matka dostojna (dojna) krowa

wtorek, 20 maja 2014
Monika Zawadzki, „Karmiąca” 2014

Karmienie piersią jest naturalne, jak upuszczanie moczu. Dlaczego obrasta nagle do rangi wynoszenia na piedestał? Kobiety-kobietom, matki-matkom ubliżają. Ja lepsza, ty gorsza. Ja cud-miód daję najlepsze, ty... dajesz paszę.

A co to kuźwa ma być ja się pytam? Jakiś plebiscyt na super-hiper mamuśkę? Jak matki na pewno nie idealne (nie oszukujmy się żadna z nas ideałem nie jest) zarzucają innym, że tamte gorsze?

Zadałaś sobie kiedyś pytanie jedna z drugą, dlaczego karmisz piersią? Bo masz możliwość, bo masz wybór, tak jak matka mm? Nie. Wiele z matek podających mm tego wyboru nie miało.

Johan Niclas Byström, Junona karmiąca Heraklesa, I poł. XIX w.


Nie wierzysz? Oto kilka przyczyn nie karmienia piersią:

- urodzenie wcześniaka
 jeśli mogłabyś do piersi przytulić swoje dziecko dopiero po miesiącu czy dwóch, każdego dnia budząc się ze świadomością, że możesz usłyszeć najgorsze mogło by ci  nie starczyć sił na walkę o mleko

- urodzenie dziecka z rozszczepem wargi
dziecko to zamiast ust ma dziurę, od pierwszego dnia karmisz je łyżeczką, dławi się wymiotując ustami i nosem-można stracić pokarm?

- dziecko nie potrafi ssać
 jesteście sfrustrowani, ty bezradna, dziecko głodne, oboje nieszczęśliwi-tracisz mleko

- dziecko agresywnie pogryzło ci brodawki już w pierwszej dobie
poród był koszmarem, leje się z ciebie, jak z zarzynanej świni, a twoje kochane maleństwo właśnie poodgryzało ci prawie brodawki,

- masz kolejne zapalenie piersi
wróciłaś do pracy (albo mas wspaniałą pracę, do której grzech nie wrócić, albo jak większość społeczeństwa masz kredyt na 150lat i musisz wrócić do pracy, rozłąka z dzieckiem wykańcza cię psychicznie, karmisz po powrocie do domu, nocą, w pracy niby ściągasz, ale nawał powoduje zapalenie-poddajesz się dla własnego zdrowia psychicznego i fizycznego

- dziecko wciąż chce wisieć na piersi
 czujesz się, jak dojna krowa, ani chwili samotności, dzień i noc pijawka na tobie wisi i domaga się karmienia-wymiękasz dajesz smoczek, butlę

- dziecko nagle się odstawiło
nie możliwe? możliwe, nawet kilkumiesięczniak potrafi definitywnie odmówić ssania piersi-z dnia na dzień zostajesz matką mm (tak ta matką, którą wyszydzałaś)

- przyjmujesz leki
 na stałe, po przeniknięciu do mleka mogły by zaszkodzić twojemu maleństwu-nie karmisz piersią

- tracisz pokarm z dnia na dzień
nie możliwe? możliwe, po silnym przeżyciu/stresie możesz stracić mleko-bezpowrotnie

- jesteś w ciąży
twój maluszek ma dwa miesiące, a ty znów jesteś w ciąży

- wybrałaś mm
dlaczego? a dlaczego nie?

wizerunek matki kobieta karmiąca Christophe Gilbert

Baby nie wynoście się na ołtarze za karmienie piersią i nie drwijcie z mam karmiących mlekiem sztucznym.
Choć może Chińczycy was zadowolą, po genetycznej zabawie jest już mleko ludzkie od krowy-nie pasza.

 
okładka kalendarza, fotograf-artysta Karol Liver

Nie musisz się zgadzać, polub.
                                                          

192 komentarze

  1. Święta prawda! Świetnie napisałaś :)
    I ja dziś na blogu w końcu napisałam co myślę.
    Ściskam ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Karmię piersią już 7 miesięcy. Aktualnie Hanisławie przestaję wystarczyć ja, cycuś służy już raczej do przytulania niż jedzenia. Karmię piersią ale nie za wszelką cenę. Matka butelkowa też może być dobrą matką. Na szkole rodzenia miałam koleżankę, która bardzo nie chciała karmić dziecka piersią. Powód? Pierwszego syna karmiła 3 lata. 3 lata wyrzeczeń, totalnej abstynencji i uwiązania. Matce też się coś od życia należy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziecko ma refluks i boi się ssać pierś - Steff sama się odstawiła w ciągu 3 dni - ze strachu nie chciała ssać, krzyki, histeria, zmęczenie, głód... Dziecko męczyło się 3mc o czym nawet ja sama karmiąc nie wiedziałam. Niestety często jest tak że te matki które chcą karmić to nie mogą i na odwrót... Każda matka robi wszystko co może najlepszego dla dziecka - nie wierzę że nawet świadomy wybór mm jest kierowany jako akt przeciw dobru dziecka... Ehhh...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam koleżankę (ś.p)) chora była na raka piersi w trakcie leczenia zaszła w ciążę mimo ryzyka urodziła niestety za parę dni po porodzie piersi obie usunięte! Pytam w czym ona gorsza była od matek karmiących piersią mniej kochała? Gorzej dbala? Była złą matką? Szlag mnie trafia na takie traktowanie matek które karmią butelką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyno, a Ty rozumiesz różnicę między "nie karmię, bo nie mogę", a "nie karmię, bo mi się nie chce, bo mi cycki obwisną, bo jestem leniwa, bo nie chciało mi się walczyć?"

      Usuń
    2. Ale i tak piszecie, że mm to pasza dla świń. To dziecko też tą paszę dostawało.

      Usuń
  6. nie kumam…. a kto się wynosi na ołtarze? Kamienie piersią owszem, jest normalne, tylko dlaczego dziwnym trafem zdecydowana mniejszosc kobiet karmi piersią? Moze wiec w dzisiejszych czasach bardziej naturalne jest karmienie butelką? Dobre pytanie. Szkoda również, ze w powyzszym tekscie zamiescilas wiele mylnych, nieprawdziwych informacji - mitów. np będąc w ciąży można spokojnie dziecko karmić nadal, o ile nie masz przedwczesnych skurczów. Kilkumiesiączniak się nie odstawia - co najwyżej z powodu najczesciej skoku rozwojowego odmówi przez max kilka dni ssania piersi. Trzeba przeczekać. Resztę wymienionych problemów - jeśli się tylko bardzo chce, MOŻNA przezwycieżyć i znam takie przypadki. Osobiscie nie oceniam matek butelkowych - wiele z nich mialo naprawde ciezkie przejscia i poprostu nie dalo rady. Nie mam prawa ich oceniac, bo nie wiem co sama bym zrobila bedac w ich sytuacji. Natomiast uwazam, ze to jest wielka szkoda, ze wiele kobiet lekka reke odpuszcza naturalne karmienie - to fakt. Opierajac sie na mitach, ze maja chudy pokarm, za malo pokarmu itd. Naprawde niwielki procent kobiet fizycznie nie jest w stanie karmic dziecka. Wiekszosc doswiadcza trudnosci, w ktorych nie dostaje komptentnej pomocy i sie poddaje. Tyle. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słowem nie wspomniałam o chudym pokarmie, mity powiadasz? powiedz to tym matkom, których to dotyczy

      Usuń
    2. Mnie zabroniono karmić będąc w ciąży poniewasz stwarzało to.zagrozenie dla maluszka

      Usuń
    3. MIty to te, które wymieniłam Bożeno. Np ten argument z ciążą samą w sobie, to mit. Matki, których to dotyczy, jeżeli CHCĄ karmić - zrobią wiele, mimo przeciwnosci. Podkreślam - CHCĄ na tyle, żeby się postarać, bywa, że bardzo bardzo mocno. Znam przypadki wręcz niesłychane takiej walki i uwazam, że są to kobiety godne podziwu. Przede wszystki matki z niektorymi wyżej wymienionymi przeciwnosciami powinny zwrocic się do doradcy laktacyjnego o pomoc. Jezeli ktos nie ma wiedzy, samozaparaci - odpusci. Zdaję sobie sprawę, że są przypadki kiedy naprawdę nie można karmić z różnych powodów (np z powodu zagrozenia ciazy, przedwczesnych skurczow, czy tez brania silnych lekow). Ale jest to mniejszosc. Wiekszosc problemow udaje sie rozwiazac, choc oczywiscie latwo mowic. Ja osobiscie mam duze zrozumienie dla matek po przejsciachz karmieniem. Mniejsze dla matek, ktore nie karmia z wlasnej woli, ale to ich dzieci, ich decyzja i nic mi do tego. Natomiast zdecydowanie bede wszystkim polecac karmienie naturalne i propagowac karmienie w miejscach publicznych - to powinno byc rownie naturalne jak wspolczesnie jest butelka.

      Usuń
    4. Pani Zuzanno nigdzie nie napisałam, że nie popieram karmienia piersią, proszę o nieczynienie gorszymi matek karmiących butelką.

      Usuń
    5. Niestety muszę Cię z błędu wyprowadzić. Jak bardzo chciałam i jak bardzo byłam uparta tak karmić nie mogłam. Pierwszy syn praktycznie odgryzł mi brodawkę i musiałam mieć ją przyszywaną (o krwi w mleku i bólu nie wspomnę), do tego antybiotyki, które uniemożliwiły ściąganie pokarmu z piersi mniej podrażnionej. Drugi syn piłby do upadłego ale śmierć Teścia spowodowała, że pokarm z minuty na minutę mi się zatrzymał, powrotna laktacja była a) bardzo mało treściwa b) zbyt późna, bo dziecko zdążyło się przez te kilka dni przyzwyczaić do wygodniejszego smoczka z butelki. Każda próba dostawienia go choć na chwilę kończyła się niesamowitym płaczem, a przy jego problemach z krtanią oraz przepukliną pępkową nie kazano nam ryzykować. To nie są mity. Proszę nie wrzucać wszystkich mam karmiących mm do jednego worka zwanego 'wygodnictwem', bo jest to niesamowicie krzywdzące. Pozdrawiam

      Usuń
    6. A ja nigdzie nie napisalam ze napisalas ze nie popierasz karmienia piersią - byloby to dość idiotyczne swoją drogą. I nigdzie nie skrytykowalam karmiących butelką. Jadzka - napisalam ze bywaja sytuacje naprawde trudne i nie do przejścia - ale wiekszosc taka nie jest. Wieksxosc jedt banalna i opisana w licznych ksiazkach i internetach. Choć dla matki zazwyczaj prosta i bsnalna nie jest. Szczególnie jak nie wie co robić. Jedna uwaga - malo tresciwy pokarm to mit. Mogło ci sie tak wydawac ale Naukowo udowodniono ze czegos takiego nie ma. Pokarm zawsze jest tresciwy. Moze sie wydawać cienki, lekki ale zawiera wszystkie niezbędne dziecku wartości.

      Usuń
    7. Niestety, ale napisałaś "Matki, których to dotyczy, jeżeli CHCĄ karmić - zrobią wiele, mimo przeciwnosci. Podkreślam - CHCĄ na tyle, żeby się postarać, bywa, że bardzo bardzo mocno' - więc odpowiadam - ja bardzo CHCIAŁAM, ale nie mogłam. Wymieniłam kilkanaście powodów dla których nie mogłam karmić piersią, odnosisz się do jednego. Wrzucasz takie matki jak mnie do niefajnego worka wygodnych kobiet, które wolą butelkę, bo jest łatwiej.

      Usuń
    8. Ale niedokładnie przeczytalas. Napisalam ze sa powody dla ktorych nie mozna karmic i nic sie nie da zrobic lub jest trudne. Drugi przyklad ktory podalas prawdopodobnie bylby do odratowania byc moze gdybys zasiegnela pomocy doradcy bo przerwa z tego co mówisz była niedluga i syn by sie przesawił. Woerze ze chciałaś, do zadnego wora nie wrxucam. Wyraznie zazmaczam ze szczegolnie mam zrozumienie dla matek ktore mialy problemy! Proszę serio o czytanie dokładnie - nikomu nie robie wyrzutów i nie mowie ze kazda matka ktorej nie udało sie karmic olala sprawe.

      Usuń
    9. Ja nie planowałam karmienia piersią. Uległam propagandzie butelkowej będąc w ciąży:) Dziecko samo zadbało jednak o karmienie. Ale było bardzo trudno. Prawie 24 h przy piersi, ból nie do opisania, poranione brodawki, strupy. Po tygodniu zaczęło być lepiej. Córa bardzo często przy cycu. Kilkadziesiąt razy dziennie. W wieku 18 mcy po kilka godz w nocy przy piersi, sporo karmień w dzień. Obecnie jestem w 5 mcu ciąży. Sutki bolą bardzo. Nie planuje odstawić. Widzę, ile dla niej znaczy cycuś. Gdybym nie zdobyła wiedzy, nie kontaktowała się z propagotarkomi KP dawno pewnie bym odstawiła. Wiele kobiet chce karmić, ale ulegają propagandzie butelkowej. Na każdy problem jest mm a nie odwrotnie. Proponuje poczytać statystyki. Są zatrważające. Ja uważam, że jest terror butelkowy zwłaszcza teraz jak jestem w ciąży.

