Jestem od ciebie lepsza!!!

Spotkania blogerek mają ponoć służyć wzajemnemu poznaniu się,
realnym spotkaniu z kimś kogo się czyta,
szanuje, podziwia.

Często obraz przekazywany na blogu
mocno odbiega od tego z realu.


Lubię te spotkania,
nie rzadko jadę na nie 200-400 kilometrów.
Jest to moja forma zwiedzania Polski,
mam cel: odwiedzam miasto, 
w którym jeszcze nie byłam.

W koszty wliczam sobie podróż i obiad
(jeśli jedziemy wszyscy to na pięć osób),
wyjazdu nie kalkuluję, że zwróci mi się podróż, gdy dostanę prezenty
(chyba, że to jadę na event za konkretną kasę).

Dlaczego to wyliczam?
Otóż prawdopodobnie większość z was zastanawia się dlaczego na moim profilu nie goszczę
was co dwie godziny kawą?

Przyczyna jest prosta:
odechciało mi się kawy,  cycki mi opadły, a na dupie wyskoczyła żyłka o przeczytaniu
jednego z wpisów u koleżanki blogerki.
W sumie ani to moja koleżanka, ani nie czytam jej bloga (no trudno-nie znam wszystkich).

Spotkanie B(L)OGiń, mogło nam się nie wszystko podobać,
nasze prawo.
Na dobrą sprawę sama przez chwilę byłam poirytowana listą,
kto-co-osobny wpis,
ale potem przypomniały mi się wcześniejsze maile i pytania:
"SPONSOR, TAKI,A TAKI PRODUKT, WYMAGA OSOBNEGO WPISU,
CZY GODZISZ SIĘ NA TO?"

Te z dziewczyn, którym to nie pasowało podziękowały,
reszta była za każdym razem pytana.

Czy brakowało mi kawy?
Tak-wypiłam w domu.

Czy byłam głodna?
NIE. Moja córka również nie głodowała
(przypomnę ma dwa lata).

Przykre, że będąc w blogerskiej rodzinie wylewasz wiadro pomyj na nas wszystkie
oraz na sponsorów
(ironiczne komentowanie każdego świadczy tylko o poziomie komentującego).
Czy ktoś decydując się dać coś innym czeka na wpis typu:

" może teściowej dam w prezencie. Jak dla mnie niska jakość"

nie przeproszę za określenie,
rozpierdala mi konstrukcję.

Zdecydowana większość z nas buduje wizerunek poważnych, odpowiednich,
godnych zaufania miejsc reklamowych dla potencjalnych zleceniodawców.

Jeden taki wpis może i zyskuje sporo wyświetleń,
bo jak wiadomo wieść niesie, każdy ciekawy,
ale na dłuższą metę robisz sobie i nam kuku.

Jeżeli coś mi nie odpowiada to nie przyjmuję tego,
wyliczam wady bezpośrednio do zainteresowanego, by mógł je poprawić.

Wykasowanie komentarzy nic nie daje,
zawsze znajdzie się ktoś kto zdąży je skopiować.

Przykre, że nabijanie statystyk podlewa się jadem.
Nie godzę się na plucie we własne gniazdo,
lania pomyj, nie szanowaniu koleżanek, a wszystko to pod płaszczykiem szczerości.









CONVERSATION

52 komentarze:

  1. Jesteśmy blogerkami. Mówimy szczerze, co nas boli, i równie szczerze się cieszymy. Ale powinnyśmy też mieć odrobinę taktu, wyczucia, bo cienka jest granica, pomiędzy szczerością a hamstwem. Widząc powyższe komentarze (na blogu już ich nie ma??) wyłania się bardzo nieciekawy obraz dziewczyny, która to, czego nie miała odwagi powiedzieć prosto w oczy, napisała siedząc wygodnie w fotelu i obrażając ... nas wszystkich. organizatorki, z blogerki i ze sponsorów spotkania. To nie post, i nie rzetelność, ale wiadro pomyj. Ciekawy obraz, dla ewentualnych reklamodawców. Nie dość, że obraziła wszystkich(!!) to jeszcze sama sobie "nasrała do gniazda" ... a tego nie da się tak łatwo sprzątnąć ... . Jestem w szoku. Jestem mega zniesmaczona jej podejściem do tematu. Nosz Cholera!

