Ever after high-recenzja

sobota, 31 maja 2014




     Czytaliście zapowiedź książki Ever after high-księga legend,wraz ze mną czekaliście na rozwinięcie wątku i odpowiedź na pytanie, jak  potoczą się dalsze losy nastolatków?  Czy moja zagmatwana wizja miała odzwierciedlenie w tej historii?

Blogowe WOW, czyli kolejna wtopa

czwartek, 29 maja 2014
 O tym, jak rozpoczęła się podróż na Blogowe WOW mogliście przeczytać TU.

Spotkanie odbyło się w Park Hotel Bydgoszcz.
W progu witały nas podarunki, które na powitanie zostały wręczone,
oczywiście moja córcia musiała wyrazić bunt 

rowerek biegowy-dobra inwestycja

środa, 28 maja 2014

Przeczesując fora oraz kierując się doświadczeniem postanowiłam najmłodszej kupić rowerek biegowy. Miałam 100% pewność , że jest to dobra inwestycja w dalszą naukę jazdy na rowerze. Dlaczego? Średniej  córce nie kupiłam biegówki, zapatrzona w brata chciała jeździć na rolkach. Zaowocowało to ty, że dopiero w tym roku, jako ośmiolatka (!!!) nauczyła się jeździć na rowerze. Przy Melce postanowiłam nie popełnić


 już tego błędu.  Kiedy dostałam propozycję od WeeridePolska zanim się zdecydowałam sprawdziłam ofertę. Rowerek był tym czego tak usilnie od kilku miesięcy szukałam.

Dowiedziałam się, że biegówka może mieć hamulec tylni i przedni (nigdzie wcześniej o tym nie przeczytałam,
nie wiedziałam, że biegówka może mieć hamulec i to do wyboru).

Po przeanalizowaniu oferty i naszych oczekiwań wybrałam rowerek Learn2Ride w kolorze białym.













Opis rowerka  :

* bardzo lekka konstrukcja - zaledwie 3kg!
* specjalnie profilowana rama ułatwiająca wsiadanie
* nowoczesna, stylowa rama i kolor biały z niebiesko- żółtymi elementami
* miękko wyściełane siodełko
* 10' koła nie wymagające pompowania (specjalistyczna pianka)
* plastikowe osłony na kołach
* regulowana wysokość kierownicy
* regulowana wysokość siodełka od 37cm do 48cm
* hamulec ręczny tylny w kasecie
* idealny dla dziecka od 18+ mc


*dzwonek, który Melka od razu pokochała) 
*siedzenie z "rączką" (bardzo ułatwia  pomoc rodzica przy pierwszych próbach jazdy)


                               Na fp doczytałam się, że za polubienie strony
                         WeeridePolska KLIK .


                                                       

SYROP Z KWIATU CZARNEGO BZU I RACUSZKI Z KWIATEM CZARNEGO BZU

wtorek, 27 maja 2014
                        
Dziś proponuję wam moje ulubione racuszki z kwiatkami czarnego bzu.

Ich wspaniały zapach i smak docenicie na pewno.
nie podam dokładnych proporcji, bo każda może ustalić je wg ilości osób planowanych do posiłku

-jaka
-mąka
-mleko
-otarta skórka z cytryny lub pomarańczy( względnie olejek zapachowy)
- odrobinka proszku do pieczenia
- tłuszcz do smażenia
-kwiaty czarnego bzu( takie białe)
-nożyczki
-cukier puder
-cukier wanilinowy( najlepiej roztarty na puder)

Ścinamy całe kiście kwiatów czarnego bzu (sprawdzamy czy nie mam mszycy-jeśli jest widać na pierwszy rzut oka), przynosimy do domu , płuczemy w zimnej wodzie, osączamy na sitku lub ręczniku papierowym.

Jajka, mąkę, mleko, skórkę z pomarańczy i proszek do pieczenia mieszamy (można mixerem), żeby ciasto było względnie gęste (jak do racuszków z jabłkami lub rabarbarem-też polecam). Nalewamy na rozgrzaną patelnię z tłuszcze ( ja smażę na oleju) małe krążki łyżką, na każdy krążek kładziemy gałązkę kwiatków, ogonkiem do góry, gdy się lekko wtopią kwiatki w ciasto, ucinamy nożyczkami gałązeczki i przewracamy racuszki na drugą str .Smażymy na małym ogniu, żeby nie były w środku surowe, ale z wierzchu ładnie zrumienione

.Gotowe posypujemy pudrem zmieszanym z cukrem wanilinowym.