      Usuń
    10. Zgadzam się z Zuzanną Niestety tekst propaguje dużo mitów :
      - urodzenie wcześniaka - to jest najgorszy mit moim zdaniem Właśnie wcześniaki szczególnie potrzebują mleka matki (kobieta produkuje mleko do ok 17 tygodnia ciąży - nie u każdej to widać więc większość kobiet o tym na wet nie wie, ale taka jest fizjologia) Oczywiście takie dzieci dostają to mleko sondą do żołądka, ale matka może sobie pobudzić laktację laktatorem
      - dziecko nie potrafi ssać - hm... na prawdę nie wiem jak to skomentować Gdyby ludzie jako gatunek nie mogli się nauczyć ssać to byśmy nie istnieli Moje dziecko nie umiało ssać za bardzo (do tego mega żółtaczka i ciągły sen) - walka przez 2 tygodnie Dziecko karmione po palcu moim odciągniętym mlekiem i teraz po półtora roku nadal się karmimy
      - tracisz pokarm z dnia na dzień - to jest fizycznie niemożliwe ! możliwe natomiast jest to że hormon stresu przyłącza sie do receptorów dla oksytocyny i CZASOWO blokuje wypływ mleka Relaks, odpoczynek i mleko dalej będzie lecieć
      - jesteś w ciąży - nawet lekarze opowiadają takie bzdury Ostatnio na wizycie u ginekologa położna, która jest dodatkowo doradcą laktacyjnym musiała dokształcać moją panią doktor (oczywiście tak jak pisała Zuzanna - są przeciwwskazania)
      - nagłe samoistne odstawnienie dziecka - najczęściej się zdarza w okolicach 8-9-10miesiąca życia kiedy rodzice dają dziecku w dużych ilościach jedzenie dodatkowe Wtedy takie dziecko jest już bardzo pełne i po prostu nie chce mleka Tutaj tez warto by walczyć z mitami - po skończonym 6 miesiącu życia wprowadza się dziecku powoli pokarmy stałe ale do roku głównym pożywieniem powinno być mleko a inne pokarmy powoli, po trochu Mleko zawsze będzie miało więcej kalorii i wartości odżywczych niż jakieś pire z marchewki
      I zgadzam sie z Anonimową nade mną - test terror butelkowy raczej Przy byle jakim komentarzu o KP jest atak ze strony kobiet karmiących MM
      Dodam tylko że nie mam nic przeciwko matkom karmiącym butelką - ich wybór Tylko wolałabym żeby te kobiety podejmowały świadome decyzje w oparciu o fakty (nie mity) i po konsultacji z dobrym doradcą laktacyjnym albo żeby po prostu powiedziały szczerze - "nie, nie chce karmić" Taką decyzję uszanuję bez problemu

      Usuń
    11. Droga Anonimowo osobo czy jesteś mamą wcześniaka?
      ,,Relaks, odpoczynek i mleko dalej będzie lecieć"? Podczas gdy Twoje dziecko jest na Intensywnej Terapii i walczy o życie jest czas i możliwość relaksu i odpoczynku? Powaga?

      Usuń
    12. Akurat prawda jest taka, że właśnie wcześniakom najbardziej potrzebne jest mleko matki - stąd banki mleka chociażby, jesli matka ma problem z odciagnieciem - sa glownie ptorzebne wczesniakom. W PRLu żona znajomego lekarza codziennie odciagala mleko (bo karmila swoje dzieci) i dawala mezowi zeby wzial ze soba na oddzial noworodkowy. zisiaj by to pewnie nie przeszlo.

      Usuń
    13. Dzisiaj się właśnie dowiadywałam jak to wygląda z bankami mleka kobiecego, bo bym ,,moim" mamuśko wcześniakowym taką alternatywę pokazała. Ale niestety nie wygląda to tak pięknie jak myślałam. :(

      Usuń
    14. Matko Prezesa - o relaksie pisałam w kontekście "tracenia pokarmu z dnia na dzień"
      Pisałam również o swoich początkach karmienia i z tego wynika że nie jestem mamą wcześniaka ale mam w rodzinie bardzo wczesnego wcześniaka (jak dobrze pamiętam 24tydzień i niewiele ponad 500gram) i jego mama pomimo stresu i wszystkich komplikacji karmiła swoim mlekiem przez rok Więc wiem że się da

      Usuń
    15. Ja nie piszę, że się NIE DA. Sama znam mamy wcześniaków, które dały rade, ale są w mniejszości i to wcale nie dlatego, że nie chciały. ;) Ocenianie więc wszystkich przez jeden pryzmat jest trochę nie fair. Naprawdę.

      Usuń
    16. "Opierajac sie na mitach, ze maja chudy pokarm, za mało pokarmu itd. " - Cytuję CIEBIE Zuzano. I tu się mylisz, że "za mało pokarmu to mit"! To, żaden mit! Niestety, ja walczyłam do 5 m-ca o jakiekolwiek karmienie. Córka się darła z głodu przy cycku, ja zakupiłam dwa laktatory w nadziei o zwiększenie ilości pokarmu, mase przeczytanych artykułów, radzenie położnej i co ? nic z tego! A ilość z dnia na dzień coraz mniejsza! Natura ma to do siebie, że nas zaskakuje. Nie mamy na nią wpływui lekarze sami są zadziwieni! Niestety nie raz spotkałam się z tym, ze ktoś powiedział, że truję dziecko... To tak jak powiedzieć, że niemożliwym jest urodzić się z dodatkowym palcem. Niestety zbyt wiele czynników wpływa na laktacje.

      Usuń
  7. sama mam troje dzieci córkę karmiłam krótko ok 8 tygodni powód? Ciąża kolejna! Środkowego syna nie karmiłam wcale totalny brak pokarmu od pierwszego dnia(też sie zdarza) za to małego karmiłam piersią 27miesiecy (Tak ponad dwa lata) i powiedzcie mi wedlog pewnych tworu jak mnie klasyfikować jaką jestem matką ?

    OdpowiedzUsuń
  8. brawo. Ja karmiłam mieszanie. 2 razy miałam cesarkę i za każdym razem mało pokarmu i dzieci szybko przechodziły na samą butlę. Nie rwałam sobie z tego powodu włosów na głowie a wręcz nie raz sobie chwaliłam sytuację bo gdy mąż mógł młodego nakarmić ja mogłam zrobić 100 innych rzeczy włącznie z wyjściem z domu. Gdy inne koleżanki były uwiązane. Inna sprawa że często słyszałam jako argument karmienia piersią- oszczędność. Fakt jest dużo taniej - ale ja słyszałam w tym sensie, jakby to była jedyna zaleta- nie zdrowie dziecka a oszczędność. Proponuję się zastanowić przed zajściem w ciąże czy w razie czego stać was na mm i wydawanie parę stów miesięcznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tez ostatnio coś wspomniałam o aferkach na blogu. ;)

    pięknie ujęte! pokłony.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja karmiłam pierwszego synka krotko 5-6 tygodni ,dlaczego??Bo nie miałam pokarmu,małe sutki,ciężki poród,komplikacjie i.t.d ,a drugiego karmiłam mlekiem z piersi 7 miesięcy ,ale odciągałam pokarm.:-)Jakie to ma znaczenie jakim pokarmem sie karmi??żadne!!!!!dzieciątko i tak urośnie zdrowo i szybko:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. KOCHAM CIĘ!!! Zapisałam się niedawno do grupy na FB "Rodzicielstwo Bliskości", które jak sama nazwa mówi wg. mnie jest rodzicielstwem które polega na byciu BLISKO z dzieckiem, a nie ZSZCZEPIENIU się z dzieckiem. Po paru postach wypisałam się z grupy. Dlaczego? No właśnie, bo np. nie karmię piersią. Wyobrażasz sobie, że jedna z Pań zarzuciła mi, że mój lekarz jest GŁUPI bo przy niektórych lekach można karmić piersią. K** nie mam się za miaru nikomu tłumaczyć z mojej choroby MUSZĘ brać leki, bo bez nich moje dziecko w ogóle nie będzie miało Mamy. Tak te leki przenikają do pokarmu. Nie, mój lekarz nie jest głupi. KAŻDA dosłownie KAŻDA Mama w tej grupie, która nie karmi piersią jest NAJGORSZA, NIENAWIDZI swojego dziecka, bo go nie karmi. Ach jaka szkoda, że mleko Mamy takie cudowne a co sekunda są wpisy, że mają chore dzieci, moje dziecko od 2 ms. jedzie na MM nie było chore ani razu, to samo dziecko mojej koleżanki i kolejne dziecko innej koleżanki. Ok, karmienie piersią jest super, ale to naprawdę nie jedyna metoda. We Francji nie karmią piersią (via "w Paryżu dzieci nie grymaszą") i też zyja nawet się dobrze mają. No jakaś masakra z tym karmieniem! Kocham Cię za ten post, myślę I D E N T Y C Z N I E. Matki powinny się wspierać, a nie oskarżać i wzajemnie dołować. Dodam jeszcze, że ja jestem ZŁĄ matką, bo moje dziecko woli spać samo w łóżeczku, bo mu tak wygodniej i ma więcej miejsca a lubi się rozwalać niż z nami. Powinnam je ZMUSIĆ, bo tak dla niego LEPIEJ (te Mamy to wiedzą!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. potrójnie zła matka przytula-moje też śpią same ;)

      Usuń
    2. Na to wychodzi ze ja tez jestem mega zla matką bo moj syn wcześniak z 27tc byl karmiony sciaganym pokarmem przez pobyt w szpitalu czyli 84dni i naprawde CHCIALAM dłużej tylko ja nie miałam pokarmu nawet po lekach na zwiększenie laktacji i uwierzcie wszystkie mamy krytykujace ze wolałabym donosic syna do 40tc i karmic ile wlezie ale takie czasem jest życie. Moj syn na mm tez nie choruje mimo wczesniactwa a od początku a ma 20m spal z nami pol nocy ma swój pokoj i tam śpi

      Usuń
  12. to nieprawda, że będąc w ciąży z drugim (lub kolejnym) dzieckiem traci się pokarm. Swoją starszą córcię (2 letnią) karmiłam przez cały okres ciąży. Karmienie piersią lub podanie mleka modyfikowanego to dobrowolny wybór każdej matki. Przecież ona sama wie co jest najlepsze dla jej dziecka. A tak na marginesie to autorka tego bloga mówi, żeby nie szydzić z matek karmiących mm, a sama to robi w stosunku do matek kp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowa pani Ewo w którym miejscu napisałam, że w ciąży traci się pokarm?
      Jedna z takich matek ciążowokarmieniowych skomentowała dlaczego nie karmiła.

      Usuń
    2. W przypadku zdrowej ciąży ok można ale w przypadku zagrożonej? Wręcz zabronione! I nie sadze ze Bożena szydzi z matek piersią karmiących piersią bo sama niedawno karmiła tu chodzi raczej o to żeby nie doprowadzać do stwierdzeń ze ta co kp to idealny ideał a ta ideał o podaje butle to ma w niej cyjanek conajmiej !

      Usuń
  13. Swiete slowa!!! Ja mimo ze tak bardzo chcialam karmic to nie moglam...corka wczesniak,podawali jej szczykawka pokarm przez kilka dni zanim ja dostalam,a jak dostalam to placz-jej i moj,nie umiala ssac,kapturki nie pomogly,pielegniarki na sile ja dopychaly a ona nic...odciagalam wiec dzielnie 2msc...podawalam butla,zapalenie piersi meczylo,wstawanie nocne rowniez by na swiezo odciagnac i podac..czesto maz odciagal bo juz nie mialam sil bo mialam laktator reczny..a w koncu pokarm zaczal zanikac gwaltownie,a mala potrzebowala go wiecej...i idac teza matek idealnych ja bylabym gownia.na matka za przeproszeniem bo i nir karmialam i nie rodzilam naturalnie bo musieli ciac by uratowac duszace sie dziecko msc przed czasem...ale ja sie czuje dumna,mloda matka ktora ma kochana i madra 5latke osiagajaca sukcesy :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Karmienie piersią jest naturalne, jak upuszczanie moczu."
    Bożena, jestem bardzo zniesmaczona tym postem... oraz ogromne czuje rozczarowanie tym, że podajesz nieprawdziwe informacje dotyczące przyczyn braku możliwości karmienia piersią...
    przykro mi po przeczytaniu tego, bo to godzi we mnie - ale wiem, to mój problem i jakoś sobie z tym poradzę, ale ogółem napiszę: nie lubię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co najmniej połowa sytuacji, które opisałaś to są sytuacje do uratowania. Myślałam dokładnie tak samo 5 lat temu kiedy mi nie wyszło, ale dziś po poszerzeniu wiedzy nt. laktacji wiem, że źle myślałam. I wiem, że nie mogę winić siebie, tylko raczej osoby, które mnie otaczały i powinny się znać i pomóc mi, a nie pomogły (począwszy od szpitala, skończywszy na opłaconym doradcy, który też niestety popełnił błąd) i większość kobiet, które nie karmi z powodu wyżej wymienionych powodów to są właśnie kobiety, które nie otrzymały należytego wsparcia. Dlaczego? Bo położne i pediatrzy mają zajęć o laktacji 1 i 3h (nie pamiętam kto ile, ale takie to są ilości), więc tyle co nic i autentycznie większość z nich po prostu się nie zna, powiela mity i udziela złych rad. Taka jest smutna prawda. Ale dlatego nie powinno się właśnie puszczać tych poglądów dalej w świat, bo nijak się mają do faktów naukowych i aktualnej wiedzy dotyczącej laktacji. Nie neguję WYBORÓW, bo każdy ma prawo ich dokonywać, ale zamiast wmawiać matkom, że może się przytrafić, że nie będą w stanie wykarmić własnego potomstwa (co w naturalnych sytuacjach bez ingerencji w fizjologię zdarza się naprawdę rzadko - inaczej żaden gatunek i ludzkość także, by nie przetrwała), lepiej powiedzieć o tym gdzie szukać pomocy. A szukać można u doradców laktacyjnych (medycznych) i promotorów karmienia piersią (niemedycznych) z Centrum Nauki o Laktacji lub międzynarodowych konsultantów laktacyjnych, są to osoby po wielogodzinnych szkoleniach. Wśród medyków są min. pediatrzy czy ginekolodzy i tacy wiedzą, że co najmniej 3/4 leków można brać przy karmieniu (mimo dupochronów na ulotkach) i takie leki przepiszą z czystym sumieniem, a wiadomo, że można bo są dane i badania, które można znaleźć na zagranicznych stronach (np. Lactmed) czy w polskim Laktacyjnym Leksykonie Leków, ale tam tylko część jest przetłumaczona. Pozdrawiam, życzę powodzenia na wybranych ścieżkach :)

      Usuń
    2. Hakuna - całkowicie się z tobą zgadzam
      WYBORY jakie podejmuja kobiety to ICH sprawa Ale warto walczyć z mitami, w które ten tekst obfituje

      Usuń
  15. Karmiłam piersią może półtorej miesiąca. Mam płaskie brodawki więc musiałam karmić przez kapturki (strasznie to uciążliwe ale karmiłam). Niestety mała tak mocno ulewała, że lekarz nakazał odciąganie laktatorem kilka mililitrów, zagęszczanie Nutritonem i przystawiania do piersi. Bez jaj!!! Robota głupiego!!! No nic, podjęłam decyzję o odstawieniu małej od piersi i zaczęłam odciągać pokarm. Robię to do teraz, a Eliana kończy jutro 6 miesięcy. Czy czuję się gorsza? NIE!!! Jestem szczęśliwa, że mam możliwość przez tak długi okres odciągać mleko ale gdybym nie mogła, to świat też by mi się nie załamał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja to miałam jedną brodawkę płaską a drugą wklęsłą - nie rozumiem w czym to ma przeszkadzać???? to przecież jest jakiś MIT

      Usuń
  16. Tez nie lubie. Polecam douczenie sie. I zaprzestanie oceniania matek karmiacych piersia. Wlasnie tak bo w Pl niestety mamy terror...butelkowy. Ten post to proba taniej sensacji. Poziom zenujacy. Katarzyns

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie :) też nie lubię

      Usuń
  17. Hahahaha! Na kolejnym spotkaniu masz u mnie piwo za poprawienie mi wieczoru! :D

    Pozdrawiam matki z ,,Karmiące cyce na ulice" jesteście wielkie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już raz miałam u ciebie kawę, a wiemy dobrze, jak kawa na ciebie działa, mam się bać?

