MIKOŁAJKI

czwartek, 31 lipca 2014

Wadliwy model.

środa, 30 lipca 2014


               Znacie to uczucie, gdy na coś się napalicie, zdobędziecie to ostatkiem sił i resztką finansów, a potem zamiast się cieszyć z posiadania macie przed sobą wadliwy model? Zero gwarancji, choć na próbnej jeździe wypadł pozytywnie teraz się rozkraczył.

Okazało się, że mam taki egzemplarz przy sobie. Coś chrobotało, skrzypiało, zawodziło. Dopiero po 10latach zorientowałam się, że wadliwe to było od początku.

Ten egzemplarz to mąż. Zaraz gromy się posypią w stylu: "widziały gały, co brały", ale co tam. Może i widziały, ale faktów nie kojarzyły-pierwsze zaślepienie nie tak szybko mija.

Mój egzemplarz na pierwszym wyjeździe na Sylwestra dostał gorączki, takiej na bogato, 40 stopni. Trzy dni w łóżku spędził w towarzystwie podłego choróbska, potem wróciliśmy do domu.

Wyczekany urlop zakończył się permanentną staczką, przed następnym złamał nogę (nie przytoczę okoliczności), o numerze przez następnym nie wspomnę-nie obyło się bez pogotowia),w Grecji walczył z zatokami, teraz znów chory.

Mazury, pogoda, jak ze snu, chłop na gardło nie wyrabia, w gorączce majaczy. Dobrze, że chłop Jaskółki zdobył coś na gorączkę, bo mój musiałby się ratować czopkami dla dzieci, a przy jego masie chyba wszystkimi wraz z opakowaniem.

A ja głupia-naiwna myślałam, że to z dziećmi będzie problem. Tu, jak zwykle małżon się popisał. Jak to naprawić, bo karta gwarancyjna dawno minęła? Wasze też takie wadliwe, czy tylko mój jakiś wyjątkowy egzemplarz?



Znasz temat? Polub.

                                                

KADZIDŁOWO-WŚRÓD DZIKICH ZWIERZĄT

poniedziałek, 28 lipca 2014

MAZURY 2

niedziela, 27 lipca 2014

Drugie Spotkanie Mam Blogerek w Płocku 2014

sobota, 26 lipca 2014


Wakacyjny niezbędnik-ratunku wyjeżdżam!

czwartek, 24 lipca 2014

Dwa dni do wyjazdu, zaczynam wpadać w panikę. Chęci do pakowania brak, pomocy znikąd. Czuję, że nasz wspaniały wyjazd na urlop może okazać się drogą przez mękę.


Wiem już jak przetrwać podroż z dzieckiem. Teraz zastanawiam się, jak ogarnąć nieskończenie długą listę rzeczy niezbędnych do zabrania?

Wioleta opowiada o apteczce, nie powielę tematu, zresztą sama skorzystałam z jej listy.

Wyjazd na urlop jest dla nas wytchnieniem, oderwaniem od spraw codziennych, ma być super, ma być leniwie, ma być idealnie. Oczywiście już podczas pakowania weryfikujemy swoje wyobrażenia, podróż je umniejsza do 10%, a pogoda robi w nich przewrót o 180 stopni.

Żeby nie rozczarować się wyjazdem i pobytem musimy zadbać w szczególności o komfort dzieci. Kilka lat temu średnia córka cały tydzień pytała z płaczem dlaczego TU mieszkamy? Ona chce do domu! Dlaczego zostawiliśmy domek i wyjechaliśmy?

By zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa musimy zabrać możliwie dużo rzeczy, z którymi kojarzy mu się dom. W naszym przypadku są to:

