lekcje angielskiego z Małą Mrówką



http://englishwithlittleant.wordpress.com/i-teach-english-with-little-ant-2/










Początki bywają trudne, będę uczyła się razem z dziećmi. Blog "Angielski z Małą Mrówką" pomoże nam je przebrnąć. Od razu zaznaczę, że domownicy wyśmiali ten pomysł:
                                                 -ty i lekcje angielskiego z dziećmi? dobry żart.
Ale na naukę nigdy nie jest za późno :). Zapraszam na nasze pierwsze podejście.

uczennice:
-amelka 1,5 roku
-gabrysia 7,5 roku
-mama (ciut młodsza od węgla)

Po pobraniu ze strony materiałów do lekcji przystąpiłyśmy do pracy.

Balloon flashcard
 Circle flashcard

We wspólnej zabawie utrwalałyśmy

  • What is it?
  • It is a balloon
  • It is a blue/yellow/red balloon
  • Is it a red balloon? Yes, it is / No, it isn’t

Z wielokrotnego powtarzania  Amelka potrafi powtórzyć "BAA"  i na pytanie:
Is it a green balloon? Kiwa główką i pokazuje swój balon.
Gabrysia również brała czynny udział w lekcji z siostrą.


Gagi sama czytała i od razu oznajmiła, że dwa "o" w angielskim czyta się, jak "u".
Po opanowaniu początkowych zwrotów, zabrałyśmy się za  te dla starszaków.
Powtarzałyśmy i wykonywałyśmy polecenia


  • What shape is the balloon?
  • It is a circle
  • Is it a circle? Yes, it is
  • Where is the circle?
  • It is the blue/yellow circle?
  • Is it the brown circle? Yes, it is / No, it isn’t
  • Let’s draw/paint the circle.
  •  
Poniżej znajdziecie linki skąd można pobrać karty do wydrukowania.
 Siostry od razu zamieniły się kartkami i nie było mowy , żeby było inaczej. Amelka świetnie się bawiła wciąż powtarzając "BAA".









                                        Robienie kółek balonami sprawiło im największą frajdę.





                                          Gabrysia podpisała kolory, które zrobiła balonem.


                                           Gabrysia dodatkowo powtórzyła kolory z książką.
          
Uzupełniła również pobrany (poniżej) zeszyt ćwiczeń
Czytała samodzielnie i wykonywała polecenia.

Workbook 2 B-Balloon




Podsumowanie:

Lekcja była dzielona na etapy, gdyż dziewczynki nie były w stanie usiedzieć bez przerwy w miejscu.

Amelka bawiła się balonem biegając po domu, ładnie powtarzała "BAA". Po wielokrotnych powtórkach rozumiała pytanie o balon i jego kolor. Chętnie rysowała i malowała (nauka podzielona na 2 etapy).

Gabrysia najchętniej tylko by rysowała i robiła koła balonem. Czytała polecenia, to czego nie rozumiała tłumaczyłyśmy razem, Powtarzała, wyjaśniała, rysowała, malowała. Uzupełniła zeszyt ćwiczeń po przeczytaniu ( tłumaczeniu ze mną). Lekcja podzielona na trzy etapy.

Prosimy o łagodną krytykę początkujących.
TU zapraszam do sprawdzenia oceny pani nauczycielki

CONVERSATION

14 komentarze:

  1. Popieram jak najbardziej na naukę nigdy nie jest za wcześnie. Ciekawe pomysły, widać, że dziewczynki dobrze się bawiły.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie jest za wcześnia, ani za późno na naukę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale się napracowałyście! Podziwiam za przerobienie całej lekcji. Widzę, że lekcja sprawdziła się podobnie jak u nas przed tygodniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam, widziała, miałam tremę przed swoją:)

      Usuń
    2. Doskonale Cię rozumiem ;) Pójście na pierwszy ogień też nie było łatwe :) I muszę Ci powiedzieć, że wysoko ustawiłaś poprzeczkę dla następnych ;)