    Dziewczyny, zrobiłyście kawał dobrej roboty. Nie przejmujcie się tą notatką (bo postem nawet nie można tego nazwać). Zorganizowałyście mega imprezę dla cudnych mam i kobiet. I my to doceniamy. I chcemy więcej!! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :)
    Psy szczekają, a my jedziemy dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I chwała Tobie za ten post. Z resztą.."koleżance blogerce" poniekąd również ( jej) Dzięki niemu oddzieliłam ziarno od plew! i już wiem z kim NIE chciałabym się spotkać!

    OdpowiedzUsuń
  4. O w mordę! Nie byłam na spotkaniu, ale rzeczywiście te teksty nie wyglądają zbyt ładnie... :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Madziu Kochana tosz to B(L)OGINIE som, co nam małym rzuczkom do nich - z taką małą różnicą, że jak my się spotykamy to fajno jest :)

      Usuń
    2. Magda, gdy będę w Poznaniu zobaczysz, ze nawet z bloginiami można normalnie się spotkać.

      Usuń
  6. Ulllaaalllaa! Wpisu nie przeczytałam, bo dopiero tu o „aferze” przeczytałam. Ja byłam w Gdańsku i jestem zadowolona. Już nie komentuję samego faktu srania we własne gniazdo, bo tak to właśnie jest, ale język jakim się srająca posługuje to już wszelkiej krytyce podlega. Nie dość, że brak szacunku dla kogoś trudu i pracy, to jeszcze totalny brak szacunku dla człowieka. Ja myślę, że było tak: krytykująca myślała, że na Bóg wie co dostanie i się obłowi i po to przyjechała. Jak uznała, że zyski materialne są mniejsze od wydatków i wychodzi na minus, to wylała chorą frustcję. A takie spotkania są dla ludzi, a nie dla gifcików. Kurcze ja do Gdańska 160 km jechałam w jedną stronę, a tydzień wcześniej do Lublina prawie 500 w tą i drugie tyle w drodze powrotnej i nie szkoda mi ani zetki wydanej na drogę, na obiad czy nocleg. Przy okazji, tak jak Bożena napisałaś, mieliśmy z mężem i Heniem wycieczkę. I pojadę znowu, jak mnie zaproszą gdzieś i nawet kawę w termosie zabiorę :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. niestety po kolejnym obraźliwym tekście pod moim adresem zostałam zablokowana... a tak na marginesie nie mam czwórki dzieci rok po roku :) i nadal jestem dla nich czułą mamą... a dziewczynom podlizywać się nie muszę..bo zwyczajnie spotkanie mi się podobało i nawet brak kawy tego nie zmienił :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Buhahaha!
    Ludziom w dupach się przewraca. Powiem szczerze, że nie jarają mnie takie spotkania, ale chętnie wypiłabym z kimś kawę, piwo, cokolwiek bez specjalnej sponsorowanej imprezy. :-)
    No ale że takie coś miało miejsce, to nadziwić się nie mogę. Jejku, tyle razy widywałam się z ludźmi z netu. Szliśmy na kebab, każdy za siebie płacił i nikt nie marudził, że centralny w oddali paskudny i było ok. A tutaj, no brak słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotykamy się w stolicy bez sponsorów, wystarczy termin dogadać.