- pościel dziecka
- łóżeczko turystyczne (nasza śpi w nim od urodzenia)
- ulubiona podusia, pluszak
- własny kubeczek
- kocyk
- ręczniki (oczywiście nie musimy ich brać, większość hoteli/pensjonatów oferuje je swoim gościom tylko pytanie: w czym były prane i czy nie uczulą naszej pociechy)
- ulubione zabawki (nawet jeśli uzbiera się ich całe pudełko-tak, pozwalam dzieciom zadecydować, co zabierają)
- odpowiednie ubranka (jeśli wyjeżdżam na 7 dni przygotowuję po 10 zestawów ubrań na KAŻDĄ pogodę-nie ma opcji powiedzenia dziecku: "jest za zimno, za mokro, jest srak-nie wyjdziemy")
- pakiet butów na każdą pogodę
- wózek/rowerek/hulajnoga/rolki-w zależności od wieku (dziecko to stworzenie, które po 10 min pobytu powie: "NUDZI MI SIĘ")
- przenośne dvd (nie zawsze świeci słońce, ulubiona bajka złagodzi paskudny nastrój)
- gry planszowe (wersja podróżna)
- ulubiona książeczka (dziecko lubi mieć poczucie bezpieczeństwa-wraca do rzeczy, które zna)
- krem do opalania z wysokim filtrem i spraj łagodzący po opalaniu (nie ma opcji narażenia dziecka na poparzenia słoneczne)
- kapelusz/czapeczka -ulubiony dziecka (mamy ich bardzo dużo, dziecko zawsze upodoba sobie jeden i ten chętnie nosi)
- płyn do kąpieli, którego używa na co dzień i domowa gąbka
- własne sztućce pomogą maluchowi odnaleźć się w nowym otoczeniu i zawsze jest argument: "twój widelczyk chce cię pokarmić".


Kiedy kwestię, jak podnieść na duchu jedno z dzieci mamy załatwioną, powielamy schemat razy dwa lub trzy (w zależności od posiadanego potomstwa) i zaczynamy się pakować.

Żeby nie było nie porozumień z chłopem (a ZAWSZE są), dajemy mu pustą torbę każemy spakować to, co mu jest potrzebne. Oszczędza to późniejszych kłótni i pretensji : "nie spakowałaś mi". Za to z triumfem w głosie możecie zawsze spytać: "o! nie spakowałeś sobie?".

Bagaż własny (cholera, że to auto nie jest z gumy). Tak. Pakujesz zawsze za dużo rzeczy, tak pakujesz za dużo kosmetyków, tak pakujesz za dużo butów, tak-nie masz w co się ubrać.

Teraz moi drodzy wyciągam listę i życzcie mi powodzenia w pakowaniu.


         Polub przed podróżą.
                                                                 

Sałatka z grillowanym boczkiem i malinami.

wtorek, 22 lipca 2014

Zaskakujące połączenie szpinaku, boczku i malin.


- szpinak świeży
- grillowane plastry boczku
- cząstki brzoskwini
- maliny
- ser pleśniowy

sos:
-dwie łyżeczki miodu
-sok z połowy cytryny
-łyżeczka musztardy

Listki szpinaku układamy na półmisku na to układamy wszystkie składniki, przed podaniem polewamy sosem.

smacznego

atak agresywnego psa

poniedziałek, 21 lipca 2014

           
              Niedziela miała dać wiele radości i wspaniałego czasu. Zakończyła się na pogotowiu.
                                       Jada  na rowerze jest przyjemna i relaksująca, do czasu....

Wróciliśmy ze średnią od babci (tej drugiej). Tydzień poza domem, atrakcje miasta dla dzieci, nowa koleżanka.  Buzia się jej nie zamykała od opowieści (mimo, iż codziennie słuchaliśmy tego przez telefon)

Basen przed obiadem, potem wycieczka rowerowa. radość i zabawa niedzieli.

Zachmurzone niebo zniechęciło mnie do jazdy. Postanowiliśmy z maluszkiem zostać w domu. Babcia  z dziadkiem po tygodniu rozłąki z wnusią postanowili sprawić jej przyjemności i zabrać jednak na wycieczkę.
Odpowiedni strój miał być zabezpieczeniem na wypadek deszczu.

Jednak plany czasem się komplikują przy realizacji. Podczas spokojnej jazdy pojawiło się zagrożenie.
W stronę rowerzystów wybiegł z zabudowań duży pies. Cudem nie przewrócił Gaby. Babcia zaczęła krzyczeć widząc, jak on próbuje staranować wnuczkę, pies w ostatniej chwili przeskoczył przez bagażnik Gaby. Cofnął się i ruszył z powrotem. Babcia zeskoczyła ze swojego roweru i osłaniając wnuczkę sama została pogryziona.