Smacznego.





 SYROP Z KWIATU CZARNEGO BZU

Pisałam już o nim, moje dzieci stosują go jako dodatek do herbaty. Ale jego działanie jest dużo bardziej pomocne niż tylko aromatyczny dodatek do napoi, Syrop z kwiatu czarnego bzu działa ogólnie wzmacniająco  stosowany profilaktycznie oraz przy przeziębieniach i infekcjach działa przeciw zapalnie.

-40 kwiatów ( baldachów) czarnego bzu
-1 L przegotowanej , wystudzonej wody
-2 kg cukru
-2 cytryny ( wycisnąć)
Kwiatki płukamy, zalewamy wodą z cytryną, odstawiamy w chłodne miejsce na 3 dni. Po tym czasie wsypujemy cukier i podgrzewamy do całkowitego rozpuszczenie ( NIE GOTUJEMY!!!). Mocno podgrzany wlewamy do wyparzonych butelek.

Na zdrowie.

Oswajamy sztukę-warsztat plastyczny

poniedziałek, 26 maja 2014
Piękne, trwałe, zawsze modne - pomoce szkolne  ze sklepu z FigoLANDIA. 
Marka Bambino zawsze kojarzyła się z jakością,
będąc w szkole mogłam się chwalić tymi kredkami.

„Firma St. Majewski (producent znanych kredek marki Bambino)”
oferuje nam jakość, którą znamy. 

Idealnie wyprofilowany tornister, dokładnie przemyślany plecak,
idealnie wyposażony piórnik, to tylko nieliczne rzeczy, które już cieszą moje dzieciaki,
a lada moment powędrują z nimi do szkoły.

Bloki rysunkowe, papiery kolorowe, papiery samoprzylepne,
farby, plastelina, kredki-to znamy i kochamy.

Dzieciaki twórcze, więc hurtem zakupy papiernicze robimy .

Pomysł nr1.

Gaba postanowiła wymyślić bajkę i zilustrować ją trójwymiarowo.

potrzebne będą:
-pomysł
-bajka w głowie dziecka
-kartonik/sztywna kartka
-kredki marki BAMBINO
-mazaki
-plastelina



rozkład jazdy, czyli komfortowe pkp

niedziela, 25 maja 2014
Podróż na Blogowe WOW zapowiadała się ekscytująco już na tydzień przed. O samej próbie kupienia biletu pisałam TU (panie tu je pkp!).

Jesteśmy z Gabą nieco niewyraźne, ale po takiej podróży każdy by tak miał ;).

Pociąg, do którego wsiadłam na wsi był przyjemny, nowoczesny, klimatyzowany. Miód-malina. W stolicy nie było już tak różowo. Choć przyznam, że z radości na mój widok Karolina i Klaudia prawie przez okno wyskoczyły. niestety miejsca miały w sąsiednim wagonie.

W naszej 13tce czekały na mnie Sabina z Asią. jako matka polak zobligowana byłam do zabrania choć jednego z dzieci. Padło na Gabę. Zgrało się to z planem sabiny, która zabrała Piotrusia, znaczy Pawełka ;).


Po drobnej reorganizacji do naszego przedziału dołączyła Kasia wraz z mamą. Pozostałe dwie podróżne prawdopodobnie pozostaną bezdzietne po tej podróży, i rozrywce, którą im zapewniłyśmy. Hiciorem okazały się pomocnicy mam w formie tabletów, psp, mp3, tradycyjna planszówka przy takiej konkurencji poległa. Tu należy zaznaczyć, że pod koniec podróży dowiedziałam się, że można taki tablet po prostu podpiąć pod gniazdko i naładować (przy tym tępy ból z reklamy wyglądana wyjątkowo rezolutny).

           Oczywiście, jak w "Dniu świra" musiałyśmy zasmrodzić cały przedział-tak, kabanosami ;).

Jedyną klimą okazały się otwarte okna (w sumie dobrze, że się chociaż otwierały). Wejście do wc okazało się dla Gaby wstrząsem. Każdy kto jeździł pociągami 25-30 lat temu wie o czym mówię, w tej kwestii nic nie uległo zmianie.