      Usuń
    2. Ej. Teraz mi się Eurobiznes przypomniał. Wtf?! Dlateczego nic nie mówiłaś?! :D

      Kiedy będzie kolejny raz?

      Usuń
  18. Ejmen! Siostro! Uściskam Cię za ten tekst już w sobotę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie będzie, bo będę nad morze, ale uściskajcie się za mnie okej? :D Tylko nie zapomnijcie. :D

      Usuń
    2. uściskaj morze ode mnie <3

      Usuń
  19. Odbija mi się jak czytam takie przepychanki słowne matki kp kontra matki butelkowe.Cholera dziewczyny wszystkie jesteśmy matkami, kochamy swoje pociechy najbardziej na świecie po co to wszystko? Mam wrażenie że tworzą się mafie i każda walczy o to by jej zdanie było naj.

    OdpowiedzUsuń
  20. Aż się nie chce komentować osoby, która bardzo pobieżnie podeszłą do tematu.....

    OdpowiedzUsuń
  21. nie kłoćić się ok - ale też nie szerzmy nieprawdziwych opini.
    wszelkie mity obalą doradczynie ekatcyjne - ich wykaz ozna znaleźć na stronach interetowych, jeśi ciężko Ci szukać - proponuję fb i kwartalnik laktacyjny. bomba wiedzy w pigułce.
    jeśli blogowo - hafija.pl także wyjaśni wiele nieścisłości.
    jeśli chcesz sięgnąć po książkę - polityka karmienia piersią - zapewne uzmysłowi Ci dlaczego myślisz tak a nie inczej. a wielu tu komentującym - dlaczego mają takie a nie inne zdanie. pozdrawiam, Justyna

    OdpowiedzUsuń
  22. 80% tego, co tutaj wymienione przytrafiło mi się po porodzie. Walczyłam, przetrwałam, karmiłam. Bo chciałam i to bardzo. Ale spoko, mogę zrozumieć matki, które nie chcą karmić. Tylko ja uważam, że się da. Bo jestem tego najlepszym przykładem. Dodam też, że moje dziecko miało wędzidełko, a ja zapalenie kanalików mlekowych. Czyli całych piersi, nie sutków. Uratował mnie lek, którego nie przepisują w Polsce, bo nie ma badań zrobionych przez producenta. Ale jest jedno badanie opisane w brytyjskiej literaturze, dlatego angielska lekarka mi przepisała ten lek. Wyłam z bólu, przetrwałam, wyleczyłam się. Karmiłam rok. Bo chciałam. Wszystko wychodzi z głowy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja uważam, że owszem są sytuacje, kiedy matka nie może karmić, ale z tym odruchem ssania to tez nie do końca tak. Od momentu kiedy położne dały mi go na brzuch przez ponad tydzień była walka o cyca. Położna, która odbierała poród stwierdziła, że w ponad 30 letniej karierze nie widziała, by jedno-dwu dniowe dziecko tak się rękami zapierało i wzbraniało od cycka :D Młody się urodził z potworną żółtaczką, więc dodatkowo leżał w inkubatorku, a ja miałam z nim ograniczony kontakt. Po 3 dniach miałam nawał pokarmu, wykarmiłabym cały szpital i jeszcze kolejny w województwie, a ten cholernik dalej nie chciał ssać. Próbowałyśmy na kapturki, glukozę i inne cuda wianki. W końcu po 5 dniach położne skapitulowały i zaproponowały butelkę.Owszem zgodziłam się, ale pod warunkiem,że w butelce będzie moje mleko. I tak siedziałam nad inkubatorem dzień i noc i doiłam się, czasami po 150ml na raz :) Zaparłam się i powiedziałam, że zostaję w szpitalu do momentu, aż młody nie zatrybi i nie nauczy się ssać. W noc przez planowanym wypisem, zaniepokojona położna przyszła do sali, bo za cicho było (jak próbowałam przystawiać do piersi, to było darcie na cały szpital :) Młody wyczuł moja desperację i w końcu załapał :) A jak załapał, tak ciągnął 9 miesięcy, leżąc czasami i 2 godziny przy piersi, zasypiając na kilka minut i dalej ciągąc. Nie oceniam innych matek, bo sama szczerze mówiąc trochę odetchnęłam po tych 9 miesiącach, ale ja słyszę koleżanki, które "ubolewają" nad tym, że karmiły tylko 2 tygodnie, to się zastanawiam, co sobie myślały paląc fajki, paczkę dziennie przez 9 miesięcy i już godzinę po porodzie....

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja tu żadnego oceniania ani matek karmiących piersią, ani mm nie widzę. Widzę natomiast kolejny tekst o karmieniu, które ostatnio zasypują internet. Zrobiła się z tego niezła wojna i matki matkom wzajemnie skaczą do gardeł czego nie jestem w stanie pojąć. Mi osobiście tekst podoba się bardzo i zdecydowanie popieram zdrowe podejście do sprawy. A, że nagonka na mamy karmiące mm w Polsce jest, też niestety muszę się zgodzić. Mam szczerą nadzieję, że będę miała możliwość karmić piersią po urodzeniu Tośki, ale jak to się potoczy nie wiem, wiem natomiast jedno - jeżeli mi się uda na pewno nie będę krytykować mam, które karmią mm, nawet jeśli był to ich wybór, a karmić piersią po prostu nie chciały.
    Pozdrawiam i zakończmy w końcu to wojowanie, bo czy na prawdę najważniejsze jest to JAK się karmi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamo Tosi jesli chcesz karmić piersią to będziesz Wszystko siedzi w głowie Ale jeśli podoba ci się ten tekst tzn zę masz jeszcze duże braki na temat KP i powinnaś doczytać, porozmawiać z kimś kto WIE Bo ten tekst to w większości nieprawda i szerzenie mitów które właśnie przeszkadzają w karmieniu piersią

      Usuń
  25. Właśnie doszłam do wniosku że czytanie że zrozumieniem stanowi tu nie lada problem na mój gust ten post nie broni ani kp ani mm poprostu ostatnio pelno wpisów na temat złych matek z butelką. Co do porównania karmienie a upuszczenie moczu też wielkie zgorszenie a czy nie chodzi autorce o fizjologię? Kto komu dal prawo oceniać co dobre a co zle ? Kobiety opamiętajcie się wy macie kochać dzieci a nie uzasadniać światu jakie to naj jesteście

    OdpowiedzUsuń
  26. Sama karmię piersią i bardzo się cieszę, że mi się udało. Mimo braku pomocy, kompletnej nieznajomości tematu i irytujących uwag otoczenia o chudym mleku, i gapienia się w mój dekolt jak sroka w gnat ( nie lubię! nie wywalam cyca na wierzch publicznie, jakoś nigdy nie było sytuacji, żebym musiała to robić, grunt to dobra organizacja, a jednak w rodzinie znalazły się osoby, które mi notorycznie do pokoju właziły popatrzeć sobie, bo to takie słodkie ) robiłam swoje i wiem, że dla mnie to był najlepszy wybór. I mimo, że poród cc, że nie od razu pozwolono mi karmić syna, że prawdopodobnie dostawał butelkę, że brodawki pękały i lała się krew, udało mi się i karmię jedenasty miesiąc. Ale w życiu by mi do głowy nie przyszło, żeby skrytykować inną mamę, że piersią nie karmi. Ja mamy karmiące mm podziwiam, bo to na pewno nie jest łatwiejsza droga. Jak pomyślę, ile czasu trzeba, żeby te butelki przygotować, mieszankę zrobić i dopiero karmić, a jak mnie jest łatwo, zwłaszcza nocą, bo tylko podniosę koszulkę i śpię dalej, to naprawdę szacunek. I zupełnie nie rozumiem tego ujadania jedne na drugie. Czy naprawdę to ma jakieś znaczenie? Ważne, żeby dziecko w ogóle jadło. I żeby było kochane. A to jak to będzie realizowane, to indywidualna sprawa każdej mamy. Lubicie, jak się Wam ktoś wtrąca? Nie? To same tego nie róbcie. Bo jak Kuba Bogu...

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszystko się da, tylko trzeba chcieć!!! Skoro kobieta nie będąca w ciąży potrafi SAMA bez leków wywołać w sobie laktację, to dlaczego miały by w karmieniu piersią przeszkodzić akurat płaskie brodawki. Wszystko jest w głowie!!! Przechodziłam i płaskie brodawki i nierozwinięty odruch ssania i zapalenie piersi, pokrwawione i pogryzione brodawki. Wszystko da się "obejść", tylko do tego potrzebny jest spokój, cierpliwość i CHĘCI :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przechodziła urodzenie wczesniaka... wiec nie pisz ze wszystko się da tylko chęci trzeba...kurna jak czytam takie glupie tępe i proste komentarze to mnie trafia wszystko wiedzące mamusie.

      Usuń
    2. I jeszcze dziecko przy sobie. ;)

      Usuń
    3. Wszystko się da,zgadzam się z KP !!!
      Maryja też jako dziewica urodziła syna - wszystko jest możliwe!
      Więc wy matki siłą woli powinnyście sobie naprodukować mleka,uwypuklić brodawki i pokonać inne przeciwności,które Was spotkały !!!

      Wszystko się da...tylko na głupotę, arogancję i brak uszanowania dla drugiego człowiek nikt lekarstwa nie może wynaleźć od XXI wieków.

      MW


      Usuń
  28. Szykanuje się matki karmiące butelką choć nie każda miała okazję karmić piersią (z różnych przyczyn). Kiedyś gdy byłam u doradczyni laktacyjnej o poradę bo denerwowało mnie jak mała ssała w sumie 40minut 2 piersi i tylko na leżąco co mnie bardzo denerwowało to usłyszałam: LEPIEJ DAĆ BUTLĘ Z MIŁOŚCIĄ NIŻ PIERŚ ZE ZŁOŚCIĄ ale niestety mój mały cycoholik nie tkną butli i karmiłyśmy się po 40 minut do 10m.ż. a teraz lada chwila ma 1,5r i nadal cycka ale już tylko14minut na dzień dobry i dobranoc

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja nie karmiłam piersią bo nie chciałam się dręczyć i tyle. Ale widzę trzeba mieć leki, raka albo amputację piersi na wytłumaczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to to! Ja tak samo! Miałam początkowe trudności - do przejścia? Oczywiście! Ale wybrałam mm, bo dzięki temu ja i córcia byłyśmy spokojniejsze i bardziej wyregulowane :) Jestem zadowolona, ona też i git. Nie chodzi o szerzenie mitów, ani wmawianie, że mm jest lepsze. Chodzi o to, żeby osób, które WOLĄ karmić mm nie szykanować i nie szufladkować jako złych matek.

      Usuń
  30. czytam to Wasze wymądrzanie na temat wyższości karmienia piersią nad butelką i żal...urodziłam naturalnie...pokarmu nie miałam przez 3 dni...w szpitalu twierdzili, że nawet siara wystarczy, tej też nie miałam, mało brakowało, a zagłodziliby mi dziecko...po 12 godzinach od porodu cukier dziecka spadł poniżej 25 i panika szpitala...i tylko dlatego, że szpital naciskał na kp...potem w domu walka o każdą kroplę pokarmu...godziny spędzone z laktatorem, bo dziecko po minucie ssania ulewa, zasypia, waga spada...mimo regularnego odciągania pokarmu mało...męczyłam się 3 miesiące ..tak męczyła, bo godzinę ściągałam mleko, potem 2 godziny przerwy i znów...moje dziecko ma rok..nigdy nie chorowało, wspaniale się rozwija...i nie ssało piersi!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. nie nie nie przekreślam matek karmiących mm. Tak jak nie przekreślam matki, która swojemu dziecku daje do picia coca colę i podsuwa mc donalds na obiad. To też forma odżywiania. Dla mnie na równi z mm. Przetworzone żarcie dla mas. I tyle. Jak ktoś oglądał dokument "Super Size Me" to wie że na mc'd można normalnie egzystować. Ot ludzka natura, jesteśmy wszystkożerni. Jak ktoś nie łapie różnicy między jedzeniem w mc'd a prostym, nieprzetworzonym to dla niego mm to mleko jak mleko i czym sobie głowę zawracać? Dla mnie wybór jest oczywisty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli rozumiem, że po cc ze względów medycznych nie z powodu mojego "widzi mi się", gdzie moja córa urodziła się z wiotka krtanią i odruch ssania po prostu u niej nie istniał, a ja miałam tyle mleka co kot na płakał i mała musiałaby ssać z ogromnym zacięciem, powinnam była po prostu przykleić małą taśmą do cycka i powiedzieć jej albo zaczniesz ssać albo padniesz z głodu! Nie mogę przecież źle wyglądać w oczach innych wspaniałych matek, które karmią naturalnie. Paranoja... odciągałam pokarm przez miesiąc, ale każdego dnia była to dla mnie tortura, kiedy po 40 minutach z obu piersi odciągałam ok 10ml. Jeśli nie byłaś w takiej sytuacji nie oceniaj negatywnie innych matek i na prawdę nie czuję się gorszą matką, ba jestem najlepszą matką jaką mogę być, a moje dziecko innej już miało nie będzie. Piszesz, że dla Ciebie wybór jest oczywisty... a co jeśli tego wyboru pomimo starań po prostu nie ma? Matka jest zła z definicji, dziecko trzeba jej zabrać czy jak? Twoja wypowiedź to właśnie wspomniany laktateroryzm i tyle...

