Wadliwy model.

środa, 30 lipca 2014


               Znacie to uczucie, gdy na coś się napalicie, zdobędziecie to ostatkiem sił i resztką finansów, a potem zamiast się cieszyć z posiadania macie przed sobą wadliwy model? Zero gwarancji, choć na próbnej jeździe wypadł pozytywnie teraz się rozkraczył.

Okazało się, że mam taki egzemplarz przy sobie. Coś chrobotało, skrzypiało, zawodziło. Dopiero po 10latach zorientowałam się, że wadliwe to było od początku.

Ten egzemplarz to mąż. Zaraz gromy się posypią w stylu: "widziały gały, co brały", ale co tam. Może i widziały, ale faktów nie kojarzyły-pierwsze zaślepienie nie tak szybko mija.

Mój egzemplarz na pierwszym wyjeździe na Sylwestra dostał gorączki, takiej na bogato, 40 stopni. Trzy dni w łóżku spędził w towarzystwie podłego choróbska, potem wróciliśmy do domu.

Wyczekany urlop zakończył się permanentną staczką, przed następnym złamał nogę (nie przytoczę okoliczności), o numerze przez następnym nie wspomnę-nie obyło się bez pogotowia),w Grecji walczył z zatokami, teraz znów chory.

Mazury, pogoda, jak ze snu, chłop na gardło nie wyrabia, w gorączce majaczy. Dobrze, że chłop Jaskółki zdobył coś na gorączkę, bo mój musiałby się ratować czopkami dla dzieci, a przy jego masie chyba wszystkimi wraz z opakowaniem.

A ja głupia-naiwna myślałam, że to z dziećmi będzie problem. Tu, jak zwykle małżon się popisał. Jak to naprawić, bo karta gwarancyjna dawno minęła? Wasze też takie wadliwe, czy tylko mój jakiś wyjątkowy egzemplarz?



Znasz temat? Polub.

                                                

46 komentarze

  1. hahahhah moj tez taki trefny ale jak gwarancja siadła to tylko rzecznik praw konsumenta zgłoś zatajenie wad ukrytych i niech albo naprawią co zchrzanili albo nowy dzadzą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawią co schrzanili? Dobre :)))

      Usuń
    2. Naprawią albo nowy dadzą? Hmmm... No to już chyba do producentów trzeba się zwrócić, ale obawiam się, że w tym wieku to już raczej nowego nie wyprodukują ;) Pozdrawiam, Monika.

      Usuń
  2. Według starych wierzeń mężczyzna wkraczając w związek małżeński powraca do formy dziecka wymagającego wyjątkowej atencji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja głupia naiwnie wierzyłam, że wydorośleje.

      Usuń
    2. To nie tylko związek małżeński ich zmienia. Mam niemęża od 11 lat i wiem co gadam ;) Natury nie oszukasz...

      Usuń
    3. Gatunek męski wietrzy bezpieczną przytań i rozkłada się?

      Usuń
    4. Osiada na mieliźnie ;)

      Usuń
    5. Raczej idzie na dno, jak kamień.

      Usuń
    6. Achach, podobają mi się te porównania. Moje przytroczyłam do boi i się nie zapada ;)

      Usuń
    7. W sumie mój ze swoją oponą nie zatonie (taki bembzon po prostu każda woda wypiera;)

      Usuń
  3. "Znów się zepsułeś i wiem, co zrobię-zamienięęęęęę Cieeeeebie na lepszy model" ;)
    Mój ma tylko lekkie skłonności do przesady i muszę mu często uświadamiać, że z 37,5 da się żyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój, jak choruje to na bogato, 40temperatury, stranie i rzyganie w pakiecie, wypaca się jakby go wiadrem z wodą polewał.

      Usuń
    2. Mamy odpowiedź na pytanie co to: angina, takie miałam obawy 😞

      Usuń
    3. Taaaak. A mój jak ma 36.6 to ma już gorączkę :D Fakt faktem, że na co dzień ma 36.0, ale jak mi mówi że go rozkłada, i pokazuje termometr, na którym jest 36.8 to mam nieodpartą ochotę wybuchnąć śmiechem :D

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Hahaha ;) Jak przeczyta zapewne przyjdzie mi na piechotę wracać;).

      Usuń
    2. Czytał już, cytuję: "aleś mnie obsmarowała" ;).

      Usuń
  5. To sie chyba nazywa syndrom odstawienny. Od pracy rzecz jasna, chłop bez pracy żyć nie może to popada w stany chorobowe. Mój też tak ma. W 3 tyg. urlopu zaczyna jużsię depresja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jego pierwszy tydzień wolny. Obaczymy, co będzie w drugim.

      Usuń
    2. Miałam właśnie pisać, że takiemu po prostu urlopy powinny się nie należeć!

      Usuń
  6. te modele działają podobne, wymienisz na inny, a ten niby nowy również wadliwy się okazuje /Mariola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to to... tez tak mysle :-) to juz wada na poziomie genow jest..

      Usuń
  7. Buhahaha :-) Bożenko padłam :D
    Kocham Twoje poczucie humoru! :-)
    Jak tu zmieniać na lepszy model, kiedy na każdy gwarancja się kończy??? ;)
    Musisz na wakacje jeździć bez Męża :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można dokupić opcję przedłużonej gwarancji :P

      Usuń
    2. czy to coś da? :P
      odszkodowania nie będzie ;)

      Usuń
    3. Opcja przedłużonej gwarancji (Y).
      Kusząca propozycja Asiu :)))).

      Usuń
  8. Pomyśl nad zmianą nazwy bloga. Mamą po raz czwarty.... ONI są jak dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że niby facet rozwija się do lat trzech,a potem już tylko rośnie? Swoją drogą mój rośnie nadal...w szerokość;).

      Usuń
  9. Mój the best! Ale nie sprzedam, nie zamienię, nie oddam ;-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaj się gdzie go znalazłaś.

      Usuń
    2. Na studiach, chociaż on już studentem nie był, a ja tak ;-)

      Usuń
  10. Oni tacy są, kichnie, prychnie i obłożnie chory, zwłaszcza, gdy coś zaplanowane.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana im starszy tym więcej części zamiennych potrzeba, gwarancja niestety szybko się kończy... Pozdrawiam Magdalena :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeśli części zamiennych nie wyprodukują już bo model zbyt stary???

      Usuń
    2. zawsze znajdzie się mechanik "złota rączka"

      Usuń
    3. Już ja znam tych fachowców 😉

      Usuń
  12. Czego nie możesz zmienić to zaakceptuj albo zwyczajnie olej. Będzie Ci lepiej bez tego stresu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coekawe podejście, choć wsumi mam podobnie, nie stresuję sidę rzeczami, na ktore nie mam wpływu, tylkojak olać tski kwistki na KAŻDYM urlopie?

      Usuń
  13. Niestety, samo zycie, na kazdym urlopie trzeba sie siebie uczyc od nowa, co bywa dosc meczace :) Ale chory facet to jest katastrofa... Pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś po woli dochodzi do siebie na antybiotyku, ale dostał ultimatum, albo się zbiera do kupy, albo wracamy ;).

      Usuń
  14. O matko, dawno już powinien spadek przepisać ;)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.