      Usuń
    2. Piszę się na takie spotkanie :p.
      A tak w ogóle bardzo mi przykro, że nie spotkaliśmy się w wawie. ; (

      Usuń
    3. Cholera z męża konta poszło. :P / Daria/MamaLoliPoli

      Usuń
    4. wpisuję się na takie spotkanie :))

      Usuń
    5. Daria, Karolina może Warszawa, może Płock :)

      Usuń
    6. Teraz gdy zobaczyłam blog i wpis o fantach i ten wcześniejszy z kawą to stwierdzam, że to trochę rozdmuchane. No bo z tą kawą nic nie było aż tak złego napisane. Opis fantów był przykry ale czy aż tak żeby kogoś piętnować? Poczytałam, przemyślenia poczyniłam. Nie tylko Agnieszka dała post w takim tonie. Czytałam jeszcze jeden podobny ale w wersji mniej hardcorowej. Na kolejnym blogu też było wspomniane coś o herbacie, więc.. może czas zagrzebać topór dziewczyny? Pozdrawiam ciepło i piszę się na spotkania w Wawie o ile będę mieć wolne i nie będą sponsorowane. :-)

      Usuń
  9. Po kiego grzyba w ogóle wymazałaś nick takiej gnidy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo bez zgody nie można podawać.

      Usuń
    2. Pani słoma z butów, vel Agnieszka, super wieśniaczki, sorry dzieciaczki

      Usuń
  10. Serio? Takie teksty leciały? Przykro mi, że oberwało sie organizatorkom, bo dały z siebie naprawdę dużo. Ja byłam w Poznaniu i było super. Przecież nikt nie mówił, że będzie wyżerka, mowa była tylko o torcie, więc trzeba było zjeść duże śniadanie. Cieszę się, że u nas nie było takich incydentów i miałyśmy naprawdę zgraną grupę dziewczyn, bardzo sympatycznych.
    I jeszcze pretensje o gifty? Hahaha to po co brała. No cóż autorka tych wyzwisk i sprawczyni kłótni już szans na żadne spotkania nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  11. Napisałam komentarz, chyba wcięło :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak właśnie kończą się losowania uczestników. Potem przychodzi ktoś niedo..jeb..any.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz tak bardziej zagłębiłam się w sprawę. To serio chodziło o to jedzenie i picie? Bo aż mi się wierzyć nie chce.
      Mama Diabełka

      Usuń
  13. Chyba wolałam czytać blogi bez tych spotkań czy sponsorów. Bo potem tylko zawiść, ąę i w ogóle. Z blogosfery mam kilka naprawdę wspaniałych przyjaciółek i poznałam je właśnie poprzez blog, poprzez czytanie ich postów, nie przez spotkania sponsorowane. Blogowanie traci magię przez takie sytuacje. A podobno ma być przyjemne :) Co do spotkania Bloginie - czytałam wiele pozytywnych opinii więc pewnie było super i tyle w temacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogerki spotykają się również bez sponsorów, wystarczy termin i miejsce dogadać.

      Usuń
    2. Bożena, wpadaj do Gdańska! Taaaaką Ci kawę zrobię <3

      Usuń
    3. Ja wiem o tym Bożenko, i takie spotkania właśnie wolę :)