      Usuń
  32. O ! I za to Cię Bożenko kocham :D

    OdpowiedzUsuń
  33. A mnie się ten post nie podoba,ze względu na to w jakim tonie jest napisany. Czuję się zniesmaczona, bo właśnietrn artykuł odbieram na atak na matki karmiące piersią. Ja nigdy nie uważałam,że matki karmiące mm są w czymś gorsze lub lepsze, zgodzę sie z tym , co napisała autorka ,że wiele czynników może wpływać na brak możliwości czy nawet chęci karmienia piersią, ale ten artykuł jest po prostu dla mnie "chamsko" napisany, być może pod wpływem złych emocji, ale przerodziło się to w atak na te kobiety, które jednak karmią"naturalnie". Ja sama mam czwórkę dzieci, pierwsze karmiłam piersią tylko 6 tygodni, bo w sumie samo się odstawiło jak dostało butlę, gdy ja musiałam wrócić na studia, a dzięki "dobrym radom" mamy i ciotek, nie walczyłam o pokarm, ale w niczym się nie uważałam za złą matkę. Drugie i trzecie karmiłam rok i rok i 2 miesiące, bez problemów i bez komplikacji przeszliśmy na mm, teraz karmię już ponad rok i z zazdrością dziś patrzyłam na koleżankę karmiącą mm swoją półroczną córcię(która nie karmiła piersią jej wcale bo miesiąc czasu dochodziła do siebie w szpitalu po cesarce) i nie uważam ani siebie za super mamę, ani jej za jakąś wyrodną, z powodu sposobu i rodzaju podawania mleka. Sama próbuję małego nauczyć pić już mm, ale on wypija wszystko z butelki oprócz mleka(próbowałam kilka rodzajów i jest anty, a czasem wypije jak mnie nie ma ). Jak ja mam ją podać-nie ma mowy, nie wypije.
    Reasumując, mimo wszystko artykuł choć porusza wiele prawdziwych zagadnień, napisany w sposób arogancki i nastawiony na atak.

    OdpowiedzUsuń
  34. Tak naprawdę już nie zwracam uwagi na te potyczki. Bo wydaje mi się, że nawet jeśli nie na linii pierś-mm, to znajdzie się inne pole, na którym jedna drugiej będzie wytykać, że jest lepsza...

    Pamiętam jak bardzo chciałam karmić. Jak walczyłam o każdą kroplę pokarmu za pomocą laktatora. Bo Mila była duża i potrzebowała zjeść dużo. SSać nie chciała, bo nie leciało. Bo było mało. Więc butelka bo dziecko płacze z głodu. Pewnie, niejeden doradzał, nie dokarmiaj, z głodu nauczy się ssać. Jasne :)) Mimo o utwierdzona w przekonaniu, że mleko mamy jest ważne, zawiera cenne składniki, spędzałam godziny pompując laktatorem, by uciągnąć marną seteczkę, która była dla niej jak łyk. Ale była. Piła moje mleko, choć ta ilość ginęła w gąszczu mm. Po miesiącu kiedy moje piersi przypominały zmaltretowane wymiona, a ja chodziłam jak zombie, zrezygnowałam. Z płaczem. Ale inaczej nie miałabym dla niej czasu, bo kiedy nie jadła, ja pompowałam.

    Wiesz, ja sama uważam, ze mama która karmi dziecko naturalnie, daje mu więcej. Ale nie znaczy to, że mama butelkowa jest gorsza. Bo butelkę przygotowuje z miłością. Podaje ją z czułością. Nie rzuca jej na odczepne z krzykiem "Jedz krzykaczu". Tuli dziecko równie blisko i mocno, jak ta która przykłada je do piersi. Zasypia z noskiem wtulonym w jej szyję. To też jest cudowne,

    A no i jeszcze jedno: gdy obok mnie przed przychodnią zdrowia stoi matka z papierosem w ręce, albo wcinająca na okrągło kebaby, chipsy i pepsi (nie sporadycznie, na okrągło) i z dumą mówi, że ona to karmi piersią, bo to zdrowsze, nie to co to sztuczne mleko... O, tu widzę problem. Nie jestem pewna, czy ona daje więcej.

    OdpowiedzUsuń
  35. jedna tylko uwaga: odstawianie przy zapaleniu piersi to naprawde fatalny pomysl - jesli juz decydujesz sie odstawic bo masz nawracajace zapalenia i stwierdzasz ze dosc tego, to poczekaj az wyleczysz piersi

    OdpowiedzUsuń
  36. A ja uważam tak : http://nadzwyczaj-zwyczajna.blogspot.com/2014/05/smutno-mi.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  37. Przepraszam, ale jak dla mnie beznadziejny tekst, szerzysz mity na temat kp i to jest niefajne. Nie lubię wojny między kp a mm, nie uważam się za lepsza, bo karmię piersia, znam dużo matek, które przeszły na mm i żadnej nie potępiam. Szczerze mówiac to większość kobiet karmi butla, jedne z "wygody", drugie z braku świadomości, wiedzy czy pomocy. Średnia karmienia piersia w Polsce to 4,8 miesiaca. Serio. Więc gdzie ten terror?

    OdpowiedzUsuń
  38. Och, Wy bidulki, którym ni stąd ni z owąd pokarm zniknął, jesteście takie biedne, bo nawet alkoholu nie można się napić w takcie kp, a dziecko tylko wisi na cycu i jesteście taaakie uwiązane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ciebie to obchodzi jak kto karmi że tak powiem każdy ma swoje sumienie i wie co ma robić jak dbać o dziecko zaczynam wierzyć ze co niektórym to dzieci z mlekiem i rozum wyssaly! Zastanawiam sie ile z was medycynę konczylo że takie wy mądre jesteście ! Dzialacie prawie jak sekta cycem karmiących

      Usuń
    2. Anonimowy@ Matka Boska w dojarnię Cię zaopatrzyła tylko szkoda, że o mózgu zapomniała!!!!

      Usuń
    3. Matka Polka Bolesna Od Cyca nam się trafiła... a jak któraś nie cierpi jak ona, to zła i na pewno wódki chciała się napić... tak bardzo bardzo żałosne

      Usuń
  39. jak czytam te komentarze to nsuwa mi sie jedna mysl: jestwscie chore, cycki wam sie na romum rzucily, prponije poczytac wczesnijsze wpisy, dopiro potem oceniac

    OdpowiedzUsuń
  40. Wiele z was zapomina o tym, co to jest świadome macierzyństwo... Tak, matce również się coś od życia należy. Czy naprawdę taką ogromną męką jest wstrzymanie się z kozaczeniem przez te 1,5 roku?? Żeby przez te 1,5 roku być dla swojego dziecka całym światem?... Osobiście obraża mnie ukazywania dziecka piersiowego, jako krwiożerczą bestię gotową wydusić cię do ostatniej kropli.To bezbronne maleńkie dziecko. karmić piersią nie może jedynie od 2 do 5 % i faktów nikt nie zmieni. Same robicie z siebie męczennice, gdy dla mnie rodzicielstwo jest szczęściem. Miałam nie generalizować, ale jeśli któraś z was musiałaby walczyć o życie swojego dziecka w życiu nie było by słuchać jęków " czuję się, jak dojna krowa" . Zastanówcie się nad tym.

    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  41. - urodzenie wcześniaka
    W takim razie jakim cudem tak wiele matek jednak walczy? Mają siłę na to! Może dlatego, że znają wartość swojego mleka i wiedzą, że ich mleko jest najlepsze dla rozwoju. Że ich mleko dostosowuje się do ich dziecka (konkretna matka zaspokaja potrzeby konkretnego dziecka). Może gdyby reklamy mm nie prały kobietom mózgów, to więcej z nich by miało siłę walczyć (bo jest o co!) i nie byłoby tak głupich wpisów.
    - urodzenie dziecka z rozszczepem wargi
    Jak wyżej. Dosłownie wczoraj czytałam historię mamy, której dziecko z rozszczepem było po zabiegu. Z powodzeniem karmi swoim mlekiem i zamierza później karmić bezpośrednio piersią. Można? Można!
    - dziecko nie potrafi ssać
    No tak. Jeśli dziecko w szpitalu od przemiłego personelu dostało najpierw butlę, a potem dostawia się dziecko do piersi, to faktycznie, dziecko nie umie ssać. Trzeba być świadomą matką i NIE POZWALAĆ dokarmiać! Bo to rujnuje start w laktację. Drugą sprawą jest wędzidełko. Konsultacja z doradcą laktacyjnym powinna dać odpowiedź co do ewentualnego zabiegu. Ale jasne, lepiej dać mm.
    - dziecko agresywnie pogryzło ci brodawki już w pierwszej dobie
    Ale że niby czym pogryzło? Dziąsłami?
    - masz kolejne zapalenie piersi
    Wracamy do pktu 1 - jeśli matka zna wartość swojego mleka, to zwalczy kolejne zapalenie. Nie ma "nie chce mi się". Kurde! Jeśli masz wybór między brylantem a cyrkonią, to raczej wybierasz brylant, nie?
    - dziecko wciąż chce wisieć na piersi
    O Boże, to faktycznie straszne!! To po co urodziłaś to dziecko? Żeby leżało w łóżeczku i ładnie wyglądało? To jest normalne! Dziecko potrzebuje nie tylko pokarmu, ale też bliskości matki! To nie jest urok karmienia piersią, to jest urok macierzyństwa. Wyobraź sobie, że moje dziecko na mnie wisiało. Ale było to dla mnie normalne! Udało mi się dzięki temu przeczytać mnóstwo książek (tak! Podczas karmienia można robić wiele ciekawych rzeczy).
    - dziecko nagle się odstawiło
    Niemożliwe. Dziecko nie odstawia się nagle, mleko nagle nie zanika. Jeśli start w laktację był niezły, to samoodstawienie wynika z błędów matki - dokarmianie na noc, uporczywe wkładanie smoczka (zaburzanie mechanizmu ssania), na późniejszym etapie - zbyt agresywne rozszerzenia diety. Itd.
    - przyjmujesz leki
    Zdecydowaną większość leków można brać podczas karmienia piersią. Są też leki, które przenikają do mleka, ale szybko się "ulatniają" (można tak ustawić sobie godziny brania leków, by dostosować to do karmienia dziecka). Zgadzam się, bywają leki, których przy kp nie można brać. Ale to jest niewielki procent.
    - tracisz pokarm z dnia na dzień
    Niemożliwe.
    - jesteś w ciąży
    Można z powodzeniem karmić dziecko będąc w ciąży. Przeciwwskazaniem są oczywiście przedwczesne skurcze. Czasami też mleko w ciąży zanika. Ale ogólnie kobiety bez problemu karmią w ciąży.
    - wybrałaś mm. dlaczego? a dlaczego nie?
    Może gdybyś była świadoma, jaka jest różnica między mm a mlekiem matki, to byś wybrała inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :)

      Usuń
    2. Matylda, nie ujęłabym tego lepiej. Jest dokładnie tak, jak piszesz. Artykuł na blogu razi niekompetencją jego autorki. Jakaś poszukująca wsparcia matka trafi na niego, naczyta się głupot i w to uwierzy. Jest tylko 2% kobiet! które nie mogą wykarmić swoich dzieci! Matka powinna walczyć o najlepsze dla swojego dziecka, a nie poddać się bo zaboli ją brodawka lub nie może wytrzymać cały dzień karmiąc. Gdy dziecko jest chore, tym bardziej potrzeba mu mleka kobiecego. Jesli nie może ssać, kobieta może odciągnąć swoje mleko. Trzeba szukać wsparcia dobrych doradców laktacyjnych. Lepiej nawet im zapłacić za prywatną konsultację niż potem kupować puszki z mm.
      Co do wyboru matki, czy chce karmić naturalnie, czy mm, byłaby skłonna uznać takie prawo, ale problem tkwi w tym, że wybór mleka modyfikowanego nie jest wyborem matki. Jest to efekt propagandy i reklamy jego producentów!
      Daria

      Usuń
    3. Droga Matyldo, jesteś prymitywną chamką nawiązując do wcześniaków w TAKI sposób.
      Nie wypowiadaj się na tematy o których nie masz zielonego pojęcia, bo po prostu żal dupę ściska jak się to czyta.

      Usuń
    4. Matko Prezesa, o o niekompetencji postu autorki to juz oczywiscie nie napiszesz? On razi po oczach, niewiedza i brakiem jakichkolwiek kompetentnych informacji. Szczerze przeczytalam wypowiedz Matyldy dwa razy i jako matke wczesniaka wcale mnie niczym nie urazil. O!

      Usuń
    5. Ale nie jesteś matką wcześniaka, więc nie posiadasz tego co matka wcześniaka, a wiec wiedzy praktycznej.
      Wyobraźcie sobie drogie Panie, że niektóre kobiety muszą do dziecka dojeżdżać po 200 km w jedną stronę, nierzadko dojeżdżają co drugi dzień, a w przypadku posiadania jeszcze innych dzieci, dwa, trzy razy w tygodniu. Brzmi niesamowicie prawda? Dodatkowo Wam się wydaje, że bez dziecka przy sobie łatwo jest utrzymać laktacje, bo przecież WYSTARCZY przystawiać. Ale co? Laktator? To tylko urządzenie, na dłuższą metę (tym bardziej, kiedy cały dzień jest się poza domem) nieskuteczny. Niektóre wcześniaki w szpitalu spędzają kilka miesięcy.

      No ale ponieważ jesteście totalnymi ignorantkami w tym temacie nie macie o tym pojęcia. ;)

      Usuń
    6. Matko Prezesa, to, że Tobie karmienie piersią wcześniaka nie wyszło, to nie znaczy, że dla wszystkich jest to taaaakie trudne. Wystarczy znać wartość mleka, jest jak sztabka złota SZCZEGÓLNIE dla wcześniaka.Wtedy ani kilometry, ani kilkumiesięczny pobyt dziecka w szpitalu nie stanowi przeszkody. Nie tłumacz się głupio i nie rób wstydu ignorantko, bo obrażasz mnie jako matkę skrajniaka.

      Usuń
    7. Sama obrażasz w tym momencie całą rzeszę matek, którym się udało właśnie dlatego, że miały przeszkodzę do nie do pokonania. To jest dopiero ignorancja, bo wydaje mi się, że mamy wcześniaków jako pierwsze powinny się wspierać w tym bezpodstawnych oskarżeniach. Ale skoro nawet matki wcześniaków potrafią w ten sposób tłumaczyć wszystko, to ja już przestałam wierzyć w empatię ludzi ...

      Usuń
    8. Banki Mleka są głównie dla wcześniaków.