      Usuń
  4. No super - praca na wesoło;) Ja teraz też muszę uczyć się z synkiem angielskiego i jego uczyć, choć sama słabo umiem. Angielskiego sama się uczyłam tyle o ile więc domyśl się ile umiem. Ale na razie jakoś nam idzie;) Może i Wasze pomysły wypróbuję;) Pozdrawiam i powodzenia życzę w dalszej nauce;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie też bardzo słabo, ale postanowiłam uczyć się z najmłodszą :)

      Usuń
  5. Świetny pomysł, nauka poprzez zabawę jest z pewnością przyjemniejsza i efektywniejsza niż nudne powtarzanie słówek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gaba wciąż pyta kiedy znów pomalujemy balonami,a ja wciąż usiłuje doprać sukienkę melki z farby

      Usuń
  6. Może mam dziwne podejście, ale akurat osobiście uważam, że głupotą jest uczenie dziecka języka obcego, skoro jeszcze nie potrafi się w pełni posługiwać swoim ojczystym, polskim językiem. Kuba ma 17 miesięczy, dostałam zaproszenie do zabawy z nauką angielskiego, ale odmówiłam właśnie z wyżej wymienionego względu.
    Może i teraz takie czasy, że lepiej jeśli od małego oswaja się malucha z czymś innym, jednak nie wyobrażam sobie, aby Kuba mówił płynnie po angielsku, a język polski kaleczył i nigdy do niej nie dopuszczę.
    Oczywiście nie piszę tego złośliwie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamo Kubusia. Pisząc, że to "głupota" stawiasz w negatywnym świetle nie tylko siebie, ale także moje wykształcenie oraz kompetencje. Co więcej, uwierz, że są bardzo mądrzy ludzie, którzy zajmują się tym zagadnieniem. Poczytaj o przyswajaniu drugiego języka u dzieci, o bilingwizmie lub o lingwistyce. Nie wiem jakie studia kończyłaś, jakie książki czytasz, ale nauka języka obcego małych dzieci nie jest niczym dziwnym, a tym bardziej nie jest głupotą. Zerknij na metodę uczenia najmłodszych dzieci Helen Doron. Czy uważasz, że ludzie propagujący tą metodę są "głupcami'? Zastanawia mnie Twoje stwierdzenie: "nie wyobrażam sobie, aby Kuba mówił płynnie po angielsku, a język polski kaleczył". Nie wiem jak w ogóle mogłoby to tego dojść. Przecież język, którym się posługujesz to język polski, więc jak 30 minutowe czytanie po angielsku, słuchanie piosenek lub zabawa miałyby doprowadzić do tego, że dziecko zacznie się posługiwać językiem angielskim płynnie, a język polski kaleczyć. To co najmniej niedorzeczne. Rozumiem, że możesz nie być zwolenniczką nauczania angielskiego małych dzieci, ale nie nazywaj tego głupotą.

      Usuń
    2. Krolina, zdecydowałam się dać lepszy start Melce, tak, jak zrobiłam to przy Gabie (Gabi od 2lat "uczyła" się na zajęciach dodatkowych w przedszkolu, sama chciała, bo jej cioteczna siostra byłą an tych zajęciach, dzięki płynności nauki obecnie w pierwszej klasie nie ma kłopotu z angielskim, a mam świadomość,ze za 3lata dojdzie jej kolejny obowiązkowy język, za kolejne 7 trzeci obowiązkowy)
      Melka na razie ze mną w domu się uczy, ja też staram się uczyć, choć naprawdę bardzo żałuję, że nie uczyłam się już 30lat temu, nie męczę jej , bawimy się, oglądamy bajki, słuchamy, powtarzamy, liczę na to, że gdy Mela będzie rozrużniała kolory zrobi to po polsku i angielsku, że za trzy lata będzie składała proste zdania, a w zerówce nie będzie odstawała od grupy rówieśników i nie będzie miała problemu z przyswojeniem materiału
      poza tym mam przykład kilkorga dwujęzycznych dzieci w otoczeniu (im łatwiej mają dwa języki w domu od początku), super rozmawia się np z trzylatką, która miesza polski, angielski i swój ;)

      Usuń
  7. Świetnie! Moja G.zna więcej słów po angielsku niż ja :-P
    I myślę że Z.też niebem zacznie poznawać..tymczasem coś po polsku mówić nie chce..

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.