Zachęć swoje dziecko do mycia zębów. Dlaczego? Bo to ważne!

środa, 8 października 2014

Mgliście majaczą mi lata 80te.
Mozolne szorowanie zębów, jak komuś przypomniało się, żeby nas do tego pogonić,
pasta pachnąca gumą balonową, którą zjadaliśmy 
oraz szkolna dentystka.

Sprzęt wyglądający na narzędzia tortur, kolejki małolatów prowadzone siłą 
do gabinetu,
ręce dentystki śmierdzące papierosami
i nasze popsute zęby.

Nikt nie dbał szczególnie o higienę, ani jamy ustnej, ani rąk.
Byliśmy tylko dziećmi,
którzy mieli słuchać dorosłych.

Niektórzy z nas nawet nie słyszeli o tym, że
szczoteczkę do zębów się wymienia.
Bo po co?

Nikt nie mówił, że zepsute zęby prowadzą do licznych chorób.
Standardem było leczenie dziur 
(z dużymi oporami zarówno pacjenta, jak i lekarza),
ubytki, końcowy efektem tzw. "zęby państwowe"-sztuczne.

Starsi ludzie musieli mieć sztuczne szczęki,
jak to? Dziadek ma własne? Niemożliwe.

Jednak na szczęście te czasy bezpowrotnie minęły.
Mając świadomość, że o higienę jamy ustnej należy dbać od pierwszych dni
przemywając dziąsełka niemowlaka zwilżoną gazą lub miękką ściereczką.
Kiedy zacznie się okres ząbkowania należy 
stosować nakładkę na palec,
w ten sposób nie tylko mamy możliwość dokładnego czyszczenia już od pierwszego ząbka, 
ale również masujemy napuchnięte dziąsła.

Kolejnym etapem jest wybór szczoteczki do zębów oraz pasty dla malucha.
Przede wszystkim musi być dostosowana do małego dziecka:
-wielkość
-miękkość włosia 
(jego długość może być różna)
-odpowiednia rączka
-atrakcyjny dodatek np. grzechotka.

Dziecko to naśladowca.
Podpatruje, uczy się, wykonuje podobna czynność.

Jeśli domownicy mają szczoteczki elektryczne 
maluszkowi łatwiej będzie również taka zaakceptować.

Dodatkowo warto, by ta pierwsza szczoteczka miała coś,
co zachęci do korzystania z niej.

Z ogromną chęcią przystąpiłam do akcji
to właśnie stąd dowiedziałam się o szczoteczce idealnej.
Brush-baby-soniczna szczoteczka
emitująca drgania,
odliczająca czas trwania mycia zębów-2 min.
Producent nawet pomyślał o podzieleniu czasu oraz jamy ustnej
na cztery etapy , co również zmianą częstotliwości drgań szczoteczka sygnalizuje.
W zestawie jest wymienna końcówka szczoteczki, która należy wymienić po trzech miesiącach.
Wygodna rączka pozwala maluchowi odpowiednio trzymać szczoteczkę,
a świecąca szyjka zachęca do dobrej zabawy podczas mycia.
Wraz ze szczoteczką przyjechała do nas pasta z niską zawartością fluoru
odpowiednia dla malucha.





A ty, jak zachęcasz swojego malucha do mycia ząbków?
A może pozwolisz na wypadanie jego stałych zębów?

11 komentarze

  1. Od maluszka zachęcałam, uczyłam nawyku. Kupowałam niezliczone ilości pasty i szczoteczek od zwykłych z ulubionymi postaciami z bajek, po elektryczne, świecące albo z możliwością stworzenia własnej kreatywnej grafiki. Z różnym skutkiem. Był etapy że mały zęby był sam, były że walczyłam o to.
    Jednak nie ustrzegło nas to przed koszmarem dentystycznym. Mały ma 4 lata, straszą fobię przed dentystą(nie mam pojęcia skąd się wzieła) która doprowadziła do bolących ząbków. Wtedy znalazłam klinikę w której podają syropek Dormikum(ostatecznie miała byc opcja narkozy). Ale do rzeczy mamy 4 kanałówki, 4 spore ubytki i kilka mniejszych. U 4 latka.
    Niestety mycie nie ma tu nic do rzeczy. Ja i Szalony mamy tak psujące się zęby, że ledwo zakonczymy leczyc wszytskie, a znów trzeba wracac do tych od torych leczenie zaczynalismy- bo sa juz popsute:(
    Genetyka niestety.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas mycie zębów to rytuał byl zaproszona cala rodzina na spektakl pt.myjemy ząbki tylko z wymiana szczoteczki bylo ciezko bo jak tu się pozbyc ukochanej teraz jest juz to codzienność ale nawyk zostal

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja ma 5 lat, do mycia zachęcać jej nie trzeba. Kupuję pasty owocowe i myję razem z nią. Wtedy patrząc na mnie sama myje. Czasem poprawiam po niej. Myją również w przedszkolu. Ale i tak już zauważyłam że trzonowe zaczynają się psuć i rozważam dentystę. Ale chciałabym wybrać takiego do którego się nie zrazi na dzień dobry.

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas największym hitem było zakupienie elektrycznych szczoteczek! Odkąd chłopcy je dostali, sami biegają do łazienki myć zęby.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam problemu z zachęcaniem do mycia ząbków dzieciaków, gdy były małe, teraz bardziej muszę im przypominać, bo albo spiesza się do szkoły, albo są tak wieczorem zmęczeni, że siły nie mają /Mariola

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkolna dentystka śni mi się po nocach. Tez mam genetycznie słabe zęby. O zęby moich dzieci dbam jak mogę najlepiej. Nie ominęły nas kłopoty. Córka urodziła się z jedynkami na dodatek bez szkliwa, nakładanie szkliwa u rocznego dziecka trwało godzinę, lekarz był bardzo niemiły... Syn miał więcej szczęścia, od razu trafił do dobrej lekarki. Teraz chodzimy do akademii medycznej gdzie są super lekarze z dobrym podejściem do młodego pacjenta. Pozdrawiam Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  7. Największy problem miałam z córką, jako dziecko niepełnosprawne wymagała szczególnej opieki i nauki w dbaniu o higiene jamy ustnej. Doświadczyłysmy leczenia w narkozie, na szczęscie stomatolog był człowiekiem bardzo lubiacym dzieci. Fakt odpowiednia szczoteczka, systematycznośc są podstawowym warunkiem by jak najrzadziej odwiedzac dentyste.

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie w szkole nawet dentystki nie było. .. Mati z checia myje zabki, nawet sama sie upomina :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam słabe zęby mając 14 lat miałam już wszystkie połatane. Będąc w ciąży zażywałam tabletki z fluorem na mocne zęby które siostra przysłała mi z włoch. Było to 20 lat temu. Moje dzieci trojaczki mają wszystkie zdrowe żeby. Nawet mleczaki nie miały próchnicy. Zęby mają po każdym posiłku po ok 10 min. Pierwszy raz u dentysty byli jak mieli 7 lat. Jeden siedział na fotelu dwóch w nogach i musieli wiedzieć wszystko co lekarz mu robi. Zero strachu

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że masz niezły sposób ;) Ja nawet nie miałam problemu z namówieniem moich dzieciaków do szczotkowania zębów, ale bardziej do kąpieli. Musiałam im kupić cały zestaw małego nurka w Asport-Junior.pl :)
    Teraz chodzą chętniej ;)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.