To było znośne. Potem był powrót. Dobrze, że Sabina ma odrobinę orientacji w terenie, bo sama na pewno bym się zgubiła. Tramwaj, potem pkp. Tak CIEPŁA cola (jakieś 35stopni w cieniu-się ochłodziłyśmy).

Pociąg podstawiony, planowany odjazd o czasie. Wspinamy się do wagonu (kurwa! co za debil projektował te schodki?), w wejściu odrzuca nas smród. Z kibla, wiszących na ścianie rowerów i potu. Krok dalej pogłębia tylko naszą dramatyczną sytuację. Wagon bezprzedziałowy. 64 miejsca, każde zajęte, brak klimy, zanim usiadłyśmy ciekło już po plecach.

Obie z Kasią zaczynamy być zielone, Asia zaczęła obawiać się o swoja bluzkę, chce mi się rzygać. Podpinają lokomotywę.Widać światełko w tunelu na klimę. Niestety kontroler rozwiewa szybko resztki nadziei mówiąc, że 5lat nie działa i nie będzie działać, zostawia otwarte drzwi. Pociąg rusza, jedziemy tyłem. Nadal mam mdłości. Asia zaczyna przebąkiwać, że boi się burzy, błyska się. Kibel w gorszym stanie niż w tamtym pociągu. Po wagonie gania jakiś facet i z uporem maniak piwo próbuje sprzedawać. krok za nim wózek z gorącymi napojami (myślę, że większość podróżujących potrzebuje się jeszcze rozgrzać). Wózek mieści się na milimetry, każdy chowa łokcie. Pachnie burzą, oczywiście tylko chwilę, bo deszcz tak zacina, że przy lekko uchylonych oknach pada na nas-zamykamy.

Informacją, która odmieniła moje życie było odkrycie różnicy miedzy pociągiem pospiesznym, a zwykłym. Dokładnie 6 minut szybciej pośpieszny przyjeżdża z Bydgoszczy do warszawy niż zwykły. Ale nasz miał 5 min opóźnienia...


                                                          Jeździsz pkp? Polub.
                                                     

skuteczne sposoby, jak zarwać nockę

piątek, 23 maja 2014
Powszechnie wiadomo, że najlepsza zabawa jest nocą. By móc pochwalić się dnia następnego wielkimi worami pod oczami wystarczy, że zwykły człowiek zachla ze znajomymi do białego rana. Rodzic musi jednak się nieco bardziej  wysilić. Polecam kilka sprawdzonych sposobów na nie przespaną noc:



matka dostojna (dojna) krowa

wtorek, 20 maja 2014
Monika Zawadzki, „Karmiąca” 2014

Karmienie piersią jest naturalne, jak upuszczanie moczu. Dlaczego obrasta nagle do rangi wynoszenia na piedestał? Kobiety-kobietom, matki-matkom ubliżają. Ja lepsza, ty gorsza. Ja cud-miód daję najlepsze, ty... dajesz paszę.

A co to kuźwa ma być ja się pytam? Jakiś plebiscyt na super-hiper mamuśkę? Jak matki na pewno nie idealne (nie oszukujmy się żadna z nas ideałem nie jest) zarzucają innym, że tamte gorsze?

Zadałaś sobie kiedyś pytanie jedna z drugą, dlaczego karmisz piersią? Bo masz możliwość, bo masz wybór, tak jak matka mm? Nie. Wiele z matek podających mm tego wyboru nie miało.

Johan Niclas Byström, Junona karmiąca Heraklesa, I poł. XIX w.


Nie wierzysz? Oto kilka przyczyn nie karmienia piersią:

- urodzenie wcześniaka
 jeśli mogłabyś do piersi przytulić swoje dziecko dopiero po miesiącu czy dwóch, każdego dnia budząc się ze świadomością, że możesz usłyszeć najgorsze mogło by ci  nie starczyć sił na walkę o mleko

- urodzenie dziecka z rozszczepem wargi
dziecko to zamiast ust ma dziurę, od pierwszego dnia karmisz je łyżeczką, dławi się wymiotując ustami i nosem-można stracić pokarm?

