zachwytu nad Melą. Zero płaczu-sam śmiech. Mała jest tak w niego wpatrzona, że jak z jego pokoju dobiega darcie japy i znęcanie się nad gitarą (graniem i śpiewaniem nie da się tego nazwać),
Mela mówi- "Adian śłucha muziki, Adian gja".

         Podobnie radzi sobie z siostrą młodszą o 9 lat, choć ta skutecznie tu to utrudnia.  Jest niebywale kreatywnym nauczycielem. Wymyślił nawet grę, dzięki której nauka angielskiego wydaje się Gabie atrakcyjna, że sama zaczęła się dopominać lekcji. Owszem kłócą się, spiskują, wykradają razem słodycze, jak rodzeństwo, ale wiem, że mój syn będzie kiedyś dobrym tatą.

Ma cierpliwość, potrafi zainteresować malucha w nietypowy sposób, pacyfikuje rozwydrzoną 
8-latkę.  Śmiga z nią na rolki, czochra 2 letnią  Melę, żeby upodobniła się do niego, ale przede wszystkim widzę u niego większa dojrzałość i przemyślane działanie niż u siebie, rodzica z 17 letnim doświadczeniem.


                   Duża różnica wieku u dzieci to niesamowita możliwość obserwacji
                                 ewoluowania zachowań, zwłaszcza u nastolatka.

                                                                   Lubisz już mnie? Polub
                                                     

Jak schudnąć do świąt 10 kg?

sobota, 15 listopada 2014
Stoję w kolejce w sklepie, słyszę
-cześć
-cześć
-nie poznajesz mnie
-poznajęęę... robię oczy, jak pięć złotych i wypalam-Ale schudłaś? TRZYDZIEŚCI kilo?
Tak wiem, wrodzona subtelność, delikatność imadła,
ale skoro mnie zatkało to musiał zrobić to wrażenie.
-czterdzieści
...
-ŁAŁ!!!

Czasem względy estetyczne, częściej zdrowotne
zmuszają do zrzucenia wagi.
Nie namawiam do ciskania tą łazienkową przez okno w przechodniów,
ale do zastanowienia się na balastem, który nosicie.

Zmotywuję was do zrzucenia 10 kg w miesiąc.
Jest to możliwe,
jednego delikwenta odchudziłam już tak dwa razy,
ale on jako nierefolmowalny przypadek,
typowa recydywa przybrał ponownie.
Otwarcie mówi o swoich błędach żywieniowych i... łakomstwie.


JAK SCHUDNĄĆ 10KG DO ŚWIĄT???

Bardzo prosto,
zepnijcie dupy i zakodujcie.

Jeść można wszystko!
Może niekoniecznie pajdy chleba ze smalcem, zagryzając boczkiem.
Liczy się ilość, a właściwie okrojenie porcji.

1. Pijemy dużo wody 
(nie coli, słodkich świństw tylko WODY, z dodatkiem odrobiny soli lub cukru).

2.Trzymamy się pięciu posiłków w ciągu dnia
(należy ustalić godziny, by mieć pewność regularności posiłków).

3.Porcje mają być MAŁE
(tu nie ma dyskusji).

4. Nie popijamy jedzenia!!!
Szklanka wody pół godz przed jedzeniem lub po
(albo jedno i drugie).

5. Ograniczamy białe pieczywo
proponuję mix: kromka ciemnego, wafelek ryżowy, chrupkie pełnoziarniste.

6. ŻADNYCH SŁODYCZY!!!!
Jeśli na prawdę chcesz schudnąć wbij to sobie do głowy.
Jedyne co ci wolno to wybrany łakoć do niedzielnej kawy
(jeden kawałek ciasta, dwie kostki czekolady lub ciasteczko-wybierz,
ale NIE pół blachy szarlotki, kilka kawałków sernika i tabliczka czekolady)

7. Mięsa tylko pieczone, gotowane,
(jak dla matki karmiącej)
żadnego smażenia, czy panierek.


8. Owoce i warzywa to podstawa
(tylko nie przeholuj bo czeka cię sraczka).


9.Zważ się po dwóch tygodniach diety
-codzienne ważenie cię tylko zdemotywuje.

10. Pilnuj się sama/sam.
Tylko samodyscyplina jest w stanie utrzymać w rydzach twój apetyt.

Poparte doświadczeniem, 
można schudnąć 10 kg jedząc wszystko.


Na złość rudej Kryśce spod piątki wciśnij się
w  sukienkę ze studniówki!!!
Kto podejmuje wyzwanie???


KOCHANI WAŻNE!!!!
Ten efekt można utrzymać, wystarczy wyzbyć się łakomstwa
i przyjąć dobre nawyki.

*zdjęcie pobrane z internetu

daj lubisia