Policja, pogotowie, sprawdzanie szczepień psa. Opatrzona babcia i bardzo zestresowana wnuczka.
Dziadek również był na tej wycieczce, ale to babcia była miedzy psem i Gabrysią zanim on zdążył zareagować.

Gaba nie mogła zasnąć, mówiła że jak zamyka oczy widzi go, myśli cały czas o tym.  Zamiast zrelaksowanego dziecka mam bardzo zestresowane. Teściowa naraziła siebie,  a obroniła mi córkę.

Zapraszam do polubienia
                                                     

podróż z dzieckiem-jak przetrwać?

niedziela, 20 lipca 2014

gdy on zdradza

piątek, 18 lipca 2014

jak zajść w ciążę?

poniedziałek, 14 lipca 2014


1.Seks.
Podstawowym czynnikiem sprzyjającym zajściu w ciążę jest choćby okazyjne uprawianie seksu. Ów seks powinien być raczej udany-przy najmniej dla niego. To, że tobie będzie dobrze nie ma wpływy na wynik pozytywny.

2.Impreza.
Najprościej i najszybciej można zajść w ciążę, gdy się nie chce. Jest to skuteczny i potwierdzony sposób.
Można np zrobić przerwę w antykoncepcji, zarzekać się, że nie chce się więcej dzieci lub, że wiek nieodpowiedni.

3. Para.
Klasyczna próba trafienia w dni płodne, nie przemawia do mnie,  łatwiej zabalować i dać się ponieść. Dobrze też na tej imprezie pilnować jednego partnera, by uniknąć potem dylematu.

4. Pozycja.
Jeżeli jesteście płodni, jak zajęcze pary macie pełną dowolność, jednak niektórzy muszą pokombinować. Nie zaszkodzi po udanym seksie podwiesić za nogi pod belką ukochaną, jak to miało miejsce w "Jańcu wodniku".

5. Kawa.
Jeżeli lubisz kawę, pijesz ją ze mną, dajesz się na nią namawiać, zrezygnuj. Nadmiar kawy nie sprzyja potomstwu. (Możecie na mnie zganiać nie powodzenia).

6. Chęć faceta.
W sumie niewielki ma wkład, ale warto spytać, czy on również chcę by seks miał konsekwencje. Dialog w tym przypadku jest szczególnie zalecany,

7. Anty stres.
Kolejnym czynnikiem wpływającym na sukces zachodzenia w ciążę jest pełen luz. Nie myśl, nie stresuj się, nie wyczekuj i tym podobne bzdury (ciekawe, czy facet, który to mówi sam próbował?).

8. Waga idealna.
Oczywiście musisz mieć też idealna wagę, każda nadwaga, czy niedowaga okazuje się oddalać cię od celu.
Możesz oczywiście ćwiczyć, gdy wciągnie cię step czy zumba i zaczniesz dostrzegać efekty zaraz okaże się, że musisz przerwać, bo jednak brzuszek rośnie.

9. Czas.
Kiedy wykreślisz już z kalendarza nieodpowiednie daty (szkoła średnia, studia, początek kariery, okres kredytowy, przeprowadzki, kolejne etapy kariery.... nie zapomnij, że potem nadchodzi czas menopauzy).

10.Detoks.
Ponoć należy zaniechać używek przy próbach. Nie wiem, nie sprawdzałam ;).



Próbujesz? Polub.

ANTYPORADNIK IMPREZOWICZA

sobota, 12 lipca 2014
                                       
                                                  Jako rodzic jesteś na nieustającej imprezie:
-zarywasz noce
-wciąż szykujesz coś do picia
-często sprzątasz, bo ktoś rzyga
-zdolności wokalne przestają mieć znaczenie i tak śpiewasz
-nie ma dla ciebie znaczenia czy jesz z talerza czy z podłogi
-twoja fryzura mówi wiele o tym co robisz.

Nadchodzi jednak taki dzień, gdy zostajesz zaproszona na imprezę.


W głowie układa ci się plan wkręcenia rodziców w pilnowanie dzieci.
Wychodzisz z chłopem, bez "ogonów".
Masz ochotę pić, śpiewać, tańczyć,
oczywiście ogólna sytuacji weryfikuje twoją rozrywkę.

Ostatni tydzień chorób dzieciaków dał ci popalić,
nie przespane noce nie pomogły.