- dziecko nie potrafi ssać
 jesteście sfrustrowani, ty bezradna, dziecko głodne, oboje nieszczęśliwi-tracisz mleko

- dziecko agresywnie pogryzło ci brodawki już w pierwszej dobie
poród był koszmarem, leje się z ciebie, jak z zarzynanej świni, a twoje kochane maleństwo właśnie poodgryzało ci prawie brodawki,

- masz kolejne zapalenie piersi
wróciłaś do pracy (albo mas wspaniałą pracę, do której grzech nie wrócić, albo jak większość społeczeństwa masz kredyt na 150lat i musisz wrócić do pracy, rozłąka z dzieckiem wykańcza cię psychicznie, karmisz po powrocie do domu, nocą, w pracy niby ściągasz, ale nawał powoduje zapalenie-poddajesz się dla własnego zdrowia psychicznego i fizycznego

- dziecko wciąż chce wisieć na piersi
 czujesz się, jak dojna krowa, ani chwili samotności, dzień i noc pijawka na tobie wisi i domaga się karmienia-wymiękasz dajesz smoczek, butlę

- dziecko nagle się odstawiło
nie możliwe? możliwe, nawet kilkumiesięczniak potrafi definitywnie odmówić ssania piersi-z dnia na dzień zostajesz matką mm (tak ta matką, którą wyszydzałaś)

- przyjmujesz leki
 na stałe, po przeniknięciu do mleka mogły by zaszkodzić twojemu maleństwu-nie karmisz piersią

- tracisz pokarm z dnia na dzień
nie możliwe? możliwe, po silnym przeżyciu/stresie możesz stracić mleko-bezpowrotnie

- jesteś w ciąży
twój maluszek ma dwa miesiące, a ty znów jesteś w ciąży

- wybrałaś mm
dlaczego? a dlaczego nie?

wizerunek matki kobieta karmiąca Christophe Gilbert

Baby nie wynoście się na ołtarze za karmienie piersią i nie drwijcie z mam karmiących mlekiem sztucznym.
Choć może Chińczycy was zadowolą, po genetycznej zabawie jest już mleko ludzkie od krowy-nie pasza.

 
okładka kalendarza, fotograf-artysta Karol Liver

Nie musisz się zgadzać, polub.
                                                          

plan podróży, czyli panie tu je pkp!

niedziela, 18 maja 2014
Planowana podróż pociągiem. Nie nie jadę za granicę, zwykła podróż krajowa. szukanie w necie nr telefonu na miejscową pkp porównuję do szukania igły w stogu siana, z tym,  że igłę znaleźć jest realna szansa.

Wyjazd za tydzień, czemu mam spinę? Kupując 7dni wcześniej mogę kupić tańsze bilety. Szukam. Nic. Szukam. Jest. Dzwonię: "ten nr jest zablokowany" -dziękuję.

Ubieram gustowne kalosze, kaptur na głowę, jadę stację. Piździ, jak cholera, zacina deszczem, spoko, mykam na poczekalnię. Kasa wygląda na zamkniętą, pukam nieśmiało. Wyskakuje pani po drugiej stronie kraty

Nie lada gradka nawet dla niejadka

piątek, 16 maja 2014
Jeśli masz w domu marudę, niejadka lub po po prostu chcesz zaskoczyć kogoś
kotem, psem, lisem, biedronką, czy...biurkiem na talerzu
to pomysły dla ciebie.

KOSZMARNE ZABAWKI, CZYLI STRACH PRZED DNIEM DZIECKA

środa, 14 maja 2014
prezent na dzień dziecka

            Przed  Dniem Dziecka, urodzinami,czy innymi odwiedzinami masowymi zaczynam wpadać w panikę.  Zawsze znajdzie się ktoś, kto uraczy moje dzieci wspaniałą zabawką, GŁOŚNĄ, jak cholera, bez przycisku wyłącz/przycisz.  Oczywiście właśnie ta staje się ulubioną,  gra, warczy, buczy, doprowadza do szewskiej pasji tygodniami.

Wszystkim zainteresowanym obdarowywaniem przestawiam krótką listę
CZEGO MACIE NIE KUPOWAĆ moim dzieciom.


1.  Drogich i supermodnych zabawek.

Po otrzymaniu takiego prezentu czuję się w obowiązku odwdzięczenia podobnym, błędne koło trwa, a kasa topnieje. Drogie i porządne tak, ale tylko wcześniej ustalone, na większe święta i składkowo z resztą rodziny.

