wygodne życie w elektryce

środa, 16 kwietnia 2014
Podstępna Nishka
po raz kolejny skłoniła mnie do przemyśleń. Nie są to może jakieś głębokie myśli twórcze, choć nie wykluczam, że do takich mogą kiedyś doprowadzić, ale zwykłe codzienne z wygodą w tle.

Stwarzamy sobie przytulne warunki mieszkalne  z udogodnieniami, by móc  po ciężkim dniu, tygodniu tyrania delektować  się błogim lenistwem. Ułatwiamy sobie życie, jak możemy.

Pralka, lodówka, odkurzacz, zmywarka, krajalnica, mikrofalówka, tv, komputer,tablet, tv, telefony komórkowe.... wszystko na prąd. Piec gazowy mieszkanie ogrzewa, ale pompa do pieca elektryczna, woda z pieca cieplutka.

Co dzieje się, gdy nagle w skutek awarii zabraknie prądu?
Lodówka się rozmraża, dupsko marznie, gdyż piec się wyłączył, zimna kąpiel nie zachęca do higieny,


 nawet świece nie są wtedy oznaką romantycznej kolacji, bo jak delektować się zimną zapiekanką ? Gary w zlewie się mnożą, choć zmywarka szeroko się do nas uśmiecha, a żelazko szydzi z piętrzącej się fury upranych ubrań. Pralka też ma wolne, za to z latarką w ręku przekopuję zimowe rzeczy wyniesione do piwnicy. Z nieukrywaną radością wciągam wełniane skarpety na nogi, plecki otulam polarkiem.

Oczywiście w tym czasie, gdy już jest naprawdę ciemno najmłodsze z potomstwa dostaje biegunki i wymiotów. Polecam każdemu, kto lubi sporty ekstremalne-sprzątanie przy latarkach.

-Adi, daj jakiś ręcznik, pomóż mi!!!-drę się do pierworodnego
-Tu nie ma żadnych ręczników
(jak nie ma? 5 osób tu mieszka, każdy ma dwa w łazience, do tego ogólny do rąk)
-Nie ma!

-Daj cokolwiek!!!! Mam wszystko zarzygane!ŚWIATŁA! LUDZIE ŚWIATŁA!!!!

Oczywiście zwabiam teściów, którzy ochoczo podświetlają cała scenę latarkami, nawet ręcznik jakiś się znajduje. Sytuacja w miarę opanowana.

Chłop idzie wziąć prysznic... (nie przytoczę jego radości z zimnej wody).

Gdy nad ranem elektrownia sobie o nas przypomina prawie całuje odkurzacz, odpalam puzzi i piorę narożnik, pralka ma już też co robić (przecież dziecię najpierw otworem gębowym dekoruje kołdrę, potem w wyniku rewolucji również pampers nie wytrzymuje napięcia i kolejna kołdra ma wzorek) , zmywarka już głupio się nie uśmiecha, za to chodzi pełną parą. 

Mam, używam,  lubię. Urządzenia pomagające w codziennym życiu. Udogodnienia epoki.

Używam z umiarem. Naczynia pakuje ekonomicznie, by nie zużywać zbyt dużo wody i prądu, pralkę załadowuję do pełna,by oszczędzić jej pustych przebiegów, nawet szczotkę na kiju posiadam, by pięć razy dziennie odkurzacza nie wyciągać. Żelazko kupiłam z opcją dla zapominalskich-jak nie prasujesz wyłącza się.

Tv-ledowy-ponoć bardziej oszczędny-gra non stop-dzieci bajki oglądają (przy trzecim nauczyłam się, że moje poświęcenie na nic się zdało, i tak u babci bajki oglądają, nie meczę się, pozwalam w domu również). Laptop wciąż włączony: wiadomości, przepisy, plotki- odkrywam mój sekret.

Jestem wygodna, lubię elektryczność, ciężko byłby mi bez niej. Do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja.Nawet okna myję elektrycznym kercherem. Ale zachowując zdrowy rozsądek kupuję energooszczędne żarówki i urządzenia, które pobierają mniej prądu-przynajmniej tak informuje producent.

 Gaszę zbędne światło. Robię to dla siebie-dla własnych rachunków-polecam każdemu. Możesz też na upartego zrobić to dla ziemi.




13 komentarze

  1. Bez prądu ciężko: suszarka, prostownica, farelka... wszystko na prąd. /Mariola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście mało suszarki używam, to aż tak bardzo by mi nie doskierało

      Usuń
  2. No niestety kiedyś awaria u nas 4dni bez prądu masakra ale za to życie rodzinne jakie było przy grach planszowych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proszę o nieudzielanie się kobiecie, która żyła bez pralki ;)

      Usuń
  3. Dobrze, że u nas rzadko są takie awarie, bo nawet wody na herbatę nie mielibyśmy sobie jak zagrzać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego nie ma czajnika elektrycznego, a gaz mam naziemny i z butli ;)

      Usuń
  4. Tak zdecydowanie ciężko było by bez prądu. Od rodziców nauczyłam się oszczędzać prąd jednak teraz kiedy mieszkam z mężem i teściami szlag mnie trafia jak widzę jak oni marnują prąd.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wciąż gaszę jakieś światła

      Usuń
    2. u nas podobnie, cholery można dostać, na rachunki kręcą nosem a telewizory, wszystkie światła porozświecane

      Usuń
  5. OJ tak wygoda to podstawa;-)My na szczęście nie mieliśmy awari dłużej niż 12 godzin,dało sie przeżyć:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 12 godzin zimą było by straszne, to 12 godz w zimnym domu, z zimną wodą :(

      Usuń
  6. Haha!
    Uwielbiam Cię dręczyć! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba staję się masochistką, bo tez to polubiłam ;)

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.