Ok 23-ej zaczynasz zauważalnie dla innych ziewać
i marzysz o własnym łóżku.

Po powrocie to łóżko nie jest niestety puste, a rano
okazuje się, że twoje maleństwo wyspało się wcześniej niż planowałaś,
w skrajnych przypadkach w łóżku możesz zastać teściową.

Lubisz już mnie? Polub
                                                      



Krótki poradnik dla rodziców, jak imprezować:

-nie licz na zabawę do białego rana
-nie przespane noce dawno przestały ci się kojarzyć z rozrywką

-planujesz wypić morze wódki,
jednak już po drugim drinku gospodarze widzą, że ekonomiczny z ciebie gość

-cokolwiek byś nie zjadła poza domem możesz liczyć na niestrawność

-po mimo zaplanowanego stroju zmieniasz go tuż przed wyjściem,
bo temperatura spadła właśnie o 7 stopni,
oczywiście podstawowym czynnikiem zmiany stroju jest potomstwo,
które zazwyczaj niezwłocznie musi przytulić brudną buzię w twoje białe spodnie,
wytrzeć ręce w jasną spódnicę lub po prostu
ulać się na czarną bluzkę,
wyglądasz, jak wyglądasz

-całą imprezę prześladuje cię myśl o własnym łóżku

Przygotowałaś się? To miłego imprezowania.

SIEDEM GRZECHÓW MATKI

środa, 9 lipca 2014

 Jeżeli los obdarzył cię potomstwem, na pewno znasz te 7 grzechów:

1. LENISTWO.

Rano nie ma takiej możliwości, żeby zmusić mnie tuż po obudzeniu do logicznego myślenia.
Nie zrywam się, zwlekam z łóżka powłócząc nogami opędzam od potomstwa. Jeżeli potomstwo jest w moim łóżku przytulamy się od rana, jak wrzeszczy w swoim, wyciągam na podłogę i idę dalej (nie negocjuję z terrorystą o piątej tej rano!). Chcę spać!


2. UZALEŻNIENIE.

Kawa to podstawa. Nawet nie dlatego, że ma na nogi postawić, od tego mam uporczywy budzik zwany dzieckiem. Lubię kawę, piję kawę, zawsze mam czas na kawę (pijam raczej mrożoną, bo normalna mi stygła przez dwie-trzy godziny). Obecnie popijam zbożową lub żołędziową-migrena pozbawiła mnie kawy naturalnej.


3. IZOLACJA.

Sama chodzę to toalety. Większość matek chadza tam z "ogonami", albo siusia przy drzwiach otwartych. Ja nie. Pomimo drapania w drzwi, prób przedostania się przez dziurki w  drzwiach małej żmijki nie biorę jej ze sobą. Nie, bo nie-koniec.


4. EKSHIBICJONIZM.

Coraz sprytniejsza małpeczka zaczęła się rozbierać. Siedzi sobie moja laleczka w pięknej sukieneczce, a minute później golas (pampers, sukienka-zdjęte). Lata to to z goła dupinką po domu, wspina się na meble, sika na podłogę... Jest cicho, nie płacze, niech świeci dupskiem, mi nie przeszkadza, dobrze mi z tym.


5. BRAK UMIARU.

Gdy zaczynam się "pluszkować" z dzieciakami (każdy ma swoje określenie na intensywne zabawy z dzieckiem, koleżanka nazywała to "męczeniem kozy") tracę poczucie czasu, wiek i zyskuję dobry humor. Skaczemy po łóżku (przecież trampolina w ogrodzie to za mało), kotłujemy się poduszkami i łaskoczemy-bez umiaru.



6. SKRAJNY EGOIZM.


Uwielbiam słodycze. Mogę nie jeść nic poza nimi. Pominę obiad, zjem zamiast śniadania, może być na kolację-byle słodkie. Kupuję sobie osobną porcję, bo wiem, że jak nie dzieci to maż mnie objedzą, a dostarczyć sobie cukru MUSZĘ!