2. Zabawek na których obok kodu kreskowego narysowany jest rząd baterii.

Ludzie! Wiecie ile wydaję na baterie? Jeśli planujesz zakup zabawki na baterie, poproszę też roczny zapas lub żywą gotówkę na jej utrzymanie.

3.Tony słodyczy.

Błagam. Moje dzieci to nadpobudliwe stado orangutanów, maniakalni szperacze szafkowi, hieny słodyczowe. Ograniczam dla mojego zdrowia psychicznego, o co i was darczyńcy proszę.

4. Zabawek z 1000melodyjek lub co gorsza mówiących.

Zapraszam na dobę w ciasnym pomieszczeniu z moimi dziećmi, zabawkami, bajką w tv i gwarantuję psychiatryk.

5. Zabawki udające narzędzia dorosłych.

Całodzienne słuchanie warkotu mini odkurzacza, bulgotu mini żelazka, kilku i uderzeń mini młotka, przeszywającego jazgotu mini szlifierki powoduje, że mam ochotę drogi darczyńco, wykonać wieczorem do ciebie telefon z kilkoma ciepłymi słowami..

6.  Karton drobnych klocków, basenik z 300 piłeczkami, puzzle (5 obrazków po 300 elementów w jednym pudełku).

Jestem za budowaniem, układaniem i każdą zabawą ruchową, ale zanim maluszek dorośnie do miliona klocuszków, będą one walały się po domu, a ja będę na nie stawać nocą bosą nogą, 1500 puzzli, które trzeba najpierw rozdzielić wielkością, a później godzinami układać z niespełna dwulatkiem-chętnie to zobaczę, basenik z piłkami-super-zapraszam cię drogi darczyńco na co minutowe donoszenie wysypanych piłeczek.

7. Pójście na ilość.

Dziecko głupieje od nadmiaru-tyle w temacie.


8. Pluszaki.

Ok są słodkie, ok są fajne, tylko po jaką cholerę mi osiem worów maskotek? Dziecko śpi z jedną, a reszta kurz zbiera.

9. Kinder niespodzianki.

Smaczna czekolada, można też taką kupić w formie batoników nie jajek. Nic mnie bardziej do szału nie doprowadza niż płacz i zawód w oczach, bo dziecko ma w środku jakieś gówno, zamiast reklamowanej figurki.

10. Lizaki z tablicą Mendelejewa w składzie.

Zjedz sam takiego, popij napojem, który przyniosłeś i się...wycisz-powodzenia.


 W trosce  moje i swoje zdrowie oraz poprawne relacje między nami zastanów się zanim wydasz kasę na prezent.

Znasz to? Podaj temat innym i polub
                                                            

POZNAŃmy sie-relacja ze spotkania

poniedziałek, 12 maja 2014
Jadąc do Poznania miałam wielkie plany zwiedzania, poznania Poznania. Do Madagaskaru dotarliśmy, po tym,jak 5ty raz źle skręciliśmy. Wyjazd o 6tej rano-pełen lu, dużo czasu. Pod salę zabaw dotarliśmy na pięć minut przed czasem.

Przed budynkiem czekały już uczestniczki spotkania ze swoimi dziećmi i partnerami. Wszystkie roześmiane.
Sala zabaw MADAGASKAR okazał się być miejscem idealnym. Wspaniale zorganizowanym zarówno dla rodziców, jak i dzieci w każdym wieku. Barek z kawą, herbata , przekąskami, nawet pampersami dla zapominalskich. 

Organizatorka Marta Duszyńska z TOMI&TOBI
dopracowała każdy szczegół. Suto zastawiony stół zachęcał do poczęstunku. Mimo odgrażania się, że kawa będzie wydzielana, bo co poniektórym nadmiar szkodzi było jej pod dostatkiem ;).


  Żeby z nikim mnie nie pomylić od razu dostałam identyfikator, więcej nie powiem, sami zobaczcie :)






Fundatorzy
10314636_711800418862900_9074953102875885108_n 

Plany planami, a tuż po zainstalowaniu Melki w aucie, ta zasnęła. Zwiedzanie Poznania ograniczyliśmy do przejechania ulicami. Oczywiście nastąpił szybki powrót do Madagaskaru po kurteczkę Meli, której zapomniałam zabrać. Nasze plany na obiad zmieniła Gaba stanowczo domagając się atrakcji (czytaj
 McDonalds).