      Usuń
    9. Matko Prezesa,
      niesamowite jest to, że wszyscy tak osobiście do wszystkiego podchodzą.
      To jest oczywiste, że przy ogólnych osądach (tu - osąd ogólny dotyczący wcześniaków) nie jest się w stanie ogarnąć całości problemu (bo trzeba by napisać komentarz na 5 stron tylko o wcześniakach).
      Wierz mi, że temat laktacji jest mi bardzo bliski, znam wiele matek karmiących piersią, w tym wiele matek z przeróżnymi problemami. Spotkałam przynajmniej 3 matki wcześniaków, z kilkoma "rozmawiałam" przez internet, wiele historii czytałam lub ktoś mi opowiedział. Nie każda z tych historii kończy się happy endem w postaci karmienia bezpośrenio z piersi. Ale żadna z nich nie kończy się podaniem mm. Wszystkie te dzieci były karmione mlekiem matki w jakikolwiek sposób. Wśród tych matek były również takie, które dzień w dzień płakały masakrując sobie piersi laktatorem, podczas gdy ich dziecko leżało w szpitalu w innym mieście.
      Na tej podstawie napisałam tak, a nie inaczej. Ale ja otaczam się osobami, dla których mm jest naprawdę ostatecznością.

      Przykro mi, że nazwałaś mnie prymitywną chamką i ignorantką. Jedyne, co mogę Ci odpowiedzieć to to, że obrażanie ludzi w taki sposób jest prymitywne i tak właśnie oceniam Twoje zachowanie. A poza tym chcę Ci powiedzieć, że podziwiam wszystkie matki wcześniaków (niezależnie od sposobu karmienia) - także Ciebie.

      Pozdrawiam.

      Usuń
    10. Aha, oczywiście w trakcie leczenia tych dzieciaczków zdarzało się podawanie mm. Ale były to przypadki losowe (choroba matki, niemożność dojechania do szpitala itd.) lub uzasadnione medycznie. W każdym razie - na końcu każde z tych dzieci (po wyjściu do domu) było karmione wyłącznie piersią lub mlekiem z piersi podawanym w inny sposób.

      Usuń
    11. @Matylda - Skoro nie chcesz być obrażana nie obrażaj innych. To Ty pierwsza napisałaś ,,Może gdyby reklamy mm nie prały kobietom mózgów, to więcej z nich by miało siłę walczyć (bo jest o co!) i nie byłoby tak głupich wpisów. " co jest bzdurą. Każda matką wcześniaka tę wartość zna.
      Ty piszesz, że znasz przynajmniej 3 mamy wcześniaków i na ich podstawie wysnuwasz wniosek, a ja z racji obracania się w tym towarzystwie (od prywatnej grupy w której jest prawie 1000 rodziców) po moją akcję ,,Wcześniaki cudaki" - gdzie jest niecałe 400 osób znam historii o wiele więcej. Do tego dostaję masę mejli od rodziców wcześniaków, bo jestem w Mentorze. I jestem w stanie ocenić, że tych, które karmiły jest mniejszość. I to wcale nie dlatego, że ,,nie znały wartości mleka" czy ,,były leniwe" czy ,,naoglądały się reklam".

      Po pierwsze: pomoc laktacyjna. Rzadko która matka wcześniaka ją utrzymuje. Tym bardziej pierworódka. Ja usłyszałam dzień po porodzie, że w tym tygodniu nie ma mleka i mam się szykować na butelkę, po czym dodano ,,o ile w ogóle". Bardzo pokrzepiająca informacja. Pokarmu miałam tyle, że hoho. Ale dopiero moja mama mnie o tym uświadomiła jak wróciłam do domu. Odciągałam pokarm i moje dziecko na moim mleku przez jakiś czas było. Zablokowałam się, nie,nie poddałam w pewnym momencie o którym zresztą pisałam do akcji wcześniaki-cudaki. I nie było nikogo kto wtedy wyciągnąłby w moją stronę dłoń i powiedział: ,,Słuchaj. Karm. Twoje dziecko tego właśnie potrzebuje". Moje dziecko było na MOIM mleku, kiedy nagle przestały mu pracować jelita. Przeszedł na żywienie pozajelitowe. Ponieważ obwiniałam się, że go nie donosiłam ,obwiniałam się też, że mój pokarm mu zaszkodził. Skąd miałam wiedzieć, że to nieprawda? :)

      I jeszcze jedno. Kiedy jest kryzys laktacyjny, kiedy pokarm naprawdę mało leci najłatwiej jest przystawić. To oczywiste. Często i częściej niż zwykle. Tyle, że najpierw trzeba mieć kogo przystawić, a laktator to nie wszystko.
      I nie piszę tego, żeby się wybielić. ;-) Mamą jestem 5 lat. Ale krew mnie zalewa, kiedy ktoś wypowiada się w taki sposób o problematyce wcześniaków NIGDY nie będąc w tej sytuacji.

      Widziałam tylko DWIE mamy na opiece pośredniej jak moje dziecko wyszło z intensywnej, które karmiły piersią. Reszta podawała butelkę.
      Dlaczego? Odpowiedz sobie na to sama.



      Usuń
  42. Niestety twoja wiedza o laktacji jest zerowa.

    OdpowiedzUsuń
  43. Artykuł niestety jest agresywny i co więcej - razi Twój brak wiedzy i powielanie mitów. Sama miałam problemy z karmieniem, pierwszy miesiąc to była walka, bo maluch mój kochany nie potrafił ssać piersi. Ale zaparłam się. Przeczytałam chyba prawie wszystko, co się dało. Wzięłam do serca rady innych doświadczonych mam - nawet te rady, które niekoniecznie były po mojej myśli i których wolałam nie słyszeć :P (np. odstawić zupełnie kapturki silikonowe), odwiedziłam kilka razy doradcę laktacyjnego. Gdyby trzeba było dłużej walczyć, walczyłabym dłużej. Na szczęście po miesiącu syn załapał, o co kaman i teraz karmienie to dla nas obojga megafrajda :)
    Nie, nie potępiam w czambuł wszystkich matek mm, bo nie znam ich historii, ale pozwolę sobie mieć negatywne zdanie na temat matek, którym nie chciało się nawet spróbować walczyć o laktację.
    Bo nic nie zmienia faktu, że badania naukowe nie kłamią - mleka mm nawet nie ma co porównywać do pokarmu matczynego, nie ta liga i tyle! ;)
    A co do rzekomego terroru laktacyjnego - ciekawa sprawa, że na spacerach rzadko widzę mamy kp, za to na każdym kroku butla z mlekiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Katarzyno. Przywracasz wiarę w matki.

      Usuń
    2. Katarzyno, piszesz dokładnie to, co myślę. Kobiety często potrafią katować się dla urody, ale dla dobra swojego dziecka nie potrafią trochę się przyłożyć. Przecież macierzyństwo to nie jest realizacja pięknego obrazka reklamującego mm w czasopiśmie dla kobiet.
      Daria

      Usuń
    3. Brawo Katarzyno lepiej bym tego nie napisala ;)

      Usuń
    4. O, ja też w stu procentach się zgadzam!!!

      Usuń
  44. każdy ma prawo do własnego zdania, ale po co wstawiać tak uwłaczające kobiecie fotografie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwłaczające? Nic nie widzę w tym uwlaczajacego

      Usuń
    2. ależ skąd! kobieta leżąca na boku przywołuje na myśl karmiącą maciorę, za to pani karmiąca jakiegoś futrzaka to nic tylko kwintesencja karmienia piersią! kobiety dokąd to wszystko zmierza?! jak któraś nie chce to niech piersią nie karmi, ale skąd tyle jadu, obelg i uwłaczających matkom (wszystkim!) zdjęć, wypowiedzi?

      Usuń
    3. a nazwanie mm pasza to jak porównanie dziecka do warchlaka to dopiero uwłaczające!i to realnie

      Usuń
  45. jestescie tempe i ograniczone, nie chodzi wam o tekst tylko zdjecia, choc jedna sie przyznala, wpis popieram i ni raz tu wroce

    OdpowiedzUsuń
  46. Wydaje mi się, że nie masz żadnej wiedzy autorko na temat laktacji i Twoje argumenty są troszkę nie na miejscu. Jeśli już chciałam zabłysnąć mądrością mogłaś przytoczyć najczęstsze powody "rzucania" karmienia piersią przez matki. Przede wszystkim dziś to jest 1. Nie chce być uwiązana, chce wrócić do pracy, nie chce mi się później odstawiać - podam od razu mm ni ebędę się męczyć. Nie muszę komentować... - po co Ci dziecko jak nie chcesz być uwiązana, nie chcesz mieć problemów, nie chcesz się odrobinę poświęcić? 2. "Nie mam pokarmu, nie najada się, pokarm zbyt chudy" - czyli wydumany bełkot, gadanie przejęte od babć, cioć i innych "kompetentnych" doradców laktacyjnych i rodzicielskich. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością, nie ma czegoś takiego jak zbyt chudy pokarm. Dziecko należy przystawiać a jeśli mało przybiera to znaczy że taki jego urok, nie każde dziecko musi być pulchne. Czasem występuje coś takiego jak kryzys laktacyjny, wystarczy przystawiać często (tak - 'zawiesić' dziecko na 24 godziny) i pokarmu będzie dla dwojga zamiast sięgać po paszę. Te powody które wymieniłaś na początku są baaardzo rzadkie - żadna matka karmiąca z grup fejsbukowych typu "Rodzicielstwo Bliskości" czy "Karmiące cyce na ulice" (czy inne tego typu grupy propagujące karmienie naturalne) nigdy nie oceniła matki, która poddała się przy JAKIEJKOLWIEK walce, nawet gdy była ona krótka i bez zaangażowania. Żadna matka tam nie ocenia chcących kobiet którym się nie udało a te którym się po prostu nie chce. Z tego co zauwazyłam troszkę linczowane są te wygodnickie matki które wyssały sobie z palca powód a nie te które mają naprawdę popękane brodawki czy dziecko z rozszczepem wargi. Pomijam fakt, że popękane, poranione brodawki to częsty problem na początku karmienia - ale wiele matek daje sobie z tym świetnie radę, są kapturki, są laktatory i inne cudeńka wymyślone przez ludzi (tak jak pasza czy smoczki). Więc można korzystać z różnych dobrodziejstw wystarczy chcieć.
    Jak czytam takie przykre wpisy matek jak Twój w tym momencie to jest mi smutno. Współczuję podejścia do dzieci, współczuję w ogóle Twoim dzieciom, które są dla Ciebie pijawkami zawsze kiedy tyko chcą żebyś im poświęciła dużo czasu... Rodzicielstwo na tym właśnie polega - żeby być dobrym rodzicem trzeba poświęcić dużo czasu dziecku. Żeby być najlepszym możliwym rodzicem - trzeba poświęcić możliwie jak najwięcej czasu. Współczuję Ci, że nie czujesz tego. Ja uwielbiam karmić mojego Synka, przytulać go, mówić że go kocham, nosić, spać wraz z mężem z naszym Skarbem, uwielbiam go zabierać wszędzie ze sobą zamiast zostawiać z dziadkami czy kimkolwiek innym - to moje dziecko nigdy już nie będzie miało 3 miesięcy, 4 czy 6 miesięcy i 7 dni.. - każdy dzień jest jedyny, niepowtarzalny i wyjątkowy.
    Pozdrawiam, Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio odnoszę wrażenie, że wraz z mlekiem syn wyssał ci rozum, żaden z powodów, które podałam nie był wyssany z palca, racz łaskawa przeczytać komentarze matek, które walczyły i poległy w walce o kp, nie promuję mm, chcę tylko niekrytykowania matek podających sztuczne mleko, nie są gorsze, często przeszły więcej niż mogłabyś sobie wyobrazić by karmić piersią, a jednak nie było im to dane. Wiem co znaczy karmić dziecko, wiem co znaczy nagle stracić pokarm, wiem doskonale co znaczą pogryzione do krwi brodawki (tak dziąsłami). Pozostałe przykłady tez z powietrza się nie wzięły, znam je doskonale.
      Nie oceniaj mnie, jak i ja cię nie oceniam, a od mojego wychowania dzieci wara! Nie śpię z dziećmi, bo jestem wygodna i dobrze mi z tym, 9choć o to żeby córka nie spałą z nami walczyłam 7. długich lat). A współczuć powinnaś sobie, że myślisz w tak ograniczony sposób.

      Usuń
    2. Widzę, że merytorycznie i logicznie poziom Twoich odpowiedzi jest jeszcze gorszy niż styl pisania. Zalatywało mi prostactwem ale tutaj to już na 100% pokazałaś, że nie warto z Tobą dyskutować. Jak każdy szanujący się bloger - powinnas zapoznać się z zasadami netykiety.
      Po pierwsze nie napisałam, że wyssłaś sobie argumenty z palca(?!)
      Po drugie napisałam, że w grupach fejsbukowych propagujących karmienie nikt nie szydzi, nie linczuje matek ktore podejmują chociaz najmniejsza odrobine walki o KP. Nie pisalam ze matki podajace mm sa gorze. Radzę wziąć dwa oddechy o pozbyc sie tej agresii bo niestety jak pokazesz takie prostactwo to nikt juz do Ciebie nie wejdzie.
      Napewno matki przechodza duzo aby karmic piersia i je podziwiam :)
      Nikt ciebie nie ocenia Pani Prosta, masz jakies poczucie winy i nizszosci zaszczepione ze tak sadzisz. Napisalam ze Ci wsolczuje bo postrzegasz dziecko jako pijawke zamiast cieszyc sie kazda sekundą przytulenia - to wszystko :)
      Na koniec przyznalas ze walczylas z wlasnym dzieckiem zeby z Toba nie spalo. Radze przeczytac taką ksiazke "Madrzy Rodzice" na poczatek. Tam jest opisany prostym jezykiem (napewno do ciebie trafi) rozwój mozgu dziecka krok po kroku. Zycze milej lektury. Przepraszam za brak interpunkcji w niektorych miejscach i inne błedy, niestety piszę z dzieckiem (pijawką) przy piersi i spieszy mi sie.
      nie pozdrawiam
      Natalia

      Usuń
    3. Bożena nawet w tej jednej wypowiedzi przeczysz sama sobie i wykazujesz brak klasy. Pozwól, że zacytuję: "Natalio odnoszę wrażenie, że wraz z mlekiem syn wyssał ci rozum(..) współczuć powinnaś sobie, że myślisz w tak ograniczony sposób." - jakoś ten cytat nie licuje z innym - jakże szlachetnym wezwaniem - "Nie oceniaj mnie, jak i ja cię nie oceniam"

      Usuń
  47. Jesteście chore i nietolerancyjne matki kp nikt tu nie pisze ze karmienie piersią zle matka piszą a ten tekst też karmiła ja sama miałam różne przygody z karmieniem każdy przypadek jest indywidualny wiec może zajmijcie sie swoja laktacja bo przez bicie tu piany na autorkę z kp staniecie sie mm a tego byście nie przeżyły i musiały sie same ukamieniowac czy coś zajmijcie sie swoimi cycami a nie naszymi butlami ! Pozdrawiam Kinia co łyżeczką karmiła

    OdpowiedzUsuń
  48. Paniom, które zaczynają tematy wcześniaków radzę kliknąć krzyżyk w prawym,górnym rogu, bo zaraz mnie chyba krew zaleje ...

