Tytuł matki roku

czwartek, 6 marca 2014
Matka polka cierpiętnica, służąca wszem i wobec, oddana swemu potomstwu.. Piorąca, prasująca, sprzątająca,ręce od świtu od nocy sobie urabiająca. Z uśmiechem na twarzy przewija kolejna kupkę, ze świeżo umytej podłogi ściera rozlany soczek. pełna ciepła i spokoju. Zawsze uśmiechnięta.dzieci są jej całym światem i nie ma opcji zapomnienia o czymkolwiek. Ot zwykłą matka idealna.



Nieco rozbiega się to z moją wizją i stanem rzeczywistym. Zazwyczaj pozwalam najmłodszej z potomstwa
od piątej rano robić sajgon w sypialni w zamian za cenę kilu minut snu. Średnia w tym czasie przekopuje już lodówkę w poszukiwaniu lodów (tak dla świętego spokoju nawet lodami od rana jestem w stanie zapchać dzieci) i zawiesza mój laptop ściągając na raz 20gier, w które i tak nie będzie potrafiła zagrać.


Te cenne minuty są na wagę złota. Dzień rozpoczynam od kawy i tabletki od bólu głowy (no sorry, spanie głową na kaloryferze nie jest komfortowe). Wstawanie w nocy do dzieci tez wyrażam dość stanowczą dezaprobatą-nie jestem stworzona do niespania. Potrzebuje snu,kawy i słodyczy-tak-moja dieta też jest nie do końca tą odpowiednią.

Często mylę godziny lekcyjne dzieci lud dni zajęć dodatkowych. Stoi ta biedna dziecina pod drzwiami swoje nauczycieli, pies ujada, a ja po pół godzinie stwierdzam, że angielki to ona ma jutro... Do szkoły wyprawiam ją godzinę za wcześnie lub odbieram godzinę za późno (jakoś mi się czasoprzestrzeń zagina).

Mistrzostwem jednak był dzisiejszy poranek. Pierworodny:
-jaki dziś dzień?
(jego standardowe pytanie,. gdy o czymś zapominam).
-6marca, tak wiem,miałeś wczoraj imieniny, ZAPOMNIAŁAM...

Nikt nie jest w stanie odebrać mi tego tytułu, 
Matka roku to ja,
czekam na statuetkę.

13 komentarze

  1. Ale dzisiaj mu to wynagrodzisz jakimś wspaniałym ciachem ;) Nie przejmuj się, każda z nas czasem się pogubi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha...Ja mam to samo choć tylko jedno dziecko. Nawet nie wiem jaki jest dzień tygodnia, a ostatnio dałabym sobie rękę uciąć że mamy 2013 :)

    OdpowiedzUsuń
  3. to wszystko przez spanie na kaloryferze hehe

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też mylą się daty i z reguły nie wiem "który dzisiaj". Dobrze, że mój Staś jeszcze nie chodzi do szkoły, to mogę jeszcze pożyć w takim stanie bezczasu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kawa i ciastka - ale mam smaka na taki zestaw :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Phi... Mi się zdarza nie pamiętać kiedy dawałam dziecku jeść... O istnieniu czegoś takiego jak weekend nawet nie pamiętam ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. jesteś moim ideałem! czerpać inspirację muszę z Ciebie!;-) ja myślałam, że to tylko ja nie wiem jaki dziś dzień. tak mam codziennie..

    OdpowiedzUsuń
  8. Padlam ze smiechu ;) dodaje do obserwatorow bo jak bedziesz mi tak humor poprawiac to chwala ci za to ;)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.