7. PERMANENTNY PMS.



Panie doktorze ciągle jestem wkurwiona, wszystko i wszyscy mnie wkurwiają, a najbardziej wkurwia mnie to, że wszystko mnie wkurwia, proszę mi pomoc!
- Czy próbowała Pani w jakiś sposób się wyciszyć, uspokoić, np. spacery w lesie, parku wśród śpiewu ptaków, spacerując boso po trawie, kontakt z przyrodą bardzo pomaga...
- E tam, Panie Doktorze - ptaki mnie wkurwiają, bo drą ryje, w trawie pełno robactwa, pajęczyny, gałęzie zaczepiają o ubranie, nie, nie, przyroda mnie wkurwia!
- To może inny sposób, np. kąpiel w wannie pełnej piany z aromaterapią, przy nastrojowej muzyce?
- E tam, Panie Doktorze, tego tez próbowałam piana mnie wkurwia, bo szczypie w oczy, muzyka mnie wkurwia, każda muzyka mnie wkurwia, ta nastrojowa najbardziej mnie wkurwia, a te olejki zapachowe, to dopiero wkurwiające, kleją się, lepią, plamią, nie, nie olejki najbardziej mnie wkurwiają!
- No dobrze, to może sex? Jak wygląda Pani życie seksualne?
- Sex !?
A co to takiego?
- Nie wie Pani co to sex!? No dobrze, zaraz Pani pokaże, proszę za parawan. Po chwili na parawanie lądują kolejne części garderoby: spodnie, spódnica, kitel, bluzka, biustonosz, majtki. Po kolejnej chwili słychać sapanie i wzdychania, wreszcie słychać głos kobiety:
Panie Doktorze, proszę się zdecydować? Wkłada Pan czy wyciąga, bo już mnie pan zaczyna wkurwiać!"
Cóż mogę dodać, poza tym, że poziom irytacji raczej ma u mnie tendencje wzrostowe.

 Podobne artykuły


Tu jestem, polubisz mnie?
                                                         

ROZMOWY Z CHŁOPEM 3

poniedziałek, 7 lipca 2014


Pierwsza (KLIK) i druga (KLIK) część rozmów z chłopem nastroiła mnie na stworzenie 
"seksu w wydaniu małżeńskim" KLIK
oraz

Ostatecznie cykl miał się ku końcowi, aż chłop wrócił z roboty:


-Tyyy, mam głupie pytanie.
-Dawaj.
-Wkładałaś mi może majtki do plecaka?
narożnik oplułam piwem
-Jakie majtki?
-No takie koronkowe.
....
-To chyba twoje majtki, bo jest jeszcze jedna opcja.
-??? Zanim coś powiesz zastanów się, bo się pogrążasz.
...
-No bo albo z koszulkami do roboty zawinąłem twoje majtki, 
albo....
koledzy zrobili mi głupi dowcip...


Ktoś? Coś z tymi majtkami?


Polub, choćby z litości ;)
                                                              

skarb matki

niedziela, 6 lipca 2014


Sernik na zimno-łatwy przepis

sobota, 5 lipca 2014

Sernik na zimno, prosty przepis:

-3 galaretki owocowe (jedna dopasowana do owoców, dwie dowolne)
-2 serki homogenizowane (waniliowe)
-miękkie owoce (truskawki, maliny, jagody,borówki lub z puszki ananas, brzoskwinia)

Bierzemy pojemnik najlepiej z pokrywką, nie musimy wtedy martwić się zapachem kiełbasy i sosu czosnkowego w lodówce. Wystarczy po lodach lub śniadaniowy.

Rozrabiamy galaretkę według przepisu, kiedy przestygnie wlewamy ją po pojemnika i dodajemy owoce,wstawić do lodówki, gdy stężeje, rozrabiamy dwie pozostałe galaretki w połowie wody podanej w przepisie. Kiedy ostygną dodajemy do nich dwa serki (można je zmiksować lub zmieszać trzepaczką. Wlać do pojemnika, odstawić do lodówki. Całkowity czas realizacji do dwóch godzin.

Smacznego.










Polub, jeśli lubisz słodkości.
                                                          

Rozmiar nie ma znaczenia!

piątek, 4 lipca 2014

Rozmiar na nie ma znaczenia. Nie jest to z mojej strony hipokryzja. Dla mnie ważny jest wygląd, możliwość maksymalnej eksploatacji, warunki zużycia oraz przedłużona trwałość stanu pierwotnego.

