"Machiavelli dla mam"-czy warto przeczytać?

          Początek mojej przygody z Machiavellim miał miejsce znacznie wcześniej, będąc jeszcze w szkole dowiedziałam się o indeksie ksiąg zakazanych przez kościół. Wzbudziło to moje niemałe zainteresowanie , gdyż zakazywano publikacji Kopernika, Galileusza, podglądy w nich zawarte były niezgodne z doktryną kościoła, co zakazane, tym bardziej ciekawe. Poradnik dla mam według wskazówek księgi zakazanej, już ten fakt jest obietnicą ciekawej lektury (zapowiedź oraz fragment poradnika znajdziecie TU ). 

Wiedzieliście, że słynne"cel uświęca środki" to słowa florenckiego dyplomaty-pisarza, którego wskazówki mają pomóc utrzymać się u władzy panującemu? A gdyby, ktoś zaproponował wam, wcielenie w życie domowe takich porad? Wariactwo?





Nie koniecznie, choć czytając poradnik Suzanne Evans widzę w niej własną desperację. Gdy kobieta po przejściach (rozwiedziona, ponownie zamężna) próbuje jakoś okiełznać 4 energicznych, zbuntowanych dzieciaków mówi, że ma na to sposób, to słucham.


Wiecie doskonale, jak moje dzieci wyparły z mojej świadomości potrzebę snu. A tu czytam:
Jakże marzę o spaniu w cywilizowanych godzinach, w ogóle o spaniu.... Zarządzam zebranie rodzinne!

Zanim ochłonęłam, czytam dalej o dziwnych porach odrabiania lekcji, potrzebie niezbędnych pomocy naukowych 5 minut przed wyjściem do szkoły, a w domu słyszę:

-mamo, sprawa jest...
-nie, masz szlaban
-nie to,bilet mi się skończył

Bilet. Godzina 22.30, a temu bilet się skończył. Siedzi w domu tydzień (święta, matury),a ten mówi, że kasy chce! Liczę do 47 i wracam do lektury, bo właśnie takie zachowania MUSZĘ wytępić dla własnego zdrowia psychicznego.

W mojej głowie rodzi się już piękny plan zmian. Wraz z Suzanne ugrzecznię i moje dzieci. Tymczasem  do jej drzwi puka policja... Porażka? Nie, drobne potknięcie w wychowaniu, sytuacja napięta lecz opanowana.
Czy Suzanne opanuje swoje dzieci, jej małżeństwo będzie lepsze, czy może zawiśnie na włosku? Jak ewoluować z depresji w rozciągniętych spodniach ciążowych wrócić z podniesionym czołem w te same spodnie? Zachęcam do lektury. Moje zmiany już nadchodzą.


"Machiavelli dla mam" znajdziecie w wydawnictwie bukowy las

CONVERSATION

13 komentarze:

  1. Czyli że rewolucja nadchodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chęć przeczytania tej książki rośnie we mnie z każdym twoim wpisem. Magdalena:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Potrzeba pomocy naukowych 5 minut przed wyjściem - niezwykłe doświadczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam to na co dzień, wychodzi któreś do szkoły i nagle potrzebne rzeczy nie do zdobycia w tydzień,a oni, ze na już

      Usuń
  4. Jednak jestem podatna na reklamę, bo właśnie kupiłam książkę ;) Zainteresowałaś mnie tym wpisem i choć Machiavelliego czytałam na studiach, to jestem ciekawa jak się sprawdził u autorki i czekam na Twoje rewolucje, do zobaczenia w Bydgoszczy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. na razie mam jedno dziecko ale już by mi się przydała chyba ta książka

    OdpowiedzUsuń
  6. Każda porada, jak opanować, to co nie do opanowania jest w cenie, skusiłaś mnie :) /Mariola

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowicie zacheciłaś mnie do przeczytania tej książki - to czytanie samo w sobie będzie dla nas już dużą odskocznią i relaksem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzieci nie mam więc można powiedzieć co ja tam wiem, jednak coś tam wiem i uważam, że regulamin i dyscyplina muszą być w każdym domu, bez względu na ilość dzieci czy ich wiek. Wtedy łatwiej się żyje, takie domowe procedury ;) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zachecasz do lektury :) Pozdrawiam, Monika

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.