Jak chorować, żeby nie zwariować?

poniedziałek, 5 maja 2014
Chore dziecko w domu:

a) nadużywanie słowa: mama i marudzenie
b) smarki wiszące u małego noska i wcierane we wszystko
c) jedzenie wyplute na wszystko
d) jeśli nie ma 40stopni gorączki biega
e) brak, snu, brak, snu, brak snu

Chory chłop w domu:



a) katar-spisuje testament
b) kaszel-spisuje testament
c) 37,1-po spisaniu testamentu dzwoni do notariusza
d) apetyt mu dopisuje, podwójnie

Matka chora:

a) po garści leków wypija trzy kawy
b) pierze, sprząta, gotuje... wycierając nos przy okazji
c) ogarnia chore dziecko/dzieci i chłopa
d) nie śpi, pije 12tą kawę i nie śpi



Zasmarkani patrzymy na słonko za oknem, niby 9stopni, a jakoś zimno...

23 komentarze

  1. Kurcze znam schemat i wole stadko chorych dzieci jak jednego chłopa

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje dzieci na szczęście rzadko chorują ale jak im się zdarzy to z grubej rury, zapalenie płuc, złamana ręką o22 50 albo inna cholera.... Chłop też mega odporny, teraz ma zerwane ścięgno Achillesa, leży i jęczy...że szpitala uciekł bo leki se może w domu brać... co by nie zwariować zatyczki w uszy, szydełko w doń... Bogu dzięki że już po wolnych dniach... Kocham pracę :) pozdrawiam Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas jakiś pomór od późnej jesieni się zaczął :(

      Usuń
    2. Nie mogę chwalić bo zaraz coś się stanie...ale zimę jakość dziecka moje przeżyły (tylko dwa razy inhalacje robiliśmy) za to szanowny małżonek z częstotliwością co tygodniową zażywa gripexy, polopiryny i umiera...dzięki Bogu za możliwość wyjścia do pracy i zrelaksowania się w zaciszu własnego biura :)

      Usuń
    3. 4 dni wolnego z chorym chłopem w domu, bez możliwości wyjścia przez chorobę własną i dzieci oraz kiepska pogodę, nawet dziś nasza lekarka ze zrozumieniem głową kiwała, jak powiedziałam, że nie ma gorączki-idzie do szkoły :(

      Usuń
  3. skąd ja to znam :(
    taki jjuż nasz los matek polek

    OdpowiedzUsuń
  4. Mojego jak kolano bolało to wkręcił sobie, że ma raka i umiera. Mężczyźni w chorobie i wychodzi ich siła, męskość i odwaga.... Zdrowia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymaj się!! U nas to samo ... na szczęście bez chłopa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czwórka z gilem? uuu... zdrówka życzę i cierpliwości

      Usuń
  6. O tak, zdecydowanie.
    My matki- jesteśmy the best!

    OdpowiedzUsuń
  7. Koleżanka ma trzy dziewczynki. Przy pierwszej ospie totalna izolacja od pozostałych ( w miarę mozliwości), wszystko było pięknie prawie do samego końca. Ostatniego dnia okazało się, że izolacja była nieszczelna i kolejna złapała....:((((
    Wtedy już za radą znajomych mam ostatnią bez izolacji trzymała razem by mieć OSPĘ całkowicie z głowy.
    Udało się a było to w czasach FIOLETOWEJ gencjany ....:)) Cała pościel mimo kilku prań była w plamach i poszła na działkę.
    Chłopa ma za to niezbyt marudnego, cały czas czy zdrowy czy chory aby tylko miał PILOTA w ręku ......:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ospę przerobiliśmy, gdy byłam w ciąży z najmłodszą, luz jako dzieci mieliśmy więc my się nie zaraziliśmy, za to starsza dwójka przeszła ciężko (syn był praktycznie nieprzytomny z gorączki, podawałam tylko hydrocsyzynę, niczym nie smarowałam, żadne nie ma śladów, żadne się nie drapało :)

      Usuń
  8. Tobie za to życzę cierpliwości i ZDROWIA ;))))

    OdpowiedzUsuń
  9. NA szczęście my w ogóle nie chorujemy. Ale faktycznie kilka razy przerobiłam z chłopem akcje przeziębienie-umieranie. To było na początku naszej znajomości. Teraz to ja go na siłe do łóżka kładę, kiedy widze że zasmarkany leci do ogrodu w deszcz bo MUSI cos zrobic...

    OdpowiedzUsuń
  10. ojejku, ale prawdziwe!
    ps. i zarazem dołujące...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chłop się obraził: nie wspomniałaś, "że pochorowałem 4dni i chory poszedłem do roboty", wspominam ;)

      Usuń
  11. Znam ten schemat, tylko zamień chłopa i babę miejscami. Umieram przy 37, Niemałż po prostu pije drugą kawę i donosi mi chusteczek (będąc tak samo chorym) :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.