      Usuń
  14. dla mnie szok. Jak można coś takiego napisać tak komentować zero szacunku dla innych zero poważania dla uczuć. Dla mnie takie komentarze takie wpisy są poniżej krytyki.
    Byłam w Poznaniu i było mega super i w ogóle dziewczyny tak bardzo się wystarały dla nas że jestem pełna podziwu. Tak zgranej ekipy na prawdę można pozazdrościć. mam nadzieję ze będę miała okazję wszystkie dziewczyny jeszcze spotkać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Sam wpis jeszcze bardzo mnie nie szokuje, no po prostu prezenty się nie spodobały.Gorsze są komentarze i to obrażanie. Jak można napisać do kogoś, że brak mu empatii, bo ma czwórkę dzieci rok po roku? Bo się nie zainteresowała co za tabletki bierze? Mnie też by to nie interesowało, bo to prywatna sprawa. A to dorosła kobieta czy pięciolatka? Jak się źle poczuła to mogła coś powiedzieć, poprosić jedną z organizatorek o coś co jej było potrzebne do poczucia się lepiej. Co do jedzenia, to chyba było wiadomo co będzie, że tylko ciasto? Można było podsunąć pomysł składki i zakupienia jakiś kanapek czy fajnej zupy na ciepło z restauracji. Lub po prostu licząc się z długą podróżą wziąć ze sobą kanapkę czy coś po drodze zjeść. Spotkanie powinno się oceniać za samo spotkanie, a nie za to, że się jechało drugie tyle co trwa spotkanie, bo to koszty osoby dojeżdżającej. Ja byłam na spotkaniu mam z Opola, składkę zapłaciłam i do tego jeszcze upiekłam wielkie ciasto, które później dziewczyny zabierały po kilka kawałków do domu. Nawet organizatorka wzięła, no jak mogła ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ehhhh szkoda czasu, nerwów, miejsca na blogach...
    Szczerze powiedziawszy, gdybyś o tym nie napisała, ja bym nawet nie wiedziała... Nie weszłabym tam, nie przeczytała... Przez to, że poświęcacie temu czas, szambo płynie niestety dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego bloga, wczoraj po otrzymaniu linku do wpisu poznałam, nie linkiję, bo to cheila burzy, o którrj jutro wszyscy zapomną, a staty lecą :(

      Usuń
  17. I jeszcze cebulki dostała, a się ogrodnictwem nie interesuje a hahahahaha
    biedna, jak mogły :)))

    Monia

    OdpowiedzUsuń
  18. No niestety, po takim strzele w kolano, to nie ma się co dziwić, że tej osoby, nie było stać na herbatę,
    bo kto by chciał z nią współpracować ? Ja jako właścicielka firmy na pewno nie.
    O stołach i krzesłach w atelier sklepów, też nie słyszałam :)
    Jak można napisać, że coś co się dostało, za darmo jest badziewiem ?
    Osobiście, gdyby skrytykowano mój wyrób, zażądała bym jego zwrotu.
    Mistrzyni robienia sobie złego PR. Kariery nie wróżę.
    Bożena, przepraszam, że piszę jako anonim, ale jako właścicielka firmy, nie powinnam używać tak kolokwialnych słów...ale ta osoba ( bo na Panią to sobie trzeba zasłużyć ), nie zasługuje w moich oczach na inne. Natomiast dla mnie jako fundatora, takie głosy, zarówno tej osoby jak i jej przyklaskujących koleżanek, dają pole do popisu, przy odmowie im zarówno współpracy jak i podarków, jeśli w ogóle ktoś się odważy je zaprosić na kolejne spotkania, W co wątpię. Do czego nie namawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Agnieszka chyba nie chciała źle, a się afera zrobiła. Ma dwa posty na temat spotkania, pierwszy ukazujący, że jej się podobało, drugi zawierający krytykę, oba czytałam. No w dyskusji ją poniosło w komentarzach, ale te przeczytałam dopiero tutaj. Wiecie co, tak sobie myślę, o jednej i o drugiej stronie i tutaj się nikt nie zachował ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czytam komentarze na temat Agnieszki i niektóre też są poniżej pasa. Czy ludzie w internecie nie potrafią inaczej wyrażać krytyki jak tylko się wyzywając i obrażając?

      Usuń
  20. To ja dałam te cebulki, te kartofle, te jabłka i te śliwki :) I poczułam się paskudnie, bo z serca i miałam nadzieję ( z jajem) obdarowałam dziewczyny, a tu takie `kwiatki`. I teraz powiem z pkt widzenia sponsora. Faktycznie to jest robienie kuku całej blogsferze parentingowej bo ja teraz się pięć razy zastanowię czy ryzykowanie takim czarnym PR-em mi się opłaca. Czy lepiej nie będzie dla mnie trzymać się od tego typu klimatów jak najdalej, a zainwestować w inne kanały promocji - w inne środowiska, których nie brakuje :) Proste. Ja to jestem mały pikuś bo ze mnie żaden sponsor. Ale angażują się w to większe marki. To strzelanie sobie w stopę taka forma wypowiedzi. Wydawało mi się zresztą, że takie spotkania są po to aby się spotkać, a wszystkie gratisy to taki bonus drugorzędny. Góra niesmaku. Zero klasy i zero kultury. I po co to w ogóle? Pozdrawiam Wszystkich Zadowolonych, ania - fajne ogrody

