MIKOŁAJKI

czwartek, 31 lipca 2014

Jesteśmy dzięki chłopu troszkę stacjonarni,
ale nie oznacza to, że nigdzie się nie ruszamy;).





























2 komentarze

  1. kocham Mikolajki! tyle lat cale wakacje tam spedzalam, brakuje mi tego i kombinuje, jak T. zaciagnac tam jeszcze w tym roku :) Udanego wypoczynku

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.