Zawsze starannie dobieram

PODRÓŻ Z DZIECKIEM

środa, 2 lipca 2014


       Macie ochotę osiwieć, wyłysieć, stracić zęby, nerwy oraz kilka paznokci? Cały pakiet strat gwarantuje wyjazd na urlop z dziećmi bez uprzedniego przygotowania.

Przed pomyśleniem o jakimkolwiek wyjeździe musicie się dokładnie przygotować. Nie liczyłabym na to, że rodzeństwo zajmie się sobą podczas jazdy, wręcz przeciwnie.

Jedno dziecko jest do opanowania, dwoje, czy troje toczy regularną wojnę.

Naiwnie liczysz, że starsza siostra włączy bajkę młodszej, a brat średniej przejdzie kolejny poziom w grze. Powodzenia w bujaniu w obłokach. Realna sytuacja jest taka, że po pięciu minutach masz dosyć tej jazdy. Mała drze się, bo kopnęła dvd i bajki nie ma, średnia walczy z grą, której nie ogarnia, a najstarszy ma w uszach słuchawki, a jazgot, jaki z nich się wydobywa, mógłby umarłego podnieść.

Jako sprytny rodzic ręką z gumy klikasz ok i bajka rusza, kuksańcem budzisz najstarsze dziecię, zastraszając szlabanem do 40tki, jeśli nie przyciszy TEGO i nie pomoże siostrze z tabletem.

10 minut ciszy- błogostan mógłby trwać, ale potomstwo zgłodniało. Wyciągasz te kanapczyny, przygotowywane pieczołowicie od czwartej rano i zaczyna się jazda.

-co to jest?
-ja chcę inną
-moja miała być z salami
-po co ta sałata
-dlaczego tak mało?
-niedobje (nawet najmłodsza cię docenia)

Spoko, jeszcze z głodu nikt się nie zesrał. Zgłodniejecie.

Godzina jazdy, jeszcze cztery.

-daleko jeszcze?

Do tego pytania należy się przyzwyczaić, gdyż jeśli się już pojawi, nachalnie będzie się powtarzać. Możemy ratować się zaklejaniem potomstwa przegryzkami typu prażynki, czy paluszki ku rozpaczy ojca, który przez dwie godziny auto odkurzał przed podróżą lub zacząć śpiewać z nimi piosenki.

-coś masz z głową?

A tak. Nie ta epoka. To za moich czasów śpiewało się piosenki podczas wycieczek.
Ludzie nie śpiewają, nie wierzycie? Całkiem niedawno wiozłam dziecko z rodziny, zaczęliśmy śpiewać, a ono patrzyło na nas przerażone-głosów nie mamy za pięknych, ale nie straszymy. Jej rodzicie nie śpiewają, nawet w aucie. A wieszcz pisał: "gdzie słyszysz śpiew tam wstąp, tam dobre serca mają..."

Dwie godziny.

Pytanie zaczyna padać zewsząd, bo jak powiesz: "daleko" jednemu, to drugie ma nadzieję na inną odpowiedź. Włączasz Hutosie ponownie (tak, ta bajka trwa nieprzerwanie 120 min), podpinasz pod ładowarkę tablet i dzieci mają się w co gapić. Masz w nosie, że to niewychowawcze, chwila ciszy ci się należy. Najmłodsza zasypia, najstarszy się budzi i pyta:

-daleko jeszcze?

Mała nie śpi, brat ja wybudził, średnia chce siusiu. Kiwasz się, wraz z pierwszymi symptomami choroby sierocej zasysasz kciuk. Cedzisz przez zęby, że zaraz się zatrzymamy.

Trzy godziny.

Parking, miejsce postoju, toi toi. Średnia odmawia wejścia do niego, sika na trawę, małej trzeba zmienić pieluchę, nie ma gdzie umyć rąk. Automat z kulkami zainteresował średnią, młody wraca do auta, słychać jazgot-znaczy muzykę.

Najmłodsza zasypia, średnia katuje kolejną grę, młody śpi ze słuchawkami na uszach. Dojeżdżamy-przetrwaliśmy.

Teraz najgorsze: za dwa tygodnie prawdziwa jazda na urlop. A ty jesteś gotowa/gotowy na wyjazd z dziećmi?


Lubisz już mnie? Polub
                                                        

pomysłowa mama

wtorek, 1 lipca 2014