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, strasznie nam przykro, że padły takie słowa pod Twoim adresem.
      Nie zrozumiano nas, że główne pretensje miałyśmy o fakt wykpienia prezentów od sponsorów, którzy przecież zrobili to z dobrej woli. A potem poszła lawina.
      Trudno się nam zorientować co jest prawdą, bo pierwszy wpis, ze spotkania super, w drugim dowiadujemy się, że gifty nie takie, a w komentarzach, że i spotkanie do niczego.
      My krytykę przyjmiemy, natomiast nie pozwolimy na obrażanie firm, które podjęły się z nami współpracy i na pewno wyciągniemy z tego konsekwencje. Niestety, ale rzutuje to na cała blogosferę, a przecież jednym z założeń spotkania było otwarcie dialogu między nowymi markami a blogami, w celu dalszych współpracy.

      Usuń
    2. Ania, szkoda że z Gdańska nie jesteś :D Ja bym i dwie takie torby przygarnęła <3
      Pozdrawiam Serdecznie!!

      Usuń
    3. Ania to były najpyszniejsze ziemniaki ever! tylko cebulka mi gdzieś zginęła :( ale dziś przeszukam całe mieszkanie i ją odnajdę! i zasadzę! a w weekend zrobię słoikowy ogród!
      wiecie w czym jest problem? w oczekiwaniach, zależy kto na co się nastawi. Ja byłam nastawiona na poznanie fajnych dziewczyn i jestem bardzo zadowolona, bo takie właśnie poznałam! pewnie mi nie uwierzycie, ale dla mnie te wszystkie prezenty były zaskoczeniem, to było taki miły dodatek - nie coś, po co tam poszłam. Szkoda, ze tak wyszło. Do głowy by mi nie przyszło krytykować kogokolwiek! Na spotkaniu patrzyłam na dziewczyny i myślalam, że im się chciało podjąć całej tej organizacji, ze też znalazły na to czas, włożyły w to masę pracy i serca i co?

      Usuń
  21. poniosło ją to fakt.... ale mnie bardzie drażni usuwanie komentarzy...

    OdpowiedzUsuń
  22. I dlatego nie jeżdżę na takie spotkania. Wole spotkać się nieformalnie z blogerkami, które lubię, czytam i w których towarzystwie chce przebywać bez żadnych "darów losu" jak to nazywają i innych zobowiązań. Wtedy jemy co chcemy i pijemy co chcemy za swoje ))))

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziewczęta kochane :) zakończmy już burzę, aferę, przetargi czy jak to zwał.... Wiadomo - racja jest jak d**a, każdy ma swoją...:) Ja poczułam się urażona komentarzami - zostałam przeproszona... myślę, że jeden niezadowolony klient na tyle zadowolonych to niezły wynik. organizatorki spotkania mogą być dumne. Cieszmy się życiem :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziwnie się czuje, bo poszłam pierwszy raz na takie spotkanie.Odradzano mi, bo "jad" itd. Okazało sie naprawdę super.Takie fajne babeczki, dużo śmiechu, miłych słów. Nie obrażając sponsorów- ale miałam gdzieś co jest w siatkach.Zupełnie nie o to chodziło. I teraz po tak miłych wrażeniach dowiedziałam się, że wśród nas siedział ktoś tak mały i obłudny, kto w sposób pogardliwy ocenia innych (mnie z resztą też). Straszna postać, cyniczna,wyrachowana,pazerna i nudna (jak sama o sobie pisze). Dopóki widzę, że większość dziewczyn jest normalna to chyba nie zrezygnuje z kolejnego spotkania:) A o "tej" osobie rzeczywiście powinna nastać cisza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nie linkuję do wpisu-temat zamykamy.

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.