Skuteczny antyperspirant, czyli, jak rozprawić się z potem?



Nie ma nic gorszego od plam potu na ubraniu, gdy jesteś w miejscu publicznym. W sumie jest. Nieskuteczny antyperspirant, który nie dość, że brudzi ubranie, pozwala plamom ukazać się pod pachami, to jeszcze nie blokuje niemiłego zapachu.

Oczywiście, jak typowa kobieta-matka pracująca leżę całymi dniami w klimatyzowany pokoju, pachnę, odpoczywam, popijam wodę z cytryną... Wróć, bredzę z gorąca. Ganiam, jak pies wywieszonym językiem, jeśli mam czas i pamiętam dodaję cytrynę do wody, pocę się niemołosiernie, gdy moje dzieci pragną bym więcej energii włożyła w zabawę.

Czasem zdarza mi się ze wsi wyrwać na jakieś towarzyskie spotkanie. Wtedy należałoby jednak mieć w miarę wyglądające włosy, nieco podkreślone oko i nie walczyć z nadmierną potliwością (tak nie tylko ludzie z nadwaga się pocą, my nieco szczuplejsi również. Z doświadczenia wiem, że grubasyi pocą się bezwonnie, czego o sobie niestety nie jestem w stanie powiedzieć).

Moje hity walki z potem oparte wieloma latami eksperymentów:

- woda z cytryną (ponoć zmniejsza potliwość i przykry zapach potu)


- mydło PROTEX fresh- zawsze warto powalczyć z bakteriami (do 100u krotnego mycia rak w ciągu dnia również używam)


- Perspiblock (w tabletkach) faktycznie zauważyłam ograniczenie pocenia (nie stosuję go zamiast antyperspirantu, jak to pokazuje reklama).
 Do kupienia w aptece.


- antyperspirant w kamieniu- jest skuteczny, ponoć wydajny (z opakowania wynika, że starcza na rok), znalazłam wiele opcji takich naturalnych blokerów potu.
Ten do kupienia w drogeriach (mój w rossmanie), allegro.



Czego unikam w upalne dni?

- nie jadam nic z czosnkiem, żeby każdym porem skóry nie wydzielać go przez kilka dni
- staram się nie nosić "plastikowych" ubrań, żeby nie płynąć ;)
- ograniczam słodkie i mocno doprawione (po tym chce się pić, dużo więcej płynów, więcej potu).


*zdjęcia nie są mojego autorstwa, pobrałam je z internetu

CONVERSATION

11 komentarze:

  1. A ja wyjątkowo nie mam większego problemu z potliwością, nawet latem :) Zwykły antyperspirant w kulce styka. Za to moja gorsza połowa nadrabia za trzech ;) No ale wiadomo - w naturze wszystko musi się wyrównać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój małż ma słuszny gabaryt, a odnoszę wrażenie, że poci się mniej ode mnie.

      Usuń
  2. Wiesz, do tej pory myślałam, że tylko ja mam takie problemy. Stosuję bardzo mocne środki z apteki. Nic innego nie pomaga. Jedynym czasem kiedy się tak nie pociłam była ciąża... Wygląda na to, że u mnie to kwestia hormonalna?

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie chyba również, wcześniej przy anemi tak się pociłam, teraz badania w normie.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja używam ałun i sprawdza się super.

    OdpowiedzUsuń
  5. PolecAm Antidral - do kupienia w aptece, problem znika na długo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie polecam. Od tego cholerstwa zaczęły mi się okrutnie pocić... stopy! Nigdy czegoś takiego nie miałam - stopy wręcz ślizgały mi się w butach. Niestety, ale pot musi którędyś wyjść. Poza tym w pewnym momencie zrobiły mi się takie gule pod pachami - naprawdę porządnie się wystraszyłam. Generalnie nie polecam blokerów :/

      Usuń
    2. Już wspomniałam, ze antiodral mnie uczulał, tak samo etiaxil.

      Usuń
  6. Plamy to pół biedy ;) gorszy jest smród ..w banku,autobusie,sklepie! Fe!
    Antidral jest skuteczny,latem zawsze używam raz na kilka dni.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też pocę się intensywnie ale z tego co widzę jest to u mnie związanie nie tak bardzo z wysiłkiem fiz ale emocjami hehe Jeśli ktos naprawdę poci się intensywnie to te wszystkie any. można sobie wsadzić do t... Ja osobiści używam ałunu bo przynajmniej wiem że się nie podtruwam aluminium jak w przypadku większości tych środków. A tak w ogóle chyba najważniejsze żeby pot nie śmierdział a samo pocenie się jest rzeczą jak najbardziej naturalną , no ale w dzisiejszych czasach to już nawet spocić się nie można hehehhe pozdr

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.