    :D

    OdpowiedzUsuń
  49. Jak czytam niektóre komentarze Matek Polek Cyckowych to szlag mnie trafia...
    Nie jest tu miejsce na moją "historię" ale powiem Wam tak :
    TAK ! MLEKO MOŻE ZNIKNĄĆ "OT TAK".
    TAK ! ZAPALENIE MOŻE BYĆ TAK SILNE,ŻE NIEMOŻLIWE JEST DALSZE KARMIENIE.
    TAK ! MATKI MAJĄ POTRZEBY FIZJOLOGICZNE I HIGIENICZNE I CHCIAŁYB OD TEGO CYCA SIĘ ODERWAĆ.
    NIE ! MLEKO MM NIE JET PASZĄ,CZTAJCIE SKŁAD GŁUPIE GĘSI.

    Lepiej według Was zagłodzić dziecko na śmierć,bo matka wariatka z uporem maniaka będzie dziecku pierś wciskać ,z której i tak mimo wszelkich prób mleko nie leci ? Zdejmijcie te klapki z oczu Święte Krowy. Oczy Wam sutkami obrosły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ może zniknac.. chyba w 3% tak sie dzieje na świecie - u matek które są niedożywione lub mają niektóre choroby. Takich matek nikt nie krytykuje. Tylko te leniwe. Nie przystawiasz bo chcesz sie pomalować lub zrobic wpis na bloga w spokoju to Ci mleko zanikło po prostu :/ Bardzo silne zapalenie, ból tak silny że brak checi na dalszą walkę - (jeśli by to połączyć z brakiem wiedzy dotyczącej różnic mm a kp - rozumiem całkowicie! Nie każdy jest w stanie wytrzymać ból i walczyć dalej.. Ale na boga! wiekszosc przypadków to wygodnictwo! Potrzeby higieniczne i fizjologiczne? Da sie zrobic, wystarczy kawałek szmaty (chusta) i ręce wolne!
      I mleko modyfikowane jest paszą wystarczy właśnie sklad przeczytac :)
      Pozdrawiam, Natalia

      Usuń
    2. "Nie przystawiasz bo chcesz sie pomalować lub zrobic wpis na bloga w spokoju to Ci mleko zanikło po prostu :/ "

      Twierdzisz,że kamię butelką,bo chciałam zrobić wpis na blogu ? Na Boga kobieta -patrz co piszesz.Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam czas się wymalować (mimo karmienia butelką) i jakoś z tym żyję, post na blogu piszę gdy dzieci idą spać ,wieczorem,czasem w dzień podczas drzemki.
      Ja "stawałam na rzęsach" by mieć mleko, przez 2 tygodnie pozbierać się nie mogłam ,płakałam że nie mam mleka. Chodziłam do doradcy laktacyjnego,kapturki,laktatory,godziny na cycu,poranione brodawki i zaciśnięte z bólu zęby (ale dalej próbowałam)...dziecko głodne-mleka nie było. I z pierwszym i z drugim dzieckiem miałam dokładnie tak samo,więc na Boga przestań pisać,że matki MM są leniwe.

      A może mleko kozie ,czy od krowy z cyca dać ,skoro nie MM ???? bo przecież to PASZA !

      Usuń
    3. A ja karmię moje dziecko piersią od 7 miesięcy, zawsze mam czas żeby się pomalować, baaa paznokcie też mam pomalowane ;). Co do samego faktu, mam 2 dzieci, obaj kp, w obu przypadkach cc, obaj poranili mi brodawki tak, że lała się krew, ból nie do wytrzymania, do tego karmię jedną piersią i jakoś moje dziecko nie wygląda na niedożywione, a ja nie czuję się uwiązana, baaa cieszę się z tych chwil spędzonych z maluszkiem bo wiem, że to nie trwa wiecznie i one bardzo szybko miną.... Skoro tak bardzo czujecie się źle i tak bardzo uwiązane kp to po jaką cholerę decydowałyście się na dziecko?? A mm to pasza do tego cuchnie jak karma dla psa...

      Usuń
    4. Aha. Czyli są albo matki w 3% albo leniwe, które wolały sobie paznokcie pomalować?
      Ciekawa teoria ... ;)

      Usuń
    5. Drogi Świecie recenzji. Ja zawsze się głowiłam, że się matkom butelkowym chce gotowac wyparzać... Pasza cię drażni? A substytut? Lepiej brzmi a to samo znaczy. W ogóle co to za jęki i licytowanie, która miała gorzej? Za tym jadem kryje się podświadome poczucie winy... Karmienie jest w głowie. Jesli twoje dziecko przy cycu czuje " nienawidzę tego robić" to się dziwisz, że ci nie wyszło..? Bo ja nie...

      Usuń
    6. Chyba nie czytacie ze zrozumieniem.... :)
      Noemi-na to wygląda. Jesteśmy po prostu leniwe i nienawidziłyśmy karmić piersią. :)

      Usuń
    7. Świat Recenzji i w końcu coś sensownego napisałaś a było się od razu przyznać, nie trzeba by było tyle pisać...

      Usuń
    8. "I będą gęgać jak te głupie gęsi,co na pastwisku za lwa się uważają. " .... :D

      Usuń
    9. Nazywanie pokarmy dla dzieci paszą, tylko dlatego, że nie jest piersią jest chamstwem i typowym buractwem piszącego. To właśnie w Was, matkach karmiących piersią drzemie jakieś zakompleksienie, którego nie mogę zrozumieć. Osoba, która jest szczęśliwą posiadaczką pełnych piersi i karmi szczęśliwe, uśmiechnięte niemowlę NIE musi w sposób agresywny przedstawiać swoich racji. Obrażanie mam butelkowych i twierdzenie, że są albo matki LENIWE malujące paznokcie, albo te biedne 3% od których sytuacja była niezależna znowu stawia pytanie: o co Wam chodzi?

      Co w mm jest wygodnego, bo po 5 latach nadal tego nie widzę. Ty masz piersi, wyciągasz je i karmisz. Ja musiałam nawet w nocy co 3 godziny (niemowlę pijące mm i przesypiające nocki to mit!) robić mleko w odpowiedniej temperaturze i w odpowiednich proporcjach. Do tego jak szłam na spacer musialam brać ze sobą cały asortyment do robienia mm, a nie same piersi w odpowiednio dopasowanym staniku.
      Gdzie tu wygoda? Już nie wspomnę o pieniądzach.

      Jestem mamą 5 lat i czuję narastającą irytację, kiedy matki jedna i druga i dziesiąta krzyczy, że jest lepszą matką. Naprawdę w ten sposób chcecie się podbudować? Bez kompleksów? Ale skoro karmicie i jesteście szczęśliwe to co z Wami jest nie tak?

      Usuń
    10. Matko Prezesa, a Ty ostatnio glosno piszesz o karmieniu piersia, ja nigdy ale to nigdy nie krytykowalam matek karmiacych butelka, owszem uwazam, ze duzo lepsze dla dziecka jest mleko matki niz MM, ale nie krytykowalam. Ty teraz wszystkie matki kp wrzucasz do jednego wora i piszesz 'to wlasnie w Was, matkach karmiacych'. Sorry lubie Cie ale teraz zachowujesz sie bardzo podobnie do tych z tej otwartej grupy na FB.

      Usuń
    11. Mam na myśli tylko i wyłącznie te,które piane biją.

      Usuń
    12. hehehehhe padłam!!! :D Świat Recenzji dobrze napisane! a najlepszy tekst to: "oczy wam sutkami obrosły" hahahaha idealnie ujęte! :D niektóre mamuśki Bozia w mleczarnię zaopatrzyła, tylko szkoda że o mózgu zapomniała!!! :D

      Usuń
  50. Ja pitole i wy jesteście matkami? Ciekawe jakie wartości przekazecie dzieciom skoro musicie sie o wszystko wyklocac i jeszcze jak zabraknie argumentow obrazac dzieci a czepianie sie wczesniakow jak ma sie donoszone dziecko jest ciosem ponizej pasa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bede powtarzac do znudzenia matka donoszonego dziecka nigdy ale to przenigdy nie zrozumie matki wczesniaka... ja tez mialam plan bede karmic i karmic bo to zdrowe itd ipt ale zycie napisało inny scenariusz i już wiem dlaczego mnie bo jestem mama rozsadna karmica mm i KOCHAM MOJEGO WCZESNIAKOWEGO BOHATERA NAD ZYCIE...

      Usuń
    2. I jestem dumna z tego ze nie meczylam syna po sadach i innych bajerach nauka karmienia piersia i butelka bo uwierzcie mamusie kp nauczenie wczesniaka skrajnego ssania oddychania i polykania to nielada wyczyn AMEN

      Usuń
    3. Drogie Panie! Przecież argumentem tych Pań jest to, że dziecko wystarczy do piersi przystawić jak jest kryzys. ;) One nie mają pojęcia, że skrajne wcześniaki nie mają odruchów ssania (nie tylko skrajne) i dostają jedzenie przez sondę. Nie mają pojęcia o tym, że te dzieci wypijają po 3 ml na raz (a Ty płaczesz ze szczęścia, że AŻ tyle).
      Ponadto nie mają pojęcia, że niektóre dzieci mają problemy z jelitami (tzw. martwicze zapalenie jelit) gdzie przechodzi się na żywienie parenteralne.

      Usuń
  51. Bożena stawiam browarka lub co tam chcesz :) Nie ma co dyskutować w tym temacie, każdy niech robi swoje byleby nie zaszkodzić dziecku. Nie ma idealnych matek, nikt też nie powiedział, że matka karmiąca mm jest wyrodną matką :) A jeśli ktoś tak twierdzi to niech lepiej nie stanie ze mną twarzą w twarz :) Te co miały taką możliwość - brawa dla nich, karmcie nawet i do 18-tki jeśli tylko chcecie :) Mi i wielu innym kobietom odebrano taką możliwość, więc po co dyskutować :) Najważniejsze, żeby dziecko nie głodowało!!!

    OdpowiedzUsuń
  52. Drogie Panie, miałam opisać swoje przeżycia z karmienie ale chyba nie warto. Jak widać nie wszyscy potrafią czytać że zrozumieniem i stąd nieporozumienia. Do Pani która zna działanie wszystkich leków powiem tylko że dwa tygodnie po porodzie zachorowała tak ciężko że lekarze najpierw ratowali moje życie a potem walczyli o to by nie amputowač mi czegoś. Leżalam trzy miesiące w szpitalu, syn w drugim, na drugim końcu miasta(choć odrobinę wiem co czuje matka wcześniaka) Nie ważne jak karmisz swoje dziecko.WAŻNE BYŚCIE BYLI SZCZĘŚLIWI. Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  53. Świetny tekst, pierwszego dziecka nie karmiłam, bo nie miałam pokarmu, drugie wciąż było głodne i płakało praktycznie 24h na dobę, choć pokarm był. Po 2 miesiącach dałam sobie spokój i jestem bardzo zadowolona z tej decyzji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak zrobiła koleżanka, widziała ile przeszłam na kp, u niej zaczynało dziać się podobnie, po 5tym miesiącu odstawiła, była i jest szczęśliwa i wyspana, a dziecko na mm syte i spokojne. Czasem to wybór czasem przymus.

      Usuń
  54. Wszystkie, totalnie wszystkie rzekome powody nie karmienia piersią, jakie nam autorka tego bloga wymieniła są głupimi wymówkami dla ignorantów nie mających bladego pojęcia o mechanizmie laktacji i karmienia piersią. Prawdziwa przyczyna tkwi w ostatnim powodzie "- wybrałaś mm dlaczego? a dlaczego nie?" a dokładniej w słowie WYBRAŁAŚ, a wybrałaś dlatego, że jesteś nieukiem i nie wiesz czym jest mleko kobiece i jakie ma właściwości dla dziecka, a czym jest pasza.
    A propos, dlaczego zwrot "pasza" tak bardzo Was oburza? Przecież to bardzo adekwatne nazewnictwo, wszak pasza to przecież zamiennik naturalnego jedzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pasza(karma) –definicja- produkty pochodzenia roślinnego (rośliny paszowe), zwierzęcego oraz mineralnego, a także substancje otrzymywane w wyniku przemian chemicznych (mocznik) lub biologicznych (drożdże paszowe) bogate w składniki pokarmowe, będące pożywieniem dla ZWIERZĄT HODOWLANYCH"
      Na resztę komentarza polecam komentarz mojego syna.

      Usuń
    2. A widzisz, ja musiałam brać leki, po których moje dziecko byłoby kaput i musiałam szybko przestać karmić, ale i tak nie karmiłam kp tylko odciągałam i dawałam z butli. Wolę być ignorantką niż ślepą w dosłownym znaczeniu tego słowa matką.

      I proszę mi tu nie pisać przypadkiem, że faktycznie miałam prawdziwe powody by nie karmić, jak to obłudnie robi większość osób, bo trzeba myśleć wcześniej, co się pisze.

      Usuń
    3. Oburzacie się jak ktoś Was dojnymi krowami nazwie, a same używacie sformułowania pasza. ;) Ten sam poziom moja droga, ten sam poziom.

      Usuń
  55. osobiście byłem karmiony butelką jak i piersią. to nie ma dla dzieciaka żadnej różnicy, dostaje mleko to dostaje. tak samo jakby się kłócić o to czy lepiej pić piwo z butelki czy ze szklanki, przecież to wciąż to samo piwo! więc z łaski swojej odpierdolcie się od mamusi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety dziecko drogie, jest duża różnica pomiędzy sztucznym mlekiem, a mlekiem matki, zatem Twoje porównanie nie ma tutaj żadnego przełożenia. Miałoby przełożenie, gdyby porównać mleko matki prosto z piersi lub to samo mleko matki odciągniętę i podane w butelce. Sztuczny pokarm to tylko marny substytut mleka kobiecego, osobiście uważam, że ten produkt ze względu na proces produkcyjny i to, co się w nim znajduje nie ma prawa nazywac się mlekiem.

      Usuń
    2. Dlatego nazywa się mlekiem modyfikowanym.