Ever After High -baśniowa zapowiedź

sobota, 10 maja 2014


Uwielbiam świat bajek, dlatego zapowiedź nowej serii przygód córek Królewny Śnieżki i Złej Królowej od razu zwróciły moją uwagę. Wróciłam do wspomnień, gdy z koleżanką biegałyśmy w ślubnej i sylwestrowej sukience mamy z jabłkiem w ręku wygłaszając:

"-lustro, lustro powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie?
na co druga odpowiadała
                -tyś Królowo piękna, jak gwiazdka na niebie, ale Śnieżka 1000razy piękniejsza od ciebie".

"Machiavelli dla mam"-czy warto przeczytać?

czwartek, 8 maja 2014
          Początek mojej przygody z Machiavellim miał miejsce znacznie wcześniej, będąc jeszcze w szkole dowiedziałam się o indeksie ksiąg zakazanych przez kościół. Wzbudziło to moje niemałe zainteresowanie , gdyż zakazywano publikacji Kopernika, Galileusza, podglądy w nich zawarte były niezgodne z doktryną kościoła, co zakazane, tym bardziej ciekawe. Poradnik dla mam według wskazówek księgi zakazanej, już ten fakt jest obietnicą ciekawej lektury (zapowiedź oraz fragment poradnika znajdziecie TU ). 

Wiedzieliście, że słynne"cel uświęca środki" to słowa florenckiego dyplomaty-pisarza, którego wskazówki mają pomóc utrzymać się u władzy panującemu? A gdyby, ktoś zaproponował wam, wcielenie w życie domowe takich porad? Wariactwo?



Jak chorować, żeby nie zwariować?

poniedziałek, 5 maja 2014
Chore dziecko w domu:

a) nadużywanie słowa: mama i marudzenie
b) smarki wiszące u małego noska i wcierane we wszystko
c) jedzenie wyplute na wszystko
d) jeśli nie ma 40stopni gorączki biega
e) brak, snu, brak, snu, brak snu

Chory chłop w domu:

skąd dzieci, czyli sex małżeński

sobota, 3 maja 2014
Suchar o poranku:
"Rozmawiają dwie koleżanki, jedna mówi:
-wyszłam za mąż
-i co lepiej?-pyta druga
-nie lepiej, ale częściej."



O tym "częściej" czytaliście  TU, TU podejście drugie, TU o poranku oraz PO SEXIE.

Rzeczywisty obraz pożycia małżeńskiego to jedna wielka sielanka. Zawsze, ale to zawsze, gdy mąż ma ochotę, żona ma okres. Kiedy żonę już najdzie on właśnie się rozchoruje (nie żeby jakoś często, grypa czy angina ze dwa razy w roku).

Dementuję wszelkie pogłoski, sex nam się zdarza. padło już w stosunku do mnie kilka pytań, czy tak jest faktycznie i skąd nam się w takim razie dzieci wzięły. Nie wiem. Młodsze chyba w kapuście znalazłam, a starszego w burakach. 

Oczywiście oboje staramy się stworzyć nastrój, on w wyciągniętych gaciach, ja w poplamionym dresiorze, on powinien odwiedzić fryzjera, ja... no cóż jeszcze nóg nie trzeba pokazywać. Ale gdy dojdziemy już do tego, że on zmieni wyciągnięte gacie na te mniej wyciągnięte, za to w słoniki, ja z dresiora przejdę w gustowne leginsy, on brzuch wciągnie (pobożne życzenie), ja cyc wypnę (rybka spełnia tylko trzy życzenia), świeca robi za nastrój, mówię zalotnie:
-mam wino :)

-a ja chyba grypę żołądkową-odpowiada smętnie chłop.


Tak, że znów nastrój poszedł.....

A wam jak mija majowy weekend?


Chociaż ty mnie nie dobijaj, polub.
                                                              

rozmowy z Gabą z uszykami w tle

czwartek, 1 maja 2014

 

-mamo a Noe zabrał na arkę nawet krokodyle
-zabrał
-parę krokodyli-poprawia się Gaba- a jak zabrał rybki?chyba w pojemnikach..
MOJA CÓRKA NAWET RYBY PRZED POWODZIĄ URATUJE