      Usuń
    3. Więc na tym polega wolność słowa, że skoro nie podobają się merytoryczne argumenty, to mamy się odpier*****? gratuluję mamusi

      Usuń
    4. Syn był przez ponad 8tygodni karmiony wyłącznie piersią (pomimo tego, że 17 lat temu szumnie głoszono przepajanie herbatkami w upały), było to dla mnie: TANIE, WYGODNE, PORĘCZNE DOSTĘPNE OD RĘKI. Nikt nie mówił o mrożeniu pokarmu, a mogłabym go zamrozić na pół roku na przód. Odciągałam-wylewałam nadmiar. Po ogromnym wstrząsie i stresie, jakiego doznałam mleko zniknęło z dnia na dzień, nie pomagały przystawiania małego, nic. Dostał butelkę, tak ta z mm : DROGĄ JAK CHOLERA, WYRYWAJĄCA W ŚRODKU NOCY Z ŁÓŻKA BY ZAGOTOWAĆ WODĘ, BARDZO MECZĄCĄ W PODRÓŻY, OBARCZAJĄCA MNIE BUTELKAMI I SMOCZKAMI DO MYCIA. Młodsze córki karmiłam po 11m-cy, dopiero po skończeniu 6m-cy wprowadzałam inne pokarmy. Odstawiły się same.
      Teraz pytanie: gdy nie miałam mleka to co miałam dać płaczącemu z głodu dziecku?
      Nie uważałam się za inną matkę karmiąc mm i kp, nie rozumiem waszych chorych ataków.

      Usuń
    5. napisałem od rzeczy, metaforyczne teksty można odbierać na różny sposób, a ja chciałem, żeby każdy zrozumiał dokładnie, to co miałem do przekazania.
      gratulujesz mi mamusi? ojej, synuś nie ma jeszcze 18 lat a już używa wulgaryzmów. cóż za zła kobieta go wychowała, wyrodna matka. a fe, na stos z nią.
      a może to źle, że stoję w obronie mamy świadczy o złym wychowaniu? no tak, przecież powinienem chodzić w dresie, mieć łysą głowę a na dzień matki dać mamie sztucznego kwiatka, którego ukradłem z cmentarza mówiąc "najlepszego stara i w ogóle,.. kwiotka Ci przyniosłem. trzymaj"
      ludzie....kazałem wam się tylko odpierdolić od mamy....nie można "argumentować" nie atakując drugiej osoby? tak ciężko?

      ps anonimowo to i ja mogę pisać "gratuluję mamusi" :)

      Usuń
    6. ps2 co do wolności słowa....robiłem pół roku projekt do szkoły na ten temat więc nie odczuwam potrzeby wchodzenia w dyskusję odnośnie wolności słowa :)

      Usuń
    7. Eh, napisałam długą odpowiedź, ale zaginęła w czasoprzestrzeni, kiedy próbowałam ją opublikować. Skrótowo więc jeszcze raz: 1) przepraszam za anonima, pisałam z komputera męża i nie zwróciłam uwagi, że nie jestem zalogowana 2) miałam na myśli, że gratuluję Twojej mamie Ciebie, serio, fajnie, że jej bronisz, chwała Ci za to, ale niefajnie (i tu była lekka złośliwość w mojej wypowiedzi), że w taki sposób. Bo owszem, nie toleruję wulgaryzmów. Tak zostałam wychowana i taki jest też mój dom. Nienawidzę wręcz wulgaryzmów, odrzuca mnie od nich, zwłaszcza, jak ktoś zastępuje nimi argumenty. Kwestia estetyki ;) 3) odnośnie DO ps2 - no to czas przełożyć teorię na praktykę 4) z metaforami to lepiej uważać, bo można się samemu na nich potknąć. Twoje potknięcie polegało na tym, że nieprawidłowo ją skonstruowałeś (przynajmniej trzymając się klasycznej teorii Arystotelesa)
      I najważniejsze, czyli kwestia domniemanych ataków na Twoją mamę. No szczerze, to ja nie widzę ataków na Twoją mamę, tylko próbę dyskusji z poglądami. A to nie atak. Ja za każdym razem podkreślam - nie potępiam matek (jak to brzmi w ogóle?!), po prostu w świetle nauki wiadomo, że mm nie dorównuje mleku matki, co nie znaczy, że w pewnych uzasadnionych przypadkach nie jest pomocne. Owszem - jest. Ale moim zdaniem najważniejsze to spróbować zawalczyć o laktację. I każdą matkę, która walczyła o kp - nawet jeśli przegrała tę walkę - szanuję. Bo wiem, że walczyła z miłości.

      Usuń
  56. Ja pitolę, mnie poraża ten fanatyzm. Nie mogę dłużej czytać komentarzy pod tym wpisem, przykro mi, no nie mogę, się nie da.

    OdpowiedzUsuń
  57. W całej tej dyskusji widzę jedno. Matki kp nieustannie podkreślają, że nie podoba im się idea karmienia mm. Na co matki mm odpowiadają, że one się bardzo starały i chciały karmić, ale nie wyszło. Czyli skoro się starały i tak męczyły, to znaczy, że też widzą wartość kp. A czy wyszło, czy nie - to insza sprawa. Okazuje się więc, że - na logikę - myślimy podobnie ("gdyby się dało, karmiłabym piersią, ale się nie dało, więc jest mm"). Tymczasem widzę nieustanny pojazd po matkach kp, bo mówią głośno to, co i tak obie strony dobrze wiedzą - że mleko matki jest lepsze niż mm. To jest fakt obiektywny :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Ok karmienie piersią najlepsze to kazda matka powie w przypadku nie możności niechęci jest karmienie butelka jedna i druga metoda dobra byle by dziecko glodne nie było ! Tylko dla tego ze karmie dziecko w taki czy inny sposób mają mi pomnik stawiać? Druga sprawa określenie pijawka jak dziecko przy piersi jest fe nie ładne a w takim razie jak kros mówi ze dziecko pasze dostaje miedzy wierszami mówi ze warchlak cielak czy inne bydelko? No bo tak mi to wyglada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Określenie pijawka pojawiło się u nas po tygodniu od pojawieniu się na świecie średniej córci, ssała po 20godz na dobę, jak nie ssała to musiała cyca w buzi trzymać, gdy tego nie robiła darła się (tak, nie płakała, darła się), lekarze rozkładali bezradnie ręce-taki jej urok, położna twierdziła, że wyrośnie, odpięła się po 11miesiacach-sama, za to powstał terror smoczkowy, zagarnęła 5szt, po dwa w rączki i jeden do buzi, ssała tak do 3lat. Pijawka się przysysa,moje dziecko było do mnie przyssane prawie rok. Dramatem było moje pójście do toalety czy pod prysznic, nic nie pomagało, tylko ssanie. Uważam, ze tyle w temacie wystarczy.

      Usuń
    2. Matko i córko, a kto się domaga pomników? :D

      Usuń
  59. Matka z definicji uosobienie dobroci serca miłości ile z was po wypluwaniu jadu na inne matki może tak sie zdefiniować dobrze ze jad z mlekiem matki nie jest wysuwany bo wtedy karmienie butelką by wygrało jak juz wcześniej wspominałam przy trójce dzieci miałam trzy różne sposoby karmienia i moim zdaniem kazda metoda była dobra wspolczuje zarówno tym matką co karmią piersią bo nikt mi nie powie że to od początku miodzik jest i wspolczuje tym co z różnych przyczyn tego nie robią nawet jeśli nie są to te trzy procenty nie ma co sie licytować co lepsze bo to wiadomo ale i nie ma co sie licytować która matka jest lepsza kp czy mm bo dla maluszka ta co karmi (obojętnie jak) jest najwazniejsza

    OdpowiedzUsuń
  60. Ja córcię starszą karmiłam rok, miałam ten przywilej że posiadałam mleka tyle że na sali poporodowej dokarmiałam inne dzieci które nie dojadały, nie zastanawiałam się nigdy czy ja jestem lepsza czy mama butelkowa, nigdy nie przyszło mi takie głupstwo do głowy, le wiecie co? prawda jeśli chodzi o położne, które powinny pomagać, uczyć, wspierać, nie ma wsparcia, pomocy, jest złość, agresja, rutyna bo pokar masz w głowie a nie w cycach, bo dzieci na cycu są ładniejsze, inteligentniejsze, mądrzejsze, baby nie wpadajmy w paranoję, dziecko w ogóle karmione takim czy modyfikowanym mlekiem jest szczęśliwe bo ma najkochańszą mamę...te gazety, internet , media powodują że zaczyna być wyścig szczurów nie w przedszkolu ale od plemnika...

    OdpowiedzUsuń
  61. Po większości wypowiedzi, dozlam do pewnych wniksków drogie panie poznając nowych ludzi zamiast pytać o imie pytajcie jak było karmione piersią czy mm czyli paszą.Jeśli paszą urywajcie kontakt bo to "glupi ludzie"( to ironia) zacznijcie pytać swoich najbliższych matke, babke, dziadka pradziadka i męża.Nie jedna ma w domu osobe na paszy chowaną i co, zrobicie z tą wiedzą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie spytają, bo naga prawda wyjdzie na jaw, że bydło w najbliższej rodzinie jest, a pasza była w niej od pokoleń

      Usuń
  62. Wow Bożenka co tu się dzieje? ;-) będą się dziewczyny bić ;-)
    Moje zdanie na temat karmienia jest takie: każda matka robi jak czuje i jak chce.nie obchodzi mnie co piją cudze dzieci.
    Swoje karmiłam piersią bo było nam dane i osobiście dla mnie było to coś pięknego.

    OdpowiedzUsuń
  63. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie witam w moich skromnych progach :D

      Usuń
  64. Aż się boję, co to będzie, jak tego ssaka kiedyś urodzę.

    OdpowiedzUsuń
  65. I jest to o czym pisałam u siebie!
    Same Mamy, a tyle nienawiści...
    Kurczę! Dziewczyny, no co jest?!
    Zacznijmy szanować to, że ktoś chce wychować swoje dziecko inaczej niż jak nam się wydaję za słuszne.
    Mleko Matki, czy modyfikowane? Może skupmy się na tym, że dzieci są najedzone! I szczęśliwe przede wszystkim.

    Post Bożenki jest dosadny, ale chyba nie chodzi tu o złośliwość dla Mam KP.
    Przecież Bożena sama w ten sposób karmiła.

    Kolejna afera, która wybuchła, ale zaraz ucichnie... szkoda tylko, że dotyczy tak ważnego tematu.
    tematu karmienia naszych dzieci. Tu wszystkie powinnyśmy się wspierać, a nie skakać sobie do gardeł.

    Amen :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Moim zdaniem to nie ma żadnej różnicy, czy dziecko jest karmione piersią, czy mm i nie rozumiem, o co są te ciągłe kłótnie i naskakiwanie na osobę na odmiennych poglądach.

    OdpowiedzUsuń
  67. Proszę, jeśli to mozliwe, o usunięcie mojego komentarza z 22.18 (sama nie wiem jak?) dałam się ponieść, a to dlatego, że szukam, czytam i nigdzie nie znajduje serdecznej dobrej rady (nie mylić z wywyższaniem się i nastawieniem "tylko ja mam rację") tak to jest jak człowiek szuka rad, pomocy i tego nie znajduje,potem daje się ponieść i wylewa jad na forum, a ja chyba jednak w żadnym momencie nie chcę być wylewaczem jadu. pozdrawiam gorąco. blog świetne pisany!

    OdpowiedzUsuń
  68. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  69. To się nazywa włożyć kij w d... tzn. w mrowisko. Super posunięcie, jeśli chodzi o zwiększenie ruchu na blogu.
    Mnie osobiście jest wszystko jedno, kto tam czym karmi, byle nie głodził dziecka. Sama karmiłam piersią ponad 2 lata i nie uważam się z tego tytułu za lepszą matkę. A karmiłam z wygody i lenistwa, do czego się oficjalnie przyznaję. Bieganie w nocy i nad ranem po butlę z mlekiem, mieszanie, odmierzanie, podgrzewanie, studzenie, sprawdzanie czy nie za gorące, czy nie za zimne, potem jeszcze mycie, odkażanie i inne manewry, to mnie przerażało. Szacun dla mam butelkowych, że to wszystko ogarniają. Ja wolałam dziecię wziąć do siebie, podać cyca i pójść spać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  70. http://www.hafija.pl/2014/05/kilka-slow-na-temat-krow.html
    Szanowna Pslani blogerko i wszystkie przykladkujace temu akurat wpisowi zachęcam do poczytania tekst z wyższego linka.
    Może Wam coś się w głowach rozjaśni .Oby!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szanowny Anonimie, choć nie, panuje przecież ogólny brak szacunku dla braku odwagi w podpisaniu swoich myśli, zachęcam do obiektywnego wczytania się w mój tekst, potem w komentarze, wyciągnięcia wniosków, jestem pewna, że skoro czytasz blog Agaty, którą nota bene bardzo cenię, szanuję i czytam regularnie, zrozumiesz właściwie sens wpisu, pozdrawiam (szkoda, że się po prostu nie podpisałaś)

      Usuń
    2. jeszcze jedno, tekst polecony czytałam chyba, jako pierwsza,(wspomniałam, że czytam regularnie) gdyż nie było pod nim żadnego komentarza

      Usuń
  71. Bardzo dobry post! Na razie wszystko przede mną. Pozdrawiam, Monika

    OdpowiedzUsuń
  72. O matko jedyna. Jaka tu się burza rozpętała. Nono:)doszłam do połowy komentarza. Mam nadzieje,że w przyszłości,może niedługiej zostanę matką. Ale co zrobić,żeby nie zostać matką wariatką?:) Kochać swoje dziecko do utraty tchu,jednocześnie zachować siebie?:)mam w planach karmić piersią,ale jak się nie uda, to co?:)z mostu do rzeki?Moja koleżanka, Matka Trojga mówi:ja nie wiem czym te kobiety się tak zachwycają tym karmieniem. Karmiłam,bo wiedziałam,że tak trzeba,ale nie lubiłam tego i cieszyłam się jak już było po. No i przecież dalej jest wspaniałą, najwspanialszą mamą:)a taki post musiał powstać,żeby wszystkie Matki niekarmiące piersią,mogły poczuć się lepiej,bo nadal są wspaniałe:)

    OdpowiedzUsuń
  73. Ile matek tyle racji,każda z nas uważa,że robi dobrze, bo każda wychodzi z założenia że chce jak najlepiej dla swojej pociechy. Sama ma trójkę i za kazdym razem było inaczej. Przy pierwszym dziecku karmiłam z niechęcią przez 4 miesiiące, mój pokarm wyglądał jak pomyje, szara woda i już, po tem zanikł mimo ciągłego "zwisu przy cycku", drugiego syna karmiłam prawi rok i było to nie tylko miłe ale i odpoczywałam przy tym, no i miałam mleko wyglądające jak mleko :) córkę karmiłam pół roku, trochę załowałam że zaczęłam dopajać ją mlekiem modyfikowanym, ale każdo z nich mówi mi kocham cię mamo, żadnemu z całej tróhjki nic nie brakuje, jak chorują to cała trójka nie ma że ten dłużej na cycku a ten krócej i mało odporny, nie idzie taśmowo. Każde z nich wyjątkowe i inne :) ważne,że przy każdej czynności nawet przy karmieniu z butelki muskałam polisie, całowałam, nuciłam coś cicho, tak samo jak przy podawaniu piersi. Nie ma lepsza czy gorsza, każda mama jest ta najlepszą dla swojego dziecka, A to jaką zbuduje się więź między matką a dzieckiem nie jest zależne jedynie od karmienia cyckiem lub butelką. Ta węź tworzy się już w łonie i puki dziecko z domu nie wyfrunie to ta więź z dnia na dzień się umacnia. WAŻNE aby i matka i dziecko dobrze się czuli we własnej skurze i ze sobą na wzajem :D POZDRAWIAM MAMY KTÓRE KARMIĄ I PIERSIĄ I BUTELKĄ. Złe mamy to te które nie pragną dla dziecka szczęścia, które je krzywdzą i glodzą, a nie te które zapewniają pełny brzuszek takim czy innym sposobem :) Zapraszam do mnie przy okazji ;) http://mamamijacrazylife.blogspot.ie/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kobieto za głos rozsądku <3.
      Tak właśnie odbiera wpis rozsądna matka.

      Usuń
  74. A ja mogłabym kilka mitów na temat karmienia obalić. Otóż nie rodziłam naturalnie, musiałam mieć cesarkę z powodu mięśniaka, a mimo to w drugiej dobie miałam taki nawał pokarmu że położna się zdziwiła. Po tygodniu od cięcia przyplątał się jakiś paskudny stan zapalny, dostałam dwa silne antybiotyki a dziecko wylądowało na butli i mimo to po półtorej tygodnia bez problemów wróciło do piersi na której zostało aż do prawie półtorej roku, kiedy już nie mogłam dłużej odkładać operacji usunięcia mięśniaka.
    A tak wogóle to twierdzenie że karmienie mm wynika z wygodnictwa i lenistwa to największa bzdura jaką słyszałam. Ja właśnie z lenistwa karmiłam piersią, bo nie trzeba wyparzać butelek, odmierzać, mieszać zastanawiać się czy nie za ciepłe, albo za zimne, czy nie za mało albo za dużo zjada, tachać tego całego majdanu ze sobą. No i w nocy nie musisz wyrywać się z łóżka żeby coś przygotowywać przy akompaniamencie głodowych wrzasków potomka.Kładziesz tylko głodomora koło siebie i wtykasz cyca tam skąd wydobywa się wrzask - to jest dopiero wygoda, nawet nie trzeba otwierać drugiego oka. Może moje doświadczenia z karmieniem butelką były krótkie, ale po tym co przeżyłam przez te półtorej tygodnia to muszę powiedzieć że podziwiam szczerze te mamy które decydują sie na butelkę zwłaszcza że często otoczenie jeszcze zarzuca im że są w czymś niby gorsze

    OdpowiedzUsuń
  75. A czy tym, którzy ujadają na matki karmiące mm nie przyszło do głowy, że to nie ich sprawa? Każdy robi co uważa, co może, co chce. I nawet jeśli to jest wybór, a nie konieczność, to trzeba to uszanować. Nie podają przecież dziecku cykuty tylko mleko. Ludzie opanujcie się! A Wy mamusie głowa do góry - nie dogodzicie nigdy. Jeśli karmicie mm to oczywiście jesteście wyrodne matki, nieczułe i leniwe. Ale gdy karmicie piersią to TYLKO w domu. Bo nie daj Boże dziecko zgłodnieje w czasie zakupów albo wycieczki i Wy dobre, kochane i czułe mamusie wystawicie pierś. Szybko staniecie się bezwstydnymi, obrzydliwymi i paskudnymi maciorami. Dlatego niezależnie od tego jak karmicie olejcie tych, którym to przeszkadza i cieszcie się swoim dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  76. Jak słyszę, że matki karmiące swoje dzieci mm są leniwe, to mi się śmiać chce. Sama nie mam dzieci ale wiele moich koleżanek ma i wiele z nich karmi butelką. I za nic nie mogę o nich powiedzieć, że są leniwe. No bo tak: karmiąc cycem- wystarczy podnieść bluzkę i dziecku podetknąć bufet pod nos i w czasie, gdy dziecko je można sobie choćby tv pooglądać. W przypadku karmienia mm to już jest jazda, bo butelkę trzeba wymyć, odmierzyć mleko, zalać je wodą, ostudzić/podgrzać zależnie od okoliczności, podetknąć maluchowi a później znów umyć i najlepiej wyparzyć. Więc gdzie tu jest lenistwo? Zresztą, niech każda mama karmi swoje dziecko jak chce, ważne żeby zdrowe było :)

    OdpowiedzUsuń
  77. a co to za argument: jesteś w ciąży?
    ja w druga ciaze zaszlam kiedy corka miala 6 miesiecy,a karmilam ja do 13 miesiaca. Kiedy zaczelam jej dodatkowo podawac mm w kubeczku po sama prostu sie przestawila na kubeczek. Nie zabralam jej cysia tylko dlatego ze kolejny potomek w drodze...chociaz mama mnie do tego namawiala, ze niby zazdrosna o mamusi mleczko bedzie. Nie posluchalam i nie zaluje.Corcia odstawila sie sama, a nawet jesliby tego nie zrobila to czytalam ze mozna piersia karmic dwojke dzieci (starsze i mlodsze) i nie ma problemu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to jest do cholery "cysia" ???

      Usuń
  78. ja uwazam ze MATKI KARMIACE BUTELKA WCALE NIE SA LENIWE, to wstawanie w nocy, po omacku, na spiaca szykowanie mieszanki... brrr dla mnie niewykonalne
    ja wlasnie Z LENISTWA karmilam piersia :-) podnosisz koszulke, podajesz piers, dziecko ssie a mama drzemie dalej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym własnie między innymi wspominałam, kp: tanie (nie kupujesz drogiego, jak cholera mm), (wyciągasz cyca i dajesz) proste, czyste (nie musisz myć butelek i smoczków) i wygodne (w każdych warunkach możesz nakarmić). Ale co ja tam wiem, mam tylko troje dzieci i śmię twierdzić, że matki karmiące mm nie są gorsze.

      Usuń
  79. A ja zwolenniczkom butelek, które miały mleko i wszystko było w porządku życzę aby urodziły w buszu same na pustkowiu , bez dostępu do butelki. Popieprzyło się w głowkach. Kiedyś nie było nawet butelek. Matka nie miała mleka, to karmiła mamka. Nie było mamki, dziecko umierało. Koniec. Nie potrafisz poradzić sobie z dzieckiem, nie miej ich. Selekcja naturalna. Następny nieudacznik taki jak ty spłodzi następne byle co. I tak dązymy do samozagłady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że Ciebie nie zgarnęła selekcja naturalna.
      Nie daję rady karmić piersią, to czekam, aż dziecko umrze.
      Nie radzę sobie, nie powinnam go mieć.
      To takie kurwa proste, jak budowa cepa.
      Weź się jebnij w ten pusty łeb !
      Ciekawe co zrobisz, jak podobne problemy będą dotyczyć Twojego wnuka. Zapewne usiądziesz przy jego matce, poklepiesz po plecach i poczekasz na selekcję naturalną.
      Ja pierdole co za pusta suka.

      Usuń
  80. Moim zdaniem problem z karmieniem nie jest w momencie gdy występują wszystkie te czynniki, które wymieniłaś (wcześniactwo, zażywanie leków itp.). tylko wtedy kiedy matka ma pokarm a odstawia dziecko bo nie może wyjść z domu na dłużej. Czy to nie jest czysty egoizm. Albo matka, która nie zawalczy o pokarm tylko od razu mówi, po cc nie ma pokarmu. Jestem po cc, karmiłam piersią do 12 miesiąca życia córki, sama odstawiła pierś. Czy czuję się lepsza od innych matek. Nie, ale wiem, że dałam jej od początku wszystko co najlepsze. MM nie jest złe, ale naturalne tez nie jest. Dlaczego wszystko teraz jest eco a karmienie nie. I te matki od mm, które tworzą koła wzajemnej adoracji i poparcie, że takie mleko suuuper. Nie rozumiem tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zwolenniczką karmienia piersią, ale każda kobieta ma prawo wyboru, nie ważne czy walczy o pokarm, czy na starcie mówi nie, nie można jej powiedzieć, że jest gorsza i karmi swoje dziecko paszą, a takie stwierdzenia niestety padają :(

      Usuń
  81. Uwielbiam te stwierdzenia, że jak to można NIE MÓC karmić, no jak?! Otóż można, nawet jeśli się tego pragnie, jeśli jest to najpiękniejszym marzeniem. Pierwszego dziecka nie karmiłam w ogóle. Miałam pokarm, ale również miałam sutki "niezdolne do karmienia". Naprawdę istnieją takie. Podsunięto mi nakładki silikonowe - odpadały od piersi, nikt nie pomógł mi dziecka przystawić. Podsunęłam położnym pomysł z laktatorem - usłyszałam, że nie warto, bo wszystko za długo potrwa, a dziecko będzie głodne. Natychmiast podano mi leki na zahamowanie laktacji, zmieszano z błotem, bo jestem "tą, co nie chce karmić" (tylko jedna pielęgniarka mnie broniła) i tak naprawdę nikt mi nie pomógł. Byłam załamana. Postanowiłam, że zrobię wszystko, żeby drugie karmić. Kupiłam Niplettki, walczyłam z bólem, krwią i łzami. Piersi wyglądały jako tako, ale nadal się chowały. W międzyczasie pojawiła się niedoczynność tarczycy (dokładniej Hashimoto) i leczenie hormonami. Po drugim porodzie nie miałam pokarmu! Miałam dosłownie jedną kroplę, kiedy zapomniałam o tabletce. Jak ją wzięłam, to znowu nie było nic. W domu na własną rękę odstawiłam hormony. Mleko się pojawiło, a piersi stały się niezdolne do karmienia. To co kiedyś lekko wystawało, stało się nagle płaskie bez szansy wyciągnięcia. Pomogły mi nakładki silikonowe. Piersi były tak poranione przez Niplettki (założyłam na poród), że cały czas krwawiły, pękały i sprawiały potworny ból. A ja... mizerniałam w oczach. Dopadło mnie coś na kształt depresji. Po kilku dniach było coraz gorzej, syn się nie najadał, odpychał od piersi, bez nakładki nawet nie chciał jej polizać, ciągle płakał. Z bezsilności podałam mm i... był spokój, dziecko szczęśliwe. Wróciłam do leków. Natychmiast odżyłam, po "depresji" nie było śladu. Pokarmu nie było już po 3 tabletce z hormonami. Euthyroks całkowicie hamował laktację, a jego odstawienie z dnia na dzień to "samobój". Bardzo cierpiałam z niemożliwości karmienia, ale w końcu jakoś przeżyłam to, że jestem i będę butelkową mamą. Kocham moje skarby ponad życie, a sposób karmienia nie ma nic do tego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteś wspaniałą kobieta i na pewno cudowną matką :)

      Usuń
  82. Mądrze prawisz Bożenko!! Po tym artykule zacznę cię czytać :)
    Pozdrawiam
    Mama karmiąca mieszanie :)

    OdpowiedzUsuń
  83. Dobrze napisane. Jestem wielką zwolenniczką karmienia piersią oraz generalnie całej idei rodzicielstwa bliskości, ale mojej 7-letniej już dzisiaj córki karmić nie mogłam. Nasłuchałam się wielu przykrych, raniących komentarzy o mojej niewiedzy, lenistwie itd. Dowiedziałam się również swego czasu, że mam nie obrażać r.b., gdyż karmię butelką. Straciłam pokarm po 3 miesiącach. Stres związany z odejściem męża całkowicie pozbawił mnie mleka, mimo że walczyłam o nie jak lwica 24h na dobę. Do dzisiaj słyszę czasem, że gdybym chciała, to bym mleka miała. Przykre. Teraz jestem w ciąży i mam nadzieję, że drugie dziecko będę karmić piersią tak długo, jak się da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno dasz radę, po silnym stresie straciłam pokarm, gdy syn miał 2 m-ce, córki karmiłam po 11 m-cy :)))

      Usuń
  84. Ja karmię piersią ponad roczne dziecko. Przeczytałam i nie czuję się obrażona. Widoczne jest to, że większość czytających nie zrozumiała sensu tego tekstu. Komentarze potwierdziły tylko, że prawda bije po oczach. Matka drugiej matce najchętniej oczy by wydrapała, bo jej wybór jest jedynym i słusznym. Przykre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę drastyczne usunęłam, bardzo przykre.

      Usuń
  85. Dziecię karmiłam i cycem i butelką. I żałuję, że nie samym cycem. Powód? Wielka wygoda karmienia piersią! Zawsze na miejscu, zawsze ciepłe, zawsze świeże. W nocy po ciemku możesz leżąc karmić i podsypiać. Z butlą tak się nie da. Najpierw trzeba ściągać (ponad 30 minut w moim przypadku kiedy od samego początku miałam tylko ciut mleka), wyparzać tony butelek, smoczków, laktator (co 2-3 godziny, przypominam), nosić godzinę niemowlaka, który nałykał się za dużo powietrza i nie może odbić. Dokarmiałam mm bo naturalnego pokarmu miałam tak mało, że szybko przestał starczać a jak zdarzyło się ulać to już w ogóle klapa. Przy każdym karmieniu mm ściągałam też laktatorem, żeby "pobudzić laktację". Pobudzić się nie dało. Sześć miesięcy obracało się wszystko wokół moich piersi i butelek na zmianę. Całodobowe zajęcie (pomijając inne obowiązki dotyczące niemowlaka). I tak długo się udało. Więc tekst że karmienie piersią jest zupełnie naturalne (rozumiem, że: bezproblemowe, łatwe i przyjemne) trochę mnie irytuje. drugie dziecko chciałabym karmić piersią ale głównie dlatego, że jest to prostsze niż babranie się w butelkach, smoczkach i laktatorach. Prostsze o ile wszystko idzie książkowo. Ale życie nie jest książką...

    OdpowiedzUsuń
  86. Same jesteście jak dzieci...tworzycie kolejne podziały i prawie zabijacie się o nie..dlatego Wasze dzieci i tak nie będą szczęśliwe, bez względu na to